• PL
  • EN
  • CZ
Kiedy Bóg okazuje swoją miłość

Tytuł: Kiedy Bóg okazuje swoją miłość

Data: 1957-08-06

Miejsce: Edmonton, Alberta, Kanada

Długość: 102 min

Pobierz

PDF

Pobierz

PDF

Pomniejsz/ powiększ tekst:
A-
A+
  • Wybierz szybkość auto przewijania:
  • Powoli
  • Średnio
  • Szybko
  • Zatrzymaj

Kiedy Bóg okazuje swoją miłość

1
Dziękuję bardzo bracie. Skłońmy nasze głowy na chwilę do modlitwy. Nasz błogosławiony niebiański Ojcze, przychodzimy do Ciebie tego wieczoru jako Twoje dzieci. Wierzymy Bożemu Słowu, które obiecałeś nam w Swoim Słowie, że jeśli o cokolwiek poprosimy w Twoim imieniu, to spełni się nam.
Nasze serca są szczęśliwe tego wieczoru, ponieważ ostatniego wieczoru nie tylko widzieliśmy, jak uzdrawiasz chorych, ale widzieliśmy wielką działającą moc, która może zmienić grzesznika w chrześcijanina. Z tego powodu wiele domów było dzisiaj szczęśliwych. Ojcze, jesteśmy wdzięczni Ci za to i modlimy się dzisiaj wieczorem, abyś podwoił tę liczbę. Poślij każdego grzesznika do ołtarza i uzdrów każdą chorą osobę.
Mów do nas przez Swoje Słowo, kiedy jako Twoje pokorne naczynia, staramy się przynieść Słowo Boże, słowo życia dla ludzi. Modlimy się, abyś pobłogosławił nasze nikłe wysiłki. Modlimy się w imieniu Jezusa. Amen. Możecie usiąść.
2
Widzicie, mamy dzisiaj na pulpicie parę listów. Może są tu jakieś chusteczki, aby się nad nimi pomodlić. Robię to każdego wieczoru, starając się nad nimi modlić. A teraz, zwykle czekam, aż namaszczenie Ducha będzie w tym pomieszczeniu. Wtedy na pewno czujemy, że będzie to większe, gdy to uczynimy.
To nie jest przesąd. Jeśli tak, to święty Paweł był też przesądny. Biblia tego naucza, a my mamy praktykować, to co tam jest napisane. I oni wzięli...
Wiele ludzi teraz namaszcza chusteczki olejem. To jest w porządku. Cokolwiek Bóg błogosławi, ja za tym stoję. Jeśli jednak przyjrzycie się bliżej Pismom, to Paweł nigdy nie namaszczał chusteczek. Brał fartuszki lub chusteczki, które dotknęły jego ciała. Wierzę, że Paweł w swoim nauczaniach był bardzo fundamentalny.
Myślę, że on przejął to z miejsca, gdzie Sunamitka poszła do Eliasza, gdy właśnie jej dziecko umarło.
Eliasz dał słudze swoją laskę i powiedział: „Idź i połóż to na tym dziecku”. Eliasz wiedział, że wszystko co on dotykał, jest błogosławione, jeżeli ta kobieta wierzy w to samo. Widzicie? Sądzę, że Paweł wziął to stamtąd.
3
Zanim otworzymy Jego Księgę, poprośmy przez chwilę Autora, aby pobłogosławił Swoje Słowo.
Ojcze, to jest Twoje Słowo. Kiedy będziemy teraz otwierać te stronice, otwórz nasze zrozumienie. Prosimy o to w imieniu Chrystusa. Amen.
Moim tematem na ten wieczór jest: „Kiedy Bóg okazuje Swoją miłość”. Chciałbym przeczytać tekst z 3. rozdziału Ewangelii Jana, 16. werset. Myślę, że on powinien być znany przez najmniejszego i najmłodszego chłopca lub dziewczynkę ze szkółki niedzielnej w tym pomieszczeniu. Tam jest tak napisane:
Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał,
aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
To jest chyba najbardziej znane miejsce Pisma w całej Biblii. Ten tekst jest często uznawany jako złoty. Ma coś wspólnego z miłością. Miałem wielki przywilej głoszenia Ewangelii do wielu, wielu pogańskich narodów. Słyszałem teorie, ale nigdy nie widziałem nic, co by było większe od chrześcijańskiej miłości Chrystusa. Nikt tego nie mógł wytłumaczyć. Poeci próbowali to zrobić, kompozytorzy i zawiedli w tym. Usługujący nigdy tego nie mogli zrobić.
4
Jeden poeta tak to wyraził:
Jeśli ocean byłby atramentem,
a niebiosa pergaminem, każde źdźbło piórem
i każdy człowiek zawodowym pisarzem,
aby opisać miłość Bożą tam w górze,
wyczerpałoby to cały ocean;
albo czy zwój rozciągnięty od nieba do nieba
wszystko by to pomieścił?
Zawsze myślałem o tym poecie, który napisał tak:
Odkąd przez wiarę ujrzałem ten strumień,
który spłynął z Twoich ran,
moim tematem była odkupiająca miłość,
i tak będzie, aż umrę.
Myślę, że jest jedna rzecz, która jest potrzebna tego wieczoru w wielkim, powszechnym kościele Bożym. Jest to miłość. Nie potrzebujemy innych rzeczy tak bardzo, jak się nam to zdaje. Wszystkie inne rzeczy, nasze emocje i dary, one są wspaniałe i Bogu dajemy cześć. Jeśli jednak dary nie są kierowane przez miłość, wtedy to nie jest skuteczne.
5
Miłość powinna kierować domem. Miłość jest największą siłą, jaka była dana człowiekowi. Dom, który nie jest zdyscyplinowany przez miłość, nie jest domem. Jeśli mąż i żona naprawdę się nie miłują, to nie mogą sobie ufać. Dlatego myślę, że zamiast odpoczywać naszą wiarą na jakiś emocjach (to jest w porządku) albo darach (to jest w porządku) takich jak krzyczenie, mówienie w językach lub inne rzeczy, przez które mówimy, że mamy Ducha Świętego, gdy to czynimy... Te rzeczy są w porządku. Jeśli jednak powrócilibyśmy do tej zasady, że miłość jest pierwsza, a potem te inne rzeczy, myślę, że kościół rozwijałby się o wiele szybciej, gdybyśmy przyjęli najpierw Boga, który jest miłością.
6
Miłość to dwa oddzielne słowa i dwa różne znaczenia. Po grecku jedna nazywa się phileo, to jest ta miłość, którą masz dla swojej żony. Agapao to jest Boża miłość. Miłość, którą masz dla swojej żony i miłość Boża, są takie sprzeczne. Słuchajcie tego. Miłość, którą masz dla swojej żony, to ta, że jeżeli jakiś człowiek by ją znieważył, to zabiłbyś go na miejscu, z tym rodzajem miłości, miłości phileo. Jednak z miłością agapao, modliłbyś się za jego zgubioną duszę. To by była różnica.
Są dwa rodzaje miłości. Jestem prawie pewny, że wielu z nas było zwiedzionych mając miłość phileo, myśląc, że mają miłość agapao. Miłość phileo jest intelektualna. Miłość agapao wychodzi z serca. Jest ludzka miłość, uczuciowa miłość i Boża miłość. Boża miłość nie poddaje w wątpliwość. Ludzka miłość rozumuje, ale Boża miłość nie. Ona jest doskonale ufna. Doskonale... Ona po prostu produkuje wiarę, kiedy naprawdę miłujesz.
7
Teraz, kiedy... Aby stanąć przed taką publicznością tego wieczoru, złożoną z kilkuset ludzi, ktoś może powiedzieć: „Ty myślisz, że przeczytasz nam tylko ten mały wiersz z Pisma?” Cóż, ten werset Pisma jest wystarczający, aby was posłać do nieba lub na wieczne potępienie. Nawet jeśli miałbym moc, żadną miarą nie zmieniłbym tego. Jeśli oferowanoby mi wszystkie pieniądze świata i to, by był królem całego wszechświata, abym był zdrowy przez milion lat, ciągle nie zmieniłbym ani jednego słowa w tym tekście. Bo to jest Boże Słowo i nie mógłbym tego nigdy zmienić. Nie ważne czy to jest takie małe, to jest to samo. Ono ma taką samą wartość, jak cała ta Księga. Twoje działanie lub twoje nastawienie do tego małego urywka Pisma, zapieczętuje twoje wieczne przeznaczenie. Jeśli to Pismo jest tak ważne, wtedy jest dla nas istotne tego wieczoru, by pomyśleć o nim choć przez chwilę.
8
Niedawno (tak myślę), że w Louisville, Kentucky, powiedziano mi o chłopcu, który przetrząsał swój strych. Kiedy przewracał niektóre stare papiery, natknął się na mały znaczek pocztowy, gdzieś około półtora cala kwadratowego. Był to bardzo stary znaczek. Więc ten chłopiec od razu miał dwie myśli: jedna z nich to był sklep z lodami, a druga to filatelista, którego znał bardzo dobrze. Wziął ten znaczek, który miał półtora cala kwadratowego, tylko jedna albo dwie litery były na nim napisane. Był bardzo wyblakły z powodu starości. Szybko poszedł w dół ulicy do filatelisty i powiedział: „Ile mi pan da za ten znaczek?” Filatelista popatrzył na ten znaczek zza okularów i widział, że tam był na nim napisany rok. Ten mały towarzysz myślał, że dostanie 15 centów na loda... Jednak filatelista targował się z nim o 1 dolara. Och, ten mały chłopiec był bardzo szczęśliwy, że mógł dostać dolara za mały półtora calowy skrawek papieru. Za tydzień filatelista sprzedał ten znaczek za 500 dolarów. Ostatnim razem, kiedy słyszałem o tym półtora calowym znaczku, dowiedziałem się, że kosztuje teraz ćwierć miliona dolarów.
