• PL
  • EN
  • CZ
Ukryte życie

Tytuł: Ukryte życie

Data: 1955-10-06

Miejsce: Chicago, Illinois, USA

Długość: 56 min

Pobierz

PDF

Pobierz

PDF

Pomniejsz/ powiększ tekst:
A-
A+
  • Wybierz szybkość auto przewijania:
  • Powoli
  • Średnio
  • Szybko
  • Zatrzymaj

Ukryte życie

1
W porządku. Pomódlmy się. Nasz niebiański Ojcze, dziękujemy Ci dzisiaj ponad wszystko za Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który umarł na Golgocie, abyśmy my, zbawieni, mieli razem cudowną społeczność. Jesteśmy obecnie bardzo wdzięczni za Jego błogosławieństwa. A teraz ukochany prezydent naszego kraju... Jesteśmy mu wdzięczni, Ojcze, bo kiedy on został powołany, wojna dobiegła końca. Wygląda na to, że rozmowy pokojowe mają miejsce w Rosji, jak również inne podobne rzeczy. Kochamy go Ojcze, jako przywódcę naszego narodu. Słyszeliśmy, że przeszedł atak serca, jednocześnie rozumiemy, że jest chrześcijaninem i kocha Ciebie. Jesteśmy wdzięczni Ojcze za wszystko, co uczynił. Potrzebujemy właśnie kogoś takiego na przywódcę naszego narodu.
2
Jako bracia wspólnie zanosimy modlitwy do Ciebie Ojcze, abyś go uwolnił, uzdrowił całkowicie, aby wszystkie te nieszczęścia przybliżyły go do Ciebie, aby wiedział, że to wszystko co musi uczynić, to tylko polegać na Tobie. Niech śpieszy się do Białego Domu, Ojcze. Niech przez wszystkie dni jego urzędowania tutaj na ziemi panuje pokój między narodami. Daruj to Panie. Niech ludzie poczują pragnienie zakosztowania tego, co nastąpi, gdy przyjdzie wielki władca nieba, Pan Jezus. Wtedy pokój zagości w każdym sercu, nie będzie nigdy więcej wojen. Daruj te błogosławieństwa, Ojcze. Prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen. Możecie usiąść.
3
Chyba trochę się spóźniłem, aby posłuchać śpiewu, bo spotkałem na zewnątrz brata Waermo. Nie widzę brata Ekberg, tak więc wygląda na to, że przegapiłem to znów dzisiaj. Lubię ten śpiew, to dobre staromodne śpiewanie. Powiedzmy, że znajduje się tutaj kilku dobrych kaznodziejów. Powiedziałbym, że... Tak dobrze widzieć to wspaniałe zgromadzenie, które jest zarazem świetną okazją, aby zwrócić się dzisiaj do was i mówić o Panu, o którym wielu z was mogłoby mi opowiedzieć. Dla wielu z was jestem zaledwie dzieckiem w tych sprawach. Jestem dość nieśmiały, jeżeli chodzi o zwracanie się do kaznodziejów.
4
Mówiono wam jednak, że wiara jest gruntem rzeczy, których się spodziewamy, dowodem rzeczy, których nie widzimy. Mój przyjaciel Józef, na pewno posługiwał się tym przykładem przedtem, gdy głosił na zgromadzeniu, że... Nigdy mnie nie zapytał, czy mógłby powiedzieć: „Czy mogę to ogłosić?” Odpowiedziałem: „Nie, bracie Józefie”. Jednak po ogłoszeniu tego nie pozostało mi nic innego, jak tylko stanąć po jego stronie. Tak więc będziecie musieli posłuchać mnie chwilę, bądźcie tak uprzejmi, by to zrobić. Będę mówił trochę dzisiejszego popołudnia, a później przygotuję się do wieczornej usługi...
5
Wszyscy jesteśmy tak wdzięczni za to wielkie działanie Pana Boga i to zgromadzenie tutaj, jak również za Filadelfijski zbór, za brata Boze, wszystkich jego współpracowników, za mieszkańców Chicago i okolic. Jesteśmy wdzięczni wam wszystkim. Według mnie wszystko to stanowi filar Ameryki. Nie mielibyśmy żadnej Ameryki, gdyby nie było tutaj Pana Jezusa, który pomaga nam być Ameryką. Przecież filarem każdego narodu jest jego moralność. Kiedy w narodzie upada moralność, wtedy naród ginie. Wystarczy, że macierzyństwo zostanie naruszone, a możecie równie dobrze spakować manatki. Wszystkie inne narody dopuściły się tego, a nasz również nie jest wyjątkiem.
6
Wierzymy, że wkrótce nastąpi ten wielki moment, kiedy broń zostanie po raz ostatni złożona i umilkną ostatnie sygnały. Wtedy przybędzie Król Jezus i obejmie panowanie tutaj na ziemi. Wszyscy tego oczekujemy. Właśnie dlatego mają miejsce wszelkiego typu zjazdy. Oto dlaczego i my zgromadzamy się razem, mamy coś ze sobą wspólnego, coś o czym chcemy rozmawiać. Naszą przewodnią nutą jest Jezus Chrystus, Syn Boży. Gdybym sam patrzył na rzeczy, które mają obecnie miejsce, byłbym bardzo zniechęcony. Jednak kiedyś otrzymałem pewną lekcję, usłyszałem o jednej małej rzeczy od pewnego człowieka. Jacyś ludzie zamierzali w nagrodę podarować rower marki Schwinn najlepszemu rowerzyście. Nie wiem, czy kiedykolwiek cytowałem ten przykład wśród was lub w waszym zborze.
7
Chłopak, który potrafił przejechać sto jardów po 12-calowej desce, mógł otrzymać nowy rower marki Schwinn. Wielu miejscowych chłopaków myślało, że mogą tego dokonać i otrzymać nagrodę. Był tam również jeden mały chłopczyk, ich zdaniem zwykły mięczak. Chłopcy byli pewni, że jemu nie uda się wygrać. Tak więc wszyscy wsiedli na swoje... Jeden po drugim próbowali pokonać ową trasę, jednak wszyscy pospadali, z wyjątkiem małego zniewieściałego chłopczyka. Dojechał do końca deski, zsiadł z roweru i wygrał nowego Schwinna. Wszyscy pozostali chłopcy zgromadzili się wokół niego i zapytali: „Jak to zrobiłeś?” Odpowiedział: „Cóż, chłopaki, powiem wam, co zrobiliście”. Powiedział: „Kiedy wystartowaliście ..”. (Chłopcy byli przy starcie popychani przez innych, co pomagało im ruszyć). „Patrzyliście w dół, dokładnie w ten sposób, próbując prowadzić rower po desce”. Dodał: „Ja nawet nie zwracałem uwagi na to, co było pode mną. Ja... Patrzcie, kiedy tak postępujecie, to sprawia, że zaczynacie się denerwować i spadacie. Po prostu skierowałem mój wzrok na sam koniec i zdążałem w jego kierunku”. To wszystko. Bracia, gdy rozglądamy się tutaj wokoło, zaczynamy się denerwować, ale patrzmy w kierunku celu, na sam koniec.
