• PL
  • EN
  • CZ
List do Hebrajczyków rozdział 3

Tytuł: List do Hebrajczyków rozdział 3

Data: 1957-09-01

Miejsce: Jeffersonville, Indiana, USA

Długość: 84 min

Pobierz

Audio PDF

Pobierz

Audio PDF

Pomniejsz/ powiększ tekst:
A-
A+
  • Wybierz szybkość auto przewijania:
  • Powoli
  • Średnio
  • Szybko
  • Zatrzymaj

List do Hebrajczyków rozdział 3

1
Dzień dobry, przyjaciele. To przywilej być tutaj tego poranku w służbie dla Pana. I mamy nadzieję, ufamy, że będziemy mieć wspaniały czas.
Byłem właśnie z tyłu w tym pomieszczeniu, które nazywamy biurem diakona, tam gdzie są teraz magnetofony. Rozmawiałem tam z młodą damą i jej matką, z Joliet w Illinois. Myślałem właśnie o tym, jakim owocem Bożej łaski jest ta dziewczyna. Większość z nas tutaj ją zna. Była alkoholiczką, i to z gatunku tych najgorszych. Nigdy wcześniej nie słyszałem tej historii tak dokładnie, aż do dzisiejszego poranku, o tym jak ona, kiedy zeszła z podium... Pan objawił jej wszystko, co było złe i co się miało wydarzyć. I ona zeszła z podium, płacząc i radując się, ponieważ Bóg zachował ją od pijackiego grobu. Ona... Pewna dama podeszła do niej i zaczęła płakać, że jej córka, jak sądzę, jest narkomanką. I wiecie, przez łaskę Bożą, ta dziewczyna została zawołana. Sądzę, że było to następnej nocy, kiedy Rosella była zawołana. Ta dziewczyna została uzdrowiona z narkomanii. I ona ze swoim mężem głoszą Ewangelię. Widzimy taką śliczną, małą damę, jak Rosella. Ona teraz zupełnie przyzwoita, ona ma... Czuje powołanie w swoim sercu. Ale wiedząc, że Biblia o kobietach kaznodziejkach... Rozumiecie, ona wie, że jest coś jeszcze, a Bóg prowadzi ją po więzieniach, by składała świadectwo.
To jest wspaniałe wiedzieć... szukać Bożej woli. Czasem mamy jakieś uczucie, jednak chcemy doprowadzić to uczucie do miejsca... Jeśli nie będziecie zważać, to diabeł weźmie to uczucie i je wypaczy. Ale jak długo pozostajemy w Biblii, wtedy mamy rację, rozumiecie, i poruszamy się zgodnie z wolą Pana.
2
A więc wierzę, że Rosella ostatecznie uda się gdzieś na pola misyjne. Ameryka bowiem nie pragnie Ewangelii.
Wiecie o tym. No, moglibyśmy się chociaż do tego przyznać. Ci Anglosasi są skończeni, to wszystko. Nie ma już więcej Ewangelii, którą by Ameryka przyjęła. Och, bierzecie paru obdartusów, tu i tam, lecz kiedy zabrzmi Ewangelia, wtedy jest koniec. I nawet nie możesz do nich głosić, nie potrafisz do nich przemówić. Oni niczemu nie uwierzą. Widzicie? Biorą po prostu swoje własne, sztywne idee i są nieugięci.
A następną rzeczą dla tego narodu jest sąd. Ich to spotka. Może to będzie przez depresję, może to będzie przez bombę atomową, może przez wielką zarazę, chorobę czy coś, ale ona jest gotowa. To nadchodzi; tysiące tysięcy zginą.
Przechodziliśmy wczoraj, brat Zabel i ja, i brat Wood, wracając z Kentucky, gdzie byliśmy przez trzy dni, i przechodziliśmy obok planu osiedlowego. Brat Zabel powiedział: „Tam nie ma ..”. Zapomniałem. „Prawie nikt z tych ludzi na tym planie nie chodzi do żadnego kościoła”.
3
Możecie ich o to zapytać. „No, my mamy telewizję, w ten sposób znajdujemy pocieszenie”. Widzicie? To jest amerykańskie nastawienie. Widzicie? „Mamy telewizję. Mamy mnóstwo pieniędzy. Mamy fajne samochody, ładne domy. Co nam potrzeba od Pana? Nie potrzebujemy tego”. I to jest to nastawienie.
Właściwie jedyna religia i zbawienie, jakie mamy, i miłość, znajduje się wśród naprawdę pobożnych ludzi. Wiecie, że Biblia przepowiedziała, że tak się stanie? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.]. Aha. Wy, czytelnicy Biblii, usłyszałem was wykrzykujących amen, i was, kaznodzieje, tam z tyłu. To jest prawda. Miłość będzie tak oddalona w ostatecznych dniach; jedyna miłość, jaka tam pozostanie, to między wybranymi Bożymi ludźmi. Ojciec będzie przeciwko matce, a matka przeciwko ojcu. I dzieci przeciwko rodzicom, a jacyś inni przeciwko sobie nawzajem. Jedyna miłość, jaka pozostanie, to będą ci wybrańcy, tylko ci wybrani. Słowo wybraniec pochodzi tutaj od słowa wybrany. Wybrany Boży lud.
4
I kiedy Rosella opowiadała mi tę historię chwilę temu w pokoju, ja po prostu myślałem... Ona powiedziała, że tamtej nocy coś się wydarzyło. I jak tamto... Opowiedziała wszystko o swoim życiu, kiedy była... po prostu szaloną alkoholiczką. Nie pomógł żaden klub Anonimowych Alkoholików. Czterech lekarzy się poddało, nic nie można było zrobić. I jak od tego właśnie momentu coś się wydarzyło.
Otóż, ona to nie ta zwariowana... Jest uroczą, śliczną, młodą kobietą, w wieku trzydziestu trzech lat, a można by ją ocenić na około dwadzieścia dwa. Po prostu Bóg uczynił dla niej to, co uczynił, i jakże inaczej ona wygląda. Powiedziałem: „Rosello, Bóg przed założeniem świata zadecydował o tej chwili”. Tak, oczywiście. Widzicie? Prawda... A kiedy Billy Paul, jako małolat, stał tego wieczoru tam z tyłu, wydając ludziom karty modlitwy, jakże nie zdawał sobie sprawy z tego, kto dostaje tę kartę modlitewną.
Rosello, czy to nie jest cudowne?
[Siostra Rosella Griffith mówi: „Bracie Branham, czy zbór mógłby pomodlić się za nas, aby Bóg nas prowadził. On może to uczynić” - wyd.].
Amen. Niech cię Pan błogosławi, Rosello. Jestem pewny, że to uczynimy. Ona ma pragnienie, żeby zbór pomodlił się, aby Bóg ją prowadził. To znaczy, żeby trzymała się Jego niezmiennej ręki. Och, to jest takie dobre.
5
Dziś rano otrzymałem straszną propozycję od... multi, multi, multimilionera, który chce tu w Louisville, w Kentucky, zbudować mi kaplicę wartą pięć milionów dolarów. Jednak coś w moim sercu powiedziało: „Zaczekaj, nie jesteś pastorem”. Rozumiecie? A więc pięć milionów dolarów, które mogłoby być przeznaczone... Otóż, on ma iść do urzędu płacić za whisky i tym podobne rzeczy, jednak chce je przeznaczyć na kaplicę dla Pana. Lecz mam nadzieję, że to będzie dla jakiegoś sługi Bożego, który... i na jakąś służbę dla Boga. Jednakże jest to pięć milionów dolarów, które są teraz przeznaczone; pomyślcie o tym. Co za kaplicę można by zbudować.
Widzisz, Rosello, jak obiecująco to wygląda? Ale tam w głębi jest coś, co mówi inaczej. Rozumiecie? Rozumiecie, coś tutaj wewnątrz.
Przychodzimy do tej - dla was, którzy jesteście tu obcy - do małej, starej kaplicy. No, to by mogło być reprezentacyjne miejsce tutaj w tym zakątku. Nie uświadamiacie sobie tego, że ci ludzie chcieli na tym miejscu budować i robić to. Lecz to jest właśnie to, co lubimy. Rozumiecie? To jest tak, jak to lubimy. Te stare siedzenia, na których tam siedzieliśmy, one były starymi, oryginalnymi siedzeniami z tej kaplicy, które przeszły powódź i zostały tu z powrotem osadzone.
Moja Biblia leżała otwarta w ten sposób na pulpicie. Przyczepiła się do sufitu i opadła z takim Słowem: „Ja, Pan, zasadziłem go, Ja będę go podlewać dniem i nocą, i nikt nie wyrwie go z ręki mojej”. Och, przepływaliśmy nad tym łódką, a ona opadła wprost tutaj. Siedzenia wróciły na swoje miejsca, a wszystko, co trzeba było zrobić, to powycierać je i iść dalej. Rozumiecie? Rozumiecie? Więc to jest tak, jak to lubimy, gdzie są prości ludzie, zwyczajne miejsce i cudowny Pan. Amen.
6
Więc dziś mamy trochę... Zaczynamy właśnie przechodzić do tej śmietanki. Wiecie, potem, jak usuniesz całe mleko, tam jest właśnie ta śmietanka. A pamiętajcie, to z mleka się robi tą śmietankę, wiecie. Ta śmietanka jest składnikiem mleka.
Otóż byliśmy w pierwszym, w drugim, a kończymy na trzecim i rozpoczynamy czwarty rozdział tego chwalebnego Listu do Hebrajczyków. I, och, nauczanie tej Księgi... Moglibyśmy zostać przy niej przez... przy jednym wersecie przez trzy miesiące i po prostu pokazywać, że cała Biblia łączy się z każdym wersetem w Biblii. Czy myśleliście kiedykolwiek o tym? Nie ma tam ani jednego wersetu, gdzie mógłbyś wcisnąć swój palec. Lecz przez łaskę i z pomocą Ducha Świętego możemy powiązać i Księgę Mojżesza z Księgą Objawienia, wprost do tego.
7
Nie ma nigdzie innego fragmentu literatury, gdziekolwiek napisanego, który by to potrafił. Ani matematycznie, ani geograficznie, ani w jakikolwiek inny sposób, nie ma Księgi w Biblii napisanej tak jak Biblia... To znaczy nie ma na świecie książki, napisanej tak jak Biblia, nie ma wcale. Układ Biblii jest w doskonałej harmonii, nawet rozdziały i interpunkcja, i wszystko - są doskonałe. Żadna inna książka... Nie możesz przeczytać z niej rozdziału, żeby on sam sobie nie zaprzeczał. Jednak w całej Biblii nie ma ani jednego, który by był sprzeczny. A była pisana przez wielu, wielu, wielu ludzi, i to w przeciągu setek i setek, i setek lat. Nie wiedząc jeden o drugim, jeden napisał to tutaj, a inny napisał to tutaj, a ktoś inny napisał to tam. Kiedy to wszystko zostało połączone, dało to Bożą Biblię. I żaden nie zaprzecza żadnemu, ani matematycznie, ani geograficznie. Żaden w Biblii. Wszystko, układ, wszystko doskonale współgra razem. Jeśli to nie jest inspirowane, to ja nie wiem, co nazwiecie inspirowanym. Ja się tak raduję z tej błogosławionej, starej Biblii.
Niektórzy pytali: „Jesteś katolikiem? Protestantem?”
Odpowiadałem: „Żadnym z nich. Ja wierzę Biblii”. To jest prawda. Wierzę Biblii i tak się cieszę, że ciągle jeszcze mamy w tym kraju wolność, by ją głosić. Och, to jest cudowne.
8
Teraz zajmiemy się jej studiowaniem. A zatem zwrócimy się do Listu do Hebrajczyków i rozpoczniemy od 3. rozdziału. Zakończymy na 15. wersecie. I teraz wszyscy...
Widziałem kogoś, kto zauważył chwilę temu, że podnosiłem moje okulary do czytania. To nie jest tak, że moje oczy nie są w porządku, lecz skończyłem czterdzieści lat. Potrafię to tutaj przeczytać, zwyczajnie, ale lepiej czyta mi się w okularach. I zrobili mi parę okularów do czytania, które chcę używać, bo mogę w nich czytać lepiej i szybciej, i... Dlatego je mam. Zatem w...
9
Po pierwsze, chcemy mieć mały fundament, bo mogą być wśród nas jacyś nowi, którzy nie przerabiali pierwszej części Listu do Hebrajczyków.
