• PL
  • EN
  • CZ
Zawróćcie na północ

Tytuł: Zawróćcie na północ

Data: 1961-01-29

Miejsce: Phoenix, Arizona, USA

Długość: 51 min

Pobierz

Audio PDF

Pobierz

Audio PDF

Pomniejsz/ powiększ tekst:
A-
A+
  • Wybierz szybkość auto przewijania:
  • Powoli
  • Średnio
  • Szybko
  • Zatrzymaj

Zawróćcie na północ

1
...?... przeziębienie - szatan złożył to na mnie, a ja dałem mu to z powrotem. On mi to znowu dał, a ja oddałem to jemu. Tak to trwało dalej aż do czasu, kiedy szedłem poświęcić zbór. Wtedy ostatecznie się go pozbyłem i poszedłem poświęcić zbór.
Stojąc na tej skrzyni tego popołudnia... To mi przypomina czas, kiedy mama miała w zwyczaju stawiać mnie na skrzyni, żebym mył naczynia. Otóż, mam nadzieję, że dziś po południu to jest to samo. Więc niech Bóg to błogosławi.
2
Kilka ogłoszeń, ogłoszenie, które miałem podać w Houston któregoś dnia... Dostałem małą kartkę, na której było napisane: „Proszę ogłosić, że brat Van Heuf i W. P. Hinse będą od 27 lutego do 5 marca w Phoenix, w Arizonie”. Pamiętajcie o tym.
Następnie, myślę, że jutro wieczorem będzie tu głosił brat Oral Roberts. Chyba nawet w tym samym audytorium. Na bankiecie. A brat Oral Roberts z pewnością jest Bożym arcydziełem za kazalnicą. Wspaniały Boży mąż, mąż wiary. I jestem pewien, że dobrze wam zrobi przyjść i posłuchać brata Robertsa jutro wieczorem.
Poza tym rano śniadanie i w ogóle. Widziałem już wielu za zasłoną, którzy mieli swoje bilety i tak dalej. To dobrze. Więc cieszymy się zawsze z tego, że jesteśmy na tych zgromadzeniach.
3
Wiem, że macie coś przygotowane, coś, co ma się odbyć za parę minut albo zaraz po tym, jak uporam się z głoszeniem - jakieś spotkanie. Skrócę moją usługę, na ile to tylko możliwe. Po pierwsze, mam małą chrypkę, po drugie, jestem ograniczony czasem, a do tego jesteście tutaj już od przeszło dwóch godzin. Wiem, że jesteście zmęczeni.
Następnie, jutro albo w przyszłą niedzielę, jeśli Pan pozwoli (w następną niedzielę będzie 5 lutego), przyszłej niedzieli wieczorem na zgromadzeniach w Zborach Bożych w Tuscon, w Arizonie, będziemy modlić się za chorych. W następną niedzielę wieczorem rozpoczynamy o wpół do ósmej w Tuscon, w Arizonie. A potem jedziemy stamtąd na Zachodnie Wybrzeże do... i w dół poniżej Los Angeles - Long Beach, jak mi się wydaje. Następnie w górę wokół Bakersfield na kolejną usługę, a potem na wschód. Mam nadzieję, że jak Bóg pozwoli, będę w Zurichu w tym samym czasie, co ci mężowie, a tak samo w Jerozolimie. Chciałbym raz pojechać do Jerozolimy i zobaczyć miejsce, gdzie przebywał nasz Pan. Pragnę tego popołudnia przywitać tutaj wielu moich wspaniałych przyjaciół. Widzę brata Magnasona i brata Rodesa... tylu ich tu jest. Niemało czasu zajęłoby wymienianie ich nazwisk. A stojąc tutaj przed chwilą i widząc się przez moment z bratem Smithem, podchodzącym i obejmującym mnie swymi ramionami - co za cudowny czas społeczności.
4
Teraz, gdy czytamy Pismo, chciałbym zaczerpnąć Pismo, jeśli można tak powiedzieć, z 3. wersetu 2. rozdziału V Księgi Mojżeszowej:
Dosyć już krążyliście wokół tej góry; zawróćcie na Północ.
Pragnę mówić na temat: „Zawróćcie na Północ”. Trudno byłoby Izraelowi pomyśleć wówczas, gdy stali tam po drugiej stronie Morza Czerwonego, tańcząc, wykrzykując, radując się, że od obiecanego kraju dzieli ich czterdzieści lat, podczas gdy byli od tego oddaleni zaledwie o kilka dni drogi. Jak nic, był to tylko krótki odcinek czasu. Myślę, że samochodem moglibyście prawdopodobnie przejechać tę trasę w półtorej godziny. Pieszo moglibyście zrobić to w dwa, trzy czy cztery dni, coś koło tego, spokojnie; moglibyście wejść do obiecanego kraju. A oni myśleli, że prawie tam są. I mieli wielki jubileusz wykrzykiwania i chwalenia Boga, a widząc, co Bóg dla nich uczynił i jak to... Byłoby im trudno uwierzyć, że są oddaleni o czterdzieści lat od tej obietnicy, od wypełnienia się Bożej obietnicy, którą On im przyrzekł.
I ta łaska zapewniła im wyjście z Egiptu, zanim jeszcze mieli jakikolwiek zakon. Potem łaska zapewniła im jedno z największych przebudzeń, jakie kiedykolwiek mieli. W czasie tego przebudzenia oglądali wielkie moce Boże. W trakcie tego przebudzenia widzieli światło słoneczne, podczas gdy reszta świata tkwiła w ciemnościach. W czasie tego przebudzenia oglądali potężną rękę Bożą, wyzwalającą niewinnych ludzi, przenoszącą ich z niewoli do wolności. I w trakcie tego przebudzenia, po tym jak przeszli przez Morze Czerwone, znaleźli wszystkich swoich nieprzyjaciół martwych w morzu za sobą. Dlaczego chcieli do tego coś dodawać?
5
Łaska zapewniła im coś wielkiego. Łaska zapewniła im paschalnego baranka. Łaska zapewniła im proroka. I łaska zapewniła im Anioła. Paschalny baranek był za ich grzechy. Ich prorok był dla nich instruktorem. Anioł był ich przewodnikiem. Łaska wszystko im zapewniła. Ale pomimo tego wszystkiego oni chcieli zakon.
6
Oni znajdowali się tak blisko, jak nasi zielonoświątkowi ojcowie około czterdzieści lat temu, czy trochę dawniej potem, gdy widzieliśmy te same rzeczy, jakie widzieli oni, jedne z najpotężniejszych przebudzeń, które kiedykolwiek miał kościół: widzieliśmy Boże uzdrowienie, ludzi wyciąganych ze stanu zniewolenia, będących związanymi przez sidła denominacji i tak dalej, wyciąganych z tego na wolność. Łaska zapewniła im wszystko, czego potrzebowali: Anioła Bożego, aby ich prowadził, proroków, wielkich mężów.
7
Słyszałem, jak mówili pewnego dnia, że podczas zgromadzeń na Azusa Street, kiedy mieli je gdzieś tutaj w Kalifornii, że oni uważali to za wstyd, gdyby kiedykolwiek mieli przynieść do zboru śpiewniki. Oni śpiewali w Duchu. Śpiewali tylko wtedy, gdy Duch wydobywał z nich głos. Tańczyli w Duchu. Mieli wspaniały czas. I oni oczekiwali, że Słowo Boże przez poświęcenie oddzieli ich od własnych grzechów i wiedzieli, że przeszli ze śmierci do życia. Cóż za przebudzenie mieli, i to zaledwie czterdzieści lat temu!
Ale tak jak to zrobił Izrael, tak samo nasi ojcowie popełnili fatalną omyłkę - ta jedna rzecz, która trzymała ich na pustyni przez następne czterdzieści lat. Widzimy, że zamiast być zadowolonymi z tego, co posiadali i co Bóg dla nich uczynił, i widząc dzieła Jego rąk, owoce łaski, która zapewniła im wszystko, czego potrzebowali - nawet to, że nie musieli mieć śpiewnika. Życzyłbym sobie móc to widzieć w ich czasie.
