• PL
  • EN
  • CZ
Baranek i Gołębica

Tytuł: Baranek i Gołębica

Data: 1956-09-17

Miejsce: Los Angeles, Kalifornia, USA

Długość: 42 min

Pobierz

PDF

Pobierz

PDF

Pomniejsz/ powiększ tekst:
A-
A+
  • Wybierz szybkość auto przewijania:
  • Powoli
  • Średnio
  • Szybko
  • Zatrzymaj

Baranek i Gołębica

1
Dziękuję bardzo. Dziękuję. Jest to dla mnie naprawdę przywilejem, że mogę się tu ponownie znajdować dzisiejszego wieczoru, i że możemy być zgromadzeni w tej ślicznej świątyni Angelus Temple w samym centrum Los Angeles. Jest ona pomnikiem Boskiego uzdrowienia i mocy zmartwychwstania naszego Pana Jezusa. Syn siostry McPerson właśnie... Ktoś z nich pokazał mi tego dnia napis, który się tutaj znajduje: Chcemy widzieć Jezusa. I sądzę, że to jest naprawdę bardzo ładne, nieprawda? Chcemy widzieć Jezusa. A teraz, cieszę się tego wieczoru, widząc znowu to miejsce natłoczone do pełna. A jest to wasze drugie z kolei zgromadzenie. Właśnie spotkałem się z moim dobrym przyjacielem Tommy Hicksem, on jest także tutaj i będzie przemawiał, i jest to naprawdę wierny brat. I brat Oral Roberts oraz wielu innych wybitnych braci dzisiejszego dnia tego wielkiego ruchu w dzisiejszym czasie. A ja jestem tak wdzięczny, że mogę z nimi współpracować. Kiedy przyjechałem tutaj do Los Angeles, to ochrypłem. Właśnie powróciłem z Kanady, gdzie były przymrozki, a tutaj na południu jest znowu bardzo gorąco i to spowodowała ta zmiana.
2
A dzisiaj wieczór oczekujemy, że Bóg uczyni coś hojnego i obfitego. Oczekujemy każdej nocy na prawdziwy powrót starodawnego wylania Ducha Świętego. Życzyłbym sobie, abym mógł żyć w tamtym dniu i oglądać ten czas, kiedy siostra McPerson, kiedy przychodziła tutaj i kiedy przeprowadzała te cudowne zgromadzenia. A jestem pewien, że to utkwiło w sercach wielu z was wiernych ludzi, świętych Bożych, którzy ciągle pamiętają tę siostrę. O, jak wy przychodziliście tymi uliczkami do ołtarza, aby pokutować. Mam niektóre z jej kazań nagrane na magnetofonie. I czytałem także jej książki, i z pewnością podziwiam ją jako służebnicę Bożą. Nie miałem sposobności, aby spotkać się z nią w czasie mojej pielgrzymki życia. Ale wierzę, że ta okazja nastanie z łaski Bożej, kiedy przejdziemy na drugą stronę. A kiedy przybyłem do Los Angeles, to jedno z pierwszych miejsc, które odwiedziłem, to było miejsce jej odpoczynku. Odpoczynku jej ciała. I tam zdjąłem z głowy mój kapelusz i podziękowałem Bogu za szlachetne życie siostry McPerson i za cudowne dzieło, które pozostawiła za sobą. Dziękuję. Spotkałem się z jej synem i widziałem w nim bardzo piękny charakter. Świadczy to o tym, że ma dobre pochodzenie. Musiał otrzymać coś po ojcu.
3
Wielu waszych kaznodziejów, takich jak dr Courtney i dr Cummings, i dr Teaford, i wielu innych, których tutaj poznałem, są to wspaniali bracia i oni wykonują ogromne dzieło. Przed chwilą rozmawiałem z panem McPersonem, właśnie teraz, albo z bratem McPersonem. Powiedziałem mu: „O, jak sobie cenię te wasze wysiłki dla Pana Jezusa”. A on powiedział: „Bracie Branham, nam chodzi tylko o to, aby przetrwać”. A ja powiedziałem: „Ale nie zdajecie sobie sprawy z dzieła, które wykonujecie”. Wszędzie dokoła świata, dokąd bym nie pojechał, natrafiam na misyjnych polach na ten „Ruch Foursquare” (Ruch Stanowczych). A to świadczy o tym, że ewangelia dotarła nie tylko tutaj do Los Angeles i tutejszych ludzi. Ona rozszerzyła się z tego małego skrawka ziemi dokoła całego świata. Spójrzcie tylko na te napisy, wszędzie, gdzie znajdują się ci misjonarze. A powiem wam, że to jest coś wartościowego. Niech by Bóg dał odpocznienie jej szlachetnej duszy. Biblia mówi tutaj, że oni odpoczną po pracach swoich, albowiem uczynki ich pójdą za nimi.
Przychodzi mi na myśl Psalm Życia. Kiedy stałem nad grobem Longfelowa:
„Odchodząc, pozostawiamy ślady na piasku czasu”.
I to jest prawdą. A więc jeżeli widzimy, co to znaczy żyć szlachetnym życiem dla Jezusa Chrystusa, jakim rodzajem ludzi powinniśmy być. Pozostawmy za sobą:
Żywoty wielkich mężów nam przykładem,
że życia musimy cel podniosły wytyczyć.
A gdy odejdziemy stopy pozostawić
na piasku czasu, idącym tym samym szlakiem.
Miłuję to.
4
Otóż, ubiegłego wieczoru, było to w niedzielę po południu, miałem przywilej i cześć, by przemówić do tej wspaniałej grupy ludzi. Ja nie sądzę i nie chcę tego powiedzieć jako komplement. Nie, nie mówię tego, ponieważ znajduję się tutaj. Myślę, że najlepsi z najlepszych są dzisiaj tutaj. To znaczy wielu z tych ludzi są wybranymi dziećmi Bożymi. Kiedy przychodzę pomiędzy was i słyszę o tej cudownej manifestacji Ducha Świętego, to wywołuje łzy radości. Ponieważ wiem, że Jezus ciągle żyje. Byłem zaniepokojony. Kiedyś byłem pastorem baptystycznego kościoła w Miltown w Indianie. A kiedy wracałem nocami do domu albo na miejsce, na którym miałem się zatrzymać. Ja mieszkałem w Jeffersonville. I kiedy tak wracałem do domu, zwróciłem uwagę na słowika, który siadywał w krzaku i potrafił śpiewać całą noc. I zastanawiałem się nad tym, dlaczego ten słowik tak pięknie śpiewa. I zacząłem studiować trochę życie słowików. I dowiedziałem się, że one podnoszą w nocy głowę do góry. A kiedy one zobaczą jakąś gwiazdę, to one zaostrzą swój wzrok na tę gwiazdę i zaczynają śpiewać. Ponieważ one wiedzą, że jeżeli świeci chociaż jedna gwiazda, to i słońce także gdzieś musi świecić. Więc ja to odczuwam tak samo, kiedy możemy się zgromadzić w taki oto sposób i słyszeć o działaniu Ducha Świętego pomiędzy ludźmi, mogę i ja zaśpiewać, ponieważ gdzieś jest żywy Bóg. Nieprawda? To jest prawdą. On jest tutaj. A my jesteśmy szczęśliwi, że możemy tu być dzisiaj wieczorem.