Czy to ty, pani Cox, siedząca wprost tutaj na końcu? No, naprawdę się cieszę, widząc ją. Zanim rozpocznę, tylko jako świadectwo na chwałę Bożą: Była tutaj kobieta, której twarz pożerał rak. To była matka siostry Wood. A ja byłem w Michigan z Gene i Leo. Nagrywałem z nimi. I w czasie drogi powrotnej do domu zadzwoniła do mnie moja żona (czy też ja zadzwoniłem do niej) i powiedziała: „Idź się szybko modlić za panią Cox, matkę pani Wood, dlatego że rak pożera jej twarz”. Przesunął się do oka i dalej do kości, w bok jej twarzy, i robiły się przerzuty. Pewien lekarz coś z tym zrobił, ale tylko to pogorszył i rozsiał; nałożył na to jakieś lekarstwa.
I przywieziono ją spod Campbellsville w Kentucky do... a raczej myślę, że z Acton w Kentucky do Louisville na leczenie.
10
A więc pani Wood, kiedy ją zobaczyłem po raz pierwszy, była roztrzęsiona. Ponieważ, naturalnie, to jest jej mama, i oczywiście mogła czuć się rozbita. Wszedłem do pokoju i modliłem się za nią z ufnością, że Bóg odpowie na tę modlitwę. Po kilku dniach było po wszystkim. A teraz ona tam siedzi. Tylko dzięki zdumiewającej łasce, przez którą On dla niej to uczynił.
Czy mogłabyś powstać? Nie chcę cię tak oficjalnie... Gdzie ten rak się znajdował? Z boku twarzy. Widzicie, po tamtej stronie twarzy, tam dookoła, aż do kości policzkowej, w górę wokół oka. A Bóg ją uzdrowił. Czyż On nie jest wspaniały? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.]
11
Ilu z was było tutaj w ubiegłą niedzielę i widziało, co Pan uczynił przez wizję? Mężczyzna, obustronnie sparaliżowany i niewidomy, siedział tu na wózku inwalidzkim. I coś mnie uderzyło, gdy ten stary człowiek, siedząc tutaj, rzekł: „Bracie Branham ..”. Sądzę, że był to ten brat tutaj. Powiedział: „Uczyń to samo dla mojej żony”. On miał tutaj żonę, która była niepełnosprawna. Moje serce po prostu zmiękło. Chciałbym... Oddałbym wszystko na świecie, gdybym tylko mógł, ale to nie leży w mojej mocy. Lecz jest to w mojej mocy i w waszej mocy modlić się, aby Bóg to uczynił. On miał kaleką żonę. Wyglądało na to, że miała sparaliżowaną rękę i sparaliżowaną nogę. A ten mężczyzna był w o wiele gorszym stanie niż ona, bowiem ona mogła wstać i przejść parę kroków, lecz ten człowiek nie potrafił nawet tego. I on... Mózg, główny nerw odpowiedzialny za równowagę był zerwany. Klinika Mayo i wielu innych się poddało. A pewien katolik przysłał go tutaj, jakiś katolicki doktor. Jego chłopiec jest księdzem w St. Meinrad w Jasper, w Indianie. To było położeniem fundamentalnych kamieni dla tego przebudzenia, które tam nadchodziło.
12
I kiedy on powstał, powiedział: „Ależ ja nie mogę ..”. Zobaczył i rzekł: „Tak, ja mogę”. Myślał, że nie widzi, wiecie. Spojrzał wzwyż i po prostu tak się stało, że podniósł swoją głowę do góry i od razu mógł chodzić i widzieć. Sam zszedł do przejścia. A oni byli prezbiterianami. On był ortodoksyjny. Mówili... Jeżeli myślicie, że tylko zielonoświątkowcy albo pielgrzymi świętobliwości potrafią wykrzykiwać, to jesteście w błędzie. Oni naprawdę potrafią wykrzykiwać, kiedy widzą coś takiego jak to, co miało miejsce. Obejmowali się nawzajem i wykrzykiwali. Zszedł wprost w dół po schodach, popychając swój wózek inwalidzki, idąc bez nerwu równowagi w swojej głowie. Pomyślcie o tym. Chodził tak samo jak ty czy ja. Och, czyż On nie jest wspaniały?
13
Otóż, Paweł napisał List do Hebrajczyków, a pisząc w tym Liście... On go napisał. A zanim napisał tę Księgę... Odkrywamy teraz, zamierzamy... To jest klasa szkoły niedzielnej, a ja będę starać się pilnować, by nie zabrać zbyt dużo czasu. A potem chcemy mieć wieczorem usługę, na której będziemy to kontynuować, jeśli Pan pozwoli. Zatem, w Liście do Hebrajczyków i w pozostałych listach Pawła...
Kim był Paweł? On był zagorzałym Hebrajczykiem, uczonym i wielkim nauczycielem Starego Testamentu. I on był nauczany przez jednego z najlepszych mężów w swoim czasie. Może ktoś mi powie, jak on się nazywał? Gamaliel, jeden z największych nauczycieli w tym czasie. A Paweł siedział u stóp Gamaliela.
Ma to pewne znaczenie, dokąd chodzisz, do jakiego zboru uczęszczasz i jaki nauczyciel cię uczy. Wiecie o tym? Coś w tym jest. Dlatego też powinniśmy szukać naprawdę tego najlepszego, co możemy, żeby to najlepsze otrzymać. Nie dlatego, że jest to miłe i tak dalej, ale dlatego, że to jest prawdziwe biblijne nauczanie.
14
Patrzcie, pewnego razu Izrael wyszedł ze swoją armią na pustynię. Mieli siedmiodniowy odcinek za sobą i skończyła im się woda. I byli bliscy śmierci. Powiedzieli: „Och, gdyby jakiś prorok był tu blisko”.
Ktoś z nich rzekł: „Mamy tu takiego jednego, Elizeusza. On polewał wodę ręce Eliasza”. Widzicie jego przywiązanie? Innymi słowy: „Oto jest Elizeusz, który był związany z Eliaszem. Słowo Pańskie jest z nim”. Pojmujecie to? On był nauczany prawidłowo. I powiedział: „On tu jest. Chodźmy i poradźmy się go, przecież jego nauczycielem był Eliasz i on ma w sobie naukę Eliasza”. Widzicie, jaka to różnica? Oczywiście, my pragniemy być nauczani.
15
Zatem Paweł był nauczany przez Gamaliela. A Gamaliel był tym wielkim mężem, który dokonał wyboru: sam, będąc uczonym, kiedy zaczęło się to całe zamieszanie z wczesnym kościołem, powiedział: „Bracia, nie wkładajmy do tego naszych rąk; jeśli za tym nie stoi Bóg, wtedy tak czy owak nic z tego nie wyjdzie. Ale jeśli Bóg za tym stoi, a my z tym walczymy, wtedy przekonamy się, że walczymy przeciwko Bogu”. Widzicie, on miał trochę dobrego nauczania.
Paweł wyrósł przy tym mężu i wiedział, że Gamaliel był wielkim nauczycielem. Tak więc pewnego dnia, w szczerości serca, prześladując kościół, idąc ich tam zaaresztować...
Otóż, weźmy tylko inny, krótki okres życia Pawła, żebyśmy mieli nasz grunt.
16
Gdy Judasz upadł przez grzech, przez miłość do pieniędzy i pychę życia, to odpadł od łaski i udał się na swoje miejsce. A uczniowie powiedzieli: „Musi być dwunastu”. I kościół, z całą swoją powagą (aby wam pokazać, czym jest kościół), z całą swoją powagą i z całą swoją mocą, był ciągle o miliony mil od tego, co najwłaściwsze. Mówiono: „Musimy rozejrzeć się wśród nas za kimś, kto by zajął to miejsce”. I wybrali, poprzez rzucenie losów, Macieja, o ile pamiętam. Sądzę, że Macieja. I chociaż go wybrali i umieścili z tymi dwunastoma (z tymi jedenastoma, którzy stali się dwunastoma), on nie dokonał niczego. To był tylko ten jeden jedyny raz, gdy jego imię było wspomniane w Piśmie. Był to kościół, który dokonał swojego wyboru.
Myśleli więc: „On jest dżentelmenem”. Niewątpliwie. „On jest wspaniałym człowiekiem. Jest uczonym. Jest inteligentny. Jest wykształcony. Jest wspaniałą osobą. Mógłby zająć miejsce Judasza i być jednym z nas”.
17
Jednak, wiecie, czasami Bóg dokonuje jakichś... naszym zdaniem, jakichś najbardziej niemądrych wyborów. A Bóg widział tego niewielkiego Żyda z haczykowatym nosem, tak pełnego temperamentu, jak to tylko możliwe, wykrzywiającego swoje usta: „Udam się tam i zaaresztuję każdego jednego z nich. Ja ich wtrącę do więzienia. Zrobię to”. Oto był Boży wybór.
Ci pozostali wzięli uczonego i dyplomatę. Oto był wybór kościoła.
Widzicie, wy nie wiecie, kim to jest ten przy ołtarzu. Nie wiecie, kim jest ten, któremu świadczycie w więzieniu, czy gdziekolwiek to jest. Może i on wygląda na boksera, z tymi przekłutymi uszami, wytrzeszczonymi oczami... Lecz ty nie wiesz, kto to jest. Po prostu wykonujesz swoją część, to wszystko, podajesz mu Słowo. Wyboru dokonuje Bóg.
I Bóg wybiera, a raczej wybrał tego małego Żyda z wielkim temperamentem. Będąc w drodze, powiedział. „Pójdę tam i dorwę ich. Ja im pokażę, co potrafię zrobić”. A Bóg powalił go na ziemię.
Bóg powiedział: „To jest Mój wybór”.
Czy nie byłoby to głupie zdaniem kościoła? „Dlaczego on prześladuje kościół? On jest cielesny”. Ale Bóg wiedział, co było we wnętrzu tego mężczyzny. Rozumiecie, co mam na myśli?
18
Zatem Paweł miał przeżycie. Ilu z was wierzy, że przeżycie przychodzi przez nawrócenie? Jasne. Jeśli nie, to ja wątpię w takie nawrócenie. Nawrócenie pociąga za sobą przeżycie i nie możecie tego przypisać niczemu innemu. Czasami to może być wykrzykiwanie. Czasami może to być mówienie w językach. Czasem może to być płacz. Czasem to może być jęczenie. Nie wiecie, czym to jest, więc nie próbujcie tego zaszufladkować, bo okazuje się, że każdy jeden z was się myli, wy, metodyści, i wy, baptyści, i wy, nazarejczycy, i zielonoświątkowcy.
Widziałem ludzi wykrzykujących tak mocno, jak tylko potrafili, jednak wykradliby ci złoto z zębów, gdyby tylko mogli. Tak, oczywiście. Widziałem ludzi mówiących w językach, co jednak było tylko kupą hałasu, a byli... a jednak tak szczerych, podczas gdy żuli tabakę z drugiej strony ust i, gdyby mogli, to by ci podcięli gardło. To prawda. Zatem te rzeczy... Nie ma innego dowodu, jak można to potwierdzić, tylko przez życie człowieka: „Po owocach poznacie ich”.
19
Tak więc wszystko zależy od Boga. To On dokonuje wyboru. On łączy pewne sprawy i to jest sposób, w jaki się to dzieje. Więc jeśli wasze życie jest porównywalne do owoców Biblii, to macie całkiem dobry początek. Jeśli wasz duch poświadcza wraz z Jego Duchem, wtedy jesteście synami i córkami Boga, jesteście... Wszystko stare przeminęło i wszystko stało się nowe, a wy żyjecie w miłości i posiadacie pokój, łaskę, i tak dalej; wtedy zbliżacie się zupełnie do królestwa. Dlatego, że życie, które jest w was, produkuje taki rodzaj życia. Rozumiecie?
Jeżeli mówisz: „Och, alleluja, mówiłem w językach. Alleluja”. To nic nie znaczy. Nie znaczy to ani trochę więcej, niż gdybyś tu wyszedł i zagrał na jakimś instrumencie, na gitarze lub czymś podobnym. To nic nie znaczy. Chociaż mówiłeś w językach, chociaż wykrzykiwałeś i biegałeś tam i z powrotem między rządami, i płakałeś rzewnie, jakbyś obierał cebulę, jednak to nie znaczy nic, ani jedna z tych rzeczy, dopóki to codzienne życie nie potwierdza, nie trzyma się tego
20
Tak więc, jeśli czynisz te sprawy plus to życie... Amen. To w porządku. To dobrze. Lecz możesz czynić te rzeczy, a nie posiadać tego życia.
