• PL
  • EN
  • CZ
Wielki sługa Mojżesz

Tytuł: Wielki sługa Mojżesz

Data: 1955-01-22

Miejsce: Chicago, Illinois, USA

Długość: 48 min

Pobierz

PDF

Pobierz

PDF

Pomniejsz/ powiększ tekst:
A-
A+
  • Wybierz szybkość auto przewijania:
  • Powoli
  • Średnio
  • Szybko
  • Zatrzymaj

Wielki sługa Mojżesz

1
Na początku myślałem, że to był twój syn, który tam siedział, bracie Wood. Tam na końcu, gdzie siedzi ta pani, która pisze, ale tak nie było. Kiedy otworzyłem oczy, unosił się tam anioł Pański. Myślałem, że siedzi tam Dawid, ale to nie był Dawid. Ty nie jesteś Dawidem Wood - prawda? Jesteś bardzo podobny, jakbyś był jego bliźniaczym bratem, ty, który tam siedzisz, ale to nie jest Dawid Wood. Właśnie zobaczyłem jak coś się stało. Amen. O, to coś cudownego. Drogi Pańskie są zawsze niepojęte - prawda? Amen. Jeśli możesz wierzyć - On powiedział - że wszystkie rzeczy są możliwe. Otwórzmy teraz Boże Słowo. Myślę, że zachowam to dla siebie, a niechby Pan to objawił, jeśli będzie uważał, że to jest potrzebne.
2
Otwórzmy szybko 4. Mojżeszową w 20 rozdziale (od 7 do 9 wiersza - wyd.). Jeśli Pan zechce, postaramy się poświęcić około 20 minut na kazanie, ale bądźcie w pogotowiu, bo nie wiem, co się może wydarzyć. Pan Jezus może uczynić dla nas po prostu wszystko. Miłujecie Go? Powiedzcie: „Amen”. [Zgromadzenie odpowiada: „Amen” - wyd.] Amen oznacza - niech tak będzie. Naprawdę Go miłujemy.
I przemówił Pan do Mojżesza tymi słowy:
Weź laskę i zgromadź zbór, ty i Aaron, twój brat.
Przemówcie na ich oczach do skały, a ona wypuści z siebie wodę.
Wydobędziesz dla nich wodę ze skały i napoisz zbór i ich bydło.
Mojżesz wziął laskę sprzed oblicza Pana, jak mu Pan rozkazał.
Chcę teraz głosić przez kilka minut na temat: „Wielki sługa Mojżesz”.
3
Czy czujesz się lepiej siostro, która tam siedziałaś i pisałaś? Chodzi o tę niewysoką panią, która tam siedzi... Czuje się pani o wiele lepiej - prawda? Została pani uzdrowiona. Stary problem serca i inne dolegliwości, ta choroba nerek, a także żylaki, które ci sprawiały problemy - nieprawdaż? Jeśli tak, pomachaj ręką. Zostałaś właśnie wtedy uzdrowiona. Amen. Chwała Panu. Popatrzyłem na nią i zobaczyłem przed chwilą, że wyglądała taka smutna. Przypadkowo popatrzyłem na nią i zobaczyłem tam stojącego anioła. A to bardzo przypominało Dawida. Powinnaś spotkać się z panem Woodem, który jest po tamtej stronie. On wyglądał dokładnie, jak jego syn. Mógłby być jego sobowtórem. Popatrzyłem tam do tyłu i pomyślałem, że może chodzi o Dawida, bo wiedziałem, że Dawid mnie miłuje i wierzy mi. A potem popatrzyłem w dół, a On unosił się nad tamtą panią i zobaczyłem, na co ona choruje. A nagle popatrzyłem do tyłu, a ona się po prostu uśmiechała. Wtedy pomyślałem: „Lepiej jej powiem, niech o tym wie, że te choroby się skończyły, aby mogła...”. Amen. Ona coś tam notowała, chyba z tego, co mówię. Dobrze. O, czy On nie jest cudowny? W ten właśnie sposób to się dzieje. Dokładnie tak. Nie można Boga oszukać. On jest po prostu tutaj, aby nam pomóc.
4
Więc Pan powiedział do Mojżesza, aby wziął tę laskę. Chcemy mówić na temat tej laski. Ta laska dotyczy sądu. Ja bardzo lubię głosić na temat Mojżesza. On był kapłanem, królem, zakonodawcą. Mojżesz był pod każdym względem przedobrazem naszego Pana Jezusa Chrystusa. Urodził się na ten świat jako piękne dziecię. Innymi słowy - urodził się jako prorok. Oni nie lękali się króla, kiedy zobaczyli, że Bóg... kiedy zobaczyli to, co się stało, kiedy urodził się Mojżesz. Pismo tego nie podaje, ale coś musiało się stać, kiedy Mojżesz się urodził, bo jego rodzice to zobaczyli i wiedzieli, że nie muszą się troszczyć o to, co mówił król. Wiedzieli, że ich synowi nie będzie groziło niebezpieczeństwo i dlatego nie lękali się tego rozkazu.
5
Jak więc wiemy, wyciągnięto go potem z sitowia i wychowywał się pod każdym względem... Poszedł na pustynię, prowadził dzieci Izraela, był zakonodawcą, kapłanem, był wszystkim, czym był Chrystus. Był nim jako typ, przedobraz, którego Chrystus był wypełnieniem. Jeśli zauważymy, Mojżesz, kiedy miał już czterdzieści lat, nie zgodził się na to, by nazywano go synem faraona... Życie Mojżesza przebiegało w trzech cyklach. Najpierw pierwsze czterdzieści lat, potem do osiemdziesięciu lat, a potem do stu dwudziestu, kiedy umarł. To jest doskonałe... Mógłbym przechodzić przez Pisma i pokazać to, w okresach łaski, a także w wodzie, krwi i duchu, a także w usprawiedliwieniu, poświęceniu, chrzcie Duchem Świętym, a także w pierwszym, drugim, trzecim przyjściu Chrystusa. Wszystkie te typy, które chcesz znaleźć, znajdują się dokładnie tam i całe Pismo przebiega dokładnie w tych liczbach - dokładnie tam.
6
A więc Mojżesz, kiedy on... Przez pierwsze czterdzieści lat uczono go... Czy wiecie, kto był nauczycielem Mojżesza? Jego matka. Nie mógł mieć lepszej nauczycielki, dlatego że ona została zatrudniona, aby była opiekunką swego własnego dziecka. Powiem wam, że Bóg naprawdę wyprowadził porządnie szatana w pole, co? Z całą pewnością. Mojżesz teraz wiedział od swojej matki, która go wychowywała... Była duchową kobietą i choć jest mało o niej napisane, ale bracie pragnę być w Chwale i zobaczyć to, co się będzie działo, kiedy otrzyma swoją koronę. Popatrzcie, jak nauczała tego młodego człowieka, tego chłopca, będąc w samej paszczy wroga, w samym piecu ognistym. Powiedziała mu, że jest tym, który miał wyzwolić Boże dzieci z tego miejsca.