5
Wczoraj wieczorem bardzo ostro krytykowałem was. Nie miałem zamiaru kogokolwiek zranić. Ale skoro wy włączyliście mię do waszych szeregów, to próbuję to najlepsze, na co mnie stać, aby wspólnie stać pomiędzy różnymi denominacjami i mówić: „Jesteśmy przecież braćmi”. Miłuję wszystkie denominacje. I usiłuję o to, aby wypełnić tę przerwę w taki sposób i powiedzieć: „Wszyscy jesteśmy braćmi”. A ja wierzę, że jeżeli Bóg pozwoli mi, abym coś dla niego wykonał, będzie to praca na zjednoczeniu ciała Chrystusowego. Sądzę, że to jest najbardziej schorowane ciało, jakie znam. Ale największego Boskiego uzdrowienia dziś wieczór wymaga ciało Chrystusowe, które musi być uzdrowione, aby stać się jedną osobą i aby mogło... O, jaki cudowny czas, że możemy to czynić razem tutaj na tym zjeździe przy Azusa Street, gdzie wszyscy możemy się spotkać razem. Jezus modlił się o to, abyśmy stali się jedno. A ja tak bardzo się cieszę, kiedy mogę oglądać, jak się to wypełnia. A mówię o tych rzeczach z tego powodu, że czytałem historię o minionych czasach zgromadzeń przed laty, tak jak siostra McPerson i pani WoodworthEtter, i pan Bosworth, i wielu innych z tamtych początkowych czasów zielonoświątkowców. A potem wydawało mi się, że w swoim własnym zborze zostałem określony czymś, co by można nazwać czarną owcą. Ja wierzę w prawdziwe, święte, napełnione życie. A potem, kiedy widzę, że są tacy ludzie, którzy stoją w obronie tej sprawy, pasuje to tak, jak ręka do rękawiczki. A potem kiedy przychodzę do tych szeregów i zaczynam przypatrywać się temu, że te sprawy podupadają, to powoduje we mnie podniecenie. A nie mówię tych ostrych rzeczy, dlatego żebym was nie miłował. Ja mówię te ostre rzeczy, dlatego że was miłuję. Tak jest... To... Gdybyśmy... Pragniemy jednego wielkiego frontu Pańskiego maszerującego na Syjon. A kiedy ujrzymy, jak podnosi się nieprzyjaciel gdzieś w tyle, jak światowość wkrada się do kościoła, ja po prostu nie mogę milczeć. I sprawa skończona. Ja nie chcę być staroświeckim człowiekiem. Ale pragnę powiedzieć wam dziękuję. Dziękuję.
6
To cięte słowo czasami rani, ale być może wnosi trochę światła w te sprawy. Co gdybyście przyszli do przychodni lekarskiej i odczuwalibyście symptomy jakiejś okropnej choroby, która wymaga operacji. A wy byście tam przyszli, a lekarz by was pogłaskał po plecach i powiedział: „Wiesz co, dobry przyjacielu, to jest w porządku. Ty jesteś miłym człowiekiem”. A gdyby wam pozwolił odejść bez prawdziwej korekty, naprawy. A wy... to znaczy... Myślę, że byście nie cenili zbyt wysoko takiego lekarza. Ale jeżeli ten lekarz by was zbadał i znalazł przyczynę tej choroby, a potem głęboko was zranił i wyciął tę rzecz... Czy rozumiecie? Taki lekarz jest dobry. My musimy usunąć przyczynę tej sprawy. Musimy usunąć tego raka. Nieprawdaż? A potem możemy utworzyć ten wspólny front i ruszyć naprzód.
Jesteście taką miłą grupą. A pragnąłbym wam powiedzieć, że ze wszystkich swoich podróży nigdzie nie odczuwałem Ducha Świętego działającego wśród ludzi tak mocno w pojedynczej grupie, jak oglądam to między wami, tutaj na tym zjeździe. Muszę was niebawem opuścić. Muszę zdążyć na pociąg o godzinie 10. Ponieważ udaję się na inne zgromadzenie, tam na północy. I ja muszę was opuścić, ale kiedy będę musiał was opuścić, pragnę uczynić to z życzeniami tych najlepszych Bożych błogosławieństw. Niechby one odpoczęły nad wami i niechby te zgromadzenia, które urządzacie tutaj w Los Angeles, były tymi najbardziej udanymi. A ja będę się ciągle modlić za was. A wy módlcie się za mnie, a jeżeli nie spotkamy się już więcej po tej stronie nieba, niechbyśmy się spotkali tam tego dnia. Niech was Bóg błogosławi.
7
W tej błogosławionej starej Biblii, którą wszyscy mamy przed sobą i która służy nam do czytania jego Słowa, chciałbym przeczytać coś z jego Słowa, ponieważ moje słowa zawiodą, ale jego Słowo jest niezawodne. A ja nie jestem... Ja, jako kaznodzieja Pański, uważam za niewłaściwe, aby nazywać mnie kaznodzieją. Ja po prostu modlę się za chorych. Ja... jak wiecie to jest moją usługą. A ja nie mogę czynić dwóch rzeczy poprawnie. A więc Pan uwzględnił mój brak wykształcenia i brak mądrości, i poznania i pozwolił mi modlić się za jego chore dzieci. I jestem mu za to tak wdzięczny. Ale on mi w zamian za to coś dał. A ja pragnę coś uczynić. Pragnę powtórzyć słowa Arnolda von Wilkenrieda: „To co czynisz, czyń z całego serca”. A więc bądźcie wierni w tym urzędzie, który wam został powierzony. I kiedy stoję tutaj dzisiejszego wieczoru przed prawdziwymi mężami Bożymi siedzącymi tutaj, tymi prawdziwymi kaznodziejami i kiedy pomyślę, że oni miłowali mnie tak bardzo, że nie pozwolili mi usiąść w kącie i postawili mnie tutaj przed tymi, którzy zostali odkupieni krwią Pana Jezusa, z pewnością powoduje to we mnie uczucie pokory. A proszę o to, aby Bóg pobłogosławił moich braci. A wszystko w czym będę mógł wam pomóc, uczynię to z wielką chęcią. W moich kazaniach często powtarzam słowa, że byłem oponą zapasową. Zapasową oponę używamy wtedy, kiedy złapiemy kapcia. Ale dzisiaj nie możemy mówić o złapaniu kapcia. My z pewnością czegoś takiego nie możemy powiedzieć. A więc oni z łaski Bożej pozwolili mi zaoszczędzić drogę, a więc niech was Pan naprawdę pobłogosławi.
8
A gdybym wiedział, że będę czytać Słowo, a oni znaleźliby łaskę i pozwolili mi tutaj na chwilę stanąć... A kiedy będę czytać Słowo Boże, to niebo i ziemia przeminą, ale jego Słowa nie przeminą, nawet ta odrobina przyniesie coś, co nasyci dzieci Boże.
Otóż w 1. rozdziale Ew. św. Jana pragnę przeczytać odcinek ze Słowa, począwszy od 29. wiersza:
Nazajutrz ujrzał Jezusa, idącego do niego, i rzekł:
Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.
To jest Ten, o którym powiedziałem:
Za mną idzie mąż, który był przede mną,
bo pierwej był niż ja. I ja go nie znałem;
lecz dlatego przyszedłem, chrzcząc wodą,
aby był objawiony Izraelowi.
Jan świadczył też, mówiąc: Widziałem Ducha,
zstępującego z nieba jakby gołębica; i spoczął na nim.
Niechby Pan udzielił błogosławieństwa temu Słowu.
9
Jest to rzeczą zdumiewającą, kiedy zastanawiam się nad tym, że kiedy Bóg wybrał coś, co miało reprezentować albo przedstawić Jego Syna na tej ziemi, pokazał Go w stworzeniu, które nazywamy barankiem. A wielokrotnie możemy zastanawiać się nad tym, dlaczego On został nazwany barankiem. Baranek jest najcichszym stworzeniem na ziemi, spośród wszystkich zwierząt. Nie jest nic bardziej cichego od małego baranka. A żydowski ortodoksyjny kościół wiedział o tej sprawie przed wielu laty. Ponieważ oni ofiarowali baranka jako namiastkę za swoje grzechy. A wiedząc, że Bóg musiał przenieść karę grzechu i rezultat grzechu powodujący śmierć, coś więc musiało umrzeć. A we krwi leżało życie. Życie leży we krwi. Wszyscy o tym wiemy. Mianowicie, że życie leży w komórce krwi. Tak jak Jezus Chrystus. On był Barankiem Bożym, Synem Bożym. A panna Maria została zacieniona przez Ducha Świętego, a Bóg stworzył w jej łonie komórkę krwi i ona wydała na świat syna, Jezusa Chrystusa. A życie leżało w komórce krwi. A grzesznik, będąc winnym grzechu, a najbardziej niewinne stworzenie, które mógł ofiarować, to było życie tego baranka. Otóż z tego powodu to było typem przyjścia tego prawdziwego Baranka Bożego. Ale to nie mogło zdjąć grzechu, albo usunąć go. To mogło tylko przykryć grzech. Ponieważ to życie znajdujące się w tej komórce krwi, kiedy ona została złamana, nie mogło powrócić z powrotem na czciciela, ponieważ czciciel był istotą ludzką posiadającą duszę. A życie, które wyszło z tego zwierzęcia było jedynie zwierzęcym życiem. A życie zwierzęce nie mogło pokrywać się z życiem ludzkim. A więc czciciel odchodził z tym samym poczuciem. Z tym samym pragnieniem grzechu z jakim przyszedł. Ale to wszystko było przedobrazem. Ale kiedy czciciel zostanie raz oczyszczony przez krew Chrystusową, nie ma już więcej świadomości grzechu, ponieważ życie, które wyszło z tej krwi Pana Jezusa Chrystusa, nie jest niczym innym niż Jego własnym życiem, które powraca na wierzącego i prowadzi wierzącego do społeczności ze samym Sobą.