Zatem ani wykrzykiwanie, ani nic takiego nie jest dowodem. Jezus powiedział: „Po owocach poznacie ich”. A owocem Ducha nie jest mówienie w językach. To nie jest owoc Ducha. Wykrzykiwanie nie jest owocem Ducha. Płacz nie jest owocem Ducha. Lecz miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, łagodność, wierność, uprzejmość, wstrzemięźliwość. To jest to, czym są owoce Ducha. Racja.
Widzicie, powodem dlaczego mamy te rzeczy, jest chęć tworzenia organizacji. „No, my to osiągniemy. Dzięki Bogu. Wszyscy, którzy wierzą tak jak my, pójdziemy tą drogą. A wszyscy, którzy wierzą tak jak my, pójdziemy tą drogą”. Lecz Bóg chce, aby wszyscy szli wprost tą drogą.
21
Paweł, po tym jak miał to przeżycie... Tak więc on myślał, że to było wspaniałe przeżycie. Zatem, jak... Przedstawmy nieco tamto przeżycie. Paweł był w drodze do Damaszku, żeby zaaresztować tam pewnych ludzi, dlatego że była tam szerzona Ewangelia. Ewangelia znaczy dobra nowina. A więc tam ją szerzono i wielu ludzi zostało wywołanych, pełnych miłości i radości, i miłujących Pana Jezusa. W ten sposób ona się szerzyła. Więc Paweł otrzymał pewne listy od najwyższego kapłana. Powiedział: „Udam się tam i zaaresztuję ich, każdego jednego”.
Wziął więc ze sobą małą załogę strażników (straży świątynnej, żołnierzy) i udali się w drogę. Podczas gdy maszerowali drogą, a prawie wszyscy wiedzieli, co on zamierza zrobić, nagle coś się wydarzyło. Niespodziewanie jakieś wielkie światło pojawiło się przed nim. Wielkie światło. Otóż, ono świeciło jak słońce. To, co się wydarzyło, było to coś dziwnego. To światło świeciło tak mocno, że po prostu... Oczy prawie wyszły mu na wierzch i wypadły na ziemię. A on leżał na ziemi i spoglądał w górę.
22
Było tam z nim prawdopodobnie dziesięciu czy piętnastu ludzi. Czy ktokolwiek z nich widział to światło? Oczywiście, że nie. Widział je Paweł. To nie było przeznaczone dla tych ludzi, aby to zobaczyli. A więc niektórzy ludzie mogą coś widzieć tam, gdzie inni nie potrafią. Rozumiecie? Zatem Paweł widział to światło do tego stopnia, że ono go nawet zaślepiło. Nie widział przez kilkanaście dni. Ono było dla niego tak rzeczywiste. I nie widział przez kilkanaście...
Potem, kiedy pisał listy, jego oczy z powodu tego sprawiały mu duży problem, dopóki nie zaczął pisać wielkimi, dużymi literami. Powiedział: „Wiedząc, że pisałem do was dużymi literami”. On nie widział dobrze.
Był w więzieniu i prosił Pana, aby go z tego uzdrowił. I radził się Pana trzy razy. Lecz co Pan powiedział? „Dosyć masz, gdy masz łaskę Moją, Pawle”.
Paweł rzekł: „Zatem będę się chlubił moimi słabościami,” bo powiedział: „Żebym się nie pysznił z obfitości tego Objawienia, był mi wbity cierń w ciało, posłaniec diabła, który mnie policzkował”. Na chwilę poczuł się lepiej, a potem to powróciło.
Policzkować znaczy cios za ciosem. Tak jak statek na morzu, wiecie, fale go policzkują, rozumiecie, cios za ciosem.
I poczuł się lepiej, a potem znowu to miał, potem lepiej, a potem miał to znowu. Mówił: „Panie, co się dzieje? Czy nie zabierzesz tego ode mnie?”
On odrzekł: „Dosyć masz, gdy masz łaskę Moją, Pawle, tylko się tego trzymaj”. To by trzymało...
23
Mówił: „Otóż, jeśli to... Gdybym tylko był doskonały i wszystko byłoby doskonałe - powiedział - to wówczas, kiedy szedłem, och, mógłbym się nadąć i powiedzieć: ‚Widzisz, że ze mną wszystko w porządku. Pan troszczy się o mnie, bracie, alleluja'„. Potem stajesz się zadufany w sobie. Rozumiesz?
Raz na jakiś czas Bóg musi ci dać coś małego, wiesz, żeby cię nieco upokorzył. To prawda. Coś, co sprawi, że rozpoznasz, że to On jest szefem. Och, czyż On nie jest cudowny? Tak, oczywiście. Po prostu wspaniały.
Tak więc Paweł, zaraz potem, jak miał to wielkie przeżycie...
Gdyby to był ktoś dzisiaj, to by mówił: „Och, chwała Bogu, alleluja. Ludzie, Pan coś dla mnie uczynił. Chwała Bogu”. Ale nie Paweł; on był nauczycielem Biblii.
24
To przeżycie musi zgadzać się z Bożym Słowem. Oczywiście, że tak. Jeśli to nie jest całkowicie powiązane z Biblią, nie patrz tylko ponad to, mówiąc: „Och, tak, widzisz, to jest wprost tutaj. Chwała Panu, ja to posiadam”. Uch... to nie jest ten sposób, w jaki Bóg to daje.
Musi to być cała Biblia, wszystko. Dlatego, że ty możesz... Niewierzący używają Biblii jako podkładu do dyskusji. Lecz oni wezmą mały fragment Pisma tu i obrócą tu. Wezmą następny gdzieś tu i próbują je powiązać razem. A to są dwie zupełnie różne sprawy. Musicie więc porównywać Pismo z Pismem.
25
Tak jak powiedział Izajasz w 28. rozdziale: „To musi być nakaz za nakazem, nakaz za nakazem, trochę tu, trochę tam. Trzymaj się mocno tego, co dobre”. Widzicie, tutaj jest sposób, jak to przychodzi: nakaz za nakazem, Słowo za Słowem, Pismo za Pismem. To musi wszystko razem pasować. Dlatego (tak myślę) w takich lekcjach, jakie teraz mamy, dla zboru jest to wielka rzecz, bo to przyprowadza ich do miejsca, gdzie całe Pismo łączy się razem. I nasze przeżycie musi łączyć się z tym Pismem. O, tutaj to jest! Jeżeli nie, wtedy jest to błędne.
Och, chodziłem tyle lat, nie wiedząc, czym było to światło, które powaliło Pawła na ziemię. Kiedy ten świat na zewnątrz, z Pismem... Ludzie, usługujący próbowali mi mówił: „To jest z diabła, zostaniesz jasnowidzem, zostaniesz spirytystą. Nie daj się na to nabrać, Billy, coś z tym jest nie tak. Nie rób tego, chłopcze, to jest złe. To jest diabeł. Otóż, chłopcze, będziesz zwykłym medium. Zostaniesz spirytystą, jeśli będziesz to robił. Och, to wszystko jest z diabła. To jest niewłaściwe”. Lecz kiedy... Nie chciałem o tym głosić.
26
Ale tak jak na drodze do Damaszku; Paweł nie chciał o tym głosić, dopóki nie dowiedział się, czy to była prawda, czy nie. Udał się do Arabii na trzy lata i studiował Pismo. Ach, kiedy wrócił, powiedział: „No proszę, teraz wyrwijcie to ze mnie”.
On wiedział, że musi stawić czoło faryzeuszom. On musiał stawić czoło sadyceuszom. On musiał stawić czoło światu, pogańskiemu światu. A więc Paweł... Ta Biblia jest napisana... Ten List do Hebrajczyków jest napisany z tego powodu. On zatrząsł tymi Żydami, biorąc ten Stary Testament i pokazując to tutaj w Nowym Testamencie. „To jest Bóg” - powiedział. „Tutaj to jest u wszystkich proroków i wszędzie”. Zaczyna tam od początku, w pierwszym rozdziale, który mamy: „Wielokrotnie i wieloma sposobami (powrót do dawnych czasów) przemawiał Bóg do ojców przez proroków”. Oto jak Bóg przynosił Swoje poselstwo: testował je przez Urim i Tummim. „Ale w tym dniu przemówił do nas przez Swego Syna Jezusa Chrystusa,” przetestowanego przez Biblię. Tam się znajdujecie.
27
A więc te przeżycia, o których świat mówi: „Och, to jest intelektualne. Przecież nikt ..”. Kiedy ten anioł się pojawił, to światło tutaj nad rzeką, kiedy głosiłem moje pierwsze kazanie przebudzeniowe, tutaj na rogu, i kiedy chrzciłem wszystkich tych ludzi... Myślę, bracie Fleeman, że byłeś tam chyba i... Nie wiem, czy byliście wtedy tutaj, czy nie. Ilu z was tu było, kiedy to światło pojawiło się nad rzeką? Jest ktoś tutaj z tych weteranów? Tak, niektórzy z nich, kiedy to miało miejsce nad tą rzeką.
Mówiono: „To tylko złudzenie optyczne”. Wielu z was stało i patrzyło na to, i tutaj to zstąpiło. A potem po latach Bóg udowodnił to przez mechaniczne oko aparatu fotograficznego. To prawda.
„Zatem, czy to jest... czy to jest jakaś fikcja? Czy jest to coś takiego...?” Oczywiście, że nie. Bierzemy to wprost tutaj z Biblii, pokazując wam, że to jest ten sam Pan Jezus. On czyni te same rzeczy. Jego moc jest taka sama.
28
Spójrzcie na to, co zaszło tu w zeszłą niedzielę. Ten człowiek leżący na moim łóżku; nigdy w życiu go nie widziałem. Wyszedłem i powiedziałem: „Jest tu w kaplicy człowiek; jest siwy, a raczej ciemnowłosy, ale siwiejący. Jest niewidomy i nie potrafi chodzić, siedzi na wózku inwalidzkim. Jakiś ciemnowłosy człowiek go odesłał, lekarz, doktor Ackerman, ciemnowłosy człowiek, katolik. Przysłał go. Przysłał go tutaj i TAK MÓWI PAN: powstał, odszedł widząc i w ogóle”. Co to sprawiło? Tutaj jest ten sam anioł. Ten sam, który powalił na ziemię Pawła idącego do Damaszku, żyje dzisiaj w Swoim kościele i w Swoim ludzie. To jest Pismo powiązane z Pismem. To jest sposób, w jaki musi się to dziać.
Mamy i takich, którzy w to nie wierzą. Dojdziemy do tego za chwilę.
Och, mamy przed sobą głębokie sprawy, jeśli tylko potrafimy w to wejść dzisiaj, tego wieczoru. No, to jest po prostu początek wejścia na głębokie wody, gdzie wy...
29
Wiecie, gdy byłem chłopcem, miałem za domem małą sadzawkę. Chodziłem tam. My wszyscy, małe dzieciaki, wchodziliśmy do niej na golasa. Mieliśmy po sześć, siedem lat. Woda była mniej więcej taka głęboka. Nie było to nic innego niż świńskie bajoro. Miałem tam mydelniczkę. Chciałem pokazać, że potrafię nurkować. Chwyciłem się za nos i chlapałem, w ten sposób. A mój mały brzuch dotykał błota, wiecie, i to chlapało na wszystkie strony. I powiedziałem tacie, że umiem pływać.
Pewnego dnia on zabrał mnie tam i powiedział: „Chcę zobaczyć, jak pływasz”. I wskoczyłem, wiecie, rzuciłem moje ubrania na mały krzak akacji i wskoczyłem do wody. I zacząłem się pluskać. Błoto chlapało na wszystkie strony, a tato siedział na przepuście. Siedział tam i patrzył na mnie przez parę minut, aż powiedział: „Wychodź z tej dziury z wodą, wykąp się i idź do domu”. Widzicie?
To jest tak, jak z niektórymi z nas, którzy nazywają się chrześcijanami. Pływamy w błocie. Tak jest. Jak długo jesteś zakotwiczony: „Jestem metodystą, jestem zielonoświątkowcem, jestem prezbiterianinem. Ja mam dowody, ja to mam,” tarzasz się w błocie.
30
Pewnego dnia byłem razem z moim wujkiem i mówiłem... On miał około piętnastu czy szesnastu lat. Byliśmy nad rzeką. Powiedziałem: „Wujku Lark, ja umiem pływać”. A siedziałem w tyle łodzi, wiecie, czułem się dobrze i bezpiecznie. On tylko wziął wiosło i mnie wypchnął, na głębokość około dziesięciu stóp [około 3 metrów - tł.] To było coś innego. Całe to chlapanie i ten wrzask, jakiego jeszcze w życiu nie słyszeliście.
