• PL
  • EN
  • CZ
List do Hebrajczyków rozdział 6 cz. 3

Tytuł: List do Hebrajczyków rozdział 6 cz. 3

Data: 1957-09-15

Miejsce: Jeffersonville, Indiana, USA

Długość: 100 min

Pobierz

PDF

Pobierz

PDF

Pomniejsz/ powiększ tekst:
A-
A+
  • Wybierz szybkość auto przewijania:
  • Powoli
  • Średnio
  • Szybko
  • Zatrzymaj

List do Hebrajczyków rozdział 6 cz. 3

1
Dzień dobry, przyjaciele. To przywilej być tutaj i wypełnić to wspaniałe wprowadzenie naszego pastora. Do tego trzeba prawdziwego życia, prawda? Zatem wysławiamy Pana za całą Jego wielką moc uzdrawiania i za Jego miłosierdzie, które nam okazywał przez te lata.
2
Mam teraz kilka ogłoszeń. Po pierwsze, chcemy z bratem Woodsem i bratem Robersonem podziękować wam wszystkim, że modliliście się o naszą bezpieczną podróż. Mieliśmy wspaniały czas; nie było nas przez cztery i pół dnia, jak sądzę. Wróciliśmy szczęśliwie. Pan nas naprawdę błogosławił.
3
Teraz chcemy ogłosić, że brat Graham Snelling… że jego przebudzenie jest kontynuowane na końcu ulicy Brigham, tutaj w mieście. A w nadchodzącą środę wieczorem… Chcę jutro wyjechać po zgromadzeniu pogrzebowym, o którym powiem za chwilę. Chcemy, żebyście wiedzieli o środowym wieczorze. Chcemy iść tam wszyscy, aby odwiedzić brata Grahama, zanim zakończy tam swoją usługę. I spróbujemy zgromadzić cały zbór razem, jeśli nam się uda, i pójdziemy tam na spotkanie jako delegacja, żeby być z bratem Grahamem na jednej z jego usług.
4
Dziś po południu w zakładzie pogrzebowym w Charlestown znajduje się pani Colvin, która pewnego razu, wiele lat temu, przyszła tu do kaplicy. Odeszła wczoraj w wieku siedemdziesięciu czterech lat, aby być z Panem Jezusem. Jej pogrzeb jest w poniedziałek, a głosić będzie wielebny McKinny, od wielu lat pastor kościoła metodystycznego w Port Fulton. On był ich osobistym przyjacielem. A ja będę go wspomagał. W poniedziałek, wydaje mi się, że o 13.30, w kaplicy w Charlestown, w Indianie. I wszyscy wy, przyjaciele rodziny Colvinów — uważam, że cenilibyśmy sobie choćby taką małą zachętę z waszej strony czy uścisk ręki. Przecież wszyscy wiemy, co to jest, my, którzy kiedyś sami przez to przechodziliśmy, przez te doliny, i wiemy, co to znaczy stracić przyjaciela. A więc my... Ona teraz leży w kaplicy, w Charlestown, w Indianie. Jeśli pójdziecie tam tego popołudnia, rodzina Colvinów to doceni, jestem pewny. Wielu z nich przychodzi tu ciągle do zboru. Ja zaślubiłem, pochowałem, ochrzciłem prawie całą ich rodzinę. A pan Grayson, który był tutaj naszym sąsiadem, ma tam przedsiębiorstwo pogrzebowe.
5
A teraz wieczorem, jeśli Bóg pozwoli, będziemy próbowali rozpocząć tam, gdzie skończyliśmy dziś rano, w tym wielkim studium, które teraz przerabiamy. To już chyba wszystkie ogłoszenia, na ile mi wiadomo. A w nadchodzącą środę wieczorem ogłosimy wieczór z bratem Grahamem.
6
Witamy w naszych progach wszystkich nieznajomych. Radujemy się, że mamy was tutaj tego poranku, i modlimy się, by Bóg nadzwyczaj hojnie pobłogosławił was dzisiaj w tym zgromadzeniu.
7
Brat Cox właśnie mi powiedział, że nagłośnienie nie działało wtedy zbyt dobrze. Być może jest to uzależnione od pogody; tam w głośnikach jest dużo wilgoci. A przede wszystkim, one nie są zbyt dobre, więc to może być ta przyczyna.
8
O, widzę, że siedzi tutaj siostra, którą znam: siostra Arganbright. Nie jest ładnie ani grzecznie pytać o to, ale czy masz jakieś wieści odkąd brat Arganbright wyjechał? Bardzo chciałbym coś o nim usłyszeć, tak tylko krótko. On jest w Szwajcarii i w Niemczech, gdzieś tam na zgromadzeniach z bratem Tommy Hicksem i Paulem Cainem. Jeśli coś słyszałaś, siostro Ruth, to powiedz mi teraz, tak tylko na szybko.
9
Otóż, ta mała kaplica nie ma członków, my mamy społeczność. Nie mamy wyznania wiary, tylko Chrystusa. Żadnego prawa, tylko miłość. Żadnej książki, tylko Biblię. To jest jedyna książka, o której wiemy, oraz jedyna rzecz, jaką znamy, jaką mamy. Dlatego, że krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas od wszelkich grzechów, to mamy społeczność jedni z drugimi, wszyscy.
10
Zauważyłem dziś rano... Niektórzy z was może słyszeli, jak pewien brat się modlił. To był katolik, a raczej były katolik. Mamy tutaj najróżniejszych ludzi. Miałem właśnie przywilej chwilę temu uścisnąć sobie rękę z bratem menonitą, który tu siedzi. Spomiędzy menonitów, metodystów, baptystów, katolików, czy jakichkolwiek grup — ktokolwiek zechce, niech przychodzi. Mamy razem społeczność wokół błogosławionego Słowa Bożego, jest tu obecny świadek Jehowy i wszelkiego pokroju ludzie z różnych denominacji.
11
Zawsze miłowałem Zachód, ciągle miłuję. Kocham konie i bydło. Po prostu wyrosłem na farmie i miłuję to. Miewaliśmy naganianie bydła; ja z nimi jeździłem. Mieliśmy ogrodzenie. Nie wiem, czy wy, ludzie ze Wschodu, wiecie, co to jest za ogrodzenie. Kiedy zagonicie bydło do lasu, mają tam ogrodzenie, żeby się nie oddalało — jak to nazywają, żeby wracało na ranczo. Ono by mogło wyjeść trawę, która była przeznaczona na pokarm na zimę. Następnie w górach też mają ogrodzenie, aby oddzielać samice od samców, i tak dalej. Ale główne ogrodzenie jest tam, gdzie stoi ranczer, kiedy bydło przechodzi.
12
A więc siedziałem tam wiele razy w swoim siodle i obserwowałem, jak to bydło tam przechodziło. Wchodziło z najróżniejszymi rodzajami piętna. Niektóre nazywały się „Diamond,” inne „Bar X,” a niektóre... Nasze nazywały się „Tripod,” coś jak odznaka harcerska. Następny jegomość, tam poniżej, to był „Turkey Truck” na koniu. I oni mieli najróżniejsze rodzaje piętna, żeby rozpoznać swoje bydło, kiedy je wyprowadzali.
Ranczer nie był zbytnio zainteresowany, jakie one mają piętno, lecz chodzi o to, że interesował się kolczykami, które miały w uszach. Wszystkie, którekolwiek tam weszły, niezależnie od tego, jakie miały piętno, musiały być czystej rasy Herefordami. Musiały być zarejestrowane jako pełnokrwiste, w przeciwnym razie nie mogły przejść.
13
Myślę, że w tym dniu, w którym Pan przychodzi, On nie będzie zwracał uwagi na to, jakiej jesteśmy „marki,” lecz czy jesteśmy znowuzrodzonymi chrześcijanami. To prawda. To jest czysta rasa Chrystusa. Test krwi udowadnia nam, że wszyscy jesteśmy chrześcijanami. A jeśli będziemy takimi tam, to równie dobrze możemy być takimi i tutaj, nie sądzicie? W ten właśnie sposób doceniamy wszystkie społeczności z różnych kościołów.
14
A teraz studiujemy ten błogosławiony List do Hebrajczyków. Pewien brat tak bardzo się tym radował, że wziął taśmy i robi z nich broszurę.
Zamierzamy przejść zaraz do 11. rozdziału. Wygląda na to, że spędzimy przy tym zimę, przy tym 11. rozdziale. Dlatego, że każdy z tamtych charakterów... Chcielibyśmy cofnąć się do początku poprzez tę Księgę i powiązać całe Pismo razem. To było moim zamiarem. Robię to fragmentami, tak jak te poprzednie rozdziały, aby połączyć całą Księgę razem. Widzicie, Pismo musi potwierdzać Pismo.
Dlatego też, gdyby tam była jakakolwiek sprzeczność, wtedy by można pomyśleć, że jedno miejsce Pisma zaprzecza drugiemu, że tam jest błąd. Lecz nie ma żadnego fragmentu Pisma, który byłby sprzeczny z jakimś innym fragmentem. Sprzeczność może pojawić się tam, gdzie dane miejsce Pisma nie zgadza się z twoim wyobrażeniem o nim, jednak ono sobie nie zaprzecza. Usługuję już przez dwadzieścia sześć lat, a nigdy, ani razu, nie znalazłem w Biblii jednej rzeczy, która byłaby sprzeczna z czymkolwiek innym, co jest tam zapisane. Po prostu wiem, że tam czegoś takiego nie ma.
15
A dzisiaj studiujemy jeden z najbardziej błogosławionych rozdziałów Listu do Hebrajczyków, to jest rozdział 7. Jeśli jest tu ktoś, kto nie ma Biblii, a chciałby śledzić ten tekst, to chętnie podamy ci Biblię. Podnieś tylko rękę. Poproszę kogoś ze starszych, żeby tu przyszedł i wziął parę egzemplarzy. Ktoś tam z tyłu podnosi ręce. Dziękuję ci, bracie. Jeśli chciałbyś Biblię, podnieś tylko rękę, a ktoś ci ją przyniesie.
16
Zatem, jedyny sposób, jak kościół może być zbudowany, jedyny sposób, jak człowiek może mieć wiarę, to nie przez jego denominację, nie przez przyłączenie się. Jego wiara odpoczywa nie na teologii jakichś ludzkich idei, bo to jest, ogólnie mówiąc, tak czy owak człowiek. Lecz jedyny sposób, jak wiara może znaleźć swoje prawdziwe miejsce odpocznienia, jest na niewzruszalnym i niezmiennym Słowie Bożym. „Wiara przychodzi przez słuchanie, słuchanie Słowa”. Tak to jest. A jeśli wiara jest usłyszana i zaakceptowana, to jest to na zawsze załatwione. Nic nigdy więcej nie może jej poruszyć, niezależnie od tego, co przychodzi lub co się dzieje. Nic nigdy nie może zmienić tej wiary. Pomyśl o tym. Jesteś zakotwiczony i nic nie może tego zmienić, na teraz i na wieczność. Jesteś zakotwiczony na zawsze, „albowiem Bóg jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni czy powołani”.
17
Wiara ma takie szczególne miejsce w życiu chrześcijanina, w życiu wierzącego, że może stanąć nad błotnistym grobem, czy nad trumną, gdzie najdroższe dziecko lub ukochany zakończył życie i przeszedł na tamten świat. I z poważnym spojrzeniem orlego oka może popatrzeć na Tego, który powiedział: „Ja jestem zmartwychwstanie i życie”. Zapomina o tym, co było, i dąży do wyższego powołania.
Jestem tak szczęśliwy, że Bóg zatroszczył się o to, dając wszystkim ten bezpłatny dar. To jest to, czym kościoły powinny być. Kościoły to nie znaczy denominacje czy organizacje; to znaczy: „Grupy ludzi, wierzących, którzy są zgromadzeni razem, mając społeczność w Słowie”.
18
I w tym cudownym nauczaniu świętego Pawła na początku, w pierwszych rozdziałach, on w szczególny sposób zajmował się najwyższym Bóstwem Pana Jezusa i tym, kim On był. Chrystus był Bogiem; był uczyniony tak, że ludzie mogli Go odczuwać i dotykać Go, i mieć z Nim społeczność. Chrystus, Pan Jezus, był ciałem, które wypełniał Bóg. „Bóg stał się ciałem i przebywał między nami”. 1 List do Tymoteusza 3,16: „Bezsprzecznie wielka jest tajemnica pobożności: Bóg objawił się w ciele”.