7
Mojżesz poznał to jako uczony i powiedział: „Chyba muszę tam pójść i zrobić porządek”. Miał już czterdzieści lat, a więc pomyślał: „Mam na tyle lat, że mogę to zrobić”. Tak, więc wziął to wszystko w swoje ręce i to skończyło się fiaskiem. Za każdym razem, kiedy my bierzemy sprawę w swoje ręce, to skończy się fiaskiem. Idźmy tam, gdzie Pan nas prowadzi. Czyńmy to, co nakazuje nam czynić Pan, a wtedy nigdy nie zawiedziemy. Wtedy nie możemy zawieść, bo idziemy za prowadzeniem Pana. Gdyby Mojżesz poczekał tylko troszkę i pozwolił na to, by ta sytuacja dojrzała i poczekał na właściwą porę... Nie można zasiać pszenicy albo jakiegoś innego zboża i za godzinę pójść, aby je zebrać. Musimy je tam zostawić, niech tam leży i niech umrze to nasienie. Niech zgnije i niech nowe życie z tego wyjdzie na wiosnę. To właśnie czynimy teraz. Zasiewamy nasienie do serc ludzi, aby wtedy, kiedy przyjdzie ten wielki czas żniwa - rozumiecie, co chcę powiedzieć? To się zmaterializuje i stanie się coś wielkiego.
8
A więc, kiedy Mojżesz wziął tę sytuację w swoje własne ręce, stwierdził, że jest zupełnym fiaskiem i uciekł sprzed oblicza faraona i sprzed oblicza Bożego, tułając się jako obcy przybysz przez czterdzieści lat, gdzieś w głębi pustyni. Ożenił się z Etiopką, która była bardzo porywczą kobietą. Mojżesz także był bardzo porywczym człowiekiem i to był jego problem. Mogę sobie wyobrazić, że tam w tej głębi pustyni nie zawsze było bardzo spokojnie, ale to jest to, co Bóg dał.
9
Otóż, może myślicie, że poślubiliście kobietę, która jest trochę gwałtowna. Być może to jest Bóg, który chce ciebie trochę pohamować i na odwrót. A więc, Zefora była trochę porywcza. Pokazała to wtedy, kiedy odcięła napletek swojego syna i rzuciła go przed Mojżesza, mówiąc: „Jesteś dla mnie krwawym mężem”. Coś takiego. Mogę sobie wyobrazić, że czasami nie było tam bardzo spokojnie, ale tam właśnie Bóg... Co On czynił? Uczył umysł tego chłopca, tego mężczyzny, na czym polega Boży program. Mojżesz był tam i czekał. Był w takiej sytuacji. Czym się zajmował? Poszedł do pracy, by pracował dla swego teścia Jetry i był tam na pustyni pasterzem owiec. Widzimy tutaj dziś wieczorem przed nami doskonały obraz wierzącego, który jest poza społecznością z Bogiem.
10
Był w takiej właśnie sytuacji. Bez żadnej społeczności. Przez te czterdzieści lat, nic Pismo nie mówi, żeby Bóg coś dla niego uczynił w jakikolwiek sposób, jakąkolwiek nadprzyrodzoną rzecz. On zerwał z nim społeczność. Kiedy kościół zerwie społeczność z Bogiem, przestają się dziać znaki i cuda i gaśnie przebudzenie. Kiedy człowiek zrywa społeczność z Bogiem, Bóg po prostu odchodzi. My właśnie powinniśmy zachować (co starałem się przekazać przed chwilą) miłość Bożą w swoim sercu. Utrzymywać z Nim społeczność, a On doda te wszystkie pozostałe rzeczy w miarę naszego dojrzewania - czy nie uważacie, że tak jest? A więc Mojżesz, bez społeczności tam na obczyźnie, będąc wśród obcych sobie ludzi... Byli to Etiopczycy, a on był Żydem. Wydawałoby się, że on był tam zupełnie poza Bożym zasięgiem, ale Bóg przez cały ten czas wiedział... Bez względu na to jak wielki bałagan narobi człowiek w Bożym programie, Bóg to wyprostuje. Tak jest.
11
Wiedzmy tylko, że przed Bogiem stanie pewnego dnia kościół, bez plamy, bez zmazy i zmarszczki. Bóg to uczyni. Jeśli ja nie będę głosił prawdy, jeśli brat Józef nie będzie głosił prawdy, jeśli wy bracia tam nie będziecie głosić prawdy, Bóg jest w stanie z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi. Ktoś będzie głosił i będzie walczyć o wiarę, która raz została świętym podana. Będzie ktoś taki, kto pociągnie kościół do przodu. Tak jest. A więc, bez względu na to, jak bardzo ta sytuacja została zepsuta, pogmatwana, skomplikowana, Bóg potrzebował czterdziestu lat, by naprawić to, co Mojżesz narobił w trzy dni, aby rozwikłać tę sytuację. Wziął Mojżesza i usunął go na bok, dał mu bardzo porywczą żonę, aby go trochę doprowadzić do porządku i Bóg dalej poszedł, aby tam naprawiać tę sytuację, aż ją zupełnie naprawił. Jednak On postanowił, że to zrobi, a do tego celu przeznaczył Mojżesza. O, jak to miłuję.
12
To, co Bóg postanowił, to się wydarzy. O, czy nie czujemy się z tego powodu dobrze? Musi przyjść to, co Bóg postanowił. Tak jest. On to zrobi, tak czy owak. A więc, jakiś to wielki czas możemy oglądać. Bóg naprawia tę sytuację. Pewnego dnia Mojżesz, który był poza społecznością z Bogiem, być może myślał: „No, z tej wizji o wyzwoleniu dzieci Izraela już nic nie zostało. Chyba będę już do końca życia mieszkał, żył na pustyni i to wszystko. Po co w ogóle urodziłem się na ten świat?” Być może z takimi myślami on tam chodził. W ręku miał laskę. Kiedy tak szedł, Bóg ukazał się w formie anioła w płonącym krzaku. Mojżesz to zobaczył. Wyobrażam sobie, że musiał pomyśleć: „Tutaj, na takim odludziu, gdzie nie ma innych pasterzy prócz mnie. Z jakiego powodu może palić się ten krzak? Czy ktoś się tutaj wkradł i go podpalił?” Obserwował go, a kiedy go obserwował... Bóg potrafi zwrócić na siebie naszą uwagę, prawda?
13
Pewnego razu zwrócił na siebie uwagę Jaira. Jaira, który nie chciał wierzyć w Boskie uzdrowienie. On wierzył w nie, ale On pragnął serca Jaira. Mógł zrobić tylko jedną rzecz. Uderzyć chorobą jego córkę i dopuścić, by umarła, aby Jezus mógł przyjść tam i wskrzesić ją z martwych. W ten sposób mógł naprawdę zyskać jego uwagę - widzicie? Bóg tak postępuje. Czasami powala was na plecy, czasami chorobą, abyście mogli spojrzeć do góry i abyście mogli sobie coś uświadomić. Tak jak w tej starej historii o pasterzu, który miał owcę, której złamał nogę. Ktoś go zapytał: „W jaki sposób albo gdzie ta owca złamała nogę?” Powiedział: „Ja złamałem jej nogę”. Ten odpowiedział: „Jaki okrutny z ciebie pasterz. Ty łamiesz nogę swojej własnej owcy?”
