Kategorie
Świadectwa-społeczność Uncategorized

Bez śladu po oparzeniu

Kiedy nasz syn miał niespełna jedenaście miesięcy i uczył się chodzić, dotknął się obiema rączkami rozgrzanego kominka. Poparzył sobie wewnętrzne strony obu rączek. Wezwaliśmy karetkę pogotowia, a potem odwieziono nas helikopterem do szpitala w Ostrawie. Miał poparzenie drugiego stopnia. Lekarze mówili, że jeżeli dojdzie do zakażenia, to skóra się ściągnie i nie będzie umiał otwierać rączek, będą jakby cały czas zgięte w pięść. Ale nasz Pan był tak dobry, że nie dopuścił do tego i obie rączki wygoiły się zupełnie – nie zostały nawet najmniejsze blizny. Chwała Panu Jezusowi Chrystusowi.

Sonia i Dawid Goryczka