Wielki Jehowa zstąpił i stał się namacalny dzięki temu, że żył w ciele Swego własnego Syna, ogłaszając pojednanie świata ze Sobą. Chrystus nie był niczym innym niż Bogiem, a Bóg nie był niczym innym niż Chrystusem. Tych dwóch razem tworzyło Bóstwo cieleśnie, uczynione nieco mniejszym od aniołów po to, by On mógł cierpieć. Aniołowie nie mogą cierpieć. Jezus był świątynią, w której przebywał Bóg.
W 7. rozdziale Dziejów Apostolskich Biblia mówi, że nie masz upodobania w świątyniach, całopaleniach i ofiarach krwawych, aleś ciało sobie przysposobił. „Ale Najwyższy nie mieszka w budowlach rękami uczynionych, aleś ciało sobie przysposobił,” aby było świątynią czy miejscem przebywania i społeczności z człowiekiem.
19
Jeśli Bóg pozwoli, to jak tylko zakończymy z tym rozdziałem tutaj, a raczej z tą Księgą Biblii, to chcemy wrócić i rozpocząć z Księgą Rut, i pokazać tam, jak Bóg stał się dla nas krewnym, aby pojednać ze Sobą zgubionych, poprzez społeczność i stanie się jednym z nas. Odkupiciel musi być krewnym, a jedyny sposób, jak Bóg mógł stać się naszym krewnym, to stać się jednym z nas. A więc On nie mógł stać się aniołem i jednocześnie być krewnym człowieka.
20
Wczoraj wieczorem, kiedy rozmawiałem z moim współpracownikiem, który miał złamane serce z powodu śmierci swojej matki, on powiedział: „Och, bracie Bill, myślę, że ona dziś wieczorem jest już aniołem”.
Odparłem: „Nie, Earl. Ona nigdy nie będzie aniołem. Ona jest dziś wieczorem kobietą, tak jak ją Bóg stworzył, i zawsze nią będzie, a nie jakimś aniołem”. Bóg stworzył aniołów. On nigdy nie stworzył ludzi, aby stali się aniołami. On stworzył aniołów oraz ludzi. A więc ludzie nigdy nie będą aniołami, a aniołowie nigdy nie będą ludźmi. Bóg uczynił ich innymi.
21
Zatem, w Chrystusie stał się ciałem, aby wykupić nas z tej wielkiej otchłani, do której człowiek upadł, a ta nieśmiertelność zstąpiła z powodu grzechu. Bóg zstąpił i przyjął postać człowieka, i stał się naszym krewnym, żeby mógł ponieść nasze grzechy i naszą śmierć.
22
A w jednym obrazie, jaki był nam dany na ostatnich lekcjach... To tylko taki mały grunt, aby nowoprzybyli mogli to rozumieć. Bóg na Swej drodze na Golgotę. To żądło śmierci było nad Nim i bzyczało wokół Niego, a ostatecznie użądliło Go tak, aż umarł. On zmarł i słońce przestało świecić. Umarł, a księżyc i gwiazdy przestały wydawać swoje światło.
Och, jak On to miał zrobić, aby zakotwiczyć w sobie żądło śmierci? Gdyby On był nieśmiertelną osobą, gdyby był teofanią albo duchem, śmierć nie miałaby nad Nim władzy. On musiał stać się ciałem, aby mógł przyjąć żądło śmierci. A kiedy pszczoła albo jakiś insekt, który żądli, raz głęboko ukłuje, to więcej nie może żądlić. On zostawia swoje żądło w tym ciele. I to jest to, czym Chrystus... a raczej czym Bóg się stał. Chrystus po to zamieszkał w ciele, żeby mógł zakotwiczyć żądło śmierci w Swoje własne ciało. A kiedy śmierć oderwała się od Niego na krzyżu, wtedy straciła swe żądło i nie mogła już nigdy więcej użądlić wierzącego. Ona może brzęczeć, może bzyczeć i straszyć, ale nie może żądlić. Ona nie ma żądła.
Ten wielki święty Paweł, kiedy maszerował na śmierć, zawołał: „O, śmierci, gdzież jest żądło twoje? A ty, grobie, gdzież jest twoje zwycięstwo? Lecz dzięki niech będą Bogu, który dał nam zwycięstwo przez Jezusa Chrystusa, tak że śmierć i grób straciły swą moc”.
23
Otóż, w poprzednią niedzielę przerabialiśmy: „Pominąwszy początki nauki o Chrystusie,” z 6. rozdziału. Czytaliśmy to: „Wróćmy się ku doskonałości”. Odkryliśmy, że dzisiaj ludzie w wielu kościołach, a również my, w kaplicy Branhama, i wielu innych, za bardzo polegamy na studiowaniu początków Chrystusa: On był Synem Abrahama, On był Synem tego i tamtego, i tak do początku, ten rodowód. Jednak Biblia mówi: „Odłóżmy te sprawy i zdążajmy do doskonałości”.
Najpierw musisz poznać naukę, musisz poznać wszystkie te sprawy, a następnie odłożyć je na bok, tak jak On powiedział, o zmartwychwstaniu, o wkładaniu rąk, o chrzcie i wszystkie te martwe nauki dotyczące Boga. W nich już nie ma życia. Jednak kościół dzisiaj po prostu wchodzi do tych rzeczy. „Ależ my wierzymy w Bóstwo Chrystusa”. Tak, oczywiście. „Wierzymy w wodny chrzest”. Tak. Oczywiście. „We wkładanie rąk”.
Paweł powiedział: „Uczynimy to wszystko, jeśli Bóg pozwoli. Ale mimo wszystko, odłóżmy to na bok i zwróćmy się ku doskonałości”.
24
Tak więc kościół nie może być doskonały przez organizacje. To oddala go od Boga przez cały czas, albo odsuwa jednego od drugiego. Wyznaczamy bariery, separujemy się, okazując, że nie mamy wiary. Lecz wtedy, kiedy porzucimy tamte początki nauki, kiedy pójdziemy dalej ku doskonałości, wtedy tamte małe rzeczy staną się mało ważne.
Wchodzimy do pewnego związku i odkrywamy, że jedyny sposób, jak możemy być udoskonaleni, to być w Chrystusie. Następnie odkrywamy, poprzez nauczanie Biblii, że w Chrystusa wchodzimy nie przez wodny chrzest, nie przez wkładanie rąk, nie przez nauczanie, lecz „Przez jednego Ducha jesteśmy wszyscy wechrzczeni do jednego ciała i stajemy się doskonali przez Jego ofiarę”. Potem wyglądamy inaczej, myślimy inaczej, czynimy inaczej, żyjemy inaczej. Nie dlatego, że jest to obowiązek albo dlatego, że należymy do kościoła, lecz z powodu „miłości, którą Bóg wlał do naszych serc przez Ducha Świętego,” co czyni nas współobywatelami królestwa Bożego. A potem nie ma tam żadnych denominacji ani barier. Jesteśmy wszyscy jednym wielkim ciałem.
25
Teraz jesteśmy gotowi, aby rozpocząć poranną lekcję, przez kilka chwil. Jedną rzecz, którą chciałbym dodać, to to, że Paweł mówi w tej Księdze, w 6. rozdziale... Dowiadujemy się tutaj, że jesteśmy uczynieni doskonałymi w Chrystusie. A potem w 13. wersecie 6. rozdziału... Tylko taki mały grunt:
Gdy bowiem Bóg dał Abrahamowi obietnicę, a nie miał nikogo więcej, na kogo by przysiąc, przysiągł na siebie samego.
Bóg przysiągł na samego Siebie, bo nie mógł przysiąc na nikogo większego.
Chcemy teraz się cofnąć. Weźmy List do Galacjan, tylko na moment. Zwróćmy się do Listu do Galacjan i weźmy Galacjan 3,16. Przeczytamy tutaj przez chwilę o tym, na co On przysięgał.
Otóż obietnice dane były Abrahamowi i nasieniu (W Biblii angielskiej (Biblia Króla Jakuba) użyte jest słowo „nasienie,” natomiast w polskiej Biblii (Biblia wydana przez Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa) użyto słowa „potomstwo”. Ze względu na cały kontekst w tłumaczeniu posłużono się słowem „nasienie” — tł.)jego. Pismo nie mówi: I nasionom — jako o wielu, lecz jako o jednym: I nasieniu twemu, a tym jest Chrystus.
A więc, jeśli zwrócicie uwagę, czytając to teraz uważnie:
Obietnice (liczba mnoga) dane były Abrahamowi i nasieniu jego (liczba pojedyncza).
26
„Abraham i jego nasienie”. Zatem było jedno nasienie Abrahama, to znaczy Chrystus, którego przedobrazem był Izaak.
Lecz Abraham miał więcej dzieci. Miał jedno, zanim miał Izaaka, co obrazowało pomyłkę wynikającą z niedowiarstwa Sary, która chciała, aby Hannah urodziła to dziecko, myśląc, ż jest za stara i że Bóg to ominie, i że uczyni to inaczej niż obiecał.
Bóg dotrzymuje swych obietnic. Nieważne jak bezsensownie może to wyglądać. Bóg jest związany Swoją obietnicą. A Sara myślała, że może mogłaby wziąć Hannah, to znaczy Hagar, swoją służącą, żeby urodziła dziecko Abrahamowi. Tak przyszedł na świat Ismael, który był solą w oku od wtedy aż do teraz. I ciągle jest solą w oku. Z niego wywodzą się Arabowie, a oni zawsze są tacy.
Otóż, ilekroć nie wierzysz w czyste Słowo Boże i przyjmujesz to w trochę inny sposób, wtedy stanie się to solą w twoim oku. Przyjmuj dokładnie to, co Bóg powiedział. Jeśli On coś powiedział, wtedy to coś jest dokładnie tym, co On ma na myśli. Och, niech będzie błogosławione Jego imię! Bierz tylko Jego Słowo.
Nieważne jak próbujesz to ominąć, mówiąc: „No, to w rzeczywistości nie oznacza tego”. To znaczy dokładnie to, co ono mówi, kiedy Bóg składa obietnicę.
27
Otóż, jeśli zwrócicie dokładnie uwagę:
… obietnice dane były Abrahamowi i nasieniu jego...
Jedno było nasienie, liczba pojedyncza, a wiele było obietnic. Jest więcej niż jedna obietnica i więcej niż jedna osoba, która jest zawarta w nasieniu Abrahama. Rozumiecie? Jest jedno nasienie, ale wielu ludzi należących do tego nasienie. Widzicie? To nie był tylko sam Abraham, czy sam Izaak. To było dla całego nasienie Abrahama. Te obietnice były dla każdego indywidualnego nasienia tego Nasienia. Uchwyciliście to? [Zgromadzenie mówi: „Amen” — wyd.]
„Dlatego my, którzy jesteśmy umarli w Chrystusie, według Pisma, przyjęliśmy nasienie Abrahama i jesteśmy dziedzicami według obietnicy”. Nie przez przyłączenie się do zboru, czy przez tworzenie jakichś martwych dogmatów i tak dalej. Ale przez narodzenie się z Ducha Chrystusa jesteśmy nasieniem Abrahama i współdziedzicami z Nim w królestwie.
28
Idziemy dalej. Czytamy więc nieco dalej to: „Bóg składający przysięgę”. Zatem 17. werset 6. rozdziału.
Również Bóg, chcąc wyraźniej...
… Bóg, chcąc wyraźniej dowieść dziedzicom obietnicy niewzruszoności Swego postanowienia, poręczył je przysięgą.
Och, zatrzymajmy się po prostu na parę minut. „Bóg, chcąc wyraźniej dowieść”. Nie, żeby musiał, jednak aby uczynić to czymś pewnym.
Otóż, już się dowiedzieliśmy, że Bóg stał się ciałem, zamieszkał między nami i w ten sposób zamanifestował się światu. Kiedy spotkał cudzołożnicę, powiedział: „Nie, Ja cię nie potępiam. Idź i nie grzesz więcej”. Kiedy spotkał chorego, postępował dokładnie tak, jak musiał postąpić, dlatego że był Bogiem. On uzdrawiał chorych. On wzbudzał z martwych. Przebaczył grzechy. Nieważne jakie one były, czy jak dużo ich było, i jak bardzo oni odpadli, On im wybaczał tak czy inaczej, jeżeli tylko byli w stanie przyjść i poprosić.
29
Zwróćcie teraz uwagę. Jeżeli Bóg uczynił coś pewnego razu w określonych okolicznościach, a takie same okoliczności znowu mają miejsce, wtedy On musi za drugim razem uczynić tak samo, jak to zrobił za pierwszym razem. Inaczej On nie jest sprawiedliwy. Rozumiecie? Nieważne jak bardzo tkwisz w grzechu, jak upadłym możesz się stać, On postąpi z tobą tak samo jak w przypadku tej upadłej kobiety, w przeciwnym razie On wówczas postąpił źle. Zachowanie Boga jest Nim samym i to, jak On się zachowuje, wyraża Jego osobę.
