• PL
  • EN
  • CZ
Przekonanie wzbudza zainteresowanie

Tytuł: Przekonanie wzbudza zainteresowanie

Data: 1962-05-21

Miejsce: Chicago, Illinois, USA

Długość: 78 min

Pobierz

PDF

Pobierz

PDF

Pomniejsz/ powiększ tekst:
A-
A+
  • Wybierz szybkość auto przewijania:
  • Powoli
  • Średnio
  • Szybko
  • Zatrzymaj

Przekonanie wzbudza zainteresowanie

1
Dziękuję bardzo, bracie Carlson. Możecie usiąść. Tyle rzeczy chce powiedzieć, a jest już dosyć późno. Ale jestem naprawdę szczęśliwy, że mogę być tego wieczoru w Chicago i chce podziękować bratu Carlson i bratu Boze za ich uprzejmość, a także wszystkim pozostałym za to, że mnie zaprosili tutaj tego wieczoru, abym przemawiał na tym obiedzie, czy też kolacji, z okazji wyjazdu brata Boze na pole misyjne. Wiem, przez co tam trzeba przechodzić, ponieważ także pracuję misyjnie. Siedziałem tutaj z bratem z Południowej Afryki, który był na naszych zgromadzeniach, kiedy byliśmy tam ostatnio. Ten kosztowny przyjaciel, lekarz, który przyjechał tutaj, aby pomodlić się za nami, jak... Wszyscy wiemy, jakiego wrażenia doznajemy, kiedy znajdujemy się w dżungli, ale uważam, że warto to czynić. Jak wiecie, mamy kościoły na każdym rogu i możemy słyszeć ewangelie w różnoraki sposób; a tamci ludzie często nigdy nie słyszeli imienia Jezus.
2
A więc zamierzam powrócić tam znowu. W domu nigdy nie miałem poczucia zadowolenia i sądzę że nigdy nie będę go posiadać, dopóki nie powrócę znowu na pole misyjne. Módlcie się więc za mnie i... Drzwi się dla mnie prawie że zamykają, spodziewam się tego, a więc mogę... Dziękuję wam, jeżeli modlicie się za mnie. Tylko się módlcie, abym pozostał w Bożej woli. To jest to najważniejsze.
A módlcie się także za braci. Tak jest. Jeżeli oni tego nie widzą, no cóż... [Raczej odwrócę się w te stronę. Tak będzie lepiej]. Jeżeli ktoś nie może widzieć tych rzeczy, nie możemy ich potępiać. To jest całkiem na miejscu. Gdybym niczego nie widział, nie mógłbym niczego na ten temat powiedzieć. Szedłbym dalej naprzód. Po prostu, usiadłbym i zajrzał w tej sprawie do Pism i przekonał się najpierw, czy ta rzecz znajduje się w Biblii, ponieważ stamtąd pochodzi wszelka prawda, z Biblii.
3
Otóż odnośnie naszych zgromadzeń, o ile się tutaj przypadkowo ktoś znajduje, zamierzamy podróżować do Południowej Karoliny... Do Północnej Karoliny, stamtąd do Południowej Karoliny; potem do Kalifornii, Kanady i Alaski; następnie pragniemy powrócić i mam nadzieje, że na jakiś czas wyjadę w podróż za morze. Dzisiejszego wieczoru miałem kilka rzeczy na sercu, które pragnąłem poruszyć, ale jest już dosyć późno. Nie przedłużę więcej niż do drugiej godziny po południu. [To był tylko żart]. Pragnę przeczytać pewien odcinek Pisma i kilka notatek albo uwag na temat Pisma, które sobie zanotowałem. Pragnę tylko przekazać tych kilka notatek, a potem przekażemy to nabożeństwo dalej braciom. Jestem pewien, że będziecie się za mnie modlić. Liczę na wasze modlitwy.
4
Otóż obecnie w Ewangelii Jana, w 1. rozdziale, 35. wiersz, pragnę przeczytać do 41. wiersza.
„Nazajutrz znowu wstał Jan z dwoma uczniami swoimi.
I ujrzawszy Jezusa przechodzącego, rzekł: Oto Baranek Boży.
A owi dwaj uczniowie, usłyszawszy jego słowa, poszli za Jezusem.
A gdy Jezus się odwrócił i ujrzał, że idą za nim, rzekł do nich: Czego szukacie? A oni odpowiedzieli mu: Rabbi! (to znaczy: Nauczycielu) gdzie mieszkasz?
Rzekł im: Pójdźcie, a zobaczycie! Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i pozostali u niego w tym dniu; a było to około dziesiątej godziny.
Andrzej, brat Szymona Piotra, był jednym z tych dwóch, którzy to słyszeli od Jana i poszli za nim.
Ten spotkał najpierw Szymona, brata swego, i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza (to znaczy: Chrystusa)„.
5
Pragnę wam wszystkim podziękować za ten prezent, którego jeszcze nie otworzyłem. Na dodatek, zeszłego wieczoru brat Carlson zrobił coś, z czym się trochę nie zgadzam, kiedy zebrał dla mnie ofiarę i przekazał mi ją. A dzisiejszego wieczoru znalazłem dobre miejsce, gdzie te pieniądze włożyć. Dziękuję wam uprzejmie. Naprawdę to doceniam. Wiem, że kiedy te pieniądze przeszły z waszych rąk do moich, to musze być szafarzem tych Bożych dóbr, tych pieniędzy. Pragnę umieścić te pieniądze w najlepszym miejscu, jakie znam, tam, gdzie coś może być uczynione dla Bożego Królestwa. Skłońmy teraz przez chwile nasze głowy.
6
Niebieski Ojcze, tak wiele dobrych rzeczy było tego wieczoru już powiedzianych. Zastanawiam się, czy masz jeszcze dalsze poselstwo dla tych ludzi, coś, co by ich zachęciło lub udzieliło im wiary. Słyszeliśmy świadectwa wielkich wojowników z pola misyjnego. Jest to dla mnie przywilejem, że mogę być tego wieczoru w ich obecności - mężczyzn i kobiet, którzy Ciebie miłują. Jak Tobie dziękujemy za te pieśni i za te serca, za pilne nastawienie tych ludzi w tej późnej godzinie, ich ciągłe oczekiwanie. Są głodni i spragnieni, Panie. Kiedy słyszę Ciebie, jak mówisz w języku, o którym nie mam żadnego pojęcia, słyszę jak jakiś szlachetny żołnierz tutaj staje i podaje wykład, to dodaje mi zachęty, Ojcze. Jestem tak wdzięczny za wszystkie te rzeczy. Pobłogosław tych ludzi, Ojcze, pobłogosław twoje Słowo i pomóż twojemu słudze w obecnej chwili. Jeżeli jest kilka spraw, które mogą być wypowiedziane i mogą stać się dla kogoś pomocą, modlę się, abyś je użył teraz, w Imieniu Jezusa. Amen.
7
Chce powiedzieć, że największym powołaniem na tym świecie, według mojej opinii, jest powołanie na pole misyjne. Każdy człowiek, który jest misjonarzem, jest apostołem, ponieważ słowo: „apostoł” - oznacza: „posłany”, a słowo: „misjonarz” - oznacza także „posłany”. Są to takie same słowa, używane w ten sam sposób. Nie wiem, dlaczego się wolą nazywać misjonarzami, ale to jest dobre słowo, albo apostoł.
8
Otóż, tego wieczoru chce głosić na temat „Przekonanie wzbudza zainteresowanie”. Są to dwa słowa, w oparciu o które pragnę wypowiedzieć kilka uwag i zacytować kilka miejsc z Pisma. Najpierw o przekonaniu, a potem o zainteresowaniu.
Z przeczytanego miejsca Pisma wyłania się nam wielka i wspaniała scena. [Czy jestem za blisko mikrofonu? Czy to nie trzeszczy wam w uszach?] Widzimy, że dzisiaj jest wielkie odstępstwo. Wygląda na to, że ludzie nie okazują już takiego zainteresowania jak kiedyś. Oni odstępują od fundamentalnych prawd Biblii. Są unoszeni z prądem. Wydaje mi się, że wszyscy kaznodzieje, którzy miłują Słowo Boże i którzy wiedzą, że ono jest jedynym wzorcem, w którym możemy znaleźć pewność i przekonanie, że stoimy w prawdzie... To nie opiera się o jakąś teorie, ale o Słowo Boże. To jest jedyny fundament, jako...
9
Nie chce, aby to zabrzmiało złośliwie, ale na Południu opowiadano mi o pewnym czarnym bracie, który niósł Biblie za pazuchą, a nie umiał czytać. Jego szef zapytał go:
„Dlaczego to niesiesz?”.
Odpowiedział:
„Ponieważ temu wierzę”.
Mówił dalej:
„Ja temu wierze od deski do deski, a tej desce wierze także, ponieważ to jest Święta Biblia”.
Powiedział:
„Pragnąłbym powiedzieć jeszcze to. Wolałbym raczej stać na tej Biblii niż stać w niebie”.
Ten człowiek mu odpowiedział:
„Co chcesz przez to powiedzieć?”
Powiedział:
„Ponieważ niebo i ziemia przeminie, ale Słowo moje nie przeminie”.
Sądzę, że w tym coś jest. Niebo i ziemia przeminie, więc jeśli stoisz w niebie to, to może przeminąć. Ziemia także przeminie. Ale Słowo nigdy nie przeminie, a więc ono jest dobrym fundamentem, na którym można stać.
Tutaj w Chicago słyszałem pewnego wieczoru brata Tommy Osborna, naszego szlachetnego brata, który powiedział:
„Ja wierze temu Słowu”.
Powiedział:
„Gdyby to nie wyglądało świętokradczo, położyłbym je na podłodze i stanął na nim, by pokazać, że na nim stoję”.
Myślę, że to było bardzo trafne.
10
Stwierdzamy dzisiaj, że ludzie odstępują. Odstępują od Słowa. Brak im zainteresowania. Wydaje się, że nie są nim zbyt wiele zainteresowani. Stwierdzamy to nawet pomiędzy naszymi własnymi ludźmi, ludźmi... Pomiędzy ludźmi Pełnej Ewangelii, że ocknęliśmy się w takim punkcie, w którym jesteśmy po prostu przejedzeni. Otóż osoba, która jest przejedzona staje się senna i leniwa. Nasz przyjaciel lekarz, on by to mógł potwierdzić. Jeżeli jesteś przejedzony... Myślę, że my zielonoświątkowi ludzie jesteśmy przejedzeni. Oglądaliśmy tak wiele wielkich rzeczy, że one stały się dla nas rzeczami pospolitymi, widzicie.
11
Pewnego razu opowiadano mi w Anglii taką historie. Żył pewien poeta, który pisał poemat i opisywał w nim piękno morza, opisywał mewy i błękitne niebo, które odzwierciedla się w morzu. Postanowił więc tam pojechać. Nigdy morza nie widział, ale pewnego dnia był w drodze na wybrzeże morskie. Po drodze spotkał starego, powiedzielibyśmy wilka morskiego, starego marynarza. Zapytał:
„Dokąd zdążasz, przyjacielu?”
Powiedział:
„Jestem poetą. Pisałem wiele o morzu. Jednak nigdy jeszcze nie widziałem morza. Tylko opisywałem to, co o nim słyszałem”.
Powiedział:
„Teraz zdążam na to miejsce, aby tam mieć moje pierwsze przeżycie. Pragnę poczuć zapach słonej wody i słyszeć wołanie mew, które krążą w powietrzu, chce oglądać igrające fale, wyrzucające białe czubeczki i błękit nieba odzwierciedlający się w wodzie „.
A ten stary wilk morski pyknął swoją fajkę kilka razy, splunął na ziemie i powiedział:
„Nie widzę w tym nic wzruszającego”.
Powiedział:
„Przeżyłem tutaj pięćdziesiąt lat. Urodziłem się tutaj”.
Powiedział:
„Nie widzę w tym nic szczególnego”.
