• PL
  • EN
  • CZ
Ślepy Bartymeusz

Tytuł: Ślepy Bartymeusz

Data: 1959-04-08

Miejsce: Los Angeles, Kalifornia, USA

Długość: 79 min

Pobierz

PDF

Pobierz

PDF

Pomniejsz/ powiększ tekst:
A-
A+
  • Wybierz szybkość auto przewijania:
  • Powoli
  • Średnio
  • Szybko
  • Zatrzymaj

Ślepy Bartymeusz

1
Stójmy jeszcze przez chwilę, aby zmówić kilka słów modlitwy. Skłońmy nasze głowy. Drogi Boże, to wdzięczność serca powoduje, że skłaniamy nasze głowy w Twojej obecności dzisiejszego wieczoru, aby podziękować Ci za to, co uczyniłeś dla nas w przeszłości. Pragniemy Ciebie prosić Panie, abyś przebaczył nam wszystkie nasze przestępstwa i odpuścił wszystkie nasze nieprawości, i pragniemy prosić, abyś pobłogosławił nas dzisiejszego wieczoru w nadzwyczajny sposób, do tego stopnia, aby została zbawiona każda zgubiona osoba, znajdująca się w tej Boskiej obecności albo słuchająca nas przez radio. Pragniemy także prosić Panie, abyś dzisiaj uzdrowił każdego z jego dolegliwości. Jesteśmy tak szczęśliwi, że możemy oglądać Ciebie, jak dokonujesz każdego wieczoru tych wielkich cudów tutaj przed nami. Jesteśmy Ci naprawdę wdzięczni, Panie. Modlimy się, abyś pobłogosławił to miejsce zwane Angelus Temple, jego pastorów, pracowników i szkołę, i to, za czym oni stoją, także tych, którzy tutaj ciężko pracują dla sprawy Królestwa Bożego, a także wszystkie kościoły w tym kraju. Nawiedź nas Twoją obecnością tego wieczoru, Ojcze, abyśmy mogli przyprowadzić z powrotem tych, którzy zboczyli z drogi, z powrotem na tę starą ścieżkę. Bowiem prosimy o to w imieniu Jezusa. Możecie usiąść.
2
Jest to naprawdę dla mnie wielkim przywilejem, że mogę znowu być tutaj tego wieczoru, aby mówić na nowo o Tym, którego tak bardzo miłuję. Jestem pewien, że to samo odczuwa każda poszczególna osoba tutaj, na myśl o Tym, którego tak bardzo miłujemy, Pana Jezusa. Jutro wieczorem będziemy tutaj mieć małego Ricky i będziemy słyszeć jego świadectwo. Wielu z was, którzy słyszeliście jego... O tym wielkim cudzie, który Bóg nad nim dokonał. Jego ojciec i matka mają przyprowadzić go jutro wieczorem.
3
Dzisiejszego wieczoru pragnąłbym przeczytać odcinek Pisma z Księgi Łukasza, z 18. rozdziału 37. i 38. wiersz:
Powiedzieli mu wtedy, że Jezus Nazareński przechodzi.
I zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!
4
Nasza scena dzisiejszego wieczoru otwiera się w mieście Jerycho. Leży ono u podnóża gór. Jeruzalem leży w górach, natomiast Jerycho nisko, w dolinie, gdzieś w równinach Jordanu. Myślę, że jest jednym z najniżej położonych miast w całej Palestynie. Musiało się to dziać w czasie chłodnego poranku, coś takiego, powiedzmy, w październiku. Było wielu żebraków w tym kraju w owym czasie i tam było... Lekarze nie byli w stanie im pomóc. Wielu z nich było chorych i mieli różne dolegliwości, do tego stopnia, że lekarze nie mogli im pomóc. Będąc żebrakami, prawdopodobnie nie mieli dosyć pieniędzy, aby mogli się poddać operacji. Nasza scena rozpoczyna się tego chłodnego poranku. Spoglądamy i widzimy takiego żebraka, o którym przed chwilą przeczytaliśmy, szukającego sobie miejsca w pobliżu skał. Były to resztki muru miasta, które upadło w dniach Jozuego na głos trąby, zgodnie z obietnicą, która mówiła, że Bóg je zniszczy. Ten żebrak, o którym chcemy teraz mówić, był ślepym człowiekiem. Nazywał się Bartymeusz. Spóźnił się tego poranku, aby zająć swoje miejsce przy bramie. Jest to podobne do dzisiejszej sytuacji, kiedy ludzie szukają swojego miejsca, aby żebrać albo sprzedawać. A więc Bartymeusz spóźnił się. Niemal wszyscy ludzie już weszli do miasta, wszyscy kupcy i tak dalej. Wydawało się, że będzie trudno otrzymać jakąś monetę, ponieważ przeważnie ludzie mieszkający w tym mieście nie byli zbyt bogaci, mieli może tylko jedną monetę, którą w ciągu dnia mogli rzucić jakiemuś żebrakowi. Był to z pewnością pierwszy napotkany, który otrzymał od nich tę monetę.
5
Bartymeusz spóźnił się, przychodząc na swoje miejsce, aby żebrać. Przez całą noc śniło mu się, że otrzymał wzrok. Było to coś dziwnego. Śniło mu się to przez całą noc i dlatego rzucał się i przewracał we śnie na myśl o tym, że mógłby jeszcze przejrzeć, ponieważ, jak nam wiadomo, był ślepy od swojej młodości. Tak, jak go przedstawił pewien poeta, w obszarpanym płaszczu albo w biednej szacie z kompletnie podartymi rękawami... Musiał to być bardzo smutny widok, patrzeć na takiego człowieka, który przychodzi za późno do bramy, aby coś wyżebrać na zakupienie posiłku w tym dniu. Potem starał się znaleźć gdzieś kamień, na którym by mógł usiąść. Wiecie, co ślepota jest jedną z najokrutniejszych rzeczy, która może nam przyjść na myśl - osoba, która nie może widzieć dziennego światła. Jeżeli jednak możemy wyobrazić sobie tragizm naturalnej ślepoty, o ileż gorszą jest duchowa ślepota u tych, którzy mają dobre oczy, a nie mogą widzieć obietnic Bożych. Kiedy tak szukał sobie miejsca, w końcu znalazł się w blasku słońca - słońce może nie wyszło jeszcze tak wysoko, aby świecić albo rzucić światło przez mury - znalazł sobie głaz i usiadł na nim.
6
Niedawno czytałem pewną historię o ślepym Bartymeuszu. Tam było powiedziane... Nie wiem, być może była to fikcja. Było jednak tam powiedziane, że on żebrał przy bramie Jerycha i że był żonatym mężczyzną, że miał małą dziewczynkę w wieku około dwunastu lat. Nigdy tej małej dziewczynki nie widział. A kiedy... Jeżeli człowiek siedzi przy bramie, a nie posiada nic interesującego, czym mógłby zdobyć uwagę przechodzących ludzi, wtedy jest o wiele trudniejszą rzeczą zdobyć jakąś monetę. Jak widzimy to dzisiaj, kiedy oni grają na instrumencie lub coś innego. Niedawno w Indiach, ach, tam używają węży okularników. Dmuchają w małą piszczałkę, przy pomocy, której tresują tego węża albo używają też małpki, która ich uderza pałeczką i otrzymują lanie lub coś takiego w tym celu, aby zdobyć uwagę ludzi.
7
O ślepym Bartymeuszu było tam powiedziane, że miał dwie synogarlice, które robiły koziołki jedna po drugiej, a to przykuwało uwagę przechodniów. Tak samo dzisiaj ślepy człowiek może być prowadzony przez wyćwiczonego psa, który potrafi przeprowadzić go na drugą stronę ulicy. Zapomniałem jak się nazywa taki pies. (Jak?). Przewodnik. W tamtych czasach zamiast ćwiczonego psa mieli wyćwiczoną owieczkę, która ich prowadziła. Było tam powiedziane, że pewnej nocy żona Bartymeusza bardzo ciężko zachorowała. On poszedł obok swojego domu i uklęknął. Było to po tym, kiedy lekarz opuścił jego dom i powiedział, że nie potrafi już nic dla niej uczynić. On modlił się do Boga i powiedział: „Panie, jeżeli pozwolisz, aby moja droga i kosztowna żona powróciła do zdrowia, obiecuję Ci, że wezmę te dwie synogarlice i złożę je Tobie na ofiarę”. Jego żona wyzdrowiała.
8
Trochę później zachorowała jego mała córeczka. Była to bardzo poważna choroba z gorączką. I on znowu stanął obok swojego domu, znowu modlił się i powiedział: „Panie, nie pozostało mi już nic, oprócz mojego baranka. Jeżeli Ty pozwolisz, aby moje dziecko żyło, to obiecuję Ci, że wezmę moją owieczkę i złożę Ci ją na ołtarzu w ofierze”. Nieco dalej w tym opowiadaniu jest powiedziane, że jego córeczka także wyzdrowiała. Kiedy szedł drogą do świątyni, aby tam złożyć ofiarę, spotkał kapłana. Ten zapytał go: „Dokąd idziesz, ślepy Bartymeuszu?”. On powiedział: „Kapłanie, idę do świątyni Pańskiej, aby tam złożyć moją owieczkę w ofierze”. Kapłan odparł: „Bartymeuszu, ty nie możesz złożyć w ofierze tej owieczki. Ta owieczka, to są przecież twoje oczy. Ja ci dam pieniądze, abyś sobie kupił owieczkę. Idź tam na stragan, kup sobie inną i ofiaruj ją, ponieważ ta owieczka, to są twoje oczy”. A ślepy Bartymeusz powiedział: „Jestem ci bardzo wdzięczny za twoje chęci i uprzejmość, którą chcesz mi okazać, ale patrz, ja Bogu wcale nie zaoferowałem jakiejś owieczki, ja zaoferowałem Mu tę owieczkę”. „No, cóż - on powiedział - ale ty tego nie możesz zrobić, ponieważ ta owieczka jest twoimi oczami”. Powiedział: „O, sługo Pański, jeżeli tylko ja dotrzymam mojej obietnicy danej Bogu, Bóg zatroszczy się o owieczkę dla moich oczu”. O, jak to jest prawdziwe. Jeżeli tylko my dotrzymamy naszych obietnic danych Bogu, naszych ślubów i będziemy się trzymać naszego prowadzenia.