10
A więc ten niewinny, miły baranek jest wielkim stworzeniem. Życzyłbym sobie, abyśmy dzisiejszego wieczoru mieli trochę więcej czasu i mogli zająć się naturą baranka. To jest cudowne. Baranek... Bóg przyrównuje nas do baranków. Baranki są zwierzętami, które nie potrafią znaleźć same swojej drogi. I prędzej czy później stwierdzimy, że nie potrafimy znaleźć własnej drogi. Bowiem nie jesteśmy samowystarczalni. Musimy opierać się o ramię kogoś i jego kierownictwo. A więc, prędzej czy później, staniemy się barankami. W tym małym jegomościu jest coś szczególnego. Wspominam sobie jak pewnego dnia, kiedy byłem na patrolu, usłyszałem jakieś beczenie tam głęboko w dziurze, a to był mały baranek. Ta stara owca odeszła już z resztą stada, a ten mały brzdąc był w bezradnej sytuacji. A ja wziąłem go na ręce i zaniosłem go do jego matki. O, kiedy trzymałem go w swoich ramionach, to pomyślałem sobie: „O, Boże, takim byłem ja, kiedyś w przeszłości. Byłem całkowicie niegodny. A Ty mnie wziąłeś w swoje ramiona i odniosłeś mnie”.
11
A baranek ma wielkie znaczenie. Kiedyś byłem w Palestynie czy raczej na Wschodzie. A gdybyście chociaż raz znaleźli się w kulturze orientalnej, to zobaczylibyście, że Biblia staje się dla was całkowicie nową księgą. Gdybyście ją studiowali, ona jest naprawdę księgą orientalną. Są w niej napisane orientalne podobieństwa i zwyczaje, które były stosowane w tamtych dniach. A one nie zmieniły się, istnieją tam do dziś. Pewnego dnia pewien człowiek i ja byliśmy na przejażdżce małym brytyjskim jeepem i usłyszałem gwizdek, i nagle wszystko na drodze się zatrzymało. Wszystkie samochody zatrzymały się, a ja zapytałem: „Co się dzieje?”. Spojrzałem i oto ku mojemu zdumieniu przez drogę przechodził pasterz, prowadząc za sobą stado owiec. A ja powiedziałem: „Dobrze, dlaczego?”. A on powiedział: „Wszystko zatrzymuje się z powodu tych owiec i tego pasterza, którzy przechodzą”. A kiedy odjechaliśmy trochę dalej, zauważyłem pewne miejsce, na którym znajdował się pewien pasterz przechodzący drogą. A tam w owych czasach nie posiadali takich udogodnień, jakie my mamy dzisiaj, na przykład lodówki i tak dalej. Oni kładli swoje jarzyny i inne produkty wprost na ulicy, swoje artykuły. A oto środkiem drogi, wprost obok tych produktów przechodził pasterz, prowadząc za sobą swoje owce nieprzywiązane sznurkiem. One naśladowały go tylko wzrokiem. Zatrzymałem się i byłem bardzo zdumiony. A kiedy ten pasterz przechodził, zszedł kilka kroków w bok na jedną stronę, a potem tam powrócił, a ta owca, która szła za nim, także skręciła i znowu wróciła. A owce, które szły za nim wiernie go naśladowały. Owce moje głosu Mego słuchają. A ja byłem zdumiony i powiedziałem do tego gospodarza, który był ze mną, powiedziałem mu: „Dlaczego one nie zejdą trochę na bok i nie pozjadają trochę tych gruszek”. One były naprawdę śliczne. I tych rzeczy, które były dla owiec tak kuszące. A on powiedział: „One w żadnym wypadku ani nie dotkną żadnej z tych rzeczy, o ile pasterz im nie rozkaże, aby tak uczyniły”. Och, tutaj to mamy. Jeżeli Boże owce by postępowały w tych sprawach tak ostrożnie, nie mielibyśmy tylu tego rodzaju zmartwień w naszych kościołach i gdzie indziej. Tak jest.
12
A kiedy pojechaliśmy jeszcze trochę dalej, zobaczyłem jeszcze następnego pasterza, który strzegł swoich stad na polu. Tam znajdowały się osły i wielbłądy, i owce, i kozły, wszystko razem. A ja powiedziałem: „Dobrze, ale ten pasterz tu ma taką mieszaninę”. I powiedziałem: „Myślałem sobie, że pasterz troszczy się tylko o owce”. Powiedział: „Nie, pasterz może troszczyć się o jakiekolwiek inne zwierzę”. Ale powiedział: „Ale...”. A ja powiedziałem: „Dobrze, ale dlaczego one pasą się tu wszystkie razem”. Powiedział: „One wszystkie pasą się tutaj razem na polu. Ale” powiedział - „bracie Branham, ciekawą rzeczą na tym jest to, że pasterz czuwa nad nimi i koryguje je wszystkie w ciągu dnia, ale kiedy nadchodzi pora nocna, to osły i wielbłądy, i kozły pozostają na polu, ale pasterz zabiera owce do owczarni”. A ja powiedziałem: „Ale bracie, ja bym pragnął być owcą, nieprawda?”. A on powiedział: „Często zastanawiałem się, jakie znaczenie ma Ewangelia Jana 10. rozdział, gdzie On powiedział: Jam jest drzwiami do owczarni. Jak mógł być człowiekiem a równocześnie drzwiami”. I zapytałem tego gospodarza, a on powiedział mi: „Popatrz, bracie Branham, kiedy te owce zostaną w nocy lub wieczorem zabrane, pasterz nigdy nie kładzie się, póki nie policzy każdej owcy. A potem, kiedy on położy się, położy się w samych drzwiach. A owce nigdy nie przeskoczą swego pasterza. Tak samo wilk nie może przedostać się do owiec, gdyby nie przeskoczył pasterza”. A ja powiedziałem: „Jestem tak wdzięczny, że w tym czasie mogę być owcą. Próby mogą nadejść i odejść, ale być owcą, bracie... Pewnego chwalebnego dnia On przyjdzie, aby zabrać nas do owczarni. Będzie to wtedy, kiedy słońce zajdzie”. O, jestem za to tak wdzięczny. A Bóg to widział jako właściwe, aby pozwolić przedstawić Swojego umiłowanego Syna jako owcę. Coś cichego, łagodnego, takie małe zwierzątko. A potem, kiedy Bóg pragnął przedstawić samego siebie na ziemi, On przyszedł w formie najcichszego ptaka, który lata na niebie, gołębicy. Gołębica jest szczególnym ptakiem. Ona różni się od wszystkich pozostałych ptaków. A w Biblii wielokrotnie oglądaliśmy, że ona przedstawia Ducha Świętego. A zauważamy także, że gołębica jest znakiem pokoju, pokoju. Cudownego pokoju.
Gołębica… A Noe, kiedy potop zakończył się i sąd został wykonany na ziemi, i nastał znowu pokój, to gołębica powróciła jako reprezentant tego pokoju pokoju, z gałązką oliwki w swoim dzióbku. Moglibyśmy wiele czasu spędzić przy analizowaniu gołębicy. Gołębica jest jedynym ptakiem, który może... Ona wprawdzie może latać jak kruk albo jakiś padlinożerca, ale nie może spożywać takiego posiłku jak jakiś padlinożerca, ponieważ jest inaczej zbudowana. Ona nie ma żółci. Gołębica nie posiada żółci, a więc nie może strawić rzeczy, które potrafią strawić padlinożercy. Ona może spożywać tylko czyste i nieskażone rzeczy. Jest typem chrześcijanina, który nosi gołębicę w swoim sercu. On nie może znieść nieczystych rzeczy tego świata. Czy to widzicie? On nie ma żadnej żółci, nie nosi w sobie żadnej goryczy. On on jest pokorny, to jest pokora. Co może być słodszego niż gruchanie gołębicy?