Widzicie, on widział tego tak wiele, że stało się to dla niego powszechną sprawą.
12
Wierze, że tego wieczoru w takim stanie jest dzisiejszy kościół i nasze szeregi ludzi Pełnej Ewangelii tutaj w Ameryce. Oglądaliśmy tak wiele Bożej dobroci, aż stało się to dla nas rzeczą pospolitą. Nie respektujemy tego, tak jak powinniśmy. Choć myślimy, że tak, lecz naprawdę uważam, że jeszcze pilniej powinniśmy zwrócić uwagą na to, co słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi. Uważam, że to jest prawdą.
Gdyby na przykład został wykonany u nas jeden akt Boży, to wy wyszlibyście na zewnątrz i powiedzielibyście:
„No cóż, to jest w porządku”.
Ale jeden taki akt, na przykład w dżungli, daleko w Południowej Afryce czy też w Tanganice lub gdziekolwiek indziej, w Kenii, spowoduje, że być może tysiące ludzi upadnie na swoje twarze i odda chwałę Bogu. Kiedy jedna taka rzecz się stanie. A więc możecie oglądać, gdzie zdąża ta wielka moc ciągnięcia Ducha, mianowicie tam, gdzie jest manifestowane Słowo.
13
Posyłaliśmy misjonarzy na pola misyjne za granice. Mogłem się o tym przekonać na własne oczy, w czasie mojego pobytu w Południowej Afryce, gdzie byłem na misji z tym oto bratem. Co tam stwierdziliśmy? W przeważającej większości to polega na nauce czytania, pisania i arytmetyki. Mam wielki szacunek do Afryki i Afrykańczyków, a także dla braci. Ale co trzeba człowiekowi, który nie rozróżnia nawet prawej ręki od lewej... Jak chcecie mu coś powiedzieć albo przyprowadzić go do Chrystusa? Jeżeli podacie mu traktat, to być może on nie umie go przeczytać. To, czego potrzeba... On czyta o Bogu, raczej on zna innych bogów, różnego rodzaju bogów. Jednak to czego on pragnie, to jest coś działającego, coś co może oglądać.
Z tego powodu apostołowie byli wyposażeni mocą, ponieważ oni żyli w czasie pogan, kiedy oddawano cześć różnym bogom. Oni pragnęli ujrzeć zamanifestowanie się prawdziwego, żywego Boga, który sam chciał dać się poznać.
14
Dlatego odczuwam, że ta praca tutaj jak gdyby zaczynała dla mnie ustawać i że Pan posyła mnie na tamte pola, ponieważ w Durbanie, w Południowej Afryce... W czasie jednego wezwania do ołtarza, kiedy oglądałem tego chłopca tam na podwyższeniu, który został uzdrowiony... Lekarz medycyny pobiegł na podwyższenie i powiedział:
„Pragnę cię o coś zapytać. Co zrobiłeś z tym chłopcem?”
Odpowiedziałem mu:
„Ja się go nawet nie dotknąłem”.
Powiedział:
„Mogę zrozumieć, że posługujesz się psychologią czy też telepatią albo czytaniem myśli”.
Powiedziałem:
„Lekarzu, ja nie czytam ich myśli”.
Mówiłem mu o tych rzeczach i tak dalej. Wiecie, jak się to dzieje. Powiedział:
„No cóż, ja postawiłem tego chłopca tutaj pięć minut temu, a on był okropnie zezowaty”.
Przyszedł tutaj i spotkałem go. Powiedziałem:
„No cóż, każdy z was może oglądać zezowaty wzrok tego małego chłopca. Ja nie mam żadnego pojęcia, w jaki sposób mogę mu pomóc. Gdybym był lekarzem i mógłbym wykonać operacje, z pewnością bym to dla tego małego chłopca uczynił. Ale - powiedziałem - nie jestem lekarzem”.
Mówiłem dalej:
„Jednak na podstawie Bożego daru mogę wzbudzić w nim wiarę, a to może spowodować, że on uwierzy w swoje uzdrowienie”.
15
Obserwowałem, podczas, kiedy parę rzeczy miało miejsce, i ten sam rodzaj Boskiego objawienia, lub oglądania wizji... Nikt nie był w stanie zaprzeczyć tym rzeczom. Na tym polegała usługa naszego Pana Jezusa Chrystusa. On powiedział:
„Uczynki, które ja czynie i wy czynić będziecie”.
A Słowo Boże, zgodnie z Listem do Żydów 4:
„Słowo, jest ostrzejsze niż miecz obosieczny i rozdzielające myśli i zamiary serca”.
A to Słowo stało się ciałem, kiedy my przyjęliśmy je, i tak dalej.
16
Tak więc ten mały chłopak... Było powiedziane:
„Widzę, że pochodzisz z chrześcijańskiego domu, a ten dom, w którym mieszkasz to jest małe...”..
Jak oni nazywają te małe szałasy, w których oni mieszkają? Zapomniałem to słowo. [Brat odpowiada: „Banga”]. Jak?
„Banga”.
Powiedziałem:
„Tam po prawej stronie wisi na ścianie obrazek Chrystusa”.
A ten mały chłopak, stojąc tam właśnie, spożywał swój posiłek i miał pobrudzony od tego cały swój brzuch, w miejscu, gdzie spadały mu resztki tego posiłku na jego mały brzuszek. Rozglądał się dokoła swoim zezowatym wzrokiem. Powiedziałem:
„To dziecko jest z plemienia Zulu”.
Powiedziałem:
„Jego ojciec i matka są niskiego wzrostu”.
Ojciec z matką powstali, na potwierdzenie, że to jest prawdą. Powiedziałem:
„Otóż, jest jedna rzecz, to dziecko urodziło się już zezowate”.
A matka z ojcem powstali znowu, ponieważ to znowu było prawdą. Powiedziałem:
„Kiedy matka urodziła to dziecko, ojciec wziął je i spojrzał mu w oczy, zauważył to i podał je z powrotem matce”.
To było także prawdą, a na znak tego oni podnieśli ręce. Spojrzałem do tyłu, a ten mały chłopak patrzył na mnie tak doskonale, jak tylko to jest możliwe. Powiedziałem:
„Zatem, nie będę się musiał nawet modlić za tego małego chłopca, ponieważ on już został uzdrowiony. Możesz przejść dalej”.
Powiedziałem:
„Lekarzu, gdyby hipnoza potrafiła wyprostować zezowaty wzrok, czy nie sądzisz, że wy lekarze powinniście raczej praktykować trochę hipnozy?”
Powiedziałem:
„Przecież ty się na tym znasz lepiej”.
Powiedział:
„No dobra...”..
Powiedziałem:
„Czy nie wierzysz, że istnieje Bóg?”
Odpowiedział:
„Oczywiście, wierzę”.
Powiedział:
„Te lilie....”..
Wiecie jak pięknie wyglądają te duże lilie w Afryce. Odpowiedział:
„Wierzę, że jeżeli Bóg... Bóg jest w tej lilii, inaczej by ona nie mogła żyć. Ale czyż Bóg może być dotykalny na tyle, aby usunąć ten zezowaty wzrok tego chłopca?”
Powiedziałem:
„Dobra, musisz przyjąć to w ten sposób, jak ci to mówię. Nic więcej na ten temat powiedzieć nie potrafię - mówiłem - On tam stoi a ja się go w ogóle nie dotknąłem. Pan Bóg, który jest teraz obecny, ON doskonale go uzdrowił i on tam stoi. Nic więcej na tan temat powiedzieć nie można”.
Powiedziałem:
„Niech przyprowadzą następnego”.
Ale on powiedział:
„Chwileczkę jeszcze. Panie Branham, jestem tylko zwykłym członkiem kościoła. Jeżeli jest Bóg, który jest dotykalny w takim stopniu, że potrafi na platformie wyprostować oczy zezowatego chłopca, to ja Jego pragnę jako swojego Zbawiciela”.
Kiedy po jakichś trzech tygodniach opuszczałem Durban, stało tam tysiące ludzi i machali do mnie na do widzenia. On przeskoczył przez ogrodzenie, przybiegł do mnie, rzucił mi się w ramiona i zaczął mówić w nieznanym języku. Powiedział mi:
„Pan powołał mnie teraz na pole misyjne, abym był lekarzem - misjonarzem”.
Powiedziałem:
„Chwała Panu”.
17
A pewien brytyjski lekarz, który się tam znajdował, był naprawdę ciekawy tej sprawy. Prędko podbiegł i powiedział...
Pan Bosworth powiedział: „Nie rób tego”.
Powiedział: „Nie możemy teraz tego robią”.
Powiedział mu: „Nie chcemy mieć żadnych kłopotów, ponieważ tutaj jest separacja pomiędzy poszczególnymi szczepami”.
Setki i setki, i setki, i tysiące ludzi siedziało na tym torze wyścigowym w Durbanie, a wielu z nich oczekiwało, aby się za nich modlić. Potem, kiedy to powiedział, ten lekarz rzekł:
„Dobra, tutaj. Chce... powiedział Panie Branham, co zrobiłeś z tym chłopcem?”
Odpowiedziałem:
„Nic. Ja się go nawet nie dotknąłem”.
Rzekł:
„Kiedy stał tam, był zezowaty, a kiedy stoi tutaj, nie jest zezowaty”.
Zapytał:
„Czy ty zahipnotyzowałeś tego chłopca?”
18
Widzicie więc, to jest to, czego ta rzecz wymaga. To jest to, z czym się dziś spotykamy. Czytanie i pisanie jest na miejscu. Ale to czego ludziom potrzeba, to jest moc zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. My dzisiaj w naszym kraju odpadliśmy od tego bardzo daleko. Kościół od tego odpadł, nie jest tymi rzeczami zainteresowany.
Wydaje się, że ludzie tego nie pragną. Oni z pewnością zauważą wiele fałszywych rzeczy, które temu towarzyszą. Ilu z was czytało o życiu Marcina Lutra? Czytałem w życiorysie, że nie to jest dziwną rzeczą, że Marcin Luter protestował przeciwko kościołowi katolickiemu i uporał się z nim, ale dziwną rzeczą przy tym wszystkim było to, że potrafił trzymać swoją głowę nad całym fanatyzmem, który towarzyszył temu przebudzeniu i ciągle pozostać czystym, przekonanym w Słowie. Oto tu chodzi, widzicie.
O to chodzi, by stać ze Słowem. To jest rzecz, która was wyprowadzi, ponieważ Bóg jest Słowem. A my wiemy, że Chrystus jest Słowem.
19
Ale dzisiaj, to jest trochę... Zamiast tego, by dopilnować prowadzenia ludzi do Słowa i do Boga, i do Biblii; polega to na przyłączeniu ich do kościoła, na wspieraniu jakiegoś programu radiowego albo wznoszeniu jakichś wielkich budynków. Wiecie, jak to wygląda.
Czy wiecie co, według mego zdania, jest tego powodem? Polega to na tym, że oni nie zostali jeszcze przekonani o tym, że to Bóg jest z nami. Jestem o tym przekonany. Wierze, że ludzie to czynią szczerze i myślą sobie, że Bóg jest w programach organizowania kościołów, tworzenia wielkich denominacji, sprowadzaniu mnóstwa ludzi, wznoszeniu znakomitszych budynków i tak dalej, że to jest Bożym programem.
To nie jest Bożym programem. To nigdy nie było. On nam nigdy nie nakazał, byśmy to czynili, choć te rzeczy są dobre. On nigdy nie powiedział:
„Idźcie na cały świat i budujcie szkoły”.
Pomimo tego one nam się podobają. To jest na miejscu. On nam nigdy nie powiedział:
„Idźcie budować szpitale”.
Mimo to, za każdy dziękujemy Bogu. To jest zadaniem innych ludzi, a zadaniem kaznodziei jest:
„Głoście ewangelię”.
A ewangelia przyszła nie tylko w słowie, ale w mocy i manifestacji Ducha Świętego. To jest poleceniem misjonarza, a misjonarz ma zawsze trwać w prawdzie. Tak.