8
Brat Jack przytaczał pewien fragment podczas obiadu, który bardzo głęboko poruszył moje serce. Dotyczyło to małego chłopca, który zaginął, wydaje mi się, że to było w Irlandii albo Szkocji. Nie wiedział jak znaleźć drogę powrotną. Tak więc, zebrali się wokół niego ludzie i próbowali odszukać... Wtedy on powiedział: „No cóż”. A mieszkał w mieście, gdzieś za wzgórzem, gdzie znajdował się wspaniały, ogromny krzyż. „Jeśli tylko moglibyście pokazać mi ten krzyż, wtedy mógłbym wrócić do domu”. To się zgadza. To się zgadza. Jeżeli tylko zobaczę krzyż, wtedy odnajdę drogę do domu. Oto właśnie jest droga do domu, nieprawdaż? Amen.
9
Nie wiem teraz, w jaki sposób mówić do słuchaczy takich jak wy. Właśnie przyszło mi na myśl, że przeczytam jeden lub dwa wersety z Pisma Świętego, a potem może powiem coś na temat Słowa, przez kilka chwil, w moim staromodnym stylu. W 10 rozdziale, 19 wierszu Listu do Hebrajczyków czytamy następujące słowa:
Mając więc, bracia, ufność, iż przez krew Jezusa mamy wstęp do świątyni.
Poprośmy Pana, aby pobłogosławił Swoje Słowo. Ojcze, jesteśmy tak wdzięczni, że mamy Słowo, ponieważ wiara przychodzi ze słuchania. Dzisiaj jako Twoi słudzy, mężczyźni i kobiety, wróciliśmy z pracy, aby orzeźwić się podczas tego zgromadzenia... Modlimy się, niebieski Ojcze, abyś przybył do nas dzisiejszego popołudnia, tak jak zawsze to robiłeś. Obiecałeś to uczynić i pobłogosławić nas dzisiaj wspólnie. Niech Twoje Słowo znajdzie miejsce odpocznienia w każdym sercu. Prosimy o to w imieniu Jezusa. Amen.
10
Chciałem... Pomyślałem, uświadomiłem sobie zeszłego wieczoru, a nigdy niczego nie przygotowuję, ponieważ zawsze kiedy tu przychodzę, wyjdzie z tego coś innego. Ale właśnie przyszedł mi na myśl następujący fragment: „Mając więc, bracia, ufność iż przez krew Jezusa mamy wstęp do świątyni”. Pomyślałem, że mógłbym stąd zaczerpnąć krótki temat Ukryte życie i głosić o tym dzisiejszego popołudnia przez chwilę.
11
Większość z nas, obecnych tutaj na zgromadzeniach, próbuje dowiedzieć się jak to uczynić, aby mieć jeszcze bliższą społeczność z Bogiem. Jestem pewien, że jest to nasze wspólne pragnienie dzisiejszego popołudnia. Otóż, zastanawiałem się nad tym, czy może nie mówić do was na temat spraw nadprzyrodzonych. Nie wiem jednak, jak podejść do tego tematu. Jest to dla mnie tak samo tajemnicze zagadnienie jak i dla was. Kiedyś myślałem, że ukryte życie z Chrystusem polega na tym, by się w jakiś sposób ukryć, opuścić to wszystko i żyć z Chrystusem.
12
Czy ten, na którego teraz patrzę, to Henry Groat? Niech cię Bóg błogosławi bracie Henry. Nie widziałem ciebie od dawna. Właśnie obejrzałem się i zobaczyłem „tatusia” i rozpoznałem go. Kiedy przechodziłem wielkie załamanie, jak również i wtedy gdy przestałem głosić przez około osiem miesięcy, byłeś dla mnie zarówno bratem jak i tatusiem. Byłeś cały czas przy mnie. Nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy poszliśmy razem na pole porośnięte zbożem, aby wspólnie się modlić. Byłem taki zdenerwowany, miałem wizję tak długo, że nie potrafiłem rozpoznać czy było już po niej, czy wciąż trwała. Nigdy nie zapomnę brata Groat, kiedy uklęknął, by modlić się ze mną. Objął mnie swym ramieniem i w prosty sposób tak oto powiedział: „Teraz, tato Boże, proszę przyjdź i pomóż bratu Branhamowi. Tato Boże, czy przyjdziesz i pomożesz bratu Branhamowi?” To zawsze pozostanie w mej pamięci, bracie Groat. Och, jak to będzie bracie Groat, gdy pewnego dnia, mam nadzieję, obejmę cię ramieniem, a będziemy wtedy siedzieli pod wiecznie zielonymi drzewami, gdzie fontanny wód życia będą wypływały spod tronu. Będziemy wtedy w obecności Boga, naszego taty, na zawsze w Jego obecności.
13
Bóg uczynił to tak prostym, tę Biblię. Uczynił Ewangelię tak prostą, że nawet ktoś, kto jest niewykwalifikowany, tak jak ja, ma możliwość głosić dobrą nowinę. Mówiłem właśnie braciom, którzy tutaj przybyli, jak zabawnie się czuję z tego względu, że stoję tutaj dzisiaj przed kaznodziejami i najmądrzejszymi ludźmi w kraju, z moją marną znajomością gramatyki i niewykształceniem... Jednak wiecie, że czulibyście się podobnie, gdyby przyszło wam stanąć przed biskupami i im podobnymi. Wiedzcie jednak bracia, że Bóg nie mieszka tak bardzo w teologii. On mieszka w miłości i pokorze, gdzie naprawdę każdy może się z Nim spotkać i poznać Go. Tak się cieszę, że On nie wybrał tylko jakiejś małej garstki lub szczególnej denominacji. Powiedział: „Ktokolwiek”. I to właśnie sprawia, że zarówno ty, jak i ja, mamy możliwość przyjść, mieć społeczność i mówić o Nim.
14
Zatem, Bóg tak cudownie to uczynił, że w Starym Testamencie, w którym zazwyczaj szukam swojej kryjówki i od czasu do czasu czerpię tematy... On stworzył Stary Testament w postaci przypowieści i symboli w tym celu, aby wyrazić Swe dzieła i samego siebie. Zrobił to, po to, aby prostak miał pojęcie, jaka jest Jego wola i co On czyni. Wielokrotnie, gdy zaglądałem do Starego Testamentu, zauważałem, że Stary Testament jest przedobrazem Nowego. Bóg zawsze tak czynił, a to, co czyni teraz w Nowym Testamencie przekazał w formie przedobrazu. Sami możemy zobaczyć, co stało się z wszystkimi, którzy zlekceważyli i opuścili Boga w Starym Testamencie. Wiadomo również, co wydarzyło się z ludźmi, którzy odważyli się mieć wiarę w Boga - Jehowę i poszli naprzód. No cóż, sami dokonujemy wyboru. Dziękujemy Bogu za to, że żyjemy w wolnym kraju, za miejsce oddawania Bogu czci, do którego każdy z nas może ustawić swe żagle Bożej wiary i odlecieć pewnego dnia z tej ziemi. Cieszę się z tego dzisiaj ponieważ jest wiele miejsc, gdzie to nie jest możliwe.