8
Ale Izrael po tym wszystkim, ten naturalny Izrael... to znaczy duchowy Izrael... Tak samo, jak Bóg wprowadzał swój lud do tego naturalnego obiecanego kraju, On wprowadza swój kościół do tego duchowego obiecanego kraju. I oni na swej drodze mieli wspaniały czas, lecz ciągle... Po tym, jak łaska zaopatrzyła ich we wszystko, czego potrzebowali, wciąż chcieli zrobić coś samodzielnie, coś, żeby mogli pokazać Bogu, że mają w tym swój udział.
I to jest to, co... Kościół, kiedy on dostaje się do takiego stanu, jest to zawsze wtedy, gdy oni coś tracą. I kiedy ty próbujesz albo ja próbuję, albo jakiś człowiek próbuje wkładać swoje ręce do Bożej pracy, dodawać coś do tego albo coś ująć... Musimy zostawić to tak, jak Bóg nam to dał. Pozwólmy tylko przebudzeniu poruszać się dalej tak, jak Duch się porusza dalej.
9
Tamci ludzie byliby oddaleni tylko o osiem czy dziesięć dni od pełnej obietnicy Bożej, gdyby podążali za przewodnictwem Ducha Świętego. Ludzie w tym dniu, nasi ojcowie, byliby oddaleni tylko o parę dni od pełności Bożej obietnicy, gdyby tylko szli naprzód i podążali za przewodnictwem Ducha Świętego. Jednak my musieliśmy coś zrobić, podobnie jak czynili oni.
Najfatalniejszy błąd, jaki Izrael kiedykolwiek popełnił, miał miejsce w 19. rozdziale Księgi Wyjścia [II Mojż. 19. rozdział - uw. tł.] Po tym, jak łaska zapewniła im wszystkie te rzeczy i przyniosła przebudzenie, oni jeszcze żądali zakonu. Bądź, co bądź mogli mieć szkoły, teologicznie wykształconych pastorów, a więc po prostu być jak reszta ludzi - mieć coś, by móc robić zamieszanie wokół tego, żeby móc się odseparować, rozbić społeczność, a raczej braterstwo. „My wierzymy w to” i „my wierzymy w tamto”. Gdyby tylko pozwolili temu posuwać się naprzód w taki sposób, jak Bóg to zamierzał, byłoby to w porządku.
10
Lecz my zawsze próbujemy dołożyć do tego nasze wyobrażenia. Kiedy wstrzykniemy własne wyobrażenia, kiedy wstrzykniemy naszą teologię do Bożego Ducha, to usuwa Bożego Ducha. To jest sposób, w jaki się to działo tamtego dnia. Oni byli w drodze, ale chcieli czegoś, co mogliby uczynić sami.
Przez swoje awanturowanie się i przez to, że to kontynuowali, doszli do tego, że przepędzili Ducha Bożego od siebie. To była wielka pomyłka. To była wielka pomyłka, kiedy my uczyniliśmy tę samą rzecz, nasi ojcowie. Kiedy Duch Święty po raz pierwszy przypadł na Azusa Street i w wielu częściach świata, gdybyśmy tylko pozwolili temu posuwać się naprzód, kierownictwu Ducha - nie pozwolili światu wejść, szli naprzód, i pozwolili Duchowi Świętemu przewodzić - bylibyśmy w obiecanym kraju. Jednak znaleźliśmy się czterdzieści parę lat od tego. Tak jak oni uczynili, tak samo my.
Coś przedostało się do kościoła, następna sporna kwestia, i my chcieliśmy stać się denominacją, zamiast po prostu iść do przodu i miłować braci, posuwać się naprzód. Więc czemu nie zostawić tego w spokoju. „Każda roślina, której nie posadził mój Niebiański Ojciec, tak czy owak zgnije zupełnie”. A zatem, co dobrego przynosi nam to stawianie jakichś denominacyjnych barier, aby trzymać drugiego z dala od tego? Stawiamy tylko ogrodzenie wokół czegoś.
11
Następnie, jest pewna krótka historia, która biegnie mniej więcej tak, że... Może nie jest to właściwe, aby mówić to na podium wśród napełnionego Duchem grona ludzi, do którego mam przywilej przemawiać, ale to powiem. Dwie małpy siedziały na drzewie, patrząc na siebie nawzajem. Spojrzały w dół i zobaczyły biedne ludzkie istoty. Powiedziały: „Ludzie - czy nie są oni nędzni? A mówi się, że pochodzą od nas. To jest błędne. Nigdy bym nie ogrodził mojego kokosowego drzewa, żeby nie dać mojemu bratu - małpie jeść tych samych kokosów, które jem ja”. Widzicie? To są ludzkie istoty. Kościół zawsze taki był.
12
Pewnego razu, gdy Izrael chciał postępować jak inne narody, oni zapragnęli króla. Chcieli, żeby Samuel dał im króla. Więc Samuel powiedział im: „To nie będzie funkcjonować. Bóg jest waszym Królem. Pozwólcie tylko Bogu być waszym Królem”.
Ale oni pragnęli króla, ponieważ chcieli czynić tak, jak pozostałe narody. Chcieli postępować jak Filistyńczycy i reszta narodów - wzorować się na reszcie świata, zamiast pozwolić Bogu, by był ich Królem.
Samuel im powiedział... Bóg powiedział do Samuela... Samuel, ich wierny, stary prorok, zwołał Izraela i rzekł: „Czy kiedykolwiek powiedziałem wam coś w imieniu Pańskim, co by się nie wydarzyło? Czy kiedykolwiek powiedziałem wam coś w imieniu Pańskim, że się nie stanie, a to by się wydarzyło? Czy kiedykolwiek prosiłem was o pieniądze albo coś od was wziąłem?”.
„Nie, nie prosiłeś nas o pieniądze” - odpowiedział Izrael. - „Także nigdy nie powiedziałeś niczego w imieniu Pańskim, co by się nie stało. Niemniej jednak chcemy króla, tak czy owak”.
13
Widzicie, człowiek chce sam coś robić. On chce pokazać swój autorytet. Chce pokazać, jaki jest wielki albo jak bardzo może się różnić od kogoś innego, od reszty ludzi. Tak się dzieje, gdy Bóg zostanie zabrany z pola widzenia, dokładnie tak.
Następnie, tak jak było zawsze z Izraelem, właśnie tak jak wówczas, tam był mieszany tłum. Niektórzy z nich chcieli jednej rzeczy, inni drugiej. To jest droga, jak wpadamy w to dzisiaj. I zwykle ten po drugiej stronie jest tym, który zwycięża, kiedy...
Tak samo na soborze nicejskim, kiedy zostały założone nasze kościoły. Jeden chciał tego, drugi tamtego. Mała zielonoświątkowa grupa została wypchnięta na zewnątrz; przejęła to organizacja.
14
A uczynki Nikolaitów po soborze nicejskim stały się nauką. Oni stworzyli swe własne wyznanie, umieścili tam swoich własnych ludzi, zabrali wszystkie... „Nikao”, jak powiedziałem parę dni temu, znaczy „przezwyciężać”. „Nikolaityzm” oznacza „przezwyciężać laików” i przypisywać całą świętość człowiekowi: rób, na co masz ochotę i płać pieniądze kościołowi, i pozwól człowiekowi przebaczać grzechy, i pozwól mu modlić się zamiast ciebie, i tak dalej.
To nie jest Bożą wolą. Boże Słowo wychodziło spomiędzy laików, zawsze. Ty jesteś jednostką. Bóg zajmował się Izraelem, jako narodem, ze mną i z tobą, jako z jednostkami. Każdy jeden z nas musi odpowiadać przed Bogiem za swoje grzechy.
15
I widzimy, że ten mieszany tłum... to jest dwóch synów Izaaka i Rebeki reprezentuje cały świat. Zawsze tam, gdzie jest przebudzenie, tam są bliźnięta. Za każdym razem, gdy mamy przebudzenie, rodzą się bliźnięta. Ezaw i Jakub byli bliźniętami. Jeden z nich był świeckim człowiekiem, a drugi był duchowy.