20
O, ludzie sądzą, rzecz jasna, że właśnie w to wierzą. Lecz... Tak jak mówiła zwykle moja stara matka z Południa:
„Wasze uczynki są głośniejsze od waszych słów”.
To jest prawdą. Kiedy oglądamy ludzi, jak odwracają się od ewangelii... Jak możecie mówią, że wierzycie ewangelii, jeżeli odwracacie się właśnie od tej rzeczy, o której twierdzicie, że jej wierzycie? To po prostu nie funkcjonuje.
Otóż, Jezus powiedział:
„Jeżeli mnie miłujecie, paście moje owce”.
Zatem, nie chcemy je karmić programami edukacyjnymi, tak samo nie chcemy je karmią denominacyjnymi chwastami. Ale owca karmi się pokarmem owiec. A on właśnie spowoduje, że owca jest wykarmioną, ta pasza owcy. To jest rzetelna prawda. A pokarmem owiec jest głoszenie ewangelii mocy zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa i przyniesienie Jego, jako osoby, ludziom. On nie jest martwy, On żyje na wieki wieków. On jest tego wieczoru tutaj, a to jest ta ewangelia.
21
Skąd Jan posiadał taką pewność? Skąd wiedział, że to był Mesjasz? Po pierwsze dlatego, że był przekonany, że to był Mesjasz. Nie jesteś w stanie wiele wykonać, dopóki nie zostałeś przekonany, a potem okażesz zainteresowanie. Lecz dopóki nie jesteś przekonany, nie okazujesz zbytniego zainteresowania.
Jestem pewien tego wieczoru, że ludzie, którzy chcą krytykować Boskie uzdrowienie, chcą krytykować krzyczenie i każdą inną sprawę, którą znajdujemy w Biblii albo też dary Ducha... Powód, dlaczego oni to krytykują albo dlaczego nie zainteresowali się tym, leży w tym, że nie zostali jeszcze przekonani o tym, że to jest prawda.
Lecz pozwól choć raz, aby cię to spotkało, a wtedy będziesz wiedzieć, co się dzieje z tymi ludźmi. Potem zobaczysz... Ktoś powiedział, że oni nie wierzą w Boskie uzdrowienie. Nie byłeś jeszcze dosyć chory, to wszystko. Tak jest na pewno.
Napotykam wielu ludzi, którzy twierdzą, że choroba jest błogosławieństwem. Zapytajcie o to lekarzy, czy to jest prawdą. Dlaczego potem, kiedy zachorujesz na zapalenie wyrostka robaczkowego, idziesz do lekarza, aby wyciął błogosławieństwo? Na pewno nie chciałbym tak postępować. To jest trochę wbrew waszej własnej teorii. Wyciąć błogosławieństwo? Ja bym tego nie czynił. Ja bym po prostu pozostał w tym stanie i umarł, rozumiecie. Ale choroba to nie jest żadne błogosławieństwo. Choroba to jest przekleństwo diabła. Jezus powiedział, że tak jest. Tak jest.
22
Powodem, dlaczego Jan okazał takie zainteresowanie, było to, że on był przekonany o tym, że czas przybycia Mesjasza jest tuż, ponieważ na pustyni zostało mu powiedziane, że ma być tym, który wprowadzi tego Mesjasza. Był zupełnie przekonany o tym, że ma racje i że przyszedł w odpowiednim czasie. To mi się podoba, widzicie?
Jeżeli wiesz, że jesteś zupełnie przekonany o czymś, potem jesteś zainteresowany tym, o czym mówisz. Jak może jakiś człowiek głosić ewangelie, jeżeli nie jest rzeczywiście przekonany o tym, że posiada absolutną prawdę? Jak by to mógł czynić? Ale jeżeli jesteś przekonany i wiesz... Jak możesz zostać przekonany, jeżeli to nie jest zgodne z Pismem? Musisz zostać przekonany, a potem okażesz zainteresowanie. To spowoduje twoje zainteresowanie, kiedy dasz się przekonać
23
On wiedział, że nadszedł Jego czas. Wiedział również, że jego poselstwo polegało na głoszeniu pokuty. A więc on był przekonany i dlatego był zainteresowany tym, by rozszerzyć swoje poselstwo przed przybyciem Mesjasza. Otóż, on, Jan, nie był zainteresowany wielkimi budynkami lub programami edukacyjnymi, chociaż one są w porządku. Oni te rzeczy mieli. Mieli ludzi, którzy się o to troszczyli. Posiadali swoich kapłanów, rabinów, budowniczych i intelektualistów owego czasu . Oni mogli się o to zatroszczyć. Ale o ile chodzi o Jana, on był przekonany, że Mesjasz musi się już gdzieś na ziemi znajdować. Był przekonany o tym, że muszą pokutować i wyprostować drogę dla Jego przyjścia. A więc on był zainteresowany rozszerzaniem tego poselstwa.
24
To powinno być... Jeżeli wierzymy, że przyjście Mesjasza jest blisko, sądzę, że powinniśmy odłożyć na bok wszystkie inne sprawy, a zainteresować się tym, aby roznieść to poselstwo do wszystkich odległych krajów tak prędko, jak tylko potrafimy. Tak jest. O ile tylko jesteśmy przekonani. Ale my głosimy, że przyjście Mesjasza jest blisko, a pragniemy włożyć sto milionów dolarów na wybudowanie budynku. A jeżeli Mesjasz przychodzi, cóż dobrego będziemy mieli z tych budynków? Jeżeli temu wierzymy.
Widzicie, samo... Nasze świadectwo, nasze uczynki, one mówią głośniej niż nasze słowa. Gdybym ja miał sto milionów dolarów, a wierzyłbym, że Mesjasz przychodzi, to bym wsparł jakiś program misyjny, który by w krótkim czasie zasięgnął cały kraj i przygotował kościół dla Niego. Ja postąpiłbym w ten sposób. Z tego powodu, że jestem przekonany o tym, że Mesjasz przychodzi wkrótce, dlatego jestem zainteresowany rozszerzaniem ewangelii wszędzie, gdzie tylko mogę i wiem, że można ją rozszerzać.
Jestem zainteresowany programami misyjnymi. Z tego powodu znajduje się tutaj tego wieczoru, po to, aby wypowiedzieć moje słowa ewangelii razem z bratem Józefem i z pozostałymi misjonarzami, po to, abyśmy mogli oglądać, jak to Słowo się rozchodzi, ponieważ ono musi dotrzeć do każdego pokolenia, plemienia i narodu, zanim On przyjdzie. On teraz na to oczekuje. Nie wierze, że Jego programem jest wznoszenie budowli lub jakieś edukacyjne przedsięwzięcia w kościele. Wierze, że tam trzeba podać ewangelie, ponieważ On na to oczekuje. Jest już niemal za późno. Jestem przekonany, że teraz jest odpowiednia pora na to.
25
Jan wiedział, że nastał czas pokutowania, proszenia do pokuty i przygotowania na przyjście Mesjasza. A jeżeli wtedy był czas pokuty, to co dziś? Jego przyjście było blisko. On już wówczas był pośród nich. Patrzcie jak blisko... Porównajmy to przez chwile z naszym czasem.
Jan był tak pewien tego, że pojawienie się Mesjasza było tak blisko albo Jego przyjście było tak blisko, że powiedział:
„Stoi pośród was teraz ten... Stoi pośród was teraz ten, którego wy nie znacie, a On was będzie chrzcić Duchem Świętym i ogniem”.
Otóż, Jan Go dotychczas nie znał, ale wiedział, że Jego przyjście jest tak blisko, że On już znajduje się wśród ludzi.
26
Pozwólcie mi to powiedzieć, przyjaciele. Moi bracia, dlaczego mnie potępiacie? Skoro Jezus sam, ileż razy wam już o tym mówiłem, obiecał:
„Tak jak było w dniach Sodomy, tak będzie w czasie przyjścia Syna Człowieczego”.
Czyż On nie obiecał nam dokładnie tego, za co wy mnie nazywacie czarownikiem, lub coś w tym rodzaju? Czyż On nie obiecał, że to się stanie? A zatem co?
Oglądamy w Sodomie, kiedy ci trzej aniołowie przybyli, aby tam głosić poselstwo. Zawsze były trzy klasy ludzi: wierzący, niewierzący i tak zwani wierzący. Oni są zawsze razem i zawsze sobie towarzyszą. Po prostu oni są postawieni na jedno miejsce. Otóż, byli dwaj mężowie, którzy poszli głosić do Sodomy, Lotowi. To była ta formalna, śpiąca panna, oni ją reprezentowali. Oni tam głosili pokutę i nigdy nie wykonali tylu cudów. Oni zaślepili ludzi. Oczywiście, głoszenie ewangelii zaślepia niewierzących. Jesteśmy tego świadomi.
A ktoś taki jak współczesny Billy Graham, który przybył tutaj do tego miasta, Bóg go pobłogosławił i wysłał go jako posłańca do denominacyjnego świata. On umie ciąć do żywego. Stawia sprawę całkiem jasno. Głęboko zrozumiał słowo pokuta, tak jak chyba żaden znany mi człowiek, słychać to w jego kazaniach. No, i dlaczegoż To jest jego usługa. To jest to, co on powinien wykonywać. Ale to niezawodnie wskazuje na usługę tych dwóch mężów posłanych w dół i na to, co oni posiadali na potwierdzenie swojej usługi. Ale jeden z nich pozostał w tyle.
27
Otóż, Abraham nie przedstawia kościoła, który jest w Sodomie, ale poza Sodomą. Słowo: „kościół” - oznacza - „wywołany”. Istnieje grupa ludzi, która została wywołana z tego rodzaju życia, z tych spraw, z tego rodzaju organizacji. Oto tutaj są: episkopalianie, prezbiterianie, katolicy, ja, jako były baptysta i wszyscy pozostali. Patrzcie, oni są wywołani, wybrani, postawieni osobno, na zewnątrz tych spraw.
Zauważcie, jaki posłaniec do nich przyszedł. On powiedział: „Abrahamie”, nie Abramie. Jeszcze przed kilku dniami, kiedy Bóg go spotkał, zmienił jego imię z Abrama na Abrahama; z Saraj na Sara. Powiedział:
„Abrahamie, gdzie jest twoja żona Sara?”
Abraham odpowiedział:
„Ona jest w namiocie”.
A namiot był za Nim. Powiedział:
„Zamierzam cię odwiedzić zgodnie z czasem życia”.
Innymi słowy:
„Będziesz miał dziecko, na które czekasz przez dwadzieścia pięć lat”.
28
A Sara, w namiocie, śmiała się w swoim wnętrzu i powiedziała:
„Ja, stara kobieta, czy jeszcze mogę zażywać rozkoszy ze swoim panem, skoro on także jest stary?”
Już miała dziewięćdziesiąt, a on sto lat. Możecie kogokolwiek zapytać, to daleko przekracza jakiekolwiek uzasadnienie. Już miała jakieś dwadzieścia lub trzydzieści lat po okresie przekwitania, a jego ciało było niemal umarłe. A jednak on nie zachwiał się w obietnicy Bożej przez niewiarę, lecz uwierzył Słowu Bożemu, bezwzględnie.
Otóż, to powinno cechować dzisiejszy kościół. Przez tego syna obietnicy wyprowadził królewskie nasienie, którym był Chrystus. Przez nie przywiódł, czyniąc go ojcem narodów, kościół pogański, to królewskie nasienie Abrahama. A my twierdzimy, że jesteśmy królewskim nasieniem Abrahama, a widząc Jego Słowo potwierdzone przed nami, mielibyśmy odmówić mu wsparcia, pomocy lub nawet się tego Słowa zaprzeć? Jak możemy zatem być królewskim nasieniem Abrahama, a robią coś takiego ?
Patrzcie, co się stało. On powiedział... Sara śmiała się i powiedziała: „Ja, stara kobieta, czy jeszcze mogę zażywać rozkoszy z moim panem?” A ten anioł odwrócony do niej tyłem, powiedział: „Dlaczego się Sara śmiała?”