15
Weźmy teraz przykład. W Starym Testamencie Bóg umieścił wszystkie swe przypowieści i przedstawił Swe sprawy, które staną się cieniami na dzisiejszy dzień. Tylko na tej podstawie mogę nauczać Biblii. Ludzie mówią wprawdzie o wielkich greckich słowach i tak dalej, lecz w tym łatwo bym się zgubił. Ale kiedy popatrzę wstecz, na to, co Bóg czynił wówczas, w tym przedobrazie, wtedy posiadam ogólne pojęcie tego, co On czyni dzisiaj, ponieważ to wcześniejsze było cieniem. Gdy udaję się na zachód, a mój... słońce wschodzi na wschodzie, wtedy mój cień jest przede mną. I gdybym nigdy nie widział samego siebie ani nie wiedział jak wyglądam lub jak wygląda ludzka istota, musiałbym tylko spojrzeć na swój cień, a miałbym od razu wyobrażenie własnego kształtu. Tak więc Stary Testament jest cieniem przyjścia Chrystusa i wszystko w nim jest zapowiedzią krzyża. A w Chrystusie całe Boże zbawienie, wszystkie Jego plany, cały Jego plan zbawienia, wszystko to wypełniło się na Golgocie. Otóż, jak pięknie w Starym Testamencie Bóg zapowiedział Ducha Świętego, z którego radujemy się dzisiaj. On zapowiedział porządek tych zgromadzeń, to, że możemy przyjść i mieć razem społeczność.
16
Patrząc wstecz, widzimy jak na samym początku kościoła, Bóg zapowiedział to oto miejsce dzisiaj, gdzie wchodzimy obecnie, jak sądzę bracia, do następnego błogosławieństwa. Wszyscy wiemy, że korzystamy niejako z wypożyczonego nam czasu. Wspaniałe błogosławieństwo Boskiego uzdrowienia i sił nadprzyrodzonych, które zostały wyzwolone. To właśnie przyniosło przebudzenie, które wstrząsnęło całym światem. Nigdy przedtem w żadnym wieku nie było takiego momentu, kiedy chrześcijaństwo wstrząsnęłoby całym światem, tak jak w przeciągu ostatnich pięciu lub sześciu lat. To się zgadza. Nigdy przedtem, w żadnym narodzie, w żadnym miejscu czy to przez radio, czy dzięki jakiemukolwiek ewangeliście, czy... Udajemy się na miejsca w różnych krajach, gdzie ludzie nie wierzą w Boga. I tam oglądamy jak zwykły misjonarz rozdał kilka traktatów (co jest jak najbardziej w porządku) i dziesiątki tysięcy pogan widzących działanie nadprzyrodzonego, pada u stóp krzyża, by służyć Panu Jezusowi. To jest potężne działanie.
17
Teraz stoimy na tym gruncie tak długo, a ja wierzę z całego mojego serca, że stoimy u progu wejścia poza następną zasłonę, tam gdzie kościołowi będą oznajmione jeszcze większe Boże tajemnice. Wiem jednak jedno, że zarówno moje uszy, oczy jak i serce są otwarte na słuchanie tego poselstwa, gdy tylko przychodzi, a wtedy sprawdzam czy ono jest prawdziwe. Ponieważ szatan wystawi wielu fałszywych biegaczy, wy jednak odłóżcie to na bok i pamiętajcie, że jest to znak, że coś naprawdę rzeczywistego będzie miało miejsce, kiedy to zobaczycie. Szatan zrobi wszystko (jak mówiłem zeszłego wieczora), aby powstrzymać prawdziwy Boży klejnot przed pójściem naprzód. Usłyszycie, usłyszycie to. On postawił jedną ze swoich przeszkód, aby złapać Abla. W inną próbował złapać Józefa, w jeszcze inną Jezusa i tak dalej, aż do Mojżesza. Możecie zauważyć wszystkie te rzeczy, przy pomocy których szatan będzie próbował powstrzymywać. Wierzę, że teraz gdy rodzi się wiele nowych kultów i tego typu rzeczy w kraju, wtedy światło ostrzegawcze mówi: „Uważaj! To nadejdzie wkrótce tutaj”.
18
Zauważyłem wśród naszych braci, pomiędzy których przychodzą, jako ludzi pełnej Ewangelii, że wywodzą się z kościoła baptystów i akceptują naukę chrztu Duchem Świętym i stanowią odrębne dzieło Ducha Świętego... Pomyślałem wtedy, kiedy my - kiedy Marcin Luther dostąpił usprawiedliwienia z wiary, wtedy myślał, że to załatwia sprawę. To było światło na jego dzień. A on to głosił, wierzył w to, trzymał się tego, a to było światłem na tamten dzień. Potem pewien mąż, John Wesley, wszedł poza następną zasłonę, gdy kalwinizm rozprzestrzeniał się w państwie, oni zaspokoili się, mówiąc: „Cokolwiek Bóg zamierza uczynić, zrobi, a nam nic nie pomoże przebudzenie”. Bóg wzbudził Johna Wesleya, a on zdecydowanie obalił kalwinizm. Doprowadził do właściwego stanu równowagi, uświęcenia, drugiego dzieła łaski. Nazarejczycy kontynuowali to, aż do czasu, gdy pojawili się zielonoświątkowcy wraz z chrztem Duchem Świętym, podnosząc się do wyższych stref.
19
Teraz gdy bracia otrzymali chrzest Duchem Świętym, mówią: „To jest szczyt, to jest wszystko, co można otrzymać”. Bracia, wiedzcie jednak, że to nieprawda. Czy to pojmujecie? Boża moc nie działa do pewnych granic. Ciągle posuwamy się dalej i dalej. Nieograniczone Boże zasoby nigdy nie zostały jeszcze do końca wykorzystane, są błogosławieństwa i moce, o których nie mamy pojęcia. One nigdy nie były nawet odsłonięte archaniołom, one czekają na Jego kościół, który będzie wierzyć. „Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”. Tak więc podnieśmy się wyżej i zażądajmy naszych praw. Gdy Bóg otwiera bramy i wykłada powitalny dywan, posuńmy się wyżej, tam bardzo głęboko i nigdy nie twórzmy kolonii, nie organizujmy się, aby dostać się do miejsca, gdzie odnajdziemy to: „Wierzymy w to i na tym koniec”. Wierzmy temu, ale także temu wszystkiemu, co od Boga usłyszymy. Myślę, że powinno to być motywem każdego mężczyzny i każdej kobiety, którzy kochają Pana Jezusa, aby otrzymali wszystko, co tylko możliwe, z Jego obfitego miłosierdzia. To jest w moim sercu. Dlatego właśnie nigdy nie przyłączyłem się do żadnej organizacji ani nie stanąłem po stronie żadnej grupy. Jest tak, ponieważ chciałem pozostać zupełnie otwartym na Bożą miłość i na to, co On mógł mi darować.