Któregoś dnia zostaniesz wypchnięty. Lepiej miej świadomość, na czym stoisz. Tak, oczywiście. Jeśli Go poznasz, to poczujesz... Lepiej naprawdę Go poznaj. To prawda.
Teraz wchodzimy na głęboką wodę, głęboką wodę, gdzie utoniesz, jeśli nie jesteś dobrym, utuczonym chrześcijaninem.
31
Zwróćcie uwagę na Słowo. Paweł najpierw odkrył, że... On się zwrócił do Starego Testamentu i to odnalazł. Całkowicie zrozumiał to przeżycie. „Co to było, co mnie tak powaliło?”
To było światło, wielkie światło stojące tam, świecące jak słońce, stojące na wprost jego twarzy. I On powiedział: „Saulu, Saulu, dlaczego mnie prześladujesz?”
Rzekł: „Panie, kim jesteś Ty, którego prześladuję?”
On odpowiedział: „Ja jestem Jezus”.
Myślałem, że On był człowiekiem, miał zranione ręce, że pojawia się teraz w zgromadzeniach, jak mówią, z bliznami po gwoździach na rękach i na głowie„. Nie, nie; nie tamto ciało, nie w tamtym ciele. Rozumiecie? Teraz On jest światłem. Saul...
Kiedy On był tu na ziemi, powiedział: „Przychodzę od Boga. Powracam do Boga”.
On był aniołem, który prowadził tym światłem dzieci Izraela przez pustynię. On powrócił do tego samego światła, a Paweł zobaczył to w Starym Testamencie. On rzekł: „Ja jestem Jezus, anioł przymierza”.
Stał się ciałem, aby nas odkupić. Nie przyjął formy aniołów, jak dowiadujemy się z wcześniejszych rozdziałów... naszych lekcji. Nigdy nie przyjął natury anioła, lecz był nasieniem Abrahama, żeby mógł być poznany, by ludzie mogli widzieć Boga. Amen.
Otóż, On powiedział: „Powracam do tego”.
I kiedy Paweł to zobaczył, rzekł: „Oczywiście, to był On. To był On”.
Piotr po prostu ciągle kołatał: „Wpuśćcie mnie”.
„Och - rzekła - to Piotr”. W tamtych dniach mieli... Teraz też to mają; niewielki otwór do podglądania przez drzwi. Małą przykrywkę tutaj, którą się odsłania i patrzy się na zewnątrz. Rozumiecie? Zanim wpuścisz gościa do środka, musisz wiedzieć, kto puka do drzwi, dlatego że zdarzają się złodzieje. Gdybyś otworzył drzwi, oni mogliby cię zabić.
Tak więc otworzyli drzwi. Ona rzekła: „To jest Piotr”.
Powiedzieli: „Och! Ojej, on nie żyje. To jego anioł tutaj stoi. Rozumiesz? Tak naprawdę on tu wszedł w swym uwielbionym ciele, wiesz, w tej teofanii”.
32
Piotr miał przeżycie pewnej nocy, kiedy się modlił. To samo światło weszło do budynku, otworzyło przed nim drzwi i wyszło na ulice. A Piotr myślał, że śni, był pod takim namaszczeniem. Nie wiedział, co się dzieje. Mówił: „Czy ja się przebudziłem? Jestem jednak tutaj na zewnątrz, na ulicy”.
I poszedł do domu Jana Marka. A mała dziewczynka otworzyła drzwi, pewna mała dama, będąca na zgromadzeniu modlitewnym. Ktoś pukał do drzwi. Otworzyła. „Och - powiedziała - tutaj jest Piotr. Modlicie się za nim, żeby wyszedł z więzienia, a Pan go wyprowadził”.
„Och - powiedzieli - co ty mówisz?”
„O Panie, uratuj go”.
„Czemu?” - spytała. „On stoi u drzwi i puka”.
33
Pamiętacie, jak to przerabialiśmy, ten wielki diament. Jak on odbijał to światło i jak z powrotem przez to przechodził. „Gdy ten ziemski przybytek się rozpadnie, mamy inny, który już czeka”. Myśleli, że Piotr rzeczywiście umarł, a to stare ciało przeminęło i pogrzebią je za parę dni. „On wszedł w swoje anielskie, a raczej swoje uwiel ..”. Nie w uwielbione ciało, lecz w swoją teofanię, w to ciało, które już było przygotowane. Ono nie mogłoby uścisnąć ci ręki. Ono nie ma rąk, żeby je uścisnąć w taki sposób, lecz to jest na wzór człowieka. „Zstąpił w dół i pukał do drzwi”.
Powiedziała: „Nie, to jest Piotr. To on tam stoi”. Otworzył drzwi i wszedł. Tam on był. Zatem Piotr został oswobodzony przez to światło.
34
Zatem w ten sam sposób, jak ten wczesny... jak Paweł, we wczesnym kościele, zobaczył to Boże światło, które zaświeciło na Pawła. Miała miejsce ta sama rzecz. Otóż, ludzie mogą mówić cokolwiek, to nic nie znaczy. Ale kiedy Bóg coś potwierdza, jest to potwierdzone przez to, że się to wypełnia. Tak więc aparat fotograficzny to udowadnia. I wszystko, co Pan uczynił, było absolutnie bezbłędnie potwierdzone, że to był Bóg: przez Pismo, przez Jego działanie, przez przeżycie. Ale nie będą tego słuchać.
Patrzcie tutaj na tę kaplicę dzisiejszego poranku. Pamiętajcie, wiecie o tym, że nie zabiegamy o tłumy. Zresztą i tak nie mamy dla nich tyle miejsca. Lecz patrzcie, zgromadzenia tego rodzaju, gdzie schodziliśmy się razem w tym celu, powinno przyciągnąć uwagę miasta Falls Cities. Jednak oni są martwi. Oni są absolutnie martwi. Mają oczy, lecz nie widzą.
Powiecie: „Dlaczego, bracie Branham, nie pójdą do lekarza, żeby sobie naprawić wzrok?” On nie potrafi naprawić takiego rodzaju ślepoty.
35
Jezus mówił: „Gdybyście Mnie znali, poznalibyście Mój dzień”. Powiedział: „Wy ślepi faryzeusze, potraficie rozpoznać oblicze nieba, lecz znaków czasu nie potraficie rozpoznać”.
Czyżby to przechodziło ponad waszymi głowami? Słuchajcie. Patrzcie na te znaki, w czasie których tu żyjemy. Otóż, to nawet nie jest... Ja osobiście... ja jestem tylko człowiekiem. Nawet nie jestem kaznodzieją, aby mówić. Nie mam wykształcenia, tak jak to świat nazywa: kaznodzieja. Jesteśmy tylko biednymi ludźmi. Patrzcie na budynek, w którym się znajdujemy, a spójrzcie dziś rano na te katedry. Lecz popatrzcie, gdzie znajduje się Bóg. O to chodzi.
36
Tak jak Moab stojący tam w całej swej świetności i piękności. Lecz Izrael przebywał tam w namiotach. Gdzie jednak był Bóg? Tam była zgraja świętoszków, czyniąca wszystko, co było złe. Lecz Balaam... Ich biskup nie dostrzegł tej uderzonej skały i tego miedzianego węża, tego słupa ognia. Jego oczy były ślepe, on tego nie mógł zobaczyć. Powiedział: „Oni tylko sobie to wyobrażają”. Lecz On tam był.
Dzięki Bogu. Och! On jest tutaj. Bóg jest tutaj. I On czyni te same rzeczy, które czynił wcześniej. I On będzie to czynił. My porównujemy Słowo za Słowem. Bóg nigdy nie przedstawiał na ziemi siebie jako coś wielkiego, ale On zawsze przebywa wśród tych prostych, pokornych ludzi. I tutaj On jest tego poranku, czyniąc tę samą rzecz. Pismo to potwierdza. Aparat fotograficzny to potwierdza. Powodem, dla którego nawiązałem do tego obrazu nie jest to, że ja się tam znajduję. Ja nie jestem... Ja jestem tylko grzesznikiem zbawionym z łaski, tak samo jak wy. Ale staram się powiedzieć, że to jest Jego obecność z nami. To jest ta podstawowa rzecz. Otóż, gdyby On uczynił mnie ucieleśnionym Elizeuszem, to jeślibyście nie mieli wiary, by temu wierzyć, wtedy by wam to nigdy niczego dobrego nie przyniosło.
„Do swej własności przyszedł, a Jego właśni Go nie przyjęli”.
37
To jest powód, dlaczego tutaj dzisiaj w tym mieście... Ależ, mógłbym rozpocząć z przebudzeniem tutaj w jakimś wielkim budynku, czy coś takiego, jednak nigdy nie znajdziecie wystarczającej ilości ludzi, aby temu uwierzyli. Oni po prostu nie chcą. Nie potrafią. Ich dzień przeminął.
Taka sama lekcja tego poranku w Afryce prawdopodobnie wyprodukowałaby dziesięć tysięcy, co najmniej dziesięć tysięcy dusz dla Chrystusa. Może jest tutaj tego poranku jakiś grzesznik czy ktoś, jakiś odstępca. Większość z nich słyszała to już tyle razy, że to przestało na nich działać. To wszystko.
Ale to, co próbujemy powiedzieć, to że Pismo porównuje się z Pismem. Otóż wcale nie jest ważne, jak wielkie jest to przeżycie. Jak długo to nie pasuje do Pisma, jest to złe.
Urim i Tummim: nie jest ważne jak dobry to był prorok, jeśli on przemówił, a tamte światła nie odbiły się na Urim i Tummim, to było błędne. Jak dobrze by ten sen nie wyglądał, jeśli to nie odbiło się na Urim i Tummim, to było złe.
Kiedy to kapłaństwo się zakończyło, Bóg wywyższył Swoją Biblię. Paweł powiedział: „Gdyby anioł z nieba przyszedł (List do Galacjan 1,8) i głosił jakąś inną Ewangelię niż ta, która była wam głoszona, niech będzie przeklęty”.
38
Anioł z nieba powiedział do Jana z Księgi Objawienia, ten który był samym Bogiem: „Ja, Jezus, wysyłam mojego anioła, aby potwierdził, a raczej przedstawił te rzeczy”. Powiedział: „Jeżeli ktokolwiek doda do tego jedno słowo, albo ujmie z tego jedno Słowo, tak samo będzie mu ujęte z Księgi życia”. To jest to, Biblia.
Dlatego te przeżycia i te sprawy, które się tu dzieją, gdyby one nie były potwierdzone przez Boże Słowo, wtedy byłoby to niewłaściwe. Nie dbam o to, co by to było, lecz to byłoby niewłaściwe. Więc to jest biblijna, absolutna prawda. Och, jestem tak szczęśliwy, że jestem członkiem tego wspaniałego ciała Chrystusa.
39
Zatem idźmy dalej. Zbliżamy się do tej lekcji. Otóż, skończyliśmy tutaj, gdzie on powiedział: „Przeto i my, mając około siebie tak ..”. Przepraszam. To był... Zacytowałem 12. rozdział. Przeczytałem to, ale tego nie studiowałem. Ja...
Brat Norman przebywa tam u mnie w domu i wie, że właśnie wczoraj wróciłem. I ci bracia tam wiedzą, że dopiero co powróciłem. Jedyny czas, jaki miałem na czytanie Pisma, to było te kilka minut, kiedy tu siedziałem. To prawda, nie studiowałem tego. Czekam po prostu na Ducha Świętego, aby podał to tak, jak On tego chce. On wie, gdzie znajduje się ta osoba, która ma to otrzymać. Więc gdybym miał coś, co sam wymyśliłem, i chciałbym to powiedzieć, wtedy byłoby to złe. Lecz jeśli tylko pozwolę Jemu, aby to uczynił, wtedy On to weźmie wprost tam, gdzie to ma być. Rozumiecie? „Nie martw się, co masz powiedzieć, bo to nie ty mówisz, to twój Ojciec, który przebywa w tobie. To On będzie mówił”.