I tak samo jest z tobą. Twoje zachowywanie się mówi, kim jesteś. Tak jak to przerabialiśmy, lekcję czy dwie temu. Metodyści chcieli oznajmić: „Kiedy krzyczysz, wtedy to masz”. Zielonoświątkowcy mówią: „Kiedy mówisz w językach, wtedy to posiadasz”. Trzęsący się mówili: „Kiedy się trzęsiesz, wówczas masz to,” ci Trzęsący się z Pensylwanii. I doszliśmy do tego, że oni wszyscy są w błędzie. Twoje życie to wyraża. Ty sam świadczysz o tym, kim jesteś. Człowieka poznaje się po jego czynach i po tym wszystkim, czym jest jego życie.
Słyszeliście to stare powiedzenie: „Twoje życie mówi głośniej niż twoje słowa”. A więc jesteś tym, czym jesteś. Życie, jakim żyjesz, pokazuje, jaki duch jest w tobie.
30
A więc możesz podrabiać złą rzecz, a raczej, chciałem powiedzieć: dobrą rzecz. Możesz podrabiać życie chrześcijanina. Ale kiedyś nastanie moment, że przyjdzie nacisk, a wtedy się okaże, kim jesteś. Łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo.
Kiedy Chrystus, Syn Boży, był poddany próbie, wtedy to pokazało, kim On jest. Oczywiście. Kiedy zostajesz poddany próbie, to udowadnia, kim jesteś. Twoje życie zawsze odzwierciedla to, co jest w twoim wnętrzu. Upewnij się, że twoje grzechy już nigdy cię nie znajdą. I to właśnie staramy się powiedzieć.
31
Jezus powiedział w Ewangelii Jana 5,24: „Kto słucha,” nie: „Kto się trząsł, kto mówił, kto...” „Kto słucha Słowa Mego i wierzy Temu, który Mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota”.
To jest twoja wiara. A twoja wiara, wyznana przez twoje usta, jest okazywana przed ludźmi, którzy to słyszą. Lecz twoje życie jest odkryte przed wszystkimi. A więc nieważne jak bardzo próbujesz odgrywać to i tamto, to nigdy nie będzie działać. To musi być w tobie. To jest sedno całej tej sprawy. Twoja osobista wiara w zmartwychwstałego Chrystusa, jako twego Zbawiciela, i w to, że On znajduje się po prawicy Boga, działa po twojej stronie tego poranku, ponieważ ty działasz po Jego stronie tutaj jako świadek. Być świadkiem oznacza działać na rzecz kogoś, opowiadać się za kimś jako świadek. I twoje życie odzwierciedla tutaj, jakie jest twoje świadectwo w Chrystusie; to się odzwierciedla tam i odzwierciedla się tu. A On jest tam w górze tym samym, czym On jest tu dla ciebie; odbija się to i tam, i tu. A więc jesteś... Przez swoją wiarę jesteś zbawiony, i to wszystko. Więc sensacje, emocje, uczucia, cokolwiek — one nie mają z tym nic do czynienia.
32
Otóż, nie myśl sobie, że nie wierzę w emocje. Wierzę, oczywiście. Ale to, co teraz próbujemy wpoić tym ludziom tego dnia, to nie emocje. Diabeł wziął te rzeczy i sprowadził ludzi na manowce, pozwalając im opierać się w sprawie swego wiecznego przeznaczenia na emocjach. Wykrzykiwanie, mówienie w językach, chodzenie do zboru w każdą niedzielę, zachowywanie się jak chrześcijanin, to nie będzie miało żadnego znaczenia tego dnia. „Tylko ten, kto jest znowuzrodzony”. Twoje życie wyraża to, kim jesteś wewnątrz, rozumiesz? Nie twoje emocje.
Mógłbyś mieć krew na swoich dłoniach, mógłbyś mówić w językach, mógłbyś uzdrawiać chorych, mógłbyś góry przenosić swoją wiarą, a wciąż jesteś nikim. 1 List do Koryntian 13. Rozumiesz? To musi być coś, co wydarzyło się przez narodzenie, które pochodzi od Boga; Bóg przynosi ci to nowe narodzenie i daje ci cząstkę samego Siebie. Potem mają miejsce te sprawy. Jesteś nowym stworzeniem. „Ja daję im wieczność”.
33
Przerabialiśmy słowo „wieczny”. „Na zawsze” to jakiś odcinek czasu. „Wieczność” oznacza na zawsze, na zawsze i na zawsze, lecz jest tylko jedna wieczność. Dowiedzieliśmy się, że otrzymaliście wieczne życie, a w języku greckim jest to „zoe,” co znaczy „Boże życie”. A ty otrzymałeś część Bożego życia, które czyni z ciebie syna Bożego. Jesteś tak wieczny, jak Bóg jest wieczny. Nie masz żadnego końca, żadnego punktu zakończenia, bo nie miałeś żadnego początku. Wszystko, co ma początek, ma i koniec, a to, co jest bez początku, nie ma żadnego końca.
34
Jakże miłujemy to cudowne Słowo! Jakże chrześcijanin powinien być ugruntowany na tej wierze, która raz na zawsze została darowana świętym, i nie chwiać się, wędrując z miejsca na miejsce, przyłączając się do różnych kościołów. Każdy kościół, do którego chcesz należeć, jest w porządku tak długo, jak długo ty jesteś chrześcijaninem. Ale najpierw weźcie tę pierwszą rzecz, jaką jest to narodzenie, które czyni cię krewnym wobec Boga, a Bóg staje się krewnym wobec ciebie.
On stał się krewnym, żeby mógł cię wzbudzić. Zanim mógł cię wzbudzić, On musiał dać ci wieczne życie. Więc Bóg musiał stać się krewnym, by przyjąć śmierć, aby cię wzbudzić. Potem ty musisz stać się krewnym wobec Niego, aby wejść w zmartwychwstanie. Widzicie, co to jest? To jest po prostu zamiana. Bóg stał się tobą, abyś ty mógł stać się Bogiem. Rozumiesz? Bóg stał się częścią ciebie, ciałem, abyś ty mógł z Jego łaski stać się częścią Niego, aby mieć wieczne życie. To wszystko.
35
Taki piękny obraz i... och, my to miłujemy.
Bóg, chcąc wyraźniej...
Nie musiał, lecz chciał. Jestem z tego powodu taki szczęśliwy (a wy?), że nasz Bóg chce. Spójrzcie. Co by było, gdyby On nie był taki cierpliwy? Co jest owocem Ducha? Miłość, radość, wiara, pokój, cierpliwość. To jest pewna część Boga, która jest w tobie. Również wyrozumiałość, wzajemne okazywanie wyrozumiałości przez noszenie brzemion jedni drugich. Przebaczając jedni drugim, tak jak Bóg, ze względu na Chrystusa, przebaczył tobie. Duch Boży czyni cię kimś takim. A wtedy, gdy Bóg był tutaj na ziemi i stał się tobą, stał się grzechem, tak że On dźwigał twój grzech, niósł go za ciebie i zapłacił twoją karę za to. Bóg jest cierpliwy, nosi nasze brzemiona.
36
Tak więc On jest dobrym Bogiem. Jeśli pragniesz pewnych rzeczy na swej drodze, to wiedz, że Bóg jest wystarczająco dobry, aby to uczynić. On lubi sprawiać, abyś był szczęśliwy. On tego pragnie. On jest miłością, a Jego wielka miłość zmusza Go czasami, by zstąpić w dół i dać ci tego, czego pragniesz.
Popatrzcie na Tomasza po zmartwychwstaniu. Tomasz nie potrafił wierzyć. Och, on dziś ma wiele dzieci. Tomasz powiedział: „Nie, nie. Muszę mieć jakiś dowód. Muszę włożyć moje dłonie w Jego bok, a moje palce w Jego dłonie, zanim w to uwierzę. Nieważne co mówisz”. Widzicie, on się znajdował całkowicie poza biblijnym porządkiem, wprost tam. Od was się oczekuje, że w to uwierzycie. Zatem, on powiedział: „Muszę mieć jakiś dowód, aby się upewnić”.
Pojawił się Jezus... On jest dobry... „Chodź, Tomaszu, jeśli to jest to, czego chcesz, to proszę. Możesz to mieć”.
Tacy właśnie jesteśmy. Mówimy: „Panie, mówiłem w językach. Wykrzykiwałem...”
„O, proszę, pozwolę ci to mieć”. On jest dobry.
Więc on wsadził ręce w Jego bok, a potem powiedział: „Och, Pan mój i Bóg mój”.
A On rzekł: „Tomaszu, uwierzyłeś, bo zobaczyłeś. Ale o ileż większa jest nagroda dla tych, którzy nie mają dowodów, a jednak uwierzyli”. Sprawa załatwiona. To jest to, co musimy osiągnąć. „O ileż większa jest nagroda dla tych, którzy nie widzieli, a jednak uwierzyli”. To jest przejaw wiary, że to przyjmujemy.
37
Otóż, ja wierzę, że znaki towarzyszą wierzącym, ale umieśćmy pierwsze rzeczy na pierwszym miejscu. Możecie mieć znaki, nie mając tego. Paweł mówił, że tak może się dziać. Powiedział: „Mógłbym mówić językami ludzkimi i anielskimi, a jednak jestem niczym. Mogę wiarą góry przenosić; jestem niczym. Mógłbym zrozumieć Biblię tak, że bym mógł poznać wszystkie tajemnice Boże, a jednak być niczym”. Widzicie, to są dary Ducha Świętego bez Ducha Świętego.
Duch Święty to Bóg. Bóg jest miłością, radością, pokojem, cierpliwością, łagodnością, wytrwałością. Taki jest Duch Boży. To jest to, co Bóg przywrócił w dniach ostatecznych przez tego Ducha.
38
Zatem: „Nie chcąc...”
… Bóg, chcąc wyraźniej dowieść dziedzicom obietnicy...
… Bóg chcąc... dowieść dziedzicom obietnicy...
Kto to są ci dziedzice? „My, będąc umarłymi w Chrystusie, przyjęliśmy nasienie Abrahama i jesteśmy dziedzicami”. Czy to w was wsiąka? My jesteśmy dziedzicami królestwa Bożego, przez obietnicę. Bóg nie musi przysięgać, Jego Słowo jest doskonałe. Jednak On przysiągł na Siebie samego, ponieważ nie było nikogo większego.
I jak czytamy... Posłuchajcie przez chwilę:
… obietnicy niewzruszoności swego postanowienia, poręczył je przysięgą.
39
„Niewzruszoność” to niezmienność. Bóg nie może się zmienić. On musi pozostawać taki sam. I jeśli Bóg uzdrowił jedną chorą osobę, to On nigdy nie może zmienić Swojego nastawienia. Bóg, który wybaczył jednemu grzesznikowi, jednej prostytutce, nigdy nie może zmienić Swojego nastawienia. Niewzruszoność, niezmienność Bożego Słowa. Bóg raz powiedział: „Jam jest Bóg, który leczy wszystkie twoje choroby”. On musi przy tym trwać, bo On jest nieskończony. On znał koniec od początku.
Otóż, mogę powiedzieć: „Zrobię to”. A Biblia mówi, że powinniśmy mówić: „Jeśli Pan pozwoli”. Przecież jestem śmiertelnikiem. Ja nie wiem. Czasem muszę cofnąć moje słowa, lecz Bóg Swojego cofnąć nie może. On jest Bogiem.
I On wymaga tylko jednej rzeczy: „Jeśli możesz wierzyć”. Och! „Jeśli możesz wierzyć, to wszystko jest możliwe”. „Jeśli możesz wierzyć” — to wszystko. „Ty, czy ty możesz?” To jest pytanie. Lecz to pytanie nie dotyczy Bożego Słowa, bo Jego niewzruszoność... On nie może się zmienić. Cudownie!
40
Słuchajcie teraz, kiedy czytamy dalej:
Abyśmy przez dwa niewzruszone wydarzenia, co do których niemożliwą jest rzeczą, by Bóg zawiódł...
Mamy dwie rzeczy? Tak. Po pierwsze Jego Słowo powiedziało, że On to uczyni. Po drugie On poręczył przysięgą, że to uczyni. Ach!
Jakimi ludźmi powinniśmy być? Dlaczego mielibyśmy być miotani, biegać wokoło, przyjmować rzeczy tego świata i zachowywać się tak, jak ci nowocześni chrześcijanie 1957 roku? My chcemy być takimi staromodnymi chrześcijanami, którzy biorą Boga za Jego Słowo, i mówią o rzeczach, których nie ma, jakby one były. „Jeśli Bóg tak powiedział, to sprawa załatwiona”.
