• PL
  • EN
  • CZ
Świadectwo na morzu

Tytuł: Świadectwo na morzu

Data: 1964-03-07

Miejsce: Dallas, Teksas, USA

Długość: 81 min

Pobierz

Audio PDF

Pobierz

Audio PDF

Pomniejsz/ powiększ tekst:
A-
A+
  • Wybierz szybkość auto przewijania:
  • Powoli
  • Średnio
  • Szybko
  • Zatrzymaj

Świadectwo na morzu

1
Zanim pochylimy głowy do modlitwy, chciałbym przeczytać coś ze Słowa Bożego. Zawsze lubię czytać Jego Słowo, ponieważ moje słowa zawiodą, bo pochodzą od człowieka, lecz Jego Słowo nie może zawieść. Wy, którzy śledzicie ten tekst, przeczytajmy dziś wieczorem z Ewangelii Mateusza z 14 rozdziału, rozpoczynając od 22 wiersza:
I zaraz wymógł na uczniach, że wsiedli do łodzi i pojechali przed nim na drugi brzeg, zanim rozpuści lud.
A gdy rozpuścił lud, wstąpił na górę, aby Samemu się modlić. A gdy nastał wieczór, był tam sam.
Tymczasem łódź miotana przez fale oddaliła się już od brzegu o wiele stadiów; wiatr bowiem był przeciwny.
A o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, idąc po morzu.
Uczniowie zaś, widząc Go idącego po morzu, zatrwożyli się i mówili, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.
Ale Jezus zaraz do nich powiedział: Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się!
2
Pochylmy teraz głowy do modlitwy. Podczas kiedy nasze głowy i serca są pochylone przed Bogiem, czy jest w tym budynku dzisiaj wieczorem jakaś potrzeba, którą chcielibyście przez podniesienie waszych rąk uczynić znaną przed Bogiem i chcecie, by o niej wspomnieć w modlitwie? Pan spogląda na was, będąc miłosierny.
3
Nasz niebiański Ojcze, przychodzimy teraz do Twojej Obecności, na drodze Imienia Pana Jezusa. Mamy tą błogosławioną pewność, że On obiecał nam, iż jeśli „poprosimy o cokolwiek” w Jego Imieniu, Ty spełnisz to dla nas. Jesteśmy bardzo wdzięczni za to. Słowa nie potrafią wyrazić naszych odczuć i tej pewności, którą mamy, że Ty słyszysz nas właśnie teraz.
Widziałeś te ręce, Panie. Wiesz, czego ci ludzie potrzebują. Ty jesteś wszechwiedzącym, wszechmocnym, nieskończonym Bogiem i wiemy, że Ty znasz serca tych ludzi. Ty znałeś nasze myśli. Nawet przedtem zanim zostaliśmy stworzeni, Ty znałeś już każdą myśl, którą kiedykolwiek będziemy mieć, ponieważ Ty jesteś nieskończony.
Panie, modlimy się w tej godzinie, kiedy nasze pragnienia są skierowane na Ciebie, abyś spojrzał w dół z niebios, przyjął nasze prośby do Swojego serca i odpowiedział nam według Twego bogactwa w chwale. Daj nam pragnienie naszego serca, ufamy, że jest ono Twoją Boską wolą. Wiemy, że masz upodobanie w spełnianiu Swej woli.
Panie, daj nam znowu tego wieczora wielkie wylanie Twojej Obecności. Uzdrów chorych, zbaw zgubionych, podnieś tych, którzy są umarli w grzechach i upadkach. Przyprowadź ich tego wieczora do nowego życia. Niechbyśmy zobaczyli Jezusa. Prosimy o to w Jego Imieniu. Amen.
4
Możecie usiąść. Jest nam przykro, że nie jesteśmy w stanie ulokować tych ludzi, ponieważ miejsca siedzące są szczelnie wypełnione. Słyszałem, że już pierwszego wieczora musiano zawrócić wielkie tłumy ludzi, więc jest nam przykro z tego powodu. Brat Grant także nie ma jeszcze dokończonego tego następnego pomieszczenia, aby... Sądzę, że chodzi o lewe skrzydło,
w którym on zamierza przesunąć tę ściankę. Ten kosztowny, kosztowny brat poprosił mnie dzisiaj, czy mógłbym to czynić co roku - powracać do Dallas, do jego zboru. Jak znaczącym jest to zaproszenie w tej godzinie, kiedy drzwi zamykają się tak szybko, a właśnie wtedy ten człowiek chce, abym powracał i czynił to przedsięwzięcie co roku. Cenię sobie to tak bardzo.
Miałem z nimi społeczność tego poranka, z bratem Gordon Lindsay i wieloma z nich. Brat Pearry Green, który jest sponsorem nadchodzącego zgromadzenia w Beaumont, siedzi tutaj za mną tego wieczora. Jest tu wielu naszych przyjaciół, jak brat Don z żoną. Jesteśmy szczęśliwi, że są tutaj z nami. Niech im Pan błogosławi.
5
Cóż, tego wieczora, po prostu... Próbowałem uczynić moje poselstwa tak prostymi, jak to tylko możliwe, żeby nawet dziecko mogło je zrozumieć.
Jutro po południu mamy usługę ewangelizacyjną i chciałbym bardzo, abyście mogli wszyscy się pojawić.
Jeśli macie nabożeństwa w swoim kościele, pozostańcie oczywiście tam, gdzie stacjonujecie. Nie chcemy, aby ktoś opuszczał swój własny zbór, żeby... Zatem jeśli jesteś chory i chcesz, aby modlono się za ciebie, a w twoim zborze jest jutro po południu nabożeństwo, porozmawiaj o tym ze swoim pastorem, aby on nic złego nie pomyślał. Niech wie, że jesteśmy tutaj, aby współpracować, żeby pomóc całemu ciału Jezusa Chrystusa, które przebywa tu w Dallas i okolicach.
Myślę więc, że jutro po południu o 1430 mam wygłosić poselstwo ewangelizacyjne. Potem zamierzamy modlić się za chorych ludzi, zebrać wszystkie karty modlitewne, które były pozostawione przez ten tydzień. Będziemy modlić się jutro za nimi wszystkimi.
6
Tego wieczora, przez kilka chwil spróbuję przedstawić mały dramat. Będę próbował tego wieczora tak bardzo jak jest to możliwe dostać się do modlitwy za chorych. Mój tekst brzmi, są to słowa Jezusa: „Nie bójcie się, Ja jestem”. Moim tematem jest: Świadectwo na morzu.
7
To musiało wydarzyć się późnym popołudniem, kiedy słońce zachodziło, z pewnością był to taki gorący dzień jak dzisiaj.
Klimatyzacja nie jest sprawna i oni pracują nad tym. Z tego powodu zmieniłem mój temat, żebym się mógł pośpieszyć z tym, abyście nie musieli siedzieć w tym upale.
8
Ten wielki rybak, po tym, co widział przez ten dzień, on obserwował Jezusa w Jego wielkiej usłudze.
Bardzo chciałbym żyć w tamtym dniu, aby podążać za Nim, lecz wiecie, jestem zadowolony, że ciągle mam przywilej robić to samo i obserwować Go, jak czyni te sprawy. Jest większą rzeczą obserwować Go dzisiaj niż wtedy. Mam więcej wiary w Niego teraz, mogę mieć więcej wiary teraz niż mógłbym mieć wtedy, ponieważ mieliśmy 2000 lat, aby udowodnić, że ta Ewangelia jest prawdą. Po tych 2000 lat On jest ciągle żywy i postępuje tak jak wtedy, więc mamy teraz większą pewność i lepszy fundament naszej wiary niż oni.
Ponieważ On był po prostu człowiekiem, który chodził z miejsca na miejsce twierdząc, że posłał Go Bóg, że jest Synem Bożym i że Bóg potwierdził Swoje obiecane Słowo na ten dzień przez Niego, lecz oni mieli jakiś powód, aby w to wątpić. Ci teolodzy! Zauważcie, że to była doniosła sprawa, to było naprawdę doniosłe, ponieważ ci teolodzy uwierzyliby w to, gdyby Bóg nie zaślepił ich oczu. Tak mówi Biblia.
9
Czy wiedzieliście, że On obiecał, iż znowu dzisiaj zaślepi ich oczy, żeby nie mogli tego widzieć? Oni będą: „Popędliwi, wysokomyślni, miłujący rozkosze bardziej niż Boga, nieprzejednani, fałszywi oskarżyciele, niepowściągliwi, gardzący tym, co dobre, mający formę pobożności, lecz zapierający się jej mocy”. Boża obietnica, znowu, dokładnie przed nami. Nie można chyba nie współczuć tym ludziom. Ich oczy zostały zaślepione w tym dniu. Zgodnie z Pismem Bóg obiecał, że to będzie miało miejsce w tym dniu, w tej godzinie i my spoglądamy na to i obserwujemy to. Potem ludzie patrzą, potrząsają głową i odchodzą mówiąc: „Nie widzę tego”. To jest doniosła rzecz, lecz te Pisma musiały się wypełnić. To musi być w ten sposób.
10
Ci uczniowie byli wybrani przez Boga. Czy zauważyliście, Jezus powiedział im: „Przed założeniem świata”. On wybrał ich i oni zostali wybrani, by być Bożym nasieniem. Dlatego, kiedy przychodziły kłopoty i wydawało się, że ludzie zapędzili Jezusa w kozi róg, w jakiejś kwestii, dla nich nie było żadnej kwestii. Oni nie mogli tego zrozumieć, lecz byli zdecydowani nie znać nic innego oprócz Niego. „Tylko Ty masz Słowo życia”. Oni byli zdecydowani trzymać się tego, ponieważ byli obrani do tej usługi.
Tak samo dziś, mężczyźni i kobiety, którzy są przeznaczeni do wiecznego życia, przyjdą do wiecznego życia. „Wszyscy, których mi dał Ojciec, przyjdą do Mnie”. To jest Jego Słowo i Ono nie może zawieść. To jest Boże Słowo.
11
Widzimy teraz tych uczniów, którzy mieli wielkie zgromadzenie w tym dniu, na wielkim obszarze u podnóża gór. Jezus powiedział im: „Płyńcie przede mną na drugi brzeg morza”. On poszedł sam w góry, na modlitwę. Mogę sobie wyobrazić, jak czuli się ci uczniowie po tym przyjacielskim spotkaniu.
Spotkali przyjaciół, a później musieli się z nimi rozstać, właśnie wtedy, gdy zapoznali się, musieli powiedzieć sobie „do widzenia”. Zawsze odczuwałem taki smutek, jeżdżąc przez ten kraj i wokół świata, kiedy miałem spotkania z przyjaciółmi, a potem opuszczałem ich, wiedząc, że wielu z nich nie zobaczę nigdy więcej, aż dopiero na sądzie. To jest pewnego rodzaju smutna sprawa.
12
Mogę wyobrazić sobie łódź z dziobem wbitym w brzeg. Musiał to być Szymon Piotr ze swoimi wielkimi umięśnionymi ramionami, który popchnął tę łódź i zsunął ją prosto na morze. Oni pomachali na „do widzenia” tym, którzy stali na brzegu. Tamci jeszcze krzyczeli: „Powróćcie znowu i przyprowadźcie ze sobą Mistrza, aby spotkał się z nami! Przyjdźcie, a będziemy mieć następne przebudzenie. Zostaliśmy dziś tak pobłogosławieni!” Nowi przyjaciele machali im. On wspiął się ponad resztę uczniów, prawdopodobnie usiadł obok swojego brata Andrzeja i podniósł wiosła.
W tym czasie łódki napędzane były albo przez wiatr, albo za pomocą wioseł. Być może oni siedzieli w tej łodzi dwójkami, po dwóch na stronie i oni byliby... lub raczej po dwóch na jednym siedzeniu. Prawdopodobnie sześć do ośmiu dulek pod wiosło. Wiosłowali w takt i takim sposobem mogli utrzymać równo łódź w czasie burzy. Potem, kiedy wiatr wiał normalnie, mogli podnieść w górę żagiel i płynąć.
13
Musiało być gorące popołudnie, bo wynika to z poprzednich wydarzeń Pisma. Musiało to być ciche, słoneczne, upalne popołudnie. Słońce zachodziło. A oni, kiedy oni wiosłowali, odcumowali, pomachali tym ludziom na „do widzenia.” „Mamy nadzieję, że spotkamy was znów za jakiś czas” - mówili, kiedy odpływali w morze. Zachodziło słońce, potem nastał zmierzch, a już po chwili zapanowała ciemność.
