• PL
  • EN
  • CZ
Dzień zwycięstwa

Tytuł: Dzień zwycięstwa

Data: 1963-04-21

Miejsce: Sierra Vista, Arizona, USA

Długość: 92 min

Pobierz

Audio PDF

Pobierz

Audio PDF

Pomniejsz/ powiększ tekst:
A-
A+
  • Wybierz szybkość auto przewijania:
  • Powoli
  • Średnio
  • Szybko
  • Zatrzymaj

Dzień zwycięstwa

1
Chciałbym wyrazić moją wdzięczność Bogu za przywilej, że mogę być tutaj i możliwość spotkania współobywateli Królestwa Bożego. Kiedy zebraliście się dzisiejszego dnia tutaj w domu brata, aby mieć razem społeczność, to w pewnym stopniu przypomina mi wczesny kościół, sposób, w który robili to pierwsi chrześcijanie. Biblia mówi: „...chleb łamiąc po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca”. Tego pragniemy dzisiejszego poranka — prostoty serca — jedynego celu. Jedyną rzecz, którą próbujemy osiągnąć, jest wypełnić Boży plan przygotowany dla nas póki jesteśmy tu na ziemi. Możliwe, że Bóg wiele tysięcy lat temu, dzięki swej bezgranicznej mądrości, wiedział, że będziemy tu tego poranka na tej prerii czy pustyni, w tym małym budynku. On wiedział o tym tysiące lat wcześniej.
2
Spotkaliśmy kilku przyjaciół z Tucson, którzy jechali tutaj tego poranka, mianowicie rodzinę Stricker, którym zepsuł się generator w ich samochodzie. Musieliśmy się ścisnąć, aby móc ich zabrać ze sobą, tylko kobietę i dzieci. Reszta przybędzie trochę później, jeśli doprowadzą ten generator do porządku. To było na jakimś skrzyżowaniu, nie wiem dokładnie gdzie. Jesteśmy jednak szczęśliwi, że jesteśmy tutaj.
Bracie Issacson, wiemy o sobie nie więcej niż to, że jesteśmy braćmi w Chrystusie i że mieliśmy ze sobą społeczność. Sądzę, że nasze pierwsze spotkanie było w Phoenix przed laty. Nie rozpoznałbym jego żony nawet gdyby tu była obecna. To świadczy o tym, że znamy się tak mało, że nie wiem kim jest jego żona i rodzina. Wchodząc tu spotkałem naszego kolorowego brata przy drzwiach, ten miły człowiek podał mi rękę na przywitanie. To sprawia uczucie, że jesteście miłe witani i macie ochotę, aby wejść i być w tym tłoku tego poranku. Jest to dla mnie przywilejem.
3
Miałem przywilej głoszenia w wielu przepełnionych miejscach, gdzie być może było tysiące tysięcy zebranych, lecz w mej usłudze na zawsze upamiętniły się takie spotkania jak te, gdzie obecnych było tuzin albo dwa. Widocznie ludzie mogą w ten sposób bardziej bezpośrednio przeżywać Boga. Myślę, że czujemy się bliżsi, kiedy zbieramy się w małym zgromadzeniu. To sprawia wrażenie, że Słowo Boże staje się nam tak bliskie, wtedy kiedy mówimy to, co On powiedział. „Gdziekolwiek dwóch albo trzech zgromadzonych jest w Moim imieniu, jestem wpośród nich”.
Ubiegłej nocy, blisko północy, byliśmy zebrani w domu, gdzie znajdował się mężczyzna ze swoją żoną i młodą dziewczyną, która utraciła rozum z powodu małej sprawy, mającej tam miejsce. Podczas gdy byliśmy zebrani w pokoju, ta młoda pani i ja, ponieważ rzeczy, które musiały być powiedziane, wymagały tego abyśmy byli razem, i przyszło tam światło anioła Pańskiego, prosto tam gdzie byliśmy, okazując, że Bóg dotrzymuje Swojej obietnicy.
4
A wczoraj został uzdrowiony młody 22-letni mężczyzna, pochodzący ze znanej rodziny, który chorował na świnkę, zachorował na świnkę. Wielu z nas dorosłych wie co to za choroba, zwłaszcza dla mężczyzny. To ich po prostu prawie zabija. Ten chłopak przez kilka dni, prawie dwa tygodnie, miał gorączkę 41°C. Wiecie, że to jest stan bliski paraliżu. Lekarze wyczerpali wszystkie środki, całą penicylinę, aby zbić gorączkę spowodowaną infekcją. Okazało się, że to nie dało żadnego efektu, ale wystarczyła jedna minuta przed Bogiem i gorączka opuściła tego chłopca zupełnie. On powstał zdrów. To się dzieje, aby pokazać, że główną osobą jest Chrystus. Jesteśmy zebrani tego poranka w tym domu, aby służyć Chrystusowi w ten dzień sabatu.
5
Cieszyłem się z samej myśli przybycia tutaj i spotkania się z waszym kosztownym bratem i z wami. Otrzymałem wasze dziesięciny, które brat wiele razy przysłał do mnie z tego małego zgromadzenia. Te skarby są dla mnie wielką świętością, ponieważ wiem, że muszę któregoś dnia odpowiedzieć za to, na co je przeznaczyłem. Na pewno doceniam to i pragnę wyrazić wdzięczność za waszą lojalność, za pomysł, który zrealizowaliście. Wiem, że dziesięciny, które macie i zgromadzenia domowe takie jak to, a jeszcze pragniecie coś przynieść według waszej najlepszej wiedzy, aby podtrzymać tę usługę. Muszę być odtąd odpowiedzialny za to i chcę być dobrym zarządcą naszego Pana, gdyż któregoś dnia będę musiał odpowiedzieć za to, co robiłem na ziemi.
6
A jednak to ma coś do siebie: Tutaj na peryferiach nie będzie nam tam bardzo przeszkadzać ruch uliczny i to jest dobre. Ledwo wiem jak to powiedzieć, ale życzyłem sobie abyśmy mieli tutaj przebudzenie i spędzili tu kilka dni, ponieważ w takiej sytuacji zazwyczaj wchodzicie i mówicie po prostu: „Jak się masz, cieszę się, że cię widzę” — zamieniacie kilka zdań o Panu i odchodzicie. Przypuszczam, że będę w Tucson o 13.30. Po prostu spotykamy się, podajemy sobie ręce i mówimy: „Dzień dobry, miło cię spotkać” i rozchodzimy się. Lecz wiecie, ja myślę o Dniu, kiedy spotkamy się i nie będziemy więcej mówić: „do widzenia”. Nie powiemy: „Miło cię widzieć, mam nadzieję, że znowu przyjdziesz”. Tu możemy naliczyć zaledwie parę godzin, które spędzamy razem, lecz tam będziemy mogli usiąść i rozmawiać przez jakiś milion lat, jeśli istnieje tam taka rzecz jak czas. Tam nie będzie ani trochę mniej czasu, niż tam, kiedy siadaliśmy razem. To jest po prostu wieczność, ona nie ma końca. Myślę o czasie, gdy będziemy chodzić korytarzami wielkiego Bożego Raju, a aniołowie zaśpiewają hymny.
7
Teraz jest czas, kiedy musimy walczyć, by zwyciężyć, by zwyciężyć bitwę i pokonać rzeczy tego świata. Tam nie będzie już żadnej walki. Będzie zmówiona ostatnia modlitwa. Nie będziemy musieli mieć więcej modlitewnych spotkań, tam nie będzie więcej miejsca dla ludzi, którzy mieliby dostąpić zbawienia, tam nie będzie chorób, które by mogło być uzdrowione. To będzie po prostu jedna chwalebna rzecz. A co moglibyśmy my, jako ludzkie istoty tego poranka, co moglibyśmy przyrzec, na co moglibyśmy spojrzeć, co może być większego niż spojrzeć na obietnicę tego czasu.
8
Spójrzmy jaka zmiana nastaje z wiekiem od małego karmionego niemowlęcia na łonie swojej matki, przez małych szkolnych chłopców, a potem wiek średni i starość. Jeszcze niedawno uczeń był na łonie matki i karmił się piersią. Wydaje się, jakby nastolatek zaczął szkołę w zeszłym roku, jakby człowiek w średnim wieku był niedawno nastolatkiem, a dokładnie tak samo powtarza się z kimś starszym. Podobnie jak para, która unosi się nad ziemią i znika. Salomon powiedział, że życie jest podobne do kwiatu, który kwitnie, jest ścięty i usycha. A my pragniemy wykorzystać czas, kiedy jesteśmy tutaj.
9
Więc teraz odezwijmy się do Niego, podczas kiedy nasze głowy są pochylone w modlitwie. Jeśli jest tutaj ktoś, kto chce być wspomniany w modlitwie, na przykład będąc chory lub mając jakąś inną potrzebę, jeśli pragniesz by to było wiadome Bogu w twoim sercu, powiedz: „Teraz Panie przychodzę, aby zanieść Ci tę prośbę”. Więc chciałbym wiedzieć czy moglibyście podnieść wasze ręce i powiedzieć: „Wspomnij mnie”. Niech was Pan obficie błogosławi.
10
Wszechmogący Boże, który przez Swoje Słowo ukształtowałeś niebo i ziemię, zgromadziliśmy się tutaj tego poranka, aby mówić o tym Słowie i o tym Wielkim, który jest Słowem. Dziękujemy Tobie za ten wielki przywilej powrotu na tę odludną pustynię. Pewnego dnia płonący krzak przyciągnął uwagę uciekającego proroka. Tam został jeszcze raz upoważniony i wysłany, stając się wielkim wybawicielem ludzi żyjących w owym czasie, Bożego dziedzictwa, które było w niewoli. Och, wielki Boże, czy nie mógłbyś przyjść do nas na tę odludną pustynię tego poranka, kiedy wiemy, że jesteś obecny w wielkich katedrach i wokół całego świata, że jesteś nieograniczonym Bogiem i nie ma dla Ciebie zbyt małego miejsca, do którego mógłbyś przyjść. Nie ważne jak bardzo jesteśmy rozproszeni na obliczu ziemi, mimo to Twoja wszechobecność może być wszędzie w każdej chwili. Dziękujemy Tobie za to.
11
A w tym zgromadzeniu tego poranka, dziękujemy Tobie za naszego brata i jego małą trzódkę, za ich odwagę i posłuszeństwo dla sprawy Bożej dzisiaj na ziemi. Prosimy o Twoje błogosławieństwo dla nich. Tak długo jak jest pragnące serce za Chrystusem, niechby zawsze był jakiś posłaniec, aby przynieść poselstwo dla zgłodniałego serca. Modlimy się. Niebieski Ojcze, za potrzebami tych ludzi, którzy podnieśli swoje ręce. Ty wiesz co pulsuje za tymi rękami i sercami. Oni mieli potrzebę. Jeśli to jest choroba, Panie, Ty, który uwolniłeś Paula Sharritt'a (o którym wam właśnie mówiłem) jakieś kilka godzin temu, kiedy on leżał pomiędzy śmiercią a życiem z rozwścieczoną gorączką, której cała medycyna nie mogła zatrzymać. Jednak jedno małe słowo modlitwy, zatrzymało ją natychmiast. Ty jesteś Bóg — Jehowa. Pokaż, że jesteś prawdziwie obecny i tak rzeczywisty dzisiaj, na tym odludziu, tak jak byłeś w dniach Mojżesza na tyłach pustyni.
12
Dziękujemy Ci, ponieważ wiemy, że wysłuchujesz modlitwy. Przychodzimy do Ciebie, z największą pokorą i szczerością, wiedząc, że byłoby błędem, prosić Ciebie o rzeczy, które byłyby tylko wyobraźnią naszego umysłu. Pragniemy być szczerymi i wierzyć niezachwianie, że o cokolwiek byśmy prosili, musimy w to wierzyć i wiedzieć, że zgodnie z Twoją wolą, dasz nam to, ponieważ rozwiązaliśmy tę kwestię w naszych sercach według naszej najlepszej wiedzy, Panie. Więc modlę się, abyś uzdrowił każdą chorą osobę, która jest tutaj tego poranka. Zbaw każdego zgubionego. Spełnij to. Może będzie powiedziane czy uczynione dla nich coś na tym miejscu, gdzie oni siedzą czy stoją wokół ścian, niechby to było gdziekolwiek, co spowoduje, że ta zakotwiczona Boża wiara przeniknie do ich serca, a to rozstrzygnie ich potrzebę raz na zawsze. Uczyń to Ojcze.
Błogosław brata, który ma otwarty dom dla tej usługi. Mów do nas przez Swoje Słowo, ponieważ to jest powodem, dla którego tutaj jesteśmy. Miłujemy społeczność, którą przeżywamy z sobą, lecz tym czego naprawdę pragniemy jesteś Ty Panie. Możemy wyjść usiąść pod drzewem i rozmawiać ze sobą, lecz tutaj my jesteśmy zgromadzeni po to, aby znaleźć u Ciebie łaskę. Czy zechcesz spotkać się teraz z nami Panie? Znajdź miejsce w naszych sercach, abyś tam mógł dzisiaj zasiąść na tronie i mówić do nas. Powiedz nam o potrzebach które mamy, i Twojej miłości okazanej nam, bowiem wyrażamy tobie naszą miłość. Prosimy o to w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
13
Obecny czas, w którym żyjemy jest czasem przerażającym. Zastanawiałem się wczoraj, co mógłbym dzisiaj powiedzieć, mając na myśli przyjazd na to miejsce. Co mógłbym powiedzieć, kiedy przyjdę na to małe modlitewne zebranie? Prosiłem Pana, aby mi pomógł i natrafiłem na kilka miejsc Pisma, które chciałbym omówić tego poranka, kiedy oczekujemy na Jego błogosławieństwo. Modlimy się, żebyście otworzyli swoje serca i zmysł, na najsłabsze pukanie Chrystusa do waszych serc. Pamiętaj, jeżeli nie jesteś wierzącym i nigdy jeszcze nie przyjąłeś Chrystusa, to będzie to największa rzecz, która cię spotkała, zgromadzenie w tym domu tego poranka. Kiedy to pukanie przyjdzie do twojego serca, a ty zaakceptujesz to, to będą drzwi do życia. Odwrócić się, to znaczy śmierć. Właśnie dlatego jesteśmy tego poranka tutaj, aby pokazać wam, że drzwi są otwarte dla każdego wierzącego, który może uwierzyć.
14
Teraz chcę przeczytać z Księgi Objawienia Jezusa Chrystusa, piętnasty rozdział. Przeczytam fragment — pierwsze cztery wersety piętnastego rozdziału Księgi Objawienia:
I widziałem inny znak na niebie, wielki i dziwny: siedmiu aniołów z siedmiu ostatnimi plagami, gdyż na nich zakończył się gniew Boży.