9
Kiedy na niego patrzymy jak siedzi i wygrzewa się w ciepłym blasku słońca, co on zamierza zrobić? Nadchodzi zima, być może nie ma przygotowanego drewna na opał, a także innych potrzebnych rzeczy. On zaczyna marzyć o minionej nocy, o tym śnie, w którym mu się śniło, że mógł znowu widzieć. Powracają do niego wspomnienia z dzieciństwa. Wiecie, uważam, że dla każdego z nas jest dobrą rzeczą, jeżeli w tych dniach, w których żyjemy, w tym pośpiechu i krzątaninie życia, jeżeli od czasu do czasu wejrzymy sami w siebie, usiądziemy i rozpoczniemy myśleć o Bogu i Jego dobroci. A zazwyczaj, kiedy o Nim myślimy, to On pojawia się. Tak było właśnie z tymi, którzy byli w drodze z Jeruzalem do Emaus. Podczas kiedy rozważali i rozmawiali o Nim, On pojawił się między nimi. On zaczął myśleć o czasach, gdy jako mały chłopiec biegał po wzgórzach Judei, o małych żółtych kwiatkach, które zbierał, jako małe dziecko na łące. Jak śliczne one były szczególnie w czasie wiosennym, kiedy wychodziły z ziemi. Myślał o tym, jak oglądał błękitne niebo i jak zastanawiał się nad tym, jak daleko jest do nieba. Jednak od tego czasu jego wzrok został od takich rzeczy odcięty.
10
Potem sobie wspominał jeszcze inną znaczącą rzecz ze swojego dzieciństwa. Pomyślał, jak jego śliczna drobna żydowska matka miała w zwyczaju brać go w ramiona, a po obiedzie wychodziła z nim na werandę i kołysała go... Przed zaśnięciem, opowiadała mu biblijne historie o tym, jak wielki jest Bóg Jahwe. O tym, jak Bóg wyprowadził swój lud z niewoli egipskiej i przyprowadził ich do tego wielkiego kraju, w którym oni żyli. Tak bardzo lubił słuchać tych historii. Jedną z nich lubił szczególnie, a mianowicie tę, kiedy u stóp tego wzgórza, przy tym brodzie, Bóg Jahwe rozdzielił Jordan i powstrzymał go tak długo, dopóki potężny Jozue nie przekroczył z armią Izraela na drugą stronę. Jak lubił te historie mówiące o mocy Bożej. Potem była jeszcze jedna historia, którą naprawdę bardzo lubił. W Biblii jest opowiadanie o pewnej kobiecie. Była to Sunamitka, która miała małego chłopca, mniej więcej w jego wieku. Kiedy jego matka opowiadała mu tę historię, to jego małe oczy mrużyły się, gdy wpatrywały się w jej śliczną twarz...
11
W tej historii o kobiecie Sunamitce został przedstawiony Eliasz, jako nadzwyczaj uprzejmy człowiek. Ta kobieta Sunamitka uważała go za wielkiego sługę Pańskiego. Była stara i nie miała dzieci, a pewnego dnia prorok pobłogosławił ją i powiedział jej, że będzie piastować syna. W wyznaczonym czasie to dziecko przyszło na świat. O, jak on miłował tę historię, ponieważ mówiła o małym chłopcu. Miłował tak bardzo swojego ojca. Pewnego dnia, kiedy oni zbierali zboże, ten mały chłopak z pewnością musiał dostać udaru słonecznego. Około południa, zaczął krzyczeć: „Moja głowa! Moja głowa!”. Ojciec tego małego chłopca rozkazał, aby zabrali go do matki. A ona trzymała go na kolanach przez kilka godzin, dopóki nie ustał jego oddech i umarł.
12
Jakże ta kobieta musiała być w potężny sposób inspirowana, skoro wzięła tego małego chłopca do łóżka proroka i położyła go tam. Co za cudowne miejsce do położenia go. Musiała mieć wielką wiarę w Boga, skoro powiedziała: „Osiodłaj mi teraz muła i jedź prosto przed siebie, a nie zatrzymuj się, dopóki nie dotrzemy do męża Bożego”. Ona myślała sobie, że kiedy znajdzie się w obecności Eliasza - on był tym, który jej powiedział o pojawieniu tego dziecka, to z pewnością będzie w stanie jej powiedzieć, dlaczego Bóg zabrał to dziecko. Ja sam lubię tę historię.
13
A kiedy Eliasz ujrzał ją, jak przychodzi... Bóg nie objawia wszystkich rzeczy swoim prorokom. On pozwala im wiedzieć to, co Sam pragnie, aby wiedzieli. On nie objawia wszystkich rzeczy swoim prorokom. Ten wielki prorok Eliasz, choć był tak potężny i błogosławiony przez Boga, a jednak powiedział... Jej serce było pełne żalu, a Bóg zakrył to przed nim, nie powiedział mu nic na ten temat. Kiedy ona się przybliżyła, on zapytał się: „Czy u ciebie wszystko w porządku? Czy wszystko w porządku z twoim mężem? Czy wszystko w porządku z twoim synem?”. Słuchajcie, co powiedziała ta kobieta. Ona powiedziała: „Wszystko w porządku!”. Co za wiara! Życzyłbym sobie, by Bóg mógł nam dać taką wiarę jak ta. Tam leżały zwłoki jej dziecka, a jej mąż załamywał ręce i wyrywał sobie włosy, krzyczał i płakał przed domem, tak samo jego sąsiedzi. A oto ona, matka z ukochanym dzieckiem, które wyrwała im śmierć, mówi: „wszystko w porządku”. Ona znalazła się w pobliżu człowieka, który tam reprezentował Boga. On był najbliższym przedstawicielem Boga. „Wszystko w porządku”. Potem podbiegła i padła do jego stóp. Zaczęła oznajmiać mu to, co się wydarzyło.
14
Eliasz powiedział do swego sługi i rzekł mu: „Weź moją laskę i idź naprzód. A jeżeli cię ktoś pozdrowi, nie odpowiadaj mu. Idź tylko i połóż laskę na to dziecko”. Sądzę, że z tego właśnie miejsca św. Paweł zaczerpnął ideę o przykładaniu chusteczek, które zostały wzięte z jego ciała, ponieważ Eliasz wiedział, że wszystko, czego się dotknął było błogosławione, bo Duch Boży był na nim. Jednak wiara tej kobiety nie spoczywała w lasce, ona spoczywała w proroku. Ja lubię jej stanowczość. Powiedziała: „Jako żyje Pan i jako żyje dusza twoja, nie opuszczę cię”. Tego wieczoru my także możemy uchwycić się w taki sposób Bożego przedstawiciela! Gdybyśmy mogli powiedzieć dziś Duchowi Świętemu: „Z tą pewnością, z jaką wiem, że jesteś nieśmiertelnym Duchem Bożym, daj mi obietnicę zawartą w Biblii, dotyczącą mojego uzdrowienia, a ja będę się trzymać jej tak długo, dopóki nie zobaczę, że coś się dzieje”, wtedy mogłyby dziać się cuda. Chromi mogliby podskakiwać i biegać, a lekarze z Los Angeles byliby jutro zdumieni, widząc swoich pacjentów zdrowych i rześkich.
15
Gdybyśmy się tylko mogli uczepić Bożego agenta. W tamtym czasie Bożym agentem był Eliasz. Bożym agentem dziś jest Duch Święty. Uchwyć się Go! Jeżeli raz będziesz mógł skontaktować się z Nim i odczujesz na sobie Ducha Świętego, wówczas uchwyć się Go. „Nie puszczę się Ciebie!” Pozostań przy tym, tak jak Jakub, kiedy walczył z Aniołem. On uchwycił się Go i powiedział: „Nie puszczę się Ciebie, dopóki mi nie pobłogosławisz i nie dasz mi rzeczy, których pragnę!”. Czy to nie wywołałoby wspaniałego przebudzenia tutaj, w Angelus Temple i na całym wybrzeżu, gdyby ludzie, którzy są tutaj dzisiejszego wieczoru, a także ci, którzy słuchają tego przez radio, zajęli takie stanowisko w stosunku do Ducha Świętego. „Będę trwać przy Tobie, dopóki nie zobaczę tych rzeczy, które pragnę wiedzieć!”