To nie zależy od wielkości rzeczy, ale od tego co tam na niej jest. Tak samo jest z tym tekstem tego wieczoru.To jest to, czego jesteśmy nauczani: „To nie jest wielka rzecz, którą robimy; to ta mała rzecz, którą zostawimy nie zrobioną”.
9
Powiedziano mi kiedyś, że król Jerzy, były król Anglii, Jerzy, odwiedził pewne miasto tutaj w Kanadzie. Wszystkie szkoły udały się, by zobaczyć ich przejeżdżającego króla. Nauczycielka dała każdemu małemu dziecku flagę, by wymachiwał nią dla uczczenia króla. Oni uwielbiali okazywać swoją wierność królowi, a także to, że są mieszkańcami jego wielkiego królestwa. Kiedy król przejeżdżał w swoim powozie, wszystkie te małe dzieci machały flagami ciesząc króla, który łagodnie skinął do wszystkich głową, z wdzięcznym sercem. Kiedy wszystkie ulice się opróżniły, nauczycielka poszła z powrotem na tą ulicę, ponieważ brakowało jednej małej dziewczynki. Ta nauczycielka szła przez ulice i wołała ją. Zobaczyła małą, płaczącą postać, opierającą się o słup telegraficzny. Podbiegła do tej małej dziewczynki, przytuliła ją tak, jakby zrobiła to jej mama i powiedziała: „Kochanie, czemu płaczesz?” I popatrzyła na nią i na łzy, które spływały po jej małych, grubych policzkach. Powiedziała: „Czy nie machałaś swoją flagą?”
Ona odpowiedziała: „Tak, machałam swoją flagą”.
Nauczycielka zapytała: „Czy król nie widział... Czy nie widziałaś króla?”
I ona rzekła: „Tak, pani nauczycielko, widziałam króla. Ale jestem taka mała, że król nie mógł zobaczyć mnie”.
10
Otóż, inaczej to wygląda z Jezusem. Nie ważne jak małą albo niewielką rzecz czynisz w Jego imieniu, On o tym wszystko wie. To może się wydawać tak mało znaczące, ale jeśli czynisz to w Jego imieniu, nie ważne jak małe... On raz powiedział: „Jeśli podacie jednemu z moich sług, choćby kubek zimnej wody, dlatego że jest moim uczniem, zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, nie stracicie swojej zapłaty”. Tak więc nie ma znaczenia, jak mało zrobicie, Chrystus zawsze zauważa małe rzeczy, które robimy. Tak się bardzo z tego cieszę (czy wy też?), że On widzi te małe rzeczy, które czynimy. A ta mała porcja Pisma, jeśli to jest właściwie przyjęte, On to zrozumie.
11
W czasie rewolucji w Ameryce, opowiadano, że pewien żołnierz był sądzony i odpowiadał przed sądem wojskowym z powodu jakiegoś przestępstwa. Miał zostać któregoś dnia rozstrzelany o wschodzie słońca. Dzień wcześniej niektórzy z nich poszli i błagali zacnego prezydenta o jego życie. Prezydent pośpiesznie wziął mały kawałek papieru i napisał: „Ułaskawiam tego człowieka,” i podpisał się - Abraham Lincoln.
I ten przewoźnik przyniósł ten kawałek papieru do celi i powiedział temu człowiekowi: „Jesteś wolny”.
Ten człowiek popatrzył i powiedział: „To mi nie wygląda na oficjalne pismo. Po prostu nie wierzę temu, nie odejdę stąd”. On to odrzucił, bo to było na małej kartce, a nie na wielkim papierze firmowym albo czymś od prezydenta. Został stracony następnego poranku przez pluton egzekucyjny. Potem przedłożono to pismo z podpisem prezydenta, zarzucając, że ten człowiek był ułaskawiony, a oni go rozstrzelali, wbrew ułaskawieniu prezydenta. Było to sądzone przez sąd federalny. Taka była decyzja: ułaskawienie nie jest ułaskawieniem, dopóki nie jest przyjęte jako ułaskawienie.
12
Więc Ew. Jana 3,16 jest ułaskawieniem dla każdego śmiertelnego mężczyzny lub kobiety na tej ziemi, jeśli jest to przyjęte jako ułaskawienie. Jeżeli nie, to wciąż jesteś skazany. „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby każdy kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny”. Jakież to było ułaskawienie dla upadłej rasy Adama. Jest to dla każdego mężczyzny lub kobiety, którzy chcą to otrzymać. Jest to bezpłatne ułaskawienie dla ciebie i dla mnie.
13
Ta miłość, którą miał Bóg... Miłość to potężna moc. A kiedy miłość jest okazana i dochodzi do końca swojej siły, suwerenna łaska weźmie ją i okaże tą rzecz, o którą ta miłość prosiła. To jest ten powód, że mamy Zbawiciela tego wieczoru. Bóg tak umiłował świat, że Jego miłość, okazana światu, wyprodukowała Zbawiciela. Bóg tak bardzo chciał widzieć ciebie mającego się dobrze, że Jego miłość poszła i przygotowała ofiarę przebłagania za twoje choroby i grzechy. To była miłość Boża, która przymusiła Go, by to uczynił.
14
Miłość to potężna moc. Ona sprawi, że kobieta lub matka pobiegnie w płomienie po swoje dziecko, jeżeli wie, że ono jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Nie ma nic mocniejszego niż miłość. Miłość sprawi, że będziesz ufał. Możesz uczęszczać i myśleć, że należysz do największego kościoła w całej prowincji Kanady. Możesz wiedzieć, że jesteś członkiem największego zboru w całym kraju. Jednak może wtedy robisz rzeczy, których byś nie robił, gdybyś należał do małej misji, gdzieś na rogu i miał miłość Bożą w swoim sercu.
Miłość nie ma strachu. Miłość odrzuca strach. I zauważyłem w swoich zgromadzeniach, kiedy przychodzę do ludzi... Jedną z najczęstszych rzeczy, którą znajduję pomiędzy ludźmi jest strach. Strach powoduje brak zaufania. Jeśli nie masz zaufania, będziesz miał strach. Jeżeli jednak masz miłość, to ona wyrzuca strach. Taki właśnie chce mieć Bóg Swój kościół. Nie tych, którzy mają karty członkowskie. On chce lojalnych członków, którzy kochają, wierzą i ufają Mu.
15
Na przykład... Moja żona jest tu gdzieś w zgromadzeniu, wśród publiczności, tego wieczoru. Miłuję ją z całego serca. Kiedy przygotowuję się na zagraniczną podróż... Co by było, gdybym chwycił ją za ramię i powiedział: „Słuchaj pani Branham, kiedy wyjadę za granicę, nie wolno ci mieć żadnych innych mężczyzn. Niech ja tylko usłyszę, że flirtowałaś z jakimś innym mężczyzną, kiedy mnie nie było, to biada tobie, kiedy przyjadę”.
A wtedy ona chwyciłaby mnie za kołnierz płaszcza i powiedziałaby: „Bardzo dobrze panie Branham. Ja też chcę, żebyś miał jakieś przykazanie. Jeśli tylko usłyszę, że chodziłeś z jakąś inną kobietą, biada ci jak przyjedziesz”. Czy to byłby dom? No cóż, to jest mniej więcej sposób, w jaki przygotowaliśmy miejsce dla Boga. Jakieś legalistyczne prawa, które musimy przestrzegać.
Co robię, gdy jadę za granicę? Kocham swoją żonę. A dopóki ją miłuję, mam do niej zaufanie. Po prostu klękamy na podłodze, przyprowadzając nasze dzieci. One się modlą: „Boże, zachowaj tatusia i przyprowadź go z powrotem”. Ja się modlę: „Boże, troszcz się o rodzinę, kiedy mnie nie będzie”. Powstaję, całuję ją na do widzenia. Całuję dzieci. Ona mówi: „Billy, będę się modliła za tobą, kiedy ciebie nie będzie”. To wszystko załatwia. Więcej już o tym nie myślimy.
16
Gdybym był za granicą... Na podstawie zakonu wiem, że gdybym poszedł z kimś innym, byłbym rozwiedziony po moim przyjeździe. Byłbym nędznym człowiekiem. Kiedy jednak tam byłem (nie ważne w jakim stanie byłem) i widziałem, że mogę ją okłamać, przyjść, powiedzieć jej i ona by mi wybaczyła, mimo wszystko jednak bym tego nie zrobił. Za nic bym jej nie skrzywdził. Nie, panowie. Jeśli wiem, co ona by powiedziała: „Bill, rozumiem. Wybaczam ci”. Nie mógłbym popatrzeć jej w twarz, tak bardzo ją sobie cenię.
17
Mówię ci bracie, kiedy Boża miłość wchodzi do ludzkiego serca, to wyrzuca te wszystkie rzeczy. Nie musisz martwić się o palenie, picie i bieganie do kina. Gdy miłość Boża wejdzie do twojego serca, nie zrobiłbyś nic, aby Go skrzywdzić. Nie chodzi o to, by chodzić dookoła i mówić: „Oni są ograniczeni, a oni są tacy i tacy”.
Pozwól miłości Bożej dotknąć cię, a te rzeczy umrą. Wszystkie twoje uczucia są umieszczone w Chrystusie. Masz życie wieczne, kiedy Mu wierzysz. Gdy Mu naprawdę wierzysz, kiedy Go poślubisz i umrzesz rzeczom tego świata.