I widziałem jakby morze szkliste zmieszane z ogniem, i tych, którzy odnieśli zwycięstwo nad zwierzęciem i jego posągiem i nad liczbą imienia jego, ci stali nad morzem szklistym, trzymając harfy Boże.
I śpiewali pieśń Mojżesza, sługi Bożego i pieśń Baranka mówiąc, wielkie i dziwne są dzieła Twoje, Panie, Boże wszechmogący; sprawiedliwe są drogi Twoje, Królu narodów.
Któż by się nie bał Ciebie, Panie i nie uwielbiał imienia Twego? Bo Ty jedynie jesteś święty, toteż wszystkie narody przyjdą i oddadzą Ci pokłon, ponieważ objawiły się sprawiedliwe sądy Twoje. [Obj.15,1-4]
15
Jeśli Pan pozwoli, chciałbym głosić w oparciu o ten tekst i nazwać go „Dzień Zwycięstwa,” „Dzień-Z”., jak symbolicznie to wyrażamy, zupełne zwycięstwo.
Ludzie w tym rozdziale, który teraz przeczytaliśmy, odnieśli właśnie zwycięstwo. Myślę, że słowo „zwycięstwo” jest wielkim słowem w języku angielskim. Oznacza, że pobiłeś wroga, przezwyciężyłeś i jesteś zwycięzcą. A my śpiewamy pieśni i wznosimy okrzyki zwycięstwa. Dowiadujemy się tutaj, że coś się wydarzyło, że ci ludzie przyszli do szklistego morza zmieszanego z ogniem. Oni odnieśli zwycięstwo nad zwierzęciem i jego posągiem, znamieniem i liczbą jego imienia. Oni przezwyciężyli wszystkie te rzeczy i stali jako zwycięzcy na drugiej stronie szklistego morza zmieszanego z ogniem, śpiewając pieśni uwielbiające wszechmogącego Boga.
16
Teraz, kiedy mówimy o zwycięstwie, „Dniu Z”., to przenosi nas wstecz do myśli o walce, kiedy przychodzi nam na myśl Dzień Z. Zupełnie niedawno, kilka lat temu, mieliśmy dzień, który nazwaliśmy „Dniem Z”. nad wojną, dniem, kiedy oni odnieśli zwycięstwo nad wrogiem. To jest bardzo przykre, że musimy o tym myśleć, lecz świat przesiąknął ludzką krwią, od czasu, kiedy została przelana sprawiedliwa krew Abla. Pierwszą ludzką krwią, która trysnęła na ziemię była sprawiedliwa krew Abla. Powodem, dla którego musiał przelać swoją krew, było to, że był sprawiedliwy w oczach Boga, a Bóg przyjął jego ofiarę pojednania, którą on ofiarował Jemu przez wiarę — baranka.
17
Jego zazdrosny brat, który mu zazdrościł, uśmiercił sprawiedliwego Abla. Właśnie to wydarzenie było przyczyną niemal całego przelewu ludzkiej krwi na obliczu ziemi. Jestem pewny, że stara ziemia jest cała przesięknięta ludzką krwią.
Ma to przyczynę. Mamy kilka powodów, dla których ludzka krew została przelana, a my poznaliśmy teraz, że pierwszym z nich była zazdrość. Kain był zazdrosny o Abla, ponieważ Bóg zaakceptował jego ofiarę. Hebrajczyków 11 mówi, że Abel ofiarował Bogu lepszą ofiarę niż Kain, a Bóg ją potwierdził. Kain oczywiście był zazdrosny, ponieważ jego ofiara została odrzucona, a Abla przyjęta. Abel uczynił to przez wiarę. Biblia mówi, że on uczynił to przez wiarę.
Widzimy dwóch chłopców, próbujących znaleźć życzliwość u Boga, aby powrócić do pierwotnego stanu. Oni wiedzieli, że niedawno zostali odłączeni od ogrodu życia, że odpadli na drugą stronę z powodu przestępstwa rodziców, które uczyniło ich poddanymi śmierci. Podobnie jak my, którzy stoimy tu tego poranka poddani śmierci. Oni pragnęli wiedzieć, jak mogą dostać się z powrotem na to miejsce, gdzie mogliby znowu znaleźć życie. Czyniąc to, próbowali znaleźć łaskę u Boga. Kain ofiarował piękną ofiarę z kwiatów, owoców pól i innych rzeczy i złożył ją na ołtarzu.
18
Lecz Ablowi, przez duchowe objawienie, było odsłonięte, że to nie był owoc pola, który spowodował śmierć, ale, że przyczyną śmierci była krew. Więc on ofiarował na powrót krew niewinnego środka zastępczego i Bóg to zaakceptował.
To stało się przebłaganiem Boga za nasze grzechy, od tego dnia na przyszłość. Nie ma innej drogi, bo On nie zaakceptował żadnego innego fundamentu, więc musimy przychodzić na tej podstawie, aby znaleźć przychylność u Boga. Bóg zaakceptował tylko niewinną krew, niewinnego środka zastępczego. A zatem jeśliby piękne rzeczy i duże miejsca zostały zakceptowane przez Boga, dziś moglibyśmy zastanawiać się, „czy On przyjdzie na to pustynne odludzie, do tego małego domku, który znajduje się przy torze kolejowym? Czy mógłby przyjść tu i spotkać się z nami?”
Gdyby to była wielka katedra, to piękno, które Kain ofiarował, stwierdzilibyśmy, że mówimy do siebie i do powietrza. Jednak Bóg przychodzi na podstawie przelanej krwi, więc nie ma żadnego znaczenia dziś, jak mali jesteśmy, jak biedni jesteśmy czy jak bardzo chcielibyśmy ofiarować Bogu większe miejsce. On nie mógłby zaakceptować tego bardziej niż właśnie to, ponieważ przychodzimy na podstawie przelanej krwi, niewinnego środka zastępczego, którym jest Chrystus umierający za nasze grzechy.
19
Powodem dla którego krew została przelana jest to: Bóg zaprasza człowieka by spojrzał, natomiast człowiek chce pokazać samego siebie. Człowiek chce patrzeć na podstawie własnych idei, na to, co Bóg próbuje mu pokazać. Bóg próbuje coś pokazać człowiekowi, lecz człowiek chce to przyjąć na swój własny sposób, w który on to widzi. Podobnie jak ktoś, kto chce przedstawić jakąś scenę. Musi tam być powód dla którego on to chce na scenie przedstawić. Ty mówisz: „Spójrz tam na tę górę”. Tam było coś, co przykuło twoją uwagę, dlatego ty próbujesz zachęcić mnie, abym spojrzał na tę górę, albo: „Spójrz na to drzewo”. Widzicie, na tym drzewie jest coś, co chcesz mi pokazać.
Obecnie Bóg próbuje nakierować człowieka, aby widział niewinny środek zastępczy, jako drogę powrotu. Jednak człowiek chce na to patrzeć w swój własny sposób. On nie chce zobaczyć tego, co Bóg próbuje mu pokazać w tym niewinnym środku zastępczym i właśnie to spowodowało problemy. Potem, kiedy człowiek bierze lornetkę, aby spojrzeć z dużej odległości i zobaczyć co Bóg próbuje mu pokazać, on zaniedbuje prawidłowo zogniskować swoją lornetkę.
20
Niedawno temu na drodze, wracając z podróży w górach, ktoś powiedział: „Weź lornetkę i spójrz na pewną rzecz”. Cóż, wziąłem lornetkę i zobaczyłem trzy czy cztery różne obiekty. Widzicie? Wiedziałem, że tam było coś nie w porządku z tymi antylopami, stojącymi w polu. Wydawało się, że trzy albo cztery z nich stoją razem, lecz to była naprawdę tylko jedna antylopa. Lornetka była dobra, lecz to co musiałem uczynić, to przesunąć ogniskową do tego momentu, aż z trzech antylop otrzymałem jedną. Wiedziałem, że tam była jedna antylopa, jednak kiedy patrzyłem przez lornetkę widziałem trzy. Tak, lornetka nie była zogniskowana. Musiałem zogniskować lornetkę z powrotem, aż do tego momentu, kiedy zobaczyłem jedną antylopę, a potem mogłem to wystarczająco przybliżyć, aby móc zobaczyć co to było.
21
Teraz Bóg dał nam Biblię. Biblia jest Słowem, a Słowo jest Bogiem. To jest nasza lornetka, to są nasze okulary. Jednak kiedy patrzymy do Biblii i widzimy cztery czy pięć różnych dróg, wtedy to potrzebuje zogniskowania, rozumiecie. Musimy tę rzecz sprowadzić w to miejsce, gdzie zobaczymy jeden istotny cel Boga. Lecz człowiek chce założyć organizację i podążać tą drogą, a inny chce... „Cóż, myślę, że mogę być większym człowiekiem niż on, więc rozpocznę z tym tutaj. Poślemy naszych chłopców do lepszych szkół, zrobimy to...”. itd. Widzicie, oni zaniedbują utrzymywać poprawnie tę ogniskową. Bóg chce, aby widzieli jedną rzecz, mianowicie niewinną krew, która była przelana za ich grzechy.
To jest coś rzeczywistego. Nie potrzebujemy organizacji. Ja nie mam nic przeciwko nim, szkoda tylko, że oni szkodzą, wyciągając ludzi, rozdzielają braterstwo i te sprawy.
22
Potrzebujemy patrzeć tylko na jedną rzecz, na nasz zastępczy środek, którym jest Jezus Chrystus.
Dzisiaj widzimy, jak jesteśmy powykręcani. Organizacje mówią: „Metodyści mają przebudzenie. Oczywiście nie mam na myśli baptystów, lecz tylko metodystów... ci mają przebudzenie,” itd. Oni przez cały czas wykluczają innych ludzi. Jednak my nie chcemy patrzeć na tą drogę, chcemy tak uregulować ogniskową, aż dowiemy się, że tam jest jeden Bóg. Kiedy widzisz trzech, to powinieneś lepiej zogniskować lornetkę, bo oglądasz coś niewłaściwego. Powinieneś lepiej spojrzeć i dowiedzieć się, że tam jest jeden Bóg, który jest w nas i że On jest Bogiem ludzkiej rasy.
23
A jeśli On jest Bogiem, On interesuje się każdą ludzką istotą, ponieważ to jest Jego stworzenie. On jest zainteresowany swoimi dziećmi. On interesował się ludźmi sędziwymi i w wieku średnim. On jest zainteresowany kolorem naszej skóry — białym, brązowym, czarnym, żółtym, w różnych odcieniach, w zależności od tego z których krajów pochodzimy, my i nasi przodkowie. On interesuje się każdym z nas. On nie jest zainteresowany wyłącznie Żydami lub tylko żółtą rasą, czarną rasą, białą rasą czy jakąkolwiek inną. On jest zainteresowany całą ludzką rasą, i próbuje nakłonić człowieka, aby zogniskował Jego Słowo na jedną rzecz: „Jest jeden Bóg i ten Bóg dał niewinny środek zastępczy przez uczynienie samego siebie człowiekiem, w celu zgładzenia grzechu, aby zbawić całą ludzkość”.
Prorok Jan tak pięknie to zilustrował: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. Nie ma znaczenia kim jesteś, cały problem grzechu jest zupełnie załatwiony w tym niewinnym środku zastępczym.
24
Jednak kiedy człowiek zaczyna trzymać Bożą lornetkę, wtedy patrzy zbyt cieleśnie i zaniedbuje rozpoznać co czyni to Słowo, kiedy zostaje duchowo zastosowane. To jest jedna z tych wielkich rzeczy, którą człowiek czyni, ponieważ patrzy przez te szkła w ten sposób jak Kain, który patrzył przez tę lornetkę. On patrzył na osobiste osiągnięcia. Kain myślał: „Teraz, kiedy zdołam usunąć Abla z drogi, wtedy zostanę tylko jeden”. Widzicie, usunąć innych członków. To właśnie człowiek próbuje czynić przez wieki, próbuje usunąć innych członków z drogi, podczas gdy powinien spróbować przyprowadzić ich na tę drogę i być im jak brat. Zamiast tego próbuje mówić: „Och ta mała grupa, trzeba ją po prostu stąd wykopać. A ci tutaj, oni są tacy czy tacy...”. Patrzcie, my nie powinniśmy tak czynić. Powinniśmy spróbować przyprowadzić tę sprawę do jednego trwałego obrazu, to znaczy do Jezusa Chrystusa.
25
Ubiegłej nocy młoda kobieta, córka kaznodziei, w przeprowadzonej rozmowie opowiadała, że miała pewnego rodzaju romans i przez to postradała zmysły. Ta piękna dwudziestotrzyletnia kobieta przeszła załamanie nerwowe. Kiedy była małą dziewczynką w wieku około dwunastu lat, mieszkała w Elgin blisko Chicago. Kiedy siedziałem w zgromadzeniu, Duch Święty przeszedł przez audytorium i powiedział jej kim ona była, mówiąc: „Masz szmery na sercu. Lekarz powiedział, że nie przeżyjesz piętnastu lat, ale TAK MÓWI PAN, jesteś uzdrowiona”. Od tego czasu nigdy nie miała kłopotów z sercem.
Jednak zeszłej nocy miała innego typu kłopoty sercowe. To były duchowe kłopoty serca. Jej ukochany odszedł i poślubił jakąś inną kobietę, a ona go nadal kochała. Ten chłopak mówił, że ciągle ją kocha, lecz musiał odejść ze względu na swojego ojca. Powiedziałem: „Bzdura, nie powinien był poślubić innej dziewczyny. On to uczynił, ponieważ nie miał do ciebie właściwej miłości”. Dokładnie tak.
26
Lecz widzicie, będąc do tego całkowicie wplątana, dziewczyna siedziała tam w takim otępieniu, że mówiła tylko: „Och, ja wiem, że Johny mnie kocha! Ja wiem!”
Nie widziała nic innego. Ona żyła w tym jednym małym świecie samotna. Usadowiła się tam. Chwyciłem jej rękę i powiedziałem: „Słuchaj mnie...”. Pan mi pokazał w wizji, że ona wiedziała, że ja nie wiem niczego o czymś, co się wydarzyło, o jakimś układzie pomiędzy nimi. I kiedy to zostało wypowiedziane, ona się tego skwapliwie uczepiła. Powiedziałem: „Teraz, kiedy wyjdziesz stąd, patrz na Golgotę! Wychodzisz stąd, lecz ty zaczęłaś próbować pić. Córko kaznodziei, córko zielonoświątkowego kaznodziei, robisz rzeczy, w których próbujesz utopić żal do mężczyzny, kogoś, kto nie troszczy się o ciebie ani odrobiny”. Powiedziałem: „Patrz na Golgotę dziewczyno, to jest jedyna droga powrotu”.