20
Pewnego razu zauważyłem w Biblii coś, o czym powiem teraz przez chwilę. W Starym Testamencie, kiedy w domu urodził się syn, był nim tam od swego narodzenia. Stawał się synem, kiedy się narodził w danym domu. A w każdym zwykłym, typowym, orientalnym domu, w tamtych czasach, synowi udzielano miejsca i opiekuna, który zajmował się jego wychowaniem. Paweł pięknie opowiada o tym w Nowym Testamencie, jak opiekun miał wychowywać dziecko, a my byliśmy... Zakon stał się naszym nauczycielem, aby przyprowadzić nas do Chrystusa. Wówczas gdy dziecko się narodziło, było ono typem kościoła dzisiaj, tego nowonarodzonego kościoła z Ducha Świętego. Wierzę, że Bóg prowadzi Swój kościół jak nauczyciel, opiekując się nim, wychowując go, aż do wyznaczonego dla niego czasu, kiedy wydarzy się coś jeszcze. Kościół powinien dojrzeć w pełni, zanim to nastąpi. Jednak wielu z nas, którzy powinni nauczać innych, wciąż potrzebują szczerego mleka Biblii. Rozumiecie? Potrzebujemy kogoś, kto by nas nauczał, podczas gdy sami powinniśmy być nauczycielami. Jeśli o to chodzi, to ja sam chylę głowę ze wstydem, ponieważ powinienem wiedzieć więcej o Bogu, niż wiem.
21
Jest zatem jedna rzecz, w którą wierzę, kiedy dziecko... Biblia mówi wcześniej, że kiedy dziecko było pod kontrolą nauczyciela - wychowawcy, Ojciec był informowany na bieżąco o zachowaniu dziecka. Zatem, w tym sensie, nauczycielem jest Duch Święty dla zielonoświątkowców i kościoła. Duch Święty, który daje... Pamiętajcie, że bez względu na to, co się stanie, dziecko, które urodziło się dzieckiem, zawsze nim pozostanie. I kiedy człowiek zrodzony z Ducha Świętego staje się dzieckiem Bożym, a są to właściwie drugie narodziny, odrodzenie, które stwarza w człowieku coś, czego nie było w nim na początku. Każdy człowiek, który jest narodzony do domu wiary, staje się dzieckiem. Potem Duch Święty podąża za tym człowiekiem i zdaje relacje Bogu, jakie on robi postępy.
22
Zatem kiedy dziecko dorośnie... Ono jest nadal dzieckiem. Jeśli jednak dziecko było lekkomyślne, nigdy nie poświęcało wystarczającej uwagi i nie było zbytnio zainteresowane sprawami Ojca, takie dziecko nigdy nie zostało adoptowane przez tę rodzinę. Jednak gdy było to poprawne, dobre dziecko, kochające pracę swego ojca, zainteresowane nią, starające się zrobić wszystko, aby praca ojca szła naprzód, wtedy wychowawca - nauczyciel mówił o tym ojcu i następowało tak zwane usynowienie lub jak określa to Paweł w Liście do Galacjan, „adopcja”. I tak my, zostaliśmy predestynowani jako dzieci do adopcji przez Jezusa Chrystusa - adopcja. Zatem ten sam syn, który urodził się w danej rodzinie, może być również zaadoptowany przez tę samą rodzinę lub umieszczony w tej samej rodzinie, może zająć pozycję w tej rodzinie, w której się urodził. Wierzę, że dzisiaj na tym właśnie polega praca Ducha Świętego w kościele, aby umieścić w nim na swoich pozycjach: apostołów, nauczycieli, proroków i tak dalej... Widzieliśmy już wiele fałszywych alarmów i tym podobnych, poruszających się wśród ludzi, które wskazują tylko na to, że prawdziwa, autentyczna adopcja była w zasięgu ręki. Wierzę w to. Bóg musi dokonywać tego ustanawiania w kościele. To jest sprawa Boga, nie człowieka.
23
Gdy chłopiec dorósł i był gotowy do adopcji, gdy udowodnił to, a jego wychowawca powiedział ojcu, że chłopiec nadaje się do adopcji, wtedy był zabierany na publiczne miejsce i ubierany w szatę (szatę honorową, najprawdopodobniej purpurową lub jakiegoś koloru noszonego przez królów). Był wtedy pokazany całemu miastu, wszyscy ludzie wokół mogli widzieć, jak ojciec adoptuje swego syna w rodzinie. I wtedy gdy został zaadoptowany, choć był już synem, choć był już dzieckiem, już spadkobiercą łaski, jednak był umieszczony w tej rodzinie... Teraz rozumiecie. Gdy był już umieszczony w rodzinie i otrzymał pozycję, wtedy jego imię na czeku miało taką samą wartość jak imię jego ojca. Wierzę, że oto jest czas dzisiaj, kiedy kościół dotarł do miejsca, gdzie następne wielkie posunięcie w kościele należy do Boga, po tym jak byliśmy świadkami fałszywych alarmów... Jednak teraz Bóg prawidłowo ustanowi w Swoim kościele apostołów, proroków, nauczycieli, ewangelistów, już nie kogoś kupionego w seminarium ludzkiego pochodzenia, ale Bóg sam umieści ich w kościele. Nie będą to jacyś tam teolodzy, którzy zdobywają popularność z dnia na dzień, lecz Bóg umieści ludzi w Swoim kościele według Swego wyboru, tak jak Duch Święty prowadził i wychował kościół. I tam Bóg zaadoptuje i ustanowi Swoich synów. Oni są już Jego synami, jednak czy są warci pozycji, jaką On ma dla nich.
24
Zauważcie w tym doskonałym typie, że Bóg postąpił ze Swoim własnym Synem w ten sam sposób. Wziął trzech świadków (by słowo mogło być prawomocne, potrzeba zeznania dwóch lub trzech świadków), byli to Piotr, Jakub i Jan: miłość, wiara i nadzieja. On zabrał ich na górę, z dala od reszty świata. Tam właśnie w obecności oficjalnych świadków, Bóg adoptował Swego własnego Syna. On został przemieniony przed nimi i Jego szata zajaśniała jak słońce. A głos z obłoku przemówił: „To jest Mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. Umieścił Go na górze, postawił świadków, aby to zobaczyli, odział Go w szatę jasną jak promieniujące słońce w... Nawet od nich bił blask jak od słońca w zenicie. I Bóg powiedział: „To jest Mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. Bóg adoptował Swoje własne dziecko do rodziny. „Nie słuchajcie już Mnie, ale oto jest Mój Syn, który wszystko odtąd przejmuje”. Amen. Czas adopcji kościoła, na przykładzie tego podobieństwa, jest blisko. Nadszedł właśnie na to czas.