29
Otóż, Jezus powiedział... Lecz my najpierw pragniemy się dowiedzieć kim był ten Mąż. Nie zostało podane Jego imię. Ale Abraham, który z nim rozmawiał, nazwał go Bogiem. On użył słowa Elohim. Elohim w języku hebrajskim, wydaje mi się, oznacza: „samowystarczalnego”, Tego, który jest wielki, Elohim, wielki, wszechmocny Bóg. A jeżeli Abraham, który go spotkał, nazwał Go w ten sposób, co to zatem przedstawia? To oznacza, że ten formalny świat na zewnątrz będzie Sodomą i Gomorą.
Zapamiętajcie, to było przed tym, niż spadł ogień. My mamy obiecany ogień także w tym czasie. Ale zanim się to stało, zostali posłani tam posłańcy i głosili do tego kościoła, który stale znajdował się w formalnym stanie w Sodomie. Biblia mówi o tym, że grzechy tego miasta trapiły dusze, sprawiedliwą dusze Lota codziennie.
Ale Ten, który przyszedł do tego wybranego kościoła, wykonał tego rodzaju znak. Jezus powiedział: „Jak było w dniach Sodomy, tak będzie w przyjściu Syna Człowieczego”. A pomimo to, oni tego nie widzą. Nie mogę tego zrozumieć. Tak jest.
30
Pamiętajcie dzisiaj, ponieważ? oglądamy jak kościół przesuwa się od jednej wielkiej rzeczy do następnej wielkiej rzeczy... A ludzie czasami zakreślają koło siebie nieznaczne ogrodzenia. Gdyby Luter nie zakreślił koło siebie ogrodzenia, byłby dzisiaj zielonoświątkowcem. Zielonoświątkowy kościół w dzisiejszym czasie jest rozwiniętym kościołem luterańskim. To jest dokładnie prawdą. Ale my zakreślamy ogrodzenia.
Gdybyśmy, tworząc nasze organizacje, zakończyli nasze nauki przecinkiem:
„Wierzymy temu, plus temu wszystkiemu co Bóg nam jeszcze da”.
To by było na miejscu. Ale oni to kończą kropką.
„My wierzymy temu. A jeżeli temu nie wierzysz, to nie chcemy mieć z tobą nic do czynienia”.
A więc dlatego Bóg... Sami się odcinacie. Tak jest.
Musimy być chętni i otwarci na przyjęcie Boga i wszystkiego, co Bóg dla nas ma, z otwartym sercem. Musimy to przyjąć. Dlatego, kiedy tutejsze narody odwracają się od Słowa Bożego, tam znajdują się jeszcze poganie, którzy są gotowi to przyjąć. A ta ewangelia przejdzie od intelektualnego narodu do pogan, którzy nie umieją rozróżnia prawej i lewej ręki. To dzieje się właśnie teraz. Dokładnie tak. Ona od nas odchodzi.
31
Jan był tak pewien tego, że ujrzy Mesjasza, że powiedział:
„On jest teraz miedzy nami”.
Obserwujcie.
Zauważcie. Istnieje bardzo wielka różnica pomiędzy znakiem pojawienia się Jezusa, a potem przyjścia Jezusa. To są dwa różne słowa, oznaczające dwie różne rzeczy: pojawienie się Pana i przyjście Pana.
Otóż, pojawienie się Pana ma miejsce teraz, kiedy On pojawia się w swoim ludzie, Jego Duch działa pomiędzy nimi i potwierdza, że to On sam jest z nimi, przygotowują zachwycenie, na przyjście Pana, by pochwycić swoją oblubienicę, widzicie? Pojawienie się i przyjście. W porządku. A zatem, to co my musimy zrobić, jeżeli chcemy w to wierzyć i okazać zainteresowanie, to najpierw zostać przekonani, że to jest Bóg. A potem, kiedy będziemy przekonani, okażemy zainteresowanie. To mi się podoba. W porządku.
32
Jan wiedział, kim On będzie. On Go oczekiwał, ponieważ Bóg na pustyni powiedział mu:
„Będzie mu towarzyszył znak”.
A kiedy Jan ujrzał ten znak, wiedział, że Mesjasz stoi gdzieś w pobliżu i obserwował, dokąd to zmierza.
Powiedział:
„Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata, bowiem On mi powiedział na pustyni: 'Na kogo ujrzysz zstępującego Ducha i pozostającego na nim, ten jest tym, który będzie chrzcić Duchem Świętym i ogniem'„.
33
Otóż Biblia zapowiada na te ostateczne dni, że te rzeczy które dzisiaj oglądamy, będą się dziać. W takim razie oglądamy pojawienie się Mesjasza w formie Ducha Świętego w kościele. A gdyby życie gruszy było w drzewie dzikiej figi, ona by zrodziła te same... Zrodziłaby grusze, ponieważ teraz życie tego drzewa byłoby życiem gruszy. Bez względu na to czy dużo, czy mało, lub w jakiej formie się w niej znajdzie, to wyda to samo, ponieważ to życie wewnątrz wyprodukuje ten owoc. A owoc Ducha towarzyszy Duchowi, albo Duch produkuje owoc i znamiona ewangelii.
Jezus powiedział:
„Te znaki będą naśladować tych, którzy wierzą”.
Oni to będą czynić. Jak daleko?
„Do całego świata, do każdego narodu”.
34
Andrzej, jak czytaliśmy tutaj przed chwilą odnośnie przyjścia Pańskiego. Andrzej, był zwykłym Żydem, który poszedł po prostu posłuchać głoszenie Jana i on był pewien tego, że ten prorok wie, o czym mówi. A potem, pewnego dnia, na scenie pojawił się Jezus, a On usłyszał, jak Jan Go zapowiada i mówi:
„To jest On. To jest właśnie On”.
Andrzej powiedział:
„No cóż, moją sprawą nie jest przecież krytykować Jana, lub tylko po prostu zgodzić się, ja zamierzam pójść za Nim i przekonać się”.
Życzyłbym sobie, aby każda osoba w Chicago była w takim samym stopniu szczera. Otóż Andrzej pozostał z Nim przez całą noc. Czy zauważyliście to w Piśmie, on pozostał z Nim na całą noc. Pozostał tak długo, aż został przekonany. A potem, kiedy został przekonany, był zainteresowany tym, aby ktoś inny mógł mieć te samą rzecz, którą miał on.
35
Ale człowiek musi zostać najpierw przekonany. A przekonać go może jedynie manifestacja identyfikującej się w kimś ewangelii. Kiedy widzisz, że przeszedłeś ze śmierci do Życia i stałeś się nowym stworzeniem w Chrystusie Jezusie, to jest dowodem Ducha Świętego. Dokładnie tak. Czyżby Duch Święty mógł napisać Biblie, a potem zmienia zdanie i zaprzeczać temu, co sam napisał? Widzicie, On nie może czegoś takiego uczynić. To jest dowód niewiary. To dowód niewiary. Lecz co jest dowodem wiary? Jezus powiedział:
„Te znaki zidentyfikują tych, którzy wierzą we mnie”.
Otóż, wiemy, że jest to Słowo samego Boga. Dobrze.
36
Andrzej był zatem zainteresowany swoim bratem, potem, kiedy pozostał z Jezusem przez całą noc. Obawiam się... Pragnę, abyśmy mieli trochę więcej czasu, ale obawiam się, że taka jest sprawa z naszymi kościołami w tym czasie, bracie, siostro. My po prostu nie potrafimy wytrwać dostatecznie długo. Biegamy i podajemy sobie rękę z pastorem, wpisujemy nasze imię do księgi i powracamy do domu, nazywając się członkami kościoła, a nie posiadamy żadnego ciężaru za zgubionymi, ani odrobiny
Nie jesteśmy w ogóle zainteresowani jakąkolwiek misyjną pracą za morzem. Nie jesteśmy zainteresowani głodującymi ludźmi, gdziekolwiek się oni znajdują. Mamy pełne brzuchy, mamy dobrobyt, ciepło, ładne kościoły i miłego, intelektualnego pastora, który nigdy nas nie skarci za żadną rzecz, którą czynimy. Wydaje się, że jesteśmy bardzo zadowoleni. Z tego powodu nie okazujemy zainteresowania. Nie interesuje nas to, co się dzieje.
Ale gdybyś był przekonany o tym, że Jezus Chrystus powstał z martwych i że będzie cię sądzić za twoje grzechy, i że Jego przyjście jest tak blisko, i że to jest Duch Święty, który identyfikuje samego siebie, potem również okazałbyś zainteresowanie o innych ludzi i przyprowadzał ich do... Chodzi tylko o to, by być tak zainteresowanym jak Andrzej.
37
Był to Jakub. Nie interesował się zbytnio tym, jak postąpił wobec swojego brata, aż pewnego razu walczył przez całą noc. Był trochę oszustem, jak go nazywam. Wybaczcie mi tego rodzaju wyrażenie. Ale on kręcił się zawsze koło swojej mamy. Ezaw pracował. Potem ukradł pierworództwo Ezawowi, zabrał mu je. Po jakimś czasie nie okazywał już żadnego zainteresowania. Powodziło mu się, wszystko w porządku.
Ale pewnej nocy spotkał się z Bogiem. I nie puścił Go. Nie powiedział:
„O, ja to czuje. O, raczej opuszczę to miejsce „.
Różnica pomiędzy Jakubem a wielu dzisiejszymi ludźmi... Kiedy Duch Święty zstępuje na jakiegoś grzesznika albo niewierzącego, albo krytyka i pragnie go przekonać...
Może stać się podobnie jak ze świętym Augustynem z Hippo. Zamiast tego, aby zdążać naprzód wtedy, kiedy żył w kościele Ireneusza i przyjąć Ducha Świętego, odciął się od niego i udał się do Afryki, do Hippo, ponownie do Afryki. Był właśnie tym, który oświadczył, że to jest w porządku skazywać na śmierć chrześcijan, którzy nie wierzą kościołowi rzymskiemu. A dzisiaj na liście męczenników znajdujemy sześćdziesiąt osiem milionów ludzi, którzy zostali skazani na śmierć przez kościół. Widzicie? Dlaczego? Miał okazje otrzymać Ducha Świętego. Miał te okazje, ale nie był przekonany o tym, że to był Duch Święty. I widzicie dokąd, gdzie doprowadziło go jego zainteresowanie.
38
Judasz miał te samą okazje jak reszta pozostałych. Ale nie był przekonany, że to był Mesjasz. A więc wiemy, co się stało. Nie był Nim zainteresowany, ponieważ nie był całkowicie przekonany, o tym czy On miał racje, czy nie. A więc musimy być przekonani.
39
Potem, kiedy Jakub zmagał się przez całą noc, na miejsce tego aby pokonać tego męża, Jakub uchwycił się Go. O, życzyłbym sobie, abyśmy mogli tej sprawie poświecić co najmniej jakieś pół godziny, w jaki sposób ten walczący książę... Był w stanie wytrzymać, aż otrzymał to, czym był potem. Trzymał dopóki... Trwało to całą noc, ale on tam wytrzymał. Pragnął być o tym całkowicie przekonany. Wytrwał tak długo, dopóki Bóg nie zmienił jego chodzenia, został przekonany.
To jest problem dnia dzisiejszego. Nie wytrzymujemy tak długo, aż zostaniemy przekonani co do naszego chodzenia. Nie poruszamy się jak przystało na chrześcijan. Gdybyśmy z Nim wytrwali należycie długo, spowodowałby, że chodzilibyśmy inaczej, mówilibyśmy inaczej, żylibyśmy inaczej, postępowalibyśmy inaczej, spalibyśmy inaczej, bylibyśmy innymi. Ale problem jest w tym, że nie potrafimy wytrwać dostatecznie długo. Jakub wytrwał. On powiedział:
„Puść mnie. Musze już iść”.
Odpowiedział:
„Nie puszcze cię, dopóki nie będę całkowicie przekonany”.