13
Powracam w moich myślach na pewne odległe miejsce, na pewne wzgórze, gdzie stoi znak mojej ukochanej żony, która opuściła mnie, kiedy miała zaledwie dwadzieścia lat. I ja włożyłem moją maleńką, ośmiomiesięczną Sharon w jej ramiona i razem je pogrzebałem. Kiedy wieczorem powracałem z pracy, kiedy wracałem do domu i rozglądałem się, mieliśmy tam piecyk, który kupiliśmy za dolara i siedemdziesiąt pięć centów, kiedy urządzaliśmy nasze mieszkanie. Na tym starym piecu nie było nic szczególnego do oglądania, ale na tym piecu gotowała ona. Udaliśmy się także do dziesięciocentowego sklepu, aby kupić małe garnki... Może one były trochę obite, ale za to mogliśmy je kupić taniej. Na tych garnkach także nie było nic szczególnego do oglądania, ale te garnki używała ona.
14
A kiedy podszedłem do kołyski i spojrzałem do środka; mego dziecka już nie było. Och... Wiele razy nie byłem w stanie nawet niczego włożyć do ust. Robiłem sobie kanapkę i siadałem gdzieś w kącie. Wsiadałem do samochodu i odjeżdżałem na cmentarz. Zatrzymywałem mój samochód przy drodze i siadałem koło świeżej mogiły, płacząc, rozmyślałem nad tym, że tam poniżej leży to, co było najkosztowniejszym klejnotem w ludzkim życiu tutaj na świecie dla mnie. A Bóg pewnego razu posłał przepiękną gołębicę. Ona usiadła na krzaku i zaczęła do mnie gruchać, podczas kiedy słońce zachodziło. Oczekuję, że to wszystko na nowo powstanie, nie to, co tam było włożone, ale to, co to symbolizowało, kiedy słońce zajdzie pewnego dnia nad moim życiem.
O, jak ona gruchała. Wydawało mi się, jakby liście szeptały do mnie:
Hen za rzeką jest kraj,
zawsze pełen słodyczy.
Zdobędziemy go tylko przez odpowiedni stopień wiary.
Jeden po drugim zdążamy do tych bram,
gdzie będziemy żyć z tymi wiecznymi.
Pewnego dnia te dzwony zabrzmią,
by zaprosić ciebie i mnie.
15
Aby ujrzeć tych, którzy są już nieśmiertelni... O, ta gołębica przesuwała się po gałązce do przodu i do tyłu i chciała mnie pocieszyć, a ja słuchałem jej słodkiej muzyki, jej gruchania, kiedy zachodziło słońce. Kiedy Bóg zstąpił w dół... Wielu ludzi omija to miejsce Pisma, ale dla mnie to miejsce jest jednym z najdonioślejszych miejsc całej Biblii, kiedy to ziemia i niebo padły sobie w objęcia, kiedy to Bóg zstąpił w kształcie gołębicy i pozostał na Swoim Synu, który był w postaci baranka. Dlaczego On obrał baranka i gołębicę? Z tego powodu, że gołębica nie może usiąść na niczym innym jak na baranku. Ich natury są takie same. Z tego powodu ci dwoje potrafią się zgodzić. Ich natury są ciche, pokorne, uniżone i z tego powodu potrafią przebywać razem. Kiedy Bóg i Chrystus stali się jedno, kiedy ta Gołębica zstąpiła na Baranka, niebo z ziemią ucałowały się. A Bóg z człowiekiem zostali pojednani. O, to był jeden z największych momentów, jaki przeżyła ta ziemia, kiedy człowiek z Bogiem został pojednany. Gołębica i Baranek spotkali się.
16
Otóż, jak już powiedziałem, powód dlaczego oni mogą przebywać razem... Biblia bowiem mówi, że On ujrzał, jak Duch Boży zstąpił w kształcie gołębicy i rzekł: „Oto Baranek Boży”. A Gołębica zstąpiła na Baranka i pozostała na nim. O, jak mi się podoba to słowo: „Pozostała na nim”. O, a co gdyby baranek zawarczał tak jak wilk. Ta gołębica by natychmiast odleciała. Czasami zastanawiam się nad tym, czy to nie jest powodem, dlaczego ludzie przeżywają w zborach tyle kłopotów. Jeżeli jesteśmy barankami Bożymi, powinniśmy posiadać naturę baranka i wówczas możemy się spodziewać, że Gołębica pozostanie na nas. Czy w to wierzycie? Ja w to wierzę.
17
O, gdybyśmy teraz przez chwilę obserwowali gołębicę... Powód, dlaczego ona pozostała na baranku, leży w tym, że ich natury są takie same. A powód, dlaczego gołębica pozostaje na chrześcijaninie ona tam zostanie tak długo, dopóki on jest barankiem. Ale kiedy on przejawi inną naturę, wówczas Gołębica odlatuje. Ten Baranek musiał być najpierw Barankiem bez skazy. Biblia mówi, że On był Barankiem bez skazy. A baranek nie może polegać na swoim własnym chodzeniu; baranek bowiem musi być prowadzony, kierowany, prowadzony przez pasterza. Czy już kiedyś byliście w rzeźni i oglądaliście owce prowadzone na rzeź? Baranek... Owieczka, ona by sama nie poszła dobrowolnie na rzeź; tam musi być kozioł, który prowadzi je na rzeź. Ale ten kozioł, kiedy przyjdzie na miejsce, gdzie dokonują rzezi, on przeskoczy przez to ogrodzenie. Och, to jest typowy sposób szatana. On prowadzi Boże owieczki na rzeź, a potem odskoczy na bok. Tak jest. Uważajcie więc, kto was prowadzi. Och, och. Amen.
18
Baranek... Chrystus... Spójrzcie, jaki On był cichy. On nigdy nie próbował czynić własnej woli. Powiedział: „Nie przyszedłem czynić mojej woli, ale wolę Tego, który mnie posłał”. A Ojciec, który Go posłał, szedł z Nim i w Nim. On powiedział: „Tak jak Ojciec posyła mnie, tak Ja posyłam was”. A On nie tylko posyła nas, ale idzie razem z nami. Obserwujcie Go, jak idzie z nami. On nie polegał na swoich własnych zdolnościach, owca tego nie czyni, ale polegał na zdolnościach pasterskich. Nigdy nie poddaje w wątpliwość decyzji pasterza. On idzie zawsze ze swym pasterzem - tak samo owce.
19
Mam pewne małe doświadczenia z hodowlą owiec, z czasów kiedy byłem jeszcze małym chłopcem, na naszym gospodarstwie. Strzygliśmy owce - strzygliśmy wełnę na owcach. Musieliśmy je chwycić i położyć na takim stole. Było tam takie małe miejsce, do którego przywiązywaliśmy ich nogi. One nie kopały swoimi kopytkami. Leżały cicho i oddawały wszystko, co posiadały swoją wełnę. Pozwoliły się ostrzyc, a przy tym nie kopały i nie robiły z tego powodu hałasu. Mam nadzieję, że rozumiecie, co chcę przez to powiedzieć. Owca leży cicho. Prawdziwa owca, owca zrzeka się swych praw i to właśnie pragnąłem wczorajszego dnia poruszyć , kiedy wypowiedziałem się na temat tego, jak niektóre z naszych chrześcijańskich sióstr ubierają się i postępują, a tak samo nasi bracia jak oni postępują.
20
Pewna pani, która siedziała obok innej pani, która z kolei była moją przyjaciółką, podeszła do mnie dzisiaj i powiedziała... Ta pani powiedziała: „Gdyby tam były drzwi, to bym natychmiast uciekła”. Powiedziała: „On się myli”. Dobra... Powiedziała: „Przecież mamy prawo w ten sposób postępować”. To się zgadza.
Chcecie mi powiedzieć: „Bracie Branham, przecież w sklepach sprzedają właśnie takie skąpe ubranie, w które ubierają się kobiety. To jest naszym amerykańskim przywilejem. To jest naszym prawem”. Ale, aby być owcą, musimy być gotowi zrzec się naszych praw. To jest coś innego. Tak jest. Mówicie: „Panie Branham, to jest naszym przywilejem, jeżeli chcemy być członkiem kościoła, a przy tym palić papierosy. Jeżeli nasza władza zgadza się ze sprzedażą papierosów i sprzedają je. Nie ma w tym nic złego. To jest naszym amerykańskim przywilejem, by palić papierosy”. To się zgadza. Ale czy chcesz się zrzec swego prawa do palenia papierosów? Widzicie? Tak to jest.