25
Zatem, wróćmy do tematu ukrytego życia i dowiedzmy się, co należy zrobić, aby dostać się do tego miejsca adopcji. Ukryte życie, uświadamiamy sobie, że w Starym Testamencie zgodnie z prawem Mojżeszowym, stwierdzamy, że tam... Każdy czytający wie, że istniały trzy, dwie zasłony, dwa pomieszczenia i zgromadzenie w układzie Bożej świątyni na pustyni. Pierwszym było zgromadzenie, dalej miejsce święte, a za nim najświętsze. To jest Boży dom, miejsce przebywania Boga. I to jest twoje miejsce przebywania. Otóż, pamiętajcie, że mieszkacie w 3-pokojowym domu. Możecie posiadać dwie sypialnie, możecie mieć trzy kuchnie, jednak mieszkacie tylko w 3-pokojowym domu. Bóg mieszkał w 3-pokojowym domu. Gdy Bóg był tutaj na ziemi, On zajmował 3-pokojovy dom: duszę, ciało i Ducha Jezusa Chrystusa.
26
W ówczesnej świątyni - On przebywa w zgromadzeniu, miejscu świętym i najświętszym. Każde z nich było oddzielone od pozostałych, jak również w każdym z nich były inne sprzęty, aby pokazać miejsce przebywania, niezwykle piękny typ kościoła. Grzesznik najpierw wchodzi do kuchni, tak jak to było wtedy, do kuchni, w której się je. Pokój gościnny jest miejscem, gdzie macie społeczność. Sypialnia służy do odpoczynku. Och, Boże. Rozumiecie? Grzesznik wchodzi do środka: „Wiara przychodzi ze słuchania, słuchania Słowa”. On przychodzi i spożywa Słowo. Potem zostaje wchrzczony w wiarę i przyjmuje Chrystusa jako osobistego Zbawiciela, który wprowadza go wtedy do społeczności z Bogiem. Jednak potem on przenosi się do sypialni, bezszelestnej ciszy z Bogiem, gdzie jest odcięty od wszystkich rzeczy tego świata, gdzie jest sam na sam w ciszy z Bogiem. Bracia, siostry, to jest to miejsce, gdzie zielonoświątkowy ruch powinien być dzisiaj, zamiast tej całej wielkiej paplaniny: „Jesteśmy trynitarianami. Jesteśmy metodystami. Jesteśmy Zborami. Jesteśmy z Kościoła Bożego”. Powinniśmy być sami w tej bezszelestnej ciszy z Bogiem. Wierzycie w to? Z pewnością powinniśmy tam być.
27
Zauważcie, że gdy raz w roku najwyższy kapłan wchodził za pierwszą zasłonę, potem za drugą zasłonę... Na zewnątrz, w miedzianych miednicach obmywano ofiarę, potem ofiara była zabita, położona na miedzianym ołtarzu, a krew umieszczano na tacy i najwyższy kapłan wchodził raz w roku poza zasłonę, aby dokonać pojednania... Zauważcie, jak on był ubrany. Zanim mógł wejść poza zasłonę, musiał zrzucić wszystkie swe ubrania i założyć inne, odpowiednie stroje, aby wejść do środka. Taki jest właśnie kościół dzisiaj. To czego potrzebuje, to właśnie obnażyć się z wszystkich tych niewielkich kultów i rzeczy. Potem odziać się w sprawiedliwość Jezusa Chrystusa, aby być gotowym do wejścia wewnątrz. Jego chodzenie powinno być inne, każdy... U podołka jego szaty znajdowało się jabłuszko granatu i dzwonek. Gdy tak szedł, jego kroki były doskonałe, tak długo jak dzwonki grały: „Święty, święty, święty Pan”. To czego dzisiaj potrzebujemy, to nie fakt, że jesteśmy jednościowcami czy Zborami i czy należymy do Kościoła Bożego, czy gdziekolwiek indziej. Nasze chodzenie powinno być graniem: „Święty, święty, święty Pan” dla ludzi z otoczenia.
28
Inną rzeczą jest to, że musiał być namaszczony zanim mógł wejść do środka. Olej do namaszczania był wykonany z róży sarońskiej, której sok wydzielał zapach, oni nakładali go na olej, który ściekał po brodzie Aarona aż do podołków jego szaty. Był cały pokryty olejem namaszczenia, aby chodził właściwie, żył właściwie, poruszał się właściwie i ubierał właściwie. Gdy udawał się do środka, trzymał przed sobą krew, a gdy wchodził za zasłonę do trzeciego pomieszczenia była tam zasłona, która opadała za nim, aby świat z zewnątrz nie mógł go już widzieć. Każdy człowiek czy to chłopak, czy kobieta, czy dziewczyna, jeżeli kiedykolwiek zostają namaszczeni przez Boga, wtedy wchodzą za mury tej świątyni, za zasłonę Boga, Ducha Świętego, a to umieszcza ich w tajemniczym miejscu. Zasłona opada za nim, a świat i wszystkie jego rzeczy zostają od niego odcięte.
29
Oto, moi bracia, dlaczego wstrzymujemy Bożą adopcję, zasłona nie może opaść za nami, a my nie możemy wejść do obecności Bożej z powodu kłótni i zwad między sobą. To się zgadza. Interesujemy się naszymi denominacjami. Ciekawi nas tak bardzo, co powiedział inny gość, co... „Co tobie do tego, pójdź za Mną”. To jest indywidualna sprawa każdego kaznodziei. Kaznodzieja powinien zawsze pozostawać na osobności, nawet zanim głosi, zanim się modli. Zanim zrobi cokolwiek, powinien pozostać sam na sam z Bogiem w cichym miejscu, ukryty z Bogiem. W ten sposób pewnego dnia zasłona może zostać opuszczona...
30
Zatem, sprzęty za zasłoną były inne niż na zewnątrz. Bardziej na zewnątrz, w zgromadzeniu, w miednicy była obmywana ofiara... Co było za następną zasłoną? Odbywało się tam spalanie ciał zwierząt. Było tam również postawionych siedem złotych świeczników, które reprezentowały lampę i wydawały światło. A tam na zewnętrznym dziedzińcu było światło słoneczne. Za pierwszą zasłoną ono było sztuczne. Zauważcie, że gdy weszli do środka prowadzeni lampą, dalej wchodzili do następnego pomieszczenia, które było miejscem najświętszym, gdy wchodzili do niego namaszczeni. W jaki wspaniały sposób Bóg to zaplanował. Jest to tak piękną rzeczą dla nas, ponieważ widzimy w tym wspaniały Boży plan wiecznego zbawienia. Widzimy jak Jego kaznodzieje powinni wchodzić do wewnątrz. Widzimy jak oni powinni się przygotowywać do wejścia do środka.
31
Wewnątrz pomieszczenia, zwanego najświętszym miejscem, znajdował się przedmiot zwany tronem łaski. A przymierze było w arce. Skrzynia przymierza miała dwóch cherubinów. To było w środku. Były to sprzęty znajdujące się w miejscu świętym. Dalej, bardziej na zewnątrz były złote świeczniki, a najbardziej na zewnątrz morze. To w doskonały sposób reprezentuje Lutra, Wesleya, i czas zielonoświątkowców. Dokładnie w ten sam sposób, w trzech zakresach, została wylana Jego łaska, która została dana ludzkości. Jesteśmy w tym ostatnim czas-okresie. Wierzę, że tak jest, z całego mojego serca. Rozumiecie?