16
Eliasz widział, że ona jest teraz w jego rękach. Nie pozostawało mu nic innego, jak tylko pójść z nią. A jeżeli ty wytrwasz przy Duchu Świętym, pozostaniesz w Jego rękach... On miłuje cię do tego stopnia, że pragnie przyjść do ciebie i pobłogosławić cię, i zbawić. Pozostań tylko w jego rękach! Czy nie pamiętacie, co Jezus nauczał o tym niesprawiedliwym sędzi? On powiedział: „Chociaż nie boję się ani Boga, ani ludzi, ale ta kobieta nachodzi mnie dniem i nocą i ciągle mnie woła. O ileż więcej Bóg da Ducha Świętego tym, którzy do niego wołają dniem i nocą”. Jeżeli mamy wiarę, by uwierzyć, że Bóg to może uczynić i że On to uczyni, uchwyćmy się tylko tego i wytrwajmy w tym! Nie pozwólcie, aby wam to uciekło. Tylko w tym trwajcie. Jeżeli to nie przyjdzie teraz, przyjdzie to za dziesięć minut albo za godzinę, albo za dwa tygodnie, albo za miesiąc - nie ważne, kiedy to przyjdzie, ale ja będę się tego trzymał i wytrwam w tym.
17
Eliasz przepasał swoje biodra i poszedł z tą kobietą. A kiedy wszedł do domu, nie znalazł tam wiele duchowego wsparcia, ponieważ wszyscy chodząc w tym domu, narzekali, i zawodzili. Eliasz wszedł, wysłał ich na zewnątrz i zamknął za sobą drzwi. Otóż, on się nie modlił. Chodził tam i z powrotem po pokoju, oczekując, kiedy zstąpi na niego namaszczenie, obserwując kątem oka ten chłodny kształt dziecka. On oczekiwał na to, kiedy go dotknie Duch Święty. Chodził tam i z powrotem. Potem, kiedy odczuł Ducha żywego Boga zstępującego na niego, rozciągnął się w poprzek tego dziecka i przyłożył swoje wargi do jego warg, swój nos do jego nosa i swoje ręce do jego rąk, a ono kichnęło siedem razy i powróciło do życia. Wtedy oddał je z powrotem matce. Kiedy przyjdzie Duch Święty, przechodzimy ze śmierci do życia; oto co On powoduje. To przenosi ze śmierci do życia cieleśnie i duchowo. Kiedy przychodzi Duch Święty, On bierze raka, potępia go i wypędza precz. On bierze śmierć, która działa w twoim ciele, potępia ją i oszczędza twoje życie dla Jego chwały. On bierze grzesznika, który był zrażony do Boga, z dala od Chrystusa, był kandydatem do piekła, oczyszcza go od wszelkiej niesprawiedliwości i czyni z niego syna żywego Boga, kiedy Duch Święty zstępuje.
18
O, kiedy ten mały chłopak słuchał tych historii, jego serce doznawało wtedy wzruszenia. O, a teraz widzę, jak do niego dochodzi jakiś odgłos. On powstaje ze swojego kamienia. Co to może być? To brzmi tak, jak stukot kopyt muła. „O, to musi być jakiś bogaty człowiek. Pobiegnę szybko i poproszę tę uprzejmą osobę o monetę”. Słyszy gońca, który biegnie przed mułem i prowadzi go. Jego małe stopy uderzają o kostki bruku, kiedy biegnie w kierunku Jeruzalem. On wybiega w swoich łachmanach i mówi: „Proszę, łaskawy panie, czy nie zechce dać mi pan jednej monety? Siedzę tutaj głodny. Jestem biednym, ślepym człowiekiem, a dzisiejszego poranku zaspałem. Śniło mi się całą noc, że otrzymam swój wzrok i z tego powodu zaspałem. W tym czasie już wszyscy weszli do miasta. Czy będziesz tak łaskaw, aby dać mi monetę?”. Słyszę, jak dochodzi go głos tego, który okrakiem siedzi na mule, mówiący: „Precz z drogi, ślepy człowieku! Żebraku, nie mam czasu zatrzymywać się z powodu ciebie dzisiejszego poranku. Jestem sługą Pańskim. Jestem kapłanem z Jeruzalem. Dowiedziałem się, że jakiś fanatyczny prorok, który nazywa się Jezus z Nazaretu, postanowił przybyć do tego miasta dzisiaj. My nie chcemy, aby odbyła się tutaj jakaś uzdrowieniowa kampania. I dlatego przyjechałem, aby zgromadzić stowarzyszenie wszystkich kapłanów z Jerycho i powstrzymać tę rzecz, zanim ona się rozpocznie. A więc, na bok żebraku!”.
19
Ten mały muł ze swoim jeźdźcem podążają dalej, a on powraca i odszukuje swój kamień. Musi posunąć się trochę dalej, o jakieś dwa albo trzy głazy dalej, ponieważ słońce wspięło się wyżej. Kiedy usiadł, zaczyna na nowo rozmyślać o tej historii. „O, gdybym mógł żyć tylko w czasach proroka Eliasza. Cóż to byłby za wspaniały czas. Gdybym żył w tamtych dniach, wiecie, wierzę, że mógłbym pójść do Eliasza, on by się pomodlił za mnie, a Bóg by otwarł moje ślepe oczy. Ale niestety, kapłani mówią nam, że dni cudów już przeminęły. Nie ma więcej takich rzeczy jak prorocy i cuda”. „Zastanawiam się jednak nad tym, dlaczego ten wielki Bóg, który mógł stworzyć niebo i ziemię, który mógł otworzyć Morze Czerwone, który mógł dokonywać tych wielkich cudów przez swoich sług, dlaczego oni nie mogą tego czynić dzisiaj? Oni jednak są uczeni. Mówią, że te dni przeminęły i skończyły się dawno temu”.
20
Potem przypomina sobie, że ci sami prorocy Eliasz i Elizeusz podążali tą samą ulicą z kostek brukowych... albo drogą, ramię przy ramieniu zdążali do Jordanu, aby go otworzyć, jakieś pięćset metrów od miejsca, na którym on teraz siedział. O, mogę sobie wyobrazić, jak mówi: „Gdybym tylko usłyszał ich kroki, kiedy przechodziliby drogą, natychmiast pobiegłbym, i to prędko, upadłbym na skraju drogi i powiedział: O, wielcy prorocy Pana Boga, ja wierzę, że wy jesteście Bożymi sługami, zmówcie tylko krótką modlitwę za mnie, a Bóg przywróci mi mój wzrok”. Ale, rzecz jasna, oni odeszli już przed laty. Dni cudów przeminęły. Później zaczął myśleć o jeszcze innej sprawie. Mianowicie, że Jozue przekroczył Jordan, który został otwarty ręką Bożą, na dzień, przed zdobyciem Jerycho. Jozue był potężnym wojownikiem. Przechadzał się dookoła, spoglądał na te wysokie, niby wieże, wznoszące się mury i zastanawiał się nad tym, w jaki sposób może je zdobyć przy pomocy swojej armii i jak posiąść ten kraj, który został obiecany przez Boga. Bóg obiecał ten kraj, ale on musi toczyć walkę o każdą piędź tego kraju.
21
Siostro, która siedzisz tutaj w wózku inwalidzkim i ty, która leżysz tam na noszach, Bóg obiecał ci uzdrowienie, będziesz musieć walczyć o każdą piędź twego uzdrowienia! Diabeł zmusi cię do walki przy pomocy miecza Bożego o każdą piędź. Pamiętaj jednak: „Stopy oznaczają posiadłość. Daję ci każde miejsce, na którym stanie twoja stopa”. Każdy krok, który możesz zrobić. Wiecie, to sprawia, że czuję się religijnie. Stopy przedstawiają posiadłość. Cały kraj, po którym będzie stąpać twoja noga w tym obiecanym kraju, należy do ciebie! To samo dotyczy każdego wierzącego dzisiejszego wieczoru. Wszystko, czego możesz się uchwycić, którejkolwiek Boskiej obietnicy pochodzącej od Boga, i zażądać jej, wtedy to należy do ciebie. Stopy... Potem, kiedy Jozue, nie uszedł zbyt daleko... On tam rozbił obóz. I on obserwował tę sytuację. Nagle spojrzał przed siebie, a tam stał potężny, waleczny Mąż z wyciągniętym mieczem. Jozue wyciągnął swój miecz i wyszedł na spotkanie z Nim. Zatrzymał się i powiedział: „Czy jesteś po naszej stronie albo jesteś naszym nieprzyjacielem?”. A głos wyszedł od Tego, który trzymał w powietrzu wyciągnięty swój miecz i On powiedział: „Ja jestem Wodzem zastępów Pańskich”. Ten potężny wojownik Jozue zdjął swój hełm z głowy i położył na ziemi.
22
Ślepy Bartymeusz mówił sobie: „Gdybym tylko mógł siedzieć tutaj przy tej bramie, kiedy stał tam ten Naczelny Wódz zastępów Pańskich, ja bym otrzymał swoje uzdrowienie. Gdybym mógł tylko poznać, że Jego obecność znajduje się tutaj”. Niewiele zdawał sobie sprawy z tego, że zaledwie dwieście metrów od miejsca, na którym się znajdował, przyszedł właśnie ten sam Wódz - Pan Jezus, ten Wódz zastępów Pańskich. A potem naraz zrobił się zgiełk. Czy to nie jest niezwykłą rzeczą, że tam, gdzie znajduje się Jezus, tam zazwyczaj jest także wiele hałasu? Możemy słyszeć ludzi przechodzących przez bramę, jak niektórzy z nich krzyczą i wołają: „Hosanna dla Tego, który przychodzi w imieniu Pańskim!”. Jeszcze inni mówią: „Ty potężny proroku z Galilei!”. Natomiast niektórzy krzyczą: „Precz z nim! On jest czarownikiem! On jest Belzebubem! On nie robi nic innego, tylko zwodzi ludzi. On jest spirytystą. On odczytuje ludzkie myśli. Precz z takim obłudnikiem!”. I oni, domyślam się, rzucają w niego zgniłymi jarzynami. Mogę słyszeć, jak jeden mówi do drugiego to, a drugi coś innego i powstaje z tego wielkie zamieszanie... Wiecie o tym, że tam, gdzie jest Jezus, tam jest zazwyczaj tego rodzaju mieszany tłum. Tak jest zawsze. Zawsze znajduje się tam mieszany tłum: jedni są za Nim, inni przeciwko.