41
Abraham, któremu była dana obietnica, jemu i jego nasieniu, on mówił o rzeczach, których nie było, jakby one były. Dlatego, że to była Boża obietnica, a on wiedział, że Bóg nie może kłamać. On mu to obiecał, dlatego w to wierzył. I kiedy mijały lata, a obietnica, z tego naturalnego punktu widzenia, wydawała się oddalać, jednak dla Abrahama stawała się coraz bliższa.
Zamiast być słabym i mówić: „No, może nie ma czegoś takiego jak Boskie uzdrowienie? Może się pomyliłem? Może czegoś takiego nie ma? Może moja koncepcja była całkowicie biedna?” To wskazuje na jedno: nie narodziłeś się na nowo.
42
Przerabialiśmy to w zeszłą niedzielę. Cofnijmy się trochę w tym rozdziale. „Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych — którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty”. Absolutnie, zupełnie niemożliwe!
Bo ten, który z Boga się narodził, grzechu nie popełnia (i nie może), bowiem nasienie Boże przebywa w nim, i on nie może grzeszyć.
Nasienie Boże to Słowo Boże. „Wiara przychodzi przez słuchanie, słuchanie Słowa: Ofiara została złożona. Wszystko jest zakończone”.
Otóż, jeśli czynisz źle, Bóg cię zmusi, abyś za to zapłacił. Lecz jeśli to czynisz, robisz źle, ale nie robisz tego umyślnie. 10. rozdział, 47. werset, jak sądzę [10. rozdział, 26 werset — tł.]: „Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy...” Bo kiedy raz się narodzisz na nowo, posiadasz prawdę; nie wiedzę na ten temat, lecz ty przyjąłeś prawdę, i to stało się rzeczywistością. Jesteś dzieckiem Bożym, teraz i na zawsze. Bóg przysiągł, że to uczyni.
Jezus powiedział: „Kto słucha Mego głosu i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma żywot wieczny i Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym. Nigdy nie pójdzie na sąd. On przeszedł ze śmierci do życia”. A więc z taką przysięgą „Bóg sprawi, że to otrzymamy”.
43
Spójrzcie teraz, co on tu mówi, co Paweł mówi do kościoła:
Abyśmy przez dwa niewzruszone wydarzenia, co do których niemożliwą jest rzeczą, by Bóg zawiódł, my, którzy ocaleliśmy, mieli mocną zachętę...
Nie: „No, jeśli baptyści nie będą mnie traktować właściwie, to pójdę do metodystów”. Rozumiecie?
… mamy mieć mocną zachętę do pochwycenia leżącej przed nami nadziei.
I na końcu czytamy:
Jej to trzymamy się jako kotwicy duszy...
Nadziei, poręczonej przysięgi Bożej, jej to trzymamy się jako kotwicy duszy, pewnej i mocnej, sięgającej aż poza zasłonę.
Pomówmy przez chwilę o zasłonie. Nie przerobiliśmy tego zbyt dobrze w ostatnią niedzielę wieczorem.
44
Zasłona. Zasłona to ciało. Zasłona jest czymś, co nam nie pozwala zobaczyć Boga twarzą w twarz w tym zborze. Zasłona jest tym, co nam nie pozwala zobaczyć aniołów stojących dziś rano przy tych siedzeniach. Zasłona to jest to, co nie pozwala nam widzieć Jego. Jesteśmy ukryci za zasłoną, a ta zasłona to ciało. Jesteśmy synami i córkami Boga, jesteśmy w Bożej obecności. „Aniołowie Boży zataczają obóz wokół tych, którzy się Go boją”. My jesteśmy cały czas w Bożej obecności. „Nigdy cię nie porzucę, ani cię nie opuszczę. Będę z tobą zawsze, aż do końca”. Lecz ta zasłona, to ciało — ono jest tym, co trzyma nas z dala od Jego obecności. Jednak przez duszę, przez Ducha, przez naszą wiarę wiemy, że On nas obserwuje. On stoi przy nas. On teraz tu jest.
45
Pewnego poranku w Dotanie, jeden stary prorok był otoczony przez wojsko, a jego sługa wyszedł i powiedział: „Och, ojcze, cały kraj jest otoczony przez nieprzyjaciela”.
A Elizeusz powstał i rzekł: „Otóż, synu, tych, co są z nami, jest ich więcej niż tych, którzy są z nimi”.
Tamten przetarł oczy i rozejrzał się dookoła. Nic nie zobaczył.
A on powiedział: „Boże, chciałbym, abyś otworzył mu oczy i ściągnął tę zasłonę”. I kiedy zasłona opadła z jego oczu, tego starego proroka otaczały ogniste rydwany, góry stały w ogniu z powodu aniołów i rydwanów. I na tym sprawa załatwiona.
Och, potem Gehazi mógł powiedzieć: „Teraz to pojmuję”. Rozumiecie, zasłona opadła. Tam znajduje się ta przeszkoda.
46
To jest to. Trzymajcie to mocno. Zasłona trzyma nas z dala od tego, jak powinniśmy żyć. Zasłona trzyma nas z dala od robienia tego, co naprawdę pragniemy czynić. I Bóg został zasłonięty w ciele, a ta zasłona była rozdarta na dwie części. Bóg znów stał się Bogiem. I On wzbudził tę zasłonę, w której był ukryty. To jest zmartwychwstanie Pana Jezusa. Udowodnił nam to i my, w tej zasłonie, w której jesteśmy teraz ukryci, przez wiarę wierzymy i akceptujemy to. A kiedy ta zasłona rozerwie się na dwie części, wejdę do Jego obecności z tą pewnością, wiedząc, że „znam Go w mocy Jego zmartwychwstania”. Przy przyjściu Pana Jezusa ta zasłona zostanie ponownie wzbudzona, w doskonały sposób tak, że będę chodził i mówił z Nim — z moim Zbawicielem i Bogiem, kiedy On obejmie panowanie na tronie Dawida. Będziemy żyć na zawsze w tej zasłonie, potem gdy ona będzie udoskonalona, lecz ta zasłona ma w sobie grzech. Nieważne jak... Nie myśl nigdy o tym uwielbionym ciele jako o tym na ziemi. Ono musi umrzeć, tak samo jak twoja dusza musiała umrzeć, aby się na nowo narodzić.
47
W udoskonalaniu się, nie jedząc mięsa, nie czyniąc czegoś, doskonaląc swoje ciało, nigdy tego nie osiągniesz. Musisz pozbyć się tego, musisz robić to i robić tamto. To jest zakon. To jest legalizm. Nie wierzymy w legalistyczne formy zbawienia. Wierzymy, że jesteśmy zbawieni z łaski. I to nie jesteś ty. Nie masz z tym nic do czynienia. To jest Boży wybór, który tego dokonuje. Żaden człowiek nie może przyjść do Mnie, jeśli go Mój Ojciec nie pociągnie„. To prawda. Wszystko, co Jezus przyszedł uczynić, to zabrać tych, których Ojciec znał już od początku i przeznaczył ich przed założeniem świata. Oni stali się synami i córkami Boga. Amen. „Nie ten, który biegnie, nie ten, który chce, lecz ten, nad kim Bóg się zmiłuje”. Bóg to czyni. Ty nie możesz się tym chlubić, to wszystko. Nie ma takiej rzeczy, którą byś uczynił ty. To Bóg z łaski cię zbawił a nie ty, ty sam. Gdybyś ty coś uczynił, miałbyś coś, czym mógłbyś się chlubić. Lecz ty nie masz niczego, czym mógłbyś się pochwalić. Cała chwała należy się Jemu. To On. On daje ci pewną nadzieję „poręczając przysięgą to, że jest rzeczą niemożliwą, by Jego dzieci mogły być zgubione”.
48
Otóż, dostają baty za to, co robią złego. Zbieracie to, co zasialiście. Otrzymacie to. Nie myślcie teraz, że będziecie po prostu chodzić i grzeszyć, a was to ominie. Jeśli to czynicie i macie takie nastawienie, to pokazuje, że wcale nie jesteście znowuzrodzeni. Uchwyciliście to? Jeśli ciągle masz w sobie pragnienie, aby czynić zło, wówczas ciągle jesteś zły. Rozumiecie? „Bowiem On uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy...” A te zwierzęta w Starym Testamencie, w tych legalistycznych dniach, składane ciągle, corocznie w ofierze, nigdy nie mogły usunąć grzechu. Lecz kiedy włożymy nasze ręce na Jego głowę i wyznamy nasze grzechy, i zrodzimy się na nowo z Ducha Bożego, wtedy nie mamy więcej pragnienia grzechu. Grzech cię opuszcza. Na teraz i na wieczność.
49
Będziesz popełniał błędy. Będziesz upadał. Będziesz umyślnie robił złe rzeczy. Czasami pójdziesz i to zrobisz, lecz to jeszcze nie znaczy, że jesteś zgubiony. To oznacza, że musisz zostać skorygowany.
Mój syn, moje dzieci wiele razy coś zrobią. Ty też tak postępujesz. One wiedzą, że to jest wbrew twoim zasadom. Wiedzą, czego mogą się spodziewać, kiedy tak postępują. Będą musieli za to dostać lanie. Czasami nawet ktoś dobry. Jednak to jest ciągle twoje dziecko. Oczywiście.
Jest niemożliwe dla człowieka, aby kiedykolwiek znów był zgubiony, jeśli raz narodzi się do wiecznego życia. Bóg nie jest jak Indianin. „Ten, kto słucha Moich Słów i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma żywot wieczny i nie pójdzie na sąd, ale przeszedł ze śmierci do życia. I Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym”. To jest Boża obietnica.
Tak więc byłeś w zupełnym zamieszaniu; trochę jakichś emocji czy czegoś fantastycznego, czy innych sensacji. Zapomnij o tym. Wróć do ołtarza i powiedz: „Boże, zabierz moje grzeszne życie i doprowadź mnie do takiego stanu, aby całe moje pragnienie...” „Ten, kto jest z Boga zrodzony, grzechu nie popełnia”. To prawda. On nie ma pragnienia, by tak czynić.
50
Kiedy idziesz i mówisz: „Och, no... mogę po prostu zrobić...” Ja zawsze robię to, co chcę. Ale jeśli jesteś chrześcijaninem, to nie chcesz robić tych rzeczy, które są złe, dlatego że jest w tobie właśnie to życie, ten fundament. Jeśli pragniesz czynić źle, to pokazuje, że tutaj jest coś złego. „Jak może gorzka i słodka woda wypływać z tego samego źródła?”
51
Oczywiście, będzie diabła złapany w pułapkę tu i tam, ale on tego nie zrobi umyślnie. Biblia tak mówi. Diabeł będzie łapał go w pułapkę i teraz, i potem. Oczywiście, on będzie to robił. On próbował złapać w pułapkę naszego Pana Jezusa. Próbował z Mojżeszem i udało mu się. Próbował z Piotrem i udało mu się. Czynił tak z wieloma. Piotr nawet się Go zaparł, a potem poszedł i gorzko płakał. Tam w nim coś było.
52
Kiedy gołębica zawróciła do arki... Kruk wyleciał, krakał dookoła. On w arce zachowywał się jak należy, ale kiedy wyleciał, jego natura była inna. Mógł jeść tę całą starą martwą padlinę, jaką tylko chciał, i był z tego zadowolony. Dlaczego? On był krukiem od początku. Był padlinożercą. On nie był dobry. Był hipokrytą, który siedział na grzędzie razem z gołębicą, tak duży jak gołębica. Potrafił latać wszędzie tam, gdzie latała gołębica. Mógł jeść dobry pokarm, tak samo jak jadła go gołębica. Ale z drugiej strony on potrafił też jeść zepsuty pokarm, którego gołębica nie potrafiła jeść. Dlatego, że gołębica jest inna. Ona jest inaczej ukształtowana. Ona jest gołębicą. A gołębica nie trawi zepsutego pokarmu, bo ona wcale nie ma żółci.
53
A człowiek, który jest zrodzony z Ducha Bożego staje się gołębicą Bożą. Jego charakter, jego natura jest zmieniona. Oczywiście, że tak. Umieść ducha gołębicy w kruku, a on nigdy nie usiądzie na padlinę. Jeśli usiądzie tam niechcący, to na pewno zaraz opuści to miejsce. On nie może tego znieść. A człowiek zrodzony z Ducha Bożego nie toleruje tego. On mógłby czasem zapalić w barze, ale szybko stamtąd ucieknie. Kobieta mogłaby go wabić, aby zwrócił na nią uwagę, lecz on odwróci głowę. On szybko stamtąd ucieknie. Czemu? Bo jest gołębicą. To prawda. Nie nabierzesz go, dlatego że on wie: „Moje owce znają Mój głos i za obcym nie pójdą”. On jest gołębicą od początku. O tym właśnie mówię, o tym czymś, co trzyma jak kotwica.