32
Teraz zauważcie, jak w tym wielkim posunięciu Bóg doprowadził ich do tego wspaniałego miejsca. Pewnego razu, gdy manna zaczęła spadać na ziemię, manna, która była typem życia, Bóg powiedział Mojżeszowi, że Chrystus z nieba przyjdzie na ziemię, poniesie śmierć na ziemi, aby móc dać nam życie. Manna przyszła z nieba, leżała na ziemi, ludzie jedli ją, aby utrzymać się przy życiu. Chrystus przybył z niebios i stał się manną, abyśmy mogli żyć dzięki Niemu. Zwróćcie uwagę, że ludzie jedzący mannę, musieli ją szybko zebrać. Kiedy tylko wzeszło słońce, manna w krótkim czasie ginęła. Jest ona typem Chrystusa, Ducha Świętego. Manna jest typem Ducha Świętego dzisiaj. Tak samo jak kiedyś Bóg przyprowadził kościół w naturalny sposób, aby karmił się naturalną manną, tak i dzisiaj przyprowadza swój duchowy kościół, aby karmił się duchową manną. Kiedy na początku kościół przezwyciężył i przeprawił się przez Morze Czerwone, które jest typem krwi i wyruszyć w podróż, w drodze do ziemi obiecanej, pierwszej nocy spadła manna. Amen. I gdy kościół przeszedł z życia do śmierci w dniu Pięćdziesiątnicy, Bóg zesłał duchową mannę, która utrzymuje kościół przy życiu, dopóki Jezus nie przyjdzie ponownie lub nie wejdziemy do Tysiąclecia, do ziemi obiecanej. Amen.
33
Och, kiedy ją zbierali i jedli, mówili, że była słodka. „To smakuje jak miód ze skały” - tak mówili. Smakowała jak miód. Dawid nazywał ją miodem w skale i taka właśnie ona jest. Teraz zauważcie ten typ. Manna nie przestała spadać, aż do dnia, kiedy oni wkroczyli do ziemi obiecanej, codziennie przez czterdzieści lat spadała ta sama manna. Alleluja! Jak bracie zamierzasz zrozumieć Ducha Świętego i zostawić Go w Pięćdziesiątnicy, przecież przez cały ten czas trwała Pięćdziesiątnica. Z powodu zatwardziałości serc ludzi, którzy zaniedbali spożywania manny... To się zgadza.
34
Zwróćcie uwagę, to był typ. Wtedy w dzień Pięćdziesiątnicy, kiedy nasza manna... W momencie, gdy ludzie weszli do górnego pokoju i zaczęli stosować się do przykazań Pana Jezusa, gdy zwlekali, czekając w mieście Jerozolimie na przyjście Ducha Świętego, właśnie wtedy po raz pierwszy przyszedł z nieba dźwięk, jak nagły potężny wiatr i wypełnił cały dom, w którym przebywali. Ogniste języki rozdzieliły się i usiadły na każdym z nich. Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić w innych językach, a Duch podawał im, co mają mówić. Wyszli na ulicę, mała grupa tchórzliwych kaznodziejów, skryli się w górnym pokoju. Nagle ni stąd, ni zowąd nadeszła manna, zlała się z góry, aby pokrzepić ich dusze. Tak oto wyszli na ulicę, z przeżyciem jakiego nigdy przedtem nie mieli. To piękny typ, przedstawiający Boga krzepiącego Swój kościół podczas wędrówki do ziemi obiecanej.
35
Zauważcie bracia, na jak długo wystarczyła manna? Było jej dosyć na całą podróż, dopóki nie wkroczyli do nowego czasookresu w ziemi obiecanej. Na jak długo ona ma wystarczyć? Starczy jej do momentu, gdy przyjdzie Jezus. Piotr powiedział: „Upamiętajcie się i niechaj każdy z was da się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Obietnica ta bowiem odnosi się do was i do dzieci waszych oraz do wszystkich, którzy są z dala, ilu ich Pan, Bóg nasz, powoła”. Na jak długo starczy jeszcze manny? Starczy dla wszystkich, których powoła jeszcze Pan. I tak długo jak trwa ekonomia łaski, Bóg będzie wciąż powoływać mężczyzn i kobiety do Swojej służby. Tak więc, Duch Święty jest dzisiaj tak samo rzeczywisty. Zatem, On nigdy nie powiedział... A więc, gdy oni spożywali tę mannę, pamiętajcie, jeżeli oni spożywali ją... Wielu ludzi ją spożywało i mówiło: „To jest to”. Musieli zbierać ją świeżą każdego dnia. To się zgadza. Oni musieli zbierać świeżą mannę codziennie, ponieważ około godziny dziewiątej, robiąc drugi krok, manna zaczynała topnieć. Potem ona ginęła.
36
Często ludzie żyjący w drugim Bożym pomieszczeniu, nawet w społeczności z Bogiem, po tym, gdy otrzymali Boże Słowo i zrobili drugi krok przyjścia Chrystusa w swoim życiu, nie wiedzą nic o tym, czym jest ten tajemniczy pokój, czym jest sypialnia, czym jest miejsce odpocznienia. Oni karmią się manną. Czy zauważyliście jednak, że jeżeli oni pozostawiali ją, aby leżała zbyt długo, ona w końcu topniała. Było tak... Ona zginęła. Myślę, że wielu ludzi odczuwało coś w rodzaju „skurczów obozowych”. Gdy przychodzili i spożywali Pana w obozie, a zanim miało miejsce następne przebudzenie, oni byli już w tyle, uwikłani w jakieś kulty lub coś innego. Co się dzieje bracie, że nigdy nie wszedłeś do środka, na jakieś inne miejsce?
37
Bóg powiedział: „Mojżeszu, spraw sobie złoty dzban”. Alleluja! A w nim umieść tę mannę. Pamiętajcie, że gdy wierzący tam wkraczał, manna nigdy się nie wyczerpywała. Była zawsze świeża, nowa i słodka, dzień po dniu, rok po roku. I gdy jakikolwiek człowiek przychodzi do Chrystusa, ukrywa się, a zasłona spada za nim, wtedy on staje w obecności wszechmogącego Boga, jedząc mannę dniem i nocą, z godziny na godzinę. I ona jest zawsze tak samo słodka, jak tego pierwszego dnia, kiedy przemówiła do twojej duszy. To jest coś, czego potrzebujemy dzisiaj, to jest miejsce, gdzie są te rzeczy. Nie stanie z boku i udawanie, nie stanie z boku i działanie, ale chodzi o to, aby wejść do środka. Amen. Człowiek pewnego razu...