Amen. A potem, kiedy weźmiesz obietnice Bożą i wytrwasz, nie puścisz się Go, pozostaniesz tam, dopóki Bóg nie zstąpi na scenę, potem będziesz przekonany. A kiedy będziesz o tym przekonany, będziesz zainteresowany innymi ludźmi. To w sobie zawiera coś, co spowoduje w tobie zainteresowanie.
Jakub wysłał bydło i wszystkie inne rzeczy naprzeciw swemu bratu. Był zainteresowany tym, co dobre dla jego brata, potem, kiedy został przekonany, że tam był Bóg, kiedy trochę z Nim walczył. Tego nam potrzeba.
40
Szamgar. Wielu z was nigdy o nim nie czytało, bo w Biblii znajduje się na jego temat tylko jeden wiersz. Jedno krótkie zdanie, które go opisuje. Wydaje mi się, że był trzynastym sędzią Izraela.
Szamgar. W tych czasach najeżdżali na nich Filistyni, za czasów sędziów w Izraelu. Filistyni najeżdżali na Izrael w czasie, kiedy oni zbierali zbiory, układali wszystko do stodół, wszystko było w porządku. Filistyni przyjeżdżali drogą i zabierali to, a ich rodziny zostały skazane na głodówkę. Zabierali i odnosili. Jeżeli ktoś się im sprzeciwił, zabijali go. Szli dalej, zabijali kobiety, gwałcili dziewczyny i tak dalej; zabierali im pożywienie i wracali sobie spokojnie do swojego kraju, a tam żyli luksusowo przez całą resztę zimy. A jeżeli tamtych pozostawili przy życiu, to oni byli skazani niemal na głodówkę.
Być może rok za rokiem najeżdżali na nich ci Filistyni. Biedny, drobny Szamgar, stał na dworze, pszenice miał prawie że ułożoną w spichlerzu, wszystko było wymłócone, stał na klepisku. I nagle usłyszał, że jedzie coś drogą. Spojrzał być może na swoją żonę, miała podarte rękawy; spojrzał na swoją małą córeczkę, wątła, z wychudzonymi policzkami na skutek niedożywienia. Nie był mu obojętny ich los.
41
I teraz, jak wiecie, kiedy wyszedł na drogę, było słychać tupot nóg. Rozejrzał się. Co teraz będzie? A tam zbliża się sześciuset uzbrojonych Filistynów, przyjeżdżają, aby zabrać całe jego letnie zbiory, zabrać jego pożywienie przygotowane na zimę. Uświadomił sobie, że jego żona może tej zimy głodować, a jego dzieci mogą umrzeć. Umrą na skutek niedożywienia. Uświadomił sobie, że coś takiego mogłoby się stać. Nie był mu obojętny ich los. Pozostało tylko jedno, co musiało być zrobione, by znaleźć ratunek z danej sytuacji. Zastanawiał się przez krótką chwile.
„Chwileczkę, nie jestem żołnierzem. Nie umiem posługiwać się mieczem lub czymś takim, a tutaj stoi przeciwko mnie sześciuset mężów. Jak będę mógł temu sprostać? Stoję tutaj ubrany w roboczą odzież (coś jak kombinezon lub coś takiego). A oni wszyscy są dobrze wyćwiczonymi wojownikami, z wielkimi przyłbicami i pancerzami, i tak dalej, wyćwiczeni jak jedna wielka armia”.
On tam stał. Nie był mu obojętny ich los. Ale za chwile został przekonany (Amen!), że ma racje. Był Żydem. Był obrzezany. Był w przymierzu z Bogiem na podstawie obietnicy, którą On dał Abrahamowi. A zatem miał prawo, by Bóg uchronił go od jego nieprzyjaciół. Duch zstąpił na niego. Porwał oścień na wołu. To jest starodawne narzędzie, którym kiedyś poganiano wołu do przodu. Porwał ten oścień i wyskoczył przez drzwi, i zamordował sześćset Filistynów. Co to było? Został przekonany. Amen!
42
Gdyby ta grupa ludzi, znajdująca się tutaj tego wieczoru, mogła zostać na tyle przekonana, że ten Bóg, który spowodował, że kobieta mówiła tutaj przed chwilą w językach, a tamten mężczyzna wypowiedział coś na sposób przepowiedni i że moc Boża może zstąpić, i uchwycić grzeszników, i uczynić z nich chrześcijan... O, gdybyśmy byli całkowicie przekonani o tym, że to był Bóg, wtedy... Wtedy Chicago ogarnęłoby przebudzenie. A przy takim tłumie ludzi znaleźlibyśmy się wszyscy jeszcze przed świtem w więzieniu, ponieważ ta rzecz rozpaliłaby to miejsce ewangelią i świadectwem mocy zmartwychwstania. Wtedy bylibyście tak zainteresowani.
Musimy być przekonani, że to jest Słowo Boże. Nie przyjmujcie tego, co na ten temat powiedziała jakaś organizacja. Przyjmujcie to, co jest „Tak mówi Pan”. Oni mogą się mylić, ale to nie może być błędne. A jeżeli to jest sprzeczne z tamtym, wtedy tamto jest błędne, a to jest prawdą. Ta Biblia, na którą wskazuje, ona jest prawdą.
43
Bóg dał obietnice. A kiedy Bóg dał obietnice Abrahamowi i... On powiedział, że posiądzie bramy swoich nieprzyjaciół. A zatem Szamgar temu uwierzył. Spojrzał na przeważającą siłę wroga. Bóg potrzebuje tylko jednego człowieka. Pozwólcie, żeby tylko w Jego ręce znalazł się jeden człowiek. Świat będzie wprawdzie myśleć, że ten człowiek zwariował, lecz on będzie przekonywująco głosił ewangelie, skoro jest całkowicie przekonany, że Jezus Chrystus pozostaje tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. We wszystkich okolicznościach pozostanie w prawdzie i wytrwa, ponieważ on jest całkowicie przekonany, że Bóg jest Bogiem.
Jeżeli On kiedykolwiek był Bogiem, ciągle pozostaje Bogiem. Jeżeli nie jest tym Bogiem, którym był, wtedy nigdy nie był Bogiem. Tak jest. On jest nieskończonym Bogiem, wszechmocnym, wszechpotężnym, wszechobecnym, wszystkowiedzącym, nieskończonym. O, tak! On jest Bogiem. On jest tym samym Bogiem, który otwarł Morze Czerwone. Tym samym Bogiem, który wyratował Daniela z jamy lwów, tym samym Bogiem, który wyratował tych hebrajskich młodzieńców z pieca ognistego. On jest tym samym Bogiem, który wzbudził Jezusa Chrystusa z martwych w poranek wielkanocny. On jest tym samym Bogiem, który przypadł na nich w Dzień Pięćdziesiąty. Jest tym samym Bogiem, który wzbudził Łazarza z grobu. On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. A ja jestem przekonany, że to jest Duch Święty.
Piotr w Dzień Pięćdziesiąty powiedział:
„To jest to”.
Jeżeli to nie jest to, będę trwał, dopóki to nie przyjdzie. Ja wierze, że to jest to. Jestem przekonany, że to jest ewangelia, moc i demonstracja zmartwychwstania, pojawienia się Pana Jezusa w tych ostatecznych dniach, która przygotowuje kościół, aby był pochwycony w oblubienicy. O, tak!
44
Co gdyby Szamgar powiedział:
„Ależ chwileczkę. Musze zaczekać aż... Widzę jak oni przyjeżdżają, ale raczej udam się teraz na chwile do szkoły, aby nauczyć się jak stoczyć denominacyjny, wyznaniowy pojedynek z nimi”.
Nie. Gdyby w ten sposób postąpił, niczego poza tym by nie poznał. On by w takim pojedynku nigdy tego nie osiągnął.
Ale on uchwycił się po prostu Boga w Jego obietnicy, że posiądzie bramy swoich nieprzyjaciół. Stanął tam z ościeniem na wołu, który miał w ręku i idąc naprzód ciął, aż do zwycięstwa. Amen! Ponieważ został przekonany, że jeżeli Bóg był kiedykolwiek Bogiem, On ciągle był Bogiem.
Czy nie jesteście przekonani tego wieczoru, że ten Bóg który był w Starym Testamencie, jest Bogiem Nowego Testamentu i tym samym Bogiem dzisiaj? Biblia mówi do Żydów 13:8:
„Jezus Chrystus tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki”.
45
Mojżesz uważał wzgardę Chrystusową za większe bogactwa niż skarby Egiptu. Dlatego wzgardził tronem. Dokonał swego wyboru, by być razem z tymi biednymi, nie umiejącymi czytać i pisać niewolnikami. Dlaczegoż Bo uważał bogactwa Chrystusowe za większe skarby wieczne życie niż posiadanie chwały na tym świecie w owym czasie.
Mogą mieć całą chwałę, której chcą, ale to czego Bóg pragnie w dzisiejszym czasie, to mężczyzn i kobiet, którzy nie są zainteresowani wielkimi, ozdobnymi rzeczami i wszystkimi pozostałymi sprawami, budynkami i milionem więcej do jakiejś organizacji. On pragnie kogoś, kto uchwyci się tego prostego Słowa Bożego i będzie je głosił, ze wszystkich swoich sił, oczekując na Boga, na moc Bożą ku zamanifestowaniu Jego samego, by okazał samego siebie, że jest tym samym Bogiem, który zawsze był. Amen. Gdyby Szamgar czekał, dopóki się nauczy wyznania wiary i tych spraw, nie posiadałby niczego więcej, czym mógłby stawia czoła tym Filistynom. Ale on nie czekał wcale. Nie, panowie.
46
O, my dzisiaj rozsyłamy naszych misjonarzy. Spójrzcie na różnice w rozsyłaniu misjonarzy, nawet spośród naszych szeregów zielonoświątkowych. Dlaczego, niektóre z naszych zielonoświątkowych kościołów, albo zielonoświątkowych denominacji, muszą... Nasi misjonarze, zanim pozwala się im wyjechać za morze, muszą stać przed psychiatrami i przejść przez badania. Tak jest. Znajdowałem się w takiej szkole, właśnie kiedy się to tam działo. Byli poddawani testom psychologicznym, żeby lekarz określił ich stan. A co jeżeli ten lekarz był niewierzącym człowiekiem, a oni musieli stanąć przed takim lekarzem, psychiatrą, aby zostali poddani testom psychologicznym.
To czego nam dzisiaj potrzeba, to nie są testy psychologiczne. Test psychologiczny polega na tym, czy my wierzymy Słowu Bożemu albo nie. Jeżeli nie wierzysz Słowu Bożemu, z tobą coś nie jest w porządku, na pewno. Możesz posiadać wszelkiego rodzaju stopnie naukowe, doktorat Bóstwa, doktorat teologii, doktorat prawa, cokolwiek by to nie było, ale jeżeli nie wierzysz Słowu Bożemu to jesteś niewierzącym człowiekiem. Tak jest.
47
O, dziesięć lat uczęszczania do szkoły, aby wyuczyć się na misjonarza. Dziesięć lat trzeba uczęszczać do szkoły, aby stać się misjonarzem. Ach! To jest okropne. Dziesięć lat, aby dowiedzieć się, czy jesteś w stanie nauczyć się tego języka.
Co robisz, kiedy starasz się mówić językiem? Zrobisz z tego taką plątaninę jak pewien Niemiec, który przez sześć tygodni się uczył języka angielskiego. Nie można było zrozumieć, co on chce powiedzieć. To jest to samo. Niektórzy z nich nie mają nawet jak się uczyć. Jak ty nauczysz się obcego języka? Po co to, jeżeli nie potrafimy stwierdzić, czy oni się tam sprawdzą. Będziesz jak wszyscy pozostali, ockniesz się w takim samym kłopocie jak oni. To prawda.
Nie trzeba nam się uczyć języka. Trzeba nam się nauczyć niebiańskiego języka, który został zesłany z nieba przez moc Ducha Świętego, języka ewangelii, że Jezus Chrystus jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki.