18
Bóg okazuje Swoją miłość. Jego miłość czyni cię tym, czym jesteś. Och, moglibyśmy dużo o tym powiedzieć. Zamierzam otworzyć się przed wami przez chwilę (tak jak było) i powiedzieć wam coś z mojego wnętrza, moi kanadyjscy przyjaciele. Jeśli wybaczcie, to jest osobiste świadectwo. Chcę, abyście poznali coś z mojego życia, coś, co spowodowało, że pasuje to wprost do tego czasu.
Wielu ludzi zastanawia się, co się dzieje. Myślę, że to jakiś rodzaj mistyki. Czy nie tak? To jest miłość. To jest ta główna rzecz. Jest to miłość wobec Chrystusa. Nie tylko mówisz, że Go miłujesz, ale kochasz Go ze swojego serca. Widziałem najokrutniejsze diabły pokonane. Widziałem dzikie zwierzęta, które upadały na ziemię w obecności miłości Bożej. Miłość wypędza strach.
19
Tutaj, w tej małej książeczce są podane świadectwa. W Portland, Oregon, głosiłem pewnej nocy o wierze. Nagle przeszedł przez budynek do przodu wysoki człowiek. Miał około dwieście pięćdziesiąt funtów (113 kg). Myślałem, że to może jakiś goniec, dopóki nie zauważyłem grupy kaznodziei (około stu pięćdziesięciu lub więcej) po prostu rozproszonych po całej platformie. Kiedy podbiegł, spojrzał w moją twarz, cofnął swoje wielkie ręce... Nie zdawałem sobie sprawy, że to obłąkany człowiek z zakładu dla psychicznie chorych. Właśnie uderzył kaznodzieję na ulicy, złamał mu szczękę, obojczyk i pobił go okropnie. Tam było około sześć tysięcy ludzi (tych, którzy mogli wejść do budynku). Na zewnątrz padał deszcz. Ten facet podbiegł do platformy, popatrzył na mnie i powiedział: „Ty obłudniku”. Rzekł: „Ustanawiasz się sługą Bożym. Złamię każdą kość w twoim ciele”. Ja ważyłem 120 funtów (54 kg), on ważył 250 funtów (113 kg) i miał wysokość 7 stóp (około 2 metry). Był więc w stanie urzeczywistnić swoją pogróżkę. Wiedziałem, że lepiej nic nie mówić, bo fizycznie był dobrze zbudowany. Jednak coś się stało, kiedy się obróciłem, aby popatrzeć na niego. Och, gdyby się to zawsze tak działo.
Zamiast dać się ponieść nerwom i chęci zwalczenia tego człowieka lub wezwania policji, zacząłem go miłować. Myślałem: „Ten biedny człowiek nie chce mnie zranić. To jest diabeł w tym człowieku. On chce mnie zranić. Ten mężczyzna jest człowiekiem, prawdopodobnie ma rodzinę, którą kocha. Lubi jeść, jest współpracownikiem i jest obywatelem. To diabeł działa w nim”. Pomyślałem: „Ten biedny brat...”.
20
Podszedł do mnie blisko i powiedział: „Pokażę ci czy jesteś mężem Bożym, czy nie”. Nie otwierałem ust, tylko na niego patrzyłem. Była zupełna cisza. Właśnie przyprowadziłem dwóch młodych policjantów do Chrystusa, tam w szatni. Oni zbiegli z podwyższenia, aby chwycić tego mężczyznę. Pokręciłem swoją głową: „To nie jest kwestia ciała i krwi”. Ten człowiek stanął wprost przede mną i [brat Branham demonstruje - wyd.] splunął w moją twarz. Powiedział: „Ty wężu w trawie. Złamię każdą kość w twoim ciele, bo zamierzam cię porządnie uderzyć przed tą publicznością”. Wielkie potężne ramiona... nie mówiłem ani słowa, ale nie bałem się go już więcej. To jest to - miłość. Nie poszedłem tam z własnej woli, Bóg mnie tam posłał. To należy do Boga, aby troszczył się o mnie, kiedy tam jestem. Popatrzyłem na niego i pomyślałem: „Biedny facet”.
Podniósł swoją wielką pięść i wyruszył, aby mnie uderzyć. Sześć tysięcy ludzi siedziało cicho. Kiedy wyruszył, by mnie uderzyć, powiedziałem: „Szatanie, wyjdź z tego człowieka”.
Na początku, nie wszystko dosłyszałem. Kiedy on powiedział mi, że mnie powali na podłogę, usłyszałem swój głos, powiedz mu: „Będziesz leżał u moich stóp tego wieczoru”.
On powiedział: „Pokażę ci u jakich stóp będę leżał”. I zamachnął się, aby mnie uderzyć.
Powiedziałem: „Szatanie, zostaw tego człowieka”. Ten człowiek machnął rękami w powietrzu, oczy wyszły mu na wierzch, obrócił się, upadł na podłogę na moje nogi, aż policjant musiał go zsunąć.
21
Nie bójcie się. Bóg wciąż żyje. Widziałem Go w pojedynku z szamanami w Afryce, z całym hinduizmem w Indiach. Nie myśl, że szatan nie wyzwie cię w oparciu o każdy centymetr gruntu, do którego rościsz sobie prawo. Jeśli jednak Go miłujesz, nie ma w tobie żadnego strachu.
22
Jakiś czas temu, kilka tygodni temu, tam w Old Mexico, chcieliśmy wynająć arenę, ale nie pozwolili nam. Musieliśmy wynająć duże pole, gdzie prowadzili jakiś park z piłkami lub coś podobnego. Tysiące ludzi tłumnie wlewało się do środka. Nie mogliśmy się dostać do tego budynku czy miejsca. Musiałem wejść na drabinę, a potem do tej areny. Podczas głoszenia tego wieczoru... Wieczór wcześniej, pewna pani przyszła tam o trzeciej po południu, a ludzie zebrali się tam o dziewiątej rano. Nie było tam miejsca, by postawić krzesła. Opierali się tylko jeden o drugiego i czekali aż do dziewiątej wieczorem. Co oni będą robić w dniu sądu przeciwko tym samozwańczym grupom, które nie przekroczyłyby drzwi takiego miejsca jak to?
Tego wieczoru pan Moore stał w strugach deszczu... Pan Moore wciąż powtarzał: „W kolejce modlitwy coś się dzieje”.
Meksykański kaznodzieja z Kalifornii, brat Espinosa (wielu z was może go znać), on rozdawał karty modlitwy i próbował utrzymać ludzi w kolejce, ale nie mógł. A Billy (mój chłopiec) podszedł do mnie i powiedział: „Tato, on już nie jest w stanie dłużej utrzymać tej kolejki. Tam jest młoda kobieta z martwym dzieckiem. To dziecko umarło dzisiaj rano, ona przeciska się ponad tymi ludźmi”.
Powiedziałem: „No cóż, bracie Moore, idź i pomódl się za to dziecko”.
Brat Moore poszedł tam, a ja rozglądnąłem się, a przede mną była wizja o małym chłopczyku, który powstał z martwych. Otóż, nie możemy mówić tych rzeczy, dopóki one nie staną się rzeczywistością. A to małe dziecko... Zauważyłem jego młodą matkę tam na dole, wołającą: „Padre”. Słowo „padre” oznacza „ojciec,” a ona była katoliczką. Powiedziałem: „Przyprowadźcie tą młodą kobietę tutaj...”. Ona miała to dziecko owinięte w mokry koc. Nie mogłem z nią rozmawiać, bo nie było tłumacza. Po prostu położyłem swoje ręce na tym dziecku i skierowałem do Boga krótką modlitwę. Ta Biblia tutaj leży otwarta. Bóg zna prawdę. Ten mały chłopiec wydał pisk i zaczął kopać tak mocno, jak tylko mógł. To wstrząsnęło całym Meksykiem.
23
Następnego dnia, a raczej wieczoru, kiedy się tam dostałem... Platforma była taka szeroka jak ten cały budynek. Cała powierzchnia była zasłana starymi płaszczami i kapeluszami, abym się modlił nad tymi rzeczami.
Kiedy tamtego wieczoru wchodziła na platformę czterdziesta lub pięćdziesiąta osoba, zobaczyłem starego, pomarszczonego na twarzy człowieka. Kiedy podchodził, był ślepy i wciąż coś mówił. Tłumacz rzekł: „Czy on podszedł do męża, który będzie się za niego modlił?”
On ciągle mówił: „Tak”.
Wygrzebał z kieszeni swojego starego, przetartego płaszcza, mały różaniec i zaczął coś nad nim mówić. Powiedziałem mu: „Odłóż to bracie. Nie ma teraz takiej potrzeby, aby to mieć”. I on wsadził to do kieszeni. Popatrzyłem na niego i zacząłem myśleć.
24
Teraz pastorzy, to jest coś dla was. Wiecie, że wasze zgromadzenie wie czy ich miłujecie albo nie. Nie możecie udawać, że ich miłujecie. To musi być prawdziwe. To jest tak, jakby ludzie próbowali pokazać zziębniętemu człowiekowi namalowany ogień. On nie może się ogrzać przy namalowanym ogniu. Coś tam musi być w tym, co będzie dawało ciepło. A miłość musi wyrazaż jakieś działanie.
25
Zrobiło mi się żal tego starego mężczyzny, kiedy tam stał. Popatrzyłem na ten poszarpany płaszcz. Przymierzyłem moje ramiona do jego, by zobaczyć, czy pasowałby mu mój płaszcz. Popatrzyłem na jego stopy. Nie miał butów. Miał wielkie stwardnienia na swoich stopach, zakurzonych aż do jego podartych nogawek. Moje buty były za małe na niego. Zacząłem się mu przyglądać i pomyślałem: „Ten biedny człowiek może nigdy w życiu nie miał dobrego posiłku”.