14
Powiedział: „Wcale nie, nie zwracała na mnie uwagi, dlatego musiałem złamać jej nogę, abym mógł ją nosić na rękach, okazać jej trochę miłości, dać jej trochę szczególnego jedzenia, aby mnie pokochała i naśladowała”. W ten sposób Bóg czasami postępuje. Raz na jakiś czas nas skruszy, żeby mógł dać nam trochę dodatkowego pokarmu, aby okazać nam w jakiś sposób miłość. Czy wiecie, że właśnie z takiego powodu jestem dzisiaj kaznodzieją Ewangelii? Dlatego, że On przyszedł do mnie z chorobą, kiedy lekarz powiedział, że nie mogę już żyć? Dokładnie z tego powodu. To mnie zmieniło. To mną wstrząsnęło! Nienawidziłem nawet myśli o kaznodziei. Mój kolega raz powiedział, kiedy mieliśmy zawody w wadze koguciej, a ja miałem na sobie niebieską marynarkę, powiedział do mnie: „Wyglądasz jak jeden z tych baptystycznych kaznodziei, co mają kwadratowe plecy”.
15
Powiedziałem: „Słuchaj, chyba żartujesz”. Byłem gotowy go tam pobić, swego partnera. Nie było we mnie nic z kaznodziei. Czy widzicie, co Bóg uczynił? Musiał powalić mnie na plecy, a lekarze powiedzieli: „Już po nim”. Wtedy przyszedł i poddał mnie szczególnej terapii. Było to jak miłe polanie olejkiem i powiedział: „Ja cię miłuję”. A wtedy odpowiedziałem: „Tak Panie, ja Cię także miłuję”. Wtedy staliśmy się przyjaciółmi. W ten sposób czasami postępuje Jezus. Musi polać nas trochę balsamem z Gilead, aby trochę uśmierzyć ból spowodowany przez różne rzeczy i pokazać nam, że nas miłuje. Uzdrawia nas i pragnie, abyśmy byli zdrowi, miłowali Go, służyli Mu, wierzyli Mu. Czy nie jest cudowny? To właśnie czynił tam na tej pustyni z Mojżeszem. A więc Mojżesz zszedł ze swej drogi, ponieważ ta rzecz zwróciła jego uwagę i popatrzył tam. Pomyślał sobie: „No cóż Mojżeszu, chyba...”.
16
Wyobrażam sobie, że Pan widział tego biednego, starego Mojżesza, który kuśtykał tam, z długą białą brodą, włosami i myślał sobie: „Wiele lat temu miałem wizję i myślałem, że Pan na pewno wyzwoli dzieci Izraela, ale teraz Bóg odwrócił się ode mnie. Zmagam się tutaj na tej pustyni i myślę, że już tak pozostanie”. Wyobrażam sobie, że Bóg powiedział: „Co za biedak. Musiałem to po prostu zrobić, abyś sobie uświadomił... ale teraz pokażę mu, że jestem z nim”. A więc przyciągnął jego uwagę tam. Po prostu chciał uzyskać audiencję u Mojżesza. Wiecie co, Bóg czasami musi sprawić, że zachorujemy i jesteśmy w szpitalu, kiedy doktorzy powiedzą, że nie będziesz żyć, aby uzyskać u ciebie audiencję. Wtedy wy będziecie o to prosić. Nie martwcie się. Czekajcie tylko, aż lekarz powie... O, może powiesz: „Ja nie wierzę w Boskie uzdrowienie, nie wierzę w coś takiego. To jest bzdura”. Niech tylko lekarz powie, że nie ma dla ciebie żadnej nadziei. Wtedy Bóg uzyska audiencję u ciebie. Nie martw się. Ma na to sposób. Czyni to w Swój własny sposób. Alleluja. Kiedy o tym pomyślę, to czuję się jak prawdziwy wykrzykujący metodysta.
17
Popatrzcie. Jest tak dlatego, że Bóg tak to czyni - widzicie? Postępuje w Swój sposób. Ma na wszystko sposoby - prawda? Bardzo cieszę się z tego. Amen. A więc widzimy teraz, że uzyskał audiencję u Mojżesza, mówiąc: „To będzie bardzo dziwnie wyglądać”. Czy wiemy o tym, że Bóg czasami postępuje niezwykle, aby uzyskać audiencję u nas? Tak jest. Ktoś przyszedł do mnie raz i powiedział: „Słuchaj, tam będzie dziś wieczorem głosić ten fanatyk religijny. Chyba pójdę tam i zobaczę, co to w ogóle jest”. Pastor baptystyczny z miasta Milltown - z moich okolic. Dziś wieczorem w zborze baptystycznym w Milltown, jest to William Hall. Ten człowiek przyszedł do nas dlatego, że zobaczył to w gazecie i powiedział: „Słuchaj, powinieneś pójść i zobaczyć tego człowieka jak on głosi. To jest taki mały Billy Sunday”.
18
A kiedy przyszedł, naprawdę cuchnął. Włosy zwisały mu na twarz, jeden ząb mu wystawał, z wielką fajką, którą kiedy wchodził do zboru, walnął w drzwi, aby ją oczyścić. Wszedł i powiedział: „Gdzie jest ten mały Billy Sunday? Chcę go posłuchać”. Bracia diakoni powiedzieli: „Panie Hall, niech pan usiądzie”. Był niegrzecznym klientem. A wtedy powiedział: „Może sobie usiądę trochę bliżej. Chcę zobaczyć, jak ten Billy Sunday wygląda”. Po prostu szydził z tego - widzicie? I w ten sam wieczór został zbawiony. Amen. I dziś wieczorem jest pastorem tam w tym właśnie zborze.
19
Widzicie? Bóg potrafi zwrócić twoją uwagę na siebie - prawda? Pewnego dnia zawróci ciebie z twojej drogi. A więc powiedział: „To będzie wyglądać trochę dziwne dla Mojżesza, coś bardzo niezwykłego. Ześlę po prostu ten Słup Ognia, tam na ten krzak i niech on... Bo i tak ten Słup Ognia ma go prowadzić przez pustynię. A więc rozpalę to, aby Mojżesz tam podszedł”. Zwrócił jego uwagę i Mojżesz zbliżał się coraz bardziej i powiedział: „Cóż to. Wygląda to dziwnie. Ta rzecz pali się, ale się nie spala”. Kiedy podszedł na taką odległość, w której mógł usłyszeć głos... O, ja chcę tam dotrzeć - a wy nie? Na taką odległość, na którą dochodzi głos. Dostał się tylko na tę odległość, na którą dochodzi głos. A wtedy Bóg powiedział: „Mojżeszu”. Odpowiedział: „Tak Panie. Oto jestem”. „Zdejmij swoje buty, bo jesteś na świętej ziemi”. A więc Mojżesz rozwiązał swoje buty i podszedł trochę bliżej i zapytał: „O co chodzi, Panie?”