Jakże inaczej wyglądają ci dzisiejsi w porównaniu z tamtymi w Dniu Pięćdziesiątym. Oni nie poddawali ich testom psychologicznym. Nie posyłali ich do szkoły. Nie mamy na to żadnych dowodów. Nie musieli czekać dziesięć lat, czekali dziesięć dni. A wszyscy byli napełnieni Duchem Świętym. Pozostali tam tak długo, dopóki nie zostali przekonani o tym, że to była ta obietnica.
48
Co gdyby tam pozostali tylko przez siedem dni? Andrzej by może powiedział do Filipa:
„Ty, wiesz cóż On powiedział nam, abyśmy poszli do górnego pokoju i czekali. Wierze, że my już to otrzymaliśmy. Przyjmijmy to przez wiarę”.
Co gdyby Piotr rzekł do Jana:
„Wiesz cóż On nam powiedział, byśmy tutaj przyszli. A więc już tutaj jesteśmy przez dziewięć dni. Wierze, że powinniśmy to po prostu przyjąć i wyruszyć do naszej usługi”.
Gdyby to uczynili, to by nie posiadali żadnej usługi.
On powiedział: „Ja ześlę obietnicę”.
Co jest tą obietnicą? Mogli wracać bez końca do Izajasza 28:10, i powiedzieć:
„Przepis za przepisem; nakaz za nakazem; trochę tu i trochę tam. Trzymajcie się mocno dobrego. Zaiste przez jąkających się i mówiących obcym językiem przemówię do tego ludu. A to jest odpocznienie, o którym powinni słuchać”.
Tak jest.
Joel powiedział w 2:28:
„I stanie się w dniach ostatecznych, mówi Bóg, że wyleje Ducha mego na wszelkie ciało i wasi synowie i wasze córki będą prorokować. A także na sługi i służebnice wyleje Ducha mego. Wasi starcy sny będą śnić, a wasi młodzieńcy widzenia widzieć będą. Ukażą się słupy ogniste i pary, i dymu; oto jakie rzeczy się wydarzą; aby każdy, kto wzywa Imienia Pańskiego został zbawiony”.
49
Oni czekali, aż Bóg zesłał te przekonywującą moc o tym, że Duch Święty był tam obecny, a ogniste języki zstąpiły na każdego jednego z nich. Kiedy wybiegli na ulice, to nie potrafili mówić nawet w swoich własnych językach, ale mówili w językach tych ludzi, którzy ich otaczali i słuchali. Amen.
Zostali przekonani i z powodu tego byli w stanie rozpalić cały świat w tamtych dniach. A ewangelia rozchodziła się wszędzie, bo oni byli w całej pełni przekonani o tym, że to był zmartwychwstały Chrystus, bowiem oglądali, jak On dokonywał cudów miedzy nimi zgodnie z tym, jak obiecał, że będzie czynić. Zostali przekonani, ponieważ Słowo Boże zamanifestowało się w nich. Jaka różnica jest miedzy dzisiejszymi zielonoświątkowymi ludźmi. O, jaka to różnica. Nie prowadzili ich przed psychiatrów albo nie poddali ich jakiemuś psychologicznemu testowi, czy wytrzymają próbę. Tego nie czynili. Oto jest test psychologiczny: popatrzcie jak daleko posunęliście się w Tym. Tak. Tak. Niektórzy z tych ludzi nie mieli nawet na tyle wykształcenia, by napisać swoje imię. Tak jest, oni nawet nie potrafili podpisać się swoim imieniem. Ale byli przekonani i także zainteresowani.
50
Jeżeli byli przekonani i w swoich sercach posiadali Boga, musieli być także zainteresowani, albowiem Chrystus był w takim stopniu zainteresowany grzechami tego świata, że dał za to swoje własne życie. A jeżeli ten sam Chrystus jest we was, wówczas jesteście przekonani, że to jest Chrystus i będziecie tak samo zainteresowani. Tak jest. Jednak my nie jesteśmy zainteresowani niesieniem ewangelii. Może Pan powołał gdzieś jakiegoś kaznodzieje i postawił go gdzieś na jakimś małym miejscu, aby tam głosił lub wykonywał jakąś prace dla Pana. Jeżeli jednak tam nie otrzymuje dostatecznie wysokiej zapłaty, a ktoś inny zaoferuje mu lepszy zarobek, to z powodu pieniędzy opuści to miejsce, na które Bóg go posłał i pójdzie tam, gdzie otrzyma więcej pieniędzy, w dodatku bez przekonania o tym, że Bóg go tam powołał.
Jeżeli jesteś naprawdę o tym przekonany, to choćbyś musiał jeść razowy chleb i pić wodę z kranu, to nie będziesz się martwić tym, że inni kaznodzieje mają trzy razy dziennie mięso z kurczaka i jeżdżą w cadillakach z klimatyzacją. Nie będziesz się tym przejmować. Ponieważ jeśli jesteś przekonany, że to jest Boża moc ku zbawieniu, a masz powołanie przez Ducha, który wzbudził Jezusa z martwych i oglądasz Jego działanie przy tobie, to będziesz zainteresowany zbawieniem brata. Nie chodzi o to, by potrząsnąć jego ręką i zapisać jego imię do księgi; człowiek musi zostać znowuzrodzony z Ducha Bożego. On musi posiąść moc Chrystusa w swoim życiu, która zmienia go z martwego człowieka na żywe stworzenie, na żywy kamień, wzbudzony z martwych, jako współdziedzica razem z Chrystusem w Królestwie, siedząc w niebieskich miejscach. Najpierw musisz być o tym przekonany.
51
Nigdy nie przyjdziesz na zgromadzenia i nie będziesz robił sobie żartów ze zgromadzenia, na które przypadnie Duch Święty. Będziesz tak robić, dopóki nie zostaniesz o tym przekonany. A kiedy zostaniesz przekonany, to okażesz zainteresowanie. Ale na razie oczekuj, aż będziesz przekonany, a potem okażesz zainteresowanie.
52
Oni nie oczekiwali na wykształcenie. Nie oczekiwali, aż ukończą studia. Nie czekali, aż otrzymają jakąś legitymacje. Oni na te rzeczy nie czekali. Oni posiadali Jego. To było wszystko, co im było potrzebne. A ci ludzie, do których oni przyszli, zostali całkowicie przekonani, że to jest wszystko, czego im było potrzeba. I ja jestem nadal przekonany o tej samej sprawie.
Nam w ogóle nie potrzeba tych wszystkich śmieci, które dzisiaj są tak zwanym chrześcijaństwem, schodzenia się razem i próbowania zjednoczenia się na sposób Światowej Rady Kościołów. Czego ten świat... Kiedy niewiara, niewierzący i wszystko zmieszało się razem, jak w ogóle możemy iść naprzód? To, czego nam potrzeba, to starodawna religia, nabyta w puszczy pod gołym niebem, uśmiercająca grzech. [Przerwa na taśmie.] Ewangelii mocy i Ducha Świętego, głoszonej w mocy zmartwychwstania. Trzeba nam otrzymać dawkę przebudzenia świętego Pawła i biblijnego Ducha Świętego, który przekona ludzi. Potrzebujemy widzieć Chrystusa przychodzącego pomiędzy nas dokonującego dokładnie to, co On powiedział:
„Kto wierzy we mnie, uczynki, które Ja czynie, i on czynić będzie. I większe nad te czynić będzie, ponieważ Ja odchodzę do Ojca”.
53
Podobnie jak ten lekarz tam w tyle przed chwilą zacytował:
„Ja jestem z wami zawsze, aż do skończenia świata”.
Jestem przekonany, że On jest tutaj. On powiedział, że On będzie tutaj.
„Albowiem gdzie dwóch lub trzech zgromadzonych jest w moje imię, tam Ja jestem wpośród nich”.
A jeżeli to nie jest to, to ta reszta także nie jest tym. Albo to jest całe prawdą albo całe błędem.
Ja wierze, że każde Słowo jest prawdą. Wierze, że On jest tutaj teraz obecny. Wierze, że ten sam Duch Święty, który spadł w Dzień Pięćdziesiąty, jest tego wieczoru w Chicago. A ja podtrzymuje Jego cześć w moim sercu i jestem przekonany, że to jest ten sam Duch Święty, ta sama sprawa. To powoduje we mnie zainteresowanie, aby zanieść to poselstwo do mojego brata i siostry, na każde miejsce, do mojego baptystycznego brata, metodystycznego brata, mojego katolickiego brata, czy gdziekolwiek oni są.
54
Jestem przekonany, że to jest Bóg i jestem przekonany, że Jezus przychodzi. Jestem przekonany, że to jest Jego pierwsze pojawienie się w formie Ducha Świętego w dniach ostatecznych, ponieważ prorok powiedział:
„W czasie wieczora będzie światło”.
Jestem przekonany o tym, że to Pismo się wypełniło. Jestem o tym przekonany. Jestem przekonany o tym, że ten świat znajduje się obecnie na klepisku zniszczenia, systemu światowego, tego kosmosu. Ale jestem przekonany o tym, że przyjście Pańskie jest tuż. Jestem przekonany o tym, że to, co posiadamy, to jest Duch Święty.
Jestem przekonany, że Chicago otrzymało swój wstrząs. Nie mam na myśli tego prochu armatniego tam na zewnątrz, tych budynków i tam na ulicach tych kobiet ubranych niemoralnie i tych awanturujących się mężczyzn, popijających i awanturujących... Uczęszczają do kościoła. Biorą białe pieczywo, bochenek chleba, chcą z nich zrobić koszernych, nie wierze w coś takiego. Odbija im się po wódce, mają cuchnący oddech; a potem udają się do komunii, a ich imię znajduje się zapisane w księdze w jakimś kościele i nazywają samych siebie chrześcijanami. Ja w coś takiego nie wierzę.
Wierzę, że kościół Jezusa Chrystusa jest wywołaną grupą, która została poświęcona przez krew Jezusa Chrystusa i odłączona w celu służby. Wierze, że to, co obecnie widzimy, że przebiega, jest pojawieniem się Pana Jezusa miedzy nami, zgodnie z tym jak powiedział.
55
Zapamiętajcie sobie, w dniach Sodomy tam stał pewien mąż, który mógł z nimi jeść i pić. Ale to był Bóg w człowieku, to wskazuje na to, że objawi się w tych dniach ostatecznych w postaci ludzkiego ciała w kościele, który jest Jego oblubienicą. A oni będą czynić te same rzeczy co On. Amen. Ja w to wierze. Ktoś mi powiedział:
„Kaznodziejo, ty jesteś wariatem”.
„Dobrze” - powiedziałem - „w takim razie mnie zostaw. Bardziej szczęśliwy czuje się w takim stanie niż w jakimkolwiek innym”.
Tak jest. Oni byli przekonani. Byli przekonani o tym, że wszystko czego im potrzeba, to był Jezus i byli przekonani, że wszystko czego potrzeba ludziom, to Jezus.
56
A co my czynimy w Afryce? Tutaj właśnie siedzą ludzie z Afryki. Kiedy tam przyjeżdżamy, uczymy tych ludzi czytać, pisać i liczyć. Co przez to chcemy osiągnąć? Posyłamy ich tam i czym oni się stają? Dwukrotnie więcej dziećmi piekła niż na początku. Oni popełniają swoje szczepowe grzechy, a potem do tego dodają jeszcze grzechy białego człowieka. Tak jest. To go czyni jeszcze gorszym, niż był kiedykolwiek. Tam w obozach i tak dalej. Tak jest.
On jest mordercą, staje się jeszcze gwałcicielem i wszystkim innym. Pije wódkę białego człowieka; dodaje to do swoich własnych grzechów. Gdyby on coś takiego popełnił w swoim szczepie, to natychmiast by go skazano na śmierć. Tak jest. Otóż, jemu nie potrzeba wykształcenia; on potrzebuje zbawienia. Potrzebuje mocy zmartwychwstania, która by zmieniła jego serce. Amen! To się zgadza. Tak, panowie.