Gospodarka w Meksyku jest taka biedna. Murarz dostaje około ośmiu peso na dzień. To zajmuje około czterech dni solidnej ciężkiej roboty, aby kupić sobie parę butów. To Pancho Frank. Co Pedro ma robić, gdy pracuje za około dwa peso i musi wychować szóstkę lub ósemkę dzieci? Och, to straszne.
I pomyślałem: „Po tym wszystkim, a następnie natura... Diabeł wyrządził mu zło, aby zaślepił jego biedne oczy, stare ślepe oczy. Jakie to było dla niego okrutne”. Zacząłem do czegoś wchodzić. Nie mogę tego wyrazić - to była współczująca miłość. A kiedy ten stary facet położył swoją głowę na moje ramię i przytuliłem ten stary, podarty płaszcz, powiedziałem: „Łaskawy Boże, pomóż temu biednemu, staremu, ślepemu tatusiowi. Gdyby mój ojciec żył, on miałby gdzieś tyle lat. Pomożesz mu?”
Usłyszałem go krzyczącego: „Chwała Bogu (Gloria Dios)”. Ten człowiek mógł widzieć równie dobrze jak ja. Wszyscy ludzie zaczęli krzyczeć. Co to było? To było wejście w społeczność z jego bólem w jego ślepocie. Musicie to robić.
26
Jeśli kiedykolwiek miałem sukces w modleniu się za kimś, to wtedy, kiedy mogłem wejść w społeczność z nim. Czuć ich niemoc i ich warunki. Wtedy coś w tobie idzie poza rozumowanie i modli się modlitwą wiary za chorego. Musisz współczuć temu człowiekowi. Musisz mu współczuć. Musisz wejść z nim w kontakt, zanim możesz mu pomóc. Wtedy wkraczasz w jakąś głębię - to miłość Boża. Ona przewyższa ludzką miłość.
Coś wam powiem. Może po tym zaliczycie mnie do fanatyków. Jednak czuję, że chcę to powiedzieć tak czy owak. Wiele rzeczy dzieje się w ten sposób. Szczerze mówiąc cała moja usługa jest owinięta w tą jedną rzecz. Jeśli mogę miłować lub współczuć z tym...
27
Byłem strażnikiem leśnym w Indianie przez kilka lat, kiedy byłem jeszcze pastorem baptystycznym. Pewnego dnia zatrzymałem ciężarówkę i poszedłem przez pole. Miałem ze sobą małą, starą strzelbę, pistolet, rewolwer, który musiałem ze sobą nosić. Szedłem przez pagórki, aby zobaczyć się z chorym przyjacielem i modlić się za niego. Zdjąłem tą strzelbę, rzuciłem ją na siedzenie i poszedłem przez te pola. Kiedy tak szedłem, małe krzewy dębowe (nie wiem czy macie je tutaj, takie małe krzewy dębowe, my je tak nazywamy) na polu...
Myślę, że dwieście jardów (180 m) od płotu, albo więcej, pojawił się nagle wielki byk. Rozpoznałem go - to był zabijak z Farmy Burke's tam w dole, koło Walnut Ridge Cametery. Parę miesięcy temu zabił ciemnoskórego człowieka. Przebódł go i zabił. Oni sprzedali go tam, bo on był ze słynnej rasy Guernsey, hodowlany. Oni go tam mieli, a ja zapomniałem, że to jest to pole. Powstał, nie więcej niż trzydzieści jardów (27 m) ode mnie. Każdy z was wie, jak brutalne są te zwierzęta, a ten był zabójcą. Kiedy wstał (oczywiście byłem podniecony), sięgnąłem po strzelbę, ale jej tam nie było. Cieszę się, że jej tam nie było. Zabiłbym tego byka, a potem poszedł i zapłacił.
Sięgnąłem po strzelbę, ale jej tam nie było. Popatrzyłem na płot, był za daleko. Nigdzie nie było drzewa, tylko małe dębowe krzewy, około czterech do pięciu stóp (130-150 cm)... A on leżał tam z jakimś bydłem pomiędzy tymi drzewami. Co to było? Kiedy odwróciłem się, on mnie miał. Nieważne, gdzie bym uciekł, on mnie miał. To była śmierć.
28
Wtedy pomyślałem sobie o moim Panu. „Nie skończę swojego życia jak tchórz. Starałem się mówić innym, aby byli dzielni w czasie problemów”. Powiedziałem: „Pójdę na śmierć tak dzielnie, jak tylko mogę iść, ufając Jezusowi Chrystusowi”. Już nic więcej nie przyszło do moich myśli...
Teraz, proszę nie odbierzcie tego jako dziecinne, ale coś się stało. Och, życzyłbym sobie, żeby teraz się to stało. Zawsze w takich sytuacjach - to coś powoduje. Zamiast nienawidzić tego byka, coś tam było, zacząłem współczuć z nim - miłowałem go. Nie bałem się tego zwierzęcia, tak jak stoję tutaj ze swoimi braćmi. Cały strach mnie opuścił. Pomyślałem: „Biedne stworzenie, jestem na twoim terytorium. Jesteś zwierzęciem, nic innego nie wiesz. Jedyną rzeczą, którą wiesz, jest bronić swoich praw”.
Powiedziałem do tego byka tak: „O, stworzenie Boże, jestem sługą Bożym. Idę teraz, aby modlić się za chorego brata. Przepraszam, że ci przeszkodziłem. W imieniu Jezusa połóż się tam”. On zarył rogami w ziemię, wyrzucając błoto do góry; upadł na kolana i znowu wyrzucił błoto do góry. Stałem tam tak spokojny, jak jestem teraz. On pędził w moim kierunku z taką siłą, jaką tylko mógł. Po prostu tam stałem i nie bałem się. Kiedy przybliżył się do mnie o pięć stóp (150 cm), wywinął swoimi wielkimi kopytami w ten sposób i stanął. Rozejrzał się tak wnikliwie, obrócił się, poszedł tam i położył się. Ominąłem go w odległości pięciu stóp (150 cm), a on się nie poruszył.
29
Jezus Chrystus, Boży Syn... Kiedy miłość zajmie swoje miejsce, to zniszczy każdego wroga na świecie lub w nadchodzących męczarniach. Powiecie: „Bracie Branham, miałem do ciebie wiele zaufania aż do tego momentu”. Cóż, powiem ci coś bracie. Będziemy wszyscy odpowiedzialni w dniu sądu. Bóg, który potrafił zamknąć paszcze lwów w jaskini, w przypadku Daniela, ciągle żyje. Z pewnością.
30
Prawdopodobnie moja żona będzie (nie wiem, gdzie ona się znajduje), ona zawsze mnie napomina za koszenie trawy w ogródku bez koszuli. Mam około pół akra (20 arów), tam na plebanii. Pewnego dnia pchałem swoją kosiarkę. Zrobiłem kilka rund, a ktoś miał przyjść, aby się za niego modlić. Musiałem wymknąć się, zdjąć swój roboczy strój, przebrać się i biec za kogoś się modlić. Zrobiłem może kilka rund tego dnia. A trawa w przednim ogrodzie urosłaby, zanim dostałbym się do tylnej części ogrodu.
Tak więc pewnego ciepłego popołudnia byłem z tyłu ogrodu. Nikogo nie było, nikt mnie nie mógł zobaczyć, więc ściągnąłem koszulę. Wy nie macie tutaj tak ciepło. Musicie zaznać tego, co jest w Indianie, nad rzeką Ohio. Kosiłem trawę tak pracowicie, jak tylko mogłem, bojąc się, aby ktoś nagle nie przyszedł, a ja bym tego nie zakończył. Zapomniałem, że w rogu znajduje się gniazdo szerszeni i przejechałem prosto przez to gniazdo. Przyjaciele, niech Bóg będzie moim sędzią, od razu byłem okryty tymi szerszeniami.
Każdy kto wie, czym jest szerszeń - on cię może zabić. Jeden szerszeń może powalić cię na ziemię, a ja nie miałem koszuli. Coś się stało, kiedy tam stałem. Nie wiem, co to było. Coś jednak stało się - była to miłość. Zamiast ich nienawidzić, pomyślałem: „Biedne małe Boże stworzenia, przecież nic przeciwko wam nie mam. To jest wasz dom, a ja wam przeszkodziłem”. Zupełnie jak dziecko. To jest ten problem. Próbujemy być dorosłymi, kiedy powinniśmy być dziećmi. Odbieramy rzeczy, jakbyśmy byli tacy inteligentni. Gdyby kiedyś doszło do zmierzenia Bożej łaski z naszą inteligencją, ciekawe jaki byłby tego wynik.
Te szerszenie jednak obsiadły mnie wszędzie. Ja jednak nie bałem się tych małych istot. Powiedziałem: „Małe stworzenia, idźcie do swojego gniazdka. Nie zrobię wam krzywdy”. I jako żyje Bóg, że one zawirowały wokół mnie trzy lub cztery razy i poleciały prosto do swojego gniazda. To jest tak prawdziwe, jak to, że tutaj stoję.
31
Ostatniego lata razem z panem Marcier, który jest tutaj, panem Goat, który też jest tutaj i niektórymi z mojej grupy działającej w czasie kampanii, których tu teraz nie ma, siedzieliśmy na pierwszych stopniach mojej werandy. Pewna Murzynka... Tego poranku było o tym w gazecie. Urocza, piękna, ciemnoskóra kobieta miała pozamałżeńsko urodzone dziecko. Wzięła to dziecko, przykryła jakimś kocem, obwiązała drutem i wynajęła taksówkę. Wyszła na most Ohio i wyglądało na to, że chce wrzucić to zawiniątko do rzeki i ona je wrzuciła. Kierowca taksówki doniósł o tym władzom. Oni wyłowili je i rozpoznali, że to było to dziecko.