20
A Pan powiedział: „Słyszałem... Słuchaj Mojżeszu. Nie powiem ani jednego słowa o tym, co widziałem w tobie, ale usłyszałem wzdychania mego ludu i wspomniałem na moje przymierze, które zawarłem z Abrahamem. (Amen. Innymi słowy - na Swoje Słowo). Przypomniałem sobie, co obiecałem Abrahamowi”. Te same obietnice, które dał Abrahamowi, dał tobie, bo ty jesteś nasieniem Abrahama. A więc powiedział: „Wspomniałem sobie na Swoją obietnicę z Abrahamem, dlatego zstąpiłem, aby wyzwolić Swoje dzieci i zaprowadzić je z powrotem do ziemi obiecanej i posyłam ciebie tam teraz”. Mojżesz powiedział: „Panie, widzisz, że ja nie potrafię dobrze mówić. Nie jestem elokwentny. Nie potrafię dobrze mówić. Nie jestem biegły w mowie, po prostu tego nie potrafię”. Powiedział: „Aaron już nadchodzi,” itd. A wtedy Pan zapytał: „Co masz w ręku Mojżeszu?” Mojżesz odpowiedział: „Kij”. Tylko to posiadał. Tylko jakiś stary kij, który podniósł gdzieś na pustyni. Posługiwał się nim, kiedy przeprowadzał owce przez bramy, gdziekolwiek szedł. Popędzał owce tym kijem. To był po prostu stary kij, który gdzieś uciął. Powiedział, że ma laskę.
21
Bóg powiedział: „Mojżeszu, rzuć go na ziemię”. Kiedy rzucił go na ziemię, zamienił się w węża. A wtedy Mojżesz uciekał stamtąd, ale Bóg powiedział: „Podnieś go”. Kiedy złapał go za ogon, on się znowu zamienił w kij. Myślę, że Mojżesz musiał sobie powiedzieć: „Dziwne rzeczy dzisiaj oglądam”. Kiedy zobaczył, że ten kij zamienił się w węża. Otóż, czym był ten kij? Na ten temat chcemy dzisiaj mówić. Czym był ten kij? To już nie był zwykły kij. Albowiem była to laska sądu wszechmogącego Boga. Co on symbolizował? Krzyż. W jaki sposób on miałby symbolizować krzyż? Bo ze strony naturalnej było to drewno. Ze strony duchowej, był to wąż. W jaki sposób wąż mógłby przedstawiać Jezusa? Ten wąż, kiedy był gadem, wężem, przedstawiał już osądzony grzech, dlatego że szatan zgrzeszył przez węża w ogrodzie Eden. Przez węża, który nie był gadem, ale który był brakującym ogniwem między człowiekiem a zwierzęciem. Ten wąż tam stał, chodził wyprostowany i był najbardziej chytry ze wszystkich zwierząt - nie gadów - ale ze zwierząt polnych. A kiedy został przeklęty, odpadły od niego nogi i zaczął czołgać się na brzuchu. A to udowadnia, że on został już osądzony, kiedy stał się gadem.
22
Tak więc Chrystus był grzechem w tym wężu - już osądzonym - barankiem zabitym przed założeniem świata - rozumiecie to? A więc podniósł ten kij. Ta nadprzyrodzona rzecz w tym kiju, to był ten wąż. Ze strony nadprzyrodzonej, to był wąż. Ze strony nadprzyrodzonej, to był wąż w jego ręku. Z naturalnej, to był kij w jego ręku. Krzyż plus Chrystus, sąd wyruszył do Egiptu. Jak wielokrotnie mówiłem, była to „jednoosobowa inwazja”. Pobiegł po swoją żonę, posadził ją na muła, z dziećmi na biodrze i ruszył w kierunku Egiptu, aby go podbić. Czy możecie sobie coś takiego wyobrazić, jednoosobowa inwazja na podbój Egiptu? Ale zrobił to, bo Bóg obiecał mu, że tego dokona.
23
Kiedy tam był, kiedy Mojżesz przyszedł do Egiptu, pomachał swoją laską nad rzekami, a wtedy zamieniły się w krew. Kiedy pomachał tą laską w kierunku nieba, to wtedy słońce pociemniało. Na czymkolwiek przed sobą postawił tę laskę, to oznaczało sąd. Przed tą laską szedł sąd, bo ten kij był laską sądu - rozumiecie to? Kiedy chciał, żeby przyszły pchły, podniósł swą laskę w powietrze w ten sposób, uderzył w proch, aż podniósł się z ziemi proch, a wtedy zewsząd nadeszły pchły. Sąd, Boży sąd. Sprowadził ogień z nieba, błyskawice na ziemię, wielki grad i wszystko inne, co pozabijało bydło, Egipcjan i wszystko pozostałe. Sąd, Boży sąd, który szedł przed Mojżeszem.
24
Tak jak Mojżesz szedł, mając przed sobą laskę sądu, tą samą laskę dziś wieczorem dla kościoła jest Jezus Chrystus. Gdyby ci Egipcjanie potrafili tylko wyrwać ten zwykły kij z rąk Mojżesza, wtedy by go pokonali. Jeśli diabłu udałoby się kiedykolwiek usunąć bóstwo z imienia Jezusa Chrystusa, wtedy pokonałby kościół. Ale tak jak laska sądu szła przed Mojżeszem, aby sprowadzać sąd, w ten sam sposób imię Jezusa idzie przed nami, aby brać na siebie nasz sąd. Bierze na siebie sąd choroby, bierze na siebie sąd śmierci, bierze na siebie sąd kłopotów.
Weź imię Jezusa z sobą,
Jako tarczę przed wszelką troską.
Kiedy gromadzą się wokół ciebie pokuszenia,
Wyszeptaj to święte imię w modlitwie.
25
Kiedy zaczną gromadzić się choroby, wyszeptaj to imię Jezusa. Co to jest? To jest Boży reprezentant sądu. Chrystus już osądzony za twoje grzechy, Chrystus już osądzony za twoje pokuszenia, Chrystus już osądzony za twoją chorobę. Rozumiecie mnie? Była to laska Bożego sądu. Jak długo podnosiła się, był to sąd. Mojżesz tej nocy po wyprowadzeniu dzieci Izraela, kiedy nadeszła armia faraona, Słup Ognia zstąpił i zawisł pomiędzy faraonem i jego ścigającą armię a Izraelem. On był światłem dla Izraela, ale ciemnością dla faraona. On właśnie oddzielał ich (Amen), był pośrednikiem. O, jak ja bardzo cieszę się z tego, że On jest dzisiaj naszym pośrednikiem. W chorobie, między śmiercią a życiem, On jest moim pośrednikiem. Jest tym, który bierze śmierć do jednej ręki, a życie do drugiej. Jest tym ogniwem, które łączy człowieka z Bogiem. Jest pośrednikiem.
26
A więc On zstąpił jako pośrednik i sprawił, że po jednej stronie było światło, aby Izrael mógł maszerować dalej, ale z drugiej strony żeby była ciemność, aby powstrzymać faraona. Ten sam anioł Boży jest w kościele dziś wieczorem, dając światło dla kościoła, aby mógł iść dalej naprzód, ale ciemność dla tych, którzy to odrzucą. My jesteśmy dziećmi światłości. Amen. Jak możemy widzieć, jeśli będziemy szli w ciemności? To jest niemożliwe. Nie będziemy wiedzieć, dokąd idziemy. Jeśli jednak będziemy w światłości, a Chrystus jest światłością... I wydaje światłość tym wierzącym, podczas gdy ciemność daje niewierzącym. Pokazywał drogę wierzącemu, ale niewierzącemu ciemność i rzeczy, o które może się potknąć.