57
On był przekonany, że to wszystko, czego im potrzeba. Im było potrzeba tylko Jego. Oni wiedzieli, że On potrafi zaspokoić wszystkie ich potrzeby. Nie było im potrzeba legitymacji. Nie było im potrzeba, by stała za nimi jakaś organizacja. Oni mieli Jezusa, a On zaspokoił wszystkie ich potrzeby. Sądzę, że kościół powinien zapomnieć wiele z tych głupstw, kiedy przebudzenie nawiedza to miasto. Na co jakieś listy polecające? Kto będzie cię popierał? Chrystus jest naszym poparciem! Chrystus jest naszym świadkiem. My jesteśmy Jego świadkami. To jest wszystko, czego Chicago potrzebuje, nie jakiejś wielkiej współpracy z kimś. Potrzeba mocy Chrystusowej. Potrzeba im potwierdzenia Ducha Świętego do zmiany serca ludzkiego i uczynienia z nich nowego stworzenia. Przekonani, a potem zainteresowani w tym wieku.
Ci pozostali, oni wszyscy potrzebowali Chrystusa. To jest potrzeba także dzisiaj. Nie musisz czekać i uczęszczać do szkoły i stracić trzydzieści pięć lat zanim w ogóle... Będziesz już za stary, aby rozpocząć. A więc co masz czynić? Głosić ewangelie. Tak, panowie. Tu nie chodzi o wykształcenie. Idźcie i głoście im zbawienie, tak powiedział Jezus. Tak jest.
58
Tak jak Hudson Taylor, ten wielki misjonarz, wielu z was o nim słyszało, w Chinach. Pewien indiański chłopiec, nie, był to mały Chińczyk, który pewnego dnia został zbawiony, a Duch Święty odpoczął na nim. On podszedł do pana Taylora i zapytał:
„Panie Taylor, co miałbym czynić? Do jakiej szkoły miałbym uczęszczać? Co miałbym czynić?”
Powiedział:
„Czy mam udać się na wiele lat do szkoły, zgodnie z wymaganiami kościoła?”
Pan Taylor odrzekł mu:
„Nie pozwól, by twoja świeca wypaliła się do połowy, zanim się przekonasz, czy ona się pali, czy nie”.
On powiedział: „Idź z tą chwilą, kiedy ona została zapalona”.
O, ja bym powiedział to samo. Nie potrzebujesz czekać, dopóki nie przekonasz się, że to zostało poddane próbie za próbą i jeszcze jednej próbie, i przebyło doświadczenia, uciski, i całą te naukę, zdobycie tytułu bakałarza sztuki i filozofii oraz doktorat bóstwa, i wszystkie tego rodzaju rzeczy. Jeżeli tego nie posiadasz, to jest w porządku.
Jeżeli tego nie posiadasz, idź, kiedy to zostało zapalone. A jeżeli nie potrafisz powiedzieć niczego więcej, oprócz tego, że to się pali, idź i powiedz im, w jaki sposób to zostało zapalone. To wszystko, co musisz zrobią. Bóg zapalił twoją małą świecę; idź i powiedz im, jak to zostało zapalone. Amen! Zostaw ich w spokoju. Powiedz im tylko, w jaki sposób została ta świeca zapalona. Niech oni... A Bóg zatroszczy się o resztę. Polega to na tym, żeby ta świeca została rozświecona ogniem z ołtarza i posiadała potwierdzenia Boże, moc Ducha Świętego i zmartwychwstania Chrystusa.
59
Zostawcie ich tak. Nie kształćcie ich. Nie próbujcie ich uczyć tych wszystkich bredni. Widzicie, co nam to przyniosło - grupę połowicznych niedowiarków. Tak jest. Oni zaprzeczają Słowu Bożemu, mając przy tym formę pobożności. Lepiej byłoby dla nich, gdyby tego wszystkiego nie słyszeli. To się zgadza. To czego nam potrzeba, to jest zapalona świeca. Potrzeba nam zapalonych serc, płonących mocą i zmartwychwstaniem Chrystusa, wydających to samo światło, jakie On dał. Ja temu wierze. Nie czekaj dopóki ta świeca wypali się do połowy, przez usiłowanie nauczenia się jakiegoś języka lub znalezienia łaski u jakieś organizacji. Kiedy On cię zapala, powinieneś iść. Amen. Powiedz im tylko, jakie przeżycie miałeś, kiedy to zostało zapalone. Być może i oni przez to zapalą się, zapalą się od twojego światła. Tak, panowie.
60
Ten ślepy od urodzenia człowiek jest dla nas wszystkich dobrym przykładem. Urodził się ślepy. Jezus, przechodząc tamtędy, przywrócił mu wzrok. Potem przyszli wszyscy doktorzy filozofii i inni doktorzy, kapłani ze świątyni i faryzeusze. Oni chcieli stawiać mu teologiczne argumenty.
On nie potrafił teologicznie argumentować. Na ten temat niczego nie wiedział. Ale bracie, posiadał jedną rzecz. Posiadał przeżycie. Tylko spróbuj mu to wywrócić. Spróbuj mu powiedzieć, że jest ślepy. Natychmiast by ci pokazał, że widzi. Tak jest. Być może nie rozumiał wszystkich postawionych przez nich argumentów, ale on naprawdę im dopiekł, kiedy im powiedział:
„To jest dziwną rzeczą, że ten człowiek potrafił otworzyć oczy ślepego, a wy, twierdząc o sobie, że jesteście tym, czym jesteście, niczego o nim nie wiecie”.
Choć nie posiadał wiele teologii, wpakowanej do siebie lub coś tego rodzaju, lecz wierze, że miał odrobinę zdrowego rozsądku. Z pewnością on go posiadał. Powiedzieli mu:
„Przecież ten człowiek jest grzesznikiem”.
Odpowiedział: „Czy jest grzesznikiem albo nie, to nie wiem. Ale wiem jedną rzecz. Byłem ślepy, a teraz widzę”.
61
Możecie powiedzieć, że jestem wariatem, jeżeli chcecie. Możecie mówią, że wypadłem z woli Pańskiej, jeżeli chcecie. Ale powiem wam jedną rzecz: kiedyś byłem grzesznikiem, a teraz jestem zbawiony. Kiedyś byłem przygnębiony i ponury, a teraz jestem szczęśliwy w Panu Jezusie. Wiem, że coś mnie spotkało.
Tak jak pewna Murzynka, siostra, w pewnym zgromadzeniu powiedziała:
„Chciałabym wam wszystkim coś powiedzieć”.
Powiedziała:
„Nie jestem tym, czym pragnę być i nie jestem tym, czym powinnam być. Ale jest jedna pewna rzecz, nie jestem tym, czym byłam w przeszłości”.
Coś wam powiem. To jest dobra rzecz. Ty wiesz, kiedy przeszedłeś ze śmierci do życia. Kiedy Bóg ciebie uchwycił i zatrząsnął tobą tak, że twoje życie uległo zmianie; zabrał z ciebie wszystko i uczynił cię nowym stworzeniem. Amen. Tego nam potrzeba, chociaż kilka zapalonych owiec. Tak, panowie.
62
Tak, on mógł widzieć. To była jedna pewna rzecz. Nie można go było od tego odwieść. Moglibyśmy mu powiedzieć to lub owo. Może nie rozumiał całej doktryny świątynnej, i tak dalej, ale posiadał dobre świadectwo, dobre przeżycie, coś więcej niż oni byli w stanie wyprodukować. Z całą swoją teologią nie byli w stanie wyprodukować nigdy ani jednego takiego przypadku, aby ślepo narodzony człowiek przejrzał. A więc nie byli w stanie wywrócić tego przy pomocy argumentów. Musieli go puścić. Po prostu wzięli go i wyrzucili z budynku. Taki był ich stosunek do tego. Taki sam stosunek do tego jest dzisiaj.
Ale nadal płaci jedna rzecz:
„Kiedyś byłem ślepym, lecz teraz widzę”.
Amen.
„Zdumiewająca łaska,
jak słodki ton,
Która zbawiła nędznika jak ja!
Byłem zgubiony,
teraz jestem znaleziony,
Byłem ślepy,
lecz teraz widzę.
To była łaska,
która uczyła mego serca bojaźni,
To była łaska,
która ulżyła memu strachowi;
Jak szczęśliwą rzeczą jest ta łaska,
Godzina, w której na początku uwierzyłem!„ (O, tak! Niechby to było moją historią.)
63
Tutaj w Chicago, Dwight Moody, ten potężny ewangelista, który swego czasu miał wielkie przebudzenie tutaj w Chicago. Wiecie dobrze, że on nie był człowiekiem wykształconym. Jego także nienawidzili. Naprawdę, tak. Nie miał w ogóle wykształcenia.
Pojechał do Londynu w Anglii, by tam przemawiać do mieszkańców Londynu... O, wszystko musiało być poukładane tak i tak. A pan Moody powstał pewnego wieczoru przed tysiącami ludzi i zaczął czytać Biblie. On ćwiczył się w poprawnej wymowie, aby to wymówić w poprawny sposób, ale nie udało mu się. I dlatego próbował znowu. Potrząsnął swoją głową i zaczął od nowa. Potem próbował znowu i wypowiedział się niepoprawnie. Rozejrzał się, a wszyscy ci ludzie, wiecie, ten tłum był bliski tego, aby wybuchnąć śmiechem. Spróbował znowu i znowu mu się to nie udało. A więc zamknął swoją Biblie, spojrzał w górę do nieba i powiedział:
„Boże, nie wiem co to wszystko ma znaczyć, ale Ty mi to objaw”.
Bracie, on otrzymał coś, przy pomocy czego zatrząsnął całym krajem dookoła, wszędzie. Tak, panowie. Być może nie był w stanie wymawiać poprawnie słów, ale Bóg udzielił mu mocy znaczenia Słowa. A ja bym raczej wolał posiadać właśnie to. Tak. Bóg dał mu coś, przy pomocy czego wstrząsnął Anglią. To się zgadza. Tego wieczoru potrzeba nam czegoś w tym rodzaju, tego, co posiadał on wówczas. Nie umiał wypowiedzieć poprawnie swoich słów, ale posiadał na pewno... Potem na scenę zstąpił ten Bóg, który to Słowo wypowiedział, który to Słowo napisał. Tak, panowie.
64
Tak jak stary Buddy Robinson. Ilu z was go pamięta? On był tak zainteresowany ludźmi. Dlaczegoż On był przekonany. Czytałem o wujku Buddy'm (nazywaliśmy go wujek Buddy). On był starym filarem Kościoła Nazarejczyków. Czytałem niedawno jego książkę.
On miał starego muła, który nazywał się Ellie. A pragnął... pragnął ćwiczyć się w poświeceniu. Wierzył, że człowiek powinien powstrzymywać się od grzechu. I mówił, że raz orał pole, aby zasiać kukurydze, a nie mógł skłonić tego muła Ellie, aby chodził prosto. A więc rozgniewał się na niego, ponieważ ten nie chciał chodzić w prostej linii. Stwierdził, że także on, Buddy, nie chodził prosto. Potem zauważył, że ten muł depcze mu po kukurydzy. Tak się rozzłościł na tego starego muła, szarpnął nim w kółko parę razy. Zaczęła go ogarniać złość, więc wybiegł i ugryzł tego muła w ucho, tak silnie jak tylko potrafił. Ten stary muł odskoczył kawałek dalej i zatrzymał się. Buddy poszedł i usiadł na kupie kamieni.
65
Kiedy tam siedział, zastanawiał się:
„Czy nie jestem widowiskiem dla ludzi? Głoszę poświęcenie, a tymczasem mam w zębach sierść z ucha muła, w które go ugryzłem”.
Jak wiecie, wujek Buddy miał poczucie humoru. Powiedział.
„Ellie?”
A on przewrócił swoje wielkie, brązowe oczy do tyłu. Powiedział:
„Bardzo mi przykro, że to zrobiłem. Wybacz mi”.