Otóż, Ezaw był tak samo dobry jak Jakub, jeśli byście na niego spojrzeli. On z zamiłowaniem opiekował się swoim starym, ślepym ojcem, który był prorokiem. Myślę, że on był dobrym chłopcem, moralnie w porządku. I on pomagał przy pracy. A Jakub być może był tylko maminsynkiem, kręcącym się przy mamie i tylko, jak to się mówi, małym mięczakiem. A Ezaw był kochanym, świeckim, zwykłym człowiekiem, nietroszczącym się zupełnie o swoje pierworództwo.
16
Ale Jakubowi nie sprawiało żadnej różnicy, jak to otrzymać. I tylko jedna rzecz zaprzątała mu głowę, a było to prawo pierworództwa. Nie ważne... wszystko inne, tylko jak to osiągnąć... Tak właśnie jest w przypadku duchowo narodzonych kościołów. Kiedy kościół katolicki miał przebudzenie, kiedy Luter miał przebudzenie, kiedy Wesley miał przebudzenie, Knox, Kalwin i wszyscy poprzez wieki, to rodziło bliźnięta. I kiedy zielonoświątkowcy mieli przebudzenie, to zrodziło bliźnięta. Gdy Mojżesz miał przebudzenie w Egipcie, wyprodukowało to bliźnięta, mieszany tłum, jednego dla świata, takiego, który chce postępować jak świat, być jak świat i wzorować swoje poselstwo na tym świecie. Drudzy nie troszczą się o to, co mówi świat, jak zwyczajnie czy niezwyczajnie to wygląda. Oni mają jedną wspólną cechę, to znaczy trzymać pierworództwo, trzymać się Boga. Tak zawsze było. I tak właśnie jest dzisiaj, moi przyjaciele. Trzymajcie się pierworództwa.
Jakub, było mu wszystko jedno, jak bardzo nazywali go mięczakiem, jak to otrzymał, grunt, że to otrzymał. Tak właśnie dzieje się to i dziś. Ludziom nie sprawia to różnicy, kto jest duchowy. Wiele razy kościoły idą na kompromis. Tak się dzieje, więc oni po prostu potrząsają sobie rękę z kaznodzieją.
17
Jak to David Duplessis dobrze wyłożył niedawno, że Bóg nie ma wnuków. To prawda. Nasze zielonoświątkowe zbory przyprowadzają swych młodych, sadzają ich i robią z nich członków kościoła. Oni nigdy nie przechodzą procesu znowuzrodzenia i napełnienia Duchem Świętym, idą swoją drogą. Przyprowadzamy ich tylko do kościoła.
Cóż oni posiadają? Bandę modnie przystrzyżonych Rickych, biegających tu po ulicy jak reszta świata, kobiety z krótko ostrzyżonymi włosami, noszące makijaż i co tylko (to hańba), próbujące wzorować się na świecie, zamiast starać się naśladować to, co duchowe.
18
Mieliśmy wiele wspaniałych poruszeń w naszych wspaniałych, wielkich kościołach. I próbowaliśmy przewyższyć drugich, odsuwając innych na bok i pracując dla naszych organizacji, denominacji. Co posiadamy? Wykluwamy bandę skrzyżowanych ludzi, zamiast znowuzrodzone dzieci Boże. Taka jest krzyżówka - jedna ze zgub tego świata. Krzyżówka nigdy nie może ponownie się skrzyżować. Zawsze, kiedykolwiek rodzi się muł... Muł nie może być niczym innym niż tylko mułem. To wszystko, czym on jest. On się urodził, jako muł. On jest mieszańcem. On jest czymś pomiędzy koniem a0 mułem. On nie wie, kto jest jego tatą i kto jest jego mamą, skąd pochodzi albo gdzie podąża. On jest tak ciemny, jak to tylko możliwe. On nic nie posiada, żadnej łagodności w sobie. Możesz do niego mówić, a on tylko postawi swoje uszy i zarży „cha - cha”, strzygąc wielkimi uszami.
Czasem przebywam wśród nich i głoszę do wielu mułów, które nie wiedzą o Bogu więcej niż Hotentot o dostojniku egipskim. Strzygą uszami i mówią: „Dni cudów przeminęły. Nie ma czegoś takiego”. To jest krzyżówka. On może należeć do zielonoświątkowej organizacji, która... Może należeć do jakiejkolwiek innej organizacji, ale znowuzrodzeni mężczyźni i kobiety...
19
To, co miłuję, to skrzyżowany koń... to znaczy nie skrzyżowany, lecz prawdziwy, łagodny, rasowy koń. To, co lubię, to „rasowe” zielonoświątkowe przeżycie tych, którzy wiedzą, skąd pochodzą, wiedzą, co ich uchwyciło i dokąd zmierzają. Z duchem łagodności, słodyczy i Duchem Świętym, z wyrozumiałością i społecznością, sięgając poza barierę i podając sobie rękę z każdym bratem, wprowadzając go - on jest bratem, obywatelem tego samego królestwa.
Nieważne, jak on był ochrzczony: pokropiony czy polany albo, co zrobił, albo czy potrząsał głową, albo skakał w górę i w dół, czy cokolwiek czynił. On jest bratem mimo wszystko. Tak długo, jak ma Ducha Świętego, on jest twoim bratem. A prawdziwi, „rasowi”, znowuzrodzeni, zielonoświątkowi mężczyźni i kobiety wierzą temu z całych serc.
20
Te bliźniacze przebudzenia, jedno zrodzi ludzi, którzy może są intelektualni, w największym stopniu wykształceni. Oni próbują przekręcać sprawę znowuzrodzenia. Kościół próbuje to przekręcić. Dzisiaj wprowadzamy ludzi przez wodny chrzest, umieszczamy ich w kościele przez wodny chrzest. Możecie umieścić ich w kościele przez wodny chrzest, ale nigdy nie umieścicie ich przez to w Chrystusie. Dostaniesz się tam przez narodzenie z Ducha. To prawda. Tak jak często mówiłem, mówię to znowu. Nie troszczę się o to, jakiego rodzaju jest to narodzenie; przy każdym narodzeniu jest bałagan, brud. Czy to w świńskiej zagrodzie, czy w stodole, czy w udekorowanym na różowo pokoju szpitalnym - tam jest bałagan, brud. I tak samo jest ze znowuzrodzeniem. To sprawi, że będziesz robił rzeczy, o których byś nigdy nie pomyślał, że będziesz je czynił. To sprawi, że będziesz płakał, wykrzykiwał, wołał i wznosił ręce do góry, dostawał wypieków i wszystko inne. Będziesz postępował haniebnie w oczach sztywnej, samozwańczej grupy. Ale nie dbasz o to, ważne jest to, że miało miejsce narodzenie.
21
Musisz narodzić się... To jest właśnie być znowuzrodzonym, wejść do nowego narodzenia. Przychodzimy do miejsca, gdzie oni próbują przekręcić tę sprawę przez wprowadzanie członków, próbując prześcignąć innych. „Nasza organizacja zmierza wyżej niż inne”. To nie znaczy nic, w żadnym wypadku.
Liczy się Królestwo Boże. Wszyscy zabiegamy o to samo. Czy należę do kościoła baptystów, do Zborów Bożych czy jednościowców, trynitarian, fiveness lub gdziekolwiek, chcemy pracować dla tej jednej sprawy, to jest dla naszego Niebiańskiego Ojca. Chcemy doprowadzać nowonarodzone dzieci do tego Królestwa tam w górze. Wszystko poza tym jest pracą na próżno. Próbujemy zrobić coś według ludzkiej instrukcji, która upadnie. To jest tak pewne, jak to, że dwa razy dwa jest cztery. To musi zawieść, to pochodzi od człowieka. Musi zawieść. Tylko Boże rzeczy się ostoją.