27
Musimy być zogniskowani bez względu na to czy żyjemy, czy umieramy, toniemy lub nas wyciągają, chodzi o Golgotę, Chrystusa. To jest ta sprawa, do której Bóg chce nas przywrócić.
Potem, w centrum ogniskowej Bożego Słowa, zamiast aby to zostawić i nakłonić do mówienia tego, do czego nakłania Bóg, my patrzymy na cielesną stronę. Człowiek czyniąc to, dostaje się do miejsca, w którym zaczyna naśladować przedstawione mu rzeczy. „Tutaj jest okazja. Nasza mała grupa może to zrobić. Nie miejmy nic do czynienia z resztą z nich”. Przy pierwszej okazji, zamiast zogniskować lornetkę, aby poznać, że powinniśmy mieć braterską miłość, wzajemne zrozumienie i społeczność ze sobą, oni poniżają człowieka z powodu ubioru, wykształcenia, koloru skóry czy czegoś podobnego. To rozdziela ludzi, a człowiek to naśladuje.
28
To nigdy nie da szansy działania wewnętrznemu człowiekowi.
Jesteśmy potrójną istotą — dusza, ciało i duch. Lecz cielesny zmysł, (dwie duchowe siły, które pracują w was, to jest wasz umysł i duch), ten cielesny zmysł, który jest wysoko wypolerowany, będzie usiłował osiągnąć coś przez swoją inteligencję. Kiedy on to uczyni, to wtedy usuwa się duchowego człowieka, który jest w nim i to się stanie przyczyną kłopotów. To jest prawdą, widzicie. On próbuje sam sobie poradzić.
29
Głosiłem niedawno, myślę, że to było w kaplicy, że Bóg jest tak wielki, że potrafi stać się prosty.
Spójrzmy teraz, kiedy stajemy się wielcy, nie potrafimy być prości. Wiemy zbyt dużo. To musi być w taki sposób, jak to mówimy albo to wcale dla nas nie istnieje, rozumiecie. Cóż, tą drogą my miniemy Boga. Co mógłby uczynić wielki człowiek, który z dnia na dzień staje się większym? On miałby stać się z powrotem prostym, będąc tak pokorny i tak zwykły, że ludzie mogliby po nim deptać i nie poznać tego, widzicie, tej wielkiej osoby, która jest wpośród nich.
Zupełnie tak samo jak my to robimy. Mierzymy elektrony, rozszczepiamy atomy, wysyłamy wiadomości na księżyc, a chodzimy po zwykłej trawie, o której nic nie wiemy, tak jest. Mały kwiatuszek, a nikt nie potrafi wyjaśnić i znaleźć życia, które jest ukryte w tym małym nasieniu w ziemi, które znowu następnego roku przynosi kwiat. Zwykłe źdźbło trawy, a żaden naukowiec w świecie nie mógłby uczynić jednej łodyżki trawy, jednego źdźbła. Oni nie potrafią tego zrobić, ponieważ to zawiera życie.
30
Było powiedziane: „Głupcy chodzą w ćwiekowanych butach, tam gdzie aniołowie boją się stąpać”. To jest rzeczywiście prawda. Przechodzimy obok prostych rzeczy, obok Boga, przechodzimy obok orchidei, szukając stokrotki. To jest to, widzicie. Przechodzimy obok orchidei. Jeśli po prostu staniemy się prości, uniżymy się, wtedy nikt nie będzie mógł spojrzeć pogardliwie, choćby to była nawet winorośl. Co to jest? Bóg. Co to jest? To jest wulkaniczny popiół, który zawiera w sobie życie. Odwróć się, spójrz w tamtym kierunku, gdzie stoją olbrzymie drzewa, myślę, że są to drzewa bawełniane. Co to jest? To jest wulkaniczny popiół z zawartym w sobie różnym rodzajem życia. Taki rodzaj życia uczyni drzewo, a taki rodzaj życia wytworzy winorośl. A czym my jesteśmy? Wulkanicznym popiołem, który zawiera w sobie życie. Co uczyniło nas tym czym jesteśmy? Moglibyśmy być niczym więcej niż ten wulkaniczny popiół. Lecz Bóg położył w nas wieczne życie i wtedy staliśmy się Bożym obiektem. Czuwamy więc ogniskując to Słowo dla Boga.
31
Lecz ludzie nigdy nie dają szansy wewnętrznemu człowiekowi, aby wyjaśnił co jest słuszne. Dlatego jest to przyczyną kłopotów.
Wiemy co się potem dzieje, gdy on nie słucha tego wewnętrznego głosu. Dowiadujemy się, że jego złość, podobnie jak Kaina bardzo szybko się podniosła. Kain był zazdrosny, on nie chciał by Bóg zaakceptował ofiarę Abla zamiast jego. On chciał swoją własną ofiarę, on chciał swój własny sposób. Zamiast przyjść do Abla i powiedzieć: „O mój bracie, jestem tak szczęśliwy, że Bóg to zaakceptował. Teraz mamy ten sposób, który Jehowa akceptuje, ponieważ On dowiódł tego przez przyjęcie twojej ofiary”.
Czy nie można byłoby tak załatwić tej sprawy? Lecz zamiast tego, on stał się zazdrosny.
32
Czy widzicie teraz te same rzeczy we współczesnym człowieku? To jest po prostu jego sposób, rozumiecie. Zamiast zaakceptować sposób, w którym Bóg dowodzi prawdy, drogę, na której sam Bóg porusza się na scenie i mówi: „To jest to. Te znaki towarzyszyć będą tym, którzy wierzą. Ja będę z wami, nawet w was. Mała chwila, a świat nie zobaczy Mnie, lecz wy oglądać Mnie będziecie, ponieważ Ja będę z wami, i w was. Świat Mnie nie zobaczy, ale wy oglądać Mnie będziecie. Kain nie zobaczy Mnie, ale ty ujrzysz mnie Ablu”.
Zamiast przyjść i powiedzieć: „Cudownie, ujrzeliśmy Boga działającego pośród tych ludzi, czyńmy tak”. Nie panowie! Z tymi samymi rzeczami, które posiadał Kain, z dogmatami i zazdrością, on żąda krwi swojego brata. On próbuje usunąć go z drogi. „Pozbądźmy się ich, oni są niczym tylko bandą świętoszków”. Wiecie co mam na myśli. Tu rozpoczyna się problem. Zaczyna się kłopot.
Złamane śluby, tam dochodzi do podziału rozbitej wspólnoty. To jest sprawa, która rozdziela domy, to jest sprawa, która uruchamia koło w kierunku rozwodu. Ta właśnie rzecz łamie wspólnotę.
33
To jest sprawa, która rozdzieliła wspólnotę w Edenie, ponieważ Ewa zaniedbała trzymania ogniskowej na Boże Słowo co do niej i posłuchała argumentów wroga. Ona miała po prostu stać z „Bóg tak powiedział. To rozstrzyga wszystko, dlatego, że Bóg tak powiedział”. Lecz ona nie chciała tak uczynić, widzicie. Ona zmieniła ogniskową swojej lornetki i zaczęła widzieć, dwie drogi zamiast jednej. Widzicie, powiedziała: „Cóż, może ten człowiek mógłby mieć rację. Może ma rację. Wiemy, że Bóg ma słuszność, jednak może ten człowiek też w porządku. To jest po prostu więcej światła na to co Bóg powiedział”.
Rozumiecie to? Te same rzeczy dzieją się dzisiaj, dokładnie co do joty. Rozumiecie? Widzicie te dwie idee. Jest tylko jedno! To nie jest konfesja, to jest Boże Słowo, Boży cel, Boży plan. Wszystkie inne plany są złe. A Ewa zrobiła złą rzecz i to jest powód, dla którego Bóg w Swoim Słowie nie pozwala usługiwać kobietom. Według Słowa jest to po prostu niedozwolone.
34
Dzisiaj wczesnym porankiem jedliśmy śniadanie w naszym domu i rozmawialiśmy. Chcieliśmy wyruszyć tak, abyśmy mogli dostać się tu na czas, a potem wrócić z powrotem na inne spotkanie. Rozmawialiśmy przy stole, rozmowa zeszła na temat aniołów. Mój mały chłopiec Józef, który tam siedział, powiedział coś o aniołach. Powiedział: „Tatusiu, Bóg jest mężczyzną, ale aniołowie są kobietami”.
Powiedziałem: „To nie jest tak”.
Moja córka Sara, rzekła: „Ale tatusiu, oni mają spodniczki, oni są kobietami”.
Powiedziałem: „Jakiś psycholog narysował taki obraz”.
35
Nigdy nie widziałeś w Biblii, aby anioł został zawołany ona. To był on, zawsze on, on, on. Nie ona. Nie ma takiej rzeczy jak anioł kobieta. Tego nie było w Biblii i tego nie ma w kościele żywego Boga. Nie ma takiej rzeczy jak kobieta posłaniec. Anioł jest posłańcem. Bóg nigdy nie pozwolił na to, gdyż Biblia mówi, że pierwszy był stworzony Adam, a potem Ewa i nie Adam był zwiedziony, lecz to kobieta, będąc zwiedziona, znalazła się w grzechu. Dlatego więc Paweł powiedział: „Nie pozwalam kobiecie nauczać i mieć żadnego autorytetu, lecz niech milczy, jak mówi prawo”.
36
W tym znajdujemy nasze zielonoświątkowe grupy aż po uszy. Oni nastawiają ogniskową, mówiąc: „Tak, tutaj są kobiety, które mogą głosić jak błyskawica”. Nie wątpię w to. Słyszałem kilka kobiet kaznodziejek, które mogły głosić tak, że mężczyzna nie mógłby nawet stanąć w ich cieniu, jednak tu brakuje jednej rzeczy, która czyniłaby to właściwym. Paweł powiedział: „Jeśli ktoś mówi w językach, a tam nie będzie tłumacza, lepiej niech milczy”.
Wy mówicie: „Ale ja nie mogę milczeć”.
Lecz Biblia mówi, że możesz! Więc to jest to, widzicie. To musi być czynione zgodnie z porządkiem. To musi być doprowadzone do porządku i znajdować się na właściwym miejscu i pozostać tam. Oni gubią ogniskową, a to powoduje urazy, chciwość itd. Zamiast zogniskować się z powrotem ze Słowem, ogniskujemy się poza nim.
37
Stwierdzamy, że to rozbija społeczność w domu, to łamie społeczność zborową, to łamie przyjaźń wśród narodów. Ta sama rzecz. Narody chcą chodzić swoimi własnymi drogami. Niemcy chcą widzieć wyłącznie swoją własną drogę. Rosja chce widzieć wyłącznie swoją drogę, Ameryka chce widzieć wyłącznie swoją drogę. To jest to. To jest duch narodów. Gdziekolwiek pójdziecie, odczujecie tam ducha tego narodu. Oni mają różne drogi. To jest tak dziwne.
Kiedy jedziecie do Niemiec, znajdujecie tam wojskowego ducha — wszystko tam jest wojskowe. Musicie stać sztywno, chodzić sztywno, robić zwrot, itd. To jest wojskowość.
Jedziecie do Francji, a tam znajdujemy niemoralnego ducha. Po prostu kobiety, wino, wódka i tym podobne rzeczy, widzicie.
38
Pojedziecie do Finlandii, a tam znajdziecie lojalnego ducha. Wszystko jest uczciwe, wszystko musi być spłacone i wszystko wykonane. Nie ważne jak ciężko muszą pracować i jaki jest tego koszt, to musi być zrobione w ten sposób.
Przybywając do Ameryki spotkacie gromkie ha, ha, ha, ha. Oto co to jest — to jest amerykański duch. Ktoś mówi przez radio brudne żarty, wszyscy śmieją się z tego — Ernie Ford czy Arthur Godffrey i jego grupa czy jeszcze jacyś inni, którzy dowcipkują widzicie — to jest amerykański duch. Tak je możecie obserwować.
39
Potem te duchy stają się zazdrosne o innego ducha i co one robią? One powodują wojnę. To jest prawda.
Teraz uważajcie, każdy naród jest kontrolowany przez szatana. Tak mówi Biblia. On jest bogiem narodów. Szatan zabrał Jezusa na szczyt góry i pokazał mu wszystkie królestwa świata, ukazując Mu je w mgnieniu oka, powiedział: „One są moje. Mogę robić z nimi wszystko co pragnę. Dam Ci je, jeśli mi złożysz pokłon”.
Jezus powiedział: „Idź precz szatanie”. On wiedział, że jest ostatecznym spadkobiercą tych państw w Tysiącletnim królestwie, dlatego On nie musiał się przed nim kłaniać.
Teraz, kiedy Bóg ponownie przychodzi i tworzy Swoje królestwo, w nim nie będzie różnych duchów — niemieckiego ducha, ducha Francji, Norwegii czy Ameryki — tego tam nie będzie. To będzie jeden Duch, amen, Duch Boży, żyjący w każdym sercu. Tak jest, będzie tam jedna flaga, jeden naród, jeden lud. Ojcostwo Boga i braterstwo ludzi. Synostwo.
40
Widzimy, że ludzie czyniąc to, powodują wielkie zamieszania, - tak długo jak szatan ma to pod kontrolą, będą wojny i problemy. Jezus powiedział u Mateusza 24: „Będziecie słyszeć o wojnach, wieściach wojennych”.
Dlaczego? Z powodu księcia ziemi, szatana, który jest mocą narodu. Narodowy duch jest tu, narodowy duch jest tam; to są demony. One nie mogą się znosić.
W kraju Eskimosów, tam gdzie jeździmy psimi zaprzęgami, w Północnej Alasce, dookoła Północno-Zachodniego terytorium, przewodnik przywiązuje psy zwane „husky,” z dala od siebie, jednego tu, a jednego tam. Zapytałem: „Dlaczego to robisz?”
On odpowiedział: „One są tak pełne diabła, że pozabijałyby się nawzajem”.
Po prostu zabić, to jest wszystko o czym one myślą. Cóż, widzicie, to jest diabeł, on jest mordercą. Nawet demony walczą z demonami, one po prostu walczą ze sobą nawzajem. Tylko Bóg jest miłością, dlatego wy, jako wierzący nie możecie nic czynić, jak tylko miłować się nawzajem. Widzicie, ta cała zasada oparta jest na powrocie do tych duchów, z powrotem do początku. Genesis jest Księgą Nasienia i z niej wywodzi się wszystko co jest dzisiaj na ziemi.