23
Jednak On, idąc naprzód, przychodzi. Mogę Go widzieć, jak idzie spokojnie, jest raczej wątłej budowy ciała, idzie naprzód skrajem drogi, a jedni krzyczą na Niego to, a drudzy coś innego. Oto nagle do uszu Bartymeusza dochodzi ostry głos. Jest to głos tego samego kapłana, z którym przed kilku godzinami rozmawiał. Powiedział: „Hej, ty Boski uzdrowicielu, Ty, który dokonałeś tej sztuczki na tym człowieku, który nazywa się Łazarz, jeżeli jesteś Boskim uzdrowicielem i możesz wzbudzać umarłych, my mamy tutaj pełny cmentarz umarłych ludzi. Chodź i wzbudź kogoś”. Wiecie, oni już dawno pomarli, ale ten duch żyje nadal. „Jeżeli możesz uzdrowić, zrób to. Jeżeli zrobiłeś tyle, zrób jeszcze to”. Bóg jednak nie może działać wbrew twojej wierze, musisz w to uwierzyć. Gdybyś temu wierzył, to byś nigdy nie podawał tego w wątpliwość. To samo mówili, kiedy był na krzyżu: „Jeżeli jesteś Synem Bożym, zstąp w dół, a uwierzymy Ci”. Ten sam jegomość, który spotkał Go na pustyni, powiedział: „Jeżeli jesteś Synem Bożym... Jeżeli jesteś... Jeżeli jesteś tym wielkim cudotwórcą, pokaż nam teraz jakiś cud tutaj, a ja w to uwierzę”. Bóg przed ludźmi nie błaznuje. Jeżeli coś czyni, On ma w tym pewien zamiar. Bóg nie czyni niczego na chybił trafił ani też w tym celu, aby podobać się niewierzącym. On wykonuje swoją wolę, aby wypełnić swoje obietnice.
24
Widzę, jak on tam sobie siedzi, ale nagle powstaje, a tłum zaczyna go popychać. On pada na kolana i mówi: „Co ma znaczyć całe to zamieszanie? Kto tędy przechodzi?”. Ktoś popycha go do tyłu i mówi: „Usiądź”. Aż w końcu mogę widzieć jakąś bardzo uprzejmą panią, która pochyla się nad tym starym ślepym żebrakiem i podnosi go z powrotem na nogi. A on do niej mówi: „Proszę, miła pani, czy pani nie zechciałaby być tak dobra i uprzejma, aby mi powiedzieć, co to za ruch i czego dotyczy cały ten cały zamęt?”. Ona mówi: „Panie, być może pan tego nie rozumie, ale to jest prorok z Galilei, który tędy przechodzi”. „Jaki galilejski prorok, droga pani? Jaki galilejski prorok, nigdy o takim nie słyszałem?”. „To jest Jezus z Nazaretu, Syn Dawida. Czy znasz Pisma, ślepy panie?”. „Tak, znam Pisma. Właśnie siedziałem tutaj w tym słonecznym blasku, rozmyślając o wielkim Bogu Jahwe”. „Otóż, ten Mąż, który tędy przechodzi, to jest Jezus z Nazaretu, Jego Syn, który uzdrawia chorych i życzliwie usługuje ludziom”. „Ach, chyba nie myślisz, że to jest Syn Dawida? A teraz On już się za bardzo oddalił. Absolutnie nie będę w stanie przedrzeć się przez ten tłum. On przechodził koło mnie w odległości prawie stu metrów, a w międzyczasie uszedł już może dwieście metrów. Czy to w ogóle mi się uda? Ale jeżeli On jest Synem Dawida, to Duch Boży jest w Nim, więc jeżeli On jest Synem Dawida, to On usłyszy moje wołanie”. I zaczął krzyczeć: „O, Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!”.
25
No cóż, Jezus go nie mógł usłyszeć fizycznie, ponieważ wszyscy coś wykrzykiwali - jedni to, drudzy tamto. Ale co to było? Jego wiara Go dotknęła. On zatrzymał się. Pamiętajcie, On był na swej drodze do Jeruzalem, aby być złożony w ofierze za grzechy świata. Brzemię całego świata zostało włożone na Jego ramiona. Do tego jeszcze to wszystko, te okrzyki, które dobiegały to z jednej, to z drugiej strony, a jednak wiara tego ślepego, nic nieznaczącego żebraka zatrzymała Go na Jego drodze. Wiara małej, nic nieznaczącej jednostki, jednej osoby tutaj w tym budynku, tego wieczoru, może sprowadzić Go z Chwały tutaj i udowodnić, że On jest ciągle Synem Dawida - tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki. Nie ważne jak jesteś ubogi, jaki jest kolor twojej skóry, kim jesteś, to wcale się nie liczy, On zatrzyma się na ledwie uchwytny krzyk wiary.
26
„Synu Dawida, zmiłuj się nade mną”. Jezus zatrzymał się, powiedział: „Przyprowadźcie go tutaj”. Co się działo? On zapytał: „Co chcesz, abym ci uczynił?”. On odrzekł: „Abym przejrzał!”. On odpowiedział mu: „No cóż, twoja wiara już ciebie uzdrowiła”. Co to było? Bóg postarał się o Baranka dla ślepych oczu Bartymeusza. Ten sam Baranek jest przygotowany tego wieczoru dla każdej duchowo albo fizycznie ślepej osoby na całym świecie, która będzie mieć tyle wiary, aby zawołać z głębi swojego serca: „Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!”. On odejmie raka, On odejmie chorobę, odejmie ślepotę, cokolwiek ci dolega. Wystarczy ledwo uchwytny, nieznaczny okrzyk. Bóg przygotował Baranka, tego samego wczoraj, dzisiaj i na wieki.
27
To była wiara tego męża, która Go zatrzymała. To była wiara tej kobiety przy... Ona przeciskała się pomiędzy tłumem i dotknęła się podołka Jego szaty, a On obrócił się. To był ten sam Jezus, który mógł powiedzieć Szymonowi, jak się nazywał, jakie było imię jego ojca. To jest ten sam Jezus, który widział poza wzgórze na odległość piętnastu mil i mógł powiedzieć Natanaelowi, zanim przyszedł na to zgromadzenie: „Widziałem cię, kiedy tam byłeś pod tym drzewem”. To jest ten sam Jezus, który ujrzał tę prostytutkę przy studni, spojrzał jej w twarz i powiedział: „Idź i przyprowadź tutaj swojego męża!”. Kiedy ona odpowiedziała Mu: „Nie mam męża”, On rzekł: „To prawda, ponieważ miałaś pięciu”. A ona powiedziała: „Panie...”... Nie w ten sposób, jak postąpili w owym czasie kapłani. Oni mówili, że On ma Belzebuba, że jest wróżbitą i że ma ducha diabelskiego: „Te rzeczy dokonuje przez nieczystego ducha”. Ale ta nieduża kobieta powiedziała: „Panie, ja widzę, że Ty jesteś prorokiem. Wiemy - my Samarytanie - że kiedy przyjdzie Mesjasz, to właśnie taki znak będzie towarzyszyć Mesjaszowi, albowiem On powie nam wszystko. On jest Bogiem - Prorokiem, o którym powiedział Mojżesz, że zostanie wzbudzony. Ty musisz być Jego sługą. Wiemy, że kiedy przyjdzie Mesjasz, On powie nam wszystko. Lecz kim Ty jesteś?”. To był ten głos, który mógł powiedzieć: „To jestem Ja!”. Ona pobiegła do miasta, mówiąc: „Chodźcie i zobaczcie Męża, który powiedział mi wszystkie rzeczy, które uczyniłam”. A to świadectwo tej nieznacznej kobiety tak poruszyło całe miasto, że ludzie uwierzyli w Pana Jezusa. On nie uzdrowił wszystkich ludzi. Po swym zmartwychwstaniu posłał Filipa, aby uzdrawiał chorych.
28
Ten sam Jezus może przybyć tutaj tego wieczoru do Angelus Temple w tej samej mocy swego zmartwychwstania. Twoja wiara może przywołać Go na tę scenę, jeżeli tylko Mu pozwolisz, aby to uczynił. Albowiem On jest Barankiem Bożym, który został zabity od założenia świata, który uzdrawia wszystkie nasze choroby i przebacza wszystkie nasze grzechy. Skłońmy teraz głowy i mówmy do Niego. Panie, jakże pragniemy mówić do Ciebie, Panie, żeby należycie wypowiedzieć i wyrazić to, co odczuwamy w naszych sercach, jak Cię miłujemy i jak pragniemy Ci podziękować. My, którzy doświadczyliśmy mocy Twojego zmartwychwstania, my, którzy poznaliśmy, że Ty jesteś drogi naszym sercom, modlimy się, Boże, abyś przyszedł właśnie teraz. Jedno Słowo, które wyjdzie od Ciebie, znaczy więcej niż to, co moglibyśmy powiedzieć w przeciągu miliona naszych ludzkich żyć, albowiem człowiek może powiedzieć najwyżej to, czego pragnie, ale jedno Słowo od Ciebie, o Panie, potwierdzi, że Twoje Słowo jest prawdą. Więc pragniemy prosić Ciebie, Panie, abyś zbawił każdą osobę znajdującą się tutaj. A jeżeli znaleźliśmy łaskę w Twoich oczach przez naszą wiarę... Nie przez to, że jesteśmy tacy święci, nie to chcemy wyznać. Lecz chcemy wyznać to, że mamy wiarę w Tego, który jest Święty i wyznaliśmy nasze grzechy z prośbą o wybaczenie, i posiadamy świadectwo Ducha Świętego, który spoczywa na nas. Stoimy usprawiedliwieni przez Jego dzieło. Prosimy, Panie, abyś teraz przyszedł pomiędzy nas. Przyjmij naszą wiarę, wszystko, na co jesteśmy w stanie się zdobyć. Niechby ten wielki Duch Święty przyszedł i kontynuował dzieła Pana Jezusa, tego kosztownego ciała, które siedzi po Twojej prawicy dzisiejszego wieczoru, jako Najwyższy Kapłan, orędując na podstawie naszego wyznania. Zbaw zgubionych i uzdrów chorych. Prosimy o to w imieniu Jezusa.