27
Tak samo jest dziś wieczorem. Kiedy maszerujemy w kierunku ziemi obiecanej, Bóg rzuca nam na drogę światło, światło Boskiego uzdrowienia, mówienia językami, wykrzykiwania i wychwalania Boga, manifestując te rzeczy dzieciom światłości. Lecz rzucając ciemność tam do tyłu, tym, którzy się potykają, nie wiedząc, dokąd idą. Pamiętajmy, że ten sam kij, ta ręka, która trzymała laskę sądu, kiedy on zszedł tam, a to była Boża droga, która biegła przez Morze Czerwone, pomachał nią nad tym Czerwonym Morzem, a ono widząc ten sąd, przestraszyło się i wycofało się na obie strony, tworząc słup. A maszerujący Izraelczycy przeszli prosto po dnie morza, po suchej ziemi.
28
Kiedy jednak nieobrzezani, ci, którzy rościli sobie pretensje do kogoś, kim w ogóle nie byli, kiedy zaczęli to samo czynić, Bóg wywołał tam zamieszanie. Sprawił, że odpadły koła z wozów bojowych, przestraszył konie, tam na dnie tego morza powstał wielki chaos. A po drugiej stronie ten sam sąd, tam, w tej dolinie między tymi dwoma ścianami wody, był grzech... Chwała Bogu. Czy wiecie, co to czyni? Ten sam Słup Ognia, który im pokazywał to, kiedy wchodzili do tej doliny, przemieścił się tam ponad tę wodę i utorował im drogę, podczas gdy ci, którzy byli w tyle, bez prowadzenia Ducha Świętego, nie mogli iść tą drogą, którą szli ci, którzy byli obrzezani. Alleluja. Kiedy się nad tym zastanowię, zaczynam się czuć religijnie.
29
Ta bitwa trwa. Pewnego dnia będziemy musieli przyjść między dwoma wielkimi, ciemnymi ścianami, ciemną doliną, doliną cienia śmierci. Dawid powiedział: „Zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną”. Kiedy oni zobaczyli to wielkie wspaniałe światło Słupa Ognia unoszące się, wirując nad tą wodą, widząc także te wielkie ściany wody, może wysokie na czterdzieści sążni (73 m - wyd.), a tam na dnie to błoto, wtedy anioł Boży utorował dla nich drogę. Izrael wiedział, że jeśli anioł Boży będzie szedł naprzód i będzie torował drogę, nie muszą się bać na tej drodze. Amen. A więc pewnego dnia musimy przejść doliną cienia śmierci, taką samą jak oni wtedy. Nie ulękniemy się zła. Póki ta Poranna Gwiazda będzie szła przed tobą, oświetlając nam drogę, sprawi, że będzie możliwym, aby przez to przejść, bo tam na drugiej stronie jest ziemia obiecana. Amen. Bardzo się z tego cieszę. Zobaczcie. Kiedy przeszli na drugą stronę, ci nieobrzezani powiedzieli: „Jeśli oni to potrafią zrobić, my potrafimy także” i utopili się w morzu, w zamieszaniu. Utopieni i zalani przez morze.
30
A Izrael poszedł dalej. Pewnego dnia potrzebowali wody. Bóg powiedział do Mojżesza... Słuchajcie uważnie. O, chcę, abyście zrozumieli tę część tego. Tutaj jest ta złota nić. Ci ludzie byli spragnieni, zastanawiali się: „Skąd weźmiemy wodę. Nasze dzieci głodują”. Kiedy te małe dzieci były chore, Bóg wywyższył miedzianego węża. Kolejny symbol, podobny do tego, który Mojżesz miał w ręku. Tylko, że tutaj w tym symbolu pala umieszczony jest owinięty wąż. Co to oznaczało? Sąd. Czerpanie procentów z twojej polisy ubezpieczeniowej (Amen), czerpanie dywidendów z Golgoty. Przecież Jezus powiedział: „Tak jak Mojżesz wywyższył miedzianego węża na pustyni, tak musi być Syn człowieczy wywyższony”.
31
Przyczyna Jego wywyższenia była wieloraka. Było tak dlatego, że oni tam besztali jeden drugiego, potrącali jeden drugiego, walczyli jeden z drugim i pogardzali Mojżeszem. Grzeszyli i chorowali. A On został wywyższony z dwóch powodów: dla przebaczenia ich wracania do starego grzechu i po to, aby uzdrowić ich chorobę.
„A On był starty z powodu naszych przestępstw, a Jego ranami byliśmy uzdrowieni”. Każdy ustęp Pisma, każde Słowo, jest Bożym wiecznym Słowem, które nie może przeminąć. Amen. Tak bardzo cieszę się, za ten fundament, który był założony przez Jezusa Chrystusa, ten główny kamień węgielny. A my budujemy się razem jako kamienie w świątyni żywego Boga, przez to, że wyznajemy i wierzymy w Pana Jezusa Chrystusa. To samo światło, które było wtedy z nimi, porusza się teraz na tej sali.
32
A więc zwróćcie uwagę, Mojżesz powiedział, że pójdzie tam i zaczął się modlić, mówiąc: „Panie, widzisz, że ci ludzie są spragnieni teraz i nie mam wody, a oni się domagają ode mnie wody”. Mojżesz i Aaron poszli do przybytku i upadli przed obliczem Pana, a wtedy zstąpiła na nich Boża chwała Shekinah. Amen. Chwała Shekinah, otoczyła ich Boża obecność. Ale bracie, to nie jest nic więcej niż to, co możesz odczuć na dobrym, staromodnym zgromadzeniu Ducha Świętego, wtedy, kiedy Boża chwała Shekinah zstępuje między was. To jest ta sama rzecz. Mojżesz podniósł ręce przed Bogiem, kiedy stał niemalże przemieniony przed nimi. Bóg powiedział: „Mojżeszu, Ja pójdę przed tobą i stanę w tym wyłomie na skale”. To mi się podoba. „Pójdę przed tobą i stanę na tej skale i utoruję ci drogę. Kiedy przyjdziesz, uderz w tę skalę. Teraz weź tę laskę, zgromadź lud, pójdź i uderz tę skałę, a ona wypuści wodę”. Coś takiego. „Stanę tam na tej skale przed tobą”. Popatrzcie. Mojżesz musiał czekać. Bóg poszedł przed Mojżeszem i stanął na tej skale. Chciałbym, żebyście zrozumieli, jakie to ma duchowe znaczenie. Kiedy oglądamy, jak Boże Słowo się odkrywa, można się po prostu w tym zupełnie zanurzyć. Ja to potrafię i wiem, że wy także.