41
Obecnie mamy wojny i zwycięstwa, wielkie zwycięstwa. Jeden naród napada na drugi, odnosi zwycięstwo i mówi: „Chwała, zwyciężyliśmy! Pobiliśmy ich!” Później pierwszą rzeczą, którą robią to zawierają pokój, podają sobie ręce i handlują między sobą. Potem, po chwili przychodzi inny prezydent czy inny król, inne prawa lub inny system, wtedy pierwszą rzeczą, którą czynią ich wnukowie to ponownie biorą karabiny i walczą między sobą. „Wojny i wieści wojenne...”.
Jeden spogląda na drugiego i mówi: „Teraz będziesz mi służył. Jestem zwycięzcą, a ty jesteś jednym z pokonanych”.
Usłyszałem raz pewną uwagę: „Bóg uczynił człowieka, a człowiek uczynił niewolników”. Bóg nie stworzył człowieka, aby panował nad drugim. Bóg stworzył ludzi, aby byli braćmi, to prawda, aby byli braćmi. Nie, aby panowali jeden nad drugim, nie jakąś nadrzędną rasę, nie jakiś nadrzędny naród czy lepszy język. Mamy jeden język, niebiański. Mamy jedno braterstwo, człowiek. To jest człowiek i nie ważne kim on jest.
42
Czy powinniśmy walczyć i zabijać jeden drugiego? Lecz oni to czynią. Czasem jakiś dobry naród to czyni zgodnie z systemem, próbując zaprowadzić prawo i walczyć o swe prawa, a jakiś zły naród przejmuje nad nimi władzę, zdobywa go i na odwrót. Po prostu, na zmianę — ciągle dookoła.
Narody miały wielkie narodowe zwycięstwa, kiedy próbowały walczyć za swoją wolność i utrzymać swoje pozycje. Tak długo jak szatan kontroluje je, one będą kontynuować walkę. One zdobyły wiele znaczących zwycięstw, wielkich zwycięstw. Możemy powrócić do samego początku i pokazać czas, gdzie naród rządził narodem, świętował wielkie zwycięstwa itd. Podobnie jak w pierwszej wojnie światowej, kiedy wiele państw spotkało się w Niemczech i Belgii, a każde z tych państw walczyło pod własną flagą. To nazywało się pierwszą wojną światową.
43
Siedzą tutaj bracia, dwóch, trzech, może czterech z nich, którzy pamiętają to. Ja także to sobie przypominam. Teraz mam 54 lat i pamiętam, że kiedy byłem małym chłopcem ośmio czy dziewięcioletnim chłopcem, w 1914, patrzcie, dziewięć, dziesięć, jedenaście, dwanaście, trzynaście, czternaście... Miałem 5 lat, kiedy ona wybuchła. Przypominam sobie, że kiedy powiedzieli, że będzie wojna, tatuś miał około dwudziestu dwóch lat i oni mieli go wysłać na front. Och, nie mogłem myśleć o tym, że wyślą mojego tatusia na wojnę. Wyjeżdżał na drogę na swoim wiosennym wozie, a później zjeżdżał do sklepu, który był kilka mil od nas i miał na nim worek fasoli. Nabrałem tej fasoli i powiedziałem: „Jeśli oni przyjdą, aby zacząć jakąś wojnę, uderzę ich tym workiem fasoli”.
Takie były moje myśli o wojnie i tatusiu, mającym pójść na wojnę!
44
Cóż, tak jak wszyscy pamiętamy, głos trąby zabrzmiał i rozległy się głosy: „Kup swoje obligacje” itd. „Pójdziemy tam, będziemy mieć światową wojnę i załatwimy to”. Następnie zorganizowali coś co nazwali Liga Narodów i powiedzieli: „Będzie wieczny pokój, to wszystko. Nigdy więcej wojny”.
A minęło zaledwie dwadzieścia lat i powtórzyło się to znowu w kolejnej światowej wojnie, w tak zawzięty sposób jak zawsze. Dlaczego? Powoduje to żądza władzy, zazdrość. Kiedy cesarz Wilhelm opuścił Niemcy, pojawił się jakiś facet, Austriak, który się nazywał Adolf Hitler, który zdobył ludzkie umysły i podsycał je (co jest inspirowane przez demona), tak, że oni są w stanie podbić świat. I znowu do tego zabrnęli. To był znowu diabeł przeciwko diabłu. Niewinni poddani tych narodów, jeden drugiego prowadził z wojny w wojnę, - tak było od samego początku.
45
Następną rzeczą, jak wiecie, wybuchła następna wojna światowa. Cały świat poszedł znowu na wojnę, zabierając lepsze narzędzia wojenne, lepsze samoloty, większe bomby i tak walczyli, przelewali krew, umierali, głodowali, marzli i wszystko inne. Wojna, wojna, wojna. Potem nastąpił dzień, który nazwaliśmy Dzień Z. Stąd wyciągnąłem ten tekst, Dzień Z., Dzień Zwycięstwa. To był dzień, kiedy oni odnieśli zwycięstwo, dzień w którym te wojska zwyciężyły inne wojska. Dzień Z.
46
Najpierw był Dzień D., a następnie Dzień Z. Dzień D. był wtedy kiedy oni przystąpili do walki. Dzień Z. był wtedy, kiedy podpisano pokój, kiedy Niemcy i reszta sprzymierzonych narodów poddała się innym narodom. A co my robiliśmy? W Dzień Z. śpiewaliśmy pieśni, wznosiliśmy okrzyki, rzucaliśmy nasze kapelusze w górę, strzelaliśmy z karabinów w powietrze, płakaliśmy, graliśmy na piszczałkach, bębniliśmy, graliśmy, klepaliśmy się po plecach. Co to było? To było zwycięstwo! Och, odnieśliśmy zwycięstwo. Mieliśmy uczucie: „Mamy zwycięstwo, mamy zwycięstwo!” Flagi poszły w górę, rozbrzmiały trąby, och co za czas mieliśmy. Zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo! Zwyciężyliśmy! To była wielka rzecz. To przyniosło pokój dla tzw. chrześcijańskich państw i mogliśmy znowu oddychać pełną piersią. Kilku chłopców, którzy pozostali przy życiu, powróciło do domu.
Mieliśmy dużo wielkich dni, dużo i znaczących bitew.
47
Jednak wiecie, że równolegle z tym, jak były stoczone różnego rodzaju bitwy, ludzie wierzący Bogu, mieli również swoje wielkie Dni Z. Och tak, one były zawsze po obu stronach — jedna, gdy lornetka była zogniskowana na cielesną stronę, druga, gdy była skierowana na Słowo i na Pismo, a to przynosiło od czasu do czasu inny Dzień Z. Mieliśmy wiele ważnych bitew z naszym wrogiem, a Bóg miał wielkich mężów, stojących na froncie, którzy byli w stanie przez Ducha Bożego zdobyć ludzkie myśli, pociągając je do królestwa Bożego i zwycięsko wyprowadzić.
Walczymy każdego dnia, każdy chrześcijanin stacza codziennie jakieś bitwy. Właśnie teraz rozgrywa się w nas nieustająca walka między dobrem i złem. Czy przyjmiemy to? Co musimy czynić? Czy ugniemy się przed światem? Czy zrezygnujemy z tego pomysłu, który otrzymaliśmy?
48
A jeśli widzimy to zogniskowane, to weźmy ją całą, od Mojżesza do Objawienia. To jest „Tak mówi Pan,” za każdym razem na wskroś. Nie możemy zrezygnować! Nie możemy zawrzeć kompromisu z resztą z nich! Po prostu nie możemy tego zrobić. Musimy tutaj stać — to wszystko. Nie ważne jak potężny jest wróg i jak wielkie machiny ma przeciwko nam, jak wiele organizacji, jak wiele tego, lub owego. Ustawiliśmy ogniskową Bożego Słowa, tak aż uświadomimy sobie, że tam jest tylko jedna rzecz, a to jest krew Jezusa Chrystusa, który jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki. Dlatego więc, nie czyni nam różnicy co kto mówi. Oni mówią, że dni cudów przeminęły; że nie ma takiej rzeczy jak boskie uzdrowienie, nie ma chrztu Duchem Świętym, nie ma chrztu w imię Jezusa Chrystusa, że to było tylko dla uczniów. Oni wszystkie te sprawy próbują fałszywie zogniskować. To ciągle ogniskuje nas z powrotem do Słowa. Nikt nie może powiedzieć, że tego tam nie ma. To prawda!
49
Prowadzimy więc ciągle wojnę, wszyscy Boży bohaterowie mieli zawsze jakieś walki. A ty, mały kościele, pamiętaj tutaj na tych tyłach, że jesteś częścią tej jednostki. Jesteś wojskową placówką na tyłach. Wiesz czym jest placówka wojskowa. Powinieneś wiedzieć, ponieważ takie znajdują się niedaleko was. Tak więc jesteś tutaj placówką, miejscem, gdzie są podniesione chorągwie, aby czynić to co właściwe, aby ciągle ogłaszać Jezusa Chrystusa jako jedyną nadzieję świata. Nie metodystyczny kościół, nie baptystyczny, nie prezbiteriańskie idee, katolickie, żydowskie czy jakiekolwiek inne. Rasa, ugrupowanie czy kolor skóry, to nie jest to. To jest Jezus Chrystus. On jest ten Jedyny. On jest naszym Zwycięzcą. On jest Jeden, On jest Naczelnym Wodzem tego ruchu. To są Jego rozkazy, które musimy wykonywać, Jego rozkazy.
Kilku z was, chłopcy służyło w wojsku. Czy moglibyście kiedykolwiek... dowódca daje rozkaz, a ty odwracasz się i czynisz coś na odwrót? Mógłbyś wtedy zepsuć całą armię. Tak jest. Mógłbyś doprowadzić do rozruchów. Musiałeś wykonywać rozkazy i jest tylko jeden sposób w jaki mogłeś to uczynić — zogniskować i zobaczyć jaki to ma sens.
50
Dobrze. Mieliśmy wiele dużych bitew, duchowych walk, wiele znaczących Dni Z. w kościele. Ja mam na myśli kościół, ciało Chrystusa. Nie mówię teraz o systemach, mówię o ciele Chrystusa. O ciele wierzących, które miało wiele znaczących Dni Z przez wszystkie wieki. Mieliśmy kilka wojen, wojen i wieści wojennych i Dni Z., Dni Z., Dni Z. Ostatecznie zakończy się to w wielkiej bitwie pod Armagedonem i to będzie ostatnia z nich. Kiedy nastąpi bitwa pod Armagedonem, rozstrzygnie tę całą sprawę, na krótko przed wielkim tysiącleciem. Armagedon jest po to, aby oczyścić ziemię. Ona zostanie oczyszczona przez wybuchy nuklearne, a wulkaniczne popioły okryją tę ziemię nasiąkniętą ludzką krwi, a grzech i zbrodnie pogrąży pod ziemię, aż znowu wybuchną wulkany, które odnowią i oczyszczą ziemię na wielkie tysiąclecie. On oczyszcza w tym czasie Swój kościół, dla ludzi, którzy będą tam żyć. Amen. Mówię wam, lubię to, tak jest. Nadchodzi wielki czas.
51
Tak, wielkie Dni Z. Powróćmy z powrotem, aby zastanowić się nad kilkoma wojownikami. Moglibyśmy iść drogą wstecz, lecz cofnijmy się wprost do Mojżesza. Mojżesz miał taki czas, kiedy wyszedł by stoczyć wielką bitwę. Kościół sam w sobie miał już wtedy dawno zapomniane zwycięstwo.
Ta sama sprawa jest z dzisiejszym kościołem. Dawno zapomnieliśmy, że Jezus Chrystus jest tym samy wczoraj, dzisiaj i na wieki. Zapomnieliśmy, że Bóg jest Lekarzem i może uzdrowić. Zapomnieliśmy, że chrzest Ducha Świętego był wylany na uczniów i był dawany z generacji na generację dla każdego, który był zdolny przyjść. Zapomnieliśmy o tym dawno, dawno temu.
52
Tak więc Izrael zapomniał. Oni byli zadowoleni tam w Egipcie, i stali się niewolnikami. A wtedy przyszedł Mojżesz, ze swoim intelektualnym przedsięwzięciem, intelektualnym osiągnięciem i siłą militarną, aby wyprowadzić Izraela, lecz doznał niepowodzenia. Dopiero zwykłe Słowo od Boga na tyłach pustyni, znowu roznieciło całą tą sprawę. Co stało się z Mojżeszem? On zogniskował swoją lornetkę.
To nie było jedynym Bożym celem, aby poślubił piękną Etiopkę, ciemnoskórą dziewczynę, aby osiadł tam na stałe, miał dzieci i hodował owce swojego teścia. Jego misją było wyratować Boże dzieci z tej niewoli. To było jego posłannictwo. To był powód, dla którego się narodził. Każdy z nas narodził się dla jakiegoś celu. Nie jesteśmy tutaj bez powodu. Te góry nigdy nie były tutaj tylko po to, aby być; to drzewo było położone tutaj dla jakiegoś celu. Wszystko jest dla pewnej przyczyny — aby służyć. My także jesteśmy tutaj dla pewnego celu. Może będzie to złożenie świadectwa dla jednej osoby, przynosząc jej zbawienie, a spośród nich może wystąpi jakiś kaznodzieja, który zyska miliony dusz dla Chrystusa.
53
Spójrzcie na nawrócenie Dwight Moody'ego i wielu innych, widzicie. Po prostu jedna mała, stara kobieta, która była praczką, miała na sercu poselstwo, aby uczynić coś dla Boga. Ona wynajęła starą wypożyczalnię koni i sprowadziła kaznodzieję, aby tam głosił. Nie przyszedł nikt prócz młodzieńca, którego włosy zwisały na ramiona, a miał na sobie szelki swego ojca. On przyszedł tej nocy i uklęknął przy ołtarzu. Dwight Moody zyskał pół miliona dusz dla Chrystusa. Widzicie, ta mała kobieta miała coś do zrobienia, to był pewien cel. Ona była uczyniona praczką dla jakiegoś celu. Nie gardźcie tym miejscem, gdzie Bóg was postawił, lecz służcie dla swojego celu. Przychodzi wielki Dzień Zwycięstwa, jednego z tych dni, kiedy zakończy się walka.
54
Zauważcie, kiedy Mojżesz zogniskował swoją lornetkę i zobaczył, że to był Boży program, który miał wykonać, poszedł tam. Szedł, musiał ciężko walczyć, miał wiele ciężkich potyczek. Jedną z jego wielkich próbnych bitew, pragnę to przedstawić, było to co osiągnął przez pokazanie znaków i cudów, różnych rzeczy, które Bóg mu pokazał i wypowiedział Słowo, które miało się zmaterializować i urzeczywistnić.