29
Podczas, kiedy nasze głowy mamy jeszcze pochylone i zanim zostanie dokonana jakakolwiek widzialna rzecz, ilu z was w tym wielkim audytorium dzisiejszego wieczoru zechce podnieść swoje ręce do Boga i powiedzieć: „Boże, przez cały dzisiejszy dzień rozmyślałem o Tobie. Przybliż się do mnie. Potrzebuję Ciebie”. Czy zechcesz podnieść swoją rękę do Niego? „Ja Ciebie potrzebuję, Panie, przybliż się do mnie”. Niech cię Bóg błogosławi. Czy znajduje się tutaj jakiś człowiek, który nie uporządkował swego życia przed Bogiem i pragnie powiedzieć: „Panie, ja wierzę teraz, zanim zobaczę, jak dokonasz choćby jedną rzecz. Pragnę, abyś mi był miłościw. Popełniłem zło i pragnę wyznać mój grzech Tobie właśnie teraz. Zmiłuj się nade mną”. Podnieś swoją rękę, czy zechcesz? Niech cię Bóg błogosławi i ciebie, i ciebie, ach, w całym budynku i na balkonach. Tuziny rąk.
30
Panie, zanim oni ujrzeli jakiekolwiek Twoje poruszenie i kiedy usłyszeli to krótkie, tnące poselstwo, to jednak w jakiś sposób Duch Święty przybliżył się, Wódz zastępów Pańskich. Teraz udowodnij samego Siebie, drogi Panie, przez dokonywanie znamion i cudów w taki sam sposób, w jaki czyniłeś przed swoim ukrzyżowaniem, a ci ludzie prędko przyjmą Ciebie, jako swojego Zbawiciela. Powierzamy to nabożeństwo teraz Tobie, Panie. Ja mówiłem o Tobie, a teraz przemów Ty Panie i potwierdź, jako prawdę to, co ja powiedziałem, o ile okaże się, że była ona przedstawiona godnie, żebyś mógł przyjść tego wieczoru. Proszę o to w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
31
Niechby nasza siostra, niechby podeszła do pianina... Otóż wy, którzy podnieśliście swoje ręce przed krótką chwilą, pragnę was teraz wezwać. Ale skoro tak... Uczyniłem to z pewnym zamiarem. Czuję tego wieczoru coś osobliwego, czuję, że Duch Święty jest tego wieczoru blisko. Dostrzegam, że jest to oczekiwanie wśród słuchaczy, którzy pragną coś otrzymać. Ach, jaki wieczór moglibyśmy przeżyć. Duch Święty, jestem pewien, że On tutaj jest. Jestem o tym przekonany. O, gdybyście się Go tylko teraz uchwycili i powiedzieli: „O, Baranku, Ty jesteś tym, który był zabity i za mnie. Ja pragnę się Ciebie teraz uchwycić w sprawie mojego uzdrowienia, mojego zbawienia”, niechby to była jakakolwiek potrzeba. Otóż, On posłał do kościoła dary. Niektórych uczynił apostołami. Apostoł i misjonarz to jest jedno i to samo słowo, ono oznacza tego, który jest posłany. Ja nie znam przyczyny z powodu, której misjonarze pragną być nazywani misjonarzami, bowiem misjonarz i apostoł, oba te wyrazy, oznaczają tego, który został posłany. Misjonarze, prorocy... Apostołowie, prorocy, nauczyciele, ewangeliści, pasterze - to są urzędy kościoła. A te urzędy powinny być ożywione przez Ducha Świętego; nie powinny być ustanawiane przez ludzi, ale powinny być ustanowione przez Ducha Świętego w każdym kościele. Apostołowie, prorocy, nauczyciele, ewangeliści, pasterze - to są urzędy, które Bóg ustanowił w kościele. Człowiek nie ma z tym nic do czynienia. Bóg ustanowił je w kościele.
32
O, rzecz jasna, niektóre pozorne wierzenia i... Nie chcę powiedzieć tego w krytyczny sposób, przyjaciele. Nie zrozumcie mnie źle. Uważam jednak, że dziś głoszone jest tyle socjalnej ewangelii, uczęszczanie do kościoła stało się zwyczajem i... A to jest złe. Bóg żyje w swoich ludziach. On jest żywy, działa wśród swego ludu, zmartwychwstał i wywołuje swój lud. On się do nich zaleca. Te prawdziwe urzędy Boże składają świadectwo o tym samym, ponieważ oni są napełnieni Jego Duchem, Tego, który żył na ziemi w ludzkim ciele, w ciele Jezusa, który siedzi obecnie po prawicy Bożej, aby orędować, a Jego Duch jest tutaj na dole i działa wśród Jego ludzi. Niech będzie błogosławione Jego Święte imię. On działa w swoich ludziach, to jest żywy kościół napełniony Duchem, wszystkie dary i cuda doskonale działają w tym ciele.
33
To powinno zachęcić każdego do tego, aby przyszedł. Właśnie teraz, kiedy widzimy, że niemal wszystko może wydarzyć się w jednej... Zanim zakończy się to zgromadzenie dzisiejszego wieczoru, wszyscy możemy znajdować się w wieczności. W Los Angeles może uderzyć bomba wodorowa. Niewątpliwie gdzieś w hangarze na jednej z tych bomb jest napisane „Los Angeles”, tam na Wschodzie. Wiecie o tym. Oni mają te bomby wycelowane i przygotowane na określony czas, na każde miasto w Stanach Zjednoczonych. Również my mamy przygotowane bomby na nich. Wystarczy tylko jedno pociągnięcie i na tym się to zakończy. Oni posiadają taką bombę, że kiedy ona spadnie, wytworzy jamę w ziemi o głębokości dwudziestu pięciu metrów, na powierzchni stu kilometrów kwadratowych. Gdzie chciałbyś się przed tym ukryć? Takie uderzenie może dotrzeć aż do samej magmy wulkanicznej. Jedno takie uderzenie może zdruzgotać wszystkie kości w twoim ciele, choćbyś się ukrył nawet trzysta metrów pod powierzchnią ziemi. Nie jesteś w stanie się ukryć. Nie chcemy iść w tym kierunku w żadnym wypadku, nasza droga zdąża do góry.
34
Tak, więc moi błogosławieni przyjaciele, w czasach biblijnych, w okresie ostatniego kościoła, zanim Bóg zniszczył Sodomę ogniem i siarką, On przyszedł do Swego wybranego kościoła. On posłał dwóch kaznodziei, aby głosili w Sodomie. Ale On także przyszedł do Swojego wybranego kościoła w Jego... (puste miejsce na taśmie). Tego dokonał Jahwe - Bóg i usiadł obrócony tyłem do namiotu, rozmawiając z Abrahamem. Powiedział: „Nie zamierzam nic zataić przed tobą, Abrahamie. Ty oczekiwałeś na tę obietnicę. Mniej więcej za miesiąc pojawię się tobie zgodnie z czasem życia u Sary”. A Sara w namiocie zaśmiała się sama w sobie. Anioł powiedział: „Dlaczego Sara się śmiała?”. Biblia mówi, że On siedział odwrócony tyłem do tego namiotu. Co On uczynił? On rozpoznał jej ducha. Co to było? To był właśnie ten znak, który był dany na kilka godzin przed spaleniem Sodomy. To jest ostatni znak.
35
Co On uczynił, kiedy przyszedł do Swoich własnych, a Jego właśni Go nie przyjęli? On przyszedł i powiedział Piotrowi, kim był. Powiedział Natanaelowi, skąd przyszedł. On powiedział to kobiecie przy studni. Jednocześnie dla Żydów, jak i dla Samarytan, ale ani razu tego nie uczynił przed poganami, ani razu. Dlaczego? On powiedział, że to ma przyjść. Jednak teraz jest koniec wieku pogan. Jesteśmy u końca. Mieliśmy znaki i znamiona, i cuda, i uzdrowienia, i ewangelistów, i moce, i tak dalej, ale co jest tym ostatnim znakiem? Bóg jest nieograniczony. Jeżeli On za pierwszym razem coś takiego uczynił, On powinien to uczynić znowu na takich samych warunkach, kiedy one się powtórzą. On jest zobowiązany uczynić tę samą rzecz. To jest koniec wieku pogan. Otóż, to wszystko jest w Piśmie. Więc, czy to jest prawdą? Czy będzie to działać? Niech to Bóg uczyni.