54
Patrzcie teraz uważnie: „Bóg przysiąg!” Och...
Jej to trzymamy się jako kotwicy duszy, pewnej i mocnej, sięgającej aż poza zasłonę.
Zasłona. Bóg zstąpił w dół, zasłonięty w ciele. Po co? Aby pokazać samego Siebie. On musiał się ukryć, ponieważ my nie mogliśmy Go widzieć. I On ukrył się za zasłoną. A kto był tą zasłoną? Jezus. „To nie Ja czynię te rzeczy, to Mój Ojciec — powiedział Jezus — Mój Ojciec, który mieszka we Mnie. Ja czynię. Ojciec tak czyni, i ja też tak czynię”. Tutaj jest On jako ten zasłonięty, chodzący w ciele, Bóg, Emanuel, Bóg z nami. „Bóg był w Chrystusie, jednając świat ze Sobą”. Tutaj On jest, przechadzający się.
55
Zatem On zstąpił i dokonał poświęcenia, czy też zabezpieczenia, a raczej ofiary przebłagalnej tak, że przez Swoją śmierć ofiarował, zapłacił cenę grzechu, aby mógł powrócić i zamieszkać w nas. Potem ta wiara, którą posiadamy, jest zasłoniętą wiarą albo jest zasłonięta w jakiejś osobie. Dlatego właśnie my nie patrzymy na te rzeczy, które są tą zasłoną. Zasłona ma wykształcenie i ona czyni pewne rzeczy, i coś mówi. To są naukowe sprawy. Lecz Duch żyjącego Boga, który przebywa tutaj, mówi o tych rzeczach, których nie ma, tak jakby one były, jeśli Bóg tak powiedział. Tam jest twoje zasłonięcie. Jesteśmy za zasłoną.
Otóż, pewnego dnia On wzbudzi tę zasłonę nie tą zrodzoną z kobiety przez seks oraz pożądanie mężczyzny i kobiety, lecz przez wolę Bożą On przemówi i to się wypełni. [Brat Branham pstryknął palcami — wyd.] Potem będziemy mieć ciało podobne do Jego uwielbionego ciała. Będziemy zasłonięci, a więc będziemy mogli ze sobą rozmawiać i uścisnąć jeden drugiemu dłoń.
56
Tak więc, kiedy stąd odejdziemy, tam jest świątynia, teofania, na podobieństwo człowieka, która nie je, nie pije, nie śpi, wzbudzona na zawsze. Tam właśnie zdążamy. Lecz oni czekają pod ołtarzem, wołając: „Panie, jak długo? Jak długo?”, aby powrócić. Oni chcą sobie nawzajem uścisnąć ręce. Chcą usiąść i jeść i rozmawiać ze sobą. Oni są ludzkimi istotami. Niech będzie błogosławione imię Chrystusa!
Kiedy Bóg na początku uczynił człowieka na Swoje podobieństwo, On go właśnie uczynił w ten sposób. On miał społeczność z nami, ponieważ my znamy się nawzajem. Lubimy to, czym nas Bóg uczynił, ponieważ byliśmy w ten sposób uczynieni. W czasie Jego wielkiego przyjścia, ci, którzy są gotowi, będą takimi na zawsze. Nieśmiertelni, będziemy stać podobni do Niego. Och, niech będzie błogosławione imię Chrystusa!
57
A teraz mamy zadatek naszego zbawienia, kiedy przyjęliśmy Go jako naszego osobistego Zbawiciela, jako naszego Lekarza. Wszystkie te inne wypłaty są świadczeniami, które są opłacone w tej polisie ubezpieczeniowej. Amen. Wiecie, co to jest polisa ubezpieczeniowa. Możesz ciągnąć z tej polisy aż do wysokości sumy ubezpieczeniowej. Oczywiście. Możesz czerpać z tej polisy. I my teraz czerpiemy z tej polisy. Z tym jednak, że jak tylko wyczerpujemy polisę, ona się na nowo odnawia.
58
Pewnego razu zwrócił się do mnie agent ubezpieczeniowy: „Billy, chciałbym ci sprzedać pewne ubezpieczenie”.
Odpowiedziałem: „Ale ja już mam”. Moja żona spojrzała na mnie.
Otóż, nie mam nic przeciwko ubezpieczeniu. Ale niektórzy ludzie są „ubezpieczeniowymi biedakami”. A więc oni się odwrócili.
Moja żona spojrzała na mnie zdziwiona: „Ty masz ubezpieczenie?”
Powiedziałem: „Oczywiście”. Ona nie wiedziała, o co mi chodzi.
On spytał: „Billy, jakiego więc rodzaju ubezpieczenie posiadasz?”
Rzekłem:
Błogosławiona pewność: (W języku angielskim słowa
„ubezpieczenie” (insurance) i „pewność” (assurances)
brzmią bardzo podobnie.) Jezus jest mój!
Och, co za przedsmak Bożej chwały!
Spadkobierca zbawienia, odkupiony Boży,
Zrodzony z Jego Ducha, obmyty w Jego krwi.
Odparł: „To jest bardzo dobrze, Billy — rzekł — ale to ci nie zapewni miejsca na cmentarzu”.
Powiedziałem: „Ale mnie stamtąd wyciągnie. I to jest najważniejsze”. Nie troszczę się, jak się tam znaleźć, troszczę się o to, jak się stamtąd wydostać.
59
I od kiedy mam tę pewność, przez obietnicę Boga wieczności, że On mnie wzbudzi na nowo w ostatecznym dniu, na podobieństwo Swego Syna, będę kroczył śmiało z pociechą i kotwicą duszy, że kiedy jestem w tej zasłonie, tam jest coś niewidzialnego, coś, co trzyma mnie jak kotwica w tej skale wieków. Kiedy wody wzbierają i burzą się, to nie ma żadnego znaczenia. Ani śmierć, ani niebezpieczeństwa, ani nic innego nie oddzieli nas od miłości Bożej. Moja kotwica trzyma za zasłoną. Niech powódź sobie nadchodzi. Niech szaleje. Niech niewiara nadchodzi. Znowuzrodzony wierzący ma kotwicę. Jeszcze nie możesz widzieć poprzez tę zasłonę. Ale wiem, że moja kotwica trzyma tam w tej skale wieków, która jest obietnicą, że On mnie wzbudzi w ostatecznym dniu.
60
Nic dziwnego, że potrafisz patrzeć śmierci w twarz i mówić: „Gdzie jest twoje żądło? Grobie, gdzież twoje zwycięstwo? Lecz niech Bogu będą dzięki, który daje nam zwycięstwo przez naszego Pana Jezusa Chrystusa”. My jesteśmy w tym poprzedniku, och! (Nie wiem, czy wejdziemy do tej lekcji!). My mamy swojego Poprzednika.
Poprzednik. Czy zauważyliście to kiedykolwiek w tych starych czasach Dzikiego Zachodu? Wiele razy przechodziłem te stare szlaki. Poprzednik czy też skaut. Kiedy tamten powóz, kiedy oni ginęli z powodu braku wody, skaut biegł przodem. I gdy zobaczył plemiona Indian, omijał je, a gdy znalazł źródło wody, biegł powiedzieć szefowi: „Szykujcie konie, zbierzcie się na odwagę, bo tam za tą górą jest wielkie źródło wody”. To jest poprzednik.
61
A tutaj ten Poprzednik. Pewnego razu człowiek był przygwożdżony przez diabła, pod ostrzałem z karabinu maszynowego, lecz ktoś zdobył to stanowisko. To był Jezus. Poprzednik poszedł przed nami. A szatan stał tam z karabinem maszynowym, dobijając nas, ciągle w niewoli i strachu przed śmiercią. On strzegł tego źródła. Oczywiście. On dostał polecenie, dlatego że my zgrzeszyliśmy i zostaliśmy oddaleni od tego. Jednak ten poprzednik, Chrystus, wszedł i zajął to stanowisko.
Słyszeliście tę starą pieśń „Utrzymajcie ten fort, gdyż Ja przychodzę?” Trzymajcie ten fort. Zajmijmy go. My sami nie chcemy go już dłużej trzymać. Chrystus zajął ten fort. Alleluja! Drzwi są otwarte. „Jest źródło otwarte w domu Bożym, w mieście Dawida, dla oczyszczenia, dla oczyszczenia tego nieczystego”. Nasz Poprzednik wszedł tam dla nas.
62
Ten Poprzednik, On nam mówi: „Jest miejsce tam w górze, gdzie nigdy nie będziesz się starzeć,” gdzie nie będzie zmarszczek, gdzie nie będziesz musiała używać kosmetyków Max Factor, aby zrobić się ładną dla twojego męża. Poprzednik tam poszedł. Tam jest miejsce, gdzie nigdy się nie zestarzejesz, gdzie nie będziesz czuł się zmęczony ani słaby. Tam jest miejsce, gdzie nigdy nie zachorujesz, gdzie dziecko nigdy nie będzie miało kolki, gdzie nigdy nie stracisz sztucznego... to znaczy nie stracisz zęba, żebyś musiał mieć sztucznego. Alleluja! Och, niech będzie błogosławione Jego imię. On wszedł i my, nieśmiertelni, pewnego dnia tam staniemy na Jego podobieństwo. Gwiazdy i słońce — one zostaną przyćmione. Z pewnością. Ten Poprzednik szedł przed nami.
… jako Poprzednik wszedł za nas Jezus, stawszy się Arcykapłanem według porządku Melchisedeka na wieki.
63
Ten wielki Poprzednik poszedł przed nami, torując nam drogę. On z Ducha stał się tym wielkim źródłem tęczy Bożej; nie miał początku ani końca. On był zawsze. Bóg.
Ten promień światła wyszedł. To był promień miłości, to był ten główny, czerwony. Następnym kolorem był niebieski, niebieski czyli prawda. Potem tam był kolejny kolor; wszystkie siedem doskonałych kolorów, które są siedmioma duchami Bożymi, jakie wychodziły z tego wielkiego źródła, czy też z tego wielkiego diamentu, o którym mówił Jezus. Ten wielki diament był ociosany, aby mógł odbijać te kolory. Bóg stał się ciałem i zamieszkał między nami, aby móc odzwierciedlać Swoją dobroć i miłosierdzie pomiędzy nami przez dary, znaki i cuda.
Cała ta wielka tęcza stała się teofanią, uczynioną na podobieństwo człowieka. Jednak On jeszcze nie był człowiekiem. On jeszcze nie miał ciała. On był teofanią.
64
Mojżesz powiedział: „Chciałbym Cię zobaczyć”. Bóg ukrył go w skale.
A kiedy On przeszedł, pokazał się od tyłu. Mojżesz rzekł: „To wygląda na tył mężczyzny”.
I co się potem stało? Pewnego dnia, kiedy Abraham siedział w swoim namiocie... Wrócimy do tego dziś wieczorem. Kiedy Abraham siedział w swoim namiocie, przyszedł do niego Bóg, w ciele.
„Och — powiecie — bracie Branham on był...”
Widzimy Go tutaj, jak wcześniej spotyka się z Abrahamem, zgodnie z porządkiem Melchisedeka, jako ludzkie ciało, które było Bogiem. Oczywiście, tak było. On był Bogiem w ciele.
Powiecie: „Zatem, bracie Branham, dlaczego On potem musiał powrócić i urodzić się?”
65
Wtedy On jeszcze nie urodził się. On po prostu został stworzony, ciało, w którym zamieszkał. Melchisedek był Królem Salemu, czyli Królem Jeruzalem, czyli Królem Pokoju. On nie miał ani ojca, ani matki, nie miał początku Swoich dni ani końca życia.
Jezus miał zarówno ojca jak i matkę, a Jego życie miało początek i koniec. Jednak On był uczyniony według porządku Melchisedeka, który nie miał ani początku Swych dni, ani końca życia.
Melchisedek był to sam Bóg. Melchisedek był Bogiem Jahwe, tym samym, który spotkał Abrahama lata później przed jego namiotem. Odwrócony plecami, rzekł: „Dlaczego Sara się zaśmiała?” To prawda. Był tym, który tam stał i patrzył w kierunku Sodomy. Abraham Go rozpoznał, bo tam za jego zasłoną była kotwica, która trzymała się tej obietnicy. Nie dlatego, że miał jakieś sensacje, lecz dlatego, że Bóg dał mu obietnicę. A kiedy wszedł w kontakt z tym wielkim magnesem, to wiedział, że to On był w tym ciele.