Musieli uderzać wiosłami z dość dużą prędkością. Jest to ciężka praca, kiedy te wielkie, ciężkie wiosła zanurzają się w morzu. Większość z nich była rybakami, dużymi, silnymi mężczyznami, przyzwyczajonymi do morza. Spodziewali się, że Jezus dość szybko wsiądzie do łodzi i będzie im dalej towarzyszył. Pewni siebie wyruszyli i musieli płynąć zaraz wzdłuż brzegu. Sprawili, że łódka nabrała trochę prędkości, a potem przestali wiosłować.
14
Prawdopodobnie młody Jan był pierwszym, który przemówił, ponieważ był najmłodszym z tej grupy. Dlatego on to chyba musiał powiedzieć: „Jestem troszeczkę zmęczony. Popłyńmy trochę wzdłuż wybrzeża. Poczekajmy, nie musimy się śpieszyć. On jeszcze nie nadchodzi, więc możemy poczekać chwilę i trochę pooddychać świeżym powietrzem”.
Kiedy on tam siedział ze schyloną na chwilę głową, musiał wtedy rozpocząć spotkanie świadectw. To jest to, o czym chcę mówić. Z pewnością powstał jako pierwszy i powiedział: „Bracia, nie ważne, co mówią ludzie i jak bardzo niektórzy nie chcą wierzyć. Po dzisiejszym dniu jestem zupełnie pewien, że nie podążamy za oszustem. Idziemy za nikim mniejszym jak Bóg, ponieważ żaden człowiek nie mógłby uczynić tego, co On zrobił dziś, gdyby to nie był Bóg. Wiecie, kiedy On wziął te chleby, rozłamał je i nakarmił te pięć tysięcy, to była dla mnie najbardziej zdumiewająca rzecz. Mogło być jakieś zastrzeżenie, aż do dzisiejszego dnia” - teraz powtarzam jak gdyby jego świadectwo - „lecz to załatwiło sprawę”.
15
Powiedział: „Przypominam sobie dawne lata. Mieszkałem tam, blisko Jordanu. Pamiętam, kiedy byłem małym chłopcem, jak moja miła żydowska matka brała mnie zwykle popołudniem na werandę, sadzała na swoim łonie i kołysała. Było to wtedy, kiedy maki kwitły wzdłuż brzegów Jordanu. Zwykle patrzyła w kierunku pustyni, przez którą nasz lud był prowadzony. Opowiadała mi zwykle biblijne historie. Jedną z największych historii, jaką pamiętam, była ta o kobiecie Szunamitce, której umarł chłopiec, a prorok wzbudził go z powrotem do życia. To zawsze była dla mnie wstrząsająca historia.
16
Lecz jedną z najbardziej pasjonujących historii, które matka opowiadała mi, była ta, kiedy mówiła: „Janie, teraz jesteś małym chłopcem; lecz chcę, żebyś pamiętał, kiedy podrośniesz, że wielki Jehowa wyprowadził nasz lud z Egiptu, a my przeszliśmy przez pustynię przecinając rzekę. Przez całe 40 lat oni podróżowali po pustyni, nie było tam żadnego miejsca, aby nabyć odzież albo jedzenie. Bóg każdego wieczora posyłał chleb z nieba i karmił nasz lud na pustyni, ponieważ oni szli w posłuszeństwie, podążając za wielkim Jehową. Któregoś dnia Jehowa zamierza stać się ciałem tutaj na ziemi, w formie jakiegoś mężczyzny, on będzie nazwany Pomazańcem, Mesjaszem”.
17
„Pamiętam” - on mówił dalej - „kiedy byłem małym chłopcem, jak próbowałem to sobie wyobrazić, jak Bóg mógł nakarmić te 2,5 miliona ludzi tam na pustyni? Skąd On dostał tyle chleba? Pytałem później mamy: Mamo, czy ten wielki Jehowa miał tam w niebie dużo pieców, w których On mógł wypiekać ten chleb, spuszczać go wieczorem i kłaść na ziemię dla tych ludzi? Czy wielkie niebiosa Jehowy są pełne pieców? Ona odpowiadała: Nie, synu. Ty jesteś zbyt młody, aby to zrozumieć. Widzisz, Jehowa jest stwórcą. On nie potrzebuje pieców. On po prostu mówi, a Jego Słowo zostaje wtedy zamanifestowane. On jest wielkim Jehową i On to po prostu wypowiedział, a aniołowie rozdzielili ten chleb na ziemi dla tych ludzi”.
18
„A kiedy dzisiaj widziałem Go tam stojącego, czy zauważyliście wyraz Jego twarzy? Nie było żadnej wątpliwości w Jego umyśle. Wszedłem za tę skałę i obserwowałem Go, kiedy wziął ten chleb, złamał go i przekazał nam, Jego usługującym, by rozdać go ludziom. A kiedy On sięgnął, aby znowu go rozłamać, ten bochenek był ciągle cały. On uczynił to setki razy, aż każdy był najedzony i jeszcze zebrano pełne kosze. Wiem, że nie mógł to być nikt inny niż Jehowa, ponieważ On czynił to jak Jehowa. Tylko Jehowa może stwarzać. Wiem, że ten Mężczyzna nie jest oszustem. Jest tylko jeden Stwórca, a jest nim Jehowa. Spośród wszystkiego, co widziałem, to mnie przekonało.
Chcę, abyście wiedzieli, że moje serce jest zupełnie oddane. Wierzę całkowicie, że On nie jest tylko jakimś prorokiem. On jest prorokiem, lecz to jest więcej niż prorok. On jest nikim mniejszym niż Bogiem Jehową zamieszkałym pośród nas, ponieważ On stworzył chleb i ma cechy Jehowy. Nic dziwnego, że On mógł powiedzieć: Jeżeli nie czynię uczynków mojego Ojca, nie wierzcie mi; lecz jeśli czynię uczynki mojego Ojca, a wy nie możecie wierzyć mi, wierzcie uczynkom, ponieważ one świadczą o mnie i mówią, kim Ja jestem. Wydawało się, że ludzie mogą to zobaczyć w łatwy sposób„.
Jan był przekonany, że On jest Mesjaszem, tym, o którym Izajasz powiedział: „Oto Syn narodził się nam, Jego imię będzie nazwane: Doradca, Książę Pokoju, Bóg Mocny, Ojciec Odwieczny”. Jan był zadowolony z tego, co zobaczył. Ten młodzieniec złożył swoje świadectwo.
19
Wtedy Szymon Piotr powiedział: „Cóż, chwileczkę. Jeśli mamy mieć spotkanie świadectw, to chciałbym coś powiedzieć. Jak wiecie, byłem bardzo sceptyczny odnośnie tej całej sprawy, kiedy mój brat, Andrzej, biorący udział w ewangelizacji proroka Jana, który świadczył, że przychodzi Mesjasz i on Go przedstawi. Byłem trochę sceptycznie nastawiony do tego, co mówił mi Andrzej, bo słyszałem już najprzeróżniejsze historyjki o Mesjaszu i wszystko możliwe.
Wy wszyscy bracia pamiętacie mojego starego tatusia. Nazywał się Jonasz. Pamiętacie zapewne, jakim był oddanym wierzącym. Przypominam sobie mamę, tatusia i nas wszystkich, kiedy łowiliśmy ryby, aby mieć coś do zjedzenia i nie złapaliśmy żadnej. Potrzebowaliśmy chleb. Pamiętam, jak padaliśmy na podłogę i modliliśmy się do Boga: Daj nam coś złapać dzisiaj, Boże, abyśmy byli w stanie sprzedać te ryby, spłacić długi i mieć pożywienie. Kiedy wychodziliśmy w morze w czasie burzy, nie baliśmy się stanąć twarzą w twarz z tymi nawałnicami.
20
Pamiętam jak dziś siwe włosy tatusia, zwisające na jego plecy, kiedy któregoś dnia, siedząc na gejtawie łódki, powiedział: Szymonie, jesteś moim najstarszym synem. Zawsze wierzyłem, Szymonie, że zobaczę Mesjasza. Nasz lud wygląda Go od czasu Edenu. Jesteśmy pewni, że przyjdzie, nie ważne jak długo to jeszcze potrwa. Mówisz, że to było cztery tysiące lat temu. Jednak ja wierzę, że Mesjasz przyjdzie. Każdy Żyd wierzy, że będzie mógł zobaczyć Go w swojej generacji. Ja mam nadzieję, że zobaczę Go w mojej. Lecz wygląda na to, że się starzeję, muszę zakończyć z morzem. Zaczynają mi doskwierać bóle i cierpienia. Prawdopodobnie nie zobaczę Go w moim czasie, lecz może ty, mój synu.
Chcę cię szkolić w Pismach. Synu, zanim na scenie pojawi się Mesjasz, będą tam różnego rodzaju rzeczy, przeróżne fałszywe sprawy. Będzie to czynił szatan, aby zniszczyć wpływ tego prawdziwego Mesjasza, kiedy On przyjdzie'„. Zawsze tak było, ciągle jest w ten sposób.
21
Zatem dowiadujemy się, że on mówił: „Pamiętam, jak objął mnie ramieniem i powiedział: Synu, jest tylko jeden sposób, w który będziesz mógł zidentyfikować Mesjasza. Cóż, nie mieliśmy przez setki lat żadnego proroka - Malachiasz był ostatnim. To było czterysta lat temu i odtąd nie mieliśmy proroka. Lecz pamiętaj, Mojżesz powiedział nam przez Pisma, że kiedy Mesjasz przyjdzie na scenę, będzie prorokiem. Żydzi są nauczeni wierzyć prorokowi. To przyjście Mesjasza na ziemię jest wypowiedzianym Słowem Bożym, które On nam przyobiecał. Słowo zawsze przychodzi do proroka, a prorok potwierdza to Słowo. Nigdy o tym nie zapomnij, synu! Może powstać dużo wielkich spraw, być może będzie wiele entuzjazmu i wielkich rzeczy. Pamiętaj jednak, że Mesjasz będzie prorokiem, ponieważ wiemy, że Bóg nie zmienia nigdy Swojego sposobu działania, a On powiedział, że Mesjasz będzie prorokiem. Pamiętaj synu, prorocy są to ci, którzy mają Słowo Pańskie. Kiedy przyjdzie Mesjasz, On będzie prorokiem”.
„Mogę ciągle odczuwać jego ramię” - mówił dalej Szymon - „które obejmuje mnie. Stał wtedy przy nas Andrzej i płukał sieci. Przypominasz to sobie, Andrzeju?”
„Tak, Szymonie, pamiętam”.
22
„Andrzej usiłował powiedzieć mi, że Jan jest prorokiem. Ja miałem inne sprawy na głowie, musiałem sprzedawać ryby i tak dalej. Ojciec zmarł już dawno temu, lecz ja na zawsze zachowałem w pamięci to, co tatuś powiedział: Ten Mesjasz będzie zidentyfikowanym przez Pismo prorokiem, nie zapomnij tego, ponieważ to jest wypowiedziane Boże Słowo. Słowo zawsze przychodziło do proroków. W taki sposób manifestowało się to, co było obiecane na dany wiek”.
Szymon powiedział: „Któregoś dnia, wiecie, Andrzej poprosił mnie, abym poszedł na zgromadzenie. Poszedłem tam, gdzie był ten człowiek, Jezus. Nasłuchałem się różnego rodzaju wieści. Powstał jakiś inny Jezus przed Jego przyjściem, który obiecywał coś wielkiego, poprowadził za sobą czterystu ludzi i wszyscy zginęli. Myślałem, że to jest jeszcze jeden tego rodzaju, z wielkim entuzjazmem jakiegoś przebudzenia, lub jakaś wielka denominacja, którą oni zamierzali założyć. Jednak któregoś dnia pomyślałem, że pójdę z moim bratem Andrzejem, który jest tutaj z nami”.
23
Wyobrażam sobie, jak ta łódź w tym czasie zaczynała się trząść. Ktoś zaczął krzyczeć, a on powiedział: „Usiądź! Nie kołysz łódką. Poczekaj chwilę. Siedź cicho”.
On powiedział: „Wiecie, kiedy przyszedłem tam po raz pierwszy i stanąłem przed Nim, On popatrzył mi prosto w oczy i powiedział, jak się nazywam. Nie widział mnie nigdy wcześniej. Nie tylko znał mnie, lecz wiedział również jak na imię miał mój stary, pobożny ojciec, który pouczał mnie w Pismach. Wiedziałem, że to jest Mesjasz. Dla mnie ta sprawa była załatwiona. Właśnie tam. Tak było. To sprawiło, że stało się to dla mnie jasne”.