36
Czy zostały dzisiaj rozdane karty modlitwy? Zamierzamy wziąć serię K. K, w porządku. Nie może tu przyjść zbyt wielu naraz, więc K nr 1 - kto ją posiada? Karta modlitwy K nr 1 - czy zechcesz podnieść swoją rękę? (Czy można byłoby zapalić duże światło na balkonie). K nr 1 - czy podniesiesz swoją rękę? K nr 2 - czy podniesiesz swoją rękę? Tutaj. Niech pani tutaj przyjdzie, tutaj. Nr 3 - podnieś swoją rękę. W porządku, tam, tam jest pani. Nr 4 podnieś swoją rękę. Nr 5 podnieś swoją rękę. W porządku, tutaj. Chodź tędy. Nr 6, K nr 6? W porządku. Jeżeli ktoś nie potrafi ruszyć się ze swojego krzesła, zostawcie go, niech siedzi; to jest w porządku; jesteś w kolejce modlitwy. W porządku. Tylko daj znać, kiedy zawołamy 6. K nr 7 podnieś swoją rękę. K nr 8 podnieś swoją rękę. Dziewięć podnieś swoją rękę. Dziesięć podnieś swoją rękę. Jedenaście, 12, 13, 14, K 14? 15, 16, 17, 18. Przychodźcie tutaj. Dalej 18, 19, 20.
37
Czy zauważyliście w pokoju zeszłego wieczoru, wydawało mi się, że kiedy zaczęło działać rozpoznanie, ludzie jakby ożyli. Ale gdyby oni nie ożyli, no cóż, wtedy... Kiedy Duch rozpoznania zaczął działać, to spowodowało, że oni ożywili się. Z pewnością tak powinno być. Pragnę teraz przemówić przez chwilę do zgromadzonych. Moja usługa jest trochę późniejszym znakiem dla kościoła, niż wkładanie rąk. Wkładanie rąk było żydowskim zwyczajem. Kiedy córka Jaira leżała umarła, Jair powiedział do Jezusa: „Chodź i połóż na nią swoją rękę”. Jednak, kiedy ten rzymski setnik, kiedy jego sługa leżał chory, on powiedział: „Nie jestem godzien, abyś wszedł pod mój dach; powiedz tylko słowo”. O to tu chodzi. Otóż, znaki wkładania rąk mieliśmy na przestrzeni całych dwu tysięcy lat. Teraz jednak jesteśmy u kresu wieku. Teraz chodzi o coś innego. Moja usługa polega na tym, żeby Duch rozpoznania mógł zamanifestować obecność Jezusa Chrystusa, tego Baranka, który został zabity, o którym przed chwilą mówiliśmy.
38
Ilu z was wie, że na ziemi nie ma takiego człowieka, który mógłby was uzdrowić? Wiecie o tym. Nikt was nie może uzdrowić. O ile tak, wówczas Pismo się myli. Ale Psalm 103, 3 mówi: „Jam jest Pan, który uzdrawia wszystkie twoje choroby”. A zatem, widzicie, nie ma człowieka, który mógłby was uzdrowić. Bóg dokonuje uzdrowienia. Czy zechcecie pomóc tej siostrze dostać się do kolejki? Jaki miała numer, 6 czy 7? Czy nie tak, albo coś takiego? Co mówi? Nr 6. W porządku. Jeżeli pragniesz sobie tutaj usiąść, dobrze, to jest całkiem na miejscu... Co mówisz? Cokolwiek, jeżeli pragniecie ją tutaj przyprowadzić do kolejki, albo zostawić ją tam. Kiedy przyjdzie kolej na nr 6, będę się za nią modlić. W porządku, proszę pana, tam można usiąść. W porządku, proszę pana. W porządku, proszę pana. W porządku. A ci pozostali, wszyscy, którzy znajdują się na swoich krzesłach i tak dalej i nie mogą tutaj przyjść, pozostańcie tam, to jest całkiem w porządku.
39
Otóż, ta usługa jest dana w tym celu, aby ujawnić Pana Jezusa, Jego obecność. A zatem, jeżeli Bóg to obiecał i On dochowuje Swojej obietnicy, o ileż bardziej nadprzyrodzonym i większym jest to, niż kiedy ktoś zostaje uzdrowiony. Ilu z was o tym wie? Z pewnością. To może być jakiś mniejszy przejaw... Jeżeli jesteś ułomny albo chromy, albo być może siedziałeś i próbowałeś, byłeś w stanie powstać i zrobić kilka kroków; ale kiedy zobaczysz coś nadprzyrodzonego, to przeniknie życie tego człowieka i to wyprowadza i objawia tajemnice serca. To udowadnia Jego obecność. To jest prawda. W takim razie, powinniście wierzyć, każdy z nas. Wtedy cała grupa mogłaby być uzdrowiona jednocześnie. Czy temu wierzycie? Czy wszyscy w to wierzą? Podnieście wasze ręce, wszyscy, którzy w to wierzycie. Nie prowadźcie już więcej ludzi do kolejki modlitwy. Pragnę przekonać się tylko o tym, w jakim stopniu w to wierzycie. Chodź tutaj, Billy. Zakończcie już kolejkę modlitwy i chodź tutaj na chwilę. Chodź tutaj.
40
Ilu spośród was zgromadzonych nie posiada biletu modlitwy, a wierzycie, że Jezus Chrystus was uzdrowi? Spoglądajcie tutaj w tym kierunku i módlcie się. Czyż Biblia nie mówi, że On jest Najwyższym Kapłanem, który może współczuć z naszymi słabościami? A jeżeli się Go dotkniesz, On będzie postępował z tobą w taki sam sposób, jak gdyby był tutaj na Ziemi, jeżeli jest tym samym Najwyższym Kapłanem. Zatem patrzcie tutaj w tym kierunku i wierzcie z całych waszych serc. Miejcie wiarę. Ilu ludzi znajduje się teraz w kolejce? Dwudziestu? To wystarczy, przyprowadźcie ich. Niech pani tutaj jeszcze chwileczkę stoi. Ta kobieta, na ile wiem, nigdy jej w życiu nie widziałem. Uważam, że jest mi całkowicie nieznana. To się zgadza. Możemy oboje podnieść nasze ręce na znak tego, że spotykamy się po raz pierwszy. Niechby obecni tutaj słuchacze mogli to oglądać. A wy, słuchacze radiowi, chcę wam powiedzieć, że znajdujemy się w potężnym tłumie zgromadzonym tutaj dzisiejszego wieczoru w Angelus Temple. W całym tym budynku jest wielu chorych ludzi. Także wy, radiowi słuchacze, którzy tego słuchacie w...
41
Jezus Chrystus, ten Syn Boży, kiedy On pojawił się tutaj w dniach ostatecznych wśród ludzi z pogan, co obiecał, że zrobi... On będzie musiał pokazać znak Mesjasza, Swego zmartwychwstania, dokładnie tak, jak uczynił to wówczas, kiedy był tutaj w fizycznym ciele. On jest obecny teraz tutaj osobiście, w ciele Swego Kościoła, kiedy my jednoczymy się razem w modlitwie w obecności Ducha Świętego. Tak samo jak Paweł, kiedy spojrzał w dół i powiedział: „Widzę, że masz wiarę, aby być uzdrowiony”. Gdy owej nocy znajdował się na okręcie, miotanym na wszystkie strony, a dziesięć tysięcy diabłów zaprzysięgło, że utopią Pawła, a wszystkie ogniste języki błyskawic zstąpiły w jaskrawym świetle na te fale; a jednak Anioł Pański przyszedł do Pawła, który wybiegł i powiedział: „Bądźcie dobrej myśli, albowiem Pan Bóg, któremu służę, posłał swojego Anioła i on stanął obok mnie; nikt z nas nie zginie”. On wiedział, o czym mówi. Ten sam Jezus żyje dzisiejszego wieczoru.
42
Oto znajduje się kobieta, która jest mi całkiem obca. Nic o niej nie wiem, nigdy w życiu jej nie widziałem, ona nigdy nie widziała mnie. Oboje podnieśliśmy ręce na znak, że nigdy się nie spotkaliśmy. A oto leży Słowo Boże na tym poświęconym stole. Powiedziałaś, że jeżeli Jezus jest tym samym, On będzie postępować tak samo i działać tak samo, ponieważ Biblia mówi, że On jest tym samym. Oto stoi mężczyzna i kobieta, w podobny sposób jak w Ewangelii Jana 4, kiedy Jezus, nasz Pan, spotkał tę kobietę przy studni. On jej nigdy przedtem nie widział. Ona znajdowała się w kłopotach. On z nią przez chwileczkę porozmawiał, aby mógł uchwycić jej ducha i powiedzieć jej, na czym polega jej problem. A z tą chwilą, kiedy On jej powiedział, jaki jest jej kłopot, ona powiedziała: „Widzę, że jesteś Prorokiem. My oczekujemy Mesjasza, który przyjdzie i uczyni to”. Niechby wszyscy w tym audytorium, którzy wiedzą, że to jest prawdą, powiedzieli: „Amen!”. [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.].
43
Jezus powiedział: „Jeszcze chwileczkę, a świat mnie więcej nie ujrzy. Ale wy ujrzycie mnie, albowiem Ja (zaimek osobowy) będę z wami aż do skończenia świata, nawet w was”. Zatem, gdybym wam powiedział, że posiadam ducha Johna Dillingera, tego zbrodniarza, moglibyście spodziewać się ode mnie, że będę mieć przy sobie strzelbę i będę podłym człowiekiem. Gdybym powiedział wam, że posiadam ducha artysty, moglibyście się spodziewać, że namaluję tutaj obraz na poziomie artysty. Duch Chrystusa jest w Kościele i On będzie dokonywać uczynków Chrystusa. Tak musi być; to jest ten sam Duch. Lecz ja jestem człowiekiem, grzesznikiem zbawionym z łaski. Ale dzięki Boskiemu darowi... Otóż, gdyby ta kobieta była chora, ja nie wiem, czy ona jest chora. Ja nie wiem, ja nie mam o tym pojęcia, w jakim celu ona tutaj stoi. Ja nie wiem nic na ten temat. Ja nie wiem, kim ona jest, skąd przyszła, nic... Ona może znajdować się w finansowych kłopotach. Może znajdować się w duchowych kłopotach. Może przeżywa fizyczne kłopoty. Ja nie wiem. Ale jeżeli Bóg objawi mi coś na jej temat, ilu z was potem uwierzy z całego swojego serca? W porządku. Zatem pozostańmy w skupieniu.