66
Wychodząc z Abrahamem, tam nieco dalej, powiedział do niego: „Widząc to, czy miałbym zataić te rzeczy przed Abrahamem, skoro widzę, że On jest dziedzicem świata? Po prostu nie zrobię tego”. Więc... „Abrahamie, powiem ci, co zamierzam uczynić — będziemy to przerabiać dziś wieczorem — tam w Sodomie” i wszystko, co zamierzali zrobić. I jak tylko pobłogosławił Abrahama, to powrócił do Swojego wymiaru. Człowiek, który stał tam w zakurzonym ubraniu, Człowiek. I nie tylko to, lecz On jadł mięso z cielaka, którego zabił Abraham, i pił mleko od krowy, i jadł jakieś ciastka (chleb kukurydziany) z masłem. To się dokładnie zgadza. A potem powrócił do teofanii.
67
Co to było? Dlaczego On wtedy tego nie przyjął? Wtedy jeszcze nie urodził się tak jak ty czy ja. On musiał urodzić się w ciele, żeby mógł utrzymać to żądło. To było stworzone ciało. To było takie ciało, że On wziął wapń i potas z ziemi i powiedział: „Fiuuu...” i zstąpił w nie. To było takie samo ciało jak w przypadku Melchisedeka. On zstąpił w nie, do ciała, w którym mógł wyjść mu naprzeciw w zasłonie, w zasłonie Swego własnego stworzenia, nie w zasłonie pochodzącej z kobiety, z łona kobiety, poprzez komórkę. Nie. Lecz On je stworzył i wstąpił w nie, i rozmawiał, według porządku Melchisedeka.
68
Kto to jest ten Melchisedek?
Ten to Melchisedek, król Salemu (to znaczy Jeruzalem), kapłan Boga Najwyższego (oczywiście), który wyszedł na spotkanie Abrahama, gdy wracał po rozgromieniu królów, pobłogosławił mu,
Abraham zaś dał mu dziesięcinę ze wszystkiego. Imię jego znaczy najpierw król sprawiedliwości (ta wielka miłość, miłość, ten wielki Duch tam na początku)... król sprawiedliwości, następnie zaś król Salemu, to jest król pokoju.
Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie mający ani początku dni, ani końca życia...
Kto to był? Nigdy się nie urodził, nigdy nie umrze. Kto to jest? To był Bóg, oczywiście, to był On, jako przedobraz Pana Jezusa. Oczywiście. To był On. Jednak On musiał przyjść przez kobietę, zgodnie z takim samym porządkiem jak ty przyszedłeś przez kobietę. On musiał przyjść w taki sam sposób jak ty, aby przyprowadzić cię z powrotem do Siebie. Alleluja!
Cudowna Boża łaska ta
Zbawiła z grzechów mnie.
Zgubiony, nędzny byłem ja,
Lecz teraz cieszę się.
69
Zrozumiałem, co On musiał zrobić. Bóg stał się mną, abym ja z łaski mógł stać się Nim. On wziął moje grzechy, tak abym przez Jego sprawiedliwość mógł otrzymać wieczne życie. Ja sam siebie nie mogłem wybrać. Moja natura była grzeszna. Nie miałem z tym nic do czynienia. „Urodziłem się na świat, ukształtowany w nieprawości, przyszedłem na świat, mówiąc kłamstwo”. Bez żadnej szansy, wcale, nic, bez żadnego pragnienia.
Powiesz świni, że jest w błędzie, jedząc pomyje, tak? Zobaczysz, jak bardzo cię posłucha. Powiedz wronie, że się myli, jedząc padlinę, a zobaczysz, co ci odpowie. Gdyby potrafiła mówić, powiedziałaby: „Zajmij się swoimi sprawami”. Z pewnością.
70
Och, lecz łaska Boża zmieniła tę naturę i dała mi możliwość, żeby pragnąć i łaknąć. „Twa miłość i dobroć są dla mnie lepsze niż życie, o Boże. Moje serce tęskni za Tobą”.
Dawid powiedział: „Tak jak jeleń łaknie wód strumienia, tak moja dusza pragnie Ciebie, o Boże”.
Bóg dał człowiekowi to pragnienie, aby Go uwielbiał, miłował, szukał Go. Lecz człowiek to wypacza przez podszepty diabła. Idzie i pożąda kobiety, przyjemności i rzeczy tego świata, próbując zaspokoić tę świętą rzecz, którą Bóg włożył w niego po to, aby Go miłował. On zaspokaja to rzeczami tego świata. Lecz, bracie, kiedy on raz zostanie przemieniony i to źródło z larwami komarów wewnątrz, ten cały brud tej cysterny zostanie wyczyszczony i wysterylizowany, a są tam umieszczone czyste wody Boże, to grzech już nigdy nie może go dotknąć. Amen.
Jak Go miłuję, jak Go uwielbiam,
Słońce, me tchnienie i wszystko me!
Wielki Stworzyciel stał się mym Zbawcą
I Boża pełność przebywa w Nim.
W dół ze Swej chwały, to wiecznie żywe dla nas,
Nasz Bóg i Zbawca zszedł, Jezus nazywał się.
W żłobie zrodzony, Swoim własnym obcy,
Cierpienia Mąż i łez, śmiertelnych mąk.
Jak Go miłuję, jak Go uwielbiam,
Słońce, me tchnienie i wszystko me!
71
O, Boże! Jak On tego dokonał? Człowiek próbował to opisać. Ktoś powiedział:
Choćby ocean atramentem,
Nieboskłon — pergaminu zwój,
Źdźbło trawy każde zwinnym piórem,
Pisarzem cały ludzki rój;
Aby opisać miłość Bożą...
Jakże ten wielki Bóg niebios stał się ciałem i zabrał moje grzechy!
Aby opisać miłość Bożą,
Ocean wysechłby wnet,
A zwój nie byłby w stanie pojąć,
Choć krańców nieba by sięgnął.
72
Aby dziedzicom tego zbawienia dać pewną nadzieją, przysiągł na samego Siebie, że powstanie w dniach ostatecznych i da nam życie wieczne. „I nikt nie może ich wyrwać z ręki Mojej”. Amen. Pomódlmy się.
Czy jesteś winny odrzucenia Jego miłości? Unikałeś Jego błogosławionej istoty, tego potężnego, który stworzył cię takim, jakim jesteś? A teraz jesteś tutaj tego poranku, doszedłeś aż dotąd, i dana ci jest ta możliwość. Czy chcesz nadal żyć? Jest tylko jeden sposób, aby żyć, to znaczy wierzyć w Pana Jezusa. Jeśli z serca wierzysz, że On jest Synem Bożym i przyjmujesz Go jako swojego Zbawiciela, i wierzysz, że Bóg wzbudził Go dla twojego usprawiedliwienia, jeśli chcesz to przyjąć na tej podstawie, jest to teraz twoje.
73
Czy zechcielibyście podnieść ręce? Jakaś nieskruszona dusza, która chciałaby... pokutować tego poranku, niech powie: „Pamiętaj o mnie, bracie kaznodziejo, kiedy się modlimy. Ja również zawiodłem. Przyłączyłem się do kościoła, lecz wiem, że nigdy nie miałem tego, o czym ty teraz mówisz. Nigdy nie narodziłem się z tego Ducha, bracie Branham. Po prostu, po prostu nie miałem Go, to wszystko. Chcę, abyś modlił się za mnie, żeby Bóg dał mi Go tego poranku”. Niech pana Bóg błogosławi. Czy ktoś jeszcze? Powiedz: „Boże, uczyń mnie tym, kim chcesz, abym był. Chcę być tym, kim Ty chcesz, żebym był. Odrzucałem Twoją miłość”. Niech cię Bóg błogosławi, synu.
74
Tylko na chwilę.
Choćby ocean atramentem,
Nieboskłon — pergaminu zwój,
Źdźbło trawy każde zwinnym piórem,
Pisarzem cały ludzki rój;
Aby opisać miłość Bożą,
Ocean wysechłby wnet,
A zwój nie byłby w stanie pojąć,
Choć krańców nieba by sięgnął.
Miłości Boża, wielkąś ty,
Któż zbadać głębię Twą śmie?
Aniołów pieśń i świętych Twych
Na wieki będzie Ci brzmieć.
75
Drogi Boże, naprawdę, ten poeta, który napisał te słowa był po prostu jak wielu innych Twoich wierzących; szukał, próbował znaleźć słowa, aby to wyrazić. A jest napisane w Biblii: „Dlatego, że kaznodzieja był mędrcem, to rozważał, badał i ułożył wiele przypowieści”. Och, jakże pragnęlibyśmy mieć taki język i taki słownik, aby móc wytłumaczyć ludziom, czym to tak naprawdę jest. Jednak tego nie da się wytłumaczyć przy pomocy śmiertelnych ust. Niewątpliwie potrzeba całej wieczności, aby to objawić, jak ten Bóg niebios mógł przyjść na ziemię, by zbawić biednych, zgubionych, nędznych grzeszników.
Modlę się do Ciebie, Ojcze, abyś przez tych parę nieprzerwanych, to znaczy pourywanych słów, które wypowiedziałem tego poranku, aby przez nie ten, kto szukał ucieczki i odpocznienia, odnalazł pokój i zaspokojenie, i mocne pocieszenie. Niechby ich dusze zakotwiczyły się w tej obietnicy, którą dał Bóg, że On ich wzbudzi w dniu ostatecznym. Kilkanaście rąk podniosło się w tym budynku, tutaj w kaplicy. Boże, daj im tę niezachwianą nadzieję właśnie teraz. Niech zakotwiczą się w tej skale wieków. Nieważne jak złe może być wzburzone morze, a ich małe łódki mogą podskakiwać, oni mają kotwicę, obietnicę Boga. Tam oni stoją: „Bóg tak powiedział. On nie może kłamać”.
76
„Ten, kto słucha Moich Słów,” które starałem się głosić tego poranku „I wierzą w Tego, który Mnie posłał, w Jehowę, mają życie wieczne i nie przyjdą na sąd, ale przeszli ze śmierci do życia”.
O, Ty wieczny, błogosław ich dzisiaj. I niechby każda osoba tutaj, która nie jest pod krwią, której dusza nigdy nie była nawrócona, niechby to się stało teraz, Panie. Ty czynisz tajemnicze rzeczy. Oni wszyscy są Twoi. Oni są Ci oddani. Modlę się, abyś dał im wieczne życie. Może pewnego dnia, tam na drugim brzegu, jeden po drugim pójdziemy doliną... Może spotkamy się tam, gdzie nigdy więcej nie mówi się: „Żegnaj”.
Pewnego dnia dojdziemy do rzeki na końcu czasu,
Kiedy ostatnie myśli o smutku przeminą.
Tam będzie czekał Ktoś, kto pokaże nam drogę.
Nie będę musiał przechodzić przez Jordan sam.
Tam będzie czekał ten Ktoś, kto pokaże nam drogę.
Nie będę musiał przechodzić przez Jordan...
77
Wszyscy, którzy posiadacie tę nadzieję, podnieście ręce i głowy.
Nie będę musiał...
Po prostu uwielbiajmy Go. Poselstwo jest zakończone. Czy nie jesteście szczęśliwi? Bóg przysiągł, że... Bóg przysiągł, że się tam z wami spotka.
Jezus zmarł, by odkupić wszystkie moje grzechy,
Kiedy zobaczę ciemności...
Co mówicie? Tego żądła już nie ma.
On będzie na mnie czekał,
Nie będę musiał przechodzić przez Jordan sam.
Czasami czuję się odrzucony i zmęczony...
Po prostu uwielbiajmy Go teraz.
Wydaje się, jakby opuścili mnie wszyscy przyjaciele...
Byliście kiedyś w takim położeniu?
Ale pociesza mnie jedna myśl...
Co to była za obietnica?
Która sprawia, że moje serce się raduje:
Nie będę musiał przechodzić przez Jordan sam.
Zatem, dzieci obietnicy, uwielbiajmy Go po prostu za to, co uczynił.
Nie będę musiał przechodzić przez Jordan sam.
Jezus zmarł, by odkupić wszystkie moje grzechy...
Co się dzieje?
Kiedy zobaczę ciemności, On będzie na Mnie czekał,
Nie będę musiał przechodzić przez Jordan sam.
„Kiedy dojdę do tej rzeki”. Każdy z was tam dojdzie. Przed wami jest wielki, mroczny cień. To są wielkie drzwi. Pójdziesz tam któregoś dnia, może zanim dzisiejszy dzień się zakończy, może zanim skończy się nabożeństwo. Dojdziesz tam. Z każdym uderzeniem serca jesteś o jeden krok bliżej tego.
Kiedy zobaczę ciemności, On będzie na Mnie czekał...
On tak powiedział. On przysiągł.
Nie będę musiał przechodzić przez Jordan sam.
78
O, błogosławiony Panie, nasze serca tego poranku są pełne do przelewu.