40
Tak więc ostatni rozdział, poprzedni rozdział... Słyszeliśmy tam, że: „Jakże ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy tak wielkie zbawienie, które najpierw było zwiastowane nam przez Pana Jezusa i potwierdzone przez tych, którzy Go słyszeli?” Te same rzeczy, które czynił Jezus, aby pokazać... Te same rzeczy, jak te, które mają miejsce tutaj: ten sam anioł Boży, te same dzieła, te same dowody, wszystko to samo, wszystko, ta sama Ewangelia, zgodnie ze Słowem. „Jeśli było to zwiastowane przez Pana, potem potwierdzone przez Jego uczniów, których słyszeliśmy,” tak samo przez Pawła, to: „Jakże ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy tak wielkie zbawienie?”
Paweł głosił to swojemu hebrajskiemu zgromadzeniu. Otóż, oni nie mieli magnetofonów, tak jak my dzisiaj, lecz mieli skrybów, którzy siedzieli tam i spisywali, podczas gdy Paweł o tym głosił.
A to jest to, co mamy wprost tutaj. Przenosimy to na magnetofony, a te taśmy idą na cały świat, aby pokazać, że to jest prawdą, rozumiecie? Nasza religia nie jest na próżno, to jest absolutnie zmartwychwstały Jezus Chrystus; ta sama sprawa. Zatem nie możemy tego lekceważyć.
41
Nie wychodź dzisiaj ze zboru, mówiąc tylko: „No, podobało mi się tam. Lubię to śpiewanie, a ci ludzie w tym małym, starym zborze są mili”. Nie czyń tak.
Bracie, niechaj twoje serce się zapali. Powiedz: „Tutaj mam z tym coś do zrobienia. Muszę pójść i zobaczyć, czy potrafię kogoś przyprowadzić do zbawienia”.
Nie wychodź, mówiąc: „Chwała Bogu, jeśli nie pokutujesz, to zmierzasz na zatracenie”. Nie.
Podchodź do tego delikatnie. Bądź tak przebiegły jak wąż, tak delikatny jak gołębica. Widzicie, to jest ten sposób. Podejdź do kogoś. Jeśli on hoduje kurczaki, mów do niego przez chwilę o kurczakach. Rozumiesz? A potem pierwszą rzeczą, wiesz, będziesz mówił o Panu. Jeśli on jest farmerem, rozmawiaj o jego farmie.
Jeżeli on sprzedaje samochody, mów przez chwilę o jego samochodach: „Jakie masz ładne samochody,” i tak dalej. Rozumiesz?
Dopóki nie uchwycisz tego ducha, jak powiedział Ojciec: „Teraz jest czas, żeby dotrzeć do niego, do jego duszy”.
Możesz to odwrócić, rozumiesz? „Fajny samochód. Wiesz, komunikacja dzisiaj jest coraz doskonalsza. Och, jak to zbliżyło do siebie państwa i jak to zbliżyło do siebie miasta w naszym kraju. Przyjaciele i matki mogą się wzajemnie odwiedzać. Wiesz, to coś wspaniałego mieć taki samochód, jaki ty sprzedajesz”.
„Oczywiście, że tak. Pewnie, że tak”. Wiecie, paląc cygaro, czy coś takiego. „No tak, to są dobre samochody”.
„Czy myślałeś kiedykolwiek, co pomyśleliby ci weterani, gdyby zobaczyli coś takiego?” Idź tylko dalej w tym kierunku.
Za chwilę powiesz: „Tak, oczywiście. Wiesz, jeszcze jedna rzecz jest z tym związana; to jest tak, jak my mamy w... jak przy przebudzeniach. Ludzie mogą szybko jechać na zgromadzenie przebudzeniowe, przemierzając cały kraj”. Widzisz, ty cały czas otwierasz drogę, no wiesz.
Jeśli czujesz, że coś odblokowuje drogę, zatrzymaj się wprost tam, krążąc wokół tego. Tak jak powiedział pewien doktor z Phoenix: „Panie, napełnij moje usta dobrymi słowami, a potem mnie szturchnij, kiedy będę miał zakończyć”. Rozumiecie? „Szturchnij mnie, kiedy powiem już wystarczająco dużo”.
42
Otóż, zwróćcie teraz uwagę, zamierzamy rozpocząć od 15. rozdziału... a raczej od 15. wersetu 3. rozdziału. Dokładnie.
Gdy się powiada: Dziś, jeśli (wy)... głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych, jak podczas buntu.
Obserwujcie Pawła, co on tutaj mówi. Otóż, tutaj jest powiedziane: „Dzisiaj, po tak długim czasie”. Zamierzamy wejść za chwilę do tego, że: „dzisiaj, po tak długim czasie”. On przechodzi do następnego rozdziału „po tak długim czasie”.
... się powiada: Dziś, jeśli (wy)... głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych, jak podczas (dnia) buntu (kiedy zbuntowali się przeciw Bogu).
Zatem, przeczytajmy następny werset:
Kto to byli ci, którzy usłyszeli, a zbuntowali się?... (Otóż, o kim on tu mówi? Ewangelia...) Czy nie wszyscy ci, którzy wyszli z Egiptu pod wodzą Mojżesza?
Do kogo to miał wstręt przez czterdzieści lat? Czy nie do tych, którzy zgrzeszyli, a których ciała legły na pustyni?
43
Zatrzymajmy się tutaj na chwilę. Bunt... „kiedy oni się zbuntowali”... Otóż, co Bóg uczynił? Paweł próbował to powiedzieć. Co to było, co ich wyprowadziło z Egiptu? Czy to był Mojżesz? Nie, Mojżesz był narzędziem w ciele.
Zatem, tu mamy fundament. Chcemy to teraz wyjaśnić. Kiedy za kilka minut będziemy się zajmować tym miejscem tutaj, wtedy to zrozumiecie.
Boży lud był w trudnym położeniu. Oni znajdowali się w Egipcie. Przebywali z dala od swej należnej pozycji. Z dala od swego rodzinnego kraju. Byli jako obcy i pielgrzymi, a Bóg zamierzał przeprowadzić ich z tego miejsca zamieszkania w Egipcie z powrotem do ojczyzny.
Typowy przykład dzisiejszego dnia. Jesteśmy w trudnym położeniu. Nie można tu już wytrzymać. Mali, pucołowaci chłopcy grający w kulki, dziewczynki bawiące się lalkami... Pierwsze, co ci przychodzi do głowy, to że masz siwe włosy i zmarszczki. Coś tutaj jest nie tak, to nie jest dom. Jesteśmy na niewłaściwym miejscu. Dlatego mówimy, że jesteśmy pielgrzymami i obcymi. Coś się stało.
44
Dzisiaj rano, w tym pokoju, pewna młoda dama mówiła o tym, jak się z niej ludzie czasami naśmiewają. Odparłem: „Przecież, droga siostro, ty nie należysz do tamtych ludzi”. My jesteśmy innymi ludźmi.
Moja córeczka powiedziała: „Tatusiu, pewne dziewczynki robiły takie i takie rzeczy”.
Rzekłem: „Lecz popatrz, kochanie ..”. One miały te nagrania z Elvisem Presley'em„. Powiedziałem: „Nie chciałbym ich w moim domu”.
Oparła: „Ależ tatusiu, to są miłe dziewczynki”.
„Możliwe. Nie mam nic przeciwko nim. Ale jest jedna sprawa, że my jesteśmy inni. Jesteśmy inni. Nie, że chcemy się odróżniać, ale ten Duch, który jest w nas, nie pochodzi stąd. Ty jesteś z innego świata”.
Kiedy jadę do Afryki, to nie potrafię się dopasować do ich stylu życia. Oni nie noszą ubrań; są nadzy. Biorą coś zgniłego, w czym są robaki, i mimo wszystko to jedzą. Nie przeszkadza im to. Widzicie?
45
To jest zupełnie coś innego. Lecz wiecie, kiedyś wszyscy byliśmy tacy. Ale cywilizacja spowodowała, że staliśmy się inni.
A nawrócenie spotęgowało to miliony razy. Nie chcemy więcej zgniłych rzeczy tego świata. Chrystus sprawił, że staliśmy się chrześcijanami, tak jak cywilizacja sprawiła, że się myjemy. I zauważcie, nie tylko to, lecz wyznajemy, że jesteśmy pielgrzymami i obcymi. Nie jesteśmy z tego świata. Nie chcecie mieć nic wspólnego z tym światem. Tamte rzeczy przeminęły.
Tak więc Izrael był tam w Egipcie, lecz oni nie byli Egipcjanami. Egipcjanie... Dla Egipcjanina dotknąć się owcy była to hańba. Izraelici zaś byli hodowcami owiec. I jakie to musiało być dla Mojżesza upokarzające, jako dla Egipcjanina, był hodowcą bydła.
Czy zwróciliście uwagę, co faraon powiedział Józefowi i pozostałym? „To jest obrzydliwość - rzekł - twoi ludzie to hodowcy owiec”. A Egipcjanin nawet nie mógł dotknąć hodowcy owiec. On był innym człowiekiem.
46
To jest tak jak dzisiaj z chrześcijaninem, kiedy jest znowuzrodzony. Jest to nie... Jest to obrzydliwością dla niego przebywać tam, gdzie ludzie piją i opowiadają brudne żarty, a kobiety są nagie i każdy... To jest obrzydliwość. I, och, chwała Panu! My jesteśmy tutaj pielgrzymami. Jesteśmy tu obcymi. Ten duch został nawrócony i wypatrujemy miasta, gdzie kobiety nie noszą szortów. Wyglądamy miasta, gdzie nie ma barów piwnych. Wyglądamy miasta, które wypełnia sprawiedliwość. Jesteśmy zatem pielgrzymami.
47
Tak, Bóg zstąpił w potężnej wiązce ognia, jako aureola. Przypadł na krzak i zaczął najpierw objawiać się Mojżeszowi. Mojżesz powiedział...
Wiecie, tak jak mieliśmy tę lekcję pewnego wieczoru, o tym jak Jezus był tu na ziemi... On powiedział: „Otóż, zanim był Mojżesz, jam jest”. Był to Jezus w tym płonącym krzaku, w tym Słupie Ognia. To jest Jezus dzisiaj, ten sam.
On objawił samego siebie w Słupie Ognia. I Mojżesz ma przeżycie. Idzie do Egiptu, głosi Ewangelię, dobrą nowinę, i towarzyszą mu znaki i cuda. Uchwyciliście to? To samo dzisiaj.
Nie tylko to, lecz kiedy ci Hebrajczycy wyszli, to kroczyli w świetle i byli prowadzeni przez ten sam Słup Ognia. A Biblia mówi: „Nie kuś Boga”.
48
Obserwujcie to. Pozwólcie, że to przeczytam.
Gdy się powiada: Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych... (On mówi do twego serca), jak podczas buntu (kiedy buntowali się przeciwko Niemu).
Słuchajcie.
Kto to byli ci, którzy usłyszeli, a zbuntowali się...
Ilu z was wie, że Izraelici buntowali się przeciwko Bogu przez swoją niewiarę? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Oni szemrali. Oni całkowicie... Bóg przechadzał się wprost tam. A kiedy otrzymali... Po pierwsze, oni wpadli w kłopoty.
Nad nimi był Słup Ognia. Ja nie wiem, czy oni wszyscy Go widzieli, czy nie. Tak czy inaczej Mojżesz Go widział, a On był nad nimi i oni Go obserwowali. I kiedy przyszli... Zakładając, że oni Go nie widzieli, ja nie wiem czy tak, czy nie, jednak On szedł przed nimi. Biblia mówi, że On tam był.
49
Jest powiedziane: „Gwiazda szła przed mędrcami”. Nikt jej nie widział, tylko ci mędrcy. Było to dla nich, żeby mogli ją widzieć. Ci mędrcy byli tymi, dla których ta gwiazda została posłana.
Słup Ognia był posłany do Mojżesza, a Mojżesz był posłany do dzieci Izraela. I oni mieli naśladować Mojżesza. Oni widzieli Mojżesza, a Mojżesz widział światło.
Szli tam... Oni byli prowadzeni. A kiedy wyszli, doszli do Morza Czerwonego. I, och, oni nigdy nie zobaczyli tych wszystkich znaków, cudów i rzeczy, jakie się działy, kiedy byli tam w tym starym Egipcie, dopiero kiedy wyszli i udali się w swoją podróż; po prostu nawróceni i wyprowadzeni. Potem pierwsza rzecz, jak wiecie, oni wpadli w kłopoty.
Bóg lubi wprowadzać cię w kłopoty. On lubi zesłać problem i patrzeć, co ty z nim zrobisz. Tak więc On po prostu zatrzymał Morze Czerwone i pierwsze, co uczynił, jak wiecie, to wprowadził ich tam i posłał za nimi faraona. Widzicie jak Bóg lubi to czynić? On lubi wyrażać Swoją moc i Swoją miłość. On jest Bogiem i po prostu lubi okazywać ci, kim On jest. Amen.