33
A więc widzimy tam Mojżesza, który bierze tę laskę, laskę sądu i podchodzi do skały, a tam na tej skale stał Bóg. Wtedy Mojżesz uderzył w tę skałę, a kiedy to zrobił, wytrysnęły z niej wody. Nie był to taki mały strumyczek, który możemy oglądać na różnych obrazach malarzy. Myślę, że sam wypiłbym taki do dnia, gdybym był spragniony. Ale popatrzcie, tam wyszło tyle wody, że mogły się napić z tego dwa miliony ludzi, plus wielbłądy i inne zwierzęta, które oni mieli. Ta woda wytrysnęła fontannami. Alleluja. To jest piękny typ tego, kiedy Jezus powiedział, że On był tą skałą, która była na pustyni. Nic dziwnego, że ludzie wtedy wykrzykiwali, kiedy przyszedł do Jerozolimy, jadąc na tym koniu, albo na tym oślęciu. A ci mieszkańcy Nazaretu krzyczeli: „Hosanna, hosanna temu, który przychodzi w imieniu Pańskim”. Niektórzy z tamtych nakrochmalonych, samozwańczych kapłanów powiedzieli: „Uciszcie ich”. Lecz On powiedział: „Jeśli oni będą milczeć, to zaraz kamienie będą wołać”.
34
Czym są te kamienie? Są to kamienie, które zostały obmyte tą samą wodą, wodami Słowa. One muszą wołać. Powiedział: „Jeśli będą milczeć, kamienie zaraz wołać będą”. Coś musi się wydarzyć. Te kamienie... Popatrzcie, później, kiedy potrzebowali wody, potrzebowali tylko przemówić do tej skały. Pewnego dnia byli głodni, więc poszli szukać jedzenia i znaleźli w rozpadlinie skalnej miód, który tam wisiał. Ta rozpadlina symbolizowała rozcięcie boku Pana Jezusa włócznią. Kiedy ta rozpadlina w tej skale została uderzona, przyleciały tam pszczoły i zbudowały ul. Tam był miód w skale. Amen. Coś przepięknego. Samson, kiedy szedł, aby zobaczyć się z żoną, albo dziewczyną, wybiegł tam lew... Ten człowieczek, o, gdzieś takiego wzrostu, który miał siedem loków zwisających, ten człowieczek, który był jakby maminsynkiem, ludzie nie mogli zrozumieć skąd brał swoją siłę. A wtedy wybiegł wielki, stary lew, który powiedział do siebie: „O, popatrz sobie, co tam idzie”. A stał tam Samson, mały człowiek, maminsynek. A ten lew był wiele razy większy od niego. Co się wtedy stało?
35
Samson nie wyszedł i nie powiedział: „Słuchaj, rozedrę cię na kawałki,” ale zstąpił na niego Duch Pański i tego dokonał. Odczuł tam z tyłu zwisające swoje siedem loków. To było to przymierze. A wtedy nie bał się już tego lwa. Nie bał się tego, nawet w obliczu śmierci. Jeśli ty potrafisz odczuć tam z tyłu... Jeśli Samson potrafił odczuć swoje siedem kędzierzy i wiedział, że to jest przymierze, dlatego że on urodził się jako Nazarejczyk, o ileż bardziej człowiek, który narodził się z Ducha Bożego może odczuć Bożą moc i przekonać się o tym, że to jest przymierze, dzięki któremu możesz zabić wroga, który jest przed tobą. Czy to jest choroba, czy to jest pokuszenie, cokolwiek to jest, nie może się to ostać przed tobą, kiedy przychodzi Duch Boży.
36
Wtedy Samson podszedł, chwycił w ręce tego lwa, ten mały karzełek, ten mały człowieczek z lokami, chwycił go za paszczę i rozdarł go na kawałki. Alleluja. Potrzebujesz tylko jednej rzeczy, jest to Chrystus, to przymierze. Czy możesz je odczuwać? Amen. Ach, to przymierze... Wtedy wziął tego starego lwa i postąpił z nim jak z jakimś małym królikiem. Rozdarł go w ten sposób, odrzucił jego ciało i poszedł dalej. Przyszedł tam za kilka dni, a na tej padlinie pszczoły zbudowały ul i jadł najsłodszy miód, jaki jadł w życiu, właśnie z tego ula, który był zbudowany na zwłokach lwa, który chciał go zabić. Dlatego, że zstąpił Boży Duch i wyzwolił go.
37
Jeśli masz jakiś problem dziś wieczorem, odczuj jak Duch Boży zaczyna działać na tobie i rozdziera tę rzecz na kawałki. Co się wtedy stanie? Będziesz miał świadectwo, które zatrząśnie dachem tego domu. Amen. Jesteś w przymierzu, obrzezany przez Ducha Świętego. Amen. Zjedz sobie tego słodkiego miodu. Jest naprawdę dobry. Kiedy możesz powiedzieć: „Tak bracie, ja wierzę w uzdrowienie”.
Cudowna Boża łaska, jak słodki jej dźwięk,
Która zbawiła takiego nędzarza, jak ja,
Kiedyś byłem zgubiony, ale teraz Bóg mnie znalazł,
Byłem ślepy, ale teraz widzę. Amen.
38
Kiedyś musiałem być prowadzony przez silne ramiona, mieć wielkie okulary, w ten sposób, z grubymi szkłami i ledwo widziałem dokąd idę, ale dzisiaj mam świadectwo, bo uświadomiłem sobie jaka jest moja pozycja w Chrystusie Jezusie. On uczynił to przymierze, a ja je przyjąłem i uwierzyłem Mu. Dzisiaj jest On dla mnie słodkim miodem, który mogę spożywać i mówić o tym innym. Uważajcie jeszcze na jedną rzecz, szybciutko. Dojdziemy tutaj... A więc, kiedy ta skała była uderzona... Był to przepiękny obraz... Ci ludzie tam ginęli i umierali. Był to obraz tego, co mówi Boże Słowo: „Tak Bóg świat umiłował, że dał Swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto wierzy w Niego nie zginął, ale miał życie wieczne”.
39
Wśród ginącego, umierającego ludu, ginącego, umierającego narodu, Bóg tak umiłował tych, którzy nie byli tego godni. Popatrzcie, jacy byli niegodni, ale Bóg tak umiłował... O, gdyby nie miłość Boża, dziś wieczorem zniszczyłby cały ten świat, ale nie potrafi tego uczynić. Jego miłość Mu na to nie pozwoli. A więc: „On tak umiłował świat, że dał Swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w niego wierzy nie zginął, ale aby mógł pić z tych wód życia za darmo. Ktokolwiek pragnie niech przyjdzie”. Jest tam dosyć wody. Są to obfite błogosławieństwa, które stamtąd wypływają. „Kto wierzy we mnie...”. Innymi słowy przyjmij to tak: „Kto wierzy we mnie, będzie miał w samym środku swojej duszy wielką fontannę, która będzie tętniła ku żywotowi wiecznemu”. To jest coś przepięknego.