32
Pan Mercier i pan Goad, ja nazywam ich moimi studentami kaznodziejami. Jeśli kiedykolwiek słyszeliście, kim oni byli, jeden był katolikiem, a drugi (myślę, że) monterem urządzeń ciśnieniowych. Oni wystąpili jako małe FBI, żeby przekonać się czy te wizje były prawdziwe i poszli do miasta, udając kogoś innego. Właśnie tam Pan im to wszystko objawił. Oni stali się moimi bliskimi przyjaciółmi. Siedzieliśmy na werandzie, a ja ich uczyłem. Powiedziałem: „Ta kobieta nie jest matką. Matka nie uczyniłaby takiej rzeczy, nie panowie”. Powiedziałem: „Ona jest kobietą, która urodziła dziecko, ale ona nie jest matką. Matka zasługuje na większe imię niż to”.
33
Kiedy tak rozmawialiśmy, idąc drogą... Nie wiem, czy wiecie co to za zwierzęta, ale był to opos.
34
A ten stary opos przyszedł w środku dnia, myślę, że około dziesiątej rano i otworzył furtkę. Powiedziałem: „Ten opos ma wściekliznę”. Jeśli ktoś zna oposy, to wie, że one wyruszają na łowy nocą. Kiedy słońce zachodzi, wtedy idą na łowy. W czasie dnia są praktycznie ślepe. A tutaj przychodzi ten opos w ciepłe lato, w środku dnia, przychodzi tutaj i otwiera moją bramę.
35
Pan Wood był kiedyś świadkiem Jehowy. Jego chłopiec został uleczony z paraliżu dziecięcego. Wcześniej tylko włóczył swoimi nogami. Teraz nawet nie wie, która to była noga, chyba że jego mama by mu powiedziała. On zrezygnował ze swoich kontraktów budowlanych i przeprowadził się do sąsiedniego domu. Po prostu, by być ze mną. On kosił, pomagał mi kosić ogródek. A tam leżały grabie, gdzie grabiłem trawę, ponieważ ona wcześniej urosła.
36
Leo, Gene i ja pobiegliśmy do ogrodu. Wziąłem te grabie i rzuciłem w tego oposa, by go zatrzymać. Kiedy tak zrobiłem, ten opos zaczął gryźć te grabie. To było niezwykłe, bo kiedy dotkniesz oposa (oni nazywają to „zagrywką oposa”), on po prostu leży i udaje nieżywego. Gdy on był w takim stanie, pani i pan Wood podeszli. Pani Wood jest weterynarzem. Kiedy on tam leżał w tym stanie, powiedziałem: „Wiem już, o co chodzi. Pies musiał ją dorwać parę dni temu albo samochód i rozgniótł jej lewe ramię tak, że ono spuchnęło do tego stopnia, że on tylko się wlókł. Jest okropną rzeczą to mówić, ale muchy zanieczyściły to i robaki zaczęły nad tym pracować”. Powiedziałem: „Popatrzcie na to”. Rzekłem: „Ta biedna, stara istota umiera”. Powiedziałem: „To dlatego tak walczyła”.
37
Właśnie wtedy przyjechał mleczarz i popatrzył się na nią, a my wszyscy tam staliśmy. A opos i kangur to jedyne zwierzęta, które noszą swoje małe w kieszeni. Tak więc ten stary opos otworzył swoją kieszeń i dziewięć małych oposów, nagich, gdzieś takiej długości, wyczołgało się na ziemię. Powiedziałem: „Popatrzcie na to. Chodźcie tutaj Leo i Gene”. Rzekłem: „To jest prawdziwa matczyna miłość. Ta stara oposica naprawdę bardziej przypomina matkę niż ta kobieta, która utopiła swoje dziecko. Nie zostało jej więcej niż trzydzieści minut życia i ona chce oddać te trzydzieści minut, by walczyć o swoje dzieci. Jest to matczyna miłość w niej, która sprawia, że to czyni”.
38
Kiedy tak patrzyliśmy na nie, pani Wood zapytała: „Bracie Branham, co z nim zrobisz?” Powiedziała: „Czy nie zabijesz jej teraz?” I powiedziała: „Weź te małe i zabij je szybko, bo one mają okrągłe pyszczki i nie można ich karmić z butelki. Będziesz musiał je zabić”.
Powiedziałem: „Nie mogę tego uczynić”.
„Dlaczego? - powiedziała pani Wood. - Przyniosę ci strzelbę i zabij je”. Powiedziała: „Myślałam, że jesteś myśliwym”.
Powiedziałem: „Jestem myśliwym, ale nie zabójcą”. Powiedziałem: „Nie mogę tego zrobić. To jest matka i ona walczy o swoje dzieci. Nie mam serca, żeby to zrobić”.
Ona powiedziała: „Więc niech to zrobi Banks (to jest jej mąż)”.
Ja powiedziałem: „Nie, nie mogę tego zrobić”.
Powiedziała: „Chyba nie pozwolisz, aby ta biedna istota leżała i cierpiała”. Ta kobieta była wprost w swoim sposobie myślenia. Powiedziała... Będąc weterynarzem, ona znała tylko ludzkie metody, zabić je.
Powiedziałem: „To prawda pani Wood, ale ja nie mogę tego uczynić”.
Ona rzekła: „Pozwolisz jej leżeć w taki sposób?”
Powiedziałem: „Tak”.
39
Podniosłem grabie. Ona podeszła do mojego progu i upadła. Poszliśmy tam i polaliśmy ją wodą. Ona na chwilę uśmiechnęła się, tak jak uśmiecha się opos.
40
Tamtego wieczoru, po długich dniach usługiwania, pan Wood powiedział: „Bracie Branham, ty już usłużyłeś dzisiaj wystarczająco długo”. Powiedział: „Przejedźmy się gdzieś”. Wracając tego wieczoru o jedenastej, zobaczyłem, że ten stary opos ciągle tam leżał. On powiedział: „Otóż, będziesz wiedział, gdy się poruszy. Ona powinna się przesunąć, gdy zajdzie słońce”.
Te małe dzieci wciąż piły z tej prawie martwej matki...
Nie mogłem spać całą noc.
41
Następnego poranku wyszedłem na podwórko o szóstej rano. Ta stara oposica ciągle tam leżała. Pokryła ją rosa, a muchy siedziały na jej nogach. Cóż, pomyślałem: „To jest stare, biedne stworzenie, a ja nie potrafię jej zabić”. Te małe dzieci wciąż z niej ssały. Pomyślałem: „Prawdopodobnie ona nie żyje”. Kopnąłem ją parę razy i zobaczyłem, że się poruszyła. Ona ciągle żyła. Pomyślałem: „Ojej”.
Wtedy usłyszałem moją małą dziewczynkę Rebekę. Wyrośnie z niej duchowa dziewczynka. Ona otrzymała swoją pierwszą wizję, niedawno w szkole. [Puste miejsce na taśmie. Świadectwo o uzdrowieniu oposa znajduje się w całości w poselstwie Wewnętrzna zasłona - wyd.]
42
Uciszcie się na chwilę. Uczynię coś, albo spróbuję coś uczynić, jeśli Pan pozwoli. Zamierzam Go zapytać... Zapytam się was ludzi, tego wieczoru... Powiedziałem Billemu, żeby nie rozdawał żadnych kart modlitewnych. Mamy już rozdane karty i nie rozdamy już żadnych tego wieczoru, jak zwykle to czynimy. Proszę tych ludzi, którzy mają karty modlitewne, aby zachowywali się przez chwilę spokojnie.
43
Otóż, chcę poprosić naszego niebieskiego Ojca, jeśli znaleźliśmy łaskę w Jego oczach, żeby przesunął się teraz nad tym audytorium i uzdrowił chorych, abyście już nie musieli tutaj wychodzić. Wierzę, że On to uczyni. Proszę Go, ze względu na wartość Jego Słowa, ze względu na tych ludzi przychodzących do Chrystusa. Uczyniłem wszystko, na co mnie stać. Zaraz po usłudze poproszę was o to, abyście przyszli do ołtarza i modlili się przez chwilę. Każdego wieczoru byliśmy spóźnieni. Poproszę was, żebyście byli pełni szacunku, modlili się i patrzyli w tym kierunku. Jeśli Chrystus, ten o którym wam mówiłem, Boże pojednanie, jeśli On stałby za tym pulpitem... Biblia mówi, że On jest Arcykapłanem, który może być dotknięty uczuciami naszej niemocy. Ilu z was wie, że Biblia tak mówi? W porządku.
Cóż, ta kobieta dotknęła Go, gdy był tutaj na ziemi. On się odwrócił i powiedział: „Kto mnie dotknął?” I patrzył na słuchaczy, aż znalazł tą kobietę i powiedział jej, jaki jest jej stan i że jej wiara ją ocaliła. Czy to się zgadza? Biblia mówi, że On jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. To był w Biblii znak Mesjasza, kiedy On był tutaj, bo On czynił te rzeczy dla Żydów, Samarytan, pogan, dla wszystkich. Ilu z was wie, że to jest prawda? To była pieczęć Jego Mesjaństwa.
44
Teraz, jeżeli chcecie, poświęćcie mi swoją uwagę na chwilę. Wierzcie. Popatrzcie, niech każdy wierzy. Popatrzcie na Chrystusa i powiedzcie: „Panie Jezu, jestem w potrzebie”.