A problemem dzisiaj jest to, że ludzie mówią: „Och, te dni przeminęły”. Nie. Jak Bóg może wyrazić siebie samego, kiedy ty jesteś nauczany takich rzeczy? A jednak Bóg lubi manifestować siebie samego.
50
Tutaj przychodzą dzieci Izraela, idąc w świetle. Przed nimi idzie Mojżesz. Tam oni się znajdują. „Chodźcie, to jest ta droga. Bóg woła. Wychodzimy. Zdążamy do obiecanego kraju”.
„Och, alleluja!” Wszyscy byli tutaj, tańcząc i skacząc, mając dobry czas, wiecie. I pierwsza rzecz, jak wiecie, spojrzeli w tył i powiedzieli: „Och, co to za kurz?”
Jeden z nich wspiął się na wzgórze i powiedział: „Och, och! Niestety! Niestety, to jest armia faraona”.
Bóg rzekł: „Czego się boicie? Nie wierzycie w to, co wcześniej tam uczyniłem? O co się martwicie? Dlaczego Mnie gniewacie?”
Kiedy się tam znaleźli, Mojżesz wystąpił i wstawiał się u Boga. A Bóg po prostu otworzył Morze Czerwone i oni przeszli przez nie. I zamknął w środku nieprzyjaciela. To jest sposób, w jaki Bóg to czyni. Nie daj się przestraszyć. Nie gorączkuj się. Nie bądź taki sfrustrowany. Ty buntujesz się przeciwko Bogu.
51
Zatem, co On uczynił? Patrzcie, tak jak to: „No, mieliśmy pewien wielki kłopot; ale chwała Panu, przeszliśmy przez to. Nie będziemy mieć ich już więcej. Jesteśmy w drodze do obiecanego kraju”. A On wyprowadził ich wprost na pustynię, gdzie nie było wody. Widzicie? Możecie to sobie wyobrazić? Bóg ze Swym poświęconym, świętym ludem, prowadził ich wprost do tej pułapki, potem ich z tej pułapki wyciągnął i poprowadził ich tam, gdzie nie było wody, chociaż mógłby prowadzić ich jakąś drogą, gdzie była woda. Przecież mógłby po prostu uczynić rzekę wzdłuż całej tej drogi, gdyby chciał. Mógłby z powodzeniem zburzyć każdą górę, żeby woda wytrysnęła na pięćdziesiąt stóp [około 15 metrów - tł.] w górę, gdyby chciał to zrobić. Oczywiście, że mógłby. Ale gdyby tak uczynił, byłoby to zbyt proste. Och, niech będzie błogosławione imię Pańskie.
52
„Bracie Branham, dlaczego Bóg dopuścił, żeby to się stało? Dlaczego Bóg ..”. Bóg to czyni. Dajcie Mu spokój. Po prostu idźcie dalej. To jest Boża sprawa. „Kroki sprawiedliwych są kierowane przez Pana”. Oczywiście, że tak. Co za różnica?
„Bracie Branham, straciłem wszystkie moje pieniądze”. Mimo wszystko chwała Panu.
„Och, zrobiłem to, a to się stało. Burza zdmuchnęła mi dom”.
Mimo wszystko chwała Panu. „Pan dał, Pan wziął, niech będzie błogosławione imię Pańskie”. Idź tylko ciągle naprzód. Wszystko to jest chwałą Bożą. Bóg wie, co robi.
Czasem przez wody, czasem przez powódź,
Czasem przez głębokie doświadczenia,
Lecz zawsze przez krew.
W taki sposób On nas prowadzi. To prawda. Ojej! Czuję, że mógłbym po prostu zatrzymać się i krzyczeć. W taki sposób On prowadzi Swoje drogie dzieci. Och, czy odczuwacie właśnie... No, nie jestem psychologiem, ale czy odczuwacie tego miłego Ducha, ogarniającego budynek? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] Co by się stało, gdyby nasze oczy zostały właśnie teraz otwarte i zobaczylibyśmy to, co tam stoi pod ścianami oraz wzdłuż i wszerz tych przejść?
53
Och, Elizeusz! Pewnego dnia tamten chłopak był zupełnie ślepy. Powiedział: „Spójrz na Syryjczyków, tam w dole”.
A on odparł: „Ale z nami jest ich więcej”.
Powiedział: „Nie widzę nikogo”.
Rzekł: „Panie, otwórz oczy tego chłopaka”.
Spojrzał dookoła, na tego starego proroka i na to wszystko wokół: góry były w ogniu, konie ogniste i ogniste rydwany. Teraz był przekonany.
On powiedział: „Wyjdziemy i uderzymy ich ślepotą”. Wzrok mieli doskonały jak zwykle, ale w stosunku do niego byli ślepi. I rzekł: „Wy wszyscy szukacie Elizeusza?”
Odpowiedzieli: „Tak, proszę pana”.
„Chodźcie, pokażę wam, gdzie jest”. A to był on, który ich prowadził. Oni o tym nie wiedzieli.
A tak samo jest dzisiaj. Chrystus jest tutaj. Duch Święty jest tutaj, czyniąc te same rzeczy, jakie czynił zawsze, a świat jest względem tego ślepy. Oni nic o tym nie wiedzą. „Och, ja nie wiem o tym. Mój pastor ..”. Ach, biedni, zrujnowani ludzie! Rozumiecie, co mam na myśli? Oni są ślepi wobec tego. A to Bóg prowadzi.
54
Tak więc oni przechodzili przez „pustynię grzechu”. Nie było tam wody. A Bóg dokładnie to wszystko przewidział. Och, a gdy oni znaleźli jakieś bajoro z wodą, mówili: „To jest to”. A nie mogli tego nawet skosztować. Ach, to było okropne. Jejku, to było gorsze niż stuprocentowa siarka. Rozumiecie, po prostu jak zgniłe jajka, wiecie. „Och, to jest straszne”. To była trucizna, A więc nazywało się to „pustynią grzechu”. Rosło tam kilka palm i było tam źródło, gdzie te palmy rosły. Tak więc Mojżesz powiedział: „Nie ..”.
Bóg powiedział: „Dlaczego oni to robią? Dlaczego oni to robią? Dlaczego buntują się przeciwko mnie? Jeśli uczyniłem to wtedy, to czy nie potrafię uczynić czegoś w tej sytuacji?”
55
Jeśli On wyciągnął cię z jednej choroby, to czy nie potrafi wydostać cię z następnej? [Zgromadzeni mówią: „Amen” - wyd.] On wyciągnął cię z jednego kłopotu, więc czy nie wyprowadzi cię z następnego? [„Amen” - wyd.] Chwała Bogu! Skoro wyrwał mnie z grzechu, to może mnie wydostać z grobu. On jest Bogiem. Co za różnica? Tylko idź dalej, patrz na Niego.
„Jeśli zamknąłem z tyłu Morze Czerwone i zatopiłem tych Egipcjan, to czy nie potrafię zrobić czegoś w sprawie tej wody? Z jakiego powodu złościcie Mnie? Och, ta wasza niewiara! Z powodu swojej niewiary prowokujecie Mnie do gniewu”.
56
Otóż, tutaj jest użyte słowo grzech, prowokować, sprawiać... Powodem, dlaczego oni to czynili, było to, że nie wierzyli. Oni nigdy nie poszli, żeby grać w kości i tym podobne sprawy. Nigdy nie kręcili się wokół cudzych żon ani nie poszli kłamać. To nie było to, co czynili. Ale zacznijmy od tego, że to nie jest grzech.
Życie w cudzołóstwie nie jest grzechem. Palenie, żucie, picie, hazard, przeklinanie, i tak dalej, to nie jest grzech. To są atrybuty niewiary. Czynisz to, ponieważ jesteś niewierzącym. Jeżeli jesteś wierzącym, nie czynisz tego. To jest powód, dlaczego Jezus powiedział: „Ten, kto słucha Moich Słów i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma żywot wieczny”. Nie, że mówi, iż wierzy, lecz naprawdę wierzy! To jest to! To zabiera precz wszystkie twoje pierwotne dowody. Widzicie? Tutaj jesteście.
Nie: „Ten, kto słucha Moich Słów i wykrzykuje,” nie: „Ten, kto słucha Moich Słów i mówi językami,” nie: „Ten, kto słucha Moich Słów i ma krew na swoich rękach lub na twarzy,” lub cokolwiek jeszcze. To nie jest to.
„Ten, kto słucha Moich Słów i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma żywot wieczny i nie pójdzie na sąd, lecz przeszedł ze śmierci do życia”.
57
Czym jest grzech? Niewiarą. Jakaś mała rzecz powstanie, a wy, zamiast spojrzeć wprost do Pisma, czy to jest prawdą czy nie, mówicie: „O, jestem... Otóż!” Widzicie, tam właśnie odchodzicie. „Nadal będę prezbiterianinem, tak jak dotychczas. Widzisz, ja ..”. Idź dalej, ślepcze, i buntuj się przeciwko Bogu.
Kiedy Bóg coś czyni, wtedy oczekuje, że ten naród to uchwyci. Lecz zamiast tego jest: „No wiesz, nie wiem co z tym”. Widzicie? On oczekuje, że ludzie to uchwycą. Jeżeli jesteś na tyle zainteresowany, to idź do Pisma. Przejdź przez nie i prześledź je tam i z powrotem, i zobacz, czy tak się stało, czy było to przepowiedziane, że się wydarzy, i tak dalej. Potem to uchwycisz. Amen.
58
Zauważcie.
Dopóki... Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych, jak podczas buntu (widzicie, oni się zbuntowali przeciwko Bogu).
Kto to byli ci, którzy usłyszeli, (usłyszeli Ewangelię, którą głosił Mojżesz), a zbuntowali się? Czy nie ci wszyscy, którzy wyszli z Egiptu pod wodzą Mojżesza?
Ilu z was wie, jak wielu ludzi zostało zbawionych spośród tej oryginalnej grupy? [Ktoś mówi: „Dwóch” - wyd.] Dwóch, tak jest. Ilu z was zna ich imiona? [„Kaleb i Jozue” - wyd.] Tak jest, Kaleb i Jozue. Tylko te dwie osoby spośród dwóch milionów.
Słuchajcie tego:
Do... (teraz 17. wiersz). Do kogo to miał wstręt przez czterdzieści lat?... (z powodu niewiary)... Czy nie do tych, którzy zgrzeszyli?... (Niedowiarstwo)...
Weźcie słownik i sprawdźcie, co oznacza słowo grzech. Weźcie słownik biblijny. Jest to niewiara. Niewiara to grzech. „Kto zaś nie wierzy, już jest osądzony,” Ewangelia Jana 3. Widzicie: „Już jest osądzony”.
... a których ciała legły na pustyni?
A komu to przysiągł, że nie wejdą do odpocznienia Jego...
59
Wasze niedowiarstwo! Och, chyba nie dojdę do mojego tematu. Lecz popatrzcie, tak właśnie ma się sprawa z tym narodem dzisiaj. Znaki i cuda przeszły przez cały ten kraj. Co z nimi uczynili? Ciągle odwracali się do tego plecami. A On powiedział: „Przysięgam, że nie pozwolę, aby weszli do kraju, do którego wyruszyli”.
Co się dzieje dzisiaj z tymi wielkimi kościołami? Ich niewiara rozgniewała Boga. Alleluja! On jest w stanie wzbudzić z tych kamieni dzieci Abrahama. Próbował podać im Ewangelię, lecz oni zatwardzili swoje serca. Utworzyli kulty i małe denominacje. „Wierzymy w to i w nic innego”. I Bóg nie mógł się poruszyć. A gdzie znajdują się dzisiaj? Siedzą na boku.
60
Boża mała, wierna grupa kroczy prosto naprzód, ze znakami i cudami. On ich wprowadza do próby. Każdy syn, który przychodzi do Boga, musi być najpierw wypróbowany i przetestowany - wyszkolone dziecko.
Kiedy wydarzy się jakaś pierwsza lepsza rzecz, to: „Och, tak czy owak chyba w tym nic nie ma”. Jesteś nieślubnym dzieckiem, a nie dzieckiem Bożym.
Dlatego, że dziecko Boże jest nasieniem Abrahama i traktuje te rzeczy, których nie ma, tak jakby były. „Bóg tak powiedział” i po prostu idź naprzód. Amen. Nie ważne, co kto mówi i co się dzieje, oni i tak idą do przodu. „Bóg tak powiedział”.