Tą samą rzecz mamy dzisiaj — mówimy Słowo nad chorymi i widzimy, że ono uzdrawia i czyni te wszystkie inne rzeczy. Boże Słowo wypowiedziane przez ludzkie usta. „Ktokolwiek by rzekł tej górze: wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to co mówi, spełni się!” Jezus tak powiedział. Tak, wierzymy temu, trzymamy to, bierzemy to i wierzymy w to.
Mojżesz tak uczynił, poszedł tam, a Bóg dowiódł, że był z nim. Jednak po zgromadzeniu ich wszystkich razem...
55
Tak jest w chrześcijańskim życiu (kiedy człowiek nie jest całkowicie skoncentrowany na Chrystusie) w chrześcijańskim życiu, wydaje się, że przeżywa tak wiele rozczarowań. Lecz te rozczarowania są boską wolą Boga, która się dzieje w naszym życiu. Teraz nie wygląda to jeszcze tak jak powinno, ale to jest Boży sposób działania. On pozwala, aby rzeka uderzała w nas, żeby zobaczyć co będziemy czynić.
Mojżesz prowadził dzieci Izraela, ściśle na drodze posłuszeństwa, podczas gdy armia Faraona podążała za nim, a proch kurzył się pod stopami pół miliona mężów w zbroi. Dwa miliony bezradnych Żydów, mężczyzn, kobiet i dzieci, którzy niczego nie posiadali. Morze Czerwone odcięło im drogę. Tam nie było miejsca, aby przejść, widzicie. Lecz Mojżesz miał Dzień Z., kiedy przemodlił się. Zaczął krzyczeć do Pana, a Pan powiedział: „Dlaczego krzyczysz? Ja wydałem polecenie, abyś je wykonał. Mów do tych dzieci, że idą drogą posłuszeństwa”. Amen. Tutaj to macie.
„Nie krzycz do mnie. Jesteś posłany, aby przeprowadzić ten lud. Po prostu mów do nich, aby szli naprzód i stali mocno na posterunku”. Amen.
Jaką zachętą to powinno być dla chorej osoby. Jaką zachętą to powinno być dla odstępcy. Powróć i zacznij od początku; stój na posterunku, to jest Boża sprawa, aby otworzyć Morze Czerwone. To jest Boża sprawa. Powiedz tylko i idź naprzód. I to wszystko.
56
Dla Mojżesza ten wielki Dzień Z. był tam nad tym Morzem. Och, jaki to był Dzień Z. dla Mojżesza i dzieci Izraela, które były posłuszne głosowi swojego proroka. Kiedy oni szemrali i szli naprzód, Mojżesz powiedział: „Czyż nie widzieliście już dziesięciu cudów? A ciągle jeszcze wątpicie”. On zaczął iść w kierunku Morza z laską w swojej ręce. Bóg posłał wiatr, który wiał całą tą noc i przesunął Morze z jednej strony na drugą, tak, że mogli przejść wzdłuż po suchym lądzie. Dzień Z.
Spójrzcie tutaj na nasz dzisiejszy tekst, który powiedział nam, że oni stanęli i śpiewali pieśń Mojżesza nad szklistym morzem, zmieszanym z ogniem. Kiedy Mojżesz przeprawił się tam i przedostał się na drugą stronę, nie wiedział co uczynić, ponieważ nadeszła armia Faraona, próbująca podrobić tę rzecz, którą on dokonał — cielesne naśladownictwo. I co się stało? Morze zalało ich i pochłonęło każdego z nich, a on zobaczył śmierć ciemiężycieli.
Miriam porwała tamburyno i szła wzdłuż brzegów, uderzając w nie, a córki izraelskie podążały za nią z wykrzykiwaniem, grając na tamburynach w pląsach. Mojżesz śpiewał w Duchu! Jeśli to nie jest to starodawne nabożeństwo Ducha Świętego, to nie wiem, czy takie kiedyś widziałem. „Tych Egipcjan, na których dzisiaj patrzysz, nigdy już nie zobaczysz”. Co za dzień! Wszystko minęło.
Któregoś dnia dla chrześcijan nadejdzie inny Dzień Z. To prawda.
57
Zauważcie, Jozue także miał swój Dzień Z. nad rzeką. Jozue miał Dzień Z. w Jerycho, gdzie dokonał oczywistego czynu. Pierwszy Dzień Z. miał nad rzeką. Widzimy go tam w miesiącu kwietniu, nad blisko milę szerokim Jordanem. Był to czas topnienia śniegów na szczytach gór, a w równinach rzeka wystąpiła z brzegów. Niewątpliwie wróg mógł powiedzieć: „Bóg to ci dopiero generał, nieprawdaż. Prowadzi tutaj Swoją armię w porze wiosennej, kiedy rzeka jest w najgorszym stanie do przejścia i wtedy ciągnąc Swoją armię, każe im się przeprawić”.
Nie, Bóg dopuszcza niepowodzenia, aby okazać zwycięstwo. Och, jeśli tylko moglibyśmy to zobaczyć. Jeśli tylko moglibyśmy zrozumieć, że te sprawy, które wydają się tak palące, które wyprowadzają was z równowagi, że one są tylko próbami. Wówczas trzeba spokojnie stanąć, zogniskować wasze lornetki na Słowo Boże, i powiedzieć słowo, a potem po prostu iść naprzód. I to jest wszystko. Przychodzi czas, kiedy mówimy: „Ja nie wiem co mam robić. To jest dla mnie za twardy orzech do zgryzienia”.
Powiedz słowo: „Panie, ja wierzę” i po prostu zacznij iść do przodu. Bóg otwiera to Morze. Ty po prostu trzymaj krok.
58
Dowiadujemy się, że Jozue właśnie w tym czasie modlił się, a Pan powiedział mu co się wydarzy. On miał Dzień Z. Zwyciężył, kiedy pokonał rzekę i przedostał się na drugą stronę. Jak to uczynił? On położył arkę, w której było Słowo, na sam początek. Później szli śpiewacy i cała reszta. Jednak arka szła na przodzie.
Kiedy Izrael szedł do boju, to na przodzie szli śpiewacy, śpiewając pieśni. Oni grali na trąbach itd. Następnie nieśli arkę. Nieśli arkę, a kiedy ją położyli, zaczynała się bitwa. Teraz, kiedy Jozue postawił Słowo jako pierwsze, położył Słowo na początek, Bóg powiedział mu: „Jak Ja byłem z Mojżeszem, tak będę z tobą. Nie zawiodę cię; będę z tobą. Żaden człowiek nie ostoi się przed tobą po wszystkie dni twego życia. Ja będę przy tobie. Nie lękaj się tego co się wydarzy. Będę przy tobie”.
Cóż mógł Jozue zrobić z takim poleceniem jak to, jak nie położyć Słowo na pierwszy plan. Amen. To jest dla was. Mając takie polecenie od Boga, postawił Słowo na pierwszym planie, a to przyniosło Dzień Z. Och, musi tak być, i to wszystko.
59
On położył Słowo na początek i co to uczyniło? Arka szła w dół do wody jako pierwsza i wtedy morze otwarło się, to znaczy rzeka, a oni przeszli. Co on zamierzał zrobić, kiedy przedostał się na drugą stronę? Jaka była następna rzecz, która się wydarzyła?
Kiedy przeszedł na drugą stronę, zobaczył, że wszyscy są obwarowani ze strachu przed nim, na wieść o tym, że przybył. Jednak Jozue spotkał któregoś dnia Wodza Naczelnego i miał jeszcze jeden Dzień Z. On powiedział mu dokładnie co zrobić, a mury Jerycha zawaliły się. Jak to zamierzał zrobić? Cielesny człowiek, patrząc tam przez lornetkę, powiedziałby: „Cóż, Ty przyprowadziłeś mnie tutaj, więc jestem. Spójrz na te przeciwności. Przecież oni wszyscy są wewnątrz ze swoimi procami. Jeśli podejdziemy bliżej do tego muru, biada nam. Oni mają kamienie, potężne proce, mają włócznie i otoczaki. To wszystko tam leży”.
Jednak patrz, Jozue postawił Boga na pierwszy plan. Nie zależy na tym, jak bardzo usiłujesz, aby tam się dostać, to jest zależne od Boga. Po prostu posuwaj się, podążaj za Słowem. On powiedział: „Maszerujcie wokół tego muru przez siedem dni, a siódmego dnia obejdźcie siedem razy. Przy ostatnim obejściu dmijcie w trąby”.
Boży sposób polegał na tym, by usunąć to co cielesne, a miejsce tego zajęło to co duchowe i oni ruszyli naprzód i zdobyli to miejsce. Tak jest. Bóg miał wtedy Dzień Z.
60
Abraham miał Dzień Z., kiedy po otrzymaniu obietnicy, tęsknił za swoim dzieckiem. Bóg doświadczał jego miłość i wierność, tego, którego nasieniem jesteśmy, jeśli wierzymy Bogu. Abraham miał Dzień Z. Kiedy to było? Czy w ten dzień, kiedy opuścił krainę Synear? Nie zupełnie. On przeszedł Eufrat i dostał się na drugą stronę, aby tam pielgrzymować. To był dobry dzień, lecz jego główny Dzień Z. był na górze Jireh. To było wtedy, kiedy wstąpił na górę, a Bóg poddał go końcowej próbie z jego jedynym synem. Powiedział: „Teraz Abrahamie, zabierz go na tę górę i złóż go na ofiarę. Ja uczyniłem cię ojcem narodów. Oto jest jedna rzecz, która może cię uczynić ojcem narodów, twój syn. Chcę abyś go zabił”.
Och, widzicie to? Zniszczyć wszystko. Zniszczyć sam cel. „Oto jesteś Abrahamie, masz teraz około sto czternaście czy sto piętnaście lat, a czekałeś przez dwadzieścia pięć lat na to dziecko. Teraz chłopak ma piętnaście, czy szesnaście lat, a Ja chcę, abyś zabrał go tutaj na górę i zabił w tym celu, abym mógł cię uczynić ojcem narodów”.
61
Och, tak. Abraham ani nie drgnął i nie zadrżał przed Słowem Bożym. On powiedział: „Tak Panie, oto idę”. Pozbierał drewno, zabrał Izaaka prosto na szczyt tego wzgórza, w całkowitym posłuszeństwie. Dlaczego? On położył rozkaz Boży na pierwszy plan.
W jaki sposób zamierzał zostać ojcem narodów, kiedy miał tylko jednego syna i ponad sto lat. Jak się to stanie? On uświadomił sobie, że jeśli Bóg był w stanie dać mu Izaaka, jemu niemal umarłemu, to mógł także wzbudzić go z martwych.
Tak więc przyjaciele, czy ten Bóg, który podniósł nas od rzeczy tego świata, od zepsucia na tej ziemi, czy daleko więcej nie mógłby dać nam wiecznego życia i postawić w kraju, gdzie nie ma śmierci?
Widzicie? Patrzymy na te małe próby i myślimy, że one są czymś. One są niczym więcej, jak tylko krótkimi chwilami prób. Bóg doświadczył Abrahama, a on odniósł swój Dzień Z., kiedy wszedł tam na górę w posłuszeństwie Słowu.
62
Niedawno słyszałem kaznodzieję, który czytał Dzieje Apostolskie 2,38, lecz on zrobił błąd, kiedy powiedział: „Piotr mówił, że oni muszą być ochrzczeni, a wtedy otrzymają Ducha Świętego”. On zaniedbał przeczytać resztę tego Słowa. Dlaczego? Organizacje zwalczały właśnie tą ważną sprawę.
Czy i ty przyjąłeś tę ideę? Dlaczego to uczyniłeś? Ominąłeś te sprawy. Jeśli Biblia coś mówi, to czytaj to naprawdę w taki sposób, jak to zostało powiedziane. Mów te same rzeczy, które mówi Biblia. To stanie się wówczas, kiedy z powrotem nastawisz swoją ogniskową. Powróć do tego co mówi Słowo. Tak, poznaliśmy, że rozregulowałeś tam swoją ogniskową.
„Bóg tak powiedział”.
To załatwiło sprawę, to jest po prostu załatwione. Bóg powiedział to i to wystarczy. Abraham szedł dalej. Widzicie, on był tak posłuszny, a im bardziej był posłuszny, tym więcej przechodził prób. Widzicie, tak więc on przyprowadził go z powrotem.
63
Abraham nastawił właściwie swoją ogniskową, dlatego, że Bóg powiedział: „Zamierzam cię uczynić ojcem narodów”. On miał 75 lat, a Sara 65, a on uwierzył Bogu. Co on zrobił? Nastawił swoją ogniskową na TAK MÓWI PAN, i szedł z tym TAK MÓWI PAN prosto do przodu. Tak chodził dzień po dniu, rok po roku, wyznając, że wszystko z tym sprzeczne jest złe. Nie panowie! To musiało być w ten sposób, bo Bóg tak powiedział.
Wyobrażam sobie kilku z jego nieprzyjaciół, którzy chodzili dookoła i mówili: „Ojcze narodów, ile dzieci masz teraz?”
„Nie zależy na tym jak wiele ich mam obecnie. Jestem ojcem narodów”.
„Skąd ty to wiesz?”
64
Pamiętaj, Bóg uznaje cię godnym, kiedy przechodzisz doświadczenia. Nie zaniedbaj tego zapamiętać: Kiedy przechodzisz próby lub doświadczenia, wtedy wskazuje to na Bożą łaskę. Znalazłeś przychylność u Boga i Bóg ufa, że wytrzymasz tę próbę.
Pamiętaj, On czynił tę samą rzecz z Jobem. Szatan powiedział: „O tak, ja widziałem Joba”.
Bóg powiedział: „On jest doskonałym sługą. Nie ma nikogo podobnego do Joba. On jest doskonałym mężem. On jest moją dumą i radością”.
Szatan powiedział: „Och, pewnie, on otrzymuje wszystko o co prosi”. Powiedział: „Pozwól, że dostanę go raz w moje ręce, a sprawię, że będzie przeklinał Ci w twarz. Uczynię to po prostu tak, że będzie Ci złorzeczył”.
Bóg powiedział: „Jest w twoich rękach, lecz nie zabieraj jego życia”. Widzicie, Bóg miał zaufanie do Joba. Amen.