24
Z pewnością Filip powiedział: „Czy mogę wtrącić tutaj jakieś słówko?” Teraz on powiedział: „Bracie Natanaelu, niech cię to nie urazi. Wiesz, że studiowaliśmy zwoje przez lata, aby poznać, kim będzie Mesjasz. Jednak kiedy zobaczyłem Go czyniącego te rzeczy, zawróciłem po mojego przyjaciela Natanaela, a kiedy on przyszedł...”
Natanael powiedział: „Pozwól mi o tym powiedzieć. Pozwól mi o tym powiedzieć”.
Och, wiecie, coś jest w tym, kiedy Jezus coś dla was uczyni. Wy prawie nie możecie cicho usiedzieć, musicie sami o tym powiedzieć, prawda? Jeżeli jest to coś rzeczywistego, musicie o tym powiedzieć. Kiedy On napełnił mnie Duchem Świętym, ja chcę mówić o tym. Chcę, aby ktoś się o tym dowiedział. Nie aby ktoś inny mówił o tym. Ja chcę powiedzieć to sam.
25
Mogę sobie wyobrazić, jak Natanael wpadł w entuzjazm i powiedział: „Wiecie, lubię o tym mówić. Byłem trochę sceptyczny względem ciebie, Filipie, kiedy mówiłeś mi o tym. Zapytałem cię: Czy może z Nazaretu pochodzić coś dobrego? A ty dałeś mi najlepszą odpowiedź, jaką kiedykolwiek mógł dać człowiek: Przyjdź i zobacz”. To działa tak samo dobrze i dzisiaj. Tak jest. Nie zostawaj w domu i nie krytykuj. Przyjdź, przekonaj się sam, zobacz. „Powiedziałem: Czy z Nazaretu może pochodzić coś dobrego? Odpowiedział: Przyjdź i zobaczysz sam. Wiesz, co mi powiedziałeś.
Kiedy przyszedłem do Jego Obecności, On powiedział mi, że jestem Hebrajczykiem, Izraelitą, szczerym mężczyzną, wiedziałem to.
Lecz byłem ciekaw: Jak to możliwe? On wyglądał jak zwykły mężczyzna. Ja spodziewałem się Mesjasza przychodzącego w dół z nieba złotymi korytarzami, wprost na dół do przełożonego tutejszej denominacji, do Jerozolimy, przychodzącego i mówiącego: Kajfaszu, przybyłem. Jednak oni dowiedzieli się, że on pochodzi z Nazaretu, z biednej rodziny. W rzeczywistości towarzyszyło Jemu jakieś złe imię, jako nieślubne dziecko. Tutaj On stał, ubrany w zwykły ubiór, nie jak kapłan lub ktoś taki, po prostu zwykły mężczyzna. Kiedy podchodziłem tam, pomyślałem: Jak mógłby to być Mesjasz? Jedno stare ubranie, które On nosił od czasu, kiedy był młodzieńcem, a tutaj jest znowu w tym samym. Jego włosy zwisają na plecy, wygląda na zwykłego człowieka z ulicy.
On spojrzał mi w twarz i powiedział: Zanim Filip zawołał cię, kiedy byłeś pod drzewem, widziałem cię. Nie miałem już żadnej wątpliwości. Poznałem przez Słowo, że to jest Mesjasz. To był On„.
26
Łódka musiała się trząść, a zgromadzenie świadectw toczyło się dalej. Och, co za cudowne chwile oni tam przeżywali, tam na morzu, przeżywali po prostu wspaniałe chwile.
Andrzej powiedział: „Chciałbym powiedzieć coś, co w pewnym stopniu zaintrygowało mnie przez chwilę. Pamiętacie, kiedy schodziliśmy w dół do Jerycha? On powiedział: Musimy przejść przez góry, bo potrzebuję przejść przez Samarię. On wszedł do Samarii i pamiętacie, jak tam przed miejscowością Sychar On posłał nas do miasta, abyśmy kupili żywność”.
„Och, tak, przypominam to sobie dobrze!” Każdy jeden z nich mówił: „Tak, tak!” Łódź po prostu trzęsła się, każdy miał cudowne świadectwo po tym przebudzeniu, które się skończyło. Tak więc oni mieli tam zgromadzenie świadectw.
Powiedzieliśmy: Cóż moglibyśmy popełnić błąd, może ta kobieta jest prawnie zaślubioną.
Spojrzała Mu w twarz i powiedziała: Panie, ja nie mam żadnego męża.
Przypominacie sobie, jak zamarły nam serca? Nasz wielki Mesjasz, któremu tak zaufaliśmy, został tu przyłapany na kłamstwie i znalazł się w trudnej sytuacji, ponieważ powiedział jej, by poszła i przyprowadziła swojego męża, a ona zaświadczyła, że nie ma żadnego. Teraz wszystko obróciło się przeciwko Niemu. Pamiętacie, jak wszyscy byliśmy zdziwieni i zaparło nam dech w piersiach?„
„Tak, pamiętam”.
„A czy przypominacie sobie Jego następne słowa? Prawdę powiedziałaś, ponieważ miałaś pięciu, a ten, z którym żyjesz teraz, nie jest twoim mężem. Och, czy pamiętacie to zgromadzenie świadectw za tym krzakiem? Oj!” Widzicie, nie sposób przyprzeć Go do muru. On jest Bogiem. Szymon powiedział: „Och, to po prostu...” Andrzej powiedział: „Po takim czymś nie miałem wątpliwości”
27
On powiedział: „Tak, pamiętacie, jak zbliżyliśmy się tam niepostrzeżenie. Zdziwiliśmy się, kiedy zobaczyliśmy naszego Mistrza rozmawiającego z tą napiętnowaną prostytutką. Coś takiego - pomyśleliśmy - to jest złe. Spójrzcie na Niego, jak rozmawia z tą młodą kobietą. Pozbył się nas, a teraz siedzi tam z tą kobietą złej sławy. Pamiętacie, jak staliśmy zaraz za krzakami i słuchaliśmy ich rozmowy.
Słyszeliśmy, jak mówił do niej: Niewiasto, idź, przyprowadź swojego męża i przyjdź tutaj.
28
Bartłomiej powiedział: „Zaczekajcie, chciałbym dodać jakieś świadectwo, czy mogę to zrobić, bracia?”
„Och, przypuszczam, że możesz, mamy mnóstwo czasu. On jeszcze nie przyszedł, więc możemy powoli wiosłować. Proszę bardzo, Bartłomieju, teraz twoje świadectwo”.
„To była dla mnie jedna z największych rzeczy. Pamiętacie naszą siostrę w Jerychu, która miała na imię Rebeka?”
„Tak”.
„Jej mąż był właścicielem tamtejszej restauracji”.
„Uhm”.
„On był biznesmenem i miał na imię Zacheusz”.
„Tak, tak, pamiętam go dobrze”.
29
„Pamiętacie, ona była jedną z naszych sióstr. Wierzyła w Pana i obawiała się bardzo, że Zacheusz potraktuje to lekko i nie przyjmie Jezusa. Och, Zacheusz był bardzo dobrym przyjacielem tamtejszego kapłana. Ona modliła się, aby wydarzyło się coś, co otworzyłoby jego oczy, by rozpoznał, że to jest Mistrz, że to jest potwierdzone Słowo Boże, które stało się ciałem pomiędzy nami. Próbowaliśmy rozmawiać z nią... rozmawiać z nim o tym, że Jezus z Nazaretu rozpoznaje tajemnice serca, pokazując, że On jest Słowem, ponieważ Słowo rozróżnia myśli serca.
On mówił: Bzdura, ja wierzę kapłanowi. To, co mówi kapłan, w zupełności mi wystarczy. Ponieważ on poruszał się w wysokich sferach w mieście, być członkiem organizacji Kiwanis i cokolwiek jeszcze, wiecie, więc było mu trudno się upokorzyć. Rebeka poprosiła nas wszystkich o modlitwę, abyśmy się modlili. Za każdym razem kiedy dochodziliśmy do tematu, że On jest prorokiem, on mówi: „Bzdura! Kapłan powiedział, że On jest Belzebubem, diabłem. On czyni to przez moc diabła. To jest po prostu zmysłowa telepatia. To jest wszystko, czym to jest. Nie ma w tym nic szczególnego. Tak więc, nie istnieje taka rzecz w dzisiejszych czasach. Nie mieliśmy proroków przez setki lat. Jak mógłby ten Facet, nie mający nawet karty członkowskiej, jak On mógłby kiedykolwiek być prorokiem. Och, w żadnym wypadku, On nim nie jest!”.
30
Jednak wiecie, jego żona, Rebeka, nie zaprzestała i ciągle modliła się. Pewnego poranku, kiedy Jezus przyszedł do tego miasta, Rebeka powiedziała nam, że Zacheusz poszedł na ulicę, aby Go zobaczyć. On nie wierzył, że to jest prorok, więc powiedział: Ja po prostu rzucę na Niego okiem. Oświadczył nam to któregoś dnia w restauracji, gdzie spożywaliśmy posiłek. Wspiął się na jakieś figowe drzewo i powiedział: Wiecie co, ja się po prostu zamaskuję tutaj, żeby On nie był w stanie mnie zobaczyć. Jestem przecież niezbyt wysokim facetem. Nie mogę Go zobaczyć przez ten tłum na dole, więc wdrapię się tu na drzewo. Wybrał miejsce, gdzie łączą się dwa konary i tam usiadł„.
To jest dobre miejsce, aby usiąść i rozważyć to. Tam, gdzie spotykają się dwie drogi, twoja i Boża, twoje idee. To dobra rzecz - pomyśleć o tym.
31
„On powiedział: Wiecie co, On musiał jednak być prorokiem. To jest bardzo prawdopodobne. Możliwe, że jestem w błędzie. Więc coś wam powiem, ja rzucę na niego okiem, a On nie będzie o mnie wiedział. Wezmę te liście i nakryję się nimi w ten sposób, dookoła. Zamaskuję się tak, że On w ogóle mnie nie zobaczy. Będę Go obserwować, kiedy będzie przechodził. Jeśli nie będzie wyglądał na uczciwą osobę, powiem Mu otwarcie, co o Nim myślę, siedząc tu na drzewie. Więc on obserwował, miał trochę liści, aby mógł wstać i zobaczyć Go, kiedy będzie przechodził rogiem ulicy.
Kiedy przechodził rogiem, idąc ulicą, wiecie, spoglądał to na jedną to na drugą stronę, a uczniowie mówili: Stańcie z boku. Przykro nam. Ludzie z chorymi dziećmi i tak dalej. Jest mi przykro, Mistrz jest bardzo zmęczony tą wielką usługą zeszłego wieczora. Zechciejcie, po dżentelmeńsku, odsunąć się na bok i pozwolić Mu przejść. On idzie do miasta, czy zechcecie się przesunąć? Zacheusz siedząc na drzewie, spoglądał w dół na Niego.
32
Jezus przyszedł prosto pod to drzewo, zatrzymał się, spojrzał w górę i powiedział: Zacheuszu, zejdź. Zamierzam iść dziś z tobą do domu na obiad. To załatwiło dla mnie sprawę. On wiedział, że on tam jest na górze, znał jego imię i wiedział, kim jest. To załatwiło sprawę. Dla mnie jest to Mesjasz. Z całą pewnością. Wiemy, że Mesjasz miał to czynić. Z pewnością. On musiał pójść tego dnia do jego domu na obiad. Co to był za wspaniały czas! Pamiętamy to„.
33
Wiecie, to musiało być właśnie w tym czasie, kiedy oni mieli zgromadzenie świadectw - wiecie, kiedy ci uczniowie na otwartym morzu składali sobie świadectwa - to musiało być gdzieś tam w ciemnościach nocy, tam w tych okręgach północy szatan z pewnością unosił się nad tym pagórkiem i spoglądał w dół. On patrzył na to zgromadzenie świadectw i zobaczył, że oni wyruszyli bez Niego. To była jego szansa.