61
On czekał na dziecko dwadzieścia pięć lat. Nie ważne jak bardzo przeciwnie to wyglądało. Oddzielił się od niewierzących, żeby mógł wierzyć. O ludzie! Czuję się nabożnie. [Puste miejsce na taśmie - wyd.]
Pomyślcie o tym. Musicie się oddzielić od dogmatu tego świata. „O, dni cudów przeminęły. Już nie ma czegoś takiego jak to. To jest fanatyzm”. Oddziel się.
Biblia mówi: „Wynijdźcie spośród nich i bądźcie oddzieleni, mówi Pan, a Ja was przyjmę”. O, jakie to cudowne! „Przyjmę was, kiedy się oddzielicie. Będziecie moimi dziećmi. Ja będę waszym Bogiem. Odłączcie się. Nie wiążcie się z tymi niewierzącymi”. Tak jest.
Młody mężczyzna, żeniący się z jakąś niewierzącą dziewczyną, lub jakaś młoda dziewczyna, wychodząca za mąż za niewierzącego chłopaka. Nie róbcie tego. Nie obchodzi mnie, jak bardzo przystojny on jest albo jak śliczna ona jest i jakie ładne ma oczy. Pewnego z tych dni to przeminie. Lecz, bracie, twoja dusza będzie żyć wiecznie. Uważajcie na to, co robicie. Jeżeli ona nie jest prawdziwie wierząca albo on nie jest prawdziwie wierzący, wtedy nie wiążcie się. Trzymajcie się od tego z daleka. To wam sprawi kłopoty na waszej drodze.
62
Teraz słuchajcie, 17. werset.
Do kogo to miał wstręt przez czterdzieści lat? Czy nie do tych, którzy zgrzeszyli, a których ciała legły na pustyni?
... komu to przysiągł, że nie wejdą do odpocznienia...
Oni wyszli, widzieli cuda, lecz nigdy nie weszli do obiecanego kraju. Tylko wybrana liczba, tych dwóch, którzy weszli do obiecanego kraju.
A co czyni Paweł? Mówi teraz do chrześcijan: „Nie pozwólcie, by ta Ewangelia, która tam była głoszona ze znakami i cudami, a Słup Ognia ich prowadził; kiedy te rzeczy na nowo się powtórzą, nie odpadnijcie przez niewiarę, nie wątpcie, dlatego że ich ciała legły na pustyni”.
63
Wejdźmy w to teraz, szybko. Obserwujcie to uważnie.
... jeśli nie tym, którzy byli nieposłuszni?
Widzimy więc, że nie mogli wejść z powodu niewiary.
On raz nazywa to grzechem, a następnym razem nazywa to niewiarą. Niewiara to grzech. „Nie weszli z powodu niewiary”.
Widzieli tego proroka, Mojżesza. Widzieli, co czynił. Słyszeli, co powiedział. To było prawdą za każdym razem, on się poruszał w tej prawdzie. Słup Ognia pojawił się przed nimi. Obserwowali Go. Widzieli Go.
Paweł próbuje... wskazać tam na to przeżycie, które miał. Widzicie? Próbuje opowiedzieć to przeżycie i przyrównuje je do Starego Testamentu. Powiedział: „Teraz weszliśmy do nowej rzeczy, do nowego okresu czasu, przez Jezusa Chrystusa. W dawnych czasach Pan pojawiał się przed nimi przez proroków, lecz teraz przez Swego Syna, Jezusa”. Widzicie? On w to wchodzi, by porównać to przeżycie i pokazać im, co miało miejsce, te znaki i cuda, i inne sprawy, a co było zapisane.
64
On powiedział: „Nie weszli z powodu swojej niewiary”. Oni nie wierzyli.
„Lecz teraz weszliśmy do pewnego okresu czasu, więc nie zatwardzajcie swoich serc. Nie czyńcie tego, co oni uczynili wtedy, gdy zbuntowali się przeciwko Bogu”. Jak oni to zrobili? Nie przez to, że żyli niemoralnie. Pozwólcie, że wam to pokażę.
Mówicie: „Bracie Branham, uczęszczam do zboru”. To jest w porządku. „Nigdy w życiu nie kłamałem”. W porządku. „Nigdy nie kradłem. Nigdy nie czyniłem tego i tamtego, czy jakichś innych rzeczy”. To bardzo dobrze. To wszystko jest w porządku. Jednak te rzeczy to nie grzech.
Grzechem jest to, kiedy Bóg pokazuje samego siebie, a wy w to nie wierzycie, nie chcecie tego słuchać.
„Och - mówicie - mój zbór tego nie naucza”. Tak długo, jak Biblia tego naucza i Bóg to potwierdza, to jest ta rzecz.
Popatrzcie jeszcze przez chwileczkę. Teraz dotkniemy się czegoś naprawdę, naprawdę głębokiego. Zatem skupcie całą swoją uwagę, dopóki stąd nie wyjdziecie.
65
Słuchajcie teraz bardzo uważnie.
Miejmy się na baczności, gdy tedy obietnica wejścia do odpocznienia Jego... (Jego, jej - to są zaimki osobowe. Co?)... aby się nie okazało, że ktoś z was pozostał w tyle.
Otóż, w tym poprzednim rozdziale Paweł próbował im powiedzieć o tych wszystkich sprawach. Lecz tutaj on chce im powiedzieć, czym te rzeczy są.
Czy mamy jeszcze trochę czasu? Może raczej poczekajmy do wieczora. Robi się późno, a mamy mieć jeszcze modlitwę. Może lepiej uchwycimy to wieczorem, dlatego że to jest pełne witamin, duchowych witamin. Jest jeszcze wiele spraw, a teraz popołudniu się śpieszymy.
Miejmy się na baczności, gdy tedy obietnica...
Tak więc, czy mieli obietnicę wejścia do obiecanego kraju, kiedy byli tam w Egipcie? A kiedy Bóg zstąpił, aby wypełnić tą obietnicę... Dlaczego Bóg powiedział do Abrahama, setki, setki lat wcześniej, że On to uczyni? To było zgodne z Pismem.
66
Józef powiedział: „Nie zabierajcie stąd moich kości, dopóki nie wejdziecie do obiecanego kraju, a pochowajcie mnie tam razem z moimi ojcami”. On wiedział, że nadchodzi zmartwychwstanie, kiedy Jezus powstanie z martwych, ponieważ wiedział, co mówił Job. Rozumiecie?
Widzicie, każdy z tych proroków wiedział dokładnie, co powiedział inny prorok. Wiedzieli też, że mieli tego samego Ducha. Oni to obserwowali. O, bracie! To powinno wyrwać nas z tego świeckiego stanu. Nie patrzyli na to, co mówili ludzie, lecz na to, co mówili prorocy. Każdy jeden z nich to obserwował.
Abraham powiedział: „Pochowajcie mnie dokładnie tutaj, gdzie był pogrzebany Job”. Mówił: „Saro, kupię ten skrawek ziemi. Będziemy pogrzebani dokładnie tutaj”.
Izaak był prorokiem po swoim ojcu. Powiedział: „Słuchajcie. Nie chowajcie mnie gdzieś indziej, nie w Egipcie, lecz weźcie mnie z powrotem do obiecanego kraju. Pochowajcie mnie tam”.
Jakub zmarł w obiecanym kraju, lecz powiedział do swego syna, który był prorokiem: „Wiesz, pewnej nocy anioł uderzył mój bok. Od tego czasu kuleję. Chodź, połóż swoją rękę ..”. O, łaski! „Mój synu, proroku, jestem stary i ślepy. Lecz włóż swoją świętą rękę, skoro jesteś prorokiem, połóż ją na to miejsce, gdzie anioł dotknął mnie Swoją ręką, i przysięgnij na Boga niebios, że nie pochowasz mnie tutaj”.
67
Niech będzie błogosławiony... Tutaj to jest! Czy dostrzegacie to duchowe objawienie Słowa? Dlaczego prawie połowa z nich, niemal dziewięćdziesiąt procent, nie wiedziała, o czym on mówił? Lecz on wiedział, o czym mówi. „Połóż swoje ręce proroka na to miejsce, gdzie ten anioł położył swoje ręce. Kiedyś byłem wielkim, potężnym mężem, wielkim tchórzem. Lecz On mnie dotknął i od tej pory jestem kulejącym mężem. Jednak od kiedy kuleję, jestem księciem. Wtedy zmieniłem swój sposób chodzenia, stałem się księciem”. Tak. „Włóż swoją rękę tutaj. Przysięgnij na Boga niebios, że nie pochowasz mnie tutaj”. Dlaczego? Nikt nie wiedział, o czym on mówi. Ale Józef tak. On powiedział: „Zabierz mnie tam i pochowaj mnie w tym obiecanym kraju”. O, tam to było. Oczywiście.
Kiedy po latach Józef umierał, rzekł: „Nie chowajcie mnie tutaj. Lecz pamiętajcie o moich kościach, bo pewnego dnia stąd odejdziecie, a kiedy wyruszycie, weźcie ze sobą moje kości”.
68
Tutaj to jest. Niech świat sobie mówi, co chce, i niech robi, co chce. Błogosławione niech będzie imię Pańskie! Zachowaj mnie w Chrystusie, chociaż jestem nazywany fanatykiem czy świętoszkiem. Pewnego dnia On przychodzi, a ci którzy są w Chrystusie, Bóg przyprowadzi ich razem z Nim, kiedy On przyjdzie. To wszystko jest duchowa, objawiona prawda, leżąca wprost tutaj, i potrzebny jest duchowy zmysł, by to uchwycić. Odpocznijcie na tym dzisiaj. Myślcie o tym. Choćbyście nie zjedli obiadu, myślcie o tym.
A wieczorem wejdziemy do Jego odpocznienia i zobaczymy, jaka jest obietnica na dziś. Czym jest ta rzecz dzisiaj? Gdyby nie to, że Bóg ma to tutaj w Biblii, i potwierdził, że to znajduje się wprost tutaj, wtedy byłbym fałszywym prorokiem. Dokładnie tak. Lecz to tutaj jest. Czym jest to odpocznienie?
On powiedział:
Gdy tedy obietnica wejścia do odpocznienia Jego jest jeszcze ważna...
A to musi być ta sama obietnica. To musi być to samo odpocznienie. To musi być ten sam Bóg. Muszą to być te same znaki. To musi być ta sama rzecz. A więc odpocznijmy. Zatem czym to jest? Niechby Pan darował nam to tego wieczoru.
Kiedy pochylamy nasze głowy...
69
Przenajświętszy Panie, tylko wieczność objawi te wielkie sprawy, którymi się teraz dzielimy. Mało...
Jest wielu, którzy są przeznaczeni na potępienie. Tak jak powiedziałeś w Księdze Judy: „Dawni mężowie, przeznaczeni na potępienie, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę”. A wielu dzisiaj, którzy głoszą Ewangelię, łaskę Bożą, robią z tego sposób na zarabianie pieniędzy. Mają wspaniałe, wielkie zbory i szkoły niedzielne, a biorą łaskę Bożą i obracają ją w rozpustę. A świat jest ślepy, chodzi jak ślepe świnie. Nie rozumieją tego.
O Boże, otwórz dla nas zrozumienie. Niechby nasze zrozumienie nie było jak u dzieci tego świata. Dlatego, że powiedziałeś w Swoim Słowie: „Synowie tego świata są bardziej przebiegli niż synowie światła”. Tak było na początku, że dzieci Kaina stały się wielkimi mistrzami wiedzy. Stały się wielkimi nauczycielami. Obrabiali surowce. Szli dalej rozwijając się, bardzo religijni, jednak zostali potępieni i utonęli w czasie sądu. Ich ciała pływały w wodzie, a ich dusze poszły do piekła.
A Jezus, kiedy umarł, poszedł i przemawiał do nich. Pismo mówi: „I poszedł do piekła i głosił duszom, które były w więzieniu, które nie pokutowały w czasie Bożej cierpliwości, w dniach Noego”. I Bóg, kiedy był na ziemi, powiedział: „Jak było w dniach Noego, tak będzie w czasie przyjścia Syna człowieczego”.
70
Ale zauważmy: ci z linii Seta, pokorni ludzie, prawdziwi mężowie Boży, nie wiedzący za wiele o sprawach tego świata, nie troszczący się o żadne rzeczy tego świata, lecz oni odsuwali na bok każdy ciężar i wierzyli Bogu, i byli prorokami oraz wielkimi mężami w tym królestwie. Podczas gdy ci drudzy, ten inny, religijny świat, oni wyśmiewali się, nabijali się z nich. Lecz nadeszła godzina, kiedy przyszedł potop i sąd.