Pomyśleć tylko — kiedy twój puls ustaje, a pielęgniarka poprawia ci poduszkę pod głową, a twoje ręce... nie możesz już nimi ruszać. Twoje ręce stały się zimne jak lód. Twoje dzieci, twoja matka, twoi umiłowani krzyczą i płaczą. Te wielkie drzwi otwierają się. On będzie czekał.
Dawid powiedział: „A jeśli przygotuję sobie posłanie w krainie umarłych, i Ty tam jesteś. Nie będę musiał przechodzić przez to sam. Kiedy poczujemy, że wody rzeki zaczynają rozpryskiwać się o nasze twarze, Bóg weźmie tę łódź życia i przeprowadzi nas przez to. On to obiecał. Prorok Dawid powiedział: „Nawet gdybym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza”.
79
Panie, jesteśmy dzisiaj tak szczęśliwi, że byliśmy ujęci jako dziedzice obietnicy. Posiadamy dziś w sobie wieczne życie, bo miłujemy Pana Jezusa i uwierzyliśmy w Niego, i przyjęliśmy Jego Słowo i Jego nauczanie. A On dał nam Ducha Świętego jako pieczęć naszej wiary, Ducha Świętego, pieczęć. Nasza wiara w nas jest zakotwiczona. I chociaż wiele razy przechodzimy przez głębokie ciemności i wiele razy upadamy na drodze, jednak nasza kotwica trzyma. Coś w tym jest, gdzieś tam, co wydaje się jakby nas prowadziło, mówiąc: „Ruszaj. Idziemy dalej”.
Boże, błogosław nas. Potrzebujemy Cię. Trzymaj nas zawsze w pełni wiary i prawdy aż do czasu, gdy po nas przyjdziesz. Będziemy Cię chwalić przez całe wieki. A tego dnia, gdy staniemy na ziemi... Jego błogosławione stopy jeszcze nie dotknęły ziemi. Tam On stoi, na powietrzu, a święci i odkupieni ze wszystkich wieków, ze wszystkich straży — pierwszej, drugiej, trzeciej, czwartej, piątej, szóstej i siódmej — wszyscy stoją tam odziani w Jego sprawiedliwość. My koronujemy Go jako Króla królów i Pana panów i śpiewamy o tych historiach odkupienia. Nasze biedne serca będą drżały, kiedy spojrzymy na Tego, który nas umiłował i dał nam samego Siebie. Kiedy jeszcze byliśmy tacy, że nie dało się nas miłować i byliśmy grzeszni, Chrystus umarł, abyśmy mogli być zbawieni. Dziękujemy Ci za to, Ojcze, w imieniu Chrystusa. Amen.
80
Miłujecie Go? Och, jak rzeczywistym On jest. Czy nie czujecie się tak, jakbyście chcieli jakoś objąć Go swoimi ramionami? No wiecie, czy nie pragnęlibyście podejść i dotknąć Jego stóp?
Pewni ludzie, którzy przychodzili słuchać moich usług w Phoenix, w Arizonie, mówili: „Chciałbym z Nim o tym porozmawiać. Chciałbym powiedzieć: Panie, Ty mnie umiłowałeś, kiedy moja ścieżka stała się mglista”. Pragnąłbym z Nim o tym porozmawiać, zanim przejdziemy na drugą stronę. Chcę Go ujrzeć. Po prostu chcę Go ujrzeć. Pomyśleć, jak będę się czuł, jak moje biedne serce będzie drżało, kiedy Go zobaczę stojącego tam?
81
Często zastanawiałem się: „Pragnąłbym móc usłyszeć ten Głos, jak mówi: Chodźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni. Ja wam dam odpocznienie”.
Prawdopodobnie nigdy nie usłyszę tego literalnie, tak jak On to powiedział wtedy, ale chcę słyszeć, jak mówi: „To jest ostatni dzień. Dobrze pracowałeś, mój dobry i wierny sługo. Teraz wejdź do radości Pana, która jest dla ciebie przygotowana”. Od kiedy?
„Od kiedy jesteś zbawiony?” Nie, bracie.
„Od założenia świata, kiedy cię widziałem i przejrzałem, i przeznaczyłem do wiecznego życia,” wtedy zostałeś pobłogosławiony. „Wszystkich, których przejrzał, tych powołał”. Czy to prawda? [Zgromadzeni mówią: „Amen” — wyd.] „Wszystkich, których powołał, tych usprawiedliwił. Tych, których usprawiedliwił, tych już uwielbił”. Tak to jest. On nas przejrzał, powołał, usprawiedliwił i już jesteśmy uwielbieni z Nim, przy końcu świata, zmierzając do naszej nagrody. Czy nie jesteście szczęśliwi? [„Amen” — wyd.] Oczywiście. To może sprawić, że Go miłujecie. Kiedy sam sobie nie mogłeś pomóc, oto On przyszedł i uczynił to dla Ciebie.
82
„Błogosław związek nasz, o Panie Boże sam” — siostro Gertie. — „Niech bratnia miłość łączy nas,” podczas gdy mamy tu teraz tę małą społeczność uwielbiania, kiedy zamierzamy modlić się za chorych. Niech Bóg was błogosławi. Wy, którzy podnieśliście swoje ręce do Chrystusa dziś rano, znajdźcie miejsce uwielbiania Go, służcie Mu.
Uwielbiajmy Go teraz po prostu, jako zgromadzenie, wszyscy wy metodyści zbory Boże, zgromadzenia Boże, prezbiterianie, luteranie, katolicy. Zaśpiewajmy teraz wszyscy razem.
Błogosław związek nasz,
O Panie Boże sam,
Niech bratnia miłość łączy nas,
Jak przykazałeś nam.
Przed Twój niebiański tron
Gorliwe modły ślem,
Twe dziatki od niezgody chroń,
Wiąż serca Duchem Swym.
Doczesny trud i znój
Ucz nas społecznie nieść,
Dla ludu Swego — wszak jest Twój...
Jak wielu jest tu metodystów, baptystów i wszystkich?
… Głęboką miłość mieć.
83
Czy nie sprawia to, że czujecie się dobrze? Obróćcie się teraz i podajcie sobie nawzajem ręce, a w tym czasie zaśpiewajmy to jeszcze raz.
Przed Twój...
Podajcie rękę komuś, kto jest za wami, przed wami, lub z innej strony.
… niebiański tron
Gorliwe modły ślem,
Wiąż serca Duchem Swym.
Doczesny trud i znój...
Będziemy się wzajemnie miłować.
Ucz nas...
Czy nie pragniecie, by usługa trwała dalej? Widzicie? To jest to, co myślimy.
… społecznie nieść,
Dla ludu Swego — wszak jest Twój —
Głęboką miłość mieć.
Jeśli już nie tutaj, to spotkamy się tego wielkiego Dnia.
84
Zatem, Ojcze, przyjmij nasze uwielbianie tego poranku. Weź Słowo i zasadź je do serc tych wierzących. Niechby nie byli miotani — dziś na górze, jutro na dole, lecz niechby to Słowo znalazło miejsce odpocznienia w sercu każdego wierzącego. Wiedząc to, że „Bóg poręczył przysięgą i w tym są dwie niewzruszone rzeczy. Niewzruszoność Boża oznacza, że jest niemożliwe, aby On zawiódł, a ci, którzy są dziedzicami tego zbawienia, aby mogli mieć tę mocną nadzieję, niezłomną i pewną, kotwicę w duszy”. Wiedząc to, że „Bóg obiecał nam, składając przysięgę”. Po pierwsze, On nie może kłamać, poza tym On to na końcu poręczył przysięgą, że nas wzbudzi w dniu ostatecznym i da nam wieczne życie. Wiedząc to, że „potem, kiedy byliśmy powołani, On powiedział, że znał nas przed założeniem świata i przeznaczył nas jako dzieci do adopcji przez Jezusa Chrystusa. I On nas przejrzał. On nas powołał. A kiedy nas powołał, usprawiedliwił nas”. My nie potrafimy usprawiedliwić samych siebie, zatem On usprawiedliwił nas przez śmierć Swojego własnego Syna. „Tych, których usprawiedliwił, tych już uwielbił”. To Słowo zostało już wypowiedziane. A my jesteśmy po prostu na swojej drodze, idąc, radując się na naszej drodze do chwały.
85
Daj ludziom wiarę. Niechaj te drobne nawyki i rzeczy, które ciążą na tych ludziach, niechby oni je strząsnęli z siebie tego poranku dzięki temu Słowu Bożemu, które jest kotwicą duszy, niewzruszoną i pewną. Niechby strząsnęli z siebie swoje nawyki, swoje humorki i te rzeczy, które były... Jak powiedział Paweł, w następnej części poselstwa za kilka dni: „Złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami. Patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który był kuszony w tej samej mierze jak i my, jednak nie zgrzeszył!” Było dopuszczone, aby był kuszony, jednak On nie uległ pokuszeniu. I my jesteśmy kuszeni grzechem, ale nie po to, aby mu ulegać. Dlatego, że to życie, które jest w nas, jest kotwicą naszego wiecznego przeznaczenia i zachowujemy tę świętość dla naszego serca.
86
Otóż, jest wielu, których szatan nękał przez różne dolegliwości. Mamy prawo się za nich modlić, Ojcze. Niechby oni, kiedy przychodzą pod tym Słowem dzisiaj... tym cudownym Słowem, które było głoszone... Biblia składająca świadectwo, aniołowie Boży, stojący w pobliżu, i wielki Duch Święty ponad tym wszystkim, który znajduje się tutaj, aby zaświadczyć o tym Słowie. A więc, Ojcze, kiedy przychodzą dziś rano pod tym Słowem obietnicy, niech podejdą, aby mogli zostać uzdrowieni — by mogli zdjąć szyny ortopedyczne, opuścić wózki, nosze, na których leżeli, aby po prostu być uzdrowionymi. Spraw to, Panie. Niechby wrócili na następną usługę, na którą mają przyjść, albo do swoich własnych zborów, radując się i pokazując, jak wielkich rzeczy dokonał Chrystus. Czynimy to na Twoją chwałę, w imieniu Jezusa. Amen.
87
Przepraszam za to, że obiecałem, że dziś rano będziemy przerabiać 7. rozdział, a nie doszliśmy do niego. Musieliśmy poświęcić tutaj trochę czasu na kolejkę modlitwy. A więc dziś wieczorem, jeśli Bóg pozwoli, weźmiemy 7. rozdział i dowiemy się, kim był ten Melchisedek. Ilu z was chce się tego dowiedzieć? Och, idziemy wprost do Niego i dowiadujemy się dokładnie, kim On jest. A Pismo mówi, kim On jest. Rozumiecie?
A Scofield mówi, że to było kapłaństwo. Jak to mogłoby być kapłaństwo, skoro nie było początku ani końca? Widzicie, to nie było kapłaństwo. To był Mąż, Melchisedek (imię), Osoba.
Tak jak... nie, żeby to lekceważyć, ale chrześcijańscy naukowcy mówią, że Duch Święty to myśl. A Biblia mówi: „On — Duch Święty”. A „On” to zaimek osobowy. To jest Osoba a nie myśl. To jest osoba, absolutnie.
Melchisedek to Mąż, Mąż, który nie miał początku dni ani końca swych lat. Nie miał ani ojca, ani matki, ani pochodzenia. I dowiemy się, kim On jest, jeśli Bóg pozwoli, dziś wieczorem, dzięki Słowu. Miłujecie to? [Zgromadzenie mówi: „Amen” — wyd.] Och! „Twoje Słowo jest pochodnią na mojej ścieżce, dla moich stóp”. Och!
88
Powiecie teraz: „Bracie Branham, nie rozumiem tego wszystkiego”. Ja też nie.
Pewnego razu głosiłem tam w Kentucky do wielu nowoprzybyłych, katolików i innych, którzy mogli nie rozumieć tych głębokich, bogatych spraw Pisma. A ja głosiłem o Boskim uzdrowieniu. I mała bosonoga dziewczynka przyniosła... Ona nie miała nawet piętnastu lat. Miała małe dziecko. To było porażenie. Powiedziałem: „Co jest z twoim dzieckiem, siostro?”
Rzekła: „Ono ma drgawki”. Nie wiedziała, że to jest porażenie. Nie wiedziała, jak to nazwać.
Ta mała prawdopodobnie nigdy w życiu nie miała butów na nogach. Takie biedactwo. A długie włosy zwisały jej w dół. Zapytałem: „Wierzysz?”
A te stalowoszare oczy spojrzały na mnie. Powiedziała: „O tak, proszę pana, oczywiście, że wierzę”.
Wziąłem to dzieciątko. I kiedy się modliłem, ono przestało się trząść. No tak. To go opuściło, opuściło.