21
Mówicie: „To jest przecież miłe i towarzyskie, kiedy spotykam się z sąsiadem. A przecież to jest naszym amerykańskim przywilejem, kiedy wypijemy sobie w towarzystwie drinka. To jest naszym przywilejem”. Ale bracie, czy jesteś gotowy zrzec się swych grzesznych przywilejów i stać się ostrzyżoną owcą, o tym chciałbym się czegoś dowiedzieć? Czy i wy? Wyrzec się swych praw. Nie kopać i hałasować z powodu tego. Owca tego nie czyni. Widzicie? Ona położy się i pozwoli, aby ją ostrzyżono. Jeżeli pragniecie, aby powróciło przeżycie Azusa Street, połóżcie się i pozwólcie się ostrzyc przez Słowo, a wówczas to znajdziecie. Tak, panowie. Tylko w ten sposób prowadzi droga do przeżycia Azusa Street; dać się ostrzyc z tych rzeczy.
22
Wiem, że to jest przywilejem. Masz na to prawo, bowiem narodziłeś się w grzechu i ukształtowany byłeś w nieprawości, przyszedłeś na świat mówiąc kłamstwo; ale czy chcesz wyrzec się tych rzeczy i stać się barankiem? Baranek nie był warczącym stworzeniem. Biblia mówi: „Nie otworzył swoich ust. Kiedy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem”. I tylko z tego powodu Gołębica mogła pozostać na Baranku. Ale jeżeli chodzi o nas, gdyby nam ktoś wyrządził jakąś małą krzywdę, to wpadamy we wściekłość. Co się dzieje? Baranek... Gołębica odlatuje. Duch Święty odlatuje. Czasami zastanawiamy się, dlaczego nie przeżywamy już takiego pokoju jak dawniej. O, coś nam zabrało Gołębicę. To jest prawdą.
23
Dlaczego już nie mamy takich zgromadzeń, jakie miewaliśmy w naszym zborze? Stańcie się owcami. Gołębica siedzi w gnieździe, gotowa by powrócić z powrotem do serca - jeżeli staniesz się owcą. On jest ciągle tą samą Gołębicą, ale wy musicie stać się owcami. Nie możecie warczeć i sprzeczać się, i gderać, i odgryzać się, i tak dalej, a potem spodziewać się, że ona będzie przebywać z wami. Ona tego nie uczyni. Musicie najpierw mieć taką naturę jak ON, a potem ON będzie pozostawał na was. To się zgadza. Jeżeli posiądziecie naturę owieczki, wówczas także te pozostałe rzeczy wydarzą się.
24
On nie otworzył... Kiedy On - On pozwolił... Wyrwano garść włosów z jego twarzy, On miał przywilej. Przy ukrzyżowaniu powiedział: „Mógłbym poprosić Ojca, a On by mi posłał milion legionów anielskich”. Mógł to uczynić, ale chcąc pozostać Barankiem, musiał wyrzec się swych praw. On był Barankiem, aby umrzeć za ciebie. Mówicie: „Bracie Branham, która droga prowadzi do tych starodawnych zgromadzeń?”. Stańcie się na nowo barankami. Nic innego. Tylko stańcie się owcami. Gołębica nie odlatuje daleko. Ona czeka, wyczekując na jakąś okazję do powrotu. O, to jest droga prowadząca z powrotem do przeżycia Azusa Street. To jest droga powrotu. Powrót do zgromadzeń Azusa Street i do tego typu zgromadzeń, kiedy powrócimy z powrotem do natury baranka.
25
Nie możecie spodziewać się, będąc wilkiem lub jakimś innym padlinożercą, że Gołębica pokoju zstąpi i pozostanie na was. Ona tego nie uczyni. Musicie stać się barankiem. Wasza natura musi się zmienić, a wówczas zobaczycie te sprawy w innym świetle. Wtedy nie będziecie się sprzeczać z kaznodzieją, kiedy będzie głosić twarde, starodawne przebudzenie Ducha Świętego i właściwy sposób życia. Musicie się tylko wyzbyć waszego ducha wilka lub ducha padlinożercy i posiąść na nowo naturę baranka. Musicie być gotowi wyrzec się wszystkich rzeczy, które kiedyś czyniliście, wszystkich waszych ziemskich przywilejów. Amen. O, to jest tak pewne, jak to, że tutaj stoję, moi chrześcijańscy przyjaciele. Upokórzcie się. Nie próbujcie wiedzieć wszystkiego. Najlepszą rzeczą jest zapomnieć o wszystkim, co wiecie, a znać tylko jedną rzecz, a jest nią Chrystus.
26
Tak jak strażnik więzienia we Filipii... On postawił pytanie: „Co mam czynić, aby być zbawionym?”. Paweł powiedział mu, co ma uczynić, ale dzisiaj dokonaliśmy w tym zmiany. Dzisiaj mówimy o wszystkim, czego nie powinien uczynić, na miejsce tego, by powiedzieć ludziom, co mają uczynić. I robimy z ludzi fałszywych uczniów. Przynieść tym ludziom Chrystusa, a Chrystus zmieni ich naturę na naturę baranka, a wówczas wszystko inne będzie na miejscu, bowiem Duch Boży, Gołębica, zstąpi na tego człowieka i poprowadzi go dalej.
27
Kiedy ludzie na Azusa Street upokorzyli się i stali się barankami, wówczas zstąpił na nich Duch Święty. On uczyni to... On uczyni to nawet w tej minucie, w tym budynku, o ile będziemy gotowi utracić własne prawa, które posiadamy i upokorzyć samych siebie, i stać się barankami; wówczas Duch Święty przejmie to zgromadzenie pod swoją moc. A nie pozostanie nic jak tylko baranek, który będzie prowadzony przez Ducha Świętego Baranka. Tak jest. Ja wiem, że On jest tutaj. Tego wieczoru siedzi tutaj Gołębica i wygląda jakiegoś miejsca, do którego by mogła wejść. Ach, jak okropnie musi wyglądać w oczach Bożych postępowanie nowoczesnego chrześcijaństwa w dzisiejszym czasie. Jak powinniśmy zmienić się w naszym postępowaniu.
28
Przed wieloma laty w naszym kraju sprzedawano niewolników. Licytatorzy przychodzili i kupowali tych ludzi, tak jak my dzisiaj kupujemy nasze używane samochody... I oni kupowali niewolników.
Pewien licytator przechodził obok jakiejś plantacji i powiedział: „Ilu macie niewolników na sprzedaż?”. Miał on kilku na sprzedaż, a był tam jeden młody człowiek. O, ci niewolnicy, oni byli pozbawieni swoich domów, oni wielokrotnie... Wiedzieli, że już nigdy nie powrócą do swojej ojczyzny, bowiem Burowie przywozili ich z Afryki i sprzedawali na południu jako niewolników. Biczowali ich, ponieważ nie mogli ich zmusić do pracy.
29
Zazwyczaj byli smutni, lecz on zauważył, jak jeden z tych młodych mężczyzn chodzi z wypiętą piersią i z głową podniesioną do góry. Nie musieli go bić. On sam pracował, a ten licytator powiedział: „Chcę kupić tego oto niewolnika”. Ale właściciel plantacji powiedział do niego: „Ten nie jest na sprzedaż”. On zapytał: „Co powoduje... Co sprawia, że zachowuje się całkiem inaczej od pozostałych niewolników?”. I pytał dalej: „Czy jest szefem nad nimi?”. Właściciel odpowiedział: „Nie, jest zwykłym niewolnikiem”. Powiedział: „Być może karmisz go lepiej niż pozostałych”. On odpowiedział: „Nie, spożywa posiłek w jadalni niewolników razem z pozostałymi”. „A więc, co powoduje, że on jest całkiem inny?”. Odpowiedział mu: „Sam tego nie wiedziałem, ale pewnego dnia dowiedziałem się o tym, że w ojczyźnie skąd został zabrany, jego ojciec jest tam królem szczepu. A chociaż jest tutaj obcokrajowcem i przybyszem, podnosi poziom moralny całej reszty tych niewolników, ponieważ uświadamia sobie, że jest synem króla, choć jest tutaj obcym przybyszem”.
30
O, jakimi ludźmi powinniśmy być my, napełnieni Duchem Świętym, chociaż jesteśmy tutaj pielgrzymami i obcokrajowcami. Jak powinniśmy prowadzić nasze życie i samych siebie. Nie jak reszta tego świata, ale powinniśmy oddzielić się od reszty tego świata. Powinniśmy podnieść nasze głowy, jak przystoi, bowiem jesteśmy pewni jednej rzeczy - jesteśmy synami i córkami Króla. O, córka królewska nie zachowuje się niemoralnie, ona nie ubiera się nieprzyzwoicie. Ona publicznie reprezentuje samą siebie ze wszelką godnością, ponieważ ona jest córką królewską. Amen. A tak samo mężczyzna, który jest synem królewskim... Oto droga prowadząca z powrotem do przeżycia Azusa Street: „Postępujcie jak synowie i córki Boże, nie ubierajcie się jak ten świat, nie postępujcie tak jak ten świat, nie mówcie tak jak ten świat, nie pozostawajcie w środę wieczorem w domu, aby oglądać telewizyjne programy wyprodukowane w Hollywood. O, my nie mamy nic wspólnego z Hollywood. Jesteśmy znowuzrodzeni przez przeżycie zielonoświątkowe. Hollywood ma swoje miejsce dla rozrywki. Ale my mamy także swoje miejsce rozrywki. Ich miejsce jest w świecie, a nasze miejsce jest w Chrystusie. Nie możemy wzorować się na nich, ale musimy wzorować się na Chrystusie i postępować tak jak On, i musimy Go miłować”.