40
Uważajcie. A więc Bóg wziął na siebie cały sąd śmierci. Śmierć, którą ja powinienem umrzeć, piekło, do którego ja powinienem pójść. Bóg zesłał Swoje sądy śmierci, choroby na Chrystusa, który stanął w tym wyłomie, w tej przerwie, kiedy zawisł pomiędzy niebem a ziemią. Bóg zesłał na Niego i uderzył Go nieprawością nas wszystkich. Tam, ten sąd na Niego spadł. A dzisiaj ten sztandar krzyża, jest dla świata przepaską zasłaniającą mu oczy, ale dla tych, którzy maszerują naprzód, mając krzyż przed sobą, oznacza to, że ten sąd został zapłacony.
Popatrz i żyj mój bracie, żyj.
Popatrz na Jezusa teraz i żyj.
Bo to jest zapisane w Jego Słowie, alleluja.
Musimy tylko popatrzeć tam i żyć.
41
Jeśli jesteś chory, popatrz tam i żyj. Jeśli jesteś załamany, popatrz tam i żyj. Jeśli jesteś zniechęcony, popatrz tam i żyj. Jeśli jesteś martwy w swoim grzechu i przestępstwie, popatrz tam i żyj. To wszystko, bo ten krzyż idzie do przodu przed nami. Bóg umieścił przed nami ten sztandar, ten znak krzyża, uświadamiając nam, że przez to przychodzi dokładnie... Tak jak w przypadku tego węża, to nie był ten kij. To wąż, który był na nim przedstawił pojednanie. Nie chodzi o ten drewniany krzyż, który mamy nieść, ale o Ducha Świętego, który jest w tym zawarty, w tym wielkim znaku, w tym wielkim znaku Golgoty, kiedy z Chrystusa wyszło życie Ducha Świętego. Z tego krzyża poszło do każdego, który chce przyjść i ten krzyż jest Bożym znakiem przed nami dziś wieczorem, abyśmy naśladowali Jezusa. Ach.
42
O, kiedy myślę o Bogu, który był na tej skale. Bóg był tą skałą, a laska sądu Mojżesza... Sąd, Boży sąd spadł na Chrystusa, który umierał na naszym miejscu, niewinny za winnych. A z Niego wyszła ta komórka krwi, z Jego pleców spłynęła życiodajna komórka krwi, która daje życie, abyśmy mogli być uzdrowieni. Wypłynęła także z Jego serca, abyśmy mogli być zbawieni, spływała z Jego czoła i tak dalej, dla naszych nieprawości, dla naszego pokoju, to wszystko było na Nim. On tam wisiał jako krwawiący złoczyńca, wisząc tam między niebem a ziemią. Kiedy święty Bóg patrzył na ziemię, On tam pozostawał i Bóg nie mógł już więcej widzieć grzechu, dlatego że patrzył się przez ten sąd, który został już tam zapłacony, przez tę wszystko przewyższającą cenę. O, mam nadzieję, że to widzisz mój przyjacielu - chrześcijaninie.
43
Kiedy popatrzymy tam, tam to było. Jeśli chodzi o Boga, ta sprawa jest dokonana. Ta cena jest zapłacona. Jesteś wolny. Z tym właśnie mają problem ludzie dziś wieczorem, nie wiedzą, że są wolni. Niedawno pewien rolnik miał pole, na którym zasiał kukurydzę. Ciągle przylatywały tam wrony i wyjadały mu ziarno, więc on zastawił pułapkę i złapał jedną wronę. W ten sposób chciał zrobić porządek z pozostałymi. Przywiązał tę jedną wronę za nogę do płotu i ta biedna wrona chodziła, kuśtykała, próbowała podskoczyć i nie mogła się wyrwać, dlatego że była przywiązana. Wyjadła wszystko w swoim zasięgu i potem głodowała i umierała z głodu. Była tak słaba, że już ledwo co mogła podskakiwać, czy też frunąć.
44
Wszystkie inne wrony przylatywały i krzyczały: „Chodź z nami, Jasiu wrono. Polećmy na południe. Przychodzi zima. Jeśli tu zostaniesz, zginiesz. Lećmy tam, Jasiu wrono”. Odpowiadała: „Nie mogę. Jestem przywiązana”. Ale pewnego dnia przyszedł jakiś dobry człowiek, zobaczył tę biedną, starą wronę, która chodziła tam i kuśtykała w kółko. Widział jak była coraz bardziej słaba, a więc wziął ją w swoje ręce, chwycił, pogłaskał trochę, rozwiązał ten sznurek i wypuścił ją. Powiedział: „W porządku, wrono, możesz lecieć”. Ale kiedy odszedł, ta wrona ciągle chodziła w kółko, w tym samym kole - widzicie? Ona była odwiązana, ale nie wiedziała tego. Inne wrony przyleciały i krzyknęły: „Chodź z nami, Jasiu wrono. Lecimy na południe. Nadchodzi zima”. Odpowiedziała: „Nie mogę. Jestem ciągle przywiązana”.
45
Tak właśnie jest z mężczyznami i kobietami dziś wieczorem, którzy nie znają swojej pozycji w Chrystusie Jezusie. Może diabeł cię przywiązał przez gruźlicę, może cię przywiązał przez raka, może cię przywiązał przez wiele różnych rzeczy. Ale Chrystus, ten dobry mąż, wziął na siebie twój sąd i uwolnił cię, jesteś wolny dziś wieczorem. Niech cię Bóg błogosławi. Możesz się podnieść w mocy Ducha Świętego. Nie lećmy na południe, ale lećmy do Chwały, maszerując jako wielka armia Boga żywego. Jesteśmy wolni. Czy nie słyszycie tych innych, którzy wołają: „Chodź z nami?” Kiedyś byłem związany łańcuchem grzechu, ale dziś zostałem wyzwolony przez Jezusa Chrystusa. Amen.
46
Ten sąd, z pewnością, Chrystus wziął na siebie nasz sąd, niewinny za winnych. Został uczyniony grzechem, abyśmy mogli nie być grzesznikami. Poniósł nasze choroby, abyśmy nie musieli ich nieść. Poniósł nasze zmartwienia, abyśmy nie musieli ich już nieść „jak inni, którzy nadziei nie mają” - jak mówi Pismo. On był... Wszystko czego potrzebujemy, było właśnie w Nim. Wierzycie w to? Oczywiście, że tak. Czy ty pani, która tam siedzisz, wierzysz w sprawie swej choroby serca? Czy wierzysz w to, w sprawie swej choroby serca? Czy przyjmujesz to teraz naprawdę z całego serca? W takim razie On poniósł twoją chorobę serca i już jej nie masz. Amen. Jeśli w to wierzysz, możesz to otrzymać. Alleluja. Tak jest.
47
„On zraniony był za nasze przestępstwa, starty za winy nasze, kaźń naszego pokoju była na Nim, a Jego ranami zostaliśmy uzdrowieni”. Kiedy ta skała została już raz uderzona, Bóg powiedział do Mojżesza: „Idź naprzód Mojżeszu, teraz musisz tylko przemówić do tej skały. Od tego czasu, kiedy będziesz potrzebował wody, tylko przemów do tej skały. Nie musisz jej już uderzać. Nie musisz w nią walić całą noc. Nie musisz się martwić, nie musisz żebrać, nie musisz się modlić, ani pościć. Przemów do tej skały - alleluja - a ona wypuści swoje wody”. Amen. „Przemów do tej skały, a ona wypuści swoje wody”. Pewnego razu kobieta z krwotokiem, wszystko co miała, straciła. Żaden doktor nie potrafił jej wyleczyć. Pewnego dnia, kiedy szła brzegiem, zobaczyła tę duchową skałę, która przechodziła obok i przemówiła do tej skały. Zrobiła to samo, co ta kobieta zrobiła tutaj przed kilkoma minutami. Przemówiła do tej skały i z tej skały wypłynęły wody uzdrowienia. Alleluja.