38
Zatem pamiętajcie, tylko wierzący, tylko wybrani, wchodzą do tego miejsca, ci których wybrał Bóg. Wierzę, że w Księdze Objawienia w 2 rozdziale jest powiedziane: „Ten, który przezwycięży”. Jest to zatem obiecane dla tych, którzy przezwyciężą. Powiedziałeś: „Przezwyciężyłem palenie papierosów”. To nie jest to, o czym On mówi. Być chrześcijaninem, to o wiele więcej, niż samo wstrzymanie się od palenia czy picia whisky. „Zwycięzca odziedziczy to wszystko i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem. Ja będę Jego Bogiem i (słuchajcie) dam mu ukrytej manny. (Amen). Ukryję go i dam mu ukryte rzeczy, o których ten świat poza zasłoną nie ma pojęcia”. Alleluja! Chociaż oni karmią się manną, nic o tym nie wiedzą. „Dam mu ukrytą mannę. Dam mu kamień, na którym widnieje jego imię”. Rozumiecie, co mam na myśli, chodzi o adopcję, o wejście w ukryte miejsce z Bogiem.
39
Kaznodzieje Ewangelii nie troszczą się o denominacje i o to, co myśli świat, oni dążą do tego, aby wejść w ukrytą mannę, gdzie pełne objawienie Boga sprawia, że miłość w twoim sercu jest doskonała i ty, i Bóg, i wszystko inne odpoczywa. Niech przyjdzie cokolwiek, co tylko może, ty jednak jesteś ukryty. Jakie wspaniałe miejsce życia. Och, tylko pozwólcie mi w nim przebywać. Tak jak powiedziane jest w tej pieśni: „Pozwól mi odpoczywać w pobliżu drzewa, gdzie wo... tak wolno płynie, gdzie Baranek jest światłem i gdzie dusze zbawionych nigdy nie umierają”. Amen.
40
Z pewnością oni karmili się tam manną, jednak nie wiedzieli o tym. Oni nigdy tam nie byli. Czy ty tam byłeś, mój drogi bracie? Nie pogardzaj moją niewiedzą, jednak chcę cię o coś zapytać. Czy kiedykolwiek doszedłeś w swoim życiu do takiego miejsca, gdy Chrystus znaczył dla ciebie więcej niż wszystkie dyskusje o twoim kościele? Czy Chrystus znaczył dla ciebie więcej niż cały świat? Nie mam na myśli czegoś na skutek emocji czy podniecenia. Myślę o czymś z głębi twojego serca, czymś co usadowiło się tutaj, co miało miejsce tutaj, nawet nie wiesz, jak to się stało, jednak jesteś ukryty, a twoim jedynym motywem jest służyć Jezusowi Chrystusowi. Czy wszedłeś do tego miejsca, mój drogi bracie? Czy wszedłeś do tego miejsca, gdzie już nie obchodzi cię, co mówią inni, gdzie nie chodzi już o to, aby wyjść i zachowywać się elegancko, ale o to, żeby miłość Boga tak zakotwiczyła się w tobie, że nie jesteś już w stanie widzieć czegoś więcej, a cały twój motyw, to czynić wolę Bożą, mieć miłość dla wszystkich, płynącą za darmo, zewsząd? Cóż za wspaniałe miejsce życia. To jest to ukryte miejsce. To jest miejsce, do którego musimy się dostać, moi bracia. To jest miejsce, w którym Bóg odsłania Swe tajemnice. To jest miejsce, gdzie sam Bóg umieszcza i powołuje. Rozumiecie, co mam na myśli?
41
W tym samym miejscu... Nie mamy zbyt wiele czasu, gdyż muszę się śpieszyć, wspomnę jeszcze tylko jedną myśl. W tym samym miejscu oni umieścili laskę Aarona, aby zadecydować, kogo Bóg wybrał, a kogo nie. I ta oto laska, która była martwym kijem, w ciągu jednej nocy otrzymała życie, pojawiły się na niej pączki, wydała kwiaty, a potem zrodziła migdały. W tej samej lasce powstało życie, kwiaty i zrodziły się z niej owoce, typowy przykład jak grzesznik zostaje przyprowadzony do Boga, do miejsca świętego. Pamiętajcie, że laska ominęła wszystkie te elementy i dostała się do miejsca świętego, będąc wciąż martwą. Jednak, aby zamieszkać... Ona nie ożyła z chwilą, kiedy ją tam przyniesiono. Dlatego właśnie Duch Święty obserwował cię od momentu, kiedy otrzymałeś Ducha Bożego, patrzył na twój stosunek do Jego królestwa. Czy to był tylko samolubny motyw, czy rzeczy, o których myślałeś polegały tylko na popieraniu jakiejś denominacji lub może chodziło o to, abyś miał lepszą pozycję, abyś był człowiekiem podziwianym w świecie lub, aby gdzieś wybudowano ci duży kościół, trochę popularności albo coś podobnego w zewnętrznym świecie, zamiast tego, aby wykonać coś dla dobra królestwa Bożego. Bracie, wtedy coś jest nie tak. Amen.
42
A więc gdy ta stara laska została tam przyniesiona i położona w obecności samego Boga, co wtedy się stało? Ona zaczęła wypuszczać pączki, zakwitła i wydała owoc, ukazując, że jesteśmy zrodzeni w... Ta laska była odłączona od drzewa migdałowego i kiedy ją odcięto, ona umarła. Kiedy człowiek został odcięty od Boga, umiera duchowo. Jednak gdy tylko zostaje przyniesiony na miejsce Boga, do obecności Bożej, on powstaje do życia i rodzi życie. Rodzi kwiaty. Rodzi owoce. Jezus podszedł do drzewa, szukając na nim owoców. Ono miało wszystko prócz owoców i w tym właśnie tkwi problem z kościołami dzisiaj. Mamy wszystko za wyjątkiem owoców. Możemy krzyczeć, mówić w językach, sprzeczać się o Pismo Święte, możemy uczyć naszej teologii, jednak gdy przychodzi do rodzenia owoców, okazuje się, że drzewo jest bardzo mizerne. Jakie są owoce Ducha? Miłość, radość, pokój, wytrwałość, łagodność, dobroć, cierpliwość. To pokazuje, że wielu jest jeszcze wciąż na zewnątrz, przy pierwszym ołtarzu. Jesteś wystawiony na oddziaływanie otoczenia. Wciąż nadsłuchujesz, co powie o tym Jan, co pomyśli sąsiad lub ty sam. Jednak gdy raz znajdziesz się za zasłoną, która opadnie za tobą, wtedy jesteś ukryty w Bogu przez Chrystusa. Rozumiesz?
43
Spójrzcie na ten piękny obraz grzesznika leżącego w obecności Bożej. Zatem, ta leżąca tam laska, została odświeżona. Była pachnąca, wydzielała woń kwiatów i zrodziła owoce. Wypuściła pączki kwiatowe. Tak więc jest to piękny typ tego, co było dane, mówiąc po ludzku. Pierwsza rzecz, którą musimy uczynić zanim zbieramy plon, to musimy mieć nasienie. Gdy nasienie zostaje umieszczone w ziemi, wtedy może wydać owoce. Zgadza się? Zatem, pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić, to przyjąć Chrystusa. Tym drzewem, od którego trzeba było zacząć, musiał być migdałowiec. Chrystus, musisz Go przyjąć, zanim wejdziesz do tego miejsca. A później, w obecności tego wielkiego Boga, potem te rzeczy się dzieją. Co... spójrz na Słowo, Chrystus był Słowem. „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo”. Chrystus wkracza w życie ludzkiej istoty.