31
O, to nam podaje wspaniały obraz. O, jak serce Boga musi być załamane, patrząc na nasze zachowywanie się, po tym jak przyjął nas za synów i córki, patrząc na sposób naszego postępowania oraz nieprzyzwoitego zachowywania się; na to jak nosimy uprzedzenia jeden wobec drugiego, sprzeczamy się wokół małych, niepozornych spraw - o, tego nie powinno być, a jeszcze do tego nazywamy się synami i córkami Boga. Powinniśmy być szlachetnymi mężczyznami. Powinnyście być szlachetnymi kobietami. Powinniśmy zachowywać się godnie, jako dzieci Boga. Powinniśmy być przykładem dla tego świata, tak jak nasz Pan. Musimy wyróżniać się w naszym życiu tak jak Dawid. Kiedy Bóg spojrzał na jego... Jak... O, jakim on był szlachetnym mężem. Bóg powiedział: „Ty jesteś mężem według mojego własnego serca”.
32
Niedawno temu w Afryce rozmawiałem z pewnym starym, świętym mężem i on powiedział do mnie: „Bracie Branham, w naszym zborze niedawno mieliśmy rozbicie. Jeden czynił to, a drugi chciał czynić tamto. Powstały różnego rodzaju kulty, a ja... Duch Święty już nas więcej nie nawiedzał”. On tego nie czyni w takich okolicznościach. Powiedział: „Jeden chciał wierzyć tego rodzaju nauce, a drugi pragnął czegoś innego. Nastało z powodu tego rozerwanie”. Powiedział: „Przykro mi, że muszę ci o tym mówić, ale - mówił - musiałem decydować raz w taki, a raz w inny sposób”. A pastor nigdy nie powinien w ten sposób czynić. Powinien stać na wiecznym Bożym Słowie, a nie odchylać się ani w prawo, ani w lewo. On powiedział: „Zatrzymałem mój samochód i zacząłem wspinać się na wzgórze”. I powiedział: „Kiedy osiągnąłem niemal szczyt tego wzgórza, przypadkowo usłyszałem, że ktoś za mną idzie. I kiedy obejrzałem się, usłyszałem kroki jakiegoś człowieka, który wspinał się także na wzgórze”. Powiedział: „Skoro wspinam się na wzgórze - pomyślałem - może to jest ktoś, na kogo terenie znalazłem się, a więc być może zaczekam na niego”. I mówił: „Zauważyłem, że na to wzgórze wspinał się niewysoki mężczyzna, ale na swoich plecach niósł potężny ciężar. Było niemal trudno zrozumieć, jak taki mały człowiek niesie tak olbrzymi ciężar”. Powiedział: „Spojrzałem na Niego i w jednej chwili uświadomiłem sobie, że oglądam widzenie, bowiem zobaczyłem blizny na Jego dłoniach. Pobiegłem do Niego i powiedziałem: Panie, czy ty jeszcze dalej niesiesz grzechy tego świata?”. On odpowiedział: „Nie. Niosę tylko twoje”. I on powiedział: „Kiedy to widzenie opuściło mnie, poszedłem do zboru i opowiedziałem im to. Mówiłem, że jeżeli grzechy tego zboru zasmuciły Pana Jezusa do tego stopnia, to wszyscy powinniśmy pokutować”. Powiedział: „To spowodowało wielkie załamanie się zboru i rozpoczęło się nowe przebudzenie”.
33
Świat oczekuje takiego kościoła. Moglibyśmy być przykładem. Wierzę, że kościół Boży jest przykładem dla tego świata, mianowicie, że możemy żyć inaczej, postępować inaczej i być innymi. „Nie jesteście z tego świata, małe dzieci” - tak mówi Ewangelia.
34
Skoro mój czas przemija, pragnę jeszcze coś powiedzieć. Niedawno znajdowałem się w tych pięknych, zielonych górach stanu New Hampshire... Jak wszyscy z was wiedzą, miłuję polowanie
w górach, nie tak bardzo z powodu zwierząt, ale w tym celu, aby być sam na sam z Bogiem. Każda osoba ma pragnienie przebywania sam na sam z Bogiem. Czy przypominacie sobie, jak słodki pokój napełniał was, kiedy przebywaliście z Bogiem sam na sam? Dlaczego to zostało od was zabrane? Dlaczego? Dlatego, że uczyniliście coś, co zasmuciło Gołębicę i spowodowało, że odleciała. Powróćcie tylko i stańcie się barankiem, On powróci.
35
O, ja tam poznałem pewnego myśliwego. Często spotykam tego rodzaju ludzi... I wielu, wielu, wielu szorstkich kowbojów i drwali przyprowadziłem do Chrystusa, kiedy przebywałem w tych lasach.
A ten gość był najbrutalniejszym myśliwym jakiegokolwiek w życiu widziałem. On strzelał z rozkoszą do maleńkich jelonków i - i łani.
W przeciągu roku zabijał ich tuzin, jeżeli je tylko spotkał. Powiedziałem do niego: „Burt, postępujesz źle. Nie powinieneś tego czynić. Masz okrutne serce”. On mi powiedział: „Kaznodziejo, ty z kolei masz serce kurczaka”. Powiedział: „Wy kaznodzieje macie serca kurcząt”. A ja do niego mówiłem: „Ale pamiętaj, Burt, przecież tutaj jest mnóstwo starych, potężnych samców, które zgodnie z prawem możesz zastrzelić, a nie powinieneś znęcać się nad takimi biednymi, niewinnymi jelonkami i tak dalej”. A on mówił: „Ach, idź, idź, ty miękki kaznodziejo”.
36
Zrobił sobie taki gwizdek, jak to nazywamy wabik, i mógł przy jego pomocy podrabiać głos jelonka tak doskonale, że nigdy czegoś takiego nie słyszałem. A więc pewnego dnia, kiedy byliśmy w górach, on ukrył się w krzakach, a ja znajdowałem się niedaleko i próbowałem mówić mu o Panu Jezusie. A on chciał uczynić przede mną coś na pokaz, chciał mi udowodnić, że to i tak zrobi. Podobnie jak czyni wielu z was zielonoświątkowych ludzi. Czy rozumiecie? „Ja z tym nie będę miał nic do czynienia... Pokażę wam, co potrafię zrobić”. A wówczas wpadacie w kłopoty z Bogiem. On usiadł tam i wydał ten głos, najżałośniejszy jęk małego jelonka. Wyjrzałem zza krzaków i ku mojemu zdumieniu, z drugiej strony polany wyszła wspaniała łania. O, to było śliczne zwierzę. Jej uszy były mocno podniesione w górę, jej nosek poruszał się. Ona usłyszała płacz dziecka. Podeszła kilka kroków do przodu. Widziałem, jak ten mężczyzna podnosi strzelbę i odbezpiecza ją. Powiedziałem:
„O, Boże, nie pozwól, by się tego dopuścił”.
37
Podniósł strzelbę i wziął ją na cel, a nagle jego ręce podniosły się. Ta łania była ciągle zainteresowana płaczem tego małego. Rozejrzała się wkoło i ujrzała myśliwego, widziała jak strzelba jest wycelowana dokładnie w jej serce. Ale czy to zatrzymało tę łanię? Nie, przecież ona słyszała płacz swojego maleństwa. Choć strzelba była wycelowana w jej serce, płacz dziecka oznaczał dla niej więcej niż strzelba wycelowana prosto w serce. Wykroczyła do przodu, nasłuchiwała skąd dochodził płacz tego dziecka i zauważyła myśliwego. Widziałem, jak jego ręce zaczynają się trząść; potem zobaczyłem, jak jego ramiona się trzęsą. Puścił strzelbę na ziemię; przybiegł, rzucił mi się w ramiona i powiedział: „Bracie Branham, już tego dłużej nie potrafię wytrzymać”. On ujrzał prawdziwy pokaz szlachetnego serca matki. Bracie, ten świat oczekuje pokazu szlachetnych żołnierzy Krzyża, prawdziwych bohaterów, którzy staną w obronie Boga i sprawiedliwości. Wy zielonoświątkowi ludzie powinniście dać taki przykład.