Rozumiecie, myślę, że taka scena znowu miała miejsce, ona się powtórzyła. Oni w tym entuzjazmie przebudzenia wyruszyli bez Niego. Myślę, że to bardzo przypomina to, co się stało z nami dzisiaj, w tej godzinie zamieszania, po tym wielkim przebudzeniu, którego byliśmy świadkami. Ono obiegło cały świat. W każdym narodzie rozwinęły się, ognie przebudzenia, odbywały się wielkie zgromadzenia uzdrowieniowe, dziesiątki tysięcy ludzi otrzymywało Ducha Świętego. W tym całym entuzjazmie, podobnie jak uczniowie składający świadectwo o tym, co On dla nich uczynił. „Och, widzieliśmy, jak On uczynił to, widzieliśmy, jak On uczynił tamto”. Wierzę, że podobnie jak oni wyruszyliśmy bez Niego.
34
Wyruszyliśmy korzystając z tych wielkich możliwości, które dało nam to przebudzenie. Skorzystaliśmy, aby zarobić pieniądze: dla zborów, wybudować większe budynki, miejsca za wiele milionów dolarów, wielkie szkoły, edukacyjne systemy i powiększyć nasze denominacje. Potem mamy nasze komunistyczne programy, antykomunistyczne i to jest wszystko, o czym możemy dzisiaj rozmawiać. Co się zaraz stało? Szatan zobaczył nas zaangażowanych w nasze antykomunistyczne programy, wielkie denominacyjne programy i nasze hasło „milion więcej”.
Wyruszyliśmy bez staromodnych zgromadzeń modlitewnych, bez powrotu do chrztu Ducha Świętego i dlatego w końcu ogień przebudzenia przygasł. Możecie krzyczeć, próbować nakłonić ludzi do przyjścia do ołtarza, a oni po prostu przychodzą jakby byli niemal martwi, lękają się przyjść. Kiedy poprosi się kaznodziejów, aby przyszli modlić się za nich, mówią: „Dlaczego on mnie poprosił?” Oni odchodzą i wy z trudem możecie ich dostać. Oni będą stać tam przez kilka minut, spoglądać na was, pójdą z powrotem i usiądą na swoich siedzeniach. Według mnie ten ogień zgasł! Coś się wydarzyło. [Brat Branham klaszcze w ręce trzy razy - uw. wyd.] Słuchajcie! To, czego potrzebujemy, to przebudzenie, w którym grzesznicy spoglądają na Chrystusa, pokutują, biegną do ołtarza z podniesionymi rękami, krzycząc o miłosierdzie, a cały zbór jest w płomieniach ognia Bożej chwały.
35
Ogarnął nas entuzjazm z powodu możliwości powiększenia naszych denominacji. Zbudowaliśmy większe szkoły, aby wykształcić naszych kaznodziejów, posyłamy ich dalej od Boga niż byli na początku. Boga nie można poznać przez wykształcenie. Nie poznaje się Go przez teologię. Boga poznaje się przez wiarę. Nie można wyjaśnić Boga. Jego nie da się wytłumaczyć.
Spójrzcie, co się przez to stało, my zielonoświątkowi ludzie, którzy zwykliśmy być zielonoświątkowcami. Nasze kobiety obcinają włosy, noszą makijaż. Nasi mężczyźni pozwalają na to, a tak samo nasi kaznodzieje. Oni obawiają się powiedzieć coś o tym. Zbór wyrzuciłby ich, gdyby to zrobili. Och, czyżbyśmy nie potrzebowali gruntownych porządków, od pulpitu począwszy, a na piwnicach skończywszy? To jest wstyd. To jest hańba.
36
Nie tak dawno przyszedł do mnie jakiś mężczyzna i powiedział: „Ludzie cię miłują, bracie Branham, lecz ty zawsze krzyczysz na kobiety z powodu ich krótkich włosów i takich spraw”.
Powiedziałem: „Biblia mówi, że to jest hańbą, kiedy ona ma takie włosy”.
Ona znieważa swojego męża, kiedy tak postępuje. To jest absolutnym znakiem tego, że odstąpiłyście od Boga. Pamiętajcie, w przypadku Samsona długie włosy były nazarejskim znakiem, że on zaniechał ten świat a przyjął Słowo Boże. Kiedy wy kobiety obcinacie włosy, zaprzeczacie, że macie nazarejski znak. Wy poszłyście do Hollywood, zamiast z powrotem do Biblii. Biblia mówi: „Niech ona będzie nieogoloną”. Widzicie, to jest wstyd, a kaznodzieje nic o tym nie mówią.
37
Ten mężczyzna powiedział do mnie: „Dlaczego nie zostawisz kobiet w spokoju?” Powiedział: „Przecież one uważają ciebie za proroka”.
Odpowiedziałem: „Nigdy nie powiedziałem, że jestem prorokiem”.
Powiedział: „One cię uważają za niego. Ucz je, jak otrzymać duchowe dary i tak dalej. Powinieneś uczyć je wielkich spraw”.
Powiedziałem: „Jak mogę uczyć je algebry, kiedy one nie nauczyły się nawet ABC - tego, jak żyć przyzwoicie? Jak chcecie to zrobić? Tak, musicie powrócić do podstaw”.
Kiedy rok po roku przemierzam ten kraj, jest coraz gorzej. Gdzieś jest coś nie tak, lecz nie w Słowie. Nic dziwnego, że nie możemy mieć płomiennego przebudzenia. Potrzebujemy gruntownych porządków. Bóg nigdy tego nie uczyni, dopóki nie powrócimy do podstaw. Potrzebujemy gruntownych porządków.
38
Mężczyzno, pozwalasz swojej żonie na taką rzecz jak noszenie szortów! Nie mówię o metodystach czy baptystach. Mówię o zielonoświątkowcach. To prawda. „Mają formę pobożności”. Laodycejski wiek kościoła, letni. To są zielonoświątkowcy tylko z nazwy, to wszystko. Zielone święta to nie nazwa, to przeżycie chrztu Duchem Świętym, które ludzi oczyszcza. Nic dziwnego, że nie możemy mieć wielkich uzdrowieniowych nabożeństw i tych rzeczy, stało się coś złego. To jest szatan, który zobaczył nas tam próbujących...
„Cóż, jeśli coś o tym powiemy, oni zmienią swoją przynależność”.
Pamiętajcie, chrześcijan nie trzeba głaskać. Chrześcijanie są szorstcy. To są mężczyźni i kobiety, którzy należą do Boga, którzy stoją po stronie Boga, bez względu na to, co ktoś inny mówi na ten temat. Nie musicie ich błagać, przekonywać, perfumować i pieścić. Takimi są skrzyżowane roślinki cieplarniane. One są do niczego, ponieważ nigdy nic dobrego nie wyprodukują.
39
Przypomina mi się, jak... Wkrótce będzie czas zakładania gniazd. Zauważyłem dzisiaj małe ptaszki, małe wróbelki, znoszące słomę do swoich gniazd. Nie potrwa długo, a one będą miały gniazda, złożą swoje jajeczka, aby je potem wysiedzieć. Wiecie, mały ptak może założyć gniazdo z jajkami, ona może siedzieć w tym gnieździe, obraca je co kilka minut, swoimi małymi nóżkami obraca je i siada tam. Gdyby pozwoliła, aby te jajka oziębły, potem kiedy już raz zostały ogrzane, one by się nie wykluły. Ona po prostu wylatuje, chwyta pokarm do dziobka i zaraz wraca z powrotem.
Wiecie, ta stara samica mogłaby siedzieć na tych jajkach, obracać je co dwie minuty, a nie... Nawet ponosić ofiarę i pościć, aż byłaby tak słaba, że nie mogłaby wydostać się z gniazda. Jednak dopóki ta samica nie była w kontakcie z samcem, te jajka nie wyklują się. Nie ważne jak bardzo je pieścisz, one nie wyklują się. One będą tam leżeć w gnieździe aż zgniją.
40
Jeżeli był kiedykolwiek czas, że zielonoświątkowcy powinni wrócić do tego towarzysza życia, Jezusa Chrystusa, jest to dzisiaj, inaczej otrzymamy nic innego tylko gniazdo pełne zgnitych jajek, zaprzeczających tej wierze, zmierzających do Ekumenicznej Rady. Oni nazywają przebywanie w obecności papieża czymś wielkim i mówią: „To jest duchowe”. Co się w ogóle z wami dzieje, wy zielonoświątkowcy? Czy nie wiecie, że Biblia mówi, że te rzeczy będą się działy? Krzyczymy, ponieważ metodyści i baptyści wchodzą tam, a później czynimy podobne rzeczy. Czy nie uświadamiacie sobie, że kiedy śpiąca panna przyjdzie kupić olej, to jest ta godzina, kiedy przyszedł Oblubieniec? One nie otrzymały tego oleju! Wiecie, zachwycenie przyjdzie tak tajemniczo i zabierze stąd kilku z tego okresu, a wy nawet nie poznacie, że to się wydarzyło. To przejdzie, a wy będziecie dziwić się, co się stało.
41
Tak jak było z przyjściem Jana na ziemię. Oni powiedzieli do Niego: „Przecież Biblia mówi, że najpierw musi przyjść Eliasz”. On powiedział: „On już przyszedł, a wyście tego nie poznali”.
Stanie się tak samo - któregoś dnia oni powiedzą: „Myślałem, że to miało mieć miejsce przed czasem wielkiego ucisku. Myślałem, że miało mieć miejsce zachwycenie”. Te słowa mogą powrócić znowu: „To już się wydarzyło, a wy tego nie rozpoznaliście”. Uhm, może być później, niż myślicie. Och, obudź się, zborze! Lepiej to opuszczę. Nie przyszedłem tutaj z powodu doktryny, to tylko taka mała uwaga na marginesie.
42
Pamiętaj, bracie, szatan stworzył te wielkie programy. Jeden kościół usiłuje prześcignąć drugi, jedna denominacja próbuje prześcignąć drugą, wyeliminować wszystkich niepiśmiennych. Wszystkich, którzy idą na pole misyjne, muszą ich poddać testowi psychologicznemu. Zielonoświątkowcy! Nie, nie mówię o prezbiterianach, ale o zielonoświątkowcach. Pewna wielka grupa zielonoświątkowa wymaga od misjonarzy zdania testu psychologicznego zanim może iść na pole.
Co gdyby oni mieli taki test jak ten? Oni mieli test. To był zielonoświątkowy test tam na początku, kiedy oni czekali w górnym pokoju, aż przyszedł ogień z wysokości i moc Boża. To był ten test.
Nie jakiś świecki, na wpół pijany psycholog, który stoi i decyduje, czy za bardzo się ekscytujesz i tak dalej. Na końcu mówi: „Pan się do tego zupełnie nie nadaje”. Podczas gdy jest to absolutnie pewne, że bardzo duchowi ludzie są nerwowi. Oni muszą być w tym stanie, aby dostać się do tego. Ale wy tam jesteście i po prostu niszczycie to, co od lat Bóg chciał uczynić. Znowu tworzycie ludzkie programy i te wielkie...
43
Oni są podekscytowani, kiedy widzą mnóstwo ludzi zebranych razem. Mówią: „Gdyby oni wszyscy mogli przyłączyć się do Zborów Bożych! Gdybym tylko mógł zrobić z nich wszystkich jednościowców! Gdybym mógł uczynić ich wszystkich metodystami!” Metodyści usiłują uczynić wszystkich metodystami, baptyści baptystami, a zielonoświątkowcy zielonoświątkowcami! Och, ale nie jesteście w stanie nic z nimi zrobić, ponieważ to Bóg wybrał ich od założenia świata. Musimy głosić Ewangelię, to wszystko. Jednak przez nasze wielkie programy, wyruszyliśmy bez tego Ognia. Wyszliśmy i rozpaliliśmy swój własny ogień.
44
My tak boimy się, że zapanuje komunizm. Mówimy: „Co się teraz stanie?” Jednak wiecie, tą wielką rzeczą nie jest komunizm. Pozwólcie, że powiem wam jasno, że nie boję się komunizmu.
Zielonoświątkowcy, ale obawiam się o jedno, że ta Rada Ekumeniczna was schwyta. To jest ta rzecz. To zmierza do uformowania znamienia bestii, a wy będziecie musieli wejść do tego, ponieważ jesteście organizacją. Musicie albo wejść w to, albo wyjść z tego. Tak to wygląda i każda dobra, rozsądna, duchowa osoba wie o tym. Potrzebujemy kolejnego świadectwa na morzu, znajdujemy je teraz. Nasi zielonoświątkowcy dają się na to zupełnie nabrać. Oni mówią: „Co to będzie za wielka rzecz”. Metodyści, prezbiterianie, luteranie, Zbory Chrystusa, zielonoświątkowcy, będziecie musieli wyprzeć się waszej wielkiej nauki apostolskiej, aby tam być. Inni będą musieli zrobić to samo. Wy nie będziecie mieć nic do powiedzenia. To jest wszystko połączone z Rzymem, dokładnie tak jak zostało udowodnione. Pismo tak przepowiedziało.