Mam dni, kiedy współczuję ludziom. Niektórzy mówią: „To jest ta droga. To jest tamta droga”. „My mamy prawdę. Mamy...”. Biedni ludzie. Nie wiedzą, którą drogą iść. Amerykanie i Kanadyjczycy są najgorzej zorientowanymi ludźmi na całym świecie (to prawda). Najgorzej zorientowani na całym świecie. Miejscem, gdzie powinni być wysyłani misjonarze nie jest Afryka, ale Ameryka Północna.
Jestem pewny, że brat Thoms stoi tutaj. On mógł prawie odpowiedzieć i zgodzić się, że to jest prawda. To prawda. Co myślisz o tym bracie Thoms? To prawda. Jeśli misjonarze są potrzebni, to właśnie tutaj.
45
Nie mówię to po to, aby komuś uwłaczać. Mówię to z szacunkiem i respektem. Jednak z wykształconym poganinem jest trudniej postępować niż z niewykształconym poganinem. A co znaczy słowo „poganin?” „Niewierzący”. To prawda. Ten, który jest mądry i samowystarczalny, z tym nie możesz współdziałać. Jeśli któryś wie, że nic nie wie, to ten właśnie pozna Chrystusa, jeśli mu o Nim powiesz. To prawda. Oni nie będą chcieli niczego przestudiować. Oni tylko wierzą, a to załatwia sprawę. Wtedy przychodzą dziesiątki tysięcy.
46
Teraz popatrzcie na to w taki sposób. Nie będę wam zabierać czasu. Czuję, że Duch Święty jest tutaj. Bóg jest zawsze tutaj, ale wierzę, że Jego obecność jest tutaj. Teraz tu w audytorium, zwłaszcza tutaj, gdzie mogę jasno to widzieć wśród widowni. To sprawiło, że twardo głosiłem... Jeśli przyjdzie Duch Święty i będzie w tym audytorium dokonywał tych samych cudów, które czynił, będąc na ziemi, ilu z was powie: „To zwiększy moją wiarę i sprawi, że będę szczęśliwy?” My nawet teraz nie... Chcemy ludzi z publiczności, gdziekolwiek jesteście, tutaj dookoła. Otóż, bądźcie tylko w poszanowaniu i siedźcie cicho na chwilę.
Ja po prostu chcę patrzeć w tym kierunku i modlić się. Nie ma żadnego sposobu na świecie... Jeśliby ktoś tu przyszedł... Jeżeli ten człowiek by powstał i powiedział: „Bracie Branham, co jest nie w porządku...”.
Jeśli moja mama leżałaby tutaj i mówiła: „Billy, co jest ze mną nie w porządku, kochanie? Pielęgnowałam cię, kiedy byłeś dzieckiem. Zajmowałam się tobą. Karmiłam cię. Tak wiele dla ciebie zrobiłam. Kochanie, a jaki jest tego efekt?” Ja bym tego nie wiedział. Bóg musiałby powiedzieć mi o mojej biednej matce. Nie mogę tego wszystkiego kontrolować. To czyni Boża łaska, ta sama Boża łaska.
47
Jednak wielu z was jest chorych. A ja... Bóg was chce uzdrowić. On już to uczynił. On tylko chce twojej wiary, abyś wierzył w to. Otóż, spróbujmy przejść przez publiczność w ten lub inny sposób. Popatrzmy w ten sposób. A teraz wy, ludzie tutaj, idźcie, módlcie się i mówcie: „Boże, bądź mi miłościw” i módlcie się. Ja będę się tylko przyglądał. „Jak to uczynisz? Co widzisz, bracie Branham?” Coś się dzieje. Nie trzeba tego wyjaśniać. Lecz ten Duch, którego możecie zobaczyć na zdjęciu - to jest dowód naukowy. Jeśli tego wieczoru jest to moje ostatnie poselstwo, pamiętajcie, moje słowo jest prawdą, bo Biblia mówi, że to jest prawda. Moja usługa potwierdza, że to jest prawdą, Duch Święty w niej. Także świat naukowy wie, że to jest prawdą. Tak więc jest tutaj trzech świadków. Niech Bóg da nam tego wieczoru tutaj trzech świadków, przynajmniej trzech ludzi. Jeśli Bóg to uczyni, będę się cieszyć z tych trzech ludzi.
48
Teraz módlcie się i bądźcie naprawdę pełni czci. Gdziekolwiek, czy jesteś w budynku, nieważne. Wy wszyscy tam z tyłu, gdziekolwiek jesteś... Widzicie, jest wiele duchów. Każdy z was jest duchem, wszystko jest duchem. Jeślibyś nie był, nie byłoby cię tutaj. Teraz tutaj. Mam nadzieję, że cała publiczność będzie na mnie teraz patrzeć. Popatrzcie tylko teraz.
Stojąc tutaj, właśnie pomiędzy mną, a tym schodkiem na dół, czy możecie zobaczyć krąg światła? To małe wirujące światło? To jest to światło, które jest na zdjęciu. Teraz się to pokazało. Kiedy stoję w Jego obecności, w obecności mojej Biblii i przed Stwórcą nieba i ziemi. Wierzę, że to jest to samo światło, ten Słup Ognia, który prowadził dzieci Izraela. Wierzę, że Słup Ognia stał się ciałem i zamieszkał między nami w formie Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Wierzę, że Jezus Chrystus powiedział, kiedy był na ziemi, zgodnie z Jego Słowami: „Przyszedłem od Boga i wracam do Boga”. I ja wierzę, że kiedy On powrócił, On powrócił do tego samego Słupa Ognia, który prowadził dzieci Izraela. Wierzę, że to jest to samo światło, które zobaczył Paweł na drodze, które było tak jaśniejące dla niego. Ono go zrzuciło na ziemię. Jednak ci, którzy byli z nim, nie widzieli tego światła.
Nie wiem, czy ktoś to widzi albo nie. Nie mogę tego powiedzieć. Wierzę, że to jest to samo światło, które przyszło tej nocy do apostoła Piotra. A on myślał, że śnił, kiedy drzwi więzienia otwarły się i został wypuszczony. Naprawdę wierzę, że wszechmogący Bóg jest Stworzycielem nieba i ziemi, a Jezus Chrystus jest Jego Synem, który jest teraz tutaj obecny.
49
On odpowiada na modlitwę tej niewysokiej kobiety, która siedzi tutaj powyżej tej małej blondynki. Ona ma lekko czarne włosy i ma problemy nerwowe. Jeśli popatrzycie tam, spójrzcie, poświęćcie swoją uwagę... Ta mała pani, która patrzy ponad głowę tego mężczyzny, właśnie tutaj. Pani ma problemy nerwowe. Ta mała czarnowłosa kobieta. To prawda.
Zaraz obok ciebie jest mężczyzna i ten człowiek cierpi na kręgosłup. Czy masz kartę modlitwy? Nie masz? Nie potrzebujesz jej. Jesteście mężem i żoną. To prawda. Jeśli te rzeczy są prawdą to podnieście swoje ręce. Nie znam was. Nigdy was nie widziałem. Nie macie żadnej możliwości... Czy to prawda? Obaj jesteście uzdrowieni. Jezus Chrystus was uzdrawia. Amen.
50
Boże, daj nam następnego. Tam za nimi jest człowiek. On patrzy na mnie. On ma problemy z woreczkiem żółciowym. Masz na imię Clarence, prawda? A ty chcesz... Nie pochodzisz stąd. Jesteś z miejsca, które nazywa się Grande Prairie. Prawda? Cóż, proszę pana, twój problem z woreczkiem żółciowym przeminął. Możesz iść do domu i bądź zdrów. Amen.
Powiecie: „Bracie Branham, ty nazwałeś tego mężczyznę po imieniu”. Czy Jezus Chrystus, kiedy był tutaj w ciele, nie powiedział Szymonowi, że jego ojciec nazywa się Jonasz, i że będzie się potem nazywał Piotr? Czy to prawda? On jest wciąż ten sam. Amen.
51
Nie wiem, co o tym myślicie. Dla mnie Duch Święty jest tutaj. Ja tylko... Co pan o tym sądzi? Pan siedzący tutaj. Czy wierzysz? Cierpisz na problemy ze skórą, czy tak? Jeśli to prawda to podnieś swoją rękę. Czy wierzysz, że Bóg uzdrawia? Coś ci jeszcze powiem. Gdy tylko wspomniałem o problemie ze skórą, ten człowiek, który trzyma dziecko, ono też ma problemy ze skórą. To prawda. Czy tak, proszę pana? Połóż swoją rękę na to dziecko. O Jezu, Synu Boga, uzdrów ich obu. Proszę o to w imieniu Jezusa. Amen. Rzucam wyzwanie waszej wierze.
52
To światło wisi nad tą kobietą. Ona cierpi na wysokie ciśnienie krwi. Powstań na swoje nogi. Ona nazywa się pani Fishbrook. Pochodzisz z tego miasta. Mieszkasz na ulicy, która nosi nazwę Ulica 125. Twój numer domu to 13104. Taka jest dokładnie prawda. Jeśli to się zgadza, podnieś swoją rękę. W porządku. Idź do domu. Jest pani uzdrowiona. Jezus Chrystus cię uzdrawia. Rzucam wyzwanie waszej wierze w imieniu Pana Jezusa. Jeślibyście tylko popatrzyli, żyli i wierzyli. Bądźcie w poszanowaniu.
53
Co z tobą na tamtym miejscu? Popatrz tam. Miej wiarę i wierz. Bóg nie ma względu na osobę. Co z tobą siwowłosy człowieku, siedzący tam i modlący się tak gorliwie: „Panie, niech to będę ja?” Czy wierzysz, że Bóg cię uzdrowi z tego reumatyzmu i będziesz zdrowy? Jeśli tak, to podnieś swoją rękę. W porządku. Powstań na swoje nogi. Podnieś ręce do góry i na dół. W porządku. Teraz możesz iść do domu. Twoja wiara cię uzdrowiła. Amen.