Nie mam nic przeciwko nim. To jest w porządku. I świetnie. Ale jeśli ty wznosisz te bariery, że nie możemy mieć społeczności z drugim, to coś jest nie tak. Zarzucano mi i mówiono, że nie lubię organizacji. Miłuję ludzi w organizacjach, ale nie... Organizacje są w porządku, dopóki nie wezmą jakiegoś miejsca i nie mówią: „My wierzymy w to, a wy pozostali trzymajcie się od tego z daleka. I nie będziemy współpracować z tą grupą Biznesmenów, ani z nikim innym, dopóki oni postępują jak inna organizacja.
22
Kiedy dochodzą do tego, że stają się organizacją, ja trzymam się od tego z daleka. To jest dokładnie prawda. Nie wierzę w to. Wierzę, że jesteśmy braćmi, mamy społeczność i naśladujemy kierownictwo Ducha. To jest właśnie to, co ja w tym lubię.
Mieszany tłum. Oni mieli zakon. Doszli do Góry Synaj, otrzymali zakon. Oni wszyscy mogli mieć stopnie naukowe doktora, Ph.D. i LL.D, Q.S.D i wszystkie rodzaje tytułów doktora. I tak, właśnie ta rzecz, jak wiecie, wprowadziła ich w kłopoty.
23
Więc, zakon spełniał swoją rolę. Na tamten dzień on był w porządku. Zakon był na miejscu, w swoim czasie on spełniał swoją rolę. Tak samo denominacje, one spełniały swoją rolę. Lecz pamiętajcie, zakon nigdy nie wprowadził ich do obiecanego kraju. Przeprowadził ich przez to Jozue - łaska, a nie zakon.
I tak samo denominacja; żadna denominacja nigdy nie przeprowadzi tam kościoła Bożego. To łaska Boża, rozlana w naszych sercach przez chrzest Duchem Świętym, która zabierze nas do obiecanego kraju, do pełni Bożych błogosławieństw. Z pewnością tak jest. Oni popełnili fatalną pomyłkę, kiedy uczynili tamte rzeczy.
To spełniało swoją rolę, było bardzo dobre. Ale przyszedł czas, gdy to przestało już dłużej być dobre. Bóg pozwolił temu umrzeć, aby On mógł wziąć łaskę i przeprowadzić ich na drugą stronę, i umieścić na ich pozycjach w obiecanym kraju. Tak samo łaska Boża umieści każdego członka, proroków, nauczycieli i tak dalej. Nie... denominacja nie potrafi tego uczynić. Macie paczkę prezbiterów do wkładania rąk. To nie da nic więcej niż rzucanie grochem o ścianę. Potrzeba Ducha Świętego do „oddziel Mi Pawła i Barnabę”. Trzeba było właśnie Ducha Świętego, by oddzielić mężczyznę i kobietę i umieścić ich tam, na ich pozycję w Chrystusie. To prawda.
24
Następnie dowiadujemy się, że oni podróżowali stamtąd do Kadesz - Barnea. W Kadesz - Barnea popełnili swoją najfatalniejszą jak dotąd pomyłkę. Izrael popełnił naprawdę błąd, kiedy doszedł do Kadesz - Barnea.
Otóż, oni mieli... wtedy mieli swoich dwunastu różnych przywódców, dwanaście różnych ugrupowań. I wysłali ich do obiecanego kraju na przeszpiegi, aby zobaczyli, co mogą zdobyć... jakieś informacje stamtąd. Kiedy wrócili, dowiadujemy się, że dziesięciu z tej grupy mówiło: „Jest niemożliwe, by to zdobyć. Po prostu nie jesteśmy w stanie tego zrobić. To wymaga zbyt wielkiego nakładu pracy. Jesteśmy małymi, drobnymi jegomościami z ich punktu widzenia. Wyglądamy jak koniki polne”.
Ale byli tam dwaj, którzy mieli dowód. Oni gdzieś byli. Kiedy wrócili, mieli owoce tej ziemi. Powrócili, wiedząc, że byli tam po drugiej stronie i przynieśli dowód, że to jest dobry kraj. Otóż, to pokazuje na sposób, jak to wychodzi z przebudzenia - około dwóch z ogólnej liczby. To jest tak, jak z wysiadywaniem kurzego jajka, około dwa z ogółu.
25
I pierwsza rzecz, wiecie, Jozue i Kaleb wrócili z dowodem, że to jest dobry kraj. Oni mieli dowód. Dowód. Ale to nie były wszystkie dowody. Mieli tylko jeden dowód. To jest to, co zielonoświątkowcy otrzymali, kiedy przeszli do ziemi na pustynię, przez Morze Czerwone i znaleźli swych wrogów martwych. Zaczęli mówić w językach na dowód tego, że tam byli. Wiedzieli, że tam jest coś dobrego. Wiedzieli, że gdzieś tam był kraj, który był ponad wszystko, co dotąd osiągnęli. Tak jest.
Ale to nie wszystko. Osiedliliśmy się tam, poszliśmy obsiewać to miejsce. W porządku. Bóg powiedział: „Jeżeli będzie tam wśród was jeden, który wejdzie i będzie mówił językami, a wszedłby tam ktoś niezorientowany, to by powiedział, że oni wszyscy są pomyleni. Ale jeśli ktoś będzie prorokował i odkrywał tajemnice serc, wtedy oni upadną i powiedzą, że prawdziwie Bóg jest z wami”. Paweł tak mówił.
26
Zatrzymujemy się na jednym dowodzie Ducha Świętego, na mówieniu językami, które jest w porządku. To prawda. To jest dowód Ducha Świętego, ale spójrzcie też na inne rzeczy, które mają tam miejsce.
Ale zaraz jak tylko to uczyniliśmy, musieliśmy nadać sobie nazwę, by nie pozwolić wejść innym, wznieśliśmy ogrodzenie wokół naszego drzewa kokosowego, żeby nikt inny oprócz nas nie zrywał z niego. To jest przyczyna, dlaczego reszta z nas nie mogła się nigdzie dostać. To są nasze własne, samolubne idee, zamiast tego, by pozwolić Duchowi Świętemu wyprowadzić nas wszystkich. I czekaliśmy przez czterdzieści lat, a nic się nie działo. Ciągle stoicie w tym samym miejscu, w tych samych starych rzeczach. O, rety!
27
Widzimy, że oni popełnili fatalną pomyłkę. Wychowali bandę wojowników. To jest to, co posiadamy: wielką bandę wojowników. Jeden mówi: „Chwała Bogu, jestem ze Zborów Bożych. Ty jesteś jednościowcem, nic tu po tobie”. „Ty stary Kościele Boży, my to mamy”. Kościół Boży: „Chwała Bogu, my jesteśmy tymi, którzy to posiadają. Nasze imię było wyprorokowane”.
Jednościowiec mówi: „My to otrzymaliśmy, bo my chrzcimy prawidłowo. Alleluja!”. O, bando wojowników, Bóg pozwala wam siedzieć w tym miejscu, dopóki nie umrzecie. To jest dokładnie prawda.
Biblia mówi, że oni pozostali tam, dopóki wszyscy ci starzy wojownicy nie wymarli. Amen. To jest dokładnie racja. On pozwolił im tam pozostać, aż wszyscy starzy wojownicy wyginęli. Biblia tak powiedziała. Tamci wojownicy walczący w ramach swojej organizacji, oni mówią: „Nie miej żadnej społeczności z tamtą grupą. To jest grzęda myszołowów, to jest tak a tak”. Tak długo, jak masz to w swojej głowie, będziesz tylko siedział na tamtej górze i zagłodzisz się na śmierć.
28
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, co tamci ludzie robili przez te czterdzieści lat? Będąc niespełna czterdzieści dni od tego, a jednak Bóg trzymał ich tam przez czterdzieści lat. To jest to, co zdarzyło się dawno temu.
„Otóż, ja wierzę, że...”. Kiedy ktoś mówi o przyjściu Pana Jezusa, ja wierzę, że ono już miało się odbyć. Wierzę, że to kościół jest powodem, dlaczego ono jeszcze nie nastąpiło. Jezus powiedział tak: „Jak było za dni Noego, tak będzie w dniu przyjścia Syna Człowieczego”. W dniach Noego Bóg długo zwlekał, nie chcąc, by ktokolwiek zginął. On czekał na ludzi, żeby weszli. A dzisiaj On oczekuje na to, aby kościół zgromadził się razem.