45
Co się dzieje z tymi kaznodziejami, którzy pozwalają na to, że dzisiaj jest to w takim stanie i nie ostrzegają ludzi? Bóg zażąda od nich wyjaśnienia. Właśnie w tym czasie problemów, oni znaleźli się w kłopotach. To nie komunizm chce zawładnąć, ale Rada Ekumeniczna zamierza pochłonąć całą tę grupę. Pamiętaj, kiedy mówisz: „Kiedy to się zacznie dziać, wtedy...”. Potem będzie już zbyt późno. Przyjmiesz znamię bestii i będziesz do tego należeć.
Lepiej będzie dla ciebie wydostać się z tego i zostać zapieczętowany do Królestwa Bożego. Ciało Chrystusa jest mistycznym Ciałem Chrystusa, do którego dostajemy się przez chrzest Ducha Świętego, nie przez przyłączenie się, nie przez znajomości, nie przez namowę, mówienie w językach czy krzyczenie. Można być jego częścią jedynie przez narodzenie z Ducha Świętego. To prawda. Z pewnością.
46
Teraz zauważmy co się dzieje; problemy przychodzą wszystkie naraz. Och, diabeł spojrzał na nich i powiedział: „Aha, oni tam oszaleli - po prostu podskakują, krzyczą i przeżywają wspaniałe chwile. Wiecie co, teraz mam dobrą okazję, aby ich zatopić. Wyrównamy teraz nasze porachunki.”
Tak więc on wzniósł się nad to wzgórze i zaczął dmuchać swoim trującym tchnieniem, huu: „Dni cudów przeminęły. Uważam, że ci ludzie nie są stabilni emocjonalnie. Myślę, że powinni przejść testy psychologiczne zanim wyruszą na misyjne pola”. Zielonoświątkowcy! Uhm. Widzicie, jego trujące tchnienie zabija to Słowo. „Och, ja myślę, że to jest coś innego, ja wierzę, że to...”. Widzicie, cofacie się wprost do tyłu, jak zrobiła cała reszta tych denominacji. To jest właśnie droga, którą oni idą. Oni nią pójdą i to ich zabije. Dokładnie w tej godzinie, w której zorganizujecie się, zginiecie. Tak było zawsze. Tak będzie zawsze, to nigdy więcej nie powstanie. Nigdy nie było takiego przypadku w historii. W tym Laodycejskim wieku kościoła Chrystus znajdował się poza kościołem, pukał i próbował dostać się do środka. Oni po prostu nie mogą tego znieść. Oni nie mogą tego słuchać. Widzimy, że w tej godzinie, w której żyjemy, wpadliśmy w tarapaty.
47
Potem zaczynamy widzieć, że cuda nie mają więcej miejsca tak jak kiedyś. Chorzy wracają do domu jako chorzy. To nie Boża wina. To jest z powodu braku przebudzenia pomiędzy ludźmi. Nie ma już żadnego. Oni siedzą i słuchają, idą do domu i mówią: „Cóż, sądzę, że przeżyliśmy niezłe chwile. Uhm”. Widzicie, nie ma tej gorliwości. Nie ma tego czegoś pomiędzy ludźmi, co powinno być.
48
Pamiętam, że tutaj w Arkansas piętnaście lat temu, miałem małe zgromadzenie w Jonesboro. Około 40 tysięcy ludzi usiłowało na nim być. Przybyli na to zgromadzenie do miasta, które liczyło 15 tysięcy mieszkańców. Leżeli przykryci bawełnianymi szmatami czy jeszcze czymś innym, trzymali gazety nad swoimi chorymi dziećmi - wszystko po to, aby tylko dostać się do środka. Zajmowali swoje miejsca i nie opuszczali ich dniem i nocą. Prosili bliskich, by poszli i kupili im hamburgera i butelkę lemoniady, a sami nie odchodzili stamtąd przez calusieńki dzień, dzień za dniem. Ich serca były rozpalone ogniem. Nawet najmniejsza rzecz, którą Bóg uczynił, mogła rozpalić w nich taki ogień. Setki ludzi przyszło do Pana.
49
Dzisiaj wieczorem On jest tym samym Bogiem, jakim był piętnaście lat temu. Dzisiaj On jest ciągle tym samym Bogiem, jakim był, kiedy stworzył niebo i ziemię.
Ale co się z nami stało? Wpadliśmy w taki entuzjazm, że chcieliśmy budować swoje organizacje, chcieliśmy budować to i tamto - uczynić coś wielkiego i błyszczącego tylko po to, by dorównać innym; metodystom, baptystom czy prezbiterianom. Wy nie jesteście tacy jak oni. Nie, nie jesteście. To są ludzie z denominacji i nie ma w tym nic złego. Nie mam nic przeciwko nim. Jest tam wielu miłych chrześcijan. Jednak wy nie powinniście łączyć się z takimi . Nie powinniście trzymać z ludźmi, którzy „zapierają się jej mocy”.
50
Wiecie, problem tkwi w tym, że usiłujecie wprowadzić Hollywood do kościoła. To co powinniście starać się czynić, to usunąć Hollywood z kościoła. Rozumiecie? Usiłujecie uczynić swoje budynki takie ładne, swoje denominacje tak duże, żeby przyciągnąć uwagę ludzi. My nie możemy przechodzić na ich stronę, musimy ich sprowadzić na naszą stronę. Pamiętajcie, wszystko, co się błyszczy, to blaski Hollywood z jego zamiłowaniem do świata, podczas kiedy Ewangelia żarzy się w pokorze. Istnieje zupełna różnica pomiędzy błyszczeniem a żarzeniem. Ewangelia żarzy się w pokorze, łagodności, skromności i mocy, podczas kiedy Hollywood błyszczy się. Każdy wyraża swoją radość, krzyczy i zmierza do tego. Widzicie? My nie potrzebujemy tego.
51
Chcemy, by nasze życie wydawało takie światło. On powiedział: „Wy jesteście solą tej ziemi”. A co „jeśli sól straci swój smak”, czyli siłę w Ewangelii? W naszych zborach powinno się dziać coś takiego, żeby metodyści, baptyści, prezbiterianie i cała reszta z nich zapragnęła przyjść. Powinniśmy być tak słoni! Sól czyni cię pragnącym, stwarza pragnienie. Sól jest słona, kiedy się z nią skontaktujesz. Tam musi być kontakt.
Poznajemy, że przy naszych wielkich napadach szaleństwa próbujemy dorównać metodystom i baptystom, nie ustępować w wielkości budynków, wielkości kościołów, ani pod względem wspaniałego wykształcenia ludzi, chcemy mieć większe szkoły i uczelnie, i podobne rzeczy. Wyruszyliśmy w napadzie szaleństwa i tutaj rozpoczęły się problemy.
Duchowy umysł spojrzy dookoła i powie: „Poczekaj chwileczkę, czy my wszyscy musimy pokierować się do tej Rady Ekumenicznej? Czy cała nasza grupa wejdzie do tego?” Oczywiście, wy tam wejdziecie. To jest dokładnie tak. Obserwuj, a zobaczysz, czy wy tak nie uczynicie. Biblia mówi, że tam wejdziecie, a Chrystus pozostanie na zewnątrz. Kiedy doszło do zaćmienia księżyca przed przyjazdem papieża (gdy po raz pierwszy w historii przyjechał do Rzymu), to był znak pokazany wam na niebie. Nie przepowiedziano tego, a jednak stało się to. Jakie cudowne rzeczy czyni Pan w tym dniu!
52
Potem kiedy oni znajdowali się w tej gęstej ciemności, przyszedł wiatr. Wszelka nadzieja na przetrwanie znikła. Co zrobić, jeśli twoja denominacja wejdzie do tej Rady Ekumenicznej? Co się stanie z tymi wielkimi rzeczami, które budujecie tutaj na ziemi, potem kiedy już ostatni promień nadziei zniknie?
Wiecie, kiedy oni byli blisko tego, aby krzyczeć i wszystkie nadzieje zawiodły, bo nie było dla nich ratunku, wtedy zobaczyli Go idącego po wodzie. W tej godzinie ciemności, On przyszedł.
53
Wiecie co? Kiedy On ich opuścił, On wiedział, że to się wydarzy, więc wspiął się na najwyższy pagórek w tym kraju. Wyżej niż możecie dojść, dalej niż potraficie zobaczyć. On wspiął się tam, by móc się im przyglądać.
On wiedział, że to nadejdzie. On przepowiedział, że taki dzień nadejdzie. „Tak jak było w dniach Sodomy, tak będzie w dniach przyjścia Syna Człowieczego, kiedy Syn Człowieczy się objawi”. Zatem ten Syn musi się objawić. To niegodziwe i cudzołożne pokolenie szukać będzie znaku. Ono będzie miało znak. Ono odrzuci go, tak jak oni uczynili to wtedy, lecz to będzie znak zmartwychwstania. On jest ciągle żywy i postępuje tak samo jak wtedy.
54
Widzimy, że w tej wielkiej godzinie, kiedy uczniowie byli w zupełnej rozpaczy, On wspiął się na górę, by ich obserwować. On siedział na tym pagórku i przyglądał się im.
Jednak w naszym czasie On nie wspiął się na jakąś górę, lecz wstał z grobu i wzniósł się przez powietrze, dalej niż księżyc, gwiazdy; tak wysoko, że musiał patrzeć w dół, aby zobaczyć niebo. On siedzi tam na wysokości. Wiem, że On opiekuje się wróbelkiem i wiem również, że strzeże nas. On nad nami czuwa.
55
Właśnie tutaj w tej godzinie ciemności, zbory zupełnie uwikłały się w różne wielkie programy. One mają ten program, tamten program i wszystko jest zaprogramowane tak w innych kościołach i denominacjach. Co się stało? W tej godzinie ciemności, ci duchowi ludzie dziwią się: „Co to się dzieje? Spójrz na moje dzieci!” Mężczyzna mówi: „Spójrz na moją żonę! Spójrz na to!”
Skracają wieczorne zgromadzenia modlitewne w środy i niedziele tylko po to, aby móc oglądać w telewizji My kochamy Zuzię lub coś takiego. „Miłujący świat więcej niż Boga”. Zachowują się tak jak wszyscy pozostali.
56
Rozmawiałem ostatnio z pewną kobietą, która miała bardzo obcisłe ubranie. Powiedziałem: „Siostro, ta sukienka jest zbyt obcisła. To może nie brzmi zbyt dobrze, że ci to mówię, ale to prawda. Ty jesteś chrześcijanką i mogłabyś dla kogoś być zgorszeniem”.
Ona powiedziała: „Wiesz co, bracie Branham?” Ona powiedziała: „Nie produkują innego rodzaju sukienek”.
Powiedziałem: „Przecież można kupić zarówno materiał, jak i maszynę do szycia. Nie ma wymówek”. Tak.
Słuchaj, pozwól mi coś ci powiedzieć, droga przyjaciółko. Nie chcę się ciebie czepiać. Nie. Próbuję uchronić cię przed mękami. Tak długo jak ten duch będzie znajdował się w tobie, ty będziesz to czyniła. To prawda. Musisz umrzeć dla tego. Zrób co chcesz z tym, co ci powiedziałem, lecz pozwól, że dodam coś jeszcze: „Tam gdzie jest skarb twój, tam jest serce twoje.”
57
Pozwól mi to powiedzieć. Młoda dziewczyno, możesz był tak czysta względem swojego męża jak lilia, po prostu tak czysta jak lilia względem swojego chłopaka, lecz pewnego dnia Bóg pociągnie cię do odpowiedzialności za popełnienie cudzołóstwa. Jesteś winna, jeżeli ubierasz się w taki sposób. Jezus powiedział: „Ktokolwiek by spojrzał na kobietę i pożądał jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim”. A kto prezentował się przed nim w taki sposób, że ten grzesznik będzie musiał odpowiadać za to, że patrzył na ciebie i popełnił z tobą cudzołóstwo? Pomyśl o tym. Wy, zielonoświątkowe kobiety, wstydźcie się! Widzicie? Wstydźcie się!
Mówię to tylko dlatego, że was miłuję. Miłość koryguje.