44
Teraz zauważcie, pierwszą rzeczą było odświeżenie. Co sprawia, że nasienie zaczyna rosnąć? Czy kiedykolwiek wstałeś wczesnym rankiem i zobaczyłeś rosę, która spadła z nieba i odświeża ziemię? Jak ona odświeża ziemię? To się dzieje, gdy ona odpoczywa. Rosa nie spada wciągu dnia. Rosa spada w nocy, gdy jest spokój. Rosa nigdy nie może spaść na ciebie bracie, gdy robisz zamieszanie, dyskutujesz i wałkujesz rzeczy tego świata. Zostań sam na sam z Bogiem i pozwól rosie miłosierdzia spaść na ciebie w uciszeniu. Cenne wspomnienia, jakże one trwają, jak wypełniają moją duszę, w ciszy północy odsłaniają się tajemnice. Jakże Bóg potrafi wziąć Swego wierzącego, gdy opadła wokół niego kurtyna i on pozostaje sam, wtedy On sprowadza odświeżenie z nieba tak, że nie ma żadnej osoby ani żadnego sposobu znanego temu światu, daje to poznać tylko temu który tam leży.
45
Czy kiedyś rankiem wybrałeś się na spacer i doznałeś tego prawdziwego świeżego, chłodnego odczucia? Bóg odświeżył Swoją ziemię. Zapach. Czy kiedykolwiek byłeś w różanym ogrodzie? Tam w pobliżu, gdzie mieszkam mają mnóstwo wiciokrzewów. Wiciokrzew nie pachnie zbytnio w upale dnia, jednak wcześnie rano, gdy całe powietrze jest oczyszczone, wtedy ten aromat wiciokrzewów... Pozwólcie tylko człowiekowi robić zamieszanie, walczyć, wzbudzać niepokój, wtedy nigdy nie otrzyma wiele aromatu tej Ewangelii, gdy jednak pozostawisz go raz samego w uciszeniu Bożym. Każdy człowiek, który staje za kazalnicą powinien najpierw przebywać w odosobnieniu. Potem przychodzą owoce, rodzenie owoców. Każdy człowiek, który zostaje ukryty w obecności Bożej, w tym wspaniałym tajemnym miejscu, ukryty, wyda owoce sprawiedliwości, pokoju, miłości, radości, wytrwałości, dobroci, łagodności, cierpliwości. Nie róbcie zamieszania z powodu tych innych rzeczy. Jeżeli pozwolicie im wejść w wasze życie, nigdy nie otrzymacie tego, aż do momentu, gdy skryjecie się z Bogiem w tym kraju adopcji.
46
Jeszcze jedna rzecz, na którą chciałbym, abyście zwrócili uwagę zanim zakończymy. Spójrzcie na to światło. Na zewnętrznych dziedzińcach to było niebo, które je oświetlało, światło słoneczne i tym podobne rzeczy. Niektóre dni były pochmurne, niekiedy słońce nie świeciło w ogóle. Były dni, gdy było ciemno. Zatem tak jest na zewnętrznych dziedzińcach. Następnym pomieszczeniem była lampa Boża, gdzie stali sprawiedliwi i było ono oświetlane rękami ludzkimi. To jest miejsce, gdzie sprzeczamy się na temat naszych denominacji, różnic, dzielimy włos na dwoje: „Och, ja nie wierzę w Boskie uzdrowienie. Nie wierzę, że te wizje pochodzą od Boga. Nie wierzę w to. Nie wierzę w tamto”. Sprzeczacie się bo żyjecie... Chociaż spożywacie mannę, jednak żyjecie w sztucznym świetle. To jest prawda. Czasami światło gaśnie. Czasami twoja lampa kopci, jednak ten, który pragnie się skryć, wejść do następnego pomieszczenia, tam nie ma nigdzie żadnego sztucznego światła. Jednak pomiędzy skrzydłami cherubinów, w sklepieniu, wisiało nadprzyrodzone światło, które było aureolą Bożą, która oświetlała całe pomieszczenie. Wystarczyło, że człowiek raz znalazł się w obecności chwały Shekinah (Alleluja!), która porusza się właśnie tam w obecności wszechmogącego Boga. [Brat Branham uderza w kazalnicę - tłum.] Ciemność tego świata, jakiekolwiek sztuczne organizacje i ludzkie wierzenia przeminęły, a on żyje w chwale Shekinah wszechmogącego Boga.
47
Moi bracia, poprośmy Boga, abyśmy mogli żyć w tym miejscu. Powstańmy. O, drogi Jezusie Chrystusie, Synu żyjącego Boga, moi drodzy bracia i siostry, którzy stoją dzisiejszego popołudnia tutaj, w tym budynku mieszkalnym tego małego zboru, zwanym zborem Filandelfijskim, biorącym swoją nazwę od miłości braterskiej. Proszę Cię, drogi Boże, bądź miłościw wszystkim, począwszy od pastora po każdego ewangelistę i każdego znanego pastora czy nauczyciela, którzy znajdują się w Boskiej obecności. Och Boże, niech Duch Święty otuli nasze serca tak mocno wokół krzyża, że chwycimy się Go, ofiarując samych siebie i ruszymy szybko do chwały Shekinah, gdzie nie będziemy więcej biegać po ziemi rozdzielając włos na dwoje z ludźmi i dyskutując czy to jest właściwe, czy nie, ale będziemy żyć i przebywać w Jego obecności i spożywać mannę, która była wcześniej zgromadzona dla tych, którzy są ukryci w Nim. Daruj to Panie.
48
Niech to błogosławieństwo spocznie na tym zgromadzeniu i niech każdy mężczyzna i każda kobieta odejdą stąd ukryci w chwale Shekinah wszechmogącego Boga. Daruj to Ojcze. Proszę o to błogosławieństwo jako Twój sługa dla moich braci i sióstr w imieniu Jezusa. Amen. Ja wierzę.
Jezu chcę Cię widzieć, spojrzeć w Twoją twarz,
Wiecznie Ciebie chwalić, Zbawicielu nasz,
Na ulicach nieba wznieść z radością głos,
Koniec burz, w domu już, jaki szczęsny los.
Niech będzie chwała Jego imieniu. Miłuję Go. Raduję się wiecznie, stojąc w obecności chwały Shekinah, która nigdy nie przeminie. To jest moja historia. To jest moja pieśń. Śpiewając o Jego obecności, chwaląc cały dzień. Doskonałe poddanie się, wszystko odpoczywa. Ja i mój Zbawiciel na zawsze błogosławieni. O to chodzi. Jak bardzo Go kochamy. Czyż nie kochacie Go? Och, jak bardzo chcę Go ujrzeć.
To moja historia, to jest moja pieśń,
Chwalić mego Zbawcę cały dzień
To jest moja historia, to jest moja pieśń
Chwalić mego Zbawcę cały dzień.
Wróć do czytelni Następne kazanie