54
Tam siedzi pani, która patrzy na mnie. Wprost na ostatnim siedzeniu, tam z tyłu. Ona też ma reumatyzm. Ma problemy z kręgosłupem. Czy pani wierzy, że Bóg panią uzdrowi? Jeśli wierzysz temu z całego swojego serca, to możesz iść do domu i być zdrowa. Co o tym myślisz? Odpowiedz na to szybko. Ta pani przeoczyła swoje uzdrowienie, bo to światło przeszło tutaj w dół. Tak.
55
Masz problemy z sercem, czy tak? Ta pani tu w pierwszym rzędzie, pani Farr. Czy wierzysz, że Bóg ciebie uzdrowi? Ten ojciec tam, ma duchowe problemy. To prawda. Aha. Ty też nie pochodzisz z tego miasta, pochodzisz ze Stanów. Pochodzisz z miejsca, na którym są wzgórza. Jest to pagórkowaty kraj, góry - to Pensylwania. Jest to miasto Warren, Pensylwania. Jeśli to prawda, to podnieś swoją rękę. Oboje jesteście teraz uzdrowieni. Jezus Chrystus was uzdrawia. Amen.
56
Wierzycie Panu? Z pewnością tak. Wierzycie, że tu jest Jego obecność? Chcę teraz, żeby każdy mężczyzna lub kobieta, który odstąpił albo przed chwilą przyjął Chrystusa, przyszedł tu do przodu, zanim skończymy modlitwę za chorych. Przyjdźcie tutaj na chwilę, póki namaszczenie jest tutaj. Przyjdźcie tutaj, ci z was, którzy podnieśli swoje ręce chwilę temu. Przyjdźcie tutaj na moment, do obecności Chrystusa, abym mógł poprosić o błogosławieństwo dla was. Przyjdźcie tutaj szybko, żebyśmy mogli zakończyć modlitwą, kiedy... Zejdźcie tu na dół.
Jest źródło pełne krwi
płynące z żył Emanuela,
gdzie grzesznicy mogą się zanurzyć,
tracąc wszystkie swoje plamy win.
Jesteśmy w obecności Jezusa Chrystusa. Przyjdźcie do przodu. Czy to uczynisz? W porządku. W porządku, kto teraz jest prowadzącym pieśni? Ty? [Brat Branham rozmawia z prowadzącym pieśni - wyd.] Czy nie przyjdziecie?
Jest źródło pełne krwi
płynące z żył Emanuela,
gdzie grzesznicy mogą się zanurzyć,
tracąc wszystkie swoje plamy win.
Tracąc wszystkie swoje winy …
Chodź grzeszny przyjacielu, odstępco, zimny, letni, obojętny. Przyjdźcie z balkonów. Dajemy ci tę okazję, aby przyjść tutaj i przyjąć Pana Jezusa, który odbiera śmierci żądło.
57
Na pewno wiem, o czym mówię. On by mi nie pozwolił robić takich rzeczy, bez potwierdzenia, że jest tutaj.
Tracąc...
Czy chcesz stracić swoje plamy win? Niech każdy przyjdzie tutaj. Co się z wami dzieje Kanadyjczycy? Co się dzieje? Jest dobrą rzeczą być trochę konserwatywnym, ale nie bądźcie zbyt sztywni. Zasmucacie Ducha i odchodzi od was, więc nie będziecie mieli przebudzenia. Słuchajcie mnie. Mówię w imieniu Pana. Złamcie ten upór pomiędzy wami, tę sztywność... Padnijcie na kolana. Wiecie, że potrzebujecie nawrócenia. Mówię to w imieniu Pana Jezusa.
58
Tak panowie, jeśli chcecie przebudzenie, rozgrzejcie swoje serca dla Boga. Jest was tuzin albo dwa, którzy mają potrzeby, aby być tego wieczoru przy ołtarzu. Jeśli jestem sługą Bożym, jeśli jestem prorokiem Bożym, ja mówię w Jego imieniu, a wy wiecie do kogo ja mówię. Zaplanujcie miejsce tutaj przy ołtarzu. Jesteście zbyt sztywni. Uporządkujcie swoje sprawy z Bogiem, ponieważ nadchodzi godzina, kiedy będziecie krzyczeć, by to znaleźć, a nie znajdziecie tego. To jest Tak mówi Pan. To mówi Bóg. W porządku. Znajdźcie swoje miejsce przy ołtarzu. Wy, którzy jesteście obojętni, wstydźcie się. Kiedy Duch Święty przychodzi, czyni te rzeczy między wami, a wy siedzicie, jakbyście byli zmrożeni na śmierć. Wyjdźcie ze swoich siedzeń i idźcie do ołtarza. Pokutujcie lub zginiecie. To prawda.
Nie wiem, czemu to mówię. Coś mi mówi, aby to powiedzieć. Ostrzegam was. To może być wasz ostatni raz. Pokutujcie. Nie troszczcie się o to do jakiego kościoła należycie. Jeśli nie jesteś nawrócony i Bóg nie mieszka w twoim sercu, to jesteś grzesznikiem na drodze do piekła. To jest Tak mówi Pan. Ten sam Bóg, który tutaj rozpoznaje duchy i mówi im o ich stanie, mówi właśnie teraz. Mówię to w imieniu Jezusa Chrystusa. Uciekajcie do ołtarza i pokutujcie szybko, zanim Bóg przewróci kolejną stronę w waszym życiu, a wtedy jesteście zgubieni na zawsze. To jest Tak mówi Duch Święty, który jest między nami.
59
To jest kategoryczne, ale jest to On. Ja tylko mogę mówić. Bóg wie, że ja nie powiedziałbym nic od siebie. Coś mnie uchwyciło i powiedziało: „Powiedz to”. Jestem tylko posłuszny Bogu. Kiedy zaśpiewamy jeszcze jedną zwrotkę, niech każda dusza, która jest obciążona grzechem, lepiej przyjdzie tutaj, ponieważ to był On, który przemówił do twojego serca. Ty wiesz, że On jest. Jeśli jest coś, co ten kraj tutaj potrzebuje, to przełamać się. Musicie się przełamać, zanim możecie być odmienieni. Tak długo chodziliście do kościoła, że staliście się konserwatywni i sztywni. To prawda. Potrzebujecie pokuty. Potrzebujecie starodawnego doświadczenia miłości Bożej w waszych sercach. Pamiętajcie, mój głos będzie was prześladował, dopóki jesteście śmiertelnikami. To prawda. Mówię to w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
Jest źródło pełne krwi,
płynące z żył Emanuela,
a grzesznicy …
Pozwólcie mi powiedzieć jeszcze jedną rzecz. Masz coś przeciwko komuś, lepiej to teraz napraw. To jest to, co odsuwa ciemność w tym budynku.
... swoje plamy win.
„Mój Duch nie zawsze będzie zmagał się z człowiekiem...”.
swoje plamy win,
tracąc wszystkie swoje plamy win,
gdzie grzesznicy mogą się zanurzyć …
(Z wiarą powstaję ze swego siedzenia i przychodzę. Jeśli moje serce nie było rozgrzane dla Boga, wtedy podchodzę do ołtarza).
… plamy win,
Umierający złoczyńcy rozradował się, widząc
to źródło w swoim dniu;
Tam również mogę i ja,
choć tak plugawy jak on,
zmyć każdy swój grzech.
Zmyć każdy swój grzech
zmyć wszystkie moje grzechy;
Tam również mogę i ja,
choć tak plugawy jak on,
zmyć każdy swój grzech.
60
Przyjaciele, jeśli wszechmogący Bóg tak powiedział... Nie widziałem przez lata, żeby to się stało. Nigdy jeszcze nie miałem takiego uczucia jak chwilę temu, kiedy widziałem ciemność przemieszczającą się przez ten budynek. Coś mnie uderzyło, to nie były moje słowa, ani wola wypowiedzenia tych słów. Bóg wie, że to jest prawdą. Coś jest złego. Zapamiętajcie to.
Słuchajcie przyjaciele, ja nie idę na kompromis. Nie jestem osobą, która przychodzi na chybił trafił. Mówię prawdę i Bóg potwierdza, że mówię prawdę. Tak jest. A wy stajecie się tacy kościelni, aż opuszczacie Chrystusa. Ludzie po prostu stają się kościelni. Cieszę się, że widzę was przekonanych. Wasz pastor jest tutaj. Nie myśl sobie, że będą się z ciebie śmiać. Wy zdobędziecie miejsce w sercu pastora, które nigdy nie stracicie. Podziwiam człowieka, który jest w błędzie, a jednak wyjdzie i powie: „Jestem w błędzie”. Każdy zbawiony przez Boga pastor postąpi tak samo. Oni to będą podziwiać.
61
Poproszę pastora, by przyszedł tutaj i pomodlił się ze mną i z resztą zgromadzenia. Wszyscy pastorzy i misjonarze, kimkolwiek jesteście, duchowieństwo, wyjdźcie tutaj teraz. Chodźcie tutaj, będziemy się modlić. Wy wszyscy, wyjdźcie tutaj. Stańmy wokół tej grupy ludzi. To zebranie już się dosyć przeciąga. Powinny się dziać wielkie rzeczy. Ślepi powinni widzieć, głusi... Tutaj są wózki inwalidzkie stojące na środku tej nawy, a nie widzieliśmy, żeby ludzie z nich powstawali. Wstydźmy się. Coś jest nie w porządku. Musimy wyrzucić stąd tę rzecz. Bóg chce mieć przebudzenie tutaj w Edmonton. Wiem, że On mnie posłał. Czekałem dziesięć lat, żeby powrócić do Edmonton, a diabeł chciał oszukać nas w tym przebudzeniu. Wy poznacie prawdę. Nie ma znaczenia, co o mnie myślicie, ale poznacie prawdę. Coś tu jest nie w porządku. Bóg posłał mnie tutaj z powodu poruszenia i przebudzenia, a wy będziecie winni, jeśli w to nie wskoczycie i nie zrobicie wszystkiego, na co was stać.