58
Jesteśmy w wielkim szaleństwie, szaleństwie ubierania się. To jest po prostu moda tego świata. On powiedział: „Nie miłujcie świata, ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Boga”. Nie ważne, jak wiele mówisz językami, podskakujesz, tańczysz, a potem obcinasz włosy i ubierasz się w ten sposób. A ty mężczyzno pozwalasz jej na to. Twoje własne owoce pokazują, gdzie się znajdujesz. To jest dokładnie tak. Nic dziwnego, że jesteśmy w takim chaosie, w wiatrach komunizmu, wiatrach kościelnictwa, wiatrach organizacji ekumenicznej!
To jest czas połączenia, czas zjednoczenia. Ludzie łączą się w związkach pracy, ale wynikają z tego tylko nieporozumienia. Państwa mają swoją Organizację Narodów Zjednoczonych. Kościoły się jednoczą. O czym to wszystko świadczy? To pokazuje, że Chrystus i Oblubienica przygotowywują się do zjednoczenia. Wszystko na to wskazuje. Każdy cień pokazuje, że nadchodzi pozytyw. Obserwujcie to teraz, kiedy będę już kończył, ponieważ trochę przeciągnąłem.
59
Zauważcie, w tej wielkiej godzinie, kiedy każda nadzieja na przetrwanie zgasła, oni zobaczyli kogoś idącego po wodzie. Słuchajcie teraz uważnie. To smutne, a jednak oni obawiali się tej tego, co jedynie mogło im pomóc. Mówili: „To wygląda jak zjawa. Wiecie, to może być jakiś duch”.
Zobaczcie, czy to nie dzieje się znowu! Oni obawiają się tego. Obawiają się, że to są jakieś wróżby, obawiacie się, że to jakaś diabelska moc, podczas kiedy Jezus powiedział, że to będzie się działo w naszym dniu. Jedyne, co może im pomóc, to Jezus Chrystus. Nie pomoże im kolejna denominacja ani to, że się wszyscy zjednoczą. To tylko pogorszy całą sytuację. Jedyne, co może im pomóc, to Jezus Chrystus.
60
On przecież obiecał, że powróci w ostatecznych dniach w tej formie i będzie to czynił. Obiecał to królewskiemu nasieniu Abrahama. Zupełnie, jak wtedy, kiedy Abrahamowi miał się urodzić obiecany syn, to pierwsze nasienie. Jezus powiedział, że zobaczymy tą samą rzecz. Zanim przyjdzie obiecany Syn, Bóg zamanifestuje się w ciele i będzie czynił dokładnie to, co czynił Jezus. Zgodnie z tym, co powiedział, On będzie czynił dokładnie to, co ma się wydarzyć w ostatecznych dniach. Moglibyśmy wymieniać i wymieniać wszystkie obietnice, które mają się wypełnić.
Te kościoły, które powinny przyjąć to z wyciągniętymi ramionami, mówią: „Trochę się tego obawiam. To nie należy do naszej grupy”. Oni są tym przestraszeni. Jedyną rzeczą, która może ich przyprowadzić do Chrystusa jest sam Chrystus. Jednak oni boją i myślą, że to jest straszne. „Och, ja nie wiem. To może mieć coś wspólnego z duchami, widzicie. Nie wiem, co o tym myśleć”. Boją się tego, co może im pomóc.
61
W tej ciemnej godzinie rozpaczy, ten wybrany kościół, ta grupa siedziała tam i bała się, że to może być jakaś zjawa. Oni nie chcieli mieć z tym nic do czynienia. Wtem usłyszeli ten słodki Głos: „Nie bójcie się. To Ja”.
On jest Słowem. Czyż nie tak? [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.] On się nigdy nie zmienia, On jest Słowem. Czy słyszycie dziś wieczorem to Słowo, jak mówi: „On jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki. Nie bójcie się. To jestem ja?” [„Amen.”]
Pochylmy głowy.
62
Niebiański Ojcze, jest gorąco dzisiaj wieczorem. W tych ciemnych godzinach, ogień na ołtarzu zgasł. Ty zbierasz z pola pokłosie. Powiedziałeś: „Królestwo jest jak człowiek, który zabrał sieć, wypłynął w morze, zarzucił ją, a potem wyciągnął. Takie jest Królestwo”. Panie Boże, któregoś dnia przyjdzie ta ostatnia ryba, która jest w wodzie! Powiedziałeś: „Oni złowili wiele rodzajów stworzeń”. Sieć ewangelii łapie wiele rodzajów stworzeń. Ona złapała żółwie, raki, pająki, węże i ryby mięsożerne. Nie wiemy, co tam się złapie, lecz tam była jakaś ryba, której szukałeś. Ty jesteś tym Jedynym, który jest Sędzią. Uświadamiamy sobie jednak, że ten żółw, rak i cała reszta, szybko powraca do błota, z powrotem do tych wód. Któregoś dnia ta ostatnia ryba, która jest wybrana i predestynowana, aby przyjść, ta ostatnia część tego ciała, będzie wyciągnięta z tego jeziora.
63
Ty zarzuciłeś tę sieć w dniach Lutra, Wesley'a, Aleksandra Cambella, Johna Smitha, Kalwina, Knoxa, Finey'a, Sankey'a itd. Używałeś jej w wieku zielonoświątkowym, w dniach F.F. Boswortha, Frochmana i tych wielkich mężów. Zarzucałeś sieć w dniach Billy Sunday'a i przez cały ten wiek.
Obecnie, ciągle przetrząsasz to morze. Panie, czy siedzi tutaj któryś z nich tego wieczora? Gdyby tak było, niech oni będą jak ta kobieta przy studni. Nawet jako prostytutka ona rozpoznała, że Ty jesteś Mesjaszem. Ona zobaczyła ten znak. To było to. Ona powiedziała: „Widzę, że jesteś prorokiem”. Nie miała żadnego pojęcia, że to może być Mesjasz. Innymi słowy ona powiedziała: „My wyglądamy Mesjasza. Wiemy, że gdy przyjdzie Mesjasz, wszystko nam oznajmi”. Ty powiedziałeś: „Ja nim jestem”. Tak to było.
64
Pozwól im, Panie, zobaczyć to tego wieczora: „To jestem ja. Nie bójcie się. To jest moja obietnica”. Panie, uzdrów chorych, zbaw zgubionych i napełnij pustych.
Kiedy stąd odejdziemy, niechbyśmy mówili w swoich sercach tak jak ci, którzy powracali z Emaus: „Czy nasze serca nie pałały, kiedy On usługiwał nam Swoją Boską Obecnością dziś wieczorem w tym budynku!” Oni poznali, że to On, kiedy zaprosili Go do środka, a ich oczy zostały otwarte. Niech każdy jeden z nas zaprosi Ciebie do środka. Choćbyśmy nie zrozumieli tego, niechajbyśmy pomimo wszystko zaprosili Cię. To jest jedyny sposób, w który Ty możesz objawić samego Siebie.
Zauważyliśmy, że Ty objawiłeś się po Swoim zmartwychwstaniu w ten sposób, że uczyniłeś coś tak samo jak przed Swoim ukrzyżowaniem. Przyjdź dzisiaj wieczorem, Panie. Ty powiedziałeś, że jesteś ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Uczyń to znowu dla nas, Panie, tak jak czyniłeś to w dniach, kiedy stałeś w ciele tutaj na ziemi. Pójdziemy do domu z płonącymi sercami, tak jak tamci. Modlimy się o to w Imieniu Jezusa. Amen.
65
Wiem, że dzisiaj, w czasie tej usługi było bardzo ciepło i mamy 20 minut, aby wyjść stąd o godziwej porze. [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Jestem...
Nie mogę zaprzestać ani powstrzymać tego, co czynię. Zawsze, przez całe życie Coś mnie do tego prowadziło i nigdy nie było to błędne. Nigdy nie powiedziało mi to czegoś, co nie jest w Biblii. Nie mogę tego powstrzymać. Nic z tym nie mogę zrobić. To dzieje się pomimo wszystko. Jestem pewien, że byłem temu posłuszny dlatego, że ktoś tego potrzebował. Będę więc temu wierny. A w tym dniu chcę powiedzieć tak jak św. Paweł: „Nie ma niczyjej krwi na moich rękach”. Uhm. Ja chcę wam mówić prawdę. Nie jakbym ja... Ja was miłuję.
66
Gdybyś miał małego chłopca... Pomyślcie o tym, siostry, które przed chwilą napomniałem z powodu krótkich włosów i tak dalej. Gdybym ja... Gdybyś miała małego chłopca, który siedziałby na ulicy, a ty powiedziałabyś: „Syneczku, lepiej chodź już do domu. Nie wiem, ale może nic cię nie przejedzie”. W takim wypadku nie miłujesz tego dziecka. To prawda. Ty wyciągniesz go stamtąd i złoisz mu skórę lub zmusisz go do przyjścia do domu. To prawda. Ponieważ go miłujesz.
Tak samo jest z Ewangelią. Bóg cię miłuje. „Tych, których On miłuje, karci i smaga, każde dziecko, które przychodzi do Niego”. Jeśli nie możesz znieść karania, wychodzisz i jesteś zły z tego powodu, wtedy jesteście nieślubnymi dziećmi, nie jesteście Bożymi dziećmi. Pamiętaj, to jest według Pism.
Słowo od Niego, jedno słowo, znaczy więcej niż ja mógłbym powiedzieć, gdybym żył jeszcze milion razy. To jest On. Znamy Jego obietnicę. Wiemy, co obiecał zrobić. Nie wiem, czy zrobił... Będziemy od tego...
67
Czy on znowu rozdał karty modlitwy? Czy rozdałeś dzisiaj karty? Co rozdałeś? J, w porządku. W porządku, aby zaoszczędzić czas rozpoczniemy od numeru 1. Oni są prawdopodobnie rozsiani po całym budynku. J, numer 1.
Jesteście trochę porozrzucani. Kiedyś rozpoczęliśmy od tej strony, a potem braliśmy trochę ludzi z tyłu i z przodu, ale dzisiaj wszyscy są porozrzucani po całym budynku. Ale każdego dnia wszyscy, którzy przychodzą, mają szansę, aby dostać się do tej kolejki. To, że tutaj jesteś, nie oznacza, że...
68
Ilu z was wie w tym zgromadzeniu, że wśród publiczności było prawie dwa razy więcej uzdrowień niż tutaj w kolejce? Oczywiście, że wiecie. Widzicie, dzięki karcie modlitwy przyprowadzamy tych ludzi tu na podwyższenie i staramy się, by Duch Święty zstąpił między nich. Ludzie już przyzwyczaili się do tego, że tak to wygląda. Ale nie musimy mieć kolejki modlitwy. Możemy pominąć też karty modlitewne.
Tak jak to uczyniliśmy w zeszły wieczór, nie mieliśmy rozdanych kart modlitewnych. Duch Święty dotknął się tych, którzy nie mieli kart. Widziałem wiele spraw, o których nic nie mówiłem, ponieważ nie wiedziałem, czy to jest tak czy nie. Ciągle utrzymywała się ta ciemność nad nimi, a ja po prostu nie mówiłem o tym. Nie wiedziałem. Nic by nie dało to, gdybym ich wywołał. Cokolwiek On mówi, jest właściwe, więc słuchajcie tego, co On mówi.
69
Powiedziałeś, że to było J? J, numer 1. J, numer jeden, kto ma kartę modlitwy, niech podniesie rękę. Musiałeś się pomylić, synu. Musiało to być jakieś... Och, przepraszam. Och, z tyłu, naprzeciw tej tylnej ściany. Niech pani tu podejdzie. Oni po prostu przynoszą te karty, ten chłopak, brat Borders lub czasami obaj. Tasują je na waszych oczach, a potem możecie wybrać kartę, którą chcecie. Nie wiemy, oni po prostu... Ktoś tu może dostać numer pięć, a tam numer siedem, tu numer 15, a tam numer 95. My tego nie wiemy. Potem, poza tym, kiedy przychodzą tu, którykolwiek numer leży na moim sercu, od tego zaczynam wywoływać, bez względu na to, który to jest. Po prostu... Jeśli powiem... Czasami policzę, ilu jest w jakimś rzędzie i podzielę to przez ilość ludzi w innym rzędzie i otrzymam jakiś wynik. Rozumiecie? Potem, jeśli nie robię tego, cóż, po prostu... cokolwiek przyjdzie mi pierwsze na myśl, to ten numer wywołam.