Wiem, że to nie jest popularne. To nie jest popularne wśród ludzi. Ale, bracie, to jest poselstwo tej godziny: zejść się razem. Dusze muszą poruszać się razem. Jesteśmy po to, aby być jednym kościołem żywego Boga - metodyści, baptyści, prezbiterianie, luteranie, jednościowcy, trynitarianie, fiveness, wszyscy razem. Jesteśmy jedną grupą. Jesteśmy Bożymi dziećmi przez narodzenie. To jest dokładnie prawda.
29
„Wszyscy, których dał mi Ojciec, przyjdą do Mnie”. A jak zamierzasz przyjść, jeśli masz ogrodzenie tak wysoko zbudowane, że nie możesz dosięgnąć orzechów kokosowych? Widzisz? „Ty musisz zrobić to i zrobić tamto”. Och, tak wielu ludzi...
Jak ten strażnik więzienny w Filippi, tamtej nocy, gdy powiedział: „Co mam zrobić, aby być zbawionym?”. Co my byśmy zrobili? My byśmy mu powiedzieli, czego nie ma robić. „Musisz przestać robić to, musisz przestać chodzić tam. Musisz przestać robić to”. On nie zapytał, co musiałby przestać robić. On pytał, co mógłby zrobić, aby być zbawionym. W porządku.
Paweł nie mówił niezrozumiałymi słowami. On powiedział: „Uwierz w Pana Jezusa Chrystusa, a będziesz zbawiony”. To wszystko. Przywróć ludziom Bożą wiarę, żeby wiedzieli, co robić i jak postępować. Nie mów: „Przyjdź i przyłącz się do naszej grupy. Przyjdź i przyłącz się do tej grupy”. Zawróć ich do Boga, Bóg uczyni resztę. Wprowadź ich do Królestwa. Starzy wojownicy...
30
Biblia powiedziała, że ponieważ oni nie uwierzyli tym dwóm mężom... Kaleb i Jozue uciszali tłum. Więc, dziesięć lat temu oni chcieli wiedzieć... wprowadzić zielonoświątkowców i wszystkich innych, i tak dalej. I oni... Jeden mówił: „Otóż, dobrze, teraz pójdziemy tam do tych wielkich grup i tych spraw, i pozwolimy Duchowi Świętemu, by nas prowadził”.
Niektórzy z nich mówili: „Niech Duch Święty prowadzi”.
Otóż, wyszły jakieś nowe sporne sprawy różnego rodzaju. Jeśli to nie jest z Boga, tak czy owak to upadnie. Więc czemu... Pozwólmy im tylko iść naprzód i miłujmy jeden drugiego. Nie walczmy ze sobą. Tak długo, jak diabeł ma was walczących jeden z drugim, to on wcale nie musi walczyć. Będzie siedział z tyłu i będzie miał piknik, patrząc, jak ze sobą walczycie. I będzie śmiał się z was, twierdzących, że macie Ducha Świętego, a walczących ze sobą.
31
Miłujcie się nawzajem. Jezus powiedział: „Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami Moimi, gdy miłość wzajemną mieć będziecie”. To znaczy wtedy wszyscy ludzie poznają, że jesteście uczniami Moimi: mieć miłość jeden do drugiego. To jest największy dowód Ducha Świętego, jaki znam, gdy potraficie się wzajemnie miłować. Tak, panowie. To jest wielkie przykazanie. Wielka rzecz. Choćbyś mówił językami ludzi i aniołów, a miłości byś nie miał, nic ci to nie daje.
Patrz, nie organizuj się na twoim dowodzie Ducha Świętego, który jest w porządku. Ja też w to wierzę. Ale zaczekaj, tam jest coś więcej niż to. (Wybaczcie mi, ciemnoskórzy przyjaciele). Jak ten ciemnoskóry człowiek daleko na Południu, który jadł arbuza. Dostał mały plaster arbuza, o taki. Chłopak był w stanie zjeść tego arbuza więcej. Powiedziano mu: „Smakuje ci, Sambo?”.
Odpowiedział: „To jest dobre. Ale tam jest tego więcej”.
32
To jest właśnie tak, jak wówczas, gdy zakosztuję Boga, kiedy Duch Święty przychodzi do zgromadzenia. To jest dobre, ale ja chcę tego więcej. Jest tego więcej, bo On obiecał, że każde wykupione błogosławieństwo jest nasze. Tak, panowie.
Oni trwali przy tej górze czterdzieści lat. My siedzimy w naszych denominacjach czterdzieści lat, zaaferowani tym i tamtym, a... czy pomyśleliście kiedyś, co ci ludzie tam robili przez tych czterdzieści lat? Otóż, z pewnością Bóg był z nimi. On był z nami Oni tam byli przez czterdzieści lat i wychowywali dzieci. Bóg sprawiał, że im się powodziło, mieli dobre plony. Robili wiele dobrego, będąc tam. Bóg im błogosławił i leczył ich choroby. Tam wśród nich nie było jednego słabego, kiedy wyszli z pustyni. Ale On pozwolił im tam zostać, dopóki ta stara grupa wojowników ich nie opuściła - dopóki wszyscy nie wymarli.
33
To jest dokładnie to, co On uczynił dzisiaj. Postawił nas właśnie tam, a my się przyłączamy do Zborów Bożych, przyłączamy się do Kościoła Bożego, przyłączamy się do tego i tamtego, i przyłączamy się, przyłączamy, przyłączamy, och, dopóki w tym tkwimy; wychowujemy dzieci, kupujemy cadillaki i powodzi się nam w interesach i cokolwiek jeszcze.
Ale te czterdzieści lat dobiega końca, bracie. Wyrosło nowe pokolenie. To prawda. Pewnego dnia powstał tam Jozue. On absolutnie wierzył Bożemu Słowu, każdej odrobinie obietnicy - nie tylko troszczy się o ciebie i błogosławi ci w interesach i tak dalej, ale tam jest coś więcej niż tylko to. Bóg uczynił tę samą rzecz dzisiaj. I wierzę, że ta organizacja Biznesmenów Pełnej Ewangelii jest częścią Bożego programu. Nie mówię tego, dlatego że stoję tu przed nimi. Gdybym tak robił, byłbym obłudnikiem
34
Lecz uważam tak, dlatego że oni nie weszli w jakieś układy, mówiąc: „ta organizacja” czy „tamta organizacja”. Rozciągnęli swoje szeregi tak daleko, aż ogarnęli wszystkich. I dlatego jestem dzisiaj ich częścią, bo oni mają bardzo dobry program, co do którego wierzę, że jest właściwy. Zostało to rozciągnięte aż do Zborów Bożych, do Kościoła Bożego, do Kościoła Stanowczych Chrześcijan, do tych i do tamtych, Zjednoczeniowców, każdego, ktokolwiek by chciał. Pozwalają im przychodzić, by mogli pić obficie wodę z fontanny Bożych wód.
Nie jest ważne, czy jedziecie na wielbłądzie jednogarbnym, dwugarbnym, trzygarbnym, czy jak wiele garbów by on miał, czy nawet na ośle. Nie, nie czyńcie żadnej różnicy... Pożywienia wystarczy dla nas wszystkich w tym budynku. To jest, gdy wszyscy zejdą się razem. To jest powód, dlaczego nie odstępuję Biznesmenów na krok, bo tam mogę mówić do wszystkich grup i przekazywać moje poselstwo, a także dać im poznać, że to jest rzecz, w którą wierzę.
35
Wierzę, że w tym dniu przechodzimy przez to samo. Oni musieli być częścią tego. Oni mogą być przykładem na to, co Bóg potrafi uczynić, gdy ludzie zejdą się razem i złamią swoje denominacyjne bariery. Wierzę, że ci ludzie tutaj, których widzicie teraz, ci młodzi towarzysze - co to za grupy tutaj? - To jest grupa synów starych wojowników.