48
Był pewien człowiek, który nazywał się Jair, który naprawdę miłował Pana, ale ukrytym chwalcą. Pewnego dnia jego mała córeczka umarła. Nie było już żadnej nadziei, ale przemówił do tej skały, a ta skała nie tylko, że wydała wodę, ale życie, wody życia za darmo. Inna kobieta, która nazywała się Marta i Maria, miłowały Jezusa, ale odszedł z ich domu. A ich brat był martwy, leżał i rozkładał się w grobie, ale pewnego dnia usłyszały, że nadchodzi ta skała, przybliża się do miasta. A Marta, która bardzo krzątała się, by gotować Jezusowi dobre obiady i być może nie bardzo zwracała uwagę na rzeczy duchowe, ale w swoim sercu wierzyła w to, dlatego że pokazała, czym była. Kiedy wybiegła, uklęknęła tam na kolana i przemówiła do tej skały, a ta skała w odpowiedzi przemówiła w wieczność i wskrzesiła z martwych człowieka. Alleluja.
49
Kiedy grupa ludzi była na morzu w małej łódce, która podskakiwała na wszystkie strony jak korek od butelki, skakała na wszystkie strony i nie było już żadnej nadziei, ratunku. Wtedy przypadkowo uświadomili sobie, że tam na rufie leżała ta skała. Przemówili do tej skały w swoim problemie i ona uspokoiła morze, a wiatry złożyły ramiona i schowały się z powrotem w szczeliny. Alleluja. Morze, które było wzburzone, uspokoiło się, jak matka, która nuci kołysankę swemu malutkiemu niemowlęciu. Widzicie? Przemówili do tej skały, a z tej skały wyszła substancja, o którą prosili. Czy rozmawiasz dziś wieczorem z Bogiem? Czy ty, który tam siedzisz, rozmawiasz z Nim w sprawie swojej choroby klatki piersiowej? Czy wierzysz, że Bóg cię uzdrowił? Właśnie skończyłeś z Nim mówić - prawda? Czy nie powiedziałeś: „Panie, uzdrów mnie”. Przemówiłeś do Niego i twoja choroba klatki piersiowej się skończyła. „Przemów do tej skały, a On wypuści Swoją wodę”. Alleluja.
50
Kiedy przyszedł czas na Mojżesza, a wszystko zawiodło, Bóg powiedział: „Wejdź tutaj na górę”. On wspiął się na szczyt góry Nebo, aby wejrzeć do ziemi obiecanej. Zobaczył, jak zbliżała się do niego śmierć, wiedział, że ze wszystkich stron otaczała go śmierć. Kiedy rozejrzał się dookoła, zobaczył, że koło niego była ta skała. Wszedł na tę skałę, na tę skałę, za którą szedł przez cały czas przez pustynię, albo na tę skałę, która mu towarzyszyła. Wszedł na tę skałę, a wtedy Bóg zesłał Swoich ludzi do niesienia trumny, Swoich aniołów, którzy zabrali go stamtąd z tej skały. Alleluja. Na tej skale, która go karmiła, kiedy był głodny, dawała mu wodę, kiedy był spragniony i zabrała go do domu, do Chwały, kiedy umierał.
51
Modlę się dziś wieczorem: „Panie Jezu, podnieś mnie, pociągnij mnie ponad ten świat, abym mógł odnowić dobre stosunki z Tobą, by móc z Tobą mówić, aby tego dnia, kiedy będę musiał przechodzić przez dolinę cienia śmierci, mógł oczekiwać, że będzie stała tam ta skała”. Alleluja. „Zachowaj mnie w dobrych stosunkach z Tobą”. Ja sam pragnę mówić do Niego. Potrzebujesz mówić do Niego. On jest tutaj dziś wieczorem i chce mieć dobre stosunki z każdym z was, jeśli ty chcesz mówić z Nim. Wierzysz w to? W każdej swojej potrzebie. Powstańmy teraz, bo nadszedł na to czas. Coś takiego. Czuję się tak, jakbym mógł wziąć na ramiona cały ten budynek kościelny i odejść stąd, mając go na ramionach. Dlaczego? Ta skała, Chrystus Jezus jest tutaj.
52
O, nie jestem podniecony. Dokładnie wiem, na czym stoję. Wiem dokładnie, o czym mówię. Gdybym tylko potrafił wyrazić to, co czuję. Gdybym tylko mógł przekazać tym zgromadzonym, co to naprawdę oznacza, być pod namaszczeniem tej skały, Chrystusa Jezusa. Twój sąd jest już spłacony, On poniósł twoje choroby, zabrał twoje troski i załatwił tę sprawę przed Bogiem. Czy boisz się Mu zaufać? Ty nie musisz być sądzony. Nie musisz martwić się o swoją godność. Nigdy nie będziesz godny, ale Chrystus był godny na twoim miejscu i zapłacił tę cenę. Nie staraj się czegoś odkupić. Nie potrafisz tego odkupić, bo nie masz na to pieniędzy, ale Bóg miał te pieniądze i posłał Chrystusa, spłacić ten rachunek i odkupić cię z twojej choroby i z twoich zmartwień, trosk, grzechu i odstępstwa do grzechu. On posłał te pieniądze, był to Chrystus Jezus i złożył je w banku na Golgocie, na wzgórzu Golgoty, a dziś wieczorem każdy z was jest wolny, jeśli tylko możemy w to wierzyć.
53
O Boży Chrystusie. Mówię do Ciebie jak Mojżesz dawnymi czasy w imieniu tych ginących ludzi, którzy giną z powodu choroby i różnych kłopotów. O wieczny Boże, podnieś Swą głowę spoza wiecznych wzgórz i przyjmij tych ludzi do Twego królestwa. Niechby Panie, Duch Święty tak namaścił dziś wieczorem tych ludzi, aby mogli odczuć na sobie to przymierze, tak jak Samson, kiedy odczuł z tyłu włosy przymierza. Niechby Duch Święty owinął każde serce dziś wieczorem, aby ludzie uświadomili sobie, że to jest przymierze, które Ty czynisz z nimi i mogli odejść stąd, będąc wolnymi. Ja potępiam każdą chorobę, każdą dolegliwość, każdy grzech. Jako Twój sługa, mówię Panie w słowie pokory wobec Ciebie, ale przed diabłem w słowie twardego zgromadzenia: „Szatanie, przegrałeś tę bitwę. Możesz równie dobrze już się poddać. W imieniu Jezusa Chrystusa wyjdź z każdej osoby, która jest tutaj, aby oni mogli zostać wolnymi”. Amen.
Wróć do czytelni Następne kazanie