89
Następnego dnia polowałem na wiewiórki, tam na zboczu góry. Słyszałem kilku starszych mężczyzn, siedzących tam i rozmawiających. Wyglądali na ożywionych. Ześlizgnąłem się w dół. Polowałem na wiewiórki. Oni mówili o mnie, siedząc tam, żując tabakę i spluwając. Liście fruwały, o tak. A oni rozmawiali o tym zgromadzeniu z poprzedniego wieczoru. Jeden z nich powiedział: „Widziałem to dziecko. Przechodziłem tam tego poranku. Ono nie miało od tej pory drgawek”. Widzicie? Powiedział: „To było rzeczywiste”. I potem splunął.
Oni mieli strzelbę opartą o drzewo, pomyślałem więc, że lepiej będzie, jak się ujawnię. Wiecie, oni się tam też spierali. Więc wyszedłem. Powiedziałem: „Dzień dobry, bracia”.
Ten wielki jegomość (to on chyba mówił) trzymał skręta tytoniu w ustach, o tak, z tej strony, i miał wielką, długą szyję. Miał założony wspaniały, duży, stary kapelusz, który opadał mu na twarz. Rozejrzał się dookoła i zauważył mnie. Uchwycił kapelusz, zrzucił go... [Brat Branham przełyka — wyd.] Połykając tego skręta, powiedział: „Dzień dobry, wielebny”. Widzicie? Oczywiście, tak. Respekt. To jest prawda. Jak on to w ogóle przeżył? Nie wiem, ale tak było.
90
A więc, następnego wieczoru, kiedy wróciliśmy, był tam mężczyzna, który chciał ze mną trochę podyskutować. On chodził do kościoła, który nie wierzył w Boskie uzdrowienie. No, to był kościół metodystyczny, White Hill z Kentucky. On stał na zewnątrz. Miał w rękach lampion. Powiedział: „Chcę ci coś powiedzieć, kaznodziejo. Nie mogę zaakceptować tego, ponieważ ja tego nie widzę”.
Rzekłem: „Nie widzisz tego?”
On odparł: „Nie — rzekł — sam jestem chory, ale ja po prostu tego nie widzę”.
Zapytałem: „Gdzie mieszkasz?”
Powiedział: „Tam na Big Renox”.
Spytałem: „No, a jak zamierzasz dostać się do domu?”
Odpowiedział: „Pójdę piechotą”.
Rzekłem: „A widzisz swój dom?”
Stwierdził: „Oczywiście, że nie”.
Rzekłem: „Jest dziś wieczorem paskudnie ciemno. Pochmurnie”.
Odparł: „O, tak”.
Powiedziałem: „Jak więc dojdziesz do domu?”
Rzekł: „Przy pomocy tego lampionu”.
Powiedziałem: „Ten lampion nie oświeci ci całej drogi do domu — rzekłem — jak więc tam dojdziesz?”
Odparł: „Och, podążam za tym lampionem”.
Powiedziałem: „To jest to. Masz teraz światło tego lampionu i za każdym razem, kiedy robisz krok na tej drodze, to światło będzie ci odsłaniać drogę przed tobą. Jeśli tylko będziesz ciągle szedł, to światło będzie podążało z tobą”.
91
I wy to czynicie dziś rano. Pragniecie Chrystusa, tego wielkiego najwyższego Kapłana, Pośrednika dla twoich słabości czy twoich chorób, czy twojej duszy. Możesz tego nie rozumieć. My tego nie rozumiemy. Ale jesteśmy poddani temu: „Kroczcie w światłości, jak i On jest w światłości”. Ty robisz jeden krok w świetle. I kiedy masz ze sobą światło, to światło będzie świecić aż do tego doskonałego dnia. Ono będzie oświetlało drogę przed tobą.
Będę kroczył tą wielką, starą drogą.
Mówiąc wszędzie dokądkolwiek pójdę
Że wolę być raczej staromodnym chrześcijaninem, Panie,
Niż kimkolwiek innym.
Słyszeliście kiedykolwiek tę starą pieśń?
Nic nie może się równać
Ze staromodnym chrześcijaninem.
Okazując chrześcijańską miłość,
Będę kroczył tą wielką, starą drogą,
Mówiąc wszędzie dokądkolwiek pójdę,
Że wolę być raczej staromodnym chrześcijaninem, Panie,
Niż kimkolwiek innym.
92
Po prostu to miłuję. W porządku. Teraz zamierzamy modlić się za chorych. Nie wyznajemy, że potrafimy uzdrawiać chorych. Gdybyśmy tak twierdzili, to mówilibyśmy coś nieprawdziwego. Każda chora osoba, która tu się znajduje, jest już uzdrowiona. Tak mówi Pismo: „Jego ranami jesteśmy uzdrowieni”. Czy to prawda? [Zgromadzeni mówią: „Amen” — wyd.]
Każdy grzesznik, który jest tutaj (prawdopodobnie jest tu ktoś taki), był zbawiony, odkąd Jezus zmarł. Lecz nie przegap tej możliwości, która leży przed tobą, aby wejść do Jego obecności. Spróbuj to przyjąć. To jest teraz dla ciebie przygotowane. Wprost teraz musisz to zaakceptować. Kiedy wchodzisz pod krew, wtedy ty nie jesteś... Już jesteś osądzony, bo jesteś osądzony przez to, jak potraktowałeś pojednanie Pana Jezusa Chrystusa. Rozumiesz? Ty się tam sam osądziłeś.
93
Zatem „On był zraniony za nasze występki, a Jego ranami jesteśmy uzdrowieni”. A więc nie ma niczego, co mógłbym mieć, by was uzdrowić. Nie ma niczego, co kościół mógłby mieć, aby was uzdrowić. Jedyna rzecz, o którą możemy się modlić, to żeby wasza wiara nie upadła, żebyście tego poranku przyszli do ołtarza i zaakceptowali Chrystusa jako swojego Uzdrowiciela, tak jak zaakceptowaliście Go jako Swojego Zbawiciela. I bez żadnych... Bóg czyni cuda. On pokazuje wielki znak. Niewidomi, głusi, niemi i wszyscy inni są uzdrawiani wprost tutaj w kaplicy. Ale czy to się dzieje, czy też nie, my to przyjmujemy tak czy owak. Wiele razy te rzeczy przychodzą przez wizje.
94
Ilu z was było tu około trzy czy cztery niedziele temu, kiedy ten mężczyzna wszedł tutaj, będąc jednocześnie niewidomy i sparaliżowany, a raczej siedzący na wózku, z porażonymi nerwami? Zanim wyszedłem z domu, widziałem go w wizji: „Tam będzie mężczyzna z ciemnymi włosami, siwiejącymi. Jego żona jest atrakcyjną kobietą, w wieku około sześćdziesięciu lat. Ona przyjdzie i będzie płakać. A potem zapyta mnie i wróci, by modlić się za swojego męża”. On siedzi na tamtym miejscu.
Zszedłem. Powiedziałem kilku moim braciom tutaj: „Obserwujcie to”.
I gdy podeszliśmy do ołtarza, inni się modlili. Kiedy poszedłem się modlić, to odszedłem i wróciłem tutaj. A jego żona powstała, przyszła dokładnie w taki sposób, jak Pan powiedział, że to się wydarzy. Ludzie obserwują, czy to się stanie w taki sposób. To nigdy nie zawiodło. A więc kiedy on szedł...
95
Dowiedziałem się, że ten człowiek (dr Ackerman z Birdseye w Indianie był tym, który go tutaj wysłał), on jest katolikiem, a jego syn jest w zakonie świętego Meinrada. Dr Ackerman jest moim towarzyszem w polowaniach i to on wysłał tu tego człowieka. A Pan pokazał mi ciemnowłosego mężczyznę, który go tu pośle, ale ja nie wiedziałem, kto to był.
Spytałem: „Czy to był dr Ackerman?”
Odrzekł: „Tak”. Rozumiecie? I potem ten człowiek...
Powiedziałem: „To jest TAK MÓWI PAN”. Zszedłem na dół. Rzekłem: „Proszę pana, niech pan powstanie”. Jednocześnie ślepy. I... Nerw równowagi nie funkcjonował. On nie potrafił podnieść się w ten sposób. Widzicie? Trwał w takim stanie przez lata. Był w Mayo [klinika — tł.] i wszędzie gdzie tylko. A ja po prostu zmówiłem za niego modlitwę i on się podniósł. I poszedł przechodząc tędy.
96
Najpierw powiedział: „Nie widzę cię,” a potem zaczął krzyczeć: „Ależ tak, widzę!” Jego oczy się otworzyły. On był ortodoksyjny, a jego żona była prezbiterianką.
Niektórzy ludzie myślą, że „prezbiterianie nie wykrzykują, tak samo ci ortodoksyjni”. Musielibyście ich słyszeć. Z pewnością. Krzyczeli i obejmowali się nawzajem. Wrócił i wziął swój wózek inwalidzki i wyszedł, schodząc po schodach jak zdrowy człowiek, i mógł widzieć, i mówić, i tak dalej.
Jednego dnia dostałem od niego list, czy też dzwonił do mnie. Chyba brat Cox poszedł do niego. Powiedział: „Oczy go szczypią”. Oczywiście. To jest nerw. Nerwy wzrokowe rosną i wracają do życia, wiecie, i pojawiają się na swoich miejscach. Przekleństwo zostało zdjęte.
97
Jeśli tego nie widzi, wtedy musi być duchowy. Potem może się wydarzyć tylko jedno: modlimy się, by Chrystus usunął to przekleństwo, odesłał diabła i żeby to wróciło do normy. Wraca do zdrowia. I to jest wszystko, co się tyczy tej sprawy: „w Moim imieniu demony wyganiać będą”. Czy to prawda? To jest obietnica dla kościoła. To jest obietnica mocy. Czego? To jest Jego obecność z nami. To, co nam przeszkadza dziś rano, aby być doskonałymi, by czynić te rzeczy tak, jak On je czynił, to to, że ciągle jeszcze jesteśmy w tej zasłonie. Rozumiecie? Lecz mamy pewne uczucie, które nam mówi: „O, tak”. Widzicie?
98
A kiedy przyjmujesz swoje uzdrowienie... Nieważne, co ta zasłona mówi. Chodzi o to, co mówi Słowo. Rozumiecie? To jest to. To jest to. A Słowo zawsze góruje nad wszystkim innym. Boże wieczne Słowo.
Spójrzcie na Sarę: martwe łono, dziewięćdziesiąt lat, żyje ze swym mężem od szesnastego czy siedemnastego roku życia, nie mają dzieci. Abraham ma setkę. A Bóg to wszystko wywrócił i dał im dziecko. Rozumiecie? Bo oni wierzyli. Mówili o tych rzeczach, których nie było, tak jakby one były. Przyjaciele, przychodźcie tego poranku w ten sposób.
99
A dziś wieczorem oczekujemy... Kiedy wy wszyscy nas odwiedzacie... Cieszymy się, że jesteście z nami dziś rano. Niech Bóg będzie z wami. Jeżeli będziecie wieczorem w mieście, ucieszymy się jeśli będziecie z nami wieczorem na następnym zgromadzeniu, o Melchisedeku. A jeśli nie, a macie swój własny zbór, to idźcie do swego zboru. To jest wasza powinność. Jeżeli należycie do jakiegoś zboru, idźcie tam. To tutaj jest tylko taka mała kaplica, gdzie zgromadzamy się i mamy razem społeczność. Niech was Pan błogosławi.
100
A siostra Gertie zagra dla nas „Cudowny lekarz zbliża się”. Czy jest tutaj ktoś, kto potrzebuje modlitwy? Podnieście swoje ręce wy, którzy chcecie przyjść do kolejki modlitwy i położyć swoją wiarę na Chrystusa. W porządku. Zbierzcie się po tej stronie zboru, jeśli możecie. Gdybyście mogli odsunąć trochę siedzenia... Bracie, gdybyś mógł zrobić tak, żebyśmy mieli tutaj trochę miejsca i mogli zebrać tu ludzi. Chodźcie tu na tę stronę.
Będziemy się teraz modlić, kiedy śpiewamy. Poproszę tu starszych z każdej denominacji czy kościoła, nieważne z jakiego, jeśli tylko wierzycie w Boskie uzdrowienie. Czy zechcielibyście stanąć tutaj na tym podium, żeby modlić się za chorych? Cieszymy się, że was tutaj mamy. Z każdej denominacji czy nie denominacji, skądkolwiek. Cieszymy się, że mamy was tutaj. Czy przyjdziecie modlić się teraz i staniecie tu ze mną?
Bracie Neville, przyjdziesz tu z olejem?
Wróć do czytelni Następne kazanie