Ale oni to nie wojownicy. Ta nowa grupa to nie byli wojownicy. On pozwolił, by wszyscy starzy wojownicy wymarli. Kiedy ci starzy wojownicy wymarli, On wziął ich synów i wzbudził pośród nich Jozuego i wysłał ich na drugą stronę do pełnej obietnicy.
Wierzę, że to jest to, co obserwujemy dzisiaj. Wierzę, że to jest to, co czyni organizacja Chrześcijańskich Biznesmenów. Bóg używa tego w potężny sposób i On będzie to czynił nadal tak długo, jak długo oni utrzymają te denominacyjne bariery, jako złamane. Oni ci nie mówią, do jakiego kościoła masz należeć. Możesz należeć, do jakiego chcesz.
Lecz starają się wyrwać was z pozycji starego wojownika, z powrotem do miejsca, gdzie możemy objąć ramieniem naszego brata. Czy to jest metodysta, prezbiterianin, baptysta, jednościowiec, trynitarianin, czy ktokolwiek to jest, obejmij go ramieniem. To jest brat. Nie walcz z nim; miłuj go. Amen. Tak długo, jak będziecie mieć takie nastawienie, Bóg zbierze plony jednego z tych dni. I wierzę, że znajdujemy się teraz u Jego stóp...
36
Byliście na tej górze organizacji przez czterdzieści lat. Ruszmy się wyżej. Ruszmy się stąd. Kaznodzieje, mój usługujący bracie tutaj, czy nie myślisz, że byliśmy na tej górze wystarczająco długo? Czy nie sądzisz, że robiliśmy zamieszanie i walczyliśmy, i ciągnęliśmy to, i nasze organizacje dusiły się przez te bariery wystarczająco długo?
Opuśćmy tę górę i przesuńmy się do obiecanego kraju. Idźmy do przodu i weźmy w posiadanie ten kraj. Bóg im powiedział: „Idźcie i posiądźcie ten kraj. Wszyscy starzy wojownicy już przeminęli. Włóżcie swoje miecze z powrotem do pochwy. Nie walczcie”.
37
Słuchajcie ludzie, nie popełniajcie tego samego błędu, co wasi ojcowie, inaczej tak samo jak oni będziecie tutaj przez czterdzieści lat. Zobaczcie, gdzie chrześcijańskie, ludzkie organizacje, i tak dalej, a raczej chrześcijańskie ludzkie... Jeśli kiedykolwiek to zorganizujecie, będziecie tu sterczeć przez następne czterdzieści lat. Lecz to jest czas, kiedy Bóg nawołuje swój kościół do tego, aby podniósł się wyżej. Wierzę w to. I zauważcie, On powiedział: „Więc, jak pójdziesz przez Górę Seir...”.. Więc, tam jest twój denominacyjny brat Ezaw (dobry prezbiterianin, metodysta czy baptysta). Nie dręcz go, nie denerwuj. Po prostu nie zwracaj na to uwagi. Powiedz: „Jak się masz, bracie?” Idź naprzód. Lecz ty chciałeś wziąć go i nim wstrząsnąć, i powiedzieć mu, że nic nie posiada. To prawda. Pamiętaj, on ma tylko to, co mu daje Bóg. On wyszedł z tego samego przebudzenia co ty. Tak jest.
38
On ma... On powiedział Jozuemu: „Uważaj, żebyś nie szedł teraz przez Górę Seir, bo Ja dałem ją Ezawowi”. On miał dojść tylko tak daleko. To wszystko, co on o tym wie. Jedyne, co zna, to jego denominacja. „Och, my jesteśmy tacy a tacy, jesteśmy...”.. To wszystko, co wie. To wszystko, co Bóg mu dał. „Przechodź tylko obok tego. Nie spieraj się i nie walcz z nim”. Pomiń to milczeniem. Spójrz tutaj, Jakubie, zielonoświątkowy Jakubie, ty rzeczywiście znowuzrodzony, który masz przeżycie i jesteś prowadzony przez Ducha Świętego; nie spieraj się z nim.
Lecz zielonoświątkowy Jakub ma pełną obietnicę tu w tej ziemi, ta rzecz się stanie. Bóg powiedział, że On... całą tą rzecz i umieści cię w obiecanym kraju, z pełnią Ducha, z wszelkim działaniem.
39
Tak jak stałem tutaj któregoś ranka w tych zgromadzeniach i widziałem, że moja usługa jest duchową usługą, chociaż nie jestem zbyt dobrym kaznodzieją. Ale zauważcie, w tamtych szeregach, kiedy mówili o Charlesie Prince i jego śmierci, a brat Shakarian prorokował, że te rzeczy się wydarzą, och, we wnętrzu mój duch się poruszył. Powiedziałem: „To jest to, to jest to. Gdyby oni tylko mogli to zobaczyć, to jest to”
Jesteśmy gotowi powstać i zająć ten kraj. Pamiętajcie, co powiedziałem o szpitalach i tak dalej, jesteśmy gotowi tego dokonać, gdy wy, synowie tych starych wojowników, będziecie się trzymać razem.
Och, wy usługujący tutaj, bracia tu w Phoenix, przełamcie wasze denominacyjne bariery. Pokutujcie i wejdźcie do zielonoświątkowego przebudzenia! Możemy wszystko połączyć w... Zapragnijcie przebudzenia, Ducha Świętego spadającego na kościół i bądźcie prowadzeni Duchem Świętym. Bóg jest gotów to uczynić. Podnieście się i weźcie w posiadanie ten kraj.
Przejdźcie obok nich. Nie, nie spierajcie się z nimi. Jeśli nie chcą przyjść, to nie ma sprawy. W porządku. Idźcie naprzód. „Jak się masz, bracie?”. Przejdźcie obok tego. On jest wierzącym na granicy. Wszystko, co on wie to, aby pozostać na tej granicznej linii. W takim stanie jest dzisiaj wielu ludzi. Wszystko, co znają, to ich denominacja. „Należę do tego. Należę do tamtego”.
40
Zagadnąłem kiedyś pewną kobietę, która była chrześcijanką. Ona powiedziała: „Chcę ci dać do zrozumienia, że zapalam świecę każdej nocy”, jakby to miało cokolwiek wspólnego z chrześcijaństwem.
Słyszałem człowieka, który mówił: „Jestem Amerykaninem. Przecież jestem”. To ma z tym tyle wspólnego, co wieprz z damskim siodłem. To pasuje do tego jak wieprzowi damskie siodło. Dlaczego? Ameryka nie oznacza chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo to przeżycie znowuzrodzenia. Chrzest Duchem Świętym sprawi... społeczność i miłość, i tolerancję. I Duch Święty przejmuje kontrolę nad kościołem i czyni wielkie rzeczy. Och, z pewnością. Tak, panowie.
Wydało mi się, że poczułem coś poruszającego się wokół mnie. Nie wiedziałem, co to było. Nie byłem pewny, czy nie wyszedłem już... Powiedziałem: „Ktoś przesuwa właśnie pudło”. Pomyślałem: „Oto ja...?”. Tak, panowie.
41
Weźcie w posiadanie te obietnice. Ta obietnica jest dla was i dla waszych dzieci, dla tych, którzy są daleko, jak wielu Pan nasz Bóg powoła. Chrześcijanie, bracia, siostry, byliśmy w tej ziemi już wystarczająco długo. Byliśmy tutaj, na tej górze... zbyt długo byliśmy na tej denominacyjnej górze.
Przez czterdzieści lat byliśmy tutaj, uważając mówienie językami za dowód tego. Och! Były tam moce, które nie były znane, podczas gdy zasoby są niewyczerpalne: „O cokolwiek byście prosili w moim imieniu, Ja to uczynię. Proście Ojca w moim imieniu o cokolwiek chcecie, a Ja to uczynię”. Amen. Po prostu Boże uzdrowienie, mówienie w językach, otóż, to jest... to jest tylko kilka kiści winogron, które były przyniesione z tamtego kraju. Ta ziemia jest nasza! To wszystko należy do nas. Nie obawiaj się o to, że ktoś inny gdzieś tam cię prześcignie. Po prostu przyłącz się do niego i idź dalej naprzód. Tak właśnie się to robi. A byliśmy na tej górze przez czterdzieści lat. Zostawmy to i chodźmy w kierunku obiecanego kraju.