Tak samo było podczas przyjścia Jezusa Chrystusa. Jakże oni Go wyśmiewali i drwili z Niego, podczas gdy sami mieli swe własne religie i wielkie kościoły. Ale drwili z tej Porannej Gwiazdy i wyśmiewali się z Niego. Dostali się jednak pod sąd. Kiedy uciekli i przybyli do Jerozolimy, to jedli z głodu swoje własne dzieci. Ich krew płynęła ulicami, kiedy spalono to miasto i świątynię. A ich dusze poszły do piekła.
Panie, znajdujemy się tutaj znowu, w tym trzecim. To jest czas życia. Trzy to liczba światła. I tutaj jesteśmy, gotowi na zachwycenie.
Kościół posuwa się naprzód, ten wielki, naukowy świat. Kościoły dzisiaj są pełne wierzących - sceptyków. Tak, dziesiątek tysięcy ze swoimi imionami w książce, milionów wyśmiewających się z Ewangelii i mówiących: „Oni są niewykształceni, oni nic nie rozumieją”.
Może tak jest, lecz, Panie, to czego nie da nam edukacja, Ty dajesz nam z łaski przez to, że posyłasz nam Swego anioła światłości, przez manifestację Jego mocy, potwierdzając Słowo dla tych, którzy są biedni i nieudolni jak my. I miłujemy Cię za to, dlatego że jest to łaska Boża, która to sprawiła, a my wiemy, że byliśmy zrodzeni. A my nie jesteśmy godni miłości, wcale. Bardzo niegodni miłości. Ale Ty, z łaski, wyciągnąłeś Swą miłościwą dłoń i otworzyłeś nasze oczy, tak jak Jezus modlił się za nami. Tak samo jak Elizeusz uczynił to dla Gehaziego, kiedy ten popatrzył się, by zobaczyć to, co znajdowało się wokół. A dzisiaj nasze oczy są otwarte i widzimy dzieła Boże, i wiemy, że poruszamy się w czasie końca, kiedy dni pogan są prawie zakończone, a On weźmie Sobie lud dla Swego imienia. Pozwól nam być zaliczonymi do niego, Panie, błagamy pokornie. Modlimy się, abyś to sprawił.
71
Błogosław nas. Błogosław tę małą grupę zgromadzonych tego poranku. Oni pochodzą z różnych grup religijnych i wyznań wiary, ale nie patrz na to dzisiaj, Boże. I niechby ich wzrok był skierowany wprost na Golgotę. Niech powiedzą: „Boże, kształtuj mnie i przemieniaj. Jestem jak ..”. Prorok powiedział, że poszedł do domu garncarza, żeby mógł być rozbity i przekształcony. Kształtuj nas i uczyń nas na wzór, jaki Bóg chciałby nas mieć. Nawet jeśli mielibyśmy być wycieraczką w domu Pańskim. Wolałbym raczej być wycieraczką, niż przebywać w namiotach z grzesznikami. Spraw to, Panie. Po prostu błogosław nas teraz i niechbyśmy byli pokorni. Pozwól naszym sercom, aby były otwarte, naszym myślom, by były czyste wobec Bożych spraw, ponieważ prosimy o to w imieniu Chrystusa.
72
Kiedy mamy pochylone głowy, zastanawiam się, czy ktoś nie chciałby być wspomniany w modlitwie za zbawienie swojej duszy. Czy zechciałbyś podnieść swoją rękę, po prostu jako grzesznik? Niech cię Bóg błogosławi, młody człowieku. Ktoś jeszcze? Niech cię Bóg błogosławi, pana tam z tyłu. Niech panią Bóg błogosławi. Czy ktoś jeszcze chce być wspomniany właśnie teraz w modlitwie za swoją duszę? Niech cię Bóg błogosławi, tego pana z podniesioną ręką. I ciebie niech Bóg błogosławi, i ciebie tam. Cudownie. Czy byłby tam ktoś jeszcze, zanim zakończymy? Odczuwam, że tak. Niech Bóg błogosławi pana tam z tyłu.
Teraz patrzcie. Chcę was o coś prosić. Nie chcę wcale, żebyście myśleli, że to się dzieje z powodu tej małej kaplicy. Nie chcę, żebyście myśleli, że to się dzieje dlatego, że to są ci ludzie. Boże miłosierny, nie myślcie, że to jest dlatego, że anioł Pański ma ze mną zdjęcie i sprawia to coś w tym rodzaju. O Boże! Gdybym w ten sposób to odczuwał, wtedy to ja, bracie, potrzebowałbym być przy ołtarzu, a nie żeby prosić o to ciebie. Lecz mówił to tylko, mówił to tylko na podstawie Pisma: zobaczycie, że to jest prawda. Gdybym powiedział to i na tym by to stanęło, i działoby się tak jak w przypadku jakichś innych kaznodziei, lub czegoś czy kogoś innego, otóż, wtedy to by było coś innego. Ale wy widzicie tą rzecz: Bóg powraca wprost tutaj i udowadnia, że to jest prawda. Rozumiecie? To jest to, co czyni to tym rzeczywistym; Bóg to potwierdza. A więc nie tylko to, lecz Jego Słowo mówi, że On to będzie czynił. Oto On to czyni.
73
Jeśli nie jesteś w porządku, jeśli twoje serce nie jest w zgodzie z Bogiem, czy zechciałbyś podnieść swoją rękę? Powiedz: „Módl się za mnie”. W porządku, w porządku, tam jesteście. Około osiem czy dziesięć osób podniosło do góry ręce, pragnąc miłosierdzia dla swych dusz. Podczas gdy macie schylone głowy, módlcie się. Pamiętaj, to ty jesteś tym, który pokutuje. Ja tylko proszę za tobą, aby Bóg był miłościw. Lecz to jest tym ołtarzem, Bóg przyprowadził cię do pewnego miejsca w twoich myślach; to jest ten ołtarz. Wierzymy w przychodzenie do ołtarza, oczywiście, ale... To jest w porządku. Jednak twój prawdziwy ołtarz znajduje się tam, gdzie Bóg spotkał się z tobą. A On spotkał się z tobą wprost tam, gdzie siedzisz. To jest twój ołtarz.
A więc powiedz: „Boże, bądź miłościw mi, grzesznikowi. A od tego dnia, jeśli mi pomożesz, będę żył dla Ciebie. Będę Ci służyć. Nie troszczę się o to, co mówią inni, ja robię krok do przodu tego poranku. Modlę się tutaj, a Ty zabierz ode mnie tego starego, butnego ducha. Zabierz ode mnie ten temperament. Wiem, że nie mogę postępować w ten sposób i być w porządku z Bogiem. Mam w swoim sercu nienawiść. Jestem zazdrosny. Jestem złośliwy. Jestem taki i taki. Zabierz to, Boże. Nie chcę być takim. Uczyń mnie miłym, pokornym i cichym. Uczyń mnie łagodnym. Uczyń mnie taką osobą, abym mógł pozyskiwać dla Ciebie innych. Pozwól mi coś dla Ciebie uczynić, abym mógł okazać w moim życiu wdzięczność”. Taką modlitwą się módlcie teraz, kiedy modlimy się razem.
74
Niebieski Ojcze, oni są Twoi. To są owoce tego porannego poselstwa. Oni podnieśli swoje ręce. Coś sprawiło, że to uczynili. Oni pokonali prawo grawitacji, kiedy podnieśli swe ręce. W nich był jakiś duch, który podjął decyzję. Podnieśli ręce na znak, że zaakceptowali Stworzyciela, który je uczynił.
Niebieski Ojcze, modlę się, abyś ich błogosławił i abyś dał im wieczne życie, właśnie teraz. Nie ma niczego, co mógłbym zrobić, prócz tego, że wołam ich do ołtarza, wzywając ich na to szczególne miejsce, to wszystko. Ty musisz to uczynić, Panie. My nie potrafimy robić nic więcej, niż głosić Słowo. Powiedziałeś: „Wiara przychodzi przez słuchanie, słuchanie Słowa, Słowa Bożego”. A więc głosiliśmy Słowo, a oni podnieśli ręce, że temu wierzą. Zatem daj im wieczne życie, przecież obiecałeś, że to uczynisz. Jeśli oni szczerze podnieśli swoje ręce, to wyjdą dziś rano z tego budynku jako mili, łagodni i pokorni chrześcijanie, dlatego że Ty to obiecałeś. A Twoje Słowo nie może zawieść. Proszę o to w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
Teraz wyglądam, czekam i tęsknię
Za tym jasnym miastem, które Jan widział,
Jak zstępuje z góry.
W tym jasnym mieście (uwielbiajmy teraz),
Perłowobiałym mieście, czekam i tęsknię
Za tym jasnym miastem, które Jan widział,
Jak zstępuje z góry.
75
Czy Go nie miłujecie? Na tym usługa jest zakończona. Teraz mamy czas uwielbiania. Nie przychodzimy do zboru tylko po to, by słuchać poselstwa. Przychodzimy tu, aby Go uwielbiać. Zapomnij tylko o tym, kto jest obok ciebie. Po prostu uwielbiaj Go. Och, jak cudownie! Jak wspaniale! Po prostu powiedz Mu w swoim... Nie musisz zwracać się do Niego na głos. Po prostu powiedz Mu w swoim sercu: „Miłuję Cię, Panie. Przebacz mi mój grzech”. Och!
... perłowobiałym mieście mam pałac, harfę i koronę.
Teraz wyglądam, czekam i tęsknię
Za tym jasnym miastem, które Jan widział,
Jak zstępuje z góry.
76
Ojcze nasz, Boże, przyjmij nas. Wyczekujemy, kiedy słuchamy Słowa, tęsknimy. „Nasze serca łakną Ciebie, tak samo jak jeleń pragnie strumieni wód. Nasze dusze łakną Ciebie Boże”. Tęsknimy i wyczekujemy, wyczekujemy tej godziny i tego, kiedy przyjdzie Jezus. Wyczekujemy czasu, kiedy będziemy porwani na obłoki. Nie staniemy przed Sędzią podczas sądu, ponieważ to jest za nami. Jesteśmy martwi dla rzeczy tego świata. Weszliśmy do Chrystusa i On wziął na siebie nasz sąd. Teraz to On jest naszym Adwokatem, zajmującym miejsce sędziego. Nasz błogosławiony Adwokat, który zgodnie z naszym wyznaniem, wstawia się w naszej sprawie, aż się dowiadujemy, że jesteśmy niegodni. Tak jak powiedziała dziś rano pewna droga, starsza siostra w swoim świadectwie, dokładając swój grosz do tego: „Dopiero gdy tu przyjechałam, poznałam, że to nie jest moja świętość, to jest Boża świętość”.
Naprawdę, Panie, nauczamy ludzi, że w człowieku nie ma nic dobrego, ani jednej rzeczy. „Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz?” Lecz jest to łaska Boża, która się nam zjawiła. I ufamy tylko Jego zasługom, nie swoim własnym. I uwielbiamy Cię, najświętszy Boże, za Twoją dobroć, że zaliczyłeś nas do Twego wspaniałego królestwa, do Twego wielkiego planu. I przez wiarę przyjęliśmy Ciebie do naszych serc. I z łaski wierzymy, że dałeś nam to ku chwale Bożej, na świadectwo Boże.
77
Tak więc, Panie, uzdrów chorych dzisiejszego poranku, skoro podeszli, aby się za nimi modlić. Daj im taką radość, żeby gorąco pragnęli być w porządku. Poucz ich o tym, że ta niewielka dolegliwość, która była złożona na nich, jest to tylko mały czas próby. Bóg wie o tym wszystko. On to uczynił w tym celu, żeby zobaczył, co my z tym zrobimy. Jakże Bóg... Niechby wyróżniali się tam i wyznawali to zakończone dzieło. Niechby nie buntowali się przeciwko Tobie przez to, że będą biegać tu i tam, tam i z powrotem: „No, ja nie rozumiem tego, tamtego”.
Panie, niechby mieli jasne stanowisko i mówili: „Panie, Ty byłeś tym jedynym, który mnie zbawił. Ty byłeś tym jedynym, który uczynił dla mnie te rzeczy. Wierzę Ci, ufam Ci dzisiaj”. Modlę się, abyś sprawił to dla tych ludzi, w imieniu Chrystusa. Amen.
Wróć do czytelni Następne kazanie