62
Nie mówię o denominacji. Nie troszczę się o denominacje, o żadną z nich. Oni wszyscy są w porządku. Idźcie gdziekolwiek chcecie, ale ja chcę widzieć przebudzenie. Bóg chce przebudzenie. A to może być wasze ostatnie. Tak więc lepiej przyjdźcie, póki możecie. Każdy jest zaproszony. Metodyści, baptyści, katolicy, protestanci, Żydzi, buddyści, kimkolwiek jesteś, zapraszamy was, żebyście przyszli. Przekonujemy was, byście przyszli do tego, który wyciąga żądło śmierci. Każdy mężczyzna i każda kobieta na pewno zakosztuje śmierci. Jest to tak pewne, jak to, że tutaj stoję. Wy nie wiecie, kiedy się to wydarzy.
63
I z pewnością wypowiadam Słowo Boże. Żaden człowiek nie może temu nic zarzucić, ponieważ ja wypowiadam Słowo Boże. A sam Bóg zstępuje i potwierdza: „To jest prawda”. Siedzimy tutaj, nic się nie dzieje; ci chorzy ludzie przyszli tutaj, by być uzdrowieni. Dlatego, wstydźmy się. Potrzebujemy przebudzenia. Potrzebujemy wstrząśnięcia i obudzenia. To prawda. Zapomnijcie o małych denominacjach i małych barierach. Chodźmy razem. To Bóg się porusza, to nie ja - to Bóg. Ja jestem tylko człowiekiem. Jestem śmiertelnikiem. Ja sam muszę prosić o łaskę. Jednak bracie, On jest tutaj. Ten, który zna ciebie i twoje serce. Ten sam, który zna twoje serce, rzekł mi, by to wypowiedzieć i ja to mówię: „Nie będę winny twojej krwi w dniu sądu”. Mówię to w imieniu Jezusa. Powiedziałem wam prawdę. Bóg jest tutaj. Amen.
To potwierdza, że namaszczenie Ducha Świętego było tutaj. Spójrzcie tutaj na członków kościoła i wszystkich pozostałych, znających swój stan. Potrzebujemy przełamania się, przyjaciele. Złóż tutaj swoje brzemiona, ureguluj sprawy z Bogiem. To jest to, czego potrzebujemy.
64
Teraz wy wszyscy, którzy jesteście w boju modlitwy i wy, którzy jesteście zainteresowani tymi ludźmi, jeśli jesteście w porządku z Bogiem, powstańcie na swoje nogi w poszanowaniu i respekcie dla Boga. Módlmy się za tymi ludźmi. Amen. Czy chcielibyście zobaczyć następną noc Zielonych świąt? To zależy od ciebie. Dawca Zielonych świąt jest tutaj - Duch Święty. Grzesznicy pokutujcie, odstępcy uregulujcie sprawy z Bogiem. Podnieście teraz swoje ręce do Boga. Módlcie się do Boga w swój własny sposób. Powiedzcie: „Boże przebacz mi. Bądź dla mnie łaskaw. Pomóż nam i poślij nam starodawne przebudzenie Ducha Świętego”.
65
O, wieczny Boże, przychodzę w imieniu Jezusa Chrystusa. Diabeł został teraz skarcony. Każda choroba jest uzdrowiona. Poselstwo zostało wygłoszone, moc Boża. Odpędź każdą moc demoniczną z tego pomieszczenia. Wysłuchaj tego, Panie. Złam każdy wewnętrzny mur podziału, zburz denominacjonalizm, zburz wszystkie pomysły tego typu. Niech Duch Święty przyjdzie teraz do każdego serca jak potężny wiejący wiatr i napełni tę wielką publiczność oświetlającą mocą Ducha Świętego i umieści płomienie ognia w każdym sercu. O, wieczny Boże, który znasz serca ludzkie, który odsłaniasz samego siebie jako gwałtowny ogień, przebaczasz każdy grzech, zabierz wszystkie przewinienia. Uczyń tych ludzi białymi i czystymi. Spraw to Panie.
66
Podnieście teraz swoje ręce. Oddajcie Mu chwałę. Oddajcie Mu wdzięczność i chwałę. Niech będzie błogosławione imię Pana. Szatan musi odejść. Amen. Niech będzie błogosławione imię Pana. Miejcie ręce podniesione i oddajcie Mu chwałę. Oddajcie Mu chwałę. Powiedzcie: „Dziękuję Panie, że mnie zbawiłeś”. Jeśli Go poprosicie... Macie prawo to uczynić. Amen. Chwalcie Go, oddajcie Mu chwałę. [Kaznodzieja przemawia do publiczności - wyd.] Wierzcie temu.
Oddajcie Mu chwałę wszyscy ludzie,
bo Jego krew może obmyć każdą plamę.
Będę Go chwalił
Podnieście do Niego swoje ręce.
Będę…
Porzućcie swoje stare, zimne, formalne zachowanie.
Chwalcie Baranka, który był zabity za grzeszników.
Oddajcie Mu chwałę wszyscy ludzie,
bo Jego krew może obmyć, każdą plamę.
67
Chcę, byście uścisnęli ręce z waszym sąsiadem, który stoi obok ciebie. Jeśli jest ktoś, komu wyrządziłeś krzywdę, podejdź do niego i uściśnij mu dłoń. „Niech cię Bóg błogosławi, bracie”. Metodyści, baptyści, wszędzie, uściśnijcie ręce. W porządku. Powiedzcie: „Wybacz mi bracie, jeśli ciebie zraniłem. Miłuję cię. Jestem za ciebie wdzięczny, jesteś moim bratem; potrzebuję ciebie. Muszę ciebie mieć. Jesteśmy razem braćmi. Chcemy widzieć, jak Bóg się porusza”.
68
Wierzę, że jeśli ci ludzie we wózkach inwalidzkich, łóżkach i takich rzeczach będą się teraz modlić, zobaczycie, że coś się stanie. To jest właśnie to. To jest prawda. Och, wspaniale. Po prostu uściśnijcie każdemu rękę. Podnieśmy teraz swoje ręce do Niego.
Będę Go chwalił. Będę Go chwalił.
Chwalcie Baranka, który był zabity za grzeszników.
Oddajcie Mu chwalę wszyscy ludzie,
bo Jego krew może zmyć każdą plamę.
Będę Bo chwalił
Och, chwała Bogu.
Będę Go %%chwalił.
Chwalcie Baranka, który był zabity za grzeszników.
Oddajcie Mu chwałę wszyscy ludzie,
bo Jego krew może zmyć każdą plamę.
69
Czy każdy czuje się wyszorowany, tak jakby Duch Święty coś dla was zrobił? Podnieście swoje ręce do Niego w ten sposób, po prostu odczuwając, że Duch Święty coś dla ciebie uczynił. Niech będzie błogosławione imię Pana. Och. Czy On nie jest wspaniały? Podaj nam bracie ten akord: „Czy On nie jest wspaniały?” Teraz każdy: „Czy On nie jest wspaniały?”
Wspaniały, wspaniały, wspaniały?
Czy Jezus mój Pan nie jest wspaniały?
Oczy widziały, uszy słyszały,
co jest zapisane w Jego Słowie.
Czy On nie jest wspaniały…
Czy jest dla ciebie? Czy On jest wspaniały? Czy On znaczy dla ciebie życie?
Czy Jezus mój Pan nie jest wspaniały?
Oczy widziały, uszy słyszały,
co jest zapisane w Jego Słowie.
Czy Jezus, nasz Pan, nie jest wspaniały?
70
Słuchajcie. „Oczy widziały, uszy słyszały, co jest napisane w Bożym Słowie”. Co to jest? „On jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki”. Wierzę, że jesteśmy przygotowani na przebudzenie. Czy w to wierzycie? Wierzę, że jesteśmy przygotowani. Ilu z was zamierza się pomodlić i od teraz chodzić inaczej? Podnieście swoje ręce. „Rozpocznę wprost teraz. Wyruszymy od zaraz”. Jeśli coś stoi na waszej ścieżce, usuńcie to. Zacznijmy od tej godziny i patrzmy na starodawne, posłane od Boga, zielonoświątkowe, zrodzone z nieba przebudzenie, które przełamuje się w tym mieście. Ślepi mogą widzieć. Głusi mogą słyszeć. Niemi mogą mówić, kalecy mogą chodzić. Z pewnością. Jednak nie możemy tego osiągnąć wśród zimnych, formalnych, sztywnych ludzi. Musimy przełamać nasze różnice i wejść w Ducha. Wtedy zaczniecie widzieć te rzeczy.
71
Kiedy Elizeusz został poproszony, aby się pomodlił, oni przyprowadzili lutnistę i kiedy lutnista zaczął grać, Duch przyszedł na proroka. Musimy sprowadzić tutaj Ducha, zanim mogą dziać się proroctwa i dobre rzeczy. Niech was Bóg błogosławi. Ilu z was Go miłuje, powiedzcie: „Amen”. [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.]. To dobrze. W porządku. Skłońmy teraz przez chwilę swoje głowy, kiedy podchodzi tutaj brat Allcot, by rozpuścić zgromadzenie modlitwą. W porządku. Niech was Bóg błogosławi.
Wróć do czytelni Następne kazanie