65
Kiedy wygląda na to, że nic się nie powodzi, wtedy Bóg poddaje cię próbie. On ma do ciebie zaufanie. On nie musi się z tobą ciągle bawić. Ty nie jesteś jakąś cieplarnianą rośliną, hybrydem (mieszańcem, krzyżówką — tł.). Jesteś prawdziwym chrześcijaninem. Bóg poddaje cię próbie, żeby zobaczyć co ty z tym uczynisz. Amen.
Nic dziwnego, że Piotr powiedział: „Radujcie się, gdy przechodzicie ogniste próby, gdyż one są dla was więcej warte niż złoto”.
Wiele razy wzdychamy i narzekamy: „Cóż, gdybym po prostu...”. To jest coś co Bóg ci daje do przezwyciężania. On wie, że ty dokonasz tego i On pokłada w tobie zaufanie.
66
Abraham wierzył Bogu i dlatego Bóg niewątpliwie powiedział do szatana: „Mogę ci udowodnić, że on Mnie miłuje”. Rzekł: „On wierzy tej obietnicy, ponieważ Ja mu tak powiedziałem”.
Tak więc on w dniu, wyznaczonym przez Boga, zabrał swojego syna na szczyt góry i związał jego ręce w tyle. Mały Izaak zaczął się coś domyślać. Wiecie o tym, 1. Mojżeszową 22, on powiedział: „Ojcze”.
Abraham odpowiedział: „Tutaj jestem synu”.
On zapytał: „Tutaj jest drewno, ołtarz, ale gdzie jest baranek dla ofiarowania,” widzicie. On zaczął czuć się jakoś dziwnie. Po co to wszystko? Zostawiliśmy coś.
Nie ważne, że myślisz, że coś zostawiłeś. „Porzuciłeś towarzystwo i wszystkie inne... Cóż, lecz ty nie obejdziesz się bez swojej partii kart, musisz to czynić, musisz się jeszcze trochę napić”. A zatem nie zaprzestałeś niczego! Idź naprzód, bądź posłuszny Słowu, to wszystko. Po prostu posłuszny Słowu. Niczego nie zaprzestałeś, po prostu bądź posłuszny Słowu.
On powiedział: „Bóg rzekł, abym go zabrał na szczyt tej góry, gdzie prawdopodobnie coś uczynię. Kiedy dostanę się tam, zrobię to”.
Tak więc on tam wszedł, związał jego ręce i położył go na ołtarz w ten sposób. Izaak nawet nie mruknął, posłuszny, widzicie, typ Chrystusa. Wtedy, kiedy on wyciągnął nóż z pochwy, odsunął włosy z jego twarzy, aby odebrać mu życie, to był Dzień Z. dla Abrahama. Och, on był doświadczony odnośnie swojego jedynego syna aż do ostateczności.
67
Teraz jeśli potrafisz w duchowy sposób zrozumieć tą próbę, zobaczysz co to było, kiedy Bóg dał Swojego umiłowanego Syna, to był Dzień Z. Bóg tak bardzo umiłował odpadłą rasę Adama. Dojdziemy do tego za chwilę.
Abraham miał swój Dzień Z. na górze Jireh, gdzie Pan zaopatrzył go w zastępczą ofiarę za jego syna. W tym dniu Abraham udowodnił Bogu, bez cienia wątpliwości swoje posłuszeństwo. Abraham udowodnił Bogu, że wierzy w Niego, dlatego mógł powiedzieć: „Kiedy miałem 100 lat otrzymałem tego chłopca przez wiarę w obietnicę, a On powiedział mi, że zostałem ojcem narodów. Jeśli On prosił mnie, abym mu odebrał życie, to Bóg jest w stanie wskrzesić go z martwych”.
Och, to powinno spowodować, że prezbiterianin zakrzyczy.
„On dał mi obietnicę, i On teraz mi to udowodnił”. Amen. „On udowodnił, że dotrzymuje Swojego Słowa”.
68
Cóż, gdzie On nas wprowadził? Z jakich to tarapatów wybrnąłem? A z jakich ty? Gdzie są nasze myśli tego poranka? Dlaczego On udowodnił, że jest pośród nas? Co do tego nie ma żadnej wątpliwości, amen. Nasz Dzień Z. jest pewny. Musimy to mieć, On to udowodnił.
Abraham powiedział: „On mi to udowodnił. Byłem bezdzietnym starym mężczyzną. Byłem bezpłodny, a łono mojej żony było martwe. Ona miała 65, a ja 75 lat, lecz Bóg powiedział: „Zamierzam dać ci z niej dziecko. To załatwiło sprawę, to wszystko”. Abraham powiedział: „Wierzę temu”. Wtedy Bóg wrzucił go na 25 lat do próby.
To nie miało żadnego znaczenia dla Abrahama. On wyszedł z tego mocniejszy niż na początku, ciągle oddając chwałę Bogu. Nie wątpię, że Bóg spojrzał w dół i powiedział: „Co za sługa”.
Szatan powiedział: „O, tak, ale...”.
„Udowodnię ci, że Mnie miłuje. Weź go na szczyt tego wzgórza i zniszcz sam dowód. Weź go na górę”. Abraham poszedł, aby to uczynić. Tak jest.
69
Kiedy Abraham zamierzał odebrać życie swojemu dziecku, Duch Święty powstrzymał jego rękę, powiedział: „Abrahamie! Zatrzymaj swoją rękę, Ja wiem, że ty mnie miłujesz”. Amen.
Takiego rodzaju osobą pragnę być: Miłować Boga, niezależnie od tego, co się dzieje. „Zatrzymaj swoją rękę!”
Kiedy On poddaje cię próbie, która jest może nawet sprzeczna z twoim rozumem, czyń to pomimo wszystko, jak długo Słowo tak mówi! „Powstrzymaj swoją rękę. Ja wiem, że Mnie miłujesz, ponieważ nawet nie wzbraniałeś się wydać mi swojego własnego syna. Błogosławiąc, błogosławić cię będę, a twoje nasienie stanie w bramie nieprzyjaciół twoich i zwycięży ich”. Ach, on to właśnie uczynił.
Trochę później zamierzamy dojść do nasienia Abrahama. W porządku.
Wątpliwości odeszły od Abrahama. Kiedy usłyszał prawdziwe Słowo, wątpliwości opuściły go. Kiedy zobaczył Boga potwierdzającego Słowo, wątpliwości odeszły, a to miejsce zajęła miłość. „Ja wiem, że mnie miłujesz Abrahamie. Nie zwątpiłeś we Mnie ani trochę. Nie ważne jak długo musiałeś czekać, ciągle mi wierzyłeś. Prosiłem cię, abyś zniszczył sam dowód, który ci dałem — dałem ci ten dowód, a następnie prosiłem cię abyś go zniszczył, a ty miłujesz mnie tak bardzo, że ty trzymałeś się Mojego Słowa, bez względu na to, czego ono wymagało”. Amen. To był także prawdziwy Dzień Z. dla Boga.
70
Pewnego razu Jakub miał swój Dzień Z. On bał się powrócić do swojego brata z powodu swojego złego czynu, lecz Duch Święty zaczął ostrzegać go w jego sercu: „Przyszedłeś ze swojej ojczystej ziemi, powróć tam, gdzie popełniłeś ten błąd. Teraz Ja posyłam cię z powrotem”.
A kiedy był już opodal, im bliżej się znajdował, rzecz jasna, diabeł gotuje się na was. Oto dlaczego diabeł gotuje się na oblubienicę, kościół, aż do dziś dnia. Ona zbliża się do swego Dnia Z., jest bardzo blisko. Tak jest, ona. Wróg mąci coraz więcej na każdej drodze. Biblia mówi: „Biada ziemi, ponieważ diabeł jest jako lew ryczący, chodzący wokół, aby pożreć”. Widzicie, „Biada im...”. Będą miały miejsce prześladowania i inne rzeczy. Trzymajcie się tego, nie posuwajcie się ani w prawo, ani w lewo, stójcie prosto na Słowie. Bóg tak powiedział, a więc czyń to.
71
Jakub tęsknił w swoim sercu. Wydawało się, że wszystko jest złe. On chciał powrócić do domu. Prowadził go Duch Święty. Jakub uczynił ślub Bogu i musiał iść do Betel, aby zapłacić dziesięcinę, a tam na swojej powrotnej drodze spotkał Ezawa, swojego wrogo usposobionego brata, który czekał na niego z wojskiem tuż za rzeką. Jakub był tchórzem, a jednak miał błogosławieństwo od Boga. Bóg obiecał mu błogosławieństwo, on miał pierworództwo. Amen.
O, jakiż to typ dzisiejszego kościoła, z chrztem Ducha Świętego. Z obietnicą Słowa, udowadniającą, że stajesz się częścią tego Słowa, pierworództwa. Jakub miał to pierworództwo, amen. Jego brat nie troszczył się o to i sprzedał mu je za porcję zupy.
W ten sam sposób światowy kościół sprzedał swoje pierworództwo. Dzięki Bogu, że my je otrzymaliśmy! Tak, my posiadamy je. Czy troszczymy się o unię kościołów i ligę narodów i te wszystkie inne rzeczy, kiedy otrzymaliśmy to pierworództwo?
72
Oto, co kościół powinien czynić, podobnie jak Jakub, powinien modlić się, aż otrzyma Dzień Z.
Jakub miał ciężki pojedynek. On walczył całą noc z Panem, i powiedział: „Nie pozwolę Ci odejść, aż otrzymam to zwycięstwo”. Potem o świcie, on otrzymał Dzień Z. On już nigdy nie chodził w ten sam sposób. Z jednej strony był wielkim i silnym bojaźliwym członkiem kościoła. Jednak z drugiej strony był małym, słabym księciem, który miał wystarczającą odwagę, aby walczyć z całą armią.
Ezaw powiedział: „Wyposażę cię w całą armię”.
Jakub powiedział: „Nie potrzebuję tego”. On miał Dzień Z....
Nie potrzebujemy tych organizacji. Nie potrzebujemy bzdur tego świata. Nie musimy troszczyć się o rzeczy tego świata, my mieliśmy Dzień Z. Walczyliśmy pewnej nocy!
73
Och, pamiętam, kiedy musiałem umrzeć samemu sobie. Tam przyszedł Dzień Z. Wtedy, kiedy otrzymałem zwycięstwo, Boże Słowo okazało się prawdziwe, a baptystyczny kościół nie był dla mnie niczym więcej niż każda inna organizacja. To prawda. Miałem Dzień Z. Boże Słowo ma prawdę. Dr. Davis powiedział: „Staniesz się świętoszkiem”.
Powiedziałem: „Świętoszkiem, czy nie świętoszkiem”. W Green's Mill modliłem się całą noc, aż o poranku przyszedł anioł z tym światłem. Pokazał mi, że próbowałem uwolnić się od tej właśnie rzeczy, którą Bóg mi dał, abym nią walczył — wizji. Kiedy oni mówili mi, że to było od diabła, On przyszedł, aby rozmawiać ze mną i skierować mnie z powrotem do Pisma. Powiedział: „Czyż tych samych rzeczy nie mówili o Synu Bożym?”... itd. Miałem Dzień Z. [Nic więcej mnie już nie obchodziło.] Wyruszyłem na pole pracy. Dzień Z.
Jakub miał swój Dzień Z. On walczył całą noc, ale kiedy nadszedł świt, otrzymał Dzień Z.
74
Tak, wszystkie te zwycięstwa i sprawy. Kiedy mówi się o tych sprawach, nie można tego skończyć, nieprawdaż? Wszystkie te wielkie zwycięstwa są wspaniałe. Jesteśmy wdzięczni za każde jedno z nich. To były wszystko wielkie zwycięstwa, wielkie wojenne zwycięstwa, potężne zwycięstwa duchowych walk, one były wielkie. Zauważcie, że żadne z nich nie było trwałe, rozumiecie. Nasze wszelkie zwycięstwo było chwilowe. Moglibyśmy zobaczyć to nie tak dawno, kiedy szliśmy na wojnę z Japonią.
W naszym domu mieliśmy taki mały wynalazek, ktoś podarował nam taką małą błyskotkę, wiecie, coś jak lalka, i na tym było napisane „Made in Japan”. Jakiś facet zrzucił to na dół i zniszczył, rozumiecie. Kiedy powiedzieliście, że to było wykonane w Japonii, oni to wyrzucali. Do sklepów wchodziła jakaś banda Ricky, wiecie tych przestępców, wchodziła do tych sklepów i po prostu zachowywała się arogancko. Weszli i zabrali rzeczy z Japonii. Oni chcieli pokazać swoją wierność wobec narodu.
75
A co z Bogiem? Śmieją się Mu prosto w twarz. Jeśli byli na tyle gorliwi, aby biec do tych sklepów, przewracać lady i czynić tym podobne rzeczy, tylko dlatego, że zobaczyli małe lalki, świecidełka i inne rzeczy wyprodukowane w Japonii, przez wygląd na lojalność, to w takim razie co z paleniem papierosów, piciem, cudzołóstwem, kradzieżą itd., widzicie. Co odniesiecie do prawdziwej armii Bożej? Oni chcieli być wierni. A w jaki sposób my jesteśmy wierni? Jeśli oni szli do więzienia za takie czyny, co na tym zależy. Oni chcieli być wierni swojemu państwu i jego fladze. Jednak chrześcijanie czasami boją się otworzyć usta, widzicie. To jest powodem tego, że potrzebujemy więcej Dni Z., aby móc przezwyciężyć siebie. Pozwól Bogu zdobyć się przez potęgę Jego miłości.
76
Wszystkie te wielkie zwycięstwa były tylko chwilowe, nawet Mojżesza. Izrael powrócił wkrótce do niewoli. Zawsze tam i z powrotem, tam i z powrotem. Wielu bohaterów dalej walczyło i umierało, oni postępują tak nadal patrząc z cielesnego punktu widzenia. W ten sam sposób dzieje się to w tym duchowym zakresie. Bohaterowie walczą i umierają. Moglibyśmy pójść wstecz... Miałem tu cały ich spis, podobnych Danielowi czy Hebrajskim młodzieńcom. Wielkie zwycięstwa, które wówczas odnosili, lecz na końcu spotykało ich coś, co nazywa się „śmierć,” która zabierała ich. Oni szli zawsze w ten sam sposób. Ciągle walczyli, umierali i walczyli, umierali, odnosili zwycięstwa, umierali, odnosili zwycięstwa, umierali.
Patrzcie, człowiek nie był jednak uczyniony po to, aby umrzeć. On był stworzony do życia, jednak niezależnie od tego, czego on dokonał — ciągle umierał w ten sam sposób. Wkładano go do grobu, grzebano i sprawa była załatwiona. Znaczyli jego grób nagrobkiem, grobowiec i na tym koniec. Śmierć pochłaniała go.