44
Niech pani tutaj stoi. Niech pani będzie sędzią. A niechby Pan udzielił Swojego błogosławieństwa, bowiem właśnie teraz Słowo od Boga może udowodnić to, czy powiedziałem wam prawdę, czy też nie. To się zgadza. On to może uczynić. Czy to uczyni, czy też nie, tego nie wiem. Widzę, że byłaś na badaniu u lekarza. Chodzi o kamienie, kamienie żółciowe i kamienie nerkowe lub coś w tym rodzaju. To prawda, to są kamienie. Dokładnie tak. Sądzę, że masz poddać się z powodu tego operacji. Jeżeli to jest prawdą, podnieś swoją rękę. Czy teraz wierzysz? Teraz, abyście to mogli zrozumieć ponad wszelkie wątpliwości, tak, żeby krytycy nie mieli pola do działania. Przygotujcie się, a jeżeli jeszcze coś zostanie powiedziane tej kobiecie, ja nie mówię, że On to uczyni, ale o ile tak, to wówczas radujcie się i uchwyćcie się Ducha Świętego, który znajduje się właśnie teraz w tym budynku i trzymajcie się tego. Wy słuchacze radiowi uczyńcie to samo.
45
Nie wiem, co wam powiedziałem. Ale cokolwiek by to było, jest to prawdą. Na ile pamiętam, to ty podniosłaś swoją rękę. Zauważ, to jest inny świat. To jest świat Ducha, do którego wchodzisz, żeby zobaczyć te rzeczy, które zdarzyły się w przeszłości. Tak, widzę jak to przychodzi znowu, to jest mocno zbudowany mężczyzna, on przeprowadza badania. Kamienie żółciowe. Tak jest. Są także kamienie nerkowe, on zaleca operację. Nie jesteś z tego miasta. Jesteś ze wschodu. Z Phoenix. Phoenix, Arizona. Tak, pani. Jeżeli Bóg jeszcze mi powie, jak się nazywasz, czy ci to pomoże? Pani Rose Wagner, możesz odejść do domu i powrócić do zdrowia. Niech cię Bóg błogosławi. W porządku. Niech cię Bóg błogosławi. Niech cię Bóg błogosławi. Czy wierzycie teraz z całych waszych serc? To powinno rozstrzygnąć sprawę. To jest ten wielki Duch Święty znajdujący się w tym budynku, obietnica Jezusa Chrystusa, która została wypełniona. To powinno spowodować, że każdy z was uchwyci się Boga i powie: „Tak, Panie, ja wiem, że jesteś tutaj. Ja będę się teraz trzymać. Nie pozwolę Ci odejść. Będę postępować jak Sunamitka wobec Eliasza. Będę się trzymać tak długo, dopóki nie otrzymam pragnienia mojego serca”.
46
Oto drobna pani, którą także przyprowadzono tutaj. Wydaje mi się, że się nie znamy. Bóg zna nas oboje. Jeżeli Bóg objawi, podczas kiedy Duch Święty jest tutaj obecny, jakąś rzecz... Coś, o czym ty wiesz, że ja niczego na ten temat nie wiem. Nigdy ciebie nie widziałem i nigdy ciebie nie znałem, w takim razie to musi być rzecz nadprzyrodzona. Ta kobieta, która była tutaj na stopniu przed kilkoma minutami, ona pojawia się tutaj znowu. Dokąd ona poszła, ta kobieta, która była uzdrowiona? Kobieta, o, czy to ona, która stoi tam w tyle zgromadzenia? Popatrz tutaj, widzę cię, jak ciągle stoisz. Tak, ty masz jeszcze coś na swoim sercu, za co się modlisz. Chodzi o twego brata. On cierpi na dolegliwości serca. On nie mieszka w Arizonie, ty powiedziałaś tutaj na platformie, że jesteś z Arizony. On nie jest z Arizony, on jest z Indiany, Indianapolis w Indianie. Niech pan powróci do domu, Jezus Chrystus ciebie uzdrawia. Czy oglądacie Ducha Świętego? Ten człowiek nie... Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Uchwyćcie się Bożej niezmiennej ręki i Jego obietnic, a możecie otrzymać to, o co prosicie. To jest Boże miłosierdzie i dobroć. Jak wielkim jesteś, Panie, jak wielkimś Ty! Po tysiącu dziewięciuset latach On ciągle żyje! Nawet, kiedy już nie będzie więcej księżyca ani gwiazd, ani światów, On ciągle będzie żyć, a Jego poddani ciągle będą pozostawać przy Nim, ciągle żywi. O, my zdążamy do wieczności. Nikt nie jest w stanie wytłumaczyć, na czym polega wieczność. To jest na zawsze, jednak to jest coś więcej niż na zawsze, bo na zawsze to jest odcinek czasu, a to jest nieskończone.
47
Jeżeli Bóg objawi mi, proszę pani, ty, która tutaj stoisz, na czym polega twoja dolegliwość... Ja nie chcę zachowywać się niekulturalnie, ale tam ciągle pojawiała się ta kobieta, inna kobieta, rudowłosa. Ty masz siwe włosy, a więc w ten sposób dostrzegłem tę różnicę. Ona miała na sercu coś, co nie zostało zupełnie zaspokojone, potem pojawił się ten człowiek, a zobaczyłem, że to ma z tym coś wspólnego. Jeżeli Pan mi objawi, na czym polega twój kłopot albo coś odnośnie ciebie, czy uwierzysz mi, że jestem Jego prorokiem albo sługą? Cierpisz z powodu serca. To jest niewydolność serca, tak powiedział lekarz. O ile to prawda, podnieś swoją rękę. Czy teraz wierzysz? Otóż, jeszcze chwileczkę. Ta kobieta ma na sercu jeszcze inną rzecz. Ona martwi się jeszcze o kogoś innego, ponieważ obok niej pojawiła się dziewczynka. To jest prawda, czy tak? Obserwuj, więc jeszcze przez chwilę i patrz, co Duch Święty powie. Tak, to jest dziewczynka, to jest twoja mała wnuczka, a ona uczęszcza do jakiejś szkoły i cierpi na jakieś ataki. Tak jest. To jest prawdą. Jest jeszcze inna rzecz, którą ty potrzebujesz. Zawsze miałaś pragnienie chodzić ściśle z Bogiem. Twoje obecne chodzenie z Nim nie jest właściwe. Twój mąż także pragnie ściślejszego chodzenia z Bogiem. On znajduje się tam w tyle. To jest prawdą. Tak jest, tylko wierz z całego swojego serca i chodźcie wszyscy ściślej z Bogiem, a Bóg wyzwoli twoją małą wnuczkę i uzdrowi ją. Otóż, wierz i powróć do domu. Niech Bóg będzie z tobą i błogosławi cię, amen. Niech cię Bóg błogosławi. Podziękujmy Panu. Powiedzmy: „Dzięki Tobie, Panie Jezu, za twoją dobroć i miłosierdzie”. Pozostańcie w skupieniu. Bądźcie całkowicie skupieni.
48
Ta osoba, która teraz przychodzi... Jest to doskonały obraz Jana 4. rozdziału, biały mężczyzna i ciemnoskóra kobieta. To był Żyd i Samarytanka. Wydaje mi się proszę pani, że jesteśmy sobie obcy. Pan skontaktował nas ze sobą po raz pierwszy. Jeżeli Bóg objawi mi, tak jak uczynił w wypadku tamtej kobiety przy studni, coś, co leży na twoim sercu, jakąś tajemnicę, z powodu której tutaj przyszłaś, czy uwierzysz i...? Ty poznasz, czy to jest prawdą, czy też nie. Jeżeli On wie to, co było, to On z pewnością wie także to, co będzie. To jest tak prawdziwe, jak tylko to jest możliwe. O, ty masz wiele dolegliwości. Upadłaś, miałaś wypadek i uszkodziłaś sobie żołądek, a także kolano. Jest jeszcze jedna rzecz. Ty jesteś kobietą kaznodziejką. To jest Tak mówi Pan. Jesteś uzdrowiona. Możesz wrócić do domu, Jezus Chrystus uzdrawia cię. Niech będzie błogosławione imię Pańskie. Miejcie wiarę.
49
W jednej linii z tą kobietą, która siedzi tutaj, w drugim rzędzie tam w tyle, ta kobieta, ta osoba, ta druga osoba siedząca tam, ona cierpi na bóle głowy. Czy wierzysz, że Jezus Chrystus uzdrawia cię? Tam w tyle, tam w tym drugim rzędzie. Jeżeli temu wierzysz z całego serca możesz to otrzymać. Ty cierpisz na raka. To okrywa cię cieniem śmierci. Pozostała ci jedyna nadzieja, która jest w Jezusie Chrystusie. Czy wierzysz, że skoro Jezus Chrystus był tak zainteresowany tobą wiedział, w jakim celu tutaj przybyłaś i objawi mi, na czym polega twój kłopot, czy uwierzysz, że On ciebie teraz uzdrowi? Jeżeli ci powiem, gdzie znajduje się twój rak czy... On znajduje się na pęcherzu. To prawda, czy tak? Czy to prawda? Zatem, czy Mu wierzysz? W porządku. Możesz powrócić do domu i Jezus Chrystus cię uzdrawia. Niech cię Bóg błogosławi. Amen. Miejcie wiarę w Boga, nie wątpcie. Wierzcie całym swoim sercem. „Jeżeli możesz wierzyć”.