42
Moją modlitwą jest, aby Bóg pomógł tym Biznesmenom utrzymać ich serca w jedności. To prawda. I jeśli kaznodzieje nie będą tego czynić, Bóg wzbudzi Biznesmenów, aby to robili, lub cokolwiek innego, aby zebrać ich razem... Ponieważ zbór nie może iść z ręką na jednym miejscu, a głową na innym i nogą na innym. On musi mieć i prorokowanie, i jednocześnie wykład tego (to wszystko, co mogę wam powiedzieć). Dopiero, gdy całe ciało Pana Jezusa Chrystusa powstanie jako jedna wielka cząstka Boga, wtedy opuścimy tę górę, przejdziemy i posiądziemy obiecany kraj. Jak dotąd jestem waszym bratem i tylko walczę dla tego jednego celu: aby zjednoczyć kościół żywego Boga jako jedno serce, w zgodzie. Niech Bóg was błogosławi. Bracie Shakarian... [puste miejsce na taśmie - wyd.].
43
[Reszta taśmy może być częścią innej usługi; zaczyna się uwagami innego brata - wyd.] Pomyślcie, że z naszym uwielbianiem może być tak, że choć jesteśmy szczerzy jak tylko potrafimy, to jeszcze czasem nie dostrzegamy rzeczywistej mocy Boga, tej wielkiej, jaka jest pośród nas. Więc, kiedy przyszła ta wizja, która... Wielu z was - może wszyscy byliście na tych zgromadzeniach i widzieliście, jak te wizje się wypełniały. A przyczyną, dlaczego zrobiłem tamtą uwagę, dlaczego to powiedziałem tamtego poranka, było po prostu... Gdybyście tylko mogli rozpoznać obecność Pana. Zrobiono temu zdjęcie wiele razy, temu Światłu. To, to jest Bóg, przyjaciele, bo to rodzi ciągle tę samą naturę.
44
Po prostu tak jak drzewo... Byłem tu w Arizonie jakiś czas temu i natrafiłem na drzewo cytrusowe, które, jak sądzę, miało na sobie kilka różnych rodzajów owoców. Może było to drzewo pomarańczy, a miało chyba... Mówię wam, rosły na nim cytryny i grejpfruty. To będzie rosło na tym drzewie. Lecz Jezus w Ewangelii Świętego Jana w 5. rozdziale, wierszu 15. powiedział, jak sądzę: „Ja jestem krzewem winnym, a wy latoroślami”. Więc, jeśli ta latorośl zrodziła... to znaczy, jeśli ten Winny Krzew zrodził swoją pierwszą latorośl, a ta latorośl napisała księgę Dziejów Apostolskich, jeśli ten prawdziwy Winny Krzew rodzi następną latorośl, to ona pisze następną księgę dziejów. Widzicie, ponieważ teraz jest tam zaszczepiony... Możesz zaszczepić tam inny owoc cytrusowy, a to będzie żyło życiem tego drzewa.
45
I ja dzisiaj myślę, że wiele razy w naszych... nie umniejszając teraz naszym organizacjom, ale my tam stawiamy kropkę. Widzicie: „My wierzymy tak i na tym koniec”. Gdybyśmy stawiali na końcu przecinek: „Wierzymy w to oraz we wszystko, co Bóg nam pokaże”. Widzicie, wasza organizacja byłaby inna. Lecz kiedy zakończycie to kropką, to nie pozostaje tam już nic, co On by mógł dodać. I tak jak drzewo rośnie dalej, myślę, że kościół, naprawdę, jakakolwiek kościelna organizacja, kwitnie poza życiem Chrystusa. Wierzę w to. Bo to jest coś, co było tam wszczepione, czy też dołączone. Ono brało moc laikom i przenosiło na kaznodzieję czy biskupa, lub kimkolwiek byli. Tak jak jest powiedziane tutaj w Objawieniu: „Uczynki Nikolaitów” - „Nikao” znaczy „przezwyciężać” i laicy. Myślę, że w zgromadzeniu takim jak to Bóg ma możliwość działać przez laików. Widzicie, Boża moc działająca przez laików.
46
Więc, działo się to w 1933 roku. Byłem wtedy misyjnym baptystycznym kaznodzieją. A teraz mam 51 lat i widziałem tysiące tych wizji, a wielu spośród was było na tych zgromadzeniach. Zatem, spytajcie po prostu kogokolwiek, czy choćby jedna kiedyś zawiodła. To nigdy nie zawiodło. To nigdy nie może zawieść. To jest On. Więc oglądamy, że jest to coś nowego dla kościoła dzisiaj. Również moc Ducha Świętego jest czymś nowym w kościele, w taki sposób, jak to widzimy tutaj (słyszę baptystów i innych braci, i tak dalej, składających świadectwo). Widzimy, że to jest coś nowego w kościele.
Ale oto czym to jest: następna gałąź wychodząca z tego Winnego Krzewu. I jeśli będziecie to obserwować, to działa tak jak w Dziejach Apostolskich, kiedy Duch Święty podnosi się wśród ludzi i mówi różne rzeczy.
47
Tego ranka poszedłem do mojej kaplicy. Nie wiedziałem, czy to nazywać wizją. Ale widziałem te rzeczy. Było to wiele lat przed tym, zanim na świecie wybuchła wojna. Powiedziałem: „Jest pewien dyktator o imieniu Mussolini. I jako pierwszą zaatakuje Etiopię. On pokona Etiopię, ale się zhańbi. A wszystko, co było powiedziane, te siedem ważnych spraw... Może jutro mógłbym po prostu przynieść ten stary kawałek papieru i dałbym wam na niego spojrzeć. I pokazałbym wam, jak doskonale wypełniło się pięć rzeczy, a siedem było przepowiedzianych. Więc, było tam powiedziane, że kiedy kobiety otrzymają prawo głosowania, to... Nie mam nic przeciwko... Zostałem powołany... [puste miejsce na taśmie - wyd.]
48
Dla ludzi wyglądało to tylko jak wybuch skalny, a odłamki skalne promieniowały, i tak dalej. A zaraz potem pan Roosevelt, rzeczywiście podczas jego rządów wybuchła na świecie wojna. I Mussolini uczynił dokładnie tak, i linia Maginota, i wszystko to, o czym mówiliśmy. A wybory, jak wiemy, były to kobiety, które wybrały obecnego prezydenta.
Jestem... tak jak to jest na Południu, jak to południowcy, oni o to dużo wypytują: „Co z segregacją i tak dalej?”. Jako Amerykanin wierzę... Cokolwiek to przyniesie, będzie to w porządku. Więc, jeśli miałby to być nasz prezydent, powinniśmy to respektować.
49
Kilka dni temu coś przyszło do mnie. I ja to spisałem. A ktoś powiedział (myślę, że to był ten dżentelmen siedzący tutaj, miał ciemne okulary tamtego poranku i myślę, że to był on): „On może być prawdziwym prezydentem przez pierwsze cztery lata”. Dokładnie.
Ale spójrzcie tylko. Wzgardziliśmy naszym dniem łaski. Jest później, niż myślicie. Widzicie? Ta godzina się zbliża. I pamiętajcie, będzie to chwalebne być zabranym. I jesteśmy blisko czasu końca. Jestem o tym przekonany. Jestem po prostu przekonany o tym, jak...
50
Wielu z was mówiło mi miłe komplementy o usłudze itd. Niech będzie to tym, czym ma być. Lecz jeśli wierzysz, że przemawiam w imieniu Pańskim, Ameryka jest skończona. To prawda. I jeśli jest jeszcze jakikolwiek czas na pracę, zamierzamy czynić to teraz, właśnie teraz. A „Wszyscy, których dał mi Ojciec, przyjdą do mnie”. I musimy zacząć łapać do sieci naprawdę intensywnie i szybko.