Ten wielki Mojżesz, wielki Jozue, wielcy prorocy Biblii, prawie każdy z nich, z wyjątkiem dwóch albo trzech, ma swój grób, o którym wiemy gdzie się znajduje. Śmierć pochłaniała ich i zabierała zawsze w ten sam sposób, rozumiecie.
77
Jednak któregoś dnia nastała bitwa, naczelny Wojownik Jezus Chrystus, Boży Syn, zstąpił w dół. To była Wielkanoc. To był prawdziwy Dzień Z., kiedy Jezus walczył i przezwyciężył. On walczył przeciwko każdemu nieprzyjacielowi, z którym było trzeba walczyć.
Pierwszą rzeczą, kiedy On urodził się, było to, że został określony nieczystym imieniem wpośród ludzi, którzy uważali Go za nieślubne dziecko. On sam bezpośrednio z tym walczył. Maria miała to dziecko z Józefem, nie będąc zamężną. On przyszedł między dzieci ze złą opinią, lecz w Swoim sercu On wiedział, że jest Synem Bożym. Widzicie. On walczył z tym.
Po otrzymaniu Ducha Świętego nadszedł dzień, kiedy mógł podjąć decyzję o tym co będzie robił. Nadszedł dzień, w którym szatan zabrał Go na górę i pokazał Mu wszystkie królestwa świata, mówiąc: „Uczynię Cię teraz Królem. Ty mówisz, że jesteś Synem Bożym i że posiadasz moc. Jeśli pokłonisz mi się, dam Ci władzę nad narodami (to jest to czym antychryst próbuje być dzisiaj). To był Dzień Z. On walczył z tym.
Rzekł: „Jeśli jesteś Synem Bożym...”. Nadszedł czas, kiedy On został wyzwany nawet przez Słowo... „Jeśli jesteś Synem Bożym, rozkaż tym kamieniom, aby stały się chlebem. Jesteś głodny, a teraz możesz je zjeść. Jeśli jesteś Synem Bożym, będziesz mógł to uczynić”.
On mógłby to uczynić, to prawda, lecz tam musiał być Dzień Z. On odniósł zwycięstwo nad tą pokusą.
78
Szatan powiedział: „Teraz możesz być wielką osobą, możesz pokazać kim jesteś”. Zabrał Go na wieżę świątyni, i powiedział: „Rzuć się w dół! Ja przytoczę Ci Pismo. Jest napisane: ‚On pośle aniołów, aby Cię strzegli, abyś nie uraził Swojej stopy o kamień, oni podtrzymają Cię'„. Spójrzcie jakim teologiem jest szatan.
„Idź precz ode mnie szatanie” — przyszło Słowo. To był Dzień Z. Każdy dzień był Dniem Z.
On przyszedł do teściowej Piotra, która leżała chora w gorączce. Ta gorączka szalała w jej ciele. Oni potrzebowali usługi. On przechodził tam, dotknął jej ręki. Choroba nie mogła się ostać w Jego obecności, na pewno nie.
79
Potem On przyszedł do rodziny, w której ktoś zmarł. On przyszedł na miejsce, gdzie człowiek imieniem Łazarz, Jego przyjaciel zmarł, został pogrzebany, leżał w grobie, cuchnął (to było około czwartego dnia, a ciało ludzkie ulega rozkładowi po trzech dniach, czyli siedemdziesięciu dwóch godzinach skażenie). Doszło do tego, że życie i śmierć stały przeciwko siebie. Tutaj stał On, Życie, a tam śmierć, która zabrała Jego przyjaciela. To było ostateczne rozstrzygnięcie.
On podszedł do tego grobowca, skurczył swoje nieduże ramiona i powiedział: „Łazarzu wyjdź!” Och, kiedy to Słowo było wypowiedziane, było to Słowo Boga. Życie trysnęło z powrotem na swoje miejsce i ofiara powróciła z powrotem do życia gdzieś hen z tamtej strony. To pewne, On odniósł zwycięstwo. To prawda.
Choroba, pokusa, i cokolwiek by to było. On się przez to wszystko uwielbił. Dzień Z., dokładnie tak. Wówczas On przyszedł do takiego punktu, kiedy świat znalazł się w ciemności, strefie cienia śmierci. Każdy mężczyzna, człowiek, prorok czy wielki mąż, wszyscy ci wielcy bohaterowie, których On posłał, leżeli tam. Tam leży Abraham, Izaak, Jakub, Józef — w grobach, we wierze. Żadnego dowodu więcej niż po prostu „Słowo Boże to mówiło”. Bóg powiedział.
80
Spójrzcie na Joba, kiedy on tak ciężko walczył, nawet jego żona, jego żona, jego towarzyszka. On powiedział: „Nawet jej tchnienie stało mi się obce”. Jaki czas przeżywał ten mąż. Wszystkie te pokusy, kiedy nawet Sofar i cała reszta z nich próbowała go oskarżać o te wszystkie rzeczy. Jednak on wiedział, że stoi na Słowie. Jego żona przyszła i powiedziała: „Jobie, wyglądasz marnie. Dlaczego nie złorzeczysz Bogu i nie umrzesz?”
On powiedział: „Mówisz jak głupia niewiasta”. Och, co za bohater! Nawet Jezus powoływał się na niego: „Czyż nie słyszeliście o cierpliwości Joba?” Job zszedł w dół w zaprzęgu.
Abraham zszedł w jarzmie do grobu. Tak panowie! Izaak zszedł do grobu w jarzmie. Józef zszedł do grobu w jarzmie. Józef mówił: „Nie grzebcie mnie tutaj, lecz tam. Pogrzebcie mnie tam z moimi ojcami. Pogrzebcie mnie w ten sposób, jak oni byli pogrzebani oni (Słowo), na tej równinie, w tym miejscu, gdzie byli pogrzebani oni”.
Ta sama sprawa jest ze mną, z tej samej przyczyny, chcę być pogrzebany w imieniu Jezusa. „Bowiem tych, którzy są w Chrystusie, Bóg przywiedzie z Nim”.
81
Znajdujemy, że wciąż i wciąż pojawiali się ci bohaterowie, bohater za bohaterem. Nadchodził czas, kiedy naczelny Wódz, który ich posyłał, tych, którzy polegli na polu walki, wielcy zwycięzcy, że oni odnieśli swoje Dni Z. i odnosili zwycięstwo nad wrogiem.
Nawet Jozue, z powodu braku czasu, zatrzymał słońce swoimi własnymi słowami, a słońce nie zaszło przez dwadzieścia cztery godziny. Biblia mówi, że nie było nigdy przedtem ani potem człowieka, który rozkazałby słońcu, aby stanęło i żeby Bóg wysłuchał głosu człowieka.
82
Dlaczego? Widzicie, on miał przed sobą wszystkich nieprzyjaciół rozproszonych. Oni wszyscy rozproszyli się i on musiał udać się w pościg za nimi, aby ich zabić, musiał to uczynić, ponieważ to było mu polecone. Wiedział, że jeżeli przyjdzie noc, oni będą mieli znowu czas, aby zmobilizować się, zebrać razem, a wtedy on straciłby więcej mężów. Dlatego powiedział: „Potrzebuję czasu. Potrzebuję światło. Słońce, stań w miejscu”. Amen. Och, Boże. Bóg wysłuchał słowo męża i zatrzymał słońce, ono stało w tym samym miejscu przez dwadzieścia cztery godziny, aż zwalczył ich, wykorzenił, poniżył. Oni nie dali im czasu, aby się znowu zmobilizowali. On ich ścigał. A jednak Jozue również położył swoje życie i leży w prochu tej ziemi.
Lecz kiedy przyszedł ten wielki Książe Chrystus, ten, którego widział Daniel. Ten wielki wojownik Daniel w pośród tych wszystkich kłopotów, och, gdybyśmy mieli czas powiedzieć coś o nim. Jednak on także leży w prochu ziemi. Bóg powiedział: „Spoczniesz Danielu i powstaniesz do swojego losu u kresu dni”.
Dana mu była obietnica, wszystkim bohaterom, aż w końcu nadszedł czas, ta decydująca dla nich godzina, w której to musiało być zapłacone. Jezus przyszedł na ziemię. On przezwyciężył każdą chorobę, pokonał każdą rzecz. On musiał przezwyciężyć grób. On przezwyciężył śmierć, śmierć nie mogła się ostać w Jego obecności. On nawet nigdy nie głosił na pogrzebie, nie panowie. Kiedy wdowa z Nain wyprowadzała swojego syna, On zatrzymał się i wskrzesił go z martwych. Och. Tak jest. On udowodnił, że miał moc nad śmiercią.
83
Pozostało jeszcze dwóch wrogów, mianowicie grób i piekło. W tym dniu, kiedy umarł, słońce przestało świecić, ziemia przeżywała nerwowe załamanie, skały trzęsły się i działy się inne podobne rzeczy. On zmarł. Zszedł do piekła. Przezwyciężył śmierć. Przezwyciężył piekło. W ten wielkanocny poranek On zwyciężył grób. Amen. Mów o tym doskonałym Dniu Z.! Prawdziwy Dzień Z.!
Nie tylko to, On dokonał jeszcze czegoś, kiedy powstał z martwych — wyprowadził jeńców, którzy się tam znajdowali. Biblia mówi, że wyprowadził jeńców na wolność. On powstał z martwych, wyprowadzając razem z sobą wszystkich tych bohaterów, którzy tam byli. Czyż nie wiecie, że był to wspaniały czas w tym dniu, kiedy oni weszli tam do Królestwa? Och, kiedy oni weszli do królestwa Bożego? On przyprowadził pojmanych świętych.
To było zupełne zwycięstwo, zupełne zwycięstwo. On wyprowadził wszystkich umarłych bohaterów. On przyprowadził Abrahama, Izaaka, Jakuba, Joba i pozostałych. Wyprowadził ich z sobą, kiedy wyszedł z grobu. Widzicie. On przyszedł na ziemię i zawładnął śmiercią, piekłem, zawładnął nad grobem, zdobył wszystko. Teraz On powstaje (amen) razem ze Swoimi świętymi.
84
On wstąpił na wysokość i rozdał dary ludziom. Co to było? Miecze. On włożył miecze do ich rąk, Słowo, aby przezwyciężali. Och, On dał im miecze, po co? Dał im Słowo, aby co przezwyciężyli? Choroby, grzech, przesądy, zło. Uczynił to, aby przyprowadzić każde stworzenie, które pragnie żyć, przyprowadzić każdego z nich do uprzytomnienia sobie, że: „Ponieważ Ja żyję, wy żyć będziecie”.
Przeżywamy bój wiary, walczmy ten dobry bój i odnieśmy zupełne zwycięstwo. Nasze zupełne zwycięstwo jest niezaprzeczalne i pewne. Musi się tak stać. Mamy pierwsze owoce tego. Otrzymaliśmy dowód tego w naszych sercach, ponieważ mamy już pierwszą bitwę za sobą. Byliśmy w stanie przezwyciężyć przez wiarę Jezusa Chrystusa. Mieliśmy Dzień Z.
85
Przypominam sobie, że pewnej nocy około dziesiątej modliłem się w małym starym garażu: „Boże, albo mnie zabij, albo mnie zbaw”. Poszedłem do kościoła, a oni chcieli, abym szedł do kaznodziei i podał mu rękę. Powiedziałem: „Ja pragnę czegoś więcej, niż to”. Tej nocy w tym garażu powiedziałem: „Boże, nie mogę iść już ani trochę dalej, zginę”. Stałem tam w tym starym mokrym budynku, klęczałem na starym sienniku, miałem ręce podniesione do góry i mówiłem: „Boże, ja nie wiem jak mam mówić, proszę Pana”.
Chciałem napisać Mu list, aby prosić Go o wybaczenie. Nie wiedziałem jak mam się modlić. Chciałem, aby mi wybaczono.
86
Kiedy leżałem umierając na łożu, zrobiłem takie przyrzeczenie. Kiedy lekarz zrezygnował co do mnie, moje serce biło tylko siedemnaście uderzeń na minutę. Wiecie jak to jest mało. Powiedziałem: „On umiera,” a ja to usłyszałem. On powiedział to do mojego tatusia i zaciągnął zasłonę wokół mnie.
Właśnie w tym pokoju, o tej godzinie, zobaczyłem duże „J,” które pojawiły się na całej zasłonie rozciągniętej wokół mnie. Usłyszałem, że pielęgniarka płacze i mówi: „To tylko dziecko i już odchodzi”. Środek znieczulający rdzeń przeciekł i dostał się do mojego serca. To było tylko siedemnaście uderzeń na minutę.
Kiedy przyszedłem do domu, musiałem udowodnić, że miłuję Boga, więc klęczałem tam na ziemi i mówiłem: „Nie wiem jak mam się modlić”. Ugryzłem się w paznokieć mojego kciuka i myślałem: „Może... Widziałem kiedyś obraz, więc złożę moje ręce w ten sposób i złączę palce razem”.
Powiedziałem: „Kochany Panie, chciałbym porozmawiać z Tobą,” i nadsłuchiwałem. Rzekłem: „Nie słyszę Cię”.
Powiedziałem: „Źle złożyłem moje ręce. Może powinienem zrobić to w ten sposób...”. Potem dodałem: „Kochany Panie, Jezu Chryste, chciałbym z Tobą porozmawiać”.
Mówiłem: „Proszę Pana, nie słyszę, abyś mi odpowiadał. Słyszałem jak inni ludzie mówią: ‚Bóg mówił do mnie.' Teraz ja pragnę to omówić z Tobą. Obiecałem Ci, że uczynię to, więc teraz przychodzę, aby to omówić. Czy śmiem prosić, aby Pan przyszedł do mnie i porozmawiał ze mną?”
Pomyślałem: „Nie trzymam moich rąk prawidłowo, tak, aby On mógł coś powiedzieć do mnie”. Nie wiedziałem jak to zrobić. Nigdy w życiu nie modliłem się. Nie wiedziałem co zrobić w tej małej starej szopie.
87
Potem pomyślałem: „Według Pisma, które kiedyś słyszałem gdy było czytane, On był człowiekiem. Jeśli On był człowiekiem, to rozumie jak człowiek. Teraz jednak nie wiem czy Ty mnie słyszysz”.
Diabeł powiedział: „Zaniedbałeś z powodu grzechu swój dzień łaski i więcej go nie znajdziesz. Widzisz, ty byłeś tak podły, że On nie mógł ci przebaczyć”.
Powiedziałem: „Nie wierzę temu. Po prostu nie mogę temu uwierzyć. Wierzę, że On porozmawia ze mną”.