38
Trzęsąc się upadł na kolana i powiedział: „Czy widziałeś tę łanię, która patrzyła mi prosto w twarz, bracie Branham?”. Powiedziałem: „Widziałem ją, Burt”. Mówił: „Ona się nie bała śmierci”. Powiedziałem: „Miłość zmusiła ją, by iść naprzód, nie bacząc na niechybną śmierć, by ochronić dziecko, które zapłakało”. Powiedziałem dalej: „Burt, któregoś dnia z nieba zstąpił pewien Mąż. On usłyszał jęk ginących ludzi i nie bał się iść śmierci prosto w twarz; On to uczynił dla ciebie, Burt”. Tam na swych kolanach,
z rękoma podniesionymi w górę, zapłakał nad sobą, aż w końcu poznał, jak kosztownym jest Pan Jezus dla ludzkiego serca. Z tego brutalnego wilka stał się barankiem, a Duch Święty zstąpił na niego.
39
Przed kilkoma laty w krajach Bliskiego Wschodu, może przed pięćdziesięcioma czy sześćdziesięcioma laty, żył znakomity ewangelista. Być może wielu z was słyszało o nim. Nazywał się Daniel Curry. Był dobrze znany w całej Środkowej Ameryce ze względu na swoją pracę ewangelisty, był znakomitym uczonym, a także kaznodzieją Ewangelii. Pewnej nocy miał sen, że umarł i został zabrany do nieba. Kiedy stanął przed bramą nieba, zapytano go: „Kim jesteś?” - ten stróż zapytał go o to. Odpowiedział: „Jestem Daniel Curry, ewangelista”. On powiedział: „Niech pan chwileczkę zaczeka. Muszę się przekonać, czy twoje imię jest u nas zapisane”. A kiedy odszedł i przejrzał księgi, powrócił z powrotem i powiedział: „Proszę pana, twoje imię nie znajduje się tutaj”. A on odpowiedział: „Musiał się pan pomylić. Nazywam się Daniel Curry”. Anioł przy bramie powiedział mu: „Ja pana jasno zrozumiałem”. „Czy pan patrzył dokładnie?”. „Tak proszę pana, ale twojego imienia nie ma w naszych rejestrach”. I on powiedział: „Co zatem mogę uczynić?”. Anioł powiedział: „Czy zechcesz dokonać apelacji w swojej sprawie do białego sędziowskiego tronu?”. Odpowiedział: „Proszę pana, nie mam innego wyboru. Muszę odwołać się do białego sędziowskiego tronu”.
40
I Daniel Curry rzekł, że czuł jak mknie w przestrzeni dalej i dalej. Za chwilę zaczął zbliżać się do jakiegoś światła. Powiedział: „Ono stawało się jaśniejsze i jaśniejsze, aż w końcu świeciło milion razy jaśniej niż słońce. To światło nie wychodziło z żadnego konkretnego miejsca, ale on stał w samym środku tego światła, które otaczało go z zewnątrz”. Potem powiedział: „Zatrzymałem się i usłyszałem jak do mnie przemawia bezpośredni głos: „Czy ty jesteś Daniel Curry?”. On odpowiedział: „Tak, Panie, jestem”. On powiedział: „Danielu Curry, czy kiedykolwiek kłamałeś, będąc na ziemi?”. I on powiedział: „Aż do tej chwili uważałem, że nigdy nie kłamałem, ale w obecności tego Światła uświadomiłem sobie, że było wiele takich niewłaściwych rzeczy w moim życiu, które wypowiedziałem”. Co będzie w owym dniu? On rzekł do niego: „Danielu Curry, czy kiedyś złamałeś moje przykazanie i kradłeś w czasie swojego życia na ziemi?”. On powiedział: „Uważałem siebie zawsze za uczciwego człowieka, ale powiedział - w obecności tego jasnego Światła, uświadomiłem sobie, że zwędziłem jakieś drobnostki”. Powiedział: „Tak, Panie, kradłem i kłamałem”. A potem ten Głos mówił: „Danielu Curry, czy byłeś doskonały, żyjąc na ziemi?”. „Och - powiedział - nie, Panie, nie byłem doskonały”. Powiedział: „W tej chwili oczekiwałem już tylko, że coś huknie - odejdź ode mnie na wieczną zgubę”. I powiedział: „Miałem uczucie, jakby każda kość wyskoczyła ze swojego stawu, stałem tam, drżący. Ale nagle usłyszałem najsłodszy głos, jaki kiedykolwiek usłyszałem w swoim życiu. To był głos słodszy od głosu matki, która przemawiała do mnie”. Powiedział: „Kiedy obróciłem się, ujrzałem obok kogoś, kogo oblicze było najsłodsze, jakie kiedykolwiek widziałem. Nigdy nie widziałem oblicza matki, albo kogoś innego, które by mogło mu dorównać. A ten Ktoś, stojący tam, powiedział: „Ojcze, weź każdy grzech Daniela Curry i przypisz na moje konto; bowiem tam na ziemi Daniel Curry stał po mojej stronie, a tutaj w niebie ja stanę po stronie Daniela Curry”.
41
O, jak ja Go pragnę, jak ja tęsknię... O, przyjaciele, czy to jest warte czekać i brnąć w grzechu? Czy to jest warte żyć w letnim stanie? Czy to jest warte przyłączyć się tylko do jakiegoś kościoła? Stańmy teraz po stronie Jezusa, a potem, kiedy nadejdzie ta wielka chwila, On stanie po naszej stronie tam w chwale. Mój czas przeminął. Skłońmy na chwilę nasze głowy, całe zgromadzenie. Czy organista mógłby podejść do organ, podczas kiedy każda głowa jest pochylona.
42
Nasz Ojcze Niebieski, chcemy być owcami Twego pastwiska. Nie chcemy stanąć w tym dniu przed Tobą, odziani własną sprawiedliwością. Boże, pragniemy teraz stanąć po Twojej stronie. Miłujemy Cię, Panie Jezu. I kiedy rozważałem na drodze mojego życia, i widziałem te miejsca porośnięte kolcami, wzgórza i doliny, którymi prowadziłeś mnie dzięki Twojej zdumiewającej łasce. Kiedy zastanawiam się nad tym czasem, kiedy opuszczałem mój dom, a moje dzieci trzymały mnie za koniec mojego płaszcza i płakały, krzycząc: „Tato, nie opuszczaj nas. Może nigdy nie powrócisz”. A moje serce łkało we mnie za tymi dziećmi, moja biedna, posiwiała żona, która tam stała, z trzęsącą się ręką w mojej dłoni, ze łzami spływającymi po jej policzkach... Ale Ojcze, uświadamiam sobie, że wszystkie te rzeczy nie są nigdy w stanie przebłagać moich grzechów. Wszystkie moje wysiłki okazują się próżne, gdyby Jezus owego dnia nie stanął mi na drodze. Wszystkie obietnice, które składałem przed moją umierającą żoną, której obiecałem, że spotkam się z nią w tej bramie owego poranka, całe moje kazanie i wszystkie moje wysiłki okazałyby się próżne, gdyby Jezus nie stanął po mojej stronie.
43
O Boże, to jest w każdym sercu tego wieczoru. My, jako zielonoświątkowi ludzie, Ojcze, żałujemy naszych grzechów. Wstydzimy się za nasze odstępstwo i za nasze uchybienia. O, Panie, czy zechcesz tego wieczoru wziąć swoje Słowo i ostrzyc nas. Kładziemy się na ołtarzu, składamy wszystkie świeckie, grzeszne pożądliwości, wszystko co nie jest podobne do Jezusa. Boże, przyjmij mnie razem z nimi wszystkimi tego wieczora i ostrzyż, i obetnij, i pozwól swemu pokornemu słudze stanąć po Twojej stronie, o Panie, abyś w owym dniu mógł powiedzieć: „Dobrze, sługo dobry”. A nie tylko do mnie, ale do każdego mężczyzny i kobiety znajdujących się tutaj, o Boże. Być może oni zgrzeszyli i odstąpili; być może jeszcze nigdy Ciebie nie przyjęli. Ale niechby stali się barankami tego wieczora, a niechby gołębica, która namaszcza ten budynek, która namaszcza to miejsce... Możemy odczuwać Jego obecność, kiedy On pragnie sięgnąć do głębi naszych serc. On pragnie nas skruszyć, tak jak prorok oglądał tę glinę w domu garncarza. O, Boże, ukształtuj z nas innych ludzi. Ukształtuj z nas miłujących ludzi, pełnych miłości. Obyśmy otworzyli nasze serca i wpuścili tego wieczora tę gołębicę, abyśmy mogli odejść stąd jako mężczyźni i kobiety, a mogli kroczyć, żyć, postępować i ubierać się, i być prawdziwymi chrześcijanami, takimi jakimi powinniśmy być. Spraw to, Ojcze.