50
Ta pani, jako następna? W porządku. My także jesteśmy sobie obcy. Nie znam cię, nigdy ciebie nie widziałem. Siedziałaś w tyle, cierpiąc na wysokie ciśnienie krwi, czy wierzysz, że Jezus Chrystus cię uzdrawia? Jeżeli temu wierzysz z całego serca, miej wiarę w Boga, możesz to otrzymać. Ty masz komplikacje, dolega ci wiele złych rzeczy. To prawda. To jest spowodowane wypadkiem. Widzę cię jak stoisz tam... O, to spowodowała ciężarówka. Zostałaś potrącona przez ciężarówkę, która to spowodowała. Czy to prawda? Nieprawdaż? Podnieś swoją rękę, jeżeli to jest prawdą. Otóż, jeżeli Bóg mógł przenieść mnie tam do tego wydarzenia i pozwolił mi oglądać, jak to się wydarzyło, czy wierzysz, że On cię uzdrowi? W porządku. Posiadasz swoje uzdrowienie. Idź swoją drogą z radością i powiedz: „Dziękuję Tobie, Panie Jezu”. Niech cię Bóg błogosławi.
51
Otóż, niech pani położy swoją rękę na moją. Jeżeli Bóg objawi mi, podczas kiedy ja będę patrzyć na drugą stronę tego budynku w tamtym kierunku, jeżeli Bóg pokaże mi w widzeniu, co ci dolega, a ja będę patrzyć w tamtą stronę, czy uwierzysz z całego swojego serca, że to jest Jezus Chrystus, Syn Boży? Czy tak? Cierpisz na astmę, kaszel. Jednak to się teraz skończyło. Idź do domu i bądź zdrowa. Niech cię Bóg błogosławi. Miej wiarę. Połóż na nią rękę. Podejdź tutaj. Czy wierzysz, że Bóg potrafi mi powiedzieć, co ci dolega, podczas kiedy będę spoglądać w niebo? Cukrzyca. Wierz, idź do domu i bądź zdrowa. Miej wiarę. Czy wierzysz w Boga? Kaszel, astma. Powróć do domu. Dolegliwości kobiece. Wszystko to cię teraz opuszcza. Powróć do domu i bądź zdrowa. Otóż, jeżeli będziecie dalej wierzyć tak, jak teraz, nie potrzeba nawet rozpoznania. Twoja dolegliwość jest w twoich plecach. Idź do domu i powiedz: „Dziękuję Tobie, Panie Jezu”. Powrócisz do zdrowia, i będziesz w porządku. Za ciebie muszę się modlić, ponieważ to jest rak. O, Panie, ja wypędzam tego złego diabła, który nazywa się rakiem, z tej umierającej kobiety. Kładę pomiędzy nią i śmierć Krew Jezusa Chrystusa. Niech ją to opuści. Powróć do domu z radością, mówiąc: „Dziękuję Tobie, Panie Jezu”. Ty także to miałeś, panie, ale wierz teraz. Skoro to opuściło ją, opuści to również ciebie. Idź i wierz, wierz z całego serca, wierz. A to jest dolegliwość serca. Idź śmiało naprzód i mów: „Dziękuję Tobie, Panie Jezu”, i wierz. To jest dolegliwość pleców. Wierz z całego swojego serca. Powróć do domu i bądź zdrów, w Imieniu Pana Jezusa. Czy wierzysz, że Jezus Chrystus uzdrowi cię i powrócisz do zdrowia, kiedy położę swoje ręce? Dzięki Bogu, czy to nie znaczy coś, spójrzcie tam.
52
Panie pobłogosław naszą siostrę i poślij ją do domu w zdrowiu w imieniu Jezusa. Miej teraz wiarę. Ty obawiasz się, że staniesz się kaleką na całe swoje życie z powodu artretyzmu. Jeżeli wierzysz z całego swojego serca... Czy tak? Zejdź z tej platformy jak młoda kobieta, wierząc, że Bóg cię uzdrowi, a On to uczyni, jeżeli tylko będziesz wierzyć. Masz dolegliwości serca. Czy wierzysz, że Jezus Chrystus uzdrowi cię? Podejdź tutaj, pozwól, że położę na ciebie ręce. Panie Boże, w imieniu Jezusa proszę, abyś uzdrowił tego człowieka. Amen. W porządku, proszę przyjść. Ta pani, która siedzi tam na drugim końcu i patrzy na mnie, ona ma wewnętrzne dolegliwości, ta z szalikiem na szyi. Czy wierzysz, że Jezus Chrystus uzdrawia cię, pani, która tam siedzi, tam, w ostatnim rzędzie? Jeżeli wierzysz z całego serca, przyjmij to w imieniu Pana Jezusa i bądź zdrowa. Niech cię Bóg błogosławi, siostro. To jest w porządku, tak powinno być. Czego ona się dotknęła? Co się z nią stało? Ona dotknęła się Najwyższego Kapłana, tego, który współczuje z naszymi słabościami. W porządku. Ty masz cukrzycę. Czy wierzysz, że Jezus Chrystus cię uzdrawia? Zatem, idź do domu z radością, mówiąc: „Dziękuję Tobie, Panie Jezu”. Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię z tego guza i nie będziesz musieć iść na operację? Idź i niech Pan Jezus cię błogosławi.
53
Tę kobietę, która teraz przychodzi, znam. Wiem, kim ona jest. Do tego nie potrzebuję rozpoznania. Tę kobietę znam dobrze. To jest pani Peterson, ona jest moją przyjaciółką i niedawno była w naszym domu. Pragnę się za nią pomodlić. Błogosławiony Panie, przychodzę w imieniu Jezusa, aby pomodlić się za tę drogą matkę izraelską, jak mógłbym to określić. Proszę, abyś ją uzdrowił. Niechby na niej spoczęły błogosławieństwa Boże, a te dolegliwości w jej ciele niech zostaną potępione przez imię Jezusa Chrystusa, amen. Niech cię Bóg błogosławi, siostro Peterson. Ona jest moją przyjaciółką z Mineapolis. W porządku. Ty siostro tam, czy będziesz wierzyć teraz, że byłaś w kolejce? Tam siedzi twój mąż. Połóżcie teraz na siebie ręce w ten sposób, możesz się wyprostować i odejść tego wieczoru do domu, i być zdrową. Tylko wierzcie, trzymaj swoją rękę na niej jeszcze przez chwilę. Tam na balkonie, mniej więcej w trzecim rzędzie, tam siedzi pewna pani, która cierpi na żylaki. Czy pani wierzy, że Pan Jezus cię uzdrawia? Tak, ty się teraz rozglądasz, czy wierzysz temu z całego serca? Jeżeli potrafisz, przyjmij to właśnie teraz i możesz powrócić do domu i być zdrową, w imieniu Jezusa Chrystusa.
54
Ilu z was znajdujących się tutaj pragnie przyjąć Boże błogosławieństwo właśnie teraz i wierzycie, że Bóg was uzdrowi? W porządku, bracie. Czy może ktoś podejść teraz i położyć ręce na tej osobie tutaj. Ja mogę wam pokazać, jak Królestwo Boże zbliża się do was. Czy wierzysz, że to jest ten sam Baranek Boży? Również tutaj, na tę panią. Baranek Boży, który gładzi grzech tego świata, a także niemoce tego świata, On jest obecny teraz, aby uzdrawiać. Czy temu wierzycie? O ileż więcej... Czy może jeszcze coś uczynić? Gdyby On stał tutaj ubrany w ten garnitur, to by nie mógł więcej uczynić, niż uczynił właśnie teraz. On był zraniony za nasze przestępstwa, Jego sińcami zostaliśmy uzdrowieni, czas przeszły. Nasze uzdrowienie jest już dokonane. Czy temu wierzycie? W Jego obecności, Tego, który jest tutaj teraz, On błogosławi twoją duszę. Uchwyć się Go! Trzymaj się. Nie myślcie, że jestem fanatykiem. Nie jestem fanatykiem. Wiem, na czym stoję. Wiem, o czym mówię. Duch Święty jest tutaj i uzdrowi spośród was każdego, jeżeli będziecie temu wierzyć!
55
O, Panie, w imieniu Jezusa Chrystusa wyrzucam demona mocy strachu z tego zgromadzenia, a także spośród słuchaczy radiowych. Wy także powstańcie ze swoich łóżek, ze swoich wózków inwalidzkich, ze swoich łóżek w szpitalu i chodźcie, radując się. Trzymajcie się dzielnie, ponieważ Jezus Chrystus, Syn żywego Boga powstał spośród umarłych i jest obecny. Powstańcie z wózków inwalidzkich. O, właśnie teraz pewna pani opuszcza wózek inwalidzki ta, która siedziała tutaj w wózku inwalidzkim. Ona przyjęła swoje uzdrowienie. Tam próbują pomóc powstać innej pani, która powstaje ze swoich noszy. Powstańmy wszyscy i oddajmy Bogu chwałę. Niech każdy z was powstanie w imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Powstańcie teraz na wasze nogi. Wkładaliście ręce jedni na drugich. Każdy z was może zostać uzdrowiony. Śpiewajcie i oddajcie Mu chwałę.
Wróć do czytelni Następne kazanie