W końcu powiedziałem: „Proszę Pana, nie wiem czy popełniłem jakiś błąd. Jeśli nieprawidłowo złożyłem ręce czy cokolwiek to było, przebacz mi. Pragnę porozmawiać z Tobą. Jestem najpodlejszym łajdakiem na świecie. Czyniłem wszystkie te rzeczy, uciekałem od Ciebie...”. i zacząłem mówić w ten sposób. Wiecie, że pierwszą rzeczą w tej chwili, w której mówiłem, było przyjście małego światła, które przeszło wzdłuż pokoju, z jednej strony ściany i uformowało świetlisty krzyż. To światło zaczęło mówić w jakimś języku. Nigdy nie słyszałem o takiej rzeczy jak mówienie w językach, nawet nigdy nie czytałem Biblii. Szukałem Jakuba 5,14 w 1. Mojż.
Spojrzałem w górę i zobaczyłem do światło a ono mówiło jakimś rodzajem języka. Potem odeszło, a ja powiedziałem: „Proszę Pana, ja nie wiem nic o tym chrześcijańskim życiu. Jeśli teraz mówiłeś do mnie, to ja niestety nie mogę zrozumieć Pana języka. Jeśli nie potrafisz mówić w moim języku, a ja nie rozumiem Twojego, może będziemy mogli zrozumieć się nawzajem w ten sposób, że jeśli powrócisz, to będzie znakiem między mną a Tobą, że mi wybaczasz”. Przyszło to znowu. Mówmy o Dni Z.! Ja miałem jeden prawdziwy Dzień Z. To światło przyszło znowu mówiąc w ten sam sposób, a ja miałem Dzień Z.
Och, od tego czasu, kiedy On położył Słowo do mojej ręki, walczyłem, aby zdobyć nagrodę, choćby mi przyszło płynąć przez morze krwi.
88
Wszyscy otrzymaliśmy zwycięstwo. Wywalczyliśmy wiele zwycięstw, a wielkie zwycięstwo już wkrótce przychodzi, jest za rogiem. Nasz całkowity Dzień Z. nastanie wkrótce, kiedy Syn Boży pojawi się na niebie z donośnym głosem Archanioła. On przyjdzie znowu. Otworzą się groby i wyjdą umarli.
Myślę, że słuchaliście mojej taśmy, na temat tej wizji, którą niedawno przeżyłem albo o zachwyceniu czy cokolwiek to było tam w pokoju, kiedy zostałem podniesiony do góry i zobaczyłem tych ludzi, tak samo jak widzę was. Biblia leży otwarta tu przede mną, a Bóg wie, że to prawda. Oni byli młodzi tak samo jak...
89
Wszyscy byliście na tych zgromadzeniach i zdajecie sobie sprawę z tych wizji. Czy widzieliście, żeby to kiedykolwiek zawiodło? W żadnym wypadku. Właśnie niedawno On posłał mnie na jedno miejsce i powiedział mi co się wydarzy. Wszyscy wiecie o tym, że to działo się dokładnie w ten sposób. To nigdy nie zawodzi, a ja mówię wam, jako małej chrześcijańskiej grupie, siedzącej tutaj tego poranka: Trzymajcie się Bożej niezachwianej ręki. Mieliście jakieś chwilowe zwycięstwo, lecz nadchodzi prawdziwy Dzień Z., całkowity, kiedy Jezus przyjdzie, zabrzmi trąba i powstaną umarli w Chrystusie. Jeżeli nie posiadasz tej nadziei tam wewnątrz, to nie pozwól, aby minął ten dzień zanim ją otrzymasz.
90
Usłyszałem coś chwilę temu, co chciałbym powtórzyć. Myślę, że był to Billy Sunday, który zrobił tę uwagę:
Pewien chłopak popełnił przestępstwo (nie wiem czy kiedykolwiek o tym słyszeliście, czy nie) popełnił przestępstwo i został wrzucony do więzienia. Podczas rozprawy sądowej członkowie ławy przysięgłych orzekli: „Uznajemy go winnym tego czynu i żądamy jego życia”.
Sędzia powiedział: Skazuję cię na śmierć przez powieszenie, aż twoje śmiertelne życie odejdzie, a niech Bóg zlituje się nad twoją duszą„.
Zabrano go do więzienia i umieszczono w celi. Miał zostać tam, aż do śmierci. Jego przyjaciele przychodzili do sędziego i mówili: „Sędzio, popieraliśmy cię, abyś był wybrany w tym mieście, prosimy, prosimy, nie pozwól, żeby ten młody człowiek umarł w ten sposób”.
Właśnie powróciłem z Teksasu, gdzie wydarzyło się coś podobnego z młodym mężczyzną i kobietą. Bóg oszczędził ich życie, mieli ponieść śmierć trzy albo cztery dni potem. Przypuszczam, że wy wszyscy, którzy byliście tam ze mną, widzieliście ten dokument, w którym oni oszczędzili ich życie.
91
Tak więc ci ludzie błagali i błagali, aby on tego nie uczynił. Za jakiś czas do gubernatora Stanu przyszła matka. Płacząc, upadła przed drzwiami prosząc, aby ją wpuszczono. W końcu jakiś człowiek przyszedł i powiedział: „Gubernatorze, matka tego chłopca jest na zewnątrz i pragnie zobaczyć się z tobą”.
Gubernator rzekł: „Wprowadźcie ją”.
Ta kobieta w pokorze przyczołgała się na kolanach i rękach do gubernatora, uchwyciła jego buty i powiedziała: „Panie, to jest moje dziecko. Nie zabijaj go. Nie zabijaj go. On jest jedynym, którego otrzymałam, nie zabijaj go”. Rzekła: „On nie chciał tego uczynić. Gubernatorze, pozwól mu żyć w więzieniu, lecz nie odbieraj mu życia”.
Gubernator odpowiedział: „Cóż, zejdę na dół i zobaczę się z nim”.
Powiedziała: „Dobrze”.
Tak więc gubernator zszedł do więzienia, gdzie znajdował się chłopak. Ten chłopak chciał być arogancki. Powiedziano: „Przybył ktoś, aby się z tobą zobaczyć”.
Gubernator wszedł i powiedział: „Młody człowieku, chciałbym z tobą porozmawiać”. On był rzeczywiście arogancki, po prostu usiadł, zaciął się i nie chciał nic powiedzieć.
Gubernator rzekł: „Młody człowieku, chciałbym porozmawiać z tobą. Chcę mówić z tobą”. Chłopak zachowywał się tak, jakby go nawet nie słyszał.
„Młody człowieku, jeśli mi pozwolisz, mogę ci pomóc”.
„Wynoś się stąd! Nie chcę cię słuchać”.
„Cóż, synu...”.
„Zamknij się! Nie widzisz, że jestem zdenerwowany? Nie chcę słuchać żadnego słowa, które zamierzasz powiedzieć”.
Cóż, przyszedłem...„.
„Wynoś się z tej celi!”
Tak więc on wyszedł. Zamknięto drzwi. Kiedy chłopak szedł z powrotem, policjant przy drzwiach powiedział: „Jesteś najgłupszą osobą”.
Chłopak zapytał: „Kim właściwie był ten dziwak?”
Strażnik odpowiedział: „To był gubernator Stanu”.
„Niemożliwe! Tylko nie gubernator! Jedyny człowiek, który mógł mnie ułaskawić, a ja wyrzuciłem go z mojej celi. Jedyny człowiek, który mógł mi podpisać przebaczenie, a ja wyrzuciłem go z celi”.
Kiedy gubernator wyszedł z więzienia, powiedział: „Dokonał swojego wyboru”.
92
Ostatnią rzeczą, którą ten chłopak powiedział, kiedy nałożyli mu na twarz czarny kaptur i założyli sznur na jego szyję by go powiesić, było: „Pomyślcie sobie, gubernator stał w mojej celi, a ja mogłem otrzymać przebaczenie, jeśli nie wyrzuciłbym go za drzwi”.
Skąd możemy wiedzieć tego poranka, że Gubernator nie stoi w gotowości przy naszej celi? Nie wyrzucajcie Go precz, jeśli nie otrzymaliście od Niego jeszcze przebaczenia. Nie tylko Gubernator, lecz Król, jedyny, który ci może wybaczyć. On może stać przy tej małej celi, w której żyjesz już przez długi czas. Czy nie pozwolisz mu wejść? Jeśli nie wydałeś Mu się całkowicie, to któregoś dnia dowiesz się, że mogłeś Mu otworzyć w ten prosty, pokorny sposób, który potraktowałeś za bandę, głupców, ludzi, którzy nie wiedzą o czym mówią, wtedy poznasz, że Gubernator jest tutaj tego poranka.
Jeśli masz potrzebę w swojej małej celi choroby i nie możesz się z niej wyzwolić, Gubernator jest tu. Gubernator świata. On jest sprawiedliwy, On wyprowadzi cię z tego. On przychodzi, On podpisał twoje uniewinnienie, On po prostu chce ci to dać tego poranka. Nie odwracaj się od tego. Skłońcie wasze głowy przez chwilę.
93
Jeśli teraz pragniesz rzeczywistego zwycięstwa, kiedy twoja głowa jest pochylona, czemu miałbyś się nie poddać i pozwolić temu Gubernatorowi podpisać ułaskawienie w tym poranku. On jest gotowy wyprowadzić cię. Wyprowadzić cię z grzechu, z niewiary, z choroby, z wszystkiego czego chcesz. Uczyń to podczas modlitwy. Teraz módl się w swój własny sposób, powiedz Mu o tym. Ten wartownik mógłby porozmawiać z gubernatorem, lecz to nie przyniosłoby żadnej korzyści. To ten chłopiec musiał z nim porozmawiać sam.
To ty musisz porozmawiać z Gubernatorem. Jeśli jesteś chory, powiedz Mu to. Jeśli zgrzeszyłeś lub uczyniłeś coś złego, powiedz Mu o tym. On ma dla ciebie ułaskawienie.
94
Niebieski Ojcze, jesteśmy Ci tak wdzięczni. Ja sam Panie, jestem wobec Ciebie tak wielkim dłużnikiem. Nie ma na to sposobu, żebym mógł kiedykolwiek spłacić dług za mój grzech. Któregoś dnia znalazłem się w celi, bo po prostu urodziłem się w niej. Wiem co znaczy wolność, lecz jej cena była tak wysoka, że nie mógłbym jej zapłacić. Jestem dzisiaj tak szczęśliwy, że odwiedziłeś moją celę. Rozpoznałem, że jedyny, kto może ułaskawić, jedynym sposobem, dzięki któremu mogłem być kiedykolwiek wolny, zwyciężyć i odnieść zupełne zwycięstwo, było zaakceptowanie tego przebaczenia, które Ty dla mnie podpisałeś. Dzisiaj jestem wolny.
Jestem tak szczęśliwy Panie, że odwiedzam jeden więzienny dom po drugim, chodzę do tych, co mają kłopoty małżeńskie, do tych, którzy są chorzy i w gorączce, tych, którzy są chorzy i w więzieniu, tych, którzy są grzeszni, zawiedzeni, pełni wątpliwości, w więzieniu. Chodzę od celi do celi, mówiąc im: „Właśnie przychodzi Gubernator, przebaczając każdemu, wypuszczając na wolność”.
95
Ojcze, Ty znasz serce tych ludzi, tutaj dziś. Oby to był dla nich Dzień Z., zupełny Dzień Z. Panie, aby to był dzień, w którym każdy otrzyma zwycięstwo. Spełnij to Panie. Niechby każda chora osoba w tym budynku była dziś uzdrowiona. Niechby tu, na tyłach pustyni był czas, kiedy głos Boży przemówi płonącym ogniem wiary. O Boże, ten mały płonący ogień wiary, ta mała nadzieja, która płonie, że może Boży głos przemówi przez to do każdego więźnia tego poranku i powie: „Przychodzę dzisiaj, aby uczynić cię wolnym”.
Panie, jeśli jest tutaj jakiś chłopak lub dziewczyna, mężczyzna czy kobieta, którzy nie znają Ciebie, jako swojego Zbawiciela, może ten mały głos wiary przemówi teraz, ten mały głos wiary i powie: „Tak ja wierzę, że jest Bóg. Wierzę, że On jest Tym wszystkim, o czym oni mówią”. Panie, niech ta mała wiara uczyni ich wolnymi właśnie teraz. Wysłuchaj tego Panie.
Błogosław tutaj brata Issacsona. Miłujemy tego młodego mężczyznę, jego żonę i jego małe dzieci. Błogosław ten mały kościół. O Boże jesteśmy tak szczęśliwi z nich. Jesteśmy zadowoleni patrząc, że mają tutaj dach nad głową i to miejsce. Ty jesteś tak dobry dla nich i my jesteśmy Ci wdzięczni za to. Niechby oni pozostali zawsze pokorni i łagodni w obecności Bożej.
96
Błogosław obcych w naszej bramie. Błogosław obcych pomiędzy nami, tych, którzy tu przybyli Panie. Modlimy się, żebyś był z nimi, a jeśli oni nigdy nie otrzymali tego zupełnego zwycięstwa, w którym mogliby mówić: „Amen,” na każde Słowo, wypowiedziane przez Boga, wtedy Panie niechby ich wiara tego poranka, którą mają w Ciebie, zaakcentowała każde Słowo słowem „Amen”. Spełnij to Panie.
Błogosław nas razem, wyratuj chorych i cierpiących. Weź dla siebie chwałę. Drogi Boże, niech byśmy się już po tym nie dręczyli, lecz pamiętali, że te próby i te rzeczy, które przychodzą na nas, dzieją się tylko dlatego, że Bóg nas miłuje. On nam to daje, ponieważ ma do nas zaufanie. On wierzy, że mamy wiarę i miłość w stosunku do Niego, przez którą będziemy w stanie przezwyciężyć. On tego dopilnuje. Nie trapmy i nie martwmy się tym. Niechbyśmy po prostu szli naprzód, głosili Słowo i szli dalej. Te morza otworzą się, przyjdą Dni Z. Uczyń to Panie. Niechby to był jeden z największych Dni Z. w naszym czasie. Błogosław nas wszystkich aż spotkamy się znowu w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
97
Chcę to powiedzieć zanim będę musiał odejść. Mam półtorej godziny, aby dostać się do Tucson, samochodem jest to zupełnie niedaleko. Chciałbym jednak powiedzieć, że naprawdę cieszyłem się będąc tutaj i odczuwając tą wiarę, którą macie. Nigdy nie odejdźcie od tego. Niech ten mały ogień ciągle płonie i płonie, a pamiętajcie, że Bóg przemawia właśnie w tych małych ogniach.
Wróć do czytelni Następne kazanie