Mówię tego poranku... kończąc, nie chcę już zabierać czyjegoś czasu, stojąc tutaj już drugi raz... Wybaczycie mi? Wydaje mi się, że jutro po południu mam głosić. Byłoby mi miło, gdybyście przyszli. Chcę mówić na temat: „Byliśmy na tej górze czterdzieści lat”.
51
Wierzę, że tak wiele razy, jak nasz Pan użył mnie, pomagając mi w organizowaniu tych spotkań i wszędzie w mojej usłudze... Nigdy nie pozwalałem, by moja usługa była na pokaz. Tego jednego Jezus Chrystus nie posiadał: robić coś na pokaz. Ktoś niedawno powiedział: „Bracie Branham, powinieneś spotkać się z wielkim takim a takim”, jak to było powiedziane przez braci. Otóż, moją pozycją w ciele Chrystusa jest wypatrywać tego duchowego i widzieć, gdzie oni się znajdują - to jest to, do czego jestem powołany. To jest cel mojego istnienia. Chrystus mnie tutaj umieścił, abym wypatrywał tego, co duchowe. Tak jak tamci, których nazywa się grubymi rybami. Widzicie, ten mężczyzna (ktokolwiek to mówił, myślę, że ten brat siedział tutaj...). Nie możemy być grubą rybą i chrześcijaninem jednocześnie. Droga do góry jest drogą w dół. Kto uniży samego siebie, będzie wywyższony.
52
Ktoś nazwał mnie niedawno, wybitny człowiek z wielkiej organizacji powiedział: „Bracie Branham, zrobimy tak i tak oraz tak i tak, jeśli tylko przestaniesz mówić to i tamto”. Przestać mówić to i tamto? To jest moja usługa, moje życie. To jest to, co pozwala mi się rozwijać. Nie mógłbym nigdy iść na kompromis z Bożym Słowem, z żadnego powodu. Muszę stać mocno. My... Powiedział: „To jest to, że wygłupiałeś się z bandą... och, z jakimiś nic nieznaczącymi ludźmi, małymi grupami i tym podobnie. Zostaw ich”. Widzicie, to jest człowiek, który nie wiedział, co mówi.
Gdyby tylko zdawał sobie sprawę z tego, że to jest to samo, co było powiedziane Mistrzowi naszego życia, Jezusowi Chrystusowi. Jego właśni bracia mówili: „Chodź tu i zrób coś na pokaz, uderz w te wielkie ośrodki nerwowe”.
On powiedział: „Wy macie ciągle swoją godzinę, moja jeszcze nie nadeszła”. On zadawał się z rybakami i analfabetami, i ludźmi, którzy nie potrafili czytać ani pisać. Widzicie to, co świat nazywa dobrym, Bóg nazywa głupstwem.
53
Zastanawiające, jak wiele było różnych interpretacji Słowa z Izajasza 40, które dawali duchowni tamtego dnia. Prawdopodobnie Bóg miał otworzyć niebiosa i spuścić w dół korytarze, a Jan Chrzciciel miał zstąpić, maszerując z anielską grupą. Cóż to było, kiedy wszystkie wysokie miejsca zostały poniżone, a niskie wywyższone, a góry podskakiwały jak małe jagnięta, a wszystkie liście klaskały swymi rękami? Stary (wybaczcie mi to wyrażenie, nie myślę w ten sposób, chcę to tylko uwypuklić)... stary, obrośnięty facet wychodzi z pustyni, stojąc po kostki w błocie - kąpie się chyba raz na cztery miesiące - owinięty kawałkiem owczej skóry. Tak było, kiedy wysokie miejsca zostały poniżone, a niskie wywyższone. Nie jakiś znakomity, wielki gość z wielką pompą, jakiś snob. Bóg chce mężów. To prawda. Bądźcie pokorni.
54
I, bracia, lubię to w tych ludziach. Jak ten człowiek wyraził się chwilę temu, że ci Biznesmeni... Czemu czasem w takim tłumie jak ten zdarzają się tacy, którzy robią całą robotę, a nie są zauważani? Lecz ci ludzie tutaj, Biznesmeni, którzy mają wiarę i te rzeczy, to wskazuje na pokorę. Oni przyjdą i będą wyznawać to zielonoświątkowe błogosławieństwo i to, co Bóg przez nich uczynił. Oni na tym świecie są wspaniałymi ludźmi, ale jeśli zauważycie, oni sami opłacają swoje wydatki i idą wszędzie, przez cały świat, próbując po prostu zrobić coś, by pomóc innym braciom wejść do tej grupy, pozwalają światłu świecić.
55
I myślę, że tego poranku była to moja opinia o tych wszystkich zgromadzeniach, na których kiedykolwiek byłem. Słyszałem ludzi, jak wykrzykiwali i chwalili Pana, i ja także to lubię. Lecz widziałem ludzi wykrzykujących i chwalących Boga, którzy jednak nie mieli wystarczająco dużo wiary na uzdrowienie bólu zęba. Widzicie? Ale to są tylko niektóre z Bożych błogosławieństw, lecz gdy to dochodzi do Bożej mocy, wtedy oni milkną, Duch Święty... Obserwujcie te zgromadzenia, kiedy przychodzi rozpoznawanie. Wszystko milknie, z bojaźnią i świętością podchodzi do Boga, a bojaźń Boża porusza się i patrzcie, jak prawdziwe przekonanie zmienia ich oblicza i te rzeczy, jak to oglądałem tego poranku po całym budynku.
56
Było to dla mnie najwspanialsze śniadanie, jakie kiedykolwiek wcześniej jadłem w towarzystwie Chrześcijańskich Biznesmenów. Oni są jedyną grupą, do jakiej należę, ci tutaj. Ja w sumie nie jestem w żadnej organizacji poza tą jedną. Doceniam tę grupę ludzi, bo to jest ta jedna rzecz, za którą stoję. I siedzą tutaj ze Zborów Bożych, Kościołów Bożych, z Kościoła Stanowczych Chrześcijan, baptyści, prezbiterianie, jednościowcy, wyznawcy dwójcy, wyznawcy trójcy, och...
Mówiłem o tym, żeby tym wstrząsnąć. Chyba nie wyrażam tego dobrze, ani nie nazywam tego właściwie, ale powiem to tak, żebyście zrozumieli. On wykopał jedną studnię [Izaak - uw. tł.], a Filistyni uciekli od niego, to znaczy przepędzili go stamtąd. I on nazwał ją „sprzeczka”. Wykopał następną i nazwał ją „zwada”. Potem wykopał ostatnią i powiedział: „Jest tutaj miejsce dla nas wszystkich”. Więc myślę, że to jest to, co tutaj ma miejsce: jest miejsce dla nas wszystkich (tak, panowie), kiedy możemy zejść się razem i wspólnie siedzieć na niebiańskich miejscach, bez tych dręczących nas denominacyjnych barier. Jesteśmy po prostu jedną grupą w Chrystusie.
57
Gdybym mógł widzieć wszystkie te wielkie kościoły, duchowe kościoły, które się trudzą, rzeczywistą, prawdziwą winorośl wychodzącą z Jezusa Chrystusa, grupy samych zielonoświątkowców, które by mogły zejść się razem i być braćmi... Nie dbam o ich organizacje. Mogą je mieć nadal, jeśli sobie tego życzą. Tak jest. Ale nie stawiajcie za tym kropki. Wyciągnijcie rękę i pozyskajcie kogoś drugiego. Rozumiecie? Zejdźcie się wszyscy razem. Rozumiecie? Gdybym mógł to oglądać (mówię to z szacunkiem, tak jak tylko potrafię), gdybym mógł widzieć, że się to dzieje tego poranka, byłbym skłonny powiedzieć jak stary Symeon: „Panie, pozwól Twemu słudze odejść w pokoju, zgodnie z Twoim Słowem, gdyż moje oczy ujrzały Twe zbawienie”. A ten czas będzie musiał przyjść wkrótce, bracia, bo będziemy zmuszeni do tego, by być razem. Pamiętajcie po prostu o tym. Niech Bóg Was błogosławi. Dziękuję, bracie.
Wróć do czytelni Następne kazanie