44
A kiedy jeszcze nasze głowy pozostają skłonione, zastanawiam się, czy tutaj wśród tego zgromadzenia - nie chcę zachowywać się jak dziecko, nie chcę płakać. Ale kiedy zastanawiam się nad tym, kto stanie po mojej stronie owego dnia... Tego nie dokona mój pastor; ani mój brat; ani moja matka. Tylko Jezus może stanąć w mojej obronie. Zastanawiam się tego wieczoru, czy znajduje się tutaj ktoś, kto został przekonany w swoim sercu, że zasmucił Ducha, a on od niego odleciał? Gołębica zniknęła; nie masz już więcej tego słodkiego pokoju w sercu. Już nie podchodzisz do okna, w czasie kiedy myjesz naczynia w miednicy i nie wyglądasz Go, czy On czasem nie przychodzi. Już nie siedzisz za kierownicą w swoim samochodzie, jadąc do pracy i nie wyglądasz przez okno, spodziewając się, że z nieba odczujesz coś słodkiego, ten głęboki pokój, który by napełnił twoje serce, tak jak bywało dawniej; coś się stało. Gołębica odleciała.
45
Zastanawiam się, czy nie zechcesz dzisiaj stanąć po stronie Jezusa. Jeżeli dopuściłeś się czegoś złego, powiedz: „Jestem gotów dać się ostrzyc. Jestem gotów być ostrzyżony. Zrzekam się wszystkich świeckich rozkoszy i całego mojego świeckiego postępowania. Od tego wieczoru pragnę stanąć po stronie tej nielicznej garstki Bożych wzgardzonych. Pragnę wyruszyć tego wieczoru na nowo z Bogiem”.
Z pochylonymi głowami, proszę o to wszystkich chrześcijan, ciekawi mnie, czy ktoś nie zechce powstać i powiedzieć: „Od tej chwili poproszę Boga, by mnie ostrzygł i zabrał ode mnie wszystkie rzeczy, które nie przypominają Chrystusa?”. Niech was Bóg błogosławi, wszędzie. To jest na miejscu. Tylko powstańcie. „Teraz przyjmuję Chrystusa, wstydzę się za moje własne życie”. Niech was Bóg błogosławi, którzy stoicie na każdym miejscu. Powstańcie. A w owym dniu On stanie po waszej stronie, o ile wy będziecie... Ten mały dar proroczy, który mi został darowany przez Boga, wydaje mi się, że Duch Święty mówi mi w sercu, że znajduje się tutaj jeszcze wielu ludzi, którzy powinni byli powstać, wielu więcej niż dotychczas.
46
Stańcie po stronie Chrystusa tego wieczora. Przyjmijcie to z całych waszych serc. Tak powinno być. Powstańcie, wy którzy jeszcze nie przyjęliście Chrystusa, albo od Niego odpadliście, wstańcie teraz, a potem pomodlimy się. Odezwijcie się do Boga i powiedzcie: „Boże, wyrzekam się każdej - każdej świeckiej, grzesznej rozkoszy, o której mi wiadomo. Wyrzekam się teraz wszystkiego, o ile Ty pozwolisz, aby ten pokój Gołębicy zstąpił teraz do mojego serca i uczynił mnie prawdziwym chrześcijaninem, pełnym miłości i pokoju. Pragnę być zaliczony do tej wielkiej, potężnej grupy”.
47
Jeżeli staliście się świeckimi w waszym przeżyciu, czy nie zechcecie stanąć po stronie Chrystusa dzisiejszego wieczoru? Czyniąc to, pokazujecie Bogu, że pragniecie stać po Jego stronie, a pragniecie zarazem, aby On stanął po waszej stronie. Ale jeżeli macie jakiś cień zwątpienia w waszym umyśle, że Chrystus nie stanąłby po waszej stronie w owym dniu z powodu waszego życia i postępowania, proszę was w Imieniu Chrystusowym, abyście powstali i skorzystali z tej modlitwy, którą pragniemy złożyć za was tego wieczoru. Powstańcie na każdym miejscu. Nazareńczycy, pielgrzymi świętości, zielonoświątkowcy, metodyści, baptyści, katolicy, ortodoksyjni Żydzi, kimkolwiek jesteście, powstańcie teraz na wasze nogi i powiedzcie: „O, Boże, ja pragnę być zaliczony. Pragnę zrzec się wszystkich rzeczy tego świata, jeżeli tylko staniesz po mojej stronie”. Niech was Bóg błogosławi. Jeszcze wielu innych powstało, wielu innych.
48
Zastanawiam się jeszcze przez chwilę, z naszymi skłonionymi głowami - stójmy dalej. Jeszcze powstają inni. To jest w porządku. Powstańcie. Chciałem powiedzieć jeszcze jedną rzecz, ale Duch Święty- wydaje mi się, że mówi do mnie: „Powinieneś mówić o tym, ponieważ to może być ostatnia noc w życiu któregoś z tych ludzi”.
Powstańcie zatem. Powiedzcie: „Boże, przez to pragnę stać się twoim sługą”. A teraz z naszymi pochylonymi głowami w modlitwie... Wiecie, co uczyniliście? „Ten kto stanie po mojej stronie na tym świecie, Ja stanę po jego stronie na tamtym świecie. Ten kto wyzna mnie w tym świecie, ja Go wyznam przed moim Ojcem i świętymi aniołami”.
49
Gdybyście przed kilkoma chwilami umarli, bylibyście zgubieni. Ale teraz jesteście zbawieni, ponieważ powstaliście na wasze nogi przed obliczem tych tysięcy ludzi, a także w obecności Boga i świętych aniołów. A oni teraz kładą wasze imiona do Barankowej Księgi Życia. Otóż, Niebieski Ojcze, Tobie przedkładam to wielkie zgromadzenie ludzi. Oddaję tych, którzy stoją w tej właśnie chwili. Tych, do których serc przemówiłeś. Oni uświadomili sobie swój stan, choć my wierzymy, że powinno ich być jeszcze o wiele więcej...
50
Boże, jak może nastać przywrócenie przeżycia z Azusa Street, jeżeli nie będziemy posłuszni Gołębicy Bożej. O, Boże, będzie potrzebny twardy sąd; może w jakiejś rodzinie spowoduje, że nastanie śmierć; może coś zostanie zabrane, ale jestem tego pewien, Boże, cokolwiek by to było, przyprowadź nas z powrotem, Boże. Przyprowadź nas z powrotem do tych starodawnych zgromadzeń. Sprowadź z powrotem pokorę pomiędzy świętych. Sprowadź z powrotem moc Boga do naszych zborów. Spraw to, Panie. Ostrzyż nas tego wieczoru. Wyjmij z nas cały świat. Odejmij od nas wszystko, co nie jest podobne do Ciebie, o Boże. Napełnij nas Duchem Świętym, o Gołębico Boża, przyleć z tych balustrad nieba, przyleć tutaj ze szczytu świątyni, Panie, i zamieszkaj w tych sercach, które oczekują w obecnej chwili na chrzest Duchem Świętym, na ten obosieczny miecz Słowa, który wytnie z ich życia wszystko z tego świata i obdarzy ich bogactwem Chrystusa Jezusa w ich sercach. Prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
51
Niech was Bóg błogosławi. Ilu z was chce być uzdrowionych tego wieczoru? Szybko powstańcie. Wszyscy, którzy pragną być uzdrowieni fizycznie i duchowo, niech szybko powstaną. Amen. Gołębica lata dokoła tego budynku. Czy wierzycie temu? Nadeszła godzina; czas się przybliżył. Otwórzcie wasze serca. Duch Święty jest tutaj, aby chrzcić i uzdrawiać. Wszechmocny Boże, w Imieniu Jezusa Chrystusa gromimy każdego diabła i choroby i przepędzamy je precz... I niechby oni zostali uwolnieni.
Wróć do czytelni Następne kazanie