70
Numer jeden. J, numer jeden. Numer 2, numer 3, numer 4, numer 5, numer 6, 7, 8, 9, 10, niech przyjdą. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć. W ten sposób, chodźcie prosto... Chwileczkę, jedna osoba poszła w drugą stronę. Byłem... 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9. W porządku. Teraz, tutaj, tutaj jest dziesięć. Dobrze.
11, 12, 13, 14, 15. O pięciu więcej. 1, 2, 3, 4, 5. Dobrze, to dobrze.
16, 17, 18, 19, 20, 1, 2, 3, 4. Widzę tylko czterech. Dwadzieścia, czy dwudziestka odpowiedziała? W porządku. Nie chcemy, żeby stało ich tu naraz zbyt dużo. Jak skończymy z tymi, a będzie jeszcze dosyć czasu, weźmiemy następnych. Nie wołamy... Może...
Spróbujmy jeszcze kilku. O pięciu więcej. Od dwadzieścia jeden do dwadzieścia pięć, w tym J, niech oni wstaną, jeśli pozwolicie. Od 21 do 25. 1, 2, 3, jeszcze daleko z tyłu 4. 1, 2, 3, 4, to jest 5. Dobrze, zatrzymajmy się na tym. Jest ich w tej kolejce dwudziestu pięciu, oni ustawiają się tutaj w dole.
71
Mam teraz do was jedną prośbę. Czy poświęcicie mi swoją niepodzielną... Poświęćcie Bogu swoją niepodzielną uwagę przez następne 15 czy 16 minut. Czy zrobicie to? Czy otworzycie wasze serce? Pamiętajcie, co powiedziałem. Nie pozwólcie, aby to spłynęło po waszych plecach, żeby to spłynęło po was jak woda po kaczce, jak mówi to stare powiedzenie. Nie czyńcie tego. Rozważcie to.
Jeżeli powiedziałem wam coś, co nie jest zgodne z Pismem i z obietnicą na tę godzinę, jesteście zobowiązani, aby spotkać się z menażerem, który tu siedzi, i przyjść, aby powiedzieć mi o tym. Tak jest. Ja nie uczę niczego, czego by nie było w Słowie. Jeśli trzymam się dokładnie Słowa i jeśli mówię, że to jest w ten sposób, a Bóg... To jest w tej Biblii. Gdyby anioł Pański powiedział mi coś, czego by nie było w tej Biblii, to nie byłby anioł Pański. To prawda. On nigdy nie powiedział mi niczego, czego by nie było w tym Słowie, a wy jesteście moimi świadkami. On nigdy nie powiedział mi jednej rzeczy, spośród tysięcy i setek tysięcy, wśród języków świata, On ani razu nie powiedział czegoś nieprawidłowego lub czegoś, co by się nie stało.
72
Słuchajcie. Zapytajcie menażera i ich tutaj. To, co wy wszyscy tutaj widzicie, to tylko niewielka część tego, co tak naprawdę się dzieje. Czy to prawda, bracia? [Bracia mówią: „Prawda” - wyd.] W moim prywatnym życiu On mówi mi: „Udaj się tam na to miejsce, zobacz to, a to się wypełni. Powiedz to tu i tam”. Tak jest ciągle, cały czas, widzicie, rok za rokiem. Ludzie w zgromadzeniu widzą tylko te małe sprawy, zobaczycie to jednak, jeżeli będziecie pełni czci.
Czy każdy z was stojący tutaj w kolejce modlitwy jest obcy dla mnie? Jeśli tak jest, podnieście ręce. W porządku. Jak wielu jest tu ludzi, którzy wiedzą, że nic o nich nie wiem? Podnieście rękę. Teraz, podczas... Dziękuję. Obojętnie, gdzie jesteś, czy na balkonie, przy tylnej ścianie, tutaj w dole, czy gdziekolwiek. Zamierzam...
To jest dla waszego dobra. To jest dla waszej korzyści. Rozumiecie, to jest dla waszej korzyści.
73
Myślałem, że to mój mały wnuczek coś do mnie mówi, lecz to nie był on. Dzisiaj wieczorem siedzi tutaj mój mały wnuk. On jest gdzieś mniej więcej tego samego wzrostu, więc pomyślałem, że to mały Paweł. On zawsze mówi, że przyjdzie tutaj, stanie na platformie i będzie głosił zamiast mnie. Problem w tym, że ma niecałe dwa lata. Myślę, że ten mały chłopiec poszukuje swojej mamy.
Pamiętajcie więc, próbuję wam pomóc. Ja... Bóg to wie... Rozumiecie, ja staram się wam pomóc. Patrzcie, chcę, żebyście skorzystali z tego, gdy On zjawi się między nami.
Pomyślcie o tym teraz. Osoba Jezusa Chrystusa działająca w ciele, tak jak On obiecał, że będzie czynił w czasie końca. Jak wielu wie, że On to obiecał? [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.] Zupełnie tak jak to było w Sodomie, kiedy ten Anioł, odwrócony swoimi plecami, a... To był Bóg. Czy wierzycie, że to był Bóg? Ilu z was wierzy, że to był Bóg? [„Amen.”] Z pewnością, tak to było. Biblia tak mówi. On, Jezus, powołał się na to. Uważajcie.
74
Teraz wy tam, bez kart modlitwy, chcę, abyście coś dla mnie uczynili, gdziekolwiek jesteście. Pamiętajcie, bądźcie czujni na to, kiedy On powie ci, że jesteś uzdrowiony lub cokolwiek ci powie, abyś uczynił. Bądź czujny na to, co będzie powiedziane. Jeśli to przemówi do ciebie, to po to, aby zbudować twoją wiarę. Potem, kiedy twoja wiara dojdzie do pewnego poziomu, po prostu sięgnij i przyjmij Boga. To nie ja. To Niebiański Ojciec wie o tobie.
Patrzę teraz wzdłuż kolejki i nie widzę ani jednej osoby, którą bym znał. Poza dwoma lub trzema osobami w tym budynku, nie widzę nikogo znajomego. Nie wiem... właśnie teraz mogę powiedzieć, pokazać jedną osobę. Wiem, że Edmund Way był tutaj kilka minut temu. Myślałem, że go widziałem i spostrzegłem się, że brakuje...
75
Jeśli się nie mylę, zobaczyłem kogoś, kogo znam, jest to mężczyzna ze swoją żoną i małą dziewczynką, ich nazwisko brzmi Fritzinger, pochodzą z Ohio. Czy ty jesteś bratem - bratem Fritzinger? Siedzicie jakby w półkolu, gdzie... To jest brat i siostra Fritzinger, moi przyjaciele z Ohio.
Poza tym, tam z tyłu siedzi... Patrzę na tą drugą stronę tutaj, tam jest stary, prawie 92 letni mężczyzna, imieniem William Dauch. On i jego żona. Ona jest pielęgniarką. Tam w Ohio, William Dauch jest moim dobrym przyjacielem. Nie tak dawno, ten 91 letni mężczyzna miał całkowity zawał serca, atak serca. Jego żona zadzwoniła do mnie, abym zaraz przybył, ponieważ on właśnie wtedy leżał tam umierający. I na...
76
On zawsze był moim bardzo serdecznym przyjacielem. Kiedy jechałem, aby go zobaczyć, byłem bardzo zmartwiony. Zatrzymałem się, a jedno z moich kół nie było wyważone i po prostu rozrywało moją oponę na kawałki. Zjechałem na stację Texaco i nabrałem trochę paliwa, a oni wyszli i przyglądali się temu. Spojrzałem w górę i zobaczyłem brata Dauch, idącego przez mój zbór i podającego mi dłoń. Powiedziałem: „Chwała Panu”. Spojrzałem do tyłu w ten sposób, a tutaj on szedł ulicą i uścisnął mi rękę. Udałem się do niego.
Spotkałem się z jego lekarzem, młodym Żydem, czy też w średnim wieku, mężczyzną żydowskiego pochodzenia. Powiedziałem: „Co z nim, doktorze?”
Powiedział: „Już nie ma o co walczyć”. Powiedział: „Leży pod namiotem tlenowym. Właśnie tam umrze”. Powiedział: „Pamiętaj, on ma 91 lat.”
Powiedziałem: „Tak, proszę pana”.
On powiedział: „To jest całkowity zawał serca. Nic się nie da zrobić. To jest czas, aby odszedł”.
Powiedziałem: „Tak, proszę pana, lecz nie, on nie odejdzie. To wszystko”.
Wszedłem tam i położyłem swoją rękę pod ten namiot tlenowy. Powiedziałem: „Bracie Dauch, czy mnie słyszysz?” On popatrzył na mnie, on jest Niemcem, w rzeczywistości jego nazwisko brzmi D-a-u-g-h, a ja po prostu wypowiadam to Dauch. I ja położyłem rękę pod ten namiot i powiedziałem: „Słyszysz mnie, bracie Dauch?”
On powiedział: „Tak”.
Powiedziałem: „Ty jeszcze nie odchodzisz. Zobaczyłem cię, że nie odejdziesz”.
77
Tydzień potem stałem w moim zborze, a ktoś wszedł i przechodził przez ten zbór. Był to nikt inny jak brat Dauch! Opuściłem zgromadzenie i wyszedłem nad rzekę do baru samoobsługowego, aby coś zjeść. Kiedy wychodziłem z samochodu i szedłem ulicą, podszedł do mnie brat Dauch ze swoją wyciągniętą ręką. Te wizje nie zawodzą.
Ten 91 letni mężczyzna jeździ na każde zgromadzenie, był nawet w Kalifornii. Czy mógłbyś podnieść rękę, bracie Dauch, żeby ludzie widzieli, co to znaczy być prawdziwym żołnierzem. Tutaj, siedzi właśnie tu, widzicie, 91 letni człowiek, a jeździ na każde zgromadzenie. Kiedy jestem w kaplicy, on przejeżdża setki kilometrów każdego dnia, aby słuchać mojego krótkiego kazania i jedzie z powrotem. Boże, „Czasu wieczornego będzie światło.”
Któregoś dnia powiedziałem tak... Rozmawiałem z nim i powiedziałem: „Co mogę uczynić dla ciebie, bracie Dauch?”
„Mam jedną prośbę, bracie Branham. Kiedy On przyjdzie, chciałbym odejść razem z Nim”.
Powiedziałem: „Nie martw się. To jest zapewnione. Z pewnością”. Ten mężczyzna przyszedł, został ochrzczony, och, przyszedł i otrzymał chrzest Duchem Świętym i tak dalej, po prostu wspaniały sługa Chrystusa.
78
Proszę każdego, abyście byli naprawdę pełni czci, patrzyli w tym kierunku i modlili się.
Jak wielu nauczycieli będących tutaj wie o tym, że On jest najwyższym Kapłanem, właśnie teraz, który może współczuć z naszymi słabościami? [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.] Cóż, jeśli On jest ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki i tym samym najwyższym Kapłanem, wtedy On będzie postępował w ten sam sposób. Jedynie On, Jego ciało jest w... Na tronie Bożym. Jak wielu z was to wie? [„Amen.”] Ciało Jezusa jest na tronie Bożym. Jednak On posługuje się naszym ciałem, aby się przez nie zamanifestować. Dokładnie tak jak obiecał to uczynić. „Uczynki, które Ja czynię, i wy czynić będziecie”.
Poproszę was, abyście siedzieli cicho, byli pełni czci, czuwali i modlili się.
79
Niebiański Ojcze, usiłowałem być tak pełen czci odnośnie tego, jak tylko było to możliwe. Teraz oczekujemy na tylko jedno Słowo od Ciebie, Panie, a potem niech ten cichy, spokojny Głos zstąpi w dół i przejdzie przez to audytorium i powie: „Nie bójcie się. To Ja”. Spełnij to, Ojcze. Powierzam się Tobie z tym poselstwem, które zostało wygłoszone dzisiejszego wieczora, z Twoim Słowem, aby zostało potwierdzone. Ty nie musisz tego robić. Jednak będziesz to czynił, albo czynisz to, ponieważ obiecałeś to. Modlę się, abyś spełnił to w Imieniu Jezusa. Amen.
80
Każdy niech będzie naprawdę pełen czci, po prostu naprawdę pełen czci. Witam panią. Teraz będę podawał wam Pismo, kiedy będziemy kontynuować. Nie wiem, czy Pan to uczyni. Lecz po... Głosiłem w ten sposób, widzicie, to jest jeden rodzaj namaszczenia. To jest inny rodzaj namaszczenia. To było po prostu błogosławieństwem. To jest tylko tą jedną rzeczą: to po prostu wysysa z ciebie życie.