Opowiadał:
„Stary Ellie spojrzał na mnie tak, jakby mi chciał powiedzieć, 'Nie, ja ci nie mogę przebaczyć, ponieważ jeżeli w tobie nie będzie więcej religii, niż to co posiadasz dzisiaj, to ta rzecz się znowu powtórzy'„.
Tak to mniej więcej wygląda. Nie ma potrzeby, aby do czegoś się przyłączyć. On wolał trzymać się z dala... On nie umiał dobrze mówić. Jego wymowa była kiepska. Jednak bracie, on był przekonany o tym, że Jezus Chrystus był Synem Bożym. Był przekonany, że On cierpiał za bramą, aby uświęcić lud swoją własną krwią. Był zainteresowany ludźmi w swoim czasie, ponieważ został przekonany. Tak, panowie. Najpierw musicie być przekonani, zanim jesteście zainteresowani. Czy temu wierzycie? O, tak panowie.
Powiedziałem:
„Ty jesteś tego przyczyną, nie Boża obietnica”.
A więc uklęknął i modlił się. A około drugiej godziny nad ranem przyszedł. Posiadał to. Był zmieniony.
On nie miał żadnego wykształcenia. Nie miał nic, z wyjątkiem starej ciężarówki Ford i swojego przeżycia. Ja wam powiem, co zrobił. Był przekonany o tym, że to był Bóg. Był zainteresowany swoim otoczeniem. Ten stary chłop ze swoim przeżyciem i starą ciężarówką Fordem przyprowadził dwudziestu innych ludzi do zbawienia podczas tego przebudzenia. Wszystko co posiadał, to było przeżycie i ciężarówkę Forda, ale on był przekonany, że to jest prawdą. A my dzisiejszego wieczoru posiadamy więcej niż to. Zastanawiam się, czy jesteśmy tak zainteresowani, jak był ten rolnik, czy jesteśmy przekonani.
66
Pewnego dnia przeżywaliśmy przebudzenie w tym kraju. Tam przyszedł taki stary wieśniak w kombinezonie roboczym. Kiedy pewnego wieczoru zostało uczynione wezwanie, podszedł do ołtarza. Uklęknął na ziemi. Powiedział:
„Czy myślisz, że ten Duch Święty jest także dla mnie?”
„Tak, panie (Oczywiście, że tak)”.
On powiedział:
„W jaki sposób mogę go otrzymać?”
Powiedziałem:
„W taki sposób, jak Biblia o tym mówi”.
A więc on powiedział:
„W porządku. Tutaj jestem”.
Powiedział:
„Chcę Go”.
Uklęknął i modlił się przez chwile. Potem popatrzył w górę, mówiąc:
„Nie dochodzę do niczego”.
67
Samson? Ach, na pewno. Pewnego dnia Samson... On był przekonany, że Bóg jest Bogiem. Był przekonany, że Bóg był z nim, dopóki zachował swoich siedem kędziorów włosów i znał obietnice, którą dał mu Bóg. On był zainteresowany swoim ludem. Nie miał nic, czym mógłby walczyć, oprócz szczeki muła, ale pobił nią tysiąc Filistynów. Dlaczegoż On był przekonany, a potem okazał zainteresowanie.
Dawid, z procą... Ale o co tu chodziło? On był przekonany, że Bóg był Bogiem. Był zainteresowany trzodą swojego ojca. Nie miał za bardzo czym walczyć, ale on był przekonany i zainteresowany. A więc poszedł za trzodą swojego ojca i przyprowadził ją z powrotem. Tak, panowie.
68
Cóż. Moglibyśmy tu pozostać przez godzinę lub więcej, ale nie chcemy tego czynić. Chciałbym powiedzieć jeszcze jedną rzecz. Co z naszym bratem Boze tutaj? On nie jest nigdzie zapisany, nie ma żadnej umowy. To się zgadza. Nie jest nigdzie zapisany. Nie jest przez nikogo sponsorowany. Ale jest przekonany, że tym ludziom potrzeba ewangelii i jest tą sprawą zainteresowany. A więc próbuje do nich dotrzeć z ewangelią. A ja sądzę, że jeżeli jest zainteresowany, to i my powinniśmy być także zainteresowani. Czy nie uważacie, że tak?
Jeżeli on jest przekonany, że im tego potrzeba i my wszyscy jesteśmy przekonani, i ten brat lekarz, który tutaj przybył jest przekonany, i ci pozostali misjonarze są także przekonani... A zatem jeśli jesteśmy przekonani, to powinniśmy okazać także zainteresowanie. Czy tak nie uważacie? Powinniśmy okazać zainteresowanie. Powiecie:
„Co to ma ze mną wspólnego?”
69
Przypomina mi to pewną małą karykaturę, którą niedawno oglądałem w gazecie. (Pragnę to powiedzieć na zakończenie). Ta karykatura w tej gazecie (to jest nasza lokalna gazeta zza rzeki), „Courier Journal”. Tam był obrazek ojca i matki, którzy pili przez całą noc. W niedziele rano, było około godziny dziewiątej. Dookoła na ścianach, wszędzie wisiały obrazki Chrystusa, a Biblia znajdowała się w szufladzie. Tam, gdzie leżeli i przespali całą noc, leżały papierosy porozrzucane po podłodze i wszystko inne, całe sterty butelek, a mały chłopak wstał, umył sobie twarz, spożył śniadanie, ubrał się i zapukał do ich drzwi. I powiedział:
„Kto z was zawiezie mnie na szkołę niedzielną?”
To jest prawdą. Nikt nie był tym zainteresowany.
70
Sądzę, że powinniśmy być zainteresowani. Uważam, że powinniśmy wspierać brata Boze i każdego innego misjonarza wszystkim, co posiadamy. A najważniejszą rzeczą jest, być przekonanym, że Jezus przychodzi. To jest Jego program. Powinniśmy być zainteresowani naszym bratem, bez względu na to czy jest czarny, żółty, brązowy czy biały. Powinniśmy być zainteresowani ludźmi z zewnątrz. A jeżeli my sami nie potrafimy pójść, powinniśmy sięgnąć głębiej do kieszeni i zrobią wszystko, na co nas stać, aby wesprzeć tych, których Bóg do tego powołał, aby tam poszli. Skłońmy nasze głowy.
„Gdy żarzący węgiel dotknął warg proroka,
I uczynił czystym go nad śnieg,
Gdy głos Boży rzekł: Któż pójdzie tam?
Odrzekł: Mistrzu, otom ja. Poślij mnie.
Mów, Panie mój. O, mów, Panie mój,
Mów, a ja prędko ci odpowiem,
Mów, Panie mój,
mów, Panie mój,
Mów, a ja odpowiem:
Panie, Poślij mnie. (Rozejrzyjcie się po mieście. Rozejrzyjcie się po narodzie.)
W hańbie grzechu giną dziś miliony,
Gorzki głos rozpaczy z ust ich brzmi,
Pospiesz, bracie, szybko na ratunek,
Powiedz prędko: Mistrzu, otom ja. (Jeżeli ty nie potrafisz iść, poślij kogoś innego.)
Mów, Panie mów,
mów, Panie mów,
Mów, a ja prędko ci odpowiem,
Mów, Panie mój,
mów Panie mój,
Mów, a ja odpowiem: Panie, Poślij mnie„.
71
[Brat Branham nuci te pieśń].
„Kto pójdzie i będzie dla mnie dziś pracować?”
Pamiętajcie, podczas kiedy gra ta muzyka, podczas kiedy nucimy te pieśń, czy jesteście przekonani? Czy jesteście przekonani, że Bóg jest tutaj? Czy jesteście przekonani, że to jest Duch Święty? Czy jesteście zainteresowani? Spójrzcie na te miliony w grzechu i w hańbie, które umierają.
„O, mów, Panie mój.
Co chcesz, bym uczynił, Panie?
...mów, Panie mój,
Mów, a ja prędko ci odpowiem,
Mów, Panie mój, mów, Panie mój,
Mów, a ja odpowiem:
Panie, Poślij mnie„. [Brat Branham nuci te pieśń - wyd.].
72
Niebieski Ojcze, rozważamy o Izajaszu, o którym poeta napisał te śliczną pieśń. On opierał się o ramie dobrego króla przez długi czas, ale Bóg pewnego dnia zabrał mu te podporę. On poszedł potem do ołtarza. Boże, czasami ty musisz zabrać podporę spod nas, pozwolisz, aby ten świat wzgardził nami, czasami nasi przyjaciele. Wtedy zaczynamy wątpia.
Potem ujrzał cherubinów latających w tym budynku. Ujrzał, że żyje pomiędzy nieczystymi ludźmi, nieczystych warg. Nie widział tego, dopóki Bóg nie przemówił. O, Boże, mów.
„Mów, Panie mój, mów, Panie mój,
Mów, a ja odpowiem: Panie, Poślij mnie„.
73
Ojcze, poświęcamy ci samych siebie, dzisiejszego wieczoru, do służby. Wzywamy szczerze, z całych naszych serc, by mówił do nas Boży głos. Wypróbuj nas, Panie. Oczyść nas. Pozwól nam iść przez czyściec właśnie teraz, gdzie możemy oczyścić nasze dusze od niewiary, oddzielić samych siebie od wyznań wiary, od mody tego świata.
Uświadamiamy sobie, że nasza pielgrzymka nie potrwa już zbyt długo. To jest już w drzwiach. Oglądamy Izraela jako naród. Oglądamy, że jak było w dniach Izraela, bardzo podobnie jest w tym narodzie. Przybyli, zabrali ten kraj innymi ludziom i wypędzili tych, którzy tam mieszkali, tak jak my to uczyniliśmy. Oglądamy, jak mieli na początku wielkich mężów. Mieli Jozuego, a potem Dawida. Następnie mieli Salomona. Ale w końcu przyszedł Achab z Jezabelą, która nim kierowała.
Ojcze, my mieliśmy Washingtona i Lincolna. Ale zastanawiam się, dokąd zdążamy. O Boże, potrzeba nam dzisiaj Eliasza. Proszę, Ojcze, przemów do nas prędko. Pobłogosław nasze serca razem, wyjaśnij nam twoją wole, Panie, abyśmy mogli wiedzieć, co mamy czynić.
74
Błogosław tych kaznodziejów tutaj, Panie, wielu z nich zajmuje różne stanowiska, z różnych organizacji i denominacji. Boże, kiedy oni powrócą, niechby mogli stać z tym Światłem, które nie może zostać zgaszone; ani nie może być ukryte przez jakieś wyznanie wiary. Ale niechby wydawali Światło Boże, które zostało zapalone w ich sercach przez Ducha Świętego.
Pobłogosław każdego. Oczekujemy na Ciebie. Pobłogosław naszego młodego i miłego brata. Wspominam, jak siedziałem tutaj na tym półwyspie przed trzema laty, a on trzymał mnie w ramionach, płacząc. Ty tam do nas przemówiłeś, Panie. A teraz już dłużej tutaj nie może zaznać spokoju. Musi iść. Boże, pozostań z nim. Pozostań z bratem Józefem. Strzeż go i błogosław. Daj mu zdobywać dusze, Panie. Błogosław tych młodych mężów. Kiedy widzę ich jadących na rowerach, niektórzy nie mają nawet butów na swoich nogach. A my sobie myślimy, że ponosimy ofiarę. Ich serca płoną za ludźmi, ponieważ oni zostali przekonani i są zainteresowani. Boże, pomóż nam, abyśmy byli wespół zainteresowani, tak, byśmy mogli zobaczyć przyjście Królestwa Bożego. I spraw, abyśmy nadal wierzyli temu, co Jezus nam powiedział, bowiem On modlił się, abyśmy mogli wszyscy stać się jedno w Nim. Pobłogosław nasze wysiłki, by przynieść te modlitwę do urzeczywistnienia. Prosimy w Imieniu Jezusa. Amen. Wybaczcie, że przetrzymałem was tak długo. Niech was Bóg błogosławi. W porządku, bracie Boze.
Wróć do czytelni Następne kazanie