81
Ta pani stoi tutaj. Nigdy w życiu jej nie widziałem. Czy jesteśmy sobie obcy? Myślę, że to pani przed chwilą powiedziała, że ja jej nie znam. Bóg ciebie zna. On zna mnie. Czy wiesz, że za to, co robimy stojąc tutaj, będziemy musieli odpowiedzieć w dniu sądu? [Siostra mówi: „Amen” - wyd.] Czy jesteś świadoma tego? Czy wiesz, że za to, co teraz czynimy, Bóg pociągnie nas tam do odpowiedzialności? Ja po prostu powiedziałem to celowo. Jeśli Pan Jezus objawi mi, co robisz, co jest w twoich myślach, lub coś w tym sensie, czy uwierzysz temu? Ty musiałabyś temu uwierzyć, nieprawdaż? [„Amen”.]
Czy uwierzycie temu, wy z publiczności? [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.]
82
My stoimy teraz dokładnie jak ta kobieta przy studni i nasz Pan, mężczyzna i kobieta, którzy spotkali się po raz pierwszy. Rozumiesz? Tutaj jesteśmy spotykając się po... To jest w Ewangelii Jana 4 rozdział. Jeśli Duch Święty powie... Jeśli jesteś tutaj z powodu kogoś, jeśli jesteś chora, masz domowe lub finansowe kłopoty, cokolwiek to jest, nie mam pojęcia. Jednak On ma. On może rozeznać myśli, które są w twoim sercu. On jest Słowem. Ja tego nie mogę uczynić. Jestem człowiekiem. Ty jesteś po prostu trochę nerwowa i to jest ten powód, dla którego to czynię, widzisz.
Jednym z twoich problemów jest nerwowość. Tak jest. Następną rzeczą, która jest u ciebie nieprawidłowa, to jest cukrzyca. Tak jest. Komplikacje, po prostu wiele rzeczy jest nieprawidłowych. Czy to prawda? Jeśli to prawda, podnieś rękę. Widzicie? Czy wierzysz, że On cię uzdrowi? [Ta siostra mówi: „Wierzę” - wyd.] Wierzysz? Twoja nerwowość jest spowodowana twoim wiekiem, lecz teraz to wszystko cię opuści. Wierzę, że przez wiarę pójdziemy na Golgotę, gdzie mamy transfuzję krwi.
83
To jest dokładnie to, co On uczynił. On powiedział tej kobiecie przy studni, jaki ona miała problem. Ona miała zbyt wielu mężów. Twoim było to, że... Myślę, że była to nerwowość i jeszcze dwie lub trzy sprawy, które były u ciebie nieprawidłowe. Tak to jest, nieprawdaż? To jest ta sama sprawa.
Kiedy On przyszedł do Szymona, powiedział mu, kim on jest. Czy wierzysz, że Bóg może mi powiedzieć, jak się nazywasz? Czy spowoduje to, że uwierzysz bardziej? Czy tak się stanie? Pani Strong... [Ta siostra mówi: „Stout” - wyd.] Stout, czy będziesz wierzyć? Idź i wierz, a ty... To wszystko jest za tobą. Amen.
84
Podejdź. Czy wierzysz? Jestem także obcy dla ciebie. Nie znam cię. Bóg cię zna. Czy wierzysz, że On może mi objawić, jaki jest twój kłopot? Jeżeli On to uczyni, później Pan Bóg będzie błogosławiony. Czy to prawda? [Siostra mówi: „Tak, to prawda” - wyd.] Teraz nie musisz się bać tego uczucia. To jest On. W porządku. Ty także cierpisz z powodu choroby nerwowej, jesteś niespokojna w swoim umyśle i łatwo wybuchasz. Cierpisz na problemy z pęcherzem, coś złego jest z twoją wątrobą i masz anemię. To się zgadza. Ty masz coś...
Ciągle pojawia się tutaj jakiś mężczyzna. Czy wierzysz w to, że Bóg może cię uzdrowić? [Siostra mówi: „Tak, wierzę” - wyd.] Czy wierzysz, że On może uzdrowić także twojego męża, uczynić go zdrowym? Czy myślisz, że ten problem żołądka opuści go i że on będzie zupełnie zdrów? To jest właśnie to z powodu czego on cierpi. Idź, połóż ręce na niego, powiedz mu tak, a to go opuści.
85
Jestem dla ciebie obcy. Pan Jezus zna nas obu, nieprawdaż? Czy wierzysz, że Bóg może cię uzdrowić? Jeśli Pan Jezus objawi mi tą rzecz, która jest... która jest w twym sercu, czy uwierzysz, że On uczyni cię zdrowym? Ty miałeś jakiś problem. Miałeś problem z woreczkiem żółciowym, to jest jedna rzecz. Inną rzeczą jest spowodowane tym owrzodzenie twojego pęcherza, tak powiedział twój lekarz. Następna rzecz - z powodu tego oni chcą przeprowadzić operację. To jest dokładnie tak. Czy to prawda? Czy wierzysz, że On może sprawić, że to cię ominie? Czy myślisz, że wierzysz w Niego? Wiesz, że nie ja to czynię. Wierzysz temu? W porządku. Idź i niech ci się stanie według twojej wiary.
86
Przypuszczam, że jesteśmy sobie obcy. Pan Bóg zna nas obu. Czy wierzysz, że On jest w stanie objawić mi te sprawy, które mogą ci pomóc? [Siostra: „Tak, wiem o tym” - wyd.] Ty, ty wierzysz, że On to uczyni. [„Oczywiście”.] Coś takiego... „Oczywiście,” to jest bardzo dobre. Naprawdę wspaniałe. Ty masz wiele spraw, które nie są w porządku, tak wiele komplikacji. Masz taki kaszel, że nie możesz przestać kaszleć. Ty jesteś bardzo nerwowa. To, to się zgadza.
Następną rzeczą jest to, że masz ciężar na sercu, jest to z powodu kogoś, to jest twój syn. On ma kłopoty, ma jakieś domowe problemy. On i jego żona, ciągle się sprzeczają i awanturują... To jest ciężarem dla ciebie. Tak to jest. Wierz z całego serca, a to będzie oczyszczone i odejdzie. Wierz teraz. Niech cię Pan błogosławi.
87
Witam pana. Jestem dla pana obcy, a pan dla mnie. To jest - to zaczyna... Te wizje, które teraz widzę, wygląda to jakby cały dom się rozjaśniał, coś w rodzaju wirującego światła, które porusza się dookoła. Rozumiesz? Czy wierzysz, że Pan Jezus może objawić mi, po co tutaj stoisz? Czy wierzysz, że On to może zrobić? Ja także temu wierzę. Po prostu rozmawiam z tobą, aby skontaktować się z twoim duchem, dokładnie w tym celu. Widzisz, ja ciebie nie znam, więc to musi uczynić Ktoś inny niż ja. Ja muszę zupełnie nie zwracać uwagi na siebie, żeby On sam to uczynił. Czy rozumiesz?
88
Jedną z rzeczy, na którą cierpisz, jest straszliwy stan nerwowy i masz to od jakiegoś czasu. Tak jest. [Ten brat mówi: „Tak jest” - wyd.] Ta choroba nerwów spowodowała, że masz także wysokie ciśnienie krwi. Miałeś porażenie. [„Tak jest.”] To jest to. Słuchaj, ty byłeś kaznodzieją lub jesteś nim. [„Jestem.”] Jesteś teraz kaznodzieją. Widziałem cię, jak stałeś za pulpitem. Zatem miej wiarę w Boga, a nerwowość opuści cię. Wszyscy kaznodzieje mają to. Wszystko będzie z tobą w porządku. Wróć z powrotem za swój pulpit, bądź posłuszny Bogu i pozostań wierny temu Słowu, Jezusowi Chrystusowi.
Czy wierzysz, że ten problem z plecami opuścił cię, ty, która siedzisz na tym krześle? Czy wierzysz temu? [Ta siostra mówi: „Tak” - wyd.] W porządku, zatem idź naprzód i mów: „Dzięki Ci, Panie”.
89
Niech pani tu podejdzie. Jak się pani czuje? Czy wierzy mi pani, że jestem jego sługą? [Siostra mówi: „Oczywiście, że tak” - wyd.] W porządku. Czy wierzy pani, że te kobiece problemy panią opuszczą? [„Amen.”] Wierzysz? Zatem idź i mów: „Dziękuję Ci, Panie”.
Masz problem z nerkami i z krzyżami w twoich plecach. Czy wierzysz, że Bóg uzdrowi cię z tego i uczyni cię zdrowym? Wierzysz, że On cię uzdrowi? W porządku, zabierz swoje...
Niech pani podejdzie. Jestem dla pani obcy. Czy gdybym zupełnie nic do pani nie powiedział, czy wierzyłaby pani, że obecność Boża jest tutaj, aby uzdrowić chorych? [Ta siostra mówi: „Oczywiście, wierzę” - wyd.] Wierzyłaby pani? Dobrze, jeśli to pani zrobi, twój problem z żołądkiem... Powiedziałem ci, widzisz. To odeszło. Powiedziałem ci to, widzisz. [„Dzięki Bogu! Och, dzięki ci, Jezu”.]
90
Witam pana. Bóg mieszka w sercu. Ostatnio objawy pokazywały, że z twoim sercem jest źle. Czy wierzysz, że On je uzdrowi? Idź swoją drogą i wierz w to. Niech cię Bóg błogosławi. Wierz. On doprowadzi to do porządku.
Jesteś nerwowy, a to spowodowało problemy żołądka, masz wrzód trawienny. To dręczy cię po jedzeniu. Czy wierzysz, że to wszystko teraz odeszło? Idź i zamów sobie coś do zjedzenia.
Jest ci ciężko wstać. Masz problemy z kręgosłupem. [Pacjent mówi: „Tak jest” - wyd.] Już dłużej nie będzie cię to męczyło, jeśli temu uwierzysz. Czy uwierzysz? [„Tak jest.”] W porządku, idź naprzód i niech Pan Jezus uczyni cię zupełnie zdrowym.
Z jakiego powodu jesteś tak nerwowy? Po prostu idź i powiedz: „Ja nie będę już więcej nerwowy,” a nie będziesz. Idź i wierz. W porządku, proszę pana.
91
Niech pani podejdzie. To jest dokładnie tak samo, jak w tym dniu, kiedy spotkał się ten biały człowiek, Jezus, z tą Etiopką. Oni mieli wtedy segregację rasową, tak jak my mieliśmy na Południu, a której już więcej nie mamy. Jezus dał im poznać, że wszyscy ludzie są Bożymi ludźmi. Nie było żadnej różnicy, czy to był Żyd, czy Samarytanin.
Jeśli Bóg ci nie pomoże, już wkrótce ten artretyzm doprowadzi cię do kalectwa. Lecz czy wierzysz, że On ci pomoże i uczyni cię zdrową? Zrób właśnie tak jak zrobiła tamta kobieta, idź swoją drogą i powiedz swoim bliskim, jakie wielkie rzeczy uczynił dla ciebie Bóg. Dobrze.
Tam jest chirurg gotowy wyciągnąć skalpel.
92
Chwileczkę. To nie była ta kobieta. Chwileczkę, niech każdy z was będzie teraz pełen czci. To jest szatan, który próbował coś uczynić. Tutaj to jest. Guz, guz, u obu z was. Tak to jest. Ty masz guza i ona ma guza, a ten diabeł wołał o pomoc tego drugiego. Lecz Duch Święty krzyczy także. Komu będziecie wierzyć? Jemu? W porządku. Niech pani powstanie z tego łóżka. Powstań z tych noszy. Powstań z tego i wierz. Idź i wierz Mu teraz. Amen.
Czy wierzycie? Wszystkie rzeczy są możliwe. Czy wierzycie? A co z wami w audytorium? [Zgromadzenie i ci, którzy zostali właśnie uzdrowieni, radują się - wyd.]
Powstańcie teraz. Teraz jest czas, aby to zrobić. Niech każda osoba... Niech was Bóg błogosławi. Niech każda osoba powstanie właśnie teraz. Oddajcie chwałę Bogu. Podnieście ręce.
Dzięki ci, Panie Jezu! Uwielbiamy Cię za Twoją wielkość i że uzdrowiłeś tych chorych ludzi. [Zgromadzenie się raduje - wyd.]
Wróć do